stefanpajonk Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:32 Niech autor wie że nie będę czytał tego stronniczego artykułu. Prawo ma służyć wszystkim nie wybranym. Odpowiedz Link Zgłoś
hit.and.run Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:33 Po prostu rechot historii :))) Partia ktora stawiała się za nowoczesną i przeciwieństwo PiS zakłada więcej podsłuchów i przygotowuje na swoich wyborców (tak to wy młodzi, zdolni, dynamiczni) bat który na dodatek można wykorzystywać bezkarnie i właściwie poza systemem prawnym. Jak to mawiają "by wam się żyło lepiej" i dodam jeszcze "mazel tow" :))) Buhahahha I dlaczego mi was nie żal ?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
hydrograf Wszyscy wielcy twórcy pracowali... 24.01.12, 12:33 Artysta tworzy, nie po to by z tego żyć, tylko dla tego że jest artystą... Ci którzy tworzą dla szmalu nie zasługują na miano artystów - są kuglarzami i chałturnikami. Treść raz opublikowana jest publiczna i staje się własnością ogółu. Niech wam płacą wydawcy i emitenci - adekwatnie do swoich dochodów z reklam i pracy jaką wkładacie w swoją "twórczość". _____________________________________________ Mozart, Beethoven, Handel i Vivaldi nie żyli z tantiem... Odpowiedz Link Zgłoś
przechrztaimason Re: Wszyscy wielcy twórcy pracowali... 24.01.12, 12:55 O słodka naiwności. Artysta żyjący powietrzem i sztuką. Najlepiej jakby jeszcze za młodu z głodu umarł, żeby legenda żyła. A wyminienie przez Ciebie artyści (Haendel na marginesie, nie Handel, chyba że o czymś nie wiem) potrafili bardzo handryczyć się o pieniądze, zwłaszcza Vivaldi. Bo też chcieli mieć jakieś owoce ze swojej pracy. Satysfakcja moralna to trochę mało, zwłaszcza jak ma się rodzinę na utrzymaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
tomtg123 Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:34 Popieram pana Orlińskiego w 100% w tej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
tpepe Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:35 Prawa autorskie są kompromisem. Kompromisem między wydawcą a odbiorcą. Nie między twórcą a odbiorcą. Z tego warto sobie zdawać sprawę. Powstały w XVII wieku w Anglii na skutek konfliktu wokół praw do druku sztuk Szekspira. Konflikt został rozstrzygnięty przez Karola II i powstanie czasowego prawa autorskiego miało zapobiec powstawaniu monopoli wydawniczych. I tak naprawdę jest do dziś. Wielkie batalie są toczone nie o prawa artystów do czerpania godziwych dochodów, ale o gwarancje zysków z niewielkiego procentu dzieł dających trwałe dochody, często przetworzonych dalece w stosunku do oryginału (patrz postaci z Kubusia Puchatka w infantylnym wydaniu Disneya). Ograniczenie praw wydawcy paradoksalnie działa na korzyść autora, bo inaczej taniej będzie sprzedawać te produkty, które wydawca już posiada, nie płacąc nowych zaliczek i nie zawierając umów. Dlatego tak ważna jest tzw. domena publiczna i tak szkodliwe byłoby zwolnienie wydawcy z opieki nad posiadanymi prawami i zwalenie tej opieki na dystrybutorów. Za wyjątkiem sytuacji oczywistych (jak np. wyżej wspomniany Szekspir) często niełatwo jest ustalić czy utwór jest objęty prawem autorskim czy nie i kto je posiada. Dotyczy to zwłaszcza treści w internecie (w drukowanej książce zazwyczaj jest gdzieś podana data copyrightu). Dostawcy usług internetowych nigdy nie będą w stanie ustalać tych praw, zwłaszcza w przypadku takich portali jak YouTube. Dopóki to właściciel praw musi zwrócić się do dostawcy z żądaniem (prośbą) usunięcia treści system może funkcjonować. Jeśli będziemy oczekiwać, że to dostawca ma sprawdzać stan prawny a jak się pomyli to mu się zablokuje serwery, wymiana treści po prostu stanie. Nie zaszkodzi to dużym wydawcom i autorom już znanym (choć myślę, że również w niczym nie pomoże), zabije za to tysiące osób wchodzących przez internet na rynek sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.sprzeczny Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:36 Albo autor artykułu nie ma pojęcia o co chodzi albo po prostu się sprzedał. Żyjemy w nowym świecie. Wszystko co da się zmienić w bity będzie się rozprzestrzeniało i nie ma na to rady. Artyści muszą się do tych nowych realiów dostosować. Będą musieli sprzedawać swoją twórczość bezpośrednio odbiorcom, utrzymywać z nimi kontakt przez portale społecznościowe. Przemysł rozrywkowy musi się zmienić a może nawet nie będzie istniał w takiej formie w jakiej istnieje teraz. ACTA tego nie zmieni. ACTA to ostatnie rozpaczliwe zagrania globalnego przemysłu rozrywkowego który opiera się nieodwracalnym zmianom. To wolny internet będzie sceną czy wydawnictwem czy galerią dla nowych twórców. Być może sceny, wydawnictwa czy galerie przestaną istnieć. Nie wiem. O tym zadecydują odbiorcy sztuki a nie przemysł rozrywkowy czy politycy. Odpowiedz Link Zgłoś
brzeczyszczykiewicz_1 Betovenem to ty sobie mordy nie wycieraj! 24.01.12, 12:36 Beetoven czy inny Mozart zyli dawno temu drogi chlopcze, i to calkiem niezle sie im zylo bez calej tej masy pasozytow jakimi sa wyt. plytowe oraz inne scierwowate ZAIK-sy. Odpowiedz Link Zgłoś
sta-online Problemem jest za długi łańcuch pokarmowy 24.01.12, 12:37 Problemem są zaburzone proporcje w łańcuchu Twórca - pośrednik - odbiorca. Pośrednicy, których jest zbyt wielu, a którzy sami nie umieją nic stworzyć walczą o życie wymyślając takie twory jak ACTA. Poprzednie bitwy tej wojny o przetrwanie z kretesem przegrali: - nie udało się znaleźć i wypromować takiej ilości twórców aby utrzymać rozdymane struktury pośredników; - nie udało się stworzyć, poprzez np. badania rynku, takich "tfurców" "trafiających w potrzeby rynku" którzy byliby dalej wyżywić armię pośredników. Gdyby disco-polo było wydawane przez giganty typu EMI też pewnie byłoby niskodochodowe.. Efektem ubocznym tych działań był drastyczny spadek wartości artystycznych promowanych dzieł i w konsekwencji dalszy spadek dochodów. Zwróćmy uwagę, że w latach 60, 70 i 80 poprzedniego stulecia rozwój techniki ( Radio FM stereo, gramofony, magnetofony, wreszcie CD ) spowodował poszerzenie kręgu odbiorców, wzrost sprzedaży muzyki. Pojawiła się naturalna konkurencja między twórcami i w efekcie obserwowaliśmy także wysoki poziom artystyczny utworów. Nikt się wtedy nie oburzał gdy odbiorca przegrywał płytę z gramofonu na kasetę audio do samochodu czy walkmana. Oczywiście zamieszczenie w internecie całego dzieła w dzień po premierze ( albo jeszcze przed.. ) powinno pozostać nielegalne, ale nikt mi nie wmówi że plik mp3 z kodowaniem choćby i 320kB/s jest warty tyle co płyta audio CD w pudełku i z okładkami. W latach 90 w Polsce mieliśmy paradoks który obnażając sposób myślenia branży zapowiadał wielkie kłopoty pośredników za lat 10 - otóż wydanie CD było na półce sklepowej 2-3 krotnie droższe niż ten sam tytuł na kasecie magnetofonowej mimo niższych kosztów produkcji CD! Odpowiedz Link Zgłoś
