japolak
05.01.12, 07:45
Jakiś tysiąc (w zaokrągleniu) lat po Jezusie wprowadzono w Kościele obowiązkowy celibat dla księży, uznając iż w ten sposób przymuszeni zostaną do poświecania całej energii (i zdobywanego majątku) dla Kościoła.
W praktyce od początku się to nie sprawdza - niejeden biskupi bękart robił pod opieką taty karierę na dworach królewskich i papieskich.
Wedle mnie ta narzucana wstrzemięźliwość seksualna rodzi głównie szkody - dla dzieci, ich matek no i ojców. Szukanie zastępczego zaspokojenia w homoseksualiźmie (nie tylko wrodzonym, lecz takim jaki pojawia się także czasem w więzieniach, wojsku), pedofilii, u prostytutek. Albo w hazardzie, alkoholu.
A czy ten biskup był dobrym kapłanem? Nie wiem. Chyba jednak ojcem nie najgorszym, skoro przyznając się do ojcostwa wiedział iż niszczy swoją karierę.
Ale USA to trudny dla katolików kraj, mimo manifestowanego chrześcijaństwa. Dziesiątki najróżniejszych kościołów, nie tylko protestanckich, głoszą i praktykują iż także dla kapłanów miłość bliźniego swego powinna obejmować także seks.
Przez jakiś czas chętnie w naszych telewizjach pokazywano amerykańskie filmy bardzo chrześcijańskie, lecz mające jeden feler - bohater zwykle był pastorem, otoczonym nie tylko wiernymi, ale i szczęśliwą rodziną, choć i walczącym z ludzkimi problemami nie znanymi na plebaniach - lub ukrywanymi. Chyba po cichu polski Episkopat oprotestował to filmowe "szkodnictwo".