watersnakes2
13.01.12, 06:29
Ledwo zdzierzylam Noomi Rapace, ktora nijak mi przystawala do wizerunku Salander jaki stworzyl Larrson, a teraz to ciagle wzdychanie nad Mara...
I wielkim nieporozumieniem jest, pisanie ze literatura nie dostarczyla nam mocnych i ciekawych postaci poza Salander i Karenina. Juz taka fightclubowa Marla (zagrana przez Bohnam-Carter tez u Finchera), ze swoim mrokiem, nonszalancja i rownie ciekawym wygladem) byla bardziej interesujaca.