kniazwitold Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:38 Zaczyna sie seria artykułów na zamowienie. Pisanych dla reżimowych instytucji i na ich zamówienie. Autorzy beda celowo mylic fakty, przeinaczac, manipulowac i mowic ne na temat, byle tylko piarowo uzasadnic zamach dokonany przez wlasny rząd i policje. Odpowiedz Link Zgłoś
alienisko Wymiana muzyki to jej promocja 24.01.12, 12:40 Piracka paranoja cytując fragment: Spójrzmy teraz na muzykę. Radio, czy muzyczne stacje telewizyjne (które bardziej się poświęcają w obecnych czasach głupkowatym programom i emitowaniem seriali) nie są dla odbiorcy najlepszym miejscem na poznawanie muzyki. Takim miejscem obecnie jest Internet. Daje możliwość łatwego i szybkiego dotarcia do utworu. Przesłuchania go, podzielenia się z innymi użytkownikami sieci. Np. znajomymi na portalu społecznościowym. Czy takie dotarcie do odbiorcy/klienta/słuchacza jest gorsze od radiowego? Gdyby nie Internet, wielu ludzi o wielu utworach nigdy by nie usłyszało. Jak można odrzucać takie narzędzie reklamy? Skąd przypuszczenie, że każdy przesłany w sieci plik muzyczny zamieniłby się w zakupioną płytę? Skąd przypuszczenie, że wydamy choćby grosz na album, którego nie mieliśmy okazji usłyszeć? Absurdalne myślenie, które może towarzyszyć tylko księgowym. Jakoś rynek muzyczny ma się dobrze, ba, nawet winyl odżył. Swego czasu Metallica walczyła z Napsterem. Wygrała… dziś sama każdy nowy album udostępnia na swojej stronie do przesłuchania – jako jedni z nielicznych zrozumieli czym jest Internet. Piraci jedni! Odpowiedz Link Zgłoś
draftart Pan Wojciech najwyraźniej nie czytał Żakowskiego 24.01.12, 12:40 albo czytał sam tytuł, albo słyszał od osób trzecich, albo nie zrozumiał zasadniczej treści, albo umysł Pana Wojciecha ma poważny deficyt w analizie czystej gramatyki, nie będę obrażał, Clou wypowiedzi Żakowskiego to finansjalizacja wszelkich usług, czynności a nawet myśli. Bardzo proszę przeczytać i nie robić z siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
emektb Re: Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:41 pan chyba sobie jaja robi pani orliński czy jak tam panu. ludzie sprzeciwiają się ograniczaniu wolności osobistej jaką niesie acta, a nie drą ryjów o wolności piractwa. pan bezczelnie i świadomie myli te rzeczy, by zasiać jak najwięcej fermentu Odpowiedz Link Zgłoś
sir_fred Re: Nie samą sztuką artysta żyje 25.01.12, 11:18 No właśnie Żakowski darł. Odpowiedz Link Zgłoś
prof.miauczur Jasne, jasne... 24.01.12, 12:43 Wszyscy przecież wiemy, że Bach i Chopin tworzyli bo chroniła ich ówczesna ACTA. Bez tego nie ruszali palcem. Ciekawe, że im marniejsza kultura tym większy zamordyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
pikusbd Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:46 to prawda ze "Nie samą sztuką artysta żyje". Nie wszyscy artysci zarabiala jak Wilhelm Sasnal. Sa takze dobrzy artysci ktorzy nie zalapali sie na ulkady czy mody, nie sa kuratorami czy profesorami. Wielu z tych artystow ma problem czy kupic farby czy cos do zjedzenia. Pracownia - jesli ja ma to takze kosztuje. Odbiorca jednak chce uzyc bezplatnie (bo przeciez reklamuje artyste) zdjecia z wystawy, uzywa muzyke (bo przeciez reklamuje artyste). Muzea polskie od 20 lat takze reklamuja a nie kupuja. Wszyscy reklamuja, testuja. Pozniej mowia ze walnal sobie w leb lub sie zapil na smierc- ten glupi pijak artysta. Sami sobie winii M.S., A.S. czy W.H. i inni.... Pozniej galerysci, muzea robia wystawy gdzie sprzedaja martwego artyste-juz na swoje konto. I wtedy ruletka rusza. kto da wiecej... ruletka na trupach... Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze_prawdziwy za to Orliński pisząc myślał o koncernie w 24.01.12, 12:47 którym pracuje i który mu daje na chleb w związku z tym musi on prezentować jedyne słuszne koncernowe poglądu, bronić ich i atakować wszystkich co myślą inaczej, uff ciężkie jest teraz życie w Trybunie Wyborczej, jak nie PR rządu Tuska, to obrona interesów korporacyjnych, aż dziwne że są jeszcze jelenie co kupują tą gazetę:))) nerwują się tacy Orlińscy że najpierw udało się ciemny lud (tak oni uważają) wepchnąć w unijny bajzel i związane z nim bandyckie traktaty a teraz nagle to stado baranów śmie mieć inne zdanie:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
mamdobrze Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:48 Kiepski przykład do argumentu. Beatlesi nawet nie śnili o takiej kasie, gdy zaczynali. A to nie była ich motywacja też już, gdy tworzyli swoje najlepsze, późniejsze albumy. Taki Kafka z kolei nawet swoich dzieł nie opublikował, itd, itd. Ale to i tak wszystko jedno w kontekście tego, że argument z leadu (1) nie wytrzymuje analizy logicznej, (2) opiera się na wątpliwej etyce. Nikt nie może stwierdzić z pewnością, że mogłoby być inaczej, skoro nie było, a na pewno już szukanie takich zależności jak: jeśli w świecie nie ma wydawców, to nie ma Beatlesów, to skrajne (sorry, ale słowo "debilne" mi tu pasuje wyjątkowo) uproszczenie. Do tego co z tego, nawet jeśli, to byłoby co innego. Ludzie tworzą kulturę niezależnie od wysokości zaliczki. Poza tym zakłada się tutaj na przykład coś takiego, że życie w którym kupuje się płyty CD za x złotych jest bardziej wartościowe niż życie dajmy na to na wyspie Dzikich. I setki innych tego typu wątpliwych rzeczy związanych z teorią o szczególnej wartości dóbr kultury, która, o zabawno natura ludzko, występuje zwykle w kontekście dajcie kasę mnie albo mojej rodzinie, bo my z tego zarabiamy na to, żeby jeżdżąc samochodem średniej klasy czuć się lepiej od tych, co jeżdżą do huty tramwajem. Ja się przynajmniej cieszę, że mam dzięki temu, jak poprawić sobie nastrój przy porannej kawie, ale kawa się kończy, więc już dodam tylko, że to przecież kultura jest źródłem opresji (szczególnie niedarmowa;). Odpowiedz Link Zgłoś
albrecht_kalba Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:49 Orliński stoi jednym mentalnym i biznesowym szeregu z pomysłodawcami ACTA, PIPA, SOPA. Wielkie biznesy, które chcą czerpać korzyści z tytułu praw autorskich. Żeby politycy poparli ich pomysł dali im do ręki możliwość wymiany informacji pomiędzy służbami o obywatelach. I naprawdę ostatnią rzeczą o którą chodzi w tym gó...e, to zarobki biednych artystów. Biedni artyści tak, czy siak zostaną wydymani. Internet to pierwsze miejsce, które zapewnia jednostce wolność ekspresji i możliwość wypromowania siebie. Bez zbędnych pośredników. Jaki rządzący długo zniesie taki Twór. Jaki biznesmen nie będzie chciał położyć łapy na takich profitach? NIE dla jankeskokorporacyjnego prawa w Polsce!!! Nie pieniądz będzie dyktował co jest prawe i dobre! Odpowiedz Link Zgłoś
hlynurbjorn Historia pokazuje 24.01.12, 12:51 Jak koncerny fonograficzne "pomagają" artystom widać na przykładzie zespołu Hey... Ile zespół/artysta dostaje "na rękę" ze sprzedanego albumu, który kosztuje 30-50zł? Odpowiedz Link Zgłoś
zawsze_prawdziwy a nadwyżkę pieniędzy mają coraz większa prezesi 24.01.12, 12:52 muzycznych koncernów dający ochłapy artystom:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
oszolom-z-radia-maryja świat bez Beatelsów byłby lepszy! 24.01.12, 12:54 bez Bethovena już niekoniecznie Odpowiedz Link Zgłoś
trololololo wartość muzyki 24.01.12, 12:55 zapominacie o takiej kwestii, ze likwidacja "piractwa" pociagnie za sobą także likwidację kanałów dystrybucji muzyki, która nie jest dostępna na wolnym rynku. panowie dziennikarze i pan hołdys żyją w świecie dużych wytwórni, wielkich nazwisk, ktore sa do dostania od reki w empiku. i oto moj przyklad, wydaje miesiecznie 1000 zł na oryginalne płyty w 90% winyle. jak moge budować swoją kulturę muzyczną i osłuchanie, jezeli zablokuje mi się dostęp do muzyki, która nie jest dostępna na wolnym rynku? kogo okradam ściągając album np. nurse with wound, który został wydany w limitowanym nakładzie, przez wytwórnię, którą interesuje kreowanie zjawiska a nie zarobek na kopiach? jak mógłbym poznać twórczość np. muslimgauze, którego w polsce (a nawet na świecie np. poprzez ebay) można kupić tylko niektóre wydawnictwa? to jest "argument biblioteki" - nic nie zastąpi mi fizycznej płyty i przede wszystkim analogu i dlatego płyty będę kupował dopóki będzie mnie na to stać. ale to nie zmienia faktu, że istnieje znaczna różnica pomiędzy pasjonatami i konsumentami muzyki, podobnie jak ludźmi którzy czytają kryminały a studiują literaturę. ustawa typu acta moze sie przyczynic do znacznego obnizenia poziomu kultury w społeczeństwie, czy tak mało ludzi to widzi? Odpowiedz Link Zgłoś
przechrztaimason Re: pozwole sobie na zlamanie prawa 24.01.12, 12:58 Nie złamałeś. Nawiasem mówiąc Lennon na tym hymnie Czerwonych Khmerów i jak innych swoich utworach świetnie zarabiał. Jakoś nie skierował żadnej ze swoich piosenek do domeny publicznej Odpowiedz Link Zgłoś
wazzon Nie samą sztuką artysta żyje 24.01.12, 12:58 Ja rozumiem że koncerny są za głupie czy za leniwe żeby nauczyć się jak zarabiać w internecie ale dlaczego z tego powodu mają nam odbierać wolność w jedynym miejscu w którym ona jeszcze coś znaczy? Poza tym co ma zarobek jednego i drugiego Pana muzyka do np: leków generycznych? Odpowiedz Link Zgłoś
pancerniki_kieszonkowe Prawo przyniesione w zębach jak kiedyś z Moskwy 24.01.12, 13:00 To teraz nagle okazuje się, że jest potrzebna jakaś klauzula do ACTA. Gdyby internauci nie podnieśli wrzawy, nagle z dnia na dzień, coś ukrytego na 50 stronie dziennka ustaw o łowieniu rybek, zmieniło by radykalnie sytuację Internetu w Polsce. Nie tak stanowi się prawo i nie tak prowadzi się konsultacje społeczne. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane Panie Orliński. To wylewanie dziecka z kąpielą. Odpowiedz Link Zgłoś