wlodek21
24.01.12, 15:00
Niestety, protesty nic nie pomogą. Sami Tybetańczycy nie mają żadnych szans w konflikcie z bezwzględnym i o wiele silniejszym przeciwnikiem. Liczące się w świecie potęgi militarne i gospodarcze nic konkretnego nie zrobią. Chiny teraz same są potęgą, a inni z lizusostwem zabiegają o ich względy. Chyba rację ma Dalajlama, że sytuacja Tybetańczyków i Tybetu może się poprawić tylko w wyniku zmian w tym kraju, tak, jak to stało się z Indianami w USA.