Dodaj do ulubionych

Czym ćwok różni się od chama? Temida nam chyba ...

16.02.12, 17:33
It is not what you say, it is whom you know ...

"Scumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie
chcieliscie Tuska no to go macie"
Obserwuj wątek
      • galaxy2099 Wrazliwosc Temidy ma inny charakter 16.02.12, 20:46
        Ja dostrzegam inna prawidlosc. Wrazliwosc sadow zalezy od aktualnej mody i wplywow okreslonych grup interesu a mniej zawartosci okreslonych epitetow w wypowiedzi.
        I tak obecnie modni sa Zydzi (oni to juz od wielu, wielu lat) i homoseksualisci (w UE sa nawet przed Zydami, w Polsce jeszcze nie). I tak epitet kierowany pod ich adresem ma wieksza moc razenia i kary sadowej niz epitet kierowany pod innym adresem.
        W Europie najmniejsza sile razenia ma epitet kierowany na katolika. Na muzulmanina juz nie bo tych tzw sedziowie boja sie jak ognia - wysadzi sie jeszcze taki pod domem albo poderznie gardlo dziecku lub matce. Z katolikiem nir ma takich problemow.
    • wlekawa Czym ćwok różni się od chama? Temida nam chyba ... 16.02.12, 17:58
      Problem polega na tym, że kiedy taka temida przywdzieje togę, założy na swoją dorodną pierś blachę, to może orzec cokolwiek. Na przykład, że od dnia jutrzejszego 2 + 2 = 10 lub, że Słońce obraca się wokół Ziemi. To ostatnie twierdzenie udowodnił przecież kiedyś sąd Św. Inkwizycji. Temida może więc do woli puszczać kolejne smrodliwe bąki w fałdy swojej przestronnej togi i na to nie ma sposobu.
    • hrabiatobayski Czym ćwok różni się od chama? Temida nam chyba ... 16.02.12, 19:27
      Dawniej takie "sprawy" nazywano "pyskówkami", a po wyjściu z sądu nierzadko się zdarzało, że adwersarze po uiszczeniu grzywny i opłaty sądowej szli na wódkę i pili "brudzia"!!!

      Ale dziś są inne czasy, rządzi "Partia Miłości", to znaczy partia, której funkcjonariusze i akcjonariusze we dnie pilnie studiują "Teorię Miłości Bliźniego" lub strzelają sobie wedle zaleceń "Nowego Testamentu" w jeden policzek, a potem nastawiają Parulskiemu drugi do pocałowania (cmok, cmok!), a nocami spotykają sie na cmentarzach w celu odprawiania "dziadów" i wywierania nacisków!
      Bo do wywierania nacisków cmentarz jest jednakowoż miejscem znacznie lepszym niż hotel "Marriott"!
      Jest u nas używany na dwa sposoby:
      Sposób pierwszy - Rozmowa,
      Sposób drugi - Pogrzeb!

      Czy pamietacie poranny szturm do domu studenta Frycza, ktory wykonaly w imieniu Komorowskiego podobno zupelnie przez niego nie inspirowane i "nadgorliwe" sluzby specjalne??? Które go rzekomo nawet nie raczyly poinformowac ani przed, ani po akcji - wiec dowiedzial sie o sprawie z wycinków prasowych rzuconych mu niechlujnie na biurko przez Nowaka...
      Biedny ten nasz prezydent wśród tych okrutnych "szarych gęsi"! Musimy bardzo uważac, żeby go nam - jak owego bajkowego zająca - "wśród życzliwych przyjaciół" nie zjadły okrutne psy! ("Króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła...") A złych psów zapewne w takim miejscu jak Ruska Buda kręci się co niemiara!

      Mozna na te "przypadkowośc" i "nadgorliwosc" naszych "służb" spojrzec nieco inaczej, na przykład przez pryzmat suwerenności kraju, z jakim mamy do czynienia!
      W krajach suwerennych tak zwane państwo nie stosuje nacisków! Taki na przykład Obama nie wywierał na Osamę żadnych "nacisków"! Po prostu kazał swoim ludziom naciskac spusty aż do wiadomego skutku!
      I realną akcję tych ludzi obserwował w realnym czasie na realnym monitorze, podczas gdy kamera była umieszczona w realnym centrum akcji!
      I wcale się z tym nie krył, niczego nie utajniał, niczego nie zamiatał pod dywan, nie mataczył i na nikogo nie zwalał! To może tylko imponowac!
      Ale oczywiście trzeba wziąc pod uwagę tę okolicznośc, że jest to prezydent suwerennego kraju, którego byle ambasada jest suwerenem w prawie każdym kraju, w jakim jest zlokalizowana, zwłaszcza w kraju tak się liczącym na świecie jak nieszczęsny kraj, którym aktualnie zarządza Komorowski z Tuskiem!

      Można (a może nawet trzeba!) przeprowadzic tu następujące rozumowanie:

      Skoro obserwowane przez Obamę i jego ludzi na ekranie rzeczywiste zastrzelenie Osamy i jego ludzi "zostalo uznane za bezsporne i rzeczywiste święto demokracji przez miliony ludzi w wielu krajach" (tak przynajmniej ujęły to polskojęzyczne przekaziory) - to dlaczego strzelanie na niby do kogokolwiek i obserwowanie tego na monitorze lub opluwanie kogokolwiek przy pomocy klawiatury jak najbardziej zasłużonymi epitetami z natychmiastowym wydrukiem na monitorze czy nawet na dwóch nie może czy wręcz nie powinno zostać oficjalnie uznane za wirtualne święto postępu technologii i rozkwitania demokracji, celebrowane przez wszystkich chętnych do skorzystania z takiej bezkrwawej opcji i przez cały demokratyczny i poprawny politycznie świat białego człowieka?! Dlaczego polskojęzyczne przekaziory nie uprawiają tutaj szeroko zakrojonej propagandy, żeby takie opcje popularyzowac?
      A zamiast tego polskojęzyczni funkcjonariusze i akcjonariusze "Partii Miłości" domagają się surowych kar dla tak zwanych obywateli tego nieszczęsnego kraju, którzy zwiedzeni fałszywymi z gruntu hasłami tak zwanej demokracji i wolności słowa zechcieli nieopatrznie z tych "przywilejów" skorzystac?

      Takie postępowanie owych funkcjonariuszy i akcjonariuszy postronnemu obserwatorowi może się wydac co najmniej dziwne!
      Zwłaszcza, że na przykład we wspomnianym przypadku Obamy i Osamy zachodzi tu różnica jednej zaledwie litery i dla słabiej zorientowanych w agencyjnych doniesieniach tak naprawdę nie ma znaczenia, kto kogo zastrzelił!?
      Ani w realu, ani w wirtualu!

      Podobnie w kieleckiej sprawie słowo "ćwok" nie bardzo się różni od słowa "ćwiek", słowo "cham" prawie wcale się nie rózni od słowa "pcham", a w dobie totalnego braku poszanowania dla słów i ich znaczeń oraz dla myśli i czynów, jakie te słowa mają ukrycc, w czym celują i prym wiodą najwyżsi funkcjonariusze i najlepiej premiowani akcjonariusze owej "Partii Miłości" - upieranie się przy tym, że słowa znaczą to, co znaczą, taki na przykład Konfucjusz nazwałby błazenadą!


      Jest cos dziwnego i niepokojącego w tepocie umyslowej takiego rodzimego reprezentanta samozwanczej "klasy panującej", ktory nie tylko spokojnie i bez nadmiernych emocji patrzy jak "kolega" zza oceanu zabawia sie w niezbyt wirtualne gry komputerowe, ale zamiast trwogi i wyrzutu sumienia czuje jakby pewna zazdrosc, "przymierza sie" do sytuacji, a nastepnie przeklada obejrzany spektakl na podobne igraszki w swojej mizernej skali i we wlasnym nieudolnym wykonaniu!
      Po czym - w jakims zupelnie niepotrzebnym "zawstydzeniu tchorza" - natychmiast sie swej absurdalnej akcji wypiera i wycofuje się z wszelkiej odpowiedzialnosci...
      Albo się nie wycofuje jak w przypadku sprawy kieleckiej!

      ...I WYSYLA W PRZESTRZEN ODPOWIEDNIE KOMUNIKATY MEDIALNE...

      A dzieje sie to w rejonie swiata i w kraju, gdzie niemal co dekade ten nasz rodzimy kolega - a obecnie chwilowo "wladca" - mial szanse uczestniczenia w lub chociaz obserwowania zdarzen potwierdzających smutna - i niekonieczna przeciez - "dziejową koniecznosc" stawania sie przez obywateli tego kraju - jak to ktos gdzieś trafnie zdefiniowal - "krwawą treścią agencyjnych doniesien"!!!

      I nie waha sie, zeby tak jakos mimochodem i zupelnie bez zwiazku nie tylko uzyc haniebnych slow "stan wojenny", ale z premedytacja i w wyraźnej panice forsowac "ustawy" legalizujace wprowadzenie tych slow w czyn...

      Czy to tylko strach...czy...PLAN?
    • sverir Czym ćwok różni się od chama? Temida nam chyba ... 16.02.12, 20:06
      Pewność prawa, o której pani redaktor pisze, dotyczy takich samych sytuacji, a nie sytuacji zbliżonych. Sprawę NOP ze studenciakiem z Lublina łączą tylko zarzuty, ale nie kontekst sytuacyjny (wtedy zarzucano propagowanie faszyzmu - obrona argument obaliła - oraz szerzenie nienawiści ze względu na rasę i narodowość - obrona wykazała, że nie da się tego przypisać akurat oskarżonym).
      Co do chama i Palikota - sąd zauważył, słusznie (moim zdaniem), że w takich przypadkach zawsze należy uwzględnić kontekst sytuacyjny. To czy kontekst sytuacyjny faktycznie świadczył na korzyść Palikota, to inna sprawa.
    • pal666 Co tam ćwok.. 16.02.12, 21:08
      Kiedyś, w peerelowskiej tv w dzienniku tv pokazywali demonstrację przeciwko rządom Margaret Thatcher. Jeden z demonstrantów niósł transparent z napisem "Thatcher. Hang the bitch".
      Jak myślicie, na ile poszedł do pierdla ? Bo ja myślę, że jego noga tam nie postała. Ale UK to kraj demokratyczny.
        • mn7 Re: Co tam ćwok.. 16.02.12, 21:15
          uhbnjiokm napisał:

          > Koleś nie poszedł do pierdla. Dostał 24h prac społecznych miesięcznie.

          I chyba jednak za coś wyraźnie innego, prawda?

      • zdzisiek66 Re: Co tam ćwok.. 17.02.12, 09:53
        Ale UK to kraj demokratyczny.
        Powiedz to demonstrantom zamordowanym przez wojsko w Derry. Nie tylko żaden żołnierz nie został ukarany, ale jeszcze dowodzący oficerowie dostali odznaczenia za masakrę.
        Powiedz to czwórce z Guilford, więzionych przez kilkanaście lat wraz z rodzinami na podstawie sfabrykowanych dowodów.
        Powiedz to brytyjskim obywatelom wydawanym bez sądu Amerykanom na tortury.
    • cul-de-sac Uznaniowosc jest podobna do braku zasad. 16.02.12, 22:59
      A gdy zasad brak - rodza sie demony, chcialoby sie rzec. Co na to Sad Najwyzszy?

      *Ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sadow powszechnych;Dzial I;
      Art. 7. Nadzor nad dzialalnoscia sadow w zakresie orzekania sprawuje Sad Najwyzszy, w trybie okreslonym ustawami.*

      Moze nie ten tryb...


      Madremu człowiekowi nie trzeba wiele mowic, bo szybko rozumie, o co chodzi.
    • matrioszka25 slaboscia polskiego wymiaru sprawiedliwosci 16.02.12, 23:36
      jest niekopatybilnosc z orzecznictwem zachodnim, np niemieckim, gdzie jedno orzeczenie jest jedynym orzeczeniem i koniec. Jak znakomita efektywnosc wymiaru sprawiedliwosci -precedens sprawy, na ktory mozna sie w kazdym postepownaiu powolac i na tej podstwie rozstrzygac.
      Tak i rownemu traktowaniu obywateli, mniej wiecej w kazdym wojewodztwie podobnie , przyjednakowej wykladni prawnej, a nie widzimi sie sedziego, czy jeszcze bardziej anonimowego "rzeczooznawcy" ktory okresla stopien obrazenia :-))))))))))))))))))))))))))) na jakiej podstawie to ocenil gdy premier od oskarzenia odstapil ?? to kto sie poczukl obrazony ?? rzeczoznawca ??

      No bo jezeli posel pis bezkarnie wspomina jakiegos murznka w sejmie, inny wybor Obamy okresla jako upadek bialej rasy - to oczywiscie te zajwiska uchodzace za bezkarne stanowia precedens do dalszej bezkarnosci, bo czym wobec prawa rozni sie posel pis, a biedny student ? a jezeli wlasnie rozni sie to jest to gleboko niesprawiedliwe.

      Poza teym wszystkie te sprawy powinny byc wyjete z kodeksu karnego i scigania z urzedu - nie ma drugiego kraju na swiecie, gdzie nazwanie premiera jakiegos kraju cwokiem czy matolkiem jest scigane przez prokuratury - wylaczajac kraje totalitarne o kulcie jednostki. Gdy ktos czuje sie obrazony - prosze niech wytacza proces cywilny udowadni zakres podstawy obrazenia wtedy to cos innego.

      Tak to jeszcze jedna farsa - mlody czlowiek ma poprostu wyrok w zyciorysie za murzynka i cwoka. Zalosne, ale tego nawet w prl nie bylo.
      • rydzyk_fizyk Re: Zgadzam się z GW..(?!) 17.02.12, 08:03
        A z panią redaktor zgadza się Europejski Trybunał Praw Czlowieka w Strasburgu, który kiedyś w orzeczeniu dot. znieważania strażników miejskich uznał, że słowo "ćwok" mieści się w prawie do krytyki.

        Krótko mówiąc po stronie oskarżonego mamy brak bezprawności i powinien zostać uniewinniony.
        Zobaczymy - może złoży kasację.
        • mn7 ale bzdurzycie... 17.02.12, 10:12
          Skąd się bierze to dziwaczne przekonanie, że w sprawie karnej można abstrahować od kontekstu i że możliwe jest określenie z góry, że jakieś słowo "mieści się" a jakieś "nie mieści się" w krytyce???
          A tak w ogóle, to ta kara była za tego "ćwoka" czy jednak za coś innego?

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka