Daltoniści z ministerstwa cyfryzacji

22.02.12, 19:11
Daltonizm ma nawet czarno-białą postać.

Jeśliby zdanie:

... Większość dokumentów udostępnianych na rządowych stronach to pliki PDF, przygotowane w taki sposób, że nie da się ich odczytać maszynowo ...

nawet miałoby postać:

... Większość dokumentów udostępnianych na rządowych stronach to pliki PDF, przygotowano w taki sposób, że nie da się ich odczytać maszynowo ...

to za nadwyżkowy przecinek trafia do kolekcji przecinkologicznej tutaj:

forum.gazeta.pl/forum/w,374,112219932,112219932,przecinek.html
Już za samo to za zdanko:

... Jako obywatele, nie jesteśmy w stanie przeszukiwać treści dokumentów urzędowych, porównywać łatwo różnych wersji tekstów ...

należałaby się naszemu tajemniczemu „mo" taka nominacja.

***

W meritum, a jakże, zgoda/ W, meritum, a, jakże, zgoda.
    • p.krajniak Debile z ministerstwa cyfryzacji 23.02.12, 23:57
      Na wstępie nadmienię, że pisałem ten tekst pod wpływem emocji. Komentarz ten napisałem w 5 min, bez zastanowienia. Tekst nie ma podtekstów politycznych. No i nie jestem trolem :)

      Otóż pomijając kwestie gramatyki i ortografii (wstyd Panie Redaktorze) zgodzę się nad problemem stawianym w artykule. Tzw. "eksperci" od informatyzacji, która de facto trwa już ponad 5 lat w Polsce, nie mają kompletnego pojęcia co to jest informatyzacja. Nie wspominam już o znajomości technologii sieciowych/internetowych (patrz język XML wspomniany w artykule). Informatyzacja to m.in. (w kontekście informatyzacji całego kraju):
      - audyt wszystkich procesów w państwie, w tym audyt prawa.
      - analiza tychże procesów pod kątem możliwości przedstawienia każdego procesu jako algorytmu (możliwość pełnej/ częściowej automatyzacji, stwierdzenie wstępnych wymagań informacyjnych) - patrz tworzenie diagramów UML/BPMN,
      - stworzenie listy praw, procesów, które są w chwili obecnej tak skonstruowane, że nijak nie da się ich zaimplementować w systemie informacyjnym,
      - sporządzenie dokumentu wstępnego, zawierającego cele, środki, harmonogram prac (mówimy o etapie identyfikacji potrzeb)
      - na podstawie otrzymanych wniosków rozpoczęcie wielkich zmian systemowych dostosowujących prawo aby można było je zaimplementować w systemie informacyjnym (na tym etapie dochodzi do deregulacji prawa, które z informacyjnego punktu widzenia jest bezsensu - patrz nowa ustawa refundacyjna, ustawa o ZUS itd...)
      - równolegle opracowywanie dokumentów wdrożeniowych dla każdej podgrupy przyszłych użytkowników (wojsko, policja, edukacja itd...) - na tym etapie projektujemy bazy danych, określamy relacje pomiędzy obiektami, użytkownikami, diagramy przepływu informacji, stanów itp...
      - zatwierdzenie dokumentów wdrożeniowych wraz z harmonogramami wykonywanych prac,
      - stworzenie + testowanie systemu informacyjnego,
      - DOPIERO W TYM MOMENCIE dochodzi do zakupu nowego sprzętu, tworzeniu sieci itp...

      Realnej informatyzacji w naszym kraju nie ma. I nie będzie. Dlaczego? W naszych realiach oznaczałoby to brak pracy dla ponad 50% dzisiaj zatrudnionych urzędników, ekspertów, polityków, wielkich gmachów dla instytucji itd... Nie wspomnę już o likwidacji wszystkich opłat za twarz, za drzwi itd...

      W zamian każdy polityk dostał Ipada za parę tysięcy z darmowym (czytaj na nasz koszt) dostępem do internetu. Za co Pan Boni i jego "eksperci" dostają 10 tyś. ? Ano za nic. Wymyślą coś pseudo informacyjnego - czytaj Instrukcja Kancelaryjna z 2011 r. Przez ponad 5 lat zrobili tyle co student elektronicznego biznesu robi SAM w 2 semestry.

      Tak dla informacji jestem z zawodu analitykiem biznesowym (specjalizującym się w analizie, projektowaniu i wdrażaniu informatycznych systemów zarządzania) - a w praktyce pracuję w biedronce na kasie. Szukam pracy w zawodzie, narazie krucho ;/
      Matematyk
      • skubi6 Chory, chorszy, trup 24.02.12, 00:28
        To jest jakieś chore. Niesamowite. Tego nawet Bareja by nie wymyślił.

        Jak się czyta coś takiego, to potem można tylko powiedzieć, że przyjęcie ACTA bez czytania, to pikuś. Bałagan z lekami, to pikuś. Mucha w sporcie, to pikuś. Hasło admin1 pozwalające zmieniać treść rządowych stron, to pikuś.

        Cieszmy sie, że jesteśmy w Unii i znaczną część prawa narzuca nam Unia. Bo gdyby całe prawo było tworzone przez nasze warszawskie władze, to byśmy dopiero mieli radochę.

        www.skubi.net/acta.html
        • p.krajniak Re: Chory, chorszy, trup 24.02.12, 01:20
          Na dobitkę powiem, że wdrożenie dobrze zaprojektowanego systemu do zarządzania państwem wyeliminowało by z automatu korupcję, rozproszenie odpowiedzialności, wielomiesięczne oczekiwania na decyzję urzędników, przerzucanie obowiązków państwa na obywatela, dezinformację, różnego rodzaju spekulacje na temat stanu państwa.

          Jakie byłyby plusy:
          - zwiększona kontrola nad tym co się dzieje w państwie (nie mówię tu o kontroli państwa nad obywatelem - dla troli),
          - możliwość przeprowadzania rzetelnych analiz, na podstawie analiz stawianie wiarygodnych prognoz -->lepsze decyzje,
          - odciążenie obywatela (brak pierd.olenia, przepraszam udowadniania zusowi jaka powinna być emerytura, chodzenie z książeczkami zdrowia, sanepidu, ubezpieczenia itd., noszenia dokumentów z jednego urzędu do drugiego, wypełniania milionów formularzy tymi samymi danymi, gromadzenie ton papierów, konieczność udowadniania jakiegoś stanu bo urząd nie ma dokumentów chociaż powinien mieć i jeszcze z milion innych pierdółek całkowicie niepotrzebnych a powodujących ataki histerii, paniki, zapaście nie mówiąc o stresie, wku...eniu, stracie czasu itd.)
          - możliwość rzetelnej oceny kto, co, jak i gdzie zrobił,
          - prowadzenie polityki kadrowej w administracji (obecnie nie ma żadnej),
          - drastyczna redukcja zatrudnienia (to obsługi takiego systemu potrzeba wykształconych specjalistów -> wzrost jakości usług z definicji)
          - brak konieczności wynajmowania i utrzymywania olbrzymich gmachów, budynków, biurowców,
          - koniec z bublami prawnymi, tworzenie prawa prostszego, zrozumiałego dla normalnego obywatela,
          - lepsza komunikacja na linii obywatel-państwo,
          - 90% czynności wykonywanych w urzędach można wykonywać samemu w domu,
          - możliwość śledzenia procesów urzędniczych w czasie rzeczywistym,
          - PRZEDE WSZYSTKIM WIĘCEJ CZASU DLA NAS ZWYKŁYCH LUDZI I WIĘCEJ PIENIĘDZY ZOSTAJE DO NASZEJ DYSPOZYCJI

          Przewiduję, że to wszystko można osiągnąć w 5-10 lat. Sam koszt systemu i wdrożenia nie jest duży w porównaniu do kosztów związanych z systemowymi zmianami w prawie (konta indywidualne w ZUS + dziedziczenie, zmiana systemu rent i ubezpieczeń ogólnie; napisanie od podstaw nowego prawa, bo bazujemy na ustawach z 1970 roku lol, które jest ogólnie do dupy i nie da się z nim nic zrobić w epoce internetu)

          Idę spać, jutro rano muszę przyjść na 7 bo jest dostawa, chociaż pracę zaczynam dopiero o 8 WTF.
      • bool_a Re: Debile z ministerstwa cyfryzacji 24.02.12, 12:57
        p.krajniak napisał:
        > Realnej informatyzacji w naszym kraju nie ma. I nie będzie. Dlaczego? W naszych
        > realiach oznaczałoby to brak pracy dla ponad 50% dzisiaj zatrudnionych urzędni
        > ków, ekspertów, polityków, wielkich gmachów dla instytucji itd... Nie wspomnę j
        > uż o likwidacji wszystkich opłat za twarz, za drzwi itd...
        >
        > W zamian każdy polityk dostał Ipada za parę tysięcy z darmowym (czytaj na nasz
        > koszt) dostępem do internetu. Za co Pan Boni i jego "eksperci" dostają 10 tyś.
        > ? Ano za nic. Wymyślą coś pseudo informacyjnego - czytaj Instrukcja Kancelaryjn
        > a z 2011 r. Przez ponad 5 lat zrobili tyle co student elektronicznego biznesu r
        > obi SAM w 2 semestry.
        >
        > Tak dla informacji jestem z zawodu analitykiem biznesowym (specjalizującym się
        > w analizie, projektowaniu i wdrażaniu informatycznych systemów zarządzania) - a
        > w praktyce pracuję w biedronce na kasie. Szukam pracy w zawodzie, narazie kruc
        > ho ;/
        > Matematyk

        To prawda, że właściwie rozumiana informatyzacja zmniejsza zatrudnienie.
        O tym, że jest wprowadzana w sposób niewłaściwy to już wiadomo: np. z raportu NIK z Ministerstwa Zdrowia:
        panoptykon.org/wiadomosc/negatywna-ocena-projektu-informatyzacji-ochrony-zdrowia-nowy-raport-nik
        „Według doniesień, tylko 7 z 30 pracowników ma wykształcenie informatyczne, zatem Centrum „nie posiada wystarczającej zdolności instytucjonalnej do realizacji tak złożonych projektów informatycznych, jakim jest budowa Systemu Informacyjnego Ochrony Zdrowia”. Kolejne zastrzeżenie dotyczy dublowania przez CSIOZ działań NFZ. Współpraca instytucji trwała do końca ubiegłego roku, po czym każda z nich niezależnie realizowała podobne projekty, co z kolei mogło prowadzić do złamania przepisów ustawy o finansach publicznych.”
        Ministerstwo Cyfryzacji powstało, żeby skoordynować prace .... , jednak wątpię w rezultat tego przedsięwzięcia, jeżeli analityków i projektantów systemów informatycznych „sadza się na kasie” w supermarketach, baza danych z NFZ ma być udostępniona lekarzom w czerwcu, a waloryzacja emerytur będzie w maju, bo ZUS do marca nie zdąży policzyć!
    • anty65 Pzypomniał mi się kawał 24.02.12, 09:30
      O tym jak to urzędnik nadawał faks i robił to cały dzień bo kartka papieru wciąż wychodziła z drugiej strony maszyny. Dziś po przeczytaniu artykułu o ministerstwie cyfryzacji wydryków komputerowych (bo chyba tak ich trzeba nazwać) już mnie ten dowcip nie śmieszy.
      No jasne pieczęć i podpis jest święta. Wiem, bo mam do czynienia z urzędem celnym i dokument (faktura bez podpisu) wydrukowana z maila nie jest oryginałem. Może kiedyś UC zrozumie, że mamy XXI wiek i że faktura to nie obraz van Gogha.
      Ale to jeszcze wiele zim i wiosen musi upłynąć.
      • laptokowiec Re: Pzypomniał mi się kawał 24.02.12, 11:53
        A mi przypomniało się, jak to parenascie miesięcy temu chciałem coś załatwić w UM. Potrezbny był do tego odpis z księgi wieczystej. Zadzwoniłem do Urzędu i zapytałem, czy aby na pewno mam im dostarczać papierek, bo przeciez działa już przeglądarka ksiąg wieczystych online.
        Pani powiedziała mi, że dla niej to ok, ale musi miec papierową podkładkę, bo tak stanowią przepisy.
        Podobnie wygląda sprawa w urzędach skarbowych. Wzywają człowieka po jakies pierdoły, a prywatnie dodają, że możnaby załatwić to via email, ale takie mają przepisy skonstruowane przez jakichś debili.
        A tak w ogóle, to pozdrawiam urzędników z gdańskiego UM i 1 US w Gdańsku. Dzięki ich postawie człowiek jest w stanie jakoś przebrnąć przez głupotę "papierków".
    • vitek_1 Kult papieru panuje nie tylko w ministerstwach 24.02.12, 19:02
      i nie tylko w Polsce.

      Pracuję w firmie w Anglii. Szef każe mi robić wydruki które przynoszę mu na biurko, on je podpisuje a następnie skanuje na dysk żeby zarchiwizować, a jeszcze następnie mozolnie pakuje do niszczarki (mozolnie bo jak się włoży za gruby plik kartek niszczarka strajkuje), ewentualnie robi to ktoś kto się nawinie.

      Na pytanie czy nie mógłbym dokumentów od razu zapisywać na serwerze (szef mógłby je przejrzeć na swoim komputerze) - nie, bo przecież musi podpisać. Poza tym zawsze tak się robiło i było dobrze.

      Są to tysiące kartek co miesiąc (dokumentuję parametry każdej sztuki wyrobu).

      Dopiero niedawno udało mi się przeforsować rezygnację z 80% papierowych wydruków. Ale co się o to nawalczyłem. I coś mi się zdaje że przyjaciół mi w pracy nie przybyło...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja