Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy

09.02.12, 07:58
Dług ZUS bierze się stąd, ż e wielu ludzi nie płaci składek (śmieciowe umowy, ysokie bezrobocie, praca na czarno) lub płaci niskie, bo niskie są płace. Wydłużenie wieku emerytalnego w sytuacji, gdy już dziś pracownicy przed emeryturą są najbardziej - podobnie jak młodzi - narażeni na bezrobocie, to produkcja 65-letnich bezrobotnych. Niemcy, którzy przedłużyli wiek emerytalny, z tego powodu rozważają jego powtórne obniżenie.
    • dovlet Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 07:58
      Tłumy młodych ludzi wyjechało z kraju - to kto ma te polskie dzieci rodzić i wychowywać? Kto ma zastąpić starszych i utrzymać emerytów? Czy naprawdę nikt tego nie przewidział?
    • genevive11 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 07:59
      Ja te argumenty rozumiem i mogę je nawet zaakceptować, ale to wszystko teaoria!!! Gdzie praktyczne podejście do rzeczywistości. Większość ludzi ma problem ze znalezieniem pracy po 50-ce. Program rządu 50+ nie działa. Gdzie są pracodawcy, którzy chętnie przyjmą do pracy 65-cio letniego dziadka czy babcie. Teraz są problemy i bedzie jeszcze gorzej. Najlepsze są te argumenty o wyższej emeryturze - większość nie bedzie miała wyższej emerytury, bo nie bedzie miała pracy, więc nie odłoży składek. Zdaje się, że składki tych co nie dożyją do emerytury przepadają - czysty zysk dla państwa. Jednocześnie przez długie lata bedziemy mieć młodych emerytów jak agent Tomek pobierających wyższą emeryturę niż spora część obywateli jest w stanie wypracować zasuwając do 67-lat.
      • x25s Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 09:01
        > Najlepsze są te argumenty o wyższej emeryturze - większość nie bedzie miała
        > wyższej emerytury, bo nie bedzie miała pracy, więc nie odłoży składek.
        Ale inżynierowie będą mieli pracę do 80-ki.

        >Zdaje się, że składki tych co nie dożyją do emerytury przepadają - czysty zysk dla państwa.
        Niezupełnie bo są tacy, którzy żyją dłużej. im ŚREDNIA musi się zgodzić.

        > Jednocześnie przez długie lata bedziemy mieć młodych emerytów jak agent Tomek
        > pobierających wyższą emeryturę niż spora część obywateli jest w stanie wypracować
        > zasuwając do 67-lat.
        Z tym akurat się zgodzę.
        • wj_2000 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 10:14
          x25s napisał:
          > >Zdaje się, że składki tych co nie dożyją do emerytury przepadają - czysty
          > zysk dla państwa.
          > Niezupełnie bo są tacy, którzy żyją dłużej. im ŚREDNIA musi się zgodzić.

          Tu akurat nie masz racji!!!
          Na średni czas życia użyty do wyliczenia świadczenia składają się średnie tych co OSIĄGNĘLI wiek emerytalny (15 lat dla 65-latków). I wśród nich będą tacy co po wzięciu jednej wypłaty zejdą z tego świata i tacy co żyć będą do 95, albo i dłużej.
          I dla tej grupy (którzy zaczęli emerytury pobierać) suma ich składek zostanie w całości zużyta.
          Ale osoba na której post odpisywałeś poruszyła kwestię co się dzieje ze składkami tych co umierają w wieku lat 64, 60, 50, etc.
          Nikt NIGDY się w dyskusjach o emeryturach nawet nie zająknął na ten temat!!!
          Możliwe są 3 sprawiedliwe wyjścia:
          1) spadkobiercy otrzymują w całości uzbierany kapitał.
          2) kapitał wszystkich dożywających lat 65 jest ZWIĘKSZANY o taki czynnik >100% by owe oszczędności skonsumować (oceniam go na 115%)
          3)Uwzględnia się owe składki w bilansie rent dla wdów i sierot (stosownie obniżając składki na ten cel). Zgodnie z prawem wielkich liczb ZUS dokładnie wie ile jest co roku takich pieniędzy.

          Wieku 67 lat dożywa w Polsce (dane z roku 2009) 76% wszystkich urodzonych. Wieku 20 lat 99%.
          A zatem 23% urodzonych czyli 30% liczby dożywających emerytury zostawia swoje składki w ZUS. Przyjmując równomierne umieranie, uskładali oni około 15% składek, uzbieranych przez tych co dożyli do emerytury i które to składki zostaną rozdzielone pomiędzy emerytów.
          W rzeczywistości umieralność 60 latków jest dużo wyższa niż 25 latków, ale za to średnie płace młodszych są mniejsze. Dlatego ja nie potrafię powiedzieć na ile dokładne jest to moje 15%. Ale to jest problem tego rzędu.
          • wj_2000 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 10:22
            Że jest pewne niedomówienie co do składek tych co nie dożywają emerytury widać na przykładzie abstrakcyjnym, ale WYOSTRZAJĄCYM problem do skrajności.
            Wyobraźmy sobie iż podnosimy wiek emerytalny do 100lat. A następnie "sprawiedliwie" dzielimy każdemu takiemu obywatelowi jego kapitał przez 24 miesiące (bo tyle ŚREDNIO pożyje jeszcze stulatek). Owa GARSTKA stulatków odbierze swoje, ale składki pozostałych z ich rocznika 99,2% się "zmarnują" w całości.
      • tehanu Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 12:41
        zaraz mnie szlag trafi jasny i problem wieku emerytalnego sam mi się rozwiąże. Pomysł z wiekiem emerytalnym to po prostu krajowa klasyka - czyli zmiana reguł gry w trakcie. Przez lata miłościwie nam panującego kapitalizmu moja grupa zawodowa straciła wszystkie przywileje (a trochę ich było). Teraz jeszcze podniesienie wieku emerytalnego. Nie twierdzę, że do źle co do zasady, ale człowiek zaczynając pracę powinien wiedzieć według jakich reguł cała ta impreza będzie działała. Tyle, że rząd trzyma się tej zasady wyłącznie w odniesieniu do własnego aparatu przymusu - znaczy służb mundurowych. W ich przypadku wszelkie zmiany - o ile nastąpią - będą dotyczyły wyłącznie tych zaczynających pracę. A reszta - i tak nie ma wyboru i rządu zbrojnie nie obali (a przynajmniej tak się naszym panom ministrom wydaje).
        Inna rzecz to kwestia realnych szans na zatrudnienie. Są baaardzo marne nawet dla bardzo dobrze wykształconych, będących na bieżąco specjalistów. W skórze 60-letniej urzędniczki naprawdę nie chciałabym się znaleźć. Realnie - może zatrudnić się przy sprzątaniu na umowę zlecenie.
      • meteor920 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 13.10.12, 22:59
        genevive11 napisała:

        > Zdaje się, że składki tych co nie dożyją do emerytury prz
        > epadają - czysty zysk dla państwa.
        Składki nie przepadają bo ludzie w wieku 66 lat będą pracować. Oznacza to większe emerytury, ale też mniej strat dla funduszów emerytalnych. Im dłużej będą pracować starzy ludzie, tym więcej miejsc pracy zyskają młodzi ludzie.
    • xswedc Zrównać czas emerytalny 09.02.12, 08:25
      Te wszystkie propozycje dyskryminują mężczyzn. Mają oni mieć emeryturę krótszą statystycznie o 8 lat od kobiet (PO), O 14 lat (PSL, przy dwójce dzieci), o 13 lat (PIS). To nie rok, czy dwa - to spory szmat życia. Ci, co to proponują nie mają wstydu.
      Moja propozycja, to zrównanie czasu przebywania na emeryturze. Kobiety żyją średnio 80 lat, a mężczyźni 72. Kobiety powinny więc pracować do 71 roku życia, a mężczyźni do 63. Tak będzie sprawiedliwie. Każdemu po 9 lat emerytury.
      • mol_chemiczny Średnia 72 lata i 80 lat dotyczy noworodków! 09.02.12, 08:51
        Doczytaj. Średnia 72 lata i 80 lat dotyczy noworodków:

        Mężczyzna, który już dożyje wieku 65 lat, będzie średnio żył jeszcze 15 lat! Gdy dożyje siedemdziesiątki, będzie żył do 82. roku życia. Dla kobiet ten okres życia jest dłuższy w jednym i drugim przypadku o blisko pięć lat.

        Tak czy inaczej, mężczyźni żyją krócej głównie na własne życzenie. Palisz, pijesz, żresz głównie w fast foodach, po całym dniu siedzenia wolisz telewizor zamiast spaceru, chcesz być najlepszy w wyścigu szczurów - nie narzekaj.
        • wj_2000 Re: Średnia 72 lata i 80 lat dotyczy noworodków! 09.02.12, 10:37
          mol_chemiczny napisała:
          > Tak czy inaczej, mężczyźni żyją krócej głównie na własne życzenie. Palisz, pije
          > sz, żresz głównie w fast foodach, po całym dniu siedzenia wolisz telewizor zami
          > ast spaceru, chcesz być najlepszy w wyścigu szczurów - nie narzekaj.

          Po pierwsze to NIEPRAWDA. Wśród moich znajomych żaden mężczyzna nie pali (chociaż palili za młodu), a prawie wszystkie kobiety tkwią w nałogu.

          Ale NAWET GDYBY tak było, to przecież emerytura to nie nagroda za cnotliwe życie a pieniądze ODKŁADANE z pensji i następnie DZIELONE przez statystyczny czas życia.
          Gdyby wśród mężczyzn przyjął się obyczaj samobójstwa w dniu 70 tych urodzin, to ich emerytura powinna być (w wieku 65 lat) obliczana przez dzielenie uskładanego kapitału przez 60 miesięcy (w rzeczywistości nieco mniej bo jakiś ułamek zmarł by przed 70).

          Taka jest filozofia nowego systemu emerytalnego i albo się ją ODRZUCA i zaczyna dyskusję całkiem od nowa, albo matematyka wyznacza wysokość emerytury.
    • drmuras Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 08:27
      Jeszcze wyższe podatki , dłuższa praca, aroganci u władzy. Czy rzeczywiście trzeba tu mieszkać ?
      Bawcie się sami ha, ha szczęśliwie za miedzą jest chociaż weselej
    • jurber1 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 08:30
      Proponujący referendum "czy chcesz podwyższenia wieku emerytalnego ?" Miller, to cyniczny, ponownie szykujący "skok na wyborców-idiotów" prymityw ! Udało mu się ich nabrać przed laty obietnicą, że uzdrowi służbę zdrowia likwidując Kasy Chorych a to był "skok na kasę". Na dodatek jego vice - zdrowia, co to przestał łyżeczkować ciężarne dopiero po nieudanym zabiegu (bo dziecko się urodziło !) a gdy się dorwał do do lekow refundowanych, to go nakryli jak skrycie umawial się z koncernami. A teraz - za sprawą Millera - znów jest ważnym przewodniczącym Komisji Zdrowia !
      Ja też - jak każdy - nie chcę podwyższenia wieku emerytalnego - ale to jest KONIECZNOŚĆ !
      • czyzyk331 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 09:24
        Oczywista, oczywistość, całe zło to cyniczny Miller.
        A ja proponuję, abyś spotkał na swojej drodze 67 letnią pielęgniarkę, która zajmie się Twoim schorowanym ciałem! Powodzenia!
      • maxixxx Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 09:28
        Czytanie poszerza wiedzę więc sprawdź proszę z jakiej partii jest mister Piecha bo to żałosne, że chcąc osikać innych sikasz sam na siebie starajac się zostać "wzorcem" niewiedzy

        A Miller za rozwalenie Kasy Chorych powinien być noszony po rękach bo NFZ to jest tylko mały pikuś przy tym jak działały Kasy Chorych. Zresztą wszystkie partie oprócz AWS startujące do Sejmu w 2001 miały w swoim programie likwidację Kas Chorych

        Podwyższenie wieku emerytalnego jest moim zdaniem głupotą a nie koniecznością no chyba, że ktoś mi obieca, że ujrzę Donalda Tuska jak w wieku 67 maluje kominy bo do tego tylko ten gość razem z swoim kumplem politycznym Kaczyńskim się nadaje
      • czyzyk331 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 09:34
        Przypominam, ze nie tylko cyniczny Miller zbiera podpisy pod referendum..
        -"Dzięki wspólnej akcji "Super Expressu" i Solidarności zebraliśmy już ponad milion podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie utrzymania obecnego systemu emerytalnego! Milion podpisów wystarczy, aby złożyć w Sejmie wniosek o takie referendum.
        www.se.pl/wydarzenia/kraj/zebralismy-juz-milion-podpisow-w-sprawie-referendum-remerytalnego_226541.html
    • untom24 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 08:43
      Zacznijmy od tego, że już sama dyskusja o emeryturach ( czytaj ZUS ) obarczona jest kłamstwem założycielskim a obecne działania władz przypominają pracę syndyka masy upadłościowej.
      1. co znaczy stwierdzenie, że pieniądze są jedynie wirtualnym bytem na twardych dyskach komputerów? wszyscy zawodowo czynni zmuszeni byli i nadal są do wpłacania pieniędzy realnych i to wcale nie małych a przede wszystkim własnych.
      2. od dawna wiadomo ( jest to chyba nawet prawnie zabronione ) że piramidki finansowe zapewniają dochody jedynie ich twórcom oraz że funkcjonują tak długo jak długo znaleźć można kolejnych ich uczestników w znacznych ilościach. okazało się, że system emerytalno rentowy jest zbudowany jak klasyczna piramidka finansowa a jej twórca stanął właśnie przed widmem bankructwa ponieważ nie ma skąd wziąć nowych jej uczestników w wystarczającej ilości.
      3. podnoszenie wieku emerytalnego niewiele tu pomoże. Da państwu jedynie chwilę oddechu, chyba że za dwa może trzy lata znowu podniosą nam wiek emerytalny.
      4. gdzieś wyczytałem, że w szarej strefie pracuje około 1,2 mln Polaków. Autor tego szacunku ubolewał, że ludzie ci nie zasilają kasy ZUS tu i teraz ale jakoś nikt nie zastanawia się że za lat kilkanaście oprócz problemu braku kasy na renty i emerytury pojawi się problem milionowej rzeszy ludzi w ogóle pozbawionych praw do jakiejkolwiek emerytury.
      reasumując: za komuny mówiło się " emeryci i renciści popierajcie partię czynem umierajcie przed terminem" okazuje się że ten marny dowcip jest nadal aktualny a jego oficjalna, nowa, wersja brzmi: Polaku bierz przykład z królika.
      • czyzyk331 Praca do 67 lat -tylko gdzie??? 09.02.12, 09:21
        Wszelka debata nt. wydłużenia wieku pracy, nie wyjaśnia fenomenalnego pomysłu Mag Donalda.
        Pracować mogę nawet do 100 lat, tylko GDZIE???
        Skoro już dziś ponad 2 miliony osób pozostaje bez pracy i nie jest realizowany program 50+.
        Wynika z tego, ze większość ludzi po 67 roku życia będzie żyła z groszowych zasiłków pomocy społecznej. Bowiem nie będzie korzystała z przywileju pobierania emerytury!!!
        Nie pracowała, więc nie otrzyma! Gwarantowany zysk dla budżetu!
        Za ten pomysł Mag Donald, Rostowski, Boni i Bielecki winni otrzymać ekonomicznego NOBLA!!!

        • kotek.filemon Re: Praca do 67 lat -tylko gdzie??? 09.02.12, 09:46
          czyzyk331 napisał:

          > Wszelka debata nt. wydłużenia wieku pracy, nie wyjaśnia fenomenalnego pomysłu M
          > ag Donalda.
          > Pracować mogę nawet do 100 lat, tylko GDZIE???
          > Skoro już dziś ponad 2 miliony osób pozostaje bez pracy i nie jest realizowany
          > program 50+.

          O to to... Dziennikarzynom piszącym za parę złotych na stażu w giewu proponuję urządzenie prowokacji dziennikarskiej i zatrudnienie jakiejś cioci w wieku 55 lat do fikcyjnego poszukiwania pracy. Może się naszukać aż do 67. roku życia i g*wno znajdzie.
          • czyzyk331 Re: Praca do 67 lat -tylko gdzie??? 09.02.12, 16:13
            Znajdzie się, jak gniew dziennikarski powoła się na Mag Donalda, Rostowskiego, Boniego, Pawlaka, Bieleckiego czy Kopacz.
            Gniew dziennikarski załatwił już sanatorium w Krynicy!
      • roman43210 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 09:32
        W dużym stopniu się z tym rozumowaniem zgadzam. Ale nie ze wszystkim. A więc po kolei sprawy, które ja widzę w innym świetle:
        1) Państwo pożyczyło od wszystkich pracujących ich wpłaty na fundusz emerytalny i obiecało im zwrócić w przyszłości. Teraz mówi: nie mam wolnej kasy - zwrócę, ale pod warunkiem, że wszyscy się na to złożą i... chce wszystkich zmusić do tego. A kto konkretnie jest za to bankructwo państwa odpowiedzialny? Nikt! Ci wszyscy politycy, którzy każdemu krzyczącemu przed ministerstwami i nie tylko, dawali nadzwyczajne warunki emerytalne byle tylko zostać wybranymi ci wszyscy umywają ręce. Kto w przyszłości odpowie za kolejne bankructwo ZUS, gdy znowu przepadną środki przyszłych emerytów przeniesione z OFE do ZUS? A może by parę ostatnich rządów posadzić na ławie oskarżonych? Za Bezpieczną Kasę Oszczędności ktoś został skazany, a tu, gdzie miliony stracą pieniądze, winnych nie ma?
        2) Stale się porównujemy do Niemiec i innych krajów Europy. Ale tu sytuacja jest inna. Polacy średnio żyją o 4 lata krócej od Niemców. Dlaczego więc mają pracować tak długo jak Niemcy? Umrą, zanim doczekają się emerytury. Tam gdzie wzorem krajów zachodnich chodzi o podwyższenie świadczeń dla ludzi, stale pada argument, że "nas na to nie stać", ale w wyciąganiu pieniędzy z kieszeni obywateli, to jesteśmy pierwsi i stać nas na wszystko.
        3) W najwyraźniej inspirowanej przez rząd publicystyce tych panów pada argument o wysokich oszczędnościach, jakie państwo osiągnie w ciągu kilknastu / kilkudziesięciu lat. Ale na czym polegają te oszczędności? Na tym, żę to właśnie państwo przejmie kasę uzbieraną w ciągu swojego życia przez miliony obywateli, którzy umrą przed osiągnięciem wieku emerytalnego.
        4) Podobno w nowym systemie emerytalnym każdy dostanie tyle ile uzbierał. Oczywiście jeśli dożyje. Jeśli nie dożyje, przejmie to Państwo. Jest to więc nic innego jak ubezpieczenie na dożycie z gwarancją wypłaty składek w wysokości uzbieranej. To ja dziękuję za takie ubezpieczenie. Ubezpieczę się prywatnie.
    • 1ewkas Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 09:57
      Czy w związku z tym pomysłem przeprowadzono obliczenia, ile osób nie dożyje emerytury i jaki to będzie zastrzyk finansowy dla tego tak zwanego państwa ?
      • kotek.filemon Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 10:01
        1ewkas napisała:

        > Czy w związku z tym pomysłem przeprowadzono obliczenia, ile osób nie dożyje eme
        > rytury i jaki to będzie zastrzyk finansowy dla tego tak zwanego państwa ?

        To jest jedyny powód, dla którego pokemony o tym myślą. W końcu czarodziejowi Vincentu budżet się coraz bardziej nie dopina i w związku z tym mają chłopaki coraz większą napinkę. Zresztą "reforma" systemu refundacji też ma doprowadzić do tego, że po pierwsze spadną bieżące wydatki na leki, ale po drugie (i ważniejsze) sporo obywateli może od "fachowej" opieki medycznej kopnąć w kalendarz, odciążając system emerytalny. I o to chodzi, o to chodzi...
      • wj_2000 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 12:04
        W odpowiedzi na jeden z wcześniejszych postów oszacowałem to na ok. 15%.
        Stary system emerytalny (według którego i ja mam emeryturę) był ZBYT szczodry, więc nie ma co ZUS owi wypominać owych 15% bo nawet razem z tymi procentami nasze składki są ZA MAŁE by sfinansować emerytury 55 letnim, czy nawet 60 letnim kobietom, wypłacać renty w wysokości 80% emerytury zmarłego męża, etc.
        W przyszłym systemie (właściwie już częściowo wdrożonym) CZYSTO finansowym (ile sobie uskładałeś dzielimy przez statystyczną liczbę miesięcy dalszego trwania życia stosowną dla TWOJEGO wieku) składki tych co nie dożyli takiego wyliczania pozwoliłyby na znaczące podwyższenie emerytur tych co dożyli - średnio o około 15%, a gdyby liczyć uczciwie, to owo podwyższenie powinno rosnąć z wiekiem tego, który decyduje się dłużej pracować. "Ryzykowałem, że mi wszystko przepadnie nie biorąc emerytury gdy miałem 67, 68, 69 lat - przychodzę do ZUS w wieku 70 i należy mi się WIĘCEJ niż mój kapitał podzielony przez statystyczną liczbę lat stosowną dla 70 latka"!! Uskładane pieniądze przez tych co zmarli przed wiekiem emerytalnym należą się procentowo po równo wszystkim co dożyli tego wieku, a DALSZE pieniądze tych co dobrowolnie zrezygnowali z emerytury po osiągnięciu wieku urzędowego i ZMARLI zanim się zdecydowali na rozpoczęcie pobierania emerytury, powinny być przydzielane JUŻ tylko ich rówieśnikom co jeszcze nie rozpoczęli pobierania emerytury.
        Uczyniło by to proceder dobrowolnie długiej pracy niesłychanie atrakcyjnym!
    • gate.of.delirium Będziemy j...ć do śmierci na polskich panków... 09.02.12, 10:41
      ... i ich zwierzchników z Wall Street...
    • wj_2000 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 10:52
      Jeśli konto emerytalne nie będzie WSPÓLNĄ własnością męża i żony (chyba, że sami zadeklarują rozłączność majątkową) to system zdefiniowanej składki w obecnej formie nie da się utrzymać. W pierwszej kolejności wywoła to (gdy rezultaty nowego systemu zaczną wychodzić na jaw - na razie te trzy roczniki kobiet z lat urodzenia 49, 50, 51 mają kapitał w głównej części obliczony według starych zasad emerytalnych a ponadto ich emerytury są obliczone z mieszania 20 lub 30% nowej i pozostałe 80% czy 70% starej, więc obniżenie tej emerytury jest jeszcze nieznaczne) dalszy spadek dzietności, może nawet poniżej 1, a w dalszej kolejności BUNT społeczny.
      Beztroska IDIOTÓW z rządu Buzka jest porażająca!!!!!!!!!!
    • winniepooh Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 11:02
      gdyby chodziło tylko o to, że mniejsza liczba pracujących składa się na więcej emerytów rozwiązanie tego dylematu byłoby banalnie proste: wystarczy sprowadzić imigrantów z ukrainy, białorusi, azji, czy ameryki południowej.
      problem w tym, że nie ma sensu ich sprowadzać bo i tak nie będą mieli co robić.
      w miarę postępu technicznego i wzrostu wydajność rynek pracy zmienia się tak, że popyt na pracę jest coraz mniejszy.
      wobec powyższego wiek emerytalny należałoby raczej obniżać, niż podwyższać. rynek pracy eliminuje znaczny % ludzi 50+, być może należałoby to potraktować jako naturalny proces i umożliwić tym ludziom pobieranie świadczenia emerytalnego, choćby miało ono być bardzo skromne. problemem jest to skąd wziąć środki na te świadczenia i tutaj rząd sięga do kieszeni tych, którym zabrać jest najłatwiej.
      do czego to wszystko doprowadzi?
      z biegiem lat pewnie do wojny i rewolucji.
    • myslacyszaryczlowiek1 To jest lepsze niż Trybuna Ludu 09.02.12, 11:26
      Te pieniądze mają zostać wypłacone ze składek kolejnych pokoleń. Problem w tym, że coraz mniej jest pracujących w stosunku liczby do emerytów. Przypomnijmy jeszcze raz: w 2010 roku na jedną osobę w wieku emerytalnym przypadały cztery osoby w wieku produkcyjnym, w 2020 roku będą to już tylko trzy osoby, a w 2035 roku - zaledwie dwie. W roku 2060 więcej niż co trzeci Polak będzie miał ponad 65 lat, co ósmy - ponad 85 lat. Będzie to najwyższy odsetek seniorów w całej UE.

      Ale już cisza sza, że ten pracujący ma na utrzymaniu przeważnie tylko połowę dziecka, bo i żona pracuje. Liczba niepracujących przypadających na jednego niepracującego zmieni się w bardzo małym stopniu. Zamiast dzieci, niepracującą żonę, jeden pracujący będzie musiał utrzymać więcej emeryta


      Mężczyzna, który już dożyje wieku 65 lat, będzie średnio żył jeszcze 15 lat! Gdy dożyje siedemdziesiątki, będzie żył do 82. roku życia. Dla kobiet ten okres życia jest dłuższy w jednym i drugim przypadku o blisko pięć lat.

      Ale jak już ktoś słusznie zauważył cisza sza na temat składek tych którzy umarli przed terminem, tzn przed 65 rokiem życia

      Gospodarką nie rządzi prosta reguła: starszy odchodzi na emeryturę, w jego miejsce wskakuje młody bez doświadczenia. To są całkowicie inne miejsca pracy. - W państwach, w których przedłużano wiek emerytalny, zaobserwowano, że im więcej i dłużej osoby starsze pracują, tym więcej pracy jest dla ludzi młodych. Te grupy wzajemnie się napędzają - tłumaczy Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, była wiceminister pracy.

      No to już mistrzostwo świata w kłamstwie, czy ci ludzie chociaż myślą o czym mówią. Chyba ci młodzi znaleźli pracę w charakterze opiekuna prowadzącego wózek inwalidzki na którym siedzą ci starsi pracownicy.

      W Polsce w latach 90. ludzie masowo odchodzili na wczesne emerytury i renty, a bezrobocie wśród młodych zamiast maleć, wzrastało.
      Następne mistrzostwo świata w kłamstwie . Zapomniało się o Balcerowiczu.

      Nowy system emerytalny, który mamy od czterech lat, zakłada, że o wysokości emerytury decydują nasze składki, które odkładamy w czasie pracy. Im krócej pracujemy, tym emerytura jest niższa. Raz na zawsze skończą się dotacje państwa. Emeryturę minimalną (dziś 728 zł brutto) dostaną tylko kobiety, które udowodnią 20 lat stażu pracy, mężczyźni muszą mieć 25 lat pracy.

      Zawsze to można zmienić. Stać państwo na pół miliona nowych urzędników z laptopami i komórkami, taki przyrost nastąpił nastąpił w ostatnich dwudziestu latach, to tym bardziej stać na dołożenie do emerytów.
    • old_lodzer dopłacać z budżetu ... 09.02.12, 11:34
      państwo dopłaca do wojska, kultury, sportu, górnikom, kościołowi, górnikom, rolnikom i komu sie da ... a może trzeba zmienić koncepcję budzetu i dopłacą do emerytur wszystkim? Może trzeba zacząć ścigać wreszcie na poważnie szarą strefę ?... To państwo jest źle zorganizowane i zarządzane ...
    • wj_2000 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 11:43
      Jeszcze jedną uwagę muszę dodać.
      Jedynie minister Rostowski powtarzał przez ostatnie 4 lata, że (przy systemie zdefiniowanej składki, jaki stopniowo wchodzi w życie i za 2 lata obejmie wszystkich nowych emerytów) zmiana URZĘDOWEGO wieku emerytalnego jest NIEPOTRZEBNA.
      Wyszydzali go solidarnie i prowadząca z nim wywiady Paradowska i niejaki Mosz w audycji EKG. A oni po prostu nie pojmują 4 działań.
      Po expose Tuska Paradowska DURNA skomentowała, że wreszcie Rostowski ze swego "błędu" ustąpił.
      Rostowski siedzi cicho, bo obowiązuje go rządowa solidarność, ale nadal BRNIEMY w awanturę o wiek emerytalny.
      Skoro wysokość emerytury już częściowo jest, a za 2 lata BĘDZIE obliczona przez podzielenie USKŁADANEJ w ZUS (niechby i na twardych dyskach, a nie w sejfie) kwoty przez liczbę miesięcy DALSZEGO TRWANIA życia dla danego wieku osoby, to ZUS wypłaci (pewne niedomówienia dotyczą składek osób nie dożywających emerytury - pieniądze te powinny iść na podwyższenie składek tych co dożyją. Dało by to średnio ok. 15% więcej niż wynika z podzielenia, a w praktyce oznaczało by to JESZCZE szybszy wzrost emerytury tych, którzy się zdecydują później je rozpoczynać), to wiek emerytalny powinien być całkowicie zniesiony!
      Być może celowe jest utrzymanie pewnej emerytury minimalnej dla osób powyżej pewnego wieku O ILE ICH WYLICZONA poniżej tego wieku jest od minimalnej mniejsza. Ale to już są szczegóły.
      Gdy komuś w wieku 45 lat wyjdzie JUŻ emerytura minimalna i on się zdecyduje ją pobierać - DROGA WOLNA. Ale takich osób byłoby bardzo niewiele. Bo taka emerytura po 25 latach pracy, wobec perspektywy 32 lat dalszego trwania życia musiałaby się równać 25/32=77% ich DWUDZIESTO procentowej składki czyli 15,6% średniej pensji z owych 25 lat. Ale dla ZUS to tak, czy siak ani zysk, ani strata.
      • wj_2000 Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 11:46
        Napisało mi się niezbyt zręcznie, że pewne sumy powinny iść na podwyższenie SKŁADEK. Miałem na myśli podwyższenie SUMY wynikającej z faktycznie zebranych składek, czyli podwyższenie KAPITAŁU o składki tych co wcześniej zmarli.
      • undula Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 12:13
        Problem w tym (a Rostowski z pewnością zdawał sobie z tego sprawę), że ciężko jest przekonać ludzi, żeby dłużej pracowali i może się okazać, że nie mamy aż tyle czasu, zeby czekać, aż sami podejmą taką decyzję. Oczywiście, tego przed wyborami powiedzieć nie mógł, tym bardziej, że on ponoć był jednym z autorów strategii "ciepłej wody w kranie" w pierwszej kadencji. Ale na pewno zdawał sobie sprawę, że w końcu będzie trzeba wiek emerytalny podnieść.
        • kotek.filemon Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 12:22
          undula napisała:

          > Problem w tym (a Rostowski z pewnością zdawał sobie z tego sprawę), że ciężko j
          > est przekonać ludzi, żeby dłużej pracowali i może się okazać, że nie mamy aż ty
          > le czasu, zeby czekać, aż sami podejmą taką decyzję. Oczywiście, tego przed wyb
          > orami powiedzieć nie mógł, tym bardziej, że on ponoć był jednym z autorów strat
          > egii "ciepłej wody w kranie" w pierwszej kadencji. Ale na pewno zdawał sobie sp
          > rawę, że w końcu będzie trzeba wiek emerytalny podnieść.

          Problem w tym, co polaczkowo jest w stanie zaoferować starym ludziom jeszcze za młodym na emeryturę. W tym bantustanie 25-latek ma problem ze znalezieniem sensownej roboty a co dopiero zwolniony z pracy 57-latek.
    • murarz.pl ZUS to obowiązkowy podatek. 09.02.12, 12:08
      Rząd ma zawsze rację i rząd zawsze się wyżywi. Jestem zmuszany, dla mojego dobra, do płacenia sztywnej składki na ZUS, w wysokości 700 złotych miesięcznie. Po czterdziestu latach grzecznego płacenia uzbieram nominalnie 336 000 a z procentem składanym pewnie z dwa razy tyle. W przypadku szybszej śmierci niż przewiduje statystyka kasa przepada na rzecz ZUS :)

      Gdy rząd podniesie wiek emerytalny do 70 lat nominalnie odłożę 420 000. Kto na tym najlepiej wyjdzie? Na pewno nie emeryt.
    • awm10 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 13:10
      "W państwach, w których przedłużano wiek emerytalny, zaobserwowano, że im więcej i dłużej osoby starsze pracują, tym więcej pracy jest dla ludzi młodych. Te grupy wzajemnie się napędzają - tłumaczy Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH, była wiceminister pracy."

      U nas jest akurat odwrotnie, obecnie szalone bezrobocie jest wśród młodych i starych, wynika z tego że te grupy nie napędzają się, lecz blokują - czyli Pani Agnieszka bredzi.
      Porównanie do innych krajów jest ciekawe, ale pokażcie mi podobny kraj w Unii, gdzie wskaźnik bezrobocia dla 50+ jest 66% - a tak jest u nas (2 osoby na 3 są w tym wieku bez pracy). Podniesienie wieku emerytalnego tą sytuację pogorszy, a nie polepszy.
      W lutym trochę się poprawiło - ponad 40 osób 50+ zamarzło.

    • dontworry ad pkt 2) po co takie polsrodki?? 09.02.12, 13:21
      skoro tak to wydluzyc wiek emerytalny w ogole do konca zycia i po problemie
      • gate.of.delirium Re: ad pkt 2) po co takie polsrodki?? 09.02.12, 13:34
        dontworry napisał:

        > skoro tak to wydluzyc wiek emerytalny w ogole do konca zycia i po problemie

        Zgadzam się.
        I jeszcze całą pensję należy przelewać od razu na konto ZUS-u, bo na h...j pracownikom takie wypłaty, które i tak na nic nie wystarczają...
    • muff_in Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz 09.02.12, 13:26
      zgadzam się z barcelona_ltd, w dodatku emeryci mogą pracować dalej teraz, i wielu pracuje i pobiera świadczenia emerytalne! Wszystko legalnie! To tak jakby bezrobotny zupełnie legalnie pobierał zasiłek dla bezrobotnych i legalnie pracował, co nie jest możliwe według obowiązujących przepisów.Albo emerytura albo wypłata i praca ale nie obie rzeczy równocześnie, może wtedy proponowane zmiany miałby by jakiś sens.
    • mona_3 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 13:36
      Argumenty za podniesieniem wieku emerytalnego nie przemawiają do mnie! Tłumaczeniem tego pomysłu prawami systemu emerytalnego uważam za bałamutne. Dlaczego nikt nie napisze że obecny system obliczania emerytur jest po prostu zły? Może należy go zastąpić na przyszłe lata innym, bardziej realistycznym? W takim wypadku byłoby obowiązkowe spłaszczenie wysokości emerytur - gdy czytam o obecnych emeryturach prokuratorów, sędziów i innych pipulków ZUS- u nóż mi się w kieszeni otwiera!
      Kampania GW za podniesieniem wieku emerytalnego opiera się na obronie wadliwego systemu w ZUSie. A więc zmieńmy ten system na mniej rynkowy a bardziej egalitarny, bez dziesięciotysięcznych emerytur dla wybranych!
    • taischa Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 13:40
      Jeśli mam pracować dłużej, a państwa nadal chce utrzymać grupy zawodowe, których to nie będzie dotyczyło (mundurowi, górnicy, rolnicy itd. ) to ja się nie zgadzam. Dlaczego w policji osoby tylko nowo przyjęte maja pracować dłużnej, a inne już nie? Niech ich też obejmie zmiana i dłużej pracują zgodnie z ogólna tabela przedłużania wieku emerytalnego w stosunku do wieku urodzenia. Trzeba zabrać przywileje prokuratorów, sędziów ale również zacząć poważnie ścigać szara strefę - lekarzy, adwokaci niech płaca podatek jak wszyscy, co to "za święte krowy" nie do ruszenia. To państwo jest źle zorganizowane i zarządzane ...
    • czywolno Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 13:43
      Re: Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populiz

      W odpowiedzi na jeden z wcześniejszych postów oszacowałem to na ok. 15%.
      Stary system emerytalny (według którego i ja mam emeryturę) był ZBYT szczodry, więc nie ma co ZUS owi wypominać owych 15% bo nawet razem z tymi procentami nasze składki są ZA MAŁE by sfinansować emerytury 55 letnim, czy nawet 60 letnim kobietom, wypłacać renty w wysokości 80% emerytury zmarłego męża, etc.

      ______________

      Moje szacunki są inne i dlatego mam dla Tuska następującą zabawną propozycję!


      Panie Tusk!
      Podobno uczy się pan angielskiego i wstąpił pan podobno na zaoczny dwutygodniowy kurs dla ekspertów ekonomicznych (podobno, zeby sprostac unijnym standardom)

      No to ja panu (jako przyszłemu ekspertowi eksportowemu) podsyłąm taki luźny pomysł ekonomiczno-ustawodawczy (częsciowo w języku angielskim):


      "THE BEST AND FINAL SOLUTION:

      Jeśli składka emerytalna wynosi 19,52 % od uposażenia brutto, a średni krajowy dochód miesięczny to 3000 pln - to ja mam bardzo sensowną propozycję dla Tuska, jak należy rozwiązac problem emerytur!
      Wychodzi na to, że zarabiający te 3000 pln obywatel wpłaca do kasy państwowej co miesiąc 585,60 pln, czyli przez rok wpłaca 7027,20 pln, a powiedzmy przez 30 lat wpłaca 210 816,00 pln, natomiast przez 40 lat NA JEGO KONCIE uzbiera się suma 281 088,00!

      Jeśli nawet ZUS za obsługę kont obywateli pobierałby 10% odkładanej kwoty i jesli nawet uzbierany na koncie obywatela kapitał nie przynosiłby żadnej dywidendy w postaci procentu składanego - to i tak w pierwszym przypadku obywatelowi należałoby się w dniu przejścia na emeryturę 189 734,40 pln, natomiast po 40 latach obywatel byłby de facto posiadaczem gwarantowanej przez rząd sumy 252 979,20 pln!

      Moja oferta dla rządu jest taka, zeby - bez pomocy żadnej "komisji trójstronnej" ani "obrad okrągłego stoliczka" - po prostu w momencie przejscia na emeryturę wypłacac obywatelowi uzbieraną sumę, a on z pewnością będzie doskonale wiedział, co z tym szmalem zrobic!

      W pierwszym przypadku obywatel będzie sobie w stanie zapewnic 8 lat hulaszczego życia po 2000 miesięcznie, a w drugim nawet ponad 10 lat!

      W ustawę powinna oczywiście byc wpisana klauzula umożliwiająca dziedziczenie w ratach miesięcznych pozostałej w wypadku przedwczesnej smierci delikwenta kwoty przez wskazaną przez niego osobę (oczywiście bez podatku)!!!

      Ustawa taka miałaby także tę zaletę, ze mieściłaby sie na jednej kartce maszynopisu, a przepisy wykonawcze najwyżej na trzech!

      Co pan na to, panie Tusk!?"

      ___

      A nieustanne pieprzenie bez sensu, ze to "przyszłe pokolenia" mają JESZCZE RAZ (!!!) zapłacic za to, co już zostało wpłacone do kasy przez "pokolenie poprzednie", jest oszustwem propagandowym, które ma na celu usprawiedliwienie złodziejstwa i niegospodarności kolejnych ekip!

      Pozdrawiam!
    • vitek_1 Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego... 09.02.12, 14:55
      kiedyś większość prac wykonywano ręcznie, było skomplikowanych maszyn, komputerów, produkcja była ręczna, a administracja prowadzona na papierze.
      A teraz mamy CAD, CAM, LAN, słowem pełen wypas
      Ale mimo to zamiast pracować mniej politycy nam tłumaczą że mamy pracować więcej
      Po pierwsze - dlaczego?
      Po drugie - co niby mamy w tej pracy robić skoro niemal wszystko robią automaty (i Chińczycy)?
      • czyzyk331 Re: Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego... 09.02.12, 16:17
        Maszyna nie obetrze dupy lub podłączy kroplówkę, do tego potrzebne są dłonie 67 letniej pielęgniarki!
        Już widzę, jak 60 letni górnicy zostają na zawsze po pracy w kopalnianych korytarzach.
        Zysk dla państwa, ze nie będzie musiał wypłacać im emerytur do 80-90 roku życia!
    • henryk_49 Praca do 67 lat - prawdy, półprawdy i populizmy 09.02.12, 15:15
      Reforma emerytalna, to element doskonalenia łupienia obywateli. Chodzi o to by ludzie do upadłego pracowali. Poprawie rentowności łupiestwa służy majstrowanie przy Narodowym Funduszu Zdrowia, który stał się już " Narodowym Programem Eutanazji"- spróbuj się wyleczyć nie idąc prywatnie do lekarza-specjalisty. Pozbawienia dorobku całego życia, ma służyć ustawa o kredycie z odwróconą hipoteką.
    • nona02 Praca do 67 lat - inny sposob patrzenia 09.02.12, 17:10
      A może spojrzeć na to tak:
      Tu nie chodzi o to do jakiego wieku mamy pracować (w końcu to MY decydujemy o tym) lecz od jakiego wieku PAŃSTWO ZACZNIE WYPEŁNIAĆ SWOJE ZOBOWIAZANIA w stosunku do swoich obywateli wypłacając im emeryturę.
    • herr7 naga prawda... 09.02.12, 17:43
      Państwo nie będzie miało pieniędzy na emerytury, co teraz po 23 latach podobno udanej transformacji staje się prawdą oczywistą. Władze, gdyby mogły to zniosły by system emerytalny, ale tego zabrania konstytucja. Bez względu na to, czy rządowi uda się podnieść wiek emerytalny czy też nie emerytury za kilka-kilkanaście lat będą dużo niższe niż obecnie. Jeżeli ludzie się na zmiany nie zgodzą to politycy i ich politrucy będą nam wmawiać, że te bardzo niskie emerytury są z naszej winy. Jeżeli mimo protestów rząd ten wiek podniesie to parę milionów ludzi zostanie bez środków do życia przez klika-kilkanaście lat zanim osiągną uprawnienia emerytalne. W tym czasie spora część tych ludzi po prostu wymrze, gdyż służba zdrowia zostanie sprywatyzowana i biedaków nikt nie zechce leczyć. Wszystko to odbywa się w ramach Narodowego Programu Eutanazji, za co warto będzie podziękować naszym kacykom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja