ubiquitousghost88 12.01.12, 21:43 Jak tatuś, nie "jak Lenin"... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
youngcontrarian Nekrofetyszyzm pobudza zmysly i wyobraznie 12.01.12, 22:40 Wypadaloby zaczac moj komentarz slowami Horodniczego z gogolewskiego “Rewizora” “ - Z czego sie smiejecie ?” Czy boski kult Kim Dzong Ila (i jego ojca i dziadka) az tak bardzo rozni sie od zbiorowej schizofrenii i paranoi na punkcie Karola Wojtyly? Czy te otumanione, nie zdolne do racjonalnego i samodzielnego myslenia twarze na wiecach w Pnonjangu nie przypominaja wam stada bezmyslnych i bezwolnych owiec i baranow na katolickich spedach na Jasnej Gorze czy Licheniu? (pragne od razu uprzedzic obrazonych religijnych entuzjastow, ze okreslanie wiernych w kategoriach trzody nie jest moim wymyslem). Coraz czesciej slysze wsrod swoich “wierzacych” przyjaciol, znajomych a nawet czlonkow mojej rodziny glosy krytykujace hierarchie KK. Niektorzy – co odwazniejsi - posuwaja sie nawet do otwartego oskarzania instytucji koscielno-watykanskich o naduzywanie wladzy, chciwosc, zaklamanie, o wykorzystywanie "dobrego imienia boga" i wypaczanie “chrzescijanskiej moralnosci” i nauk Jana Pawla II. (Dla mnie flirt z Wojtyla zakonczyl sie bardzo wczesnie; tuz po jego wizycie w Chile w kwietniu 1987. Polski papiez tak się "przejął" losem ofiar Pinocheta, że..... odznaczył kata Narodu Chilijskiego orderem za długoletnie pożycie małżeńskie.) sacolargo.files.wordpress.com/2011/02/jp2-pinochet.jpg Naiwnosc tych rozpaczliwych, zdesperowanych apologetow chrzescijanstwa jest wrecz tragikomiczna. Przeciez jeszcze 300 lat temu za te slowa zostaliby oni spaleni na stosie jako heretycy przez hierarchow SWOJEGO WLASNEGO KOSCIOLA. Jak bardzo przypominaja mi oni idealistow/apologetow konajacego komunizmu gloszacych/zapowiadajacych “oczyszczenie wlasnych szeregow z ideowo wrogich/obcych elementow (czytaj “czystki)” , “ideologiczne reformy” , "odnowe/perestrojke", "socjalizm z ludzka twarza" czy "socjalizm-tak - wypaczenia-nie"? Ilez razy to przerabialismy? Nieszczesnicy nie zdaja albo niechca zdac sobie sprawy z tego, ze TOTALITARYZM jest nie reformowalny. Doktrynalne klotnie pomiedzy glownymi swiatowymi wyznaniami a nawet pomiedzy ich odlamami (protestanci i katolicy, szyici i sunnici..) do zludzenia przypominaja (rowniez czesto bardzo krwawe) rozrachunki pomiedzy roznymi frakcjami komunistycznego totalitaryzmu: marksisci, stalinisci, trockisci, maoisci, titoisci, eurokomunisci. Wszyscy oni twierdza, ze sa tymi prawdziwymi reprezantami jedynie slusznej ideologii, posiadajacymi wylacznosc we wlasciwym jej rozumieniu i praktycznym jej egzekwowaniu. Stoi za tym zwykle samozwanczy arcy-oportunista/manipulator potrafiacy nakarmic zglodniale masy demagogiczna papka i to we WLASCIWYM momencie historycznym. Papka ta z reguly sklada sie z martyrologii, wskazywania winnych, pochlebstw i obietnic bez pokrycia (zblizona metoda stosowana jest rowniez przez uwodzicieli) . Po objeciu emocjonalnej kontroli na rozhisteryzowanym plebsem pozostaje otoczenia sie slepo wiernymi i uprzywilejowanymi pretorianami i bezwzglednym aparatem ucisku (Inkwizycja, Gestapo, NKWD/KGB, Ub, Stasi) znika potrzeba ukrywania pozorow. Obowiazkowym elementem jest obecnosc wrogow wewnetrznych i zewnetrznych ...a jak sie ich nie ma to sie ich wymysla (szatan czy szpieg i sabotazysta). Pozostaje stworzenie nowej historii i mitow, potem przyswojenie sobie atrybutow nieomylnego zbawiciela i droga do niepodzielnej DOZYWOTNIEJ wladzy absolutnej jest nie zagrozona. Nie obchodzi sie rowniez bez totalitarnych “cudow i zabobonow”. Wyjatkowo przesadni Goebbels i Hitler wierzyli, ze smierc Roosevelta jest znakiem zbawienia od Boga. Ludzili sie, ze jest ona proroctwem ostatecznego zwyciestwa III Rzeszy. Hitler panicznie unikal tradycyjnej medycyny oddajac swoje zdrowie w rece lekarzy-szarlatanow. Kierowany poczuciem “boskosci” i strachem przed smiercia Stalin finansowal prace “prof.” Bogomolca nad ...“eliksirem mlodosci”. Inny slynny stalinowski akademik Lysenko wslawil sie bajeczno-biblijna doktryna o podwojnych zniwach kazdego roku w Zwiazku Radzieckim. Oczywiscie jego wymyslona na potrzeby rezimu pseudonaukowa propagandowa mitologia przestala byc obowiazujaca wraz ze smiecia jej sponsora. O groteskowosci “przemyslu cudotworczego” Kosciola Katolickiego nikomu nie trzeba przypominac. Ampulka z krwia Wojtyly i rozne czesci ciala tzw.swietych nie roznia sie niczym od nekrofetyszyzmu uprawianego przez wyznawcow komunistycznego fundamentalizmu. Trudno nie oprzec sie analogiom istniejacym pomiedzy relacjami Stalina z “mini-stalinkami” w krajach satelickich Bloku Wschodniego a Watykanem i bezwarunkowo podporzadkowanym mu wasalom w tym komercyjno-teopolitycznym katolickim imperium. Bardzo podobne mechanizmy obowiazywaly w relacjach Hitlera z jego karykaturalnymi satrapami w Rumunii, Slowacji, Chorwacji, Norwegii, we Francji czy na Wegierzech w okresie II wojny swiatowej. W tym wewnetrznie badz zewnetrznie narzuconym, zamknietym modelu/ustroju spoleczno-politycznym kazda forma sprzeciwu czy nawet niezaleznego myslenia lacznie z kwestionowaniem sfabrykowanych mitow jest odstepstwem od “wiary” i w istocie przestepstwem. Dodac mozna do tego pokazowe procesy/Inkwizycja, podczas ktorych zmuszano ideologicznych “heretykow” do publicznego wyrazania skruchy co zreszta i tak nie uchronilo ich przed najgorszym. Totalitaryzmy maja to do siebie, ze przyznanie badz nie przyznanie sie “oskarzonego” do winy jest interpretowane zawsze w ten sam sposob. Poprzez indoktrynacje, propaganda i zastraszanie waska samozwancza/samowybierajaca sie klika z czasem uzyskuje absolutna kontrola nad oglupionymi/zastraszonymi masami. Jego samokontrola opieraja sie na patologicznej podejrzliwosci i powszechnie aprobowanym donosicielstwie. Ewentualnie taki skoszarowany system spoleczny staje sie latwo kierowanym prawie samonapedzajacym sie mechanizmem manifestujacym sie uniformizacja wszystkich aspektow zycia danej grupy spolecznej/religijnej kolektywnym dzialaniu i stadnym wyrazaniu uczuc (na rozkaz). Nad wszystkim dominuje STRACH przed okrutna kara: obozem pracy/koncentracyjnym badz pieklem. Przewaga i sukces kazdej ideologii/demagogii religijnej polega na tym, ze jest ona przekazywana w formie miedzy-pokoleniowej indoktrynacji pod plaszczykiem tzw. tradycji i na dodatek cieszac sie spolecznym i konstytucyjnym immunitetem od jakiejkolwiek racjonalnej/naukowej weryfikacji. Najwieksza trudnoscia przed ktora stoja swieccy humanisci (i ludzkosc) jest fakt, ze w momencie kiedy pisze te slowa na calym globie ziemskim narodzily sie miliony istnien ludzkich, ktore nie majac szans na swiadome okreslenie swojego swiatopogladu nadmuchuja statystyki korporacjom religijnym. "Te wszystkie bzdury o komunizmie to bajki na potrzeby ludu. Ludzie musza miec jakas wiare. Zabrano cerkwie... rozstrzelano cara. Przeciez to trzeba czyms zamienic. Wiec niech lud buduje sobie ten komunizm... "Leonid Brezniew – z rozmow w zamknietym kregu rodzinnym (Лaриca Вacильевa – "Дети Кремля") Odpowiedz Link Zgłoś
nec1 Zajmijcie się nędzą i bezrobociem w Polsce 13.01.12, 06:10 W sumie to nie Wasz problem. Więc o czym tu pisać? Odpowiedz Link Zgłoś
yatsu1 Kim Dżong Il będzie jak Włodzimierz Lenin 13.01.12, 06:31 Minimum wiedzy i rzetelności od tzw. dziennikarza GW należy jednak wymagać. Kim Il Sung (chyba że komuś rusycyzm Kim Ir Sen" jest bliższy sercu i rozumowi) nie stoi pośmiertnie jak prezydent na czele państwa. Tytuł prezydenta jest mu przypisany pośmiertnie i nikt tej funkcji w KRLD sprawować już nigdy nie będzie mógł. To nie jest nawet drobna różnica. Naczytają się dziennikarzyny bzdur i potem bezmyślnie je powtarzają, na dodatek podpisując cudze bzdury własnym nazwiskiem; nie używa się określeń "podobno", tylko cytuje źródło tych rewelacji (o 3 tys. wież w całym kraju), których nikt przyjeżdżający do KRLD nigdy nie widział, ja też... Odpowiedz Link Zgłoś
dobiasz Kim Dżong Il będzie jak Włodzimierz Lenin 13.01.12, 13:18 Autor zapomniał dodać, że zabalsamowano także zwłoki Piłsudskiego. Tyle że po polsku - nieudolnie, no i się dziadek zaczął jednak rozkładać. Odpowiedz Link Zgłoś