Proste jak test na ojca

14.03.12, 08:33
"Chodzi np. o prawo do więzi rodzinnych, o prawo do niewiedzy o swoim pochodzeniu, jeśli jest to w interesie dziecka."
Wszystko prawda, tylko to prawo do niewiedzy o swoim pochodzeniu, to jakiś piramidalny absurd. Czy to prawo do niewiedzy, jeśli jest to w interesie pacjenta mają prawo stosować lekarze wobec ciężko chorych? Nikt poza osobą zainteresowaną nie ma prawa decydować, która wiedza na jej temat powinna być jej dostępna, a która nie - i to jest powód dla którego profil genetyczny danej osoby powinien być objęty ochroną, jak wszelkie inne dane osobowe.
    • terleo Proste jak test na ojca 14.03.12, 08:39
      *Prawda w ślinie*! Czyli - nigdy nie zginie. I to jest nie do zniesienia. . .
      • rydzyk_fizyk Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 09:16
        Nie widzę problemu w przeprowadzaniu takich testów bez wiedzy drugiego z rodziców.
        Szczególnie, że zgodnie z polskim prawem każdy z rodziców jest przedstawicielem ustawowym dziecka.

        Więcej konfliktów mogłoby wywołać rozwiązanie wymagające zgody. Poza tym sądy w Polsce mogą dopuszczać również dowody zdobyte niezgodnie z prawem, nawet w sprawach karnych.
        • rikol Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:31
          Jesli nie chcesz miec dzieci, uzywaj prezerwatywy. tansze to niz ewentualny test dna. Zreszta ja osobiscie nie znam zadnego przypadku 'wrobienia' w dziecko, takze moze to jest kwestia tego, w jakich kregach sie ktos obraca.
          • trevik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:35
            > Zreszta ja osobiscie nie znam zadnego przypadku 'wrobienia' w dziecko

            To informacja o takiej sile rażenia, że tylko skończona idiotka mogłaby się do tego faktu otwarcie przyznać komukolwiek, z najlepszą przyjaciółką włącznie. To zjawisko występuje nie tak rzadko i wbrew pozorom najczęściej wystarczy odrobina "ostrzejszego oka" i rozejrzenia się między znajomymi, między dziećmi wielodzietnych małżeństw aby stracić pewność, którą prezentujesz,

            T.
            • rikol Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:46
              No jakie bylyby konsekwencje?

              Znam wiele przypadkow, gdzie ojciec WLASNYCH dzieci nie chce znac, nie chce placic alimentow. Jak to wytlumaczysz? I jakie sa konsekwencje takiego sku...synstwa? Z tego co ja widze, nie ma zadnych. Mozna porzucic swoje wlasne dzieci i nie placic zadnej kary. Dopiero jak pieniedzy tatus potrzebuje, to sobie o dzieciach przypomina.
              • trevik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:55
                > No jakie bylyby konsekwencje?

                Samotne wychowywanie dziecka, przeważnie w znacznie gorszych warunkach materialnych. W małych miejscowościach i wsiach doszłoby piętno tzw. "dz*wki" - wystarczy świadomość tego zagrożenia, aby nikomu nie pisnąć słówka.

                > Znam wiele przypadkow, gdzie ojciec WLASNYCH dzieci nie chce znac, nie chce pla
                > cic alimentow. Jak to wytlumaczysz?

                Nie zamierzam. Uważam, że to łajdactwo i tyle.
                Znam również przypadki napuszczania dzieci na ojców po rozwodzie - gdzie w tym wypadku jest kierowanie się "dobrem dziecka"?
                Nie chodzi mi o samo pojęcie tego dobra - jest dla mnie oczywiste. Co bardziej zastanawia to łatwość z którą wiele kobiet zasłania się dobrem dziecka przy roszczeniach finansowych względem ojca a zupełnie o tym dobru zapomina, gdy utrudnia kontakty dzieci z ojcem, lub wręcz napuszcza dzieci na ojca z powodu własnej niechęci do niego, choć psychologowie są jednoznaczni w opiniach, że to szkodzi dziecku. Nie szafujmy więc pojęciem dobra dziecka gdy o ochronę interesów dorosłych w pierwszym rzędzie chodzi,

                T.
                • tmp0003 co nie podoba wam sie kurewki, ze wykasowalyscie ? 15.03.12, 00:49
                  test DNA to zajebisty bat na pazerne dupska wszystkich ku...szonow i bardzo dobrze
                  • budhalinka Re: co nie podoba wam sie kurewki, ze wykasowalys 15.03.12, 07:37
                    Uważam,że test DNA to dobry pomysł. Nie widzę powodu, żeby ukrywać prawdę.A jej ukrywanie może doprowadzić dopiero do tragedii.Uważam, że ojcowie łożący na dzieci mają pełne prawo do poznania prawdy.
              • najlepszygeorge Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:57
                "Znam wiele przypadkow, gdzie ojciec WLASNYCH dzieci nie chce znac, (...)"

                A co mają twoje jednostkowe doświadczenia do prawa ojca do testu ojcostwa bez zgody matki?

                Potrafisz pisać na temat czy dla Ciebie to tylko gra w skojarzenia?
              • nikodem_73 Re: Proste jak test na ojca 15.03.12, 01:30
                rikol napisała:

                > No jakie bylyby konsekwencje?
                >
                > Znam wiele przypadkow, gdzie ojciec WLASNYCH dzieci nie chce znac, nie chce pla
                > cic alimentow. Jak to wytlumaczysz? I jakie sa konsekwencje takiego sku...synst
                > wa? Z tego co ja widze, nie ma zadnych. Mozna porzucic swoje wlasne dzieci i ni
                > e placic zadnej kary. Dopiero jak pieniedzy tatus potrzebuje, to sobie o dzieci
                > ach przypomina.

                Zaje-argument. Coś z gatunku "a u was biją murzynów".
    • aekielski Proste jak test na ojca 14.03.12, 08:42
      Ojciec dwanaściorga dzieci zrobił im test na ojcostwo i okazało się, że żadne nie jest jego. Nikomu o tym słowa nie pisnął, bo jaki to obciach na całą wieś. Kumple pod pawilonem boki by zrywali.
      • paul_h A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 14.03.12, 08:48
        Testy powinny być obowiązkowe, a jak nie odszkodowanie i zwrot kosztów łożenia na nie swoje potomstwo.
        • listopad1711 Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 14.03.12, 14:12
          paul_h napisała:

          > Testy powinny być obowiązkowe, a jak nie odszkodowanie i zwrot kosztów łożenia
          > na nie swoje potomstwo.

          W Polsce to chyba nie ,bo u nas jest zwyczajowe prawo wciskania komuś cudzego dziecka.
          • rikol Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 14.03.12, 16:45
            Ale w Polsce sie nikomu nie wciska ojcostwa. Po urodzeniu dziecka masz 6 miesiecy na wniesienie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Wiec o co chodzi? CZy po prostu tchorzem jestes i swojej zonie nie powiesz tego, ze wedlug ciebie jest dziwka?
            • oktawianc Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 14.03.12, 18:16
              Taaa...
              A jak się dowie czegoś co rzutuje na uczciwość partnerki po więcej niż pół roku, to co?
              Matka zawsze wie czy to jej dziecko, ojciec też powinien.


              rikol napisała:

              > Ale w Polsce sie nikomu nie wciska ojcostwa. Po urodzeniu dziecka masz 6 miesie
              > cy na wniesienie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Wiec o co chodzi? CZy po prost
              > u tchorzem jestes i swojej zonie nie powiesz tego, ze wedlug ciebie jest dziwka
              > ?
            • nikodem_73 Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 14.03.12, 18:37
              > Ale w Polsce sie nikomu nie wciska ojcostwa. Po urodzeniu dziecka masz 6 miesie
              > cy na wniesienie sprawy o zaprzeczenie ojcostwa.

              CAŁE 6 miesięcy? No fantastyczne! Czyli od urodzenia masz taką masę czasu na to aby się zorientować, że małżonka przyprawia Ci rogi? Rewelacja.

              W takim razie - w ramach "wyrównywania szans" proponuję aby małżonki miały 6 miesięcy na wniesienie o rozwód z winy męża od momentu, gdy ten zdradził po raz pierwszy. Będzie to równie "sprawiedliwe".
              • rikol Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 14.03.12, 19:33
                To prawo jest dla dziecka, a nie dla jego matki. Chcesz wychowywac to dziecko czy nie? 6 miesiecy to za malo zeby sie zdecydowac? dziecko polroczne czy starsze ma juz jakies uczucia, przywiazuje sie do ludzi - i to sie tutaj chroni, a nie doroslego faceta, ktory nagle sie rozmyslil.
                • nikodem_73 Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 15.03.12, 01:26
                  rikol napisała:

                  > To prawo jest dla dziecka, a nie dla jego matki. Chcesz wychowywac to dziecko c
                  > zy nie? 6 miesiecy to za malo zeby sie zdecydowac? dziecko polroczne czy starsz
                  > e ma juz jakies uczucia, przywiazuje sie do ludzi - i to sie tutaj chroni, a ni
                  > e doroslego faceta, ktory nagle sie rozmyslil.

                  Don't you say!

                  Chcę wychowywać swoje dziecko, lub dziecko które uznam za swoje mimo tego, że wiem iż nie jestem jego biologicznym ojcem. Chcę mieć prawo do prawdy jakakolwiek by nie była.

                  Tak ciężko to pojąć?

                  Jakbyś się Ty poczuła, gdyby (załóżmy hipotetyczny przypadek) podczas in vitro lekarz, bez Twojej wiedzy, zafundował Ci "jeden na chybił-trafił"? Chciałaś dziecko? Masz dziecko. Więc o co chodzi?

                  Zgodnie z Twoją logiką to nawet nie powinnaś mieć prawa, po pół roku, aby przeprowadzić badania genetyczne (bez zgody genetycznych rodziców dziecka), czy aby nie doszło do pomyłki.
                • mapokl Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 16.03.12, 00:20
                  W 6 miesięcy spokojnie zdążysz zrobić test. Matka jest w tej sytuacji, że jest prawie w 100% pewna, że to jej dziecko. Dlaczego ojcom się odmawia tego potwierdzenia? Czyli jeżeli zależy ci na dziecku to może pozwolić na testy na ojcostwo bez zgody do 6 miesięcy od urodzenia?


                  Ps. Dodam, że tak naprawdę to testu na ojcostwo nie ma. Są to testy na pokrewieństwo. Gdy np. żona zdradziła by cię z bratem lub kuzynem to niestety test na ojcostwo wyszedł by ok.
            • klara551 Re: A jak sprawa za odszkodowanie od matki? 16.03.12, 02:28
              A dlaczego tylko 6 miesięcy i czy coś się w tym prawie nie zmieniło? I dlaczego tylko jedno z wychowujących dziecko ma być chronione? Dlaczego facet ma płacić na cudze dziecko? Z jednej strony nie potrafimy zmusić do płacenia migaczy co unikają kosztów wychowania własnego potomstwa a w przypadku wątpliwości płacącego uważamy,że jak zaczął płacić to nie ma zmiłuj się. Jak to w końcu jest.Jedni nie muszą,choć nie ma wątpliwości co do ojcostwa,a jak są to nie można tego sprawdzić i wyrok jest dożywotni bez możliwości odwołania.
        • yves1940 [...] 14.03.12, 14:54
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nocna_masakra Re: to raczej bajka jest :) 14.03.12, 09:55
        chyba, że był przebogatym ziemianinem, bo skąd chłop z roli miałby wziąć kasę na 12 badań?
      • titta Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 14:02
        Taki co go stac na 12 testow nie ma "kumpli pod pawilonem".
    • zdzisiek_2 A prawo ojca ? 14.03.12, 09:07
      Ojciec jest u nas traktowany jako rodzic drugiej kategorii. Ma dostarczać kasy i siedzieć cicho. Teraz nawet nie będzie miał prawa wiedzieć czy przypadkiem nie łoży na cudze dziecko. A "prawo do więzi rodzinnych" to jak już to naruszyła matka zdradzając męża.
      • agnitz Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 09:21
        A co z dzieckiem? Mówisz tu np o 5-latku, który całe swoje życie znał jednego tatę. Tata po konflikcie z mamą postanowił zrobić testy a potem obrazić się na 5-latka? Te więzi rodzinne to też przepisy, że dziecko urodzone w małżeństwie lub już po ustaniu małżeństwa jest dzieckiem męża. I nie chroni się tu matkę a DZIECKO!
        • rydzyk_fizyk Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 09:49
          Naruszając przy tym prawa mężczyzny do ojcostwa/zaprzeczenia ojcostwa?
          • lmblmb Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 10:23
            rydzyk_fizyk napisał:

            > Naruszając przy tym prawa mężczyzny do ojcostwa/zaprzeczenia ojcostwa?

            Ma dawac kase i juz. Przeciez 90% sedziow w Sadach rodzinnych to kobiety.
            • titta Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 14:07
              Naprawde dla was ojcostwo to tylko dawanie kasy? Jesli tak to trudno sie dziwic, ze zona na boku szuka "wsparcia".
              Chodzi o to aby nwewinnemu przeciez dzieciakowi nie niszczyc dziecinstwa i plec sedziow nie ma tu nic do tego. Tak ciezko to pojac?
              • mafiu_lo Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 14:25
                Jeśli dla Was kobiet dobro dziecka jest najważniejsze, to dlaczego zwyczajowo po rozwodzie odmawiacie ojcu kontaktów z dzieckiem, ograniczacie jego prawa rodzicielskie? Dlaczego narażacie "niewinnego dzieciaczka" na zniszczenie dzieciństwa utajniając prawdę o jego pochodzeniu i ryzykując jej ujawnienie w przyszłości? Dlaczego w imię zaufania o którym tak chętnie trąbicie nie powiecie prawdy? Nie wycieraj sobie ust frazesami bo mdli
                • tmp0003 to matka ku rwa niszczy dziecku dziecinstwo 15.03.12, 00:51
                  wy byscie chcialy dwie sroki za ogon zlapac
                  pie...c sie z jakims matolem
                  a poczciwy mis niech placi
              • rozwodnik-waw Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 14:27
                > Chodzi o to aby nwewinnemu przeciez dzieciakowi nie niszczyc dziecinstwa i plec
                > sedziow nie ma tu nic do tego. Tak ciezko to pojac?

                Ale dzieciństwo zniszczyła dzieciakowi puszczalska matka, nie ojciec robiąc test.
              • mali_kali Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 14:39
                > Chodzi o to aby nwewinnemu przeciez dzieciakowi nie niszczyc dziecinstwa i plec
                > sedziow nie ma tu nic do tego. Tak ciezko to pojac?

                Chodzi o to, aby niewinnemu mezczyznie nie niszczyc zycia. Tak ciezko to pojac?

                Ta kobieta niszczy zycie nie tylko dziecka, ale takze mezczyzny, ktory zostal wrobiony. Czy to jest jasne?
                • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:35
                  mali_kali napisał:

                  > > Chodzi o to aby nwewinnemu przeciez dzieciakowi nie niszczyc dziecinstwa
                  > i plec
                  > > sedziow nie ma tu nic do tego. Tak ciezko to pojac?
                  >
                  > Chodzi o to, aby niewinnemu mezczyznie nie niszczyc zycia. Tak ciezko to pojac?

                  nie mężczyźnie tylko dupkowi

                  kobieta ma taki charakter, że jak się zakocha w facecie i on okaże się odpowiedzialnym mężczyzną ona nigdy go nie zdradzi
                  zdradzi tylko dupka... a takich nie żal
                  • mikelondon Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:39
                    otóz nie do końca. Jesli kobiecie nie podoba się "dupek" to niech dupka zostawi i idzie sobie gdzie jej się podoba. Nie powiem jej za to złego słowa - trudno, żeby marnowała sobie zycie z kimś, któ jej nie odpowiada.
                    Jesli jednak pozostaje z "dupkiem" w związku i pieprzy się na prawo i lewo to jest zwykłą k...wą i niczym ponad to. A jesli do tego rodzi się z tego pieprzenia się dziecko, po czym k...wa wmawia "dupkowi" że to jego potomstwo - wybacz, ale jak dla mnie to ostateczne k....stwo. Dlaczego nie przeniesie się do kochasia?
                    Jasne czy powtórzyć duzymi literami?
                    • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:44
                      mikelondon napisał:

                      > otóz nie do końca. Jesli kobiecie nie podoba się "dupek" to niech dupka zostawi
                      > i idzie sobie gdzie jej się podoba. Nie powiem jej za to złego słowa - trudno,
                      > żeby marnowała sobie zycie z kimś, któ jej nie odpowiada.

                      no cóż... każde ma swoją strategię... kobiety ze względów ekonomicznych mają ją inną niż faceci... ale ponieważ te dysproporcje się powoli niwelują to i coraz więcej kobiet wybiera taką drogę jaką Ty opisałeś

                      > Jesli jednak pozostaje z "dupkiem" w związku i pieprzy się na prawo i lewo to j
                      > est zwykłą k...wą i niczym ponad to. A jesli do tego rodzi się z tego pieprzeni
                      > a się dziecko, po czym k...wa wmawia "dupkowi" że to jego potomstwo - wybacz, a
                      > le jak dla mnie to ostateczne k....stwo. Dlaczego nie przeniesie się do kochasi
                      > a?
                      > Jasne czy powtórzyć duzymi literami?

                      hehehe... nie będzie Ci łatwo w związku :D
                      • mikelondon Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:51
                        Dlatego tez jestem przeciwny wszelkim dyskryminacjom płacowym - nie może być tak, że kobieta jest uzależniona od faceta finansowo. Bo to prosta droga do patologii. A już zupełnym sk...syństwem są wszelkiej maści religijni kretyni wmawiający, że rozwód to zuoooo itp itd.
                        Pewnie - lepiej żeby ludzie siedzieli raem, zagryzali się z byle powodu, byle co niedziela na mszy razem byli. Na większa chwałę Pana :)

                        Jeśli według Ciebie związkiem jest siedzenie z kimś kto:
                        1. Przyprawił partnerowi rogi
                        2. Okłamuje go przez kilka lat
                        3. Ma przebieg taki jak czołgi w polskiej armii
                        Wybacz - ale wybrałbym "ciężki" los singla gdyby zapytano mnie o mozliwośc wyboru :)
                        • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:00
                          mikelondon napisał:

                          > Dlatego tez jestem przeciwny wszelkim dyskryminacjom płacowym - nie może być ta
                          > k, że kobieta jest uzależniona od faceta finansowo. Bo to prosta droga do patol
                          > ogii. A już zupełnym sk...syństwem są wszelkiej maści religijni kretyni wmawiaj
                          > ący, że rozwód to zuoooo itp itd.

                          tu się z Tobą zgadzam

                          > Pewnie - lepiej żeby ludzie siedzieli raem, zagryzali się z byle powodu, byle c
                          > o niedziela na mszy razem byli. Na większa chwałę Pana :)
                          >
                          > Jeśli według Ciebie związkiem jest siedzenie z kimś kto:
                          > 1. Przyprawił partnerowi rogi
                          > 2. Okłamuje go przez kilka lat
                          > 3. Ma przebieg taki jak czołgi w polskiej armii

                          dodałbym jeszcze siedzenie z kimś kto
                          1. Zdradził żonę albo ją bije
                          2. wraca z roboty, zakłada kapcie, włącza telewizor i tyle go widać aż do wieczora
                          3. niemal każdego wieczoru wyskakuje do kumpli i wraca naprany


                          Wybacz - ale wybrałbym "ciężki" los singla gdyby zapytano mnie o mozliwośc wyboru :)

                          :D
                          • mikelondon Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 20:31
                            Czyli zgadzamy się w wielu sprawach pomimo tego, że moje poglądy wydawały Ci się na początku dziwne? :)
                            Pozdrawiam
                      • gnago Re: Ojciec sie nie liczy 15.03.12, 06:20
                        kobieta jest jak saper myli się tylko raz
                  • mali_kali Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:42
                    > kobieta ma taki charakter, że jak się zakocha w facecie i on okaże się odpowied
                    > zialnym mężczyzną ona nigdy go nie zdradzi
                    > zdradzi tylko dupka... a takich nie żal

                    To juz seksizm! Dyskryminacja ze wzgledu na plec!

                    Gdy mezczyzna zdradza to smiec. Gdy kobieta zdradza, to znaczy, ze jej mezczyzna to smiec. Tak czy siak kobieta zawsze jest w porzadku. Smiechu godna ta logika.
                    • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:45
                      mali_kali napisał:

                      > Gdy mezczyzna zdradza to smiec. Gdy kobieta zdradza, to znaczy, ze jej mezczyzn
                      > a to smiec. Tak czy siak kobieta zawsze jest w porzadku. Smiechu godna ta logik
                      > a.

                      to nie logika.... to biologia
                      • kotek.filemon Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:51
                        jamnnik napisał:

                        > to nie logika.... to biologia

                        A od kiedy biologia służy do wartościowania?
                        • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:02
                          kotek.filemon napisał:


                          > A od kiedy biologia służy do wartościowania?

                          a gdzieś Ty się tu dopatrzył wartościowania?
                          • mali_kali Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:16
                            Wartosciowanie wystepuje mianowicie w nastepujacym zdaniu:

                            "zdradzi tylko dupka... a takich nie żal"

                            koniec cytatu.
                            • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:46
                              mali_kali napisał:

                              > Wartosciowanie wystepuje mianowicie w nastepujacym zdaniu:
                              >
                              > "zdradzi tylko dupka... a takich nie żal"

                              no ok, jeśli to jest wartościowanie to biologia służy do opisu tegoż wartościowania
                  • sonix24 Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:35
                    jamnnik napisał:

                    > kobieta ma taki charakter, że jak się zakocha w facecie i on okaże się odpowied
                    > zialnym mężczyzną ona nigdy go nie zdradzi
                    > zdradzi tylko dupka... a takich nie żal
                    "jak się zakocha to nigdy nie zdradzi", to o kobietach? SIE uśmiałem!!!!!
                    • jamnnik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 17:13
                      sonix24 napisał:

                      > "jak się zakocha to nigdy nie zdradzi", to o kobietach? SIE uśmiałem!!!!!

                      ojtam ojtam, użyłem dużego skrótu myślowego
              • nemo666.malpa.onet.eu Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 15:08
                ciekawe, czy jesli facet skoczy sobie w bok, to jego żona też kierując się dobrem dziecka wybaczy i nie wniesie o rozwód.
                • madame_charmante Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:30
                  częściej niż ci sie wydaje...
                • trevik Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 16:43
                  > ciekawe, czy jesli facet skoczy sobie w bok, to jego żona też kierując się dobr
                  > em dziecka wybaczy i nie wniesie o rozwód.

                  Jeśli zrobi to na tyle dyskretnie, że nie będzie o tym trąbiła cała wieś a kobieta będzie mogła udawać, że o niczym nie wie, to odpowiedź jest jedna: najczęściej,

                  T.
              • bromoslaw Re: Ojciec sie nie liczy 14.03.12, 21:30
                Gdyby ojciec przyprowadził dziecko zrobione na boku pewnie wychowałabyś jak swoje????
              • m-kow Re: Ojciec sie nie liczy 17.03.12, 22:53
                >"trudno sie dziwic, ze zona na boku szuka "wsparcia"."
                Fantastycznie mi się podoba użycie słowa "wsparcie" w takim kontekście.
                Chcę jednak zauważyć, że mama niewinnego dziecka i żona jelenia też mogła się zawczasu zastanowić przed barabara.
                Podsumowując, widzę że ten aspekt równouprawnienia w wiedzy akurat wam się nie spodobał :-)
          • agnitz Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 10:25
            Można zakwestionować ojcostwo w momencie URODZENIA dziecka. Kwestionowanie go np po 10 latach jest wielce nieetyczne. I chyba nie masz dzieci (lub ich nie wychowujesz) skoro stawiasz zlepek genów NAD 10-letnią więzią z żywym człowiekiem. Taką postawą "matka niech się tłumaczy przed bachorem" ojcowie sami stawia ją się w pozycji rodzica drugiej kategorii. Ci którzy 10 wychowywania i więzi z dzieckiem wyrzucają do kosza z powodu paru komórek.
            A pomyślałeś np o przypadku zamiany dzieci w szpitalu (słynne bliźniaczki0?
            • nocna_masakra Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 11:01
              jasne! idąc tym samym tropem należałoby zakazać rozwodów, bo przez 10 lat powstała bardzo silna więź między żywym człowiekiem - (dzieckiem) a rodzicem i zdarza się czasem, że z powodu, wszystko jedno z jakiego powodu, więź ta idzie do kosza. Czy to jest etyczne?
              • nonna2 Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 12:14
                Gdy ojciec jest od początku okłamywany, że to jego dziecko, w momencie gdy się dowie, że to nie jest prawda, ma prawo podjąć decyzję o opiece. Nie zawsze podejrzenia rodzą się wraz z dzieckiem, aby mógł taką decyzję podjąć zaraz po jego urodzeniu.
              • tanczacy.z.myslami Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 13:25
                nocna_masakra napisała:

                > idąc tym samym tropem należałoby zakazać rozwodów, bo przez 10 lat powstała
                > bardzo silna więź między żywym człowiekiem - (dzieckiem) a rodzicem i zdarza
                > się czasem, że z powodu, wszystko jedno z jakiego powodu, więź ta idzie do
                > kosza. Czy to jest etyczne?

                Ale czasem to co się dzieje w domu przed rozwodem jest tak złe, że (paradoksalnie) rozwód może być dla dziecka korzystniejszy.
                • sonix24 Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 15:32
                  Ja jestem takim dzieckiem. Inny zrobił, inny wychował. Wiem z autopsji że tu nie chodzi tylko i jedynie o to że oszukała męża a mojego ojca, jedynego jakiego znałem. Tu chodzi o to że oszukała mnie bo kazała - chciała żebym przez wiele lat myślał że to mój ojciec. W ten sposób oszukiwała wszystkich dookoła- ojca, mnie, rodzinę ojca, swoją. Więc co mozna powiedzieć o takim prymitywie jak moja matka? Nic tylko to że to na prawdę skończony prymityw, tak jak większość kobiet które w takiej sprawie zasłaniają się "dobrem dziecka". Żadnego mojego dobra w tym nie było. Po prostu kryła własną dupę i nic więcej, a ja i tak z ojcem różniliśmy się wyglądem do tego stopnia że obcy ludzie na ulicy widzieli że coś tu nie gra. Możecie sobie wyobrazić co musiał czuć mój ojciec, gdy mu to mówiono, ze nie jestem do niego w ogóle podobny.
                  A matka do dzisiaj nie chce mi powiedzieć kto jest moim biologicznym ojcem. A wiecie dlaczego? Bo to suka podła jest tak jak większość matek. I tyle. Dlatego w tych sprawach niech się same bronią, nie potrzebne im jest jeszcze jakieś dodatkowo prawo. Kurwa zawsze sobie poradzi.
            • tanczacy.z.myslami A jeśli "nie-ojcostwo" odkryją przypadkiem? 14.03.12, 13:17
              agnitz napisała:

              > Można zakwestionować ojcostwo w momencie URODZENIA dziecka. Kwestionowanie go
              > np po 10 latach jest wielce nieetyczne.

              A jeśli to wyjdzie na jaw przypadkiem, np. w szpitalu?
              Sytuacja IMHO całkiem realna: Dziecko ma mieć przeszczep czy transfuzję czy jakiś inny tego typu zabieg, lekarze robią mu wszelkie potrzebne badania i nagle ups! Z wyników badań grup krwi i innych wynika, że dziecko nie pochodzi od tego ojca.
              A zatem nagle (i to w krytycznej sytuacji) może się okazać, że np. ojciec nie może być dawcą nerki czy wątroby do przeszczepu i/lub że transfuzja czy inny zabieg ratujący dziecko jest niemożliwy.

              Kto ma to wytłumaczyć dziecku? I jak?
            • norbertrabarbar To jest wbrew naturze! 14.03.12, 14:42
              Po co wychowywać cudze dziecko? Po to się dzieci robi żeby przekazać geny.

              Cudze geny, cudzy problem. Gdybym się dowiedział, że moje dzieci nie są moje, najzwyczajniej w świecie odszedłbym, żeby zrobić sobie nowe WŁASNE I PODOBNE DO MNIE!
              • piotrek_meteorolog Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 14:52
                Zabawne są te kobiety i ich tłumaczenia o dobru dziecka..hehe. Gdyby myslały o ich dobru to nie robiłyby rogów swojemu facetowi i podrzucały im bękarta. Żaden facet o zdrowym umyśle nie będzie łożył na cudzie dziecko, jeśli sam może mieć własnego potomka! Wychowywać dowód zdrady pod swoim dachem?!!!
                • anikam7 Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 16:19
                  Ja i Ty łożymy na cudze dzieci bo tysiące h... nie płacą alimentów i idzie na to kasa z naszych podatków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I niech inni faceci płacą za to wychowując nie swoje "bachory"- natura wyrównuje krzywdy.
                  • misiu-1 Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 17:29
                    anikam7 napisała:

                    > Ja i Ty łożymy na cudze dzieci bo tysiące h... nie płacą alimentów i idzie na
                    > to kasa z naszych podatków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I niech inni faceci płacą za
                    > to wychowując nie swoje "bachory"- natura wyrównuje krzywdy.

                    Oto mowa nienawiści płciowej szowinistki.
                  • nikodem_73 Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 18:42
                    A od kiedy natura nazywa się III RP?

                    I niby jak - mogę kraść, bo mnie okradają?
              • jottsp Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 15:37
                "Po to się dzieci robi żeby przekazać geny." - to wklonuj swoje geny do bakterii i bedziesz ich mial miliony kopii - do zrobienia za niewygorowana cene - zrobienie biblioteki genomowej to koszt chyba ok 8000 zl - tyle co nic w porownaniu z wychowaniem dziecka + zapewnienie mu mieszkania na dobry poczatek
                • scibor3 Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 15:55
                  O genetyce to ty masz pojęcie jak kura o pieprzu. Wszelkie zbędne geny zostaną natychmiast z bakterii usuniete.
                  • jottsp Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 16:46
                    wciaz mam kilka bibliotek ktore sam zrobilem , ale moze znam sie gorzej niz ty
                    • scibor3 Re: To jest wbrew naturze! 14.03.12, 22:41
                      I co? jak sobie radzą w przyrodzie te twoje wynalazki? Aaaa... nie radzą sobie. Nie mam więcej pytań.
            • mali_kali Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 14:44
              > Taką postawą "matka niech się tłumaczy przed bachorem" ojcowie sami stawia ją się w pozycji > rodzica drugiej kategorii. Ci którzy 10 wychowywania i więzi z dzieckiem wyrzucają do kosza z > powodu paru komórek.

              Matki wyrzucaja do kosza te 10 lat z o wiele bardziej blachych powodow niz kilka komorek.
              Zadaja rozwodu i zabieraja dziecko ze soba. Przeczytaj statystyki rozwodowe - najczestsza przyczyna to "niezgodnosc charakterow". Uwazam, ze to o wiele mniej wazna przyczyna niz faktyczna zdrada meza. I co? Zakazesz to? Potepisz moralnie matki pozbawiajace dzieci ojcow, bo nie potrafia sie dogadac z mezem?
            • qbel2 Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 23:17
              > Można zakwestionować ojcostwo w momencie URODZENIA dziecka. Kwestionowanie go n
              > p po 10 latach jest wielce nieetyczne. I chyba nie masz dzieci (lub ich nie wyc
              > howujesz) skoro stawiasz zlepek genów NAD 10-letnią więzią z żywym człowiekiem.

              Ale tu nie chodzi o więź, bo tę przecież można utrzymywać nadal. Tu chodzi o kasę i moralność - niemoralne jest by zdradzony facet utrzymywał dziecko puszczalskiej i kochanka.
        • zdzisiek_2 Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 09:57
          > A co z dzieckiem? Mówisz tu np o 5-latku, który całe swoje życie znał jednego t

          Ale to matka jest tu winna a nie ojciec ! I niech matka teraz wyjaśnia dziecku czemu nie poznało biologicznego ojca i czemu okłamywała dziecko od urodzenia. Poza tym dziecko to nie święta krowa i nie powinny jego prawa przeważać nad prawami ojca.

          ps. Dziecko ma też prawo poznać swoich biologicznych rodziców i krewnych.
        • nocna_masakra Re: mniejsza o wiek dziecka 14.03.12, 09:58
          starsze dziecko płaci zapewne większą cenę za nieodpowiedzialne decyzje rodziców. Testy powinny być dopuszczalne bez ceregieli
        • nieruchomy_spin [...] 14.03.12, 11:15
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • r1234_76 Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 11:56
          a prawo do posiadania potomstwa? jeśli "ojciec" został oszukany przez matkę, ma jeszcze szansę na własne dzieci.
        • jungleman Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 12:49
          Jak najbardziej jestem za zakazem testów na ojcostwo bez zgody matki dziecka.
          Pod warunkiem, że odmowa takiej zgody będzie według prawa równoznaczna z automatycznym przyznaniem, że dziecko nie jest dzieckiem mężczyzny, którego dotąd okłamywano, że jest jego ojcem.
          • piotrek_meteorolog Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 14:56
            Bardzo dobry i oszczędny pomysł! Szybko się wyda czy nasza ukochana grała na dwa fronty..
          • rikol Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 19:37
            Chyba nie jestes facetem, bo zupelnie nie myslisz logicznie. To ,ze ktos nie chce testu dna, nie swiadczy o winie. Nie kazdy lubi, jak sie mu pluje w twarz.
            • jungleman Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 22:41
              Jeżeli baba jest niewinna, to nie ma nic do ukrycia. Niezgoda na taki test, jest równoznaczna z przyznaniem się do winy. To jest bardzo proste i logiczne - dlatego to ja mam wątpliwości co do Twojej męskości.
        • natalia-13 Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 12:51
          Jesli dziecko jest jego to raczej nic sie nie zmieni, ale jesli nie, to juz chyba wina matki, ze ustaja wiezi rodzinne?
          A jak Ty z kolei to widzisz, taki "tatus" mialby przez kolejne 20 lat ponosic koszty wychowania cudzego dziecka? A jesli chcialby zalozyc nowa rodzine, placenie alimentow na tamto dziecko nie byloby sprawiedliwe takze wobec jego biologicznych dzieci?
          • rikol Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 19:39
            Jesli dziecko jest jego, to nic nie znaczy. Taka podejrzliwosc jest chorobliwa, a po drugie, to oznacza, ze on chce zostawic rodzine, a dna ma byc tylko pretekstem.
        • tanczacy.z.myslami Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 13:19
          agnitz napisała:

          > Mówisz tu np o 5-latku, który całe swoje życie znał jednego tatę
          > Tata po konflikcie z mamą postanowił zrobić testy a potem obrazić się na 5
          > 5-latka?

          Nie na 5-latka tylko na matkę (słusznie zresztą).
        • mali_kali Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 14:37
          > A co z dzieckiem?

          Zapytaj sie matki.

          > Mówisz tu np o 5-latku, który całe swoje życie znał jednego tatę.

          To nie wina taty, lecz matki-oszustki.

          > Tata po konflikcie z mamą postanowił zrobić testy a potem obrazić się na 5-latka?

          Nie obrazil sie na 5-latka, lecz na matke. Tragedia 5-latka wynika z bledu matki, a nie ojca. Z powodu bledu matki teraz wszyscy maja cierpiec, a ona bedzie super dumna jak to wszystkich przechytrzyla i na dodatek prawo ja chroni?

          > Te więzi rodzinne to też przepisy, że dziecko urodzone w małżeństwie lu
          > b już po ustaniu małżeństwa jest dzieckiem męża.

          Stosuje sie domysl prawny. Tylko i wylacznie. Ten domysl moze byc podwazany.

          > I nie chroni się tu matkę a DZIECKO!

          To matka popelnila blad i to ona powinna byc wylacznie za ten blad odpowiedzialna. Niewlasciwym jest pociaganie do odpowiedzialnosci mezczyzny tylko za to, ze zaufal niewlasciwej kobiecie.
        • men_53 Re: A prawo ojca ? 15.03.12, 07:37
          Fajnie, ale CZYJE dziecko ?
          Jeżeli dziewczyna zrobiła idiotę z faceta to prawo ma jeszcze ochraniać ten stan?
          Każdy ma prawo i obowiązek wychowywać dziecko, ale SWOJE dziecko. A nie oszukańczo przyklejone.
        • mapokl Re: A prawo ojca ? 16.03.12, 00:10
          Kobiety wiatropylne nie są. Za całą sprawę winę ponosi kobieta, bo to przespała się z jednym, ale go nie chciała lub on nie chciał, lub był księdzem. Więc oszukała wpierw innego faceta, że jest ojcem a potem oszukała własne dziecko. Kobietom wolno. Bo to przecież wszystko dla dobra dziecka.
      • cehaem Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 10:41
        Jesli ktos nie ufa zonie, to jaki sens pozostawac w zwiazku malzenskim?
      • rikol Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 19:48
        Statystyczny polski ojciec nie zajmuje sie dziecmi i domem, wiec niech placi - chociaz taki bedzie z niego pozytek.
        • jakbysietupodpisac Re: A prawo ojca ? 14.03.12, 20:25
          Statystycznie to człowiek i pies maja po trzy nogi.
    • tj2787898 Równouprawnienie ?... 14.03.12, 09:09
      Czyli w niektórych krajach jak facet ma wątpliwości i chce sprawdzić, czy dziecko jest jego, to matka może powiedzieć "nie, bo nie". To gdzie tu równouprawnienie, tak bardzo od paru lat wszędzie lansowane ?
      • r1234_76 Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 12:00
        cóż, jeśli matka odpowiada "nie, bo nie", to właściwie jest koniec małżeństwa.
        • dirk.gently Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 12:41
          Tylko że jeśli mąż postanowi się rozwieść z żoną bo ta powie "nie bo nie", to sąd orzeknie rozkład związku z winy męża i przywali mu alimenty. Nadal będzie on musiał więc łożyć na nie swoje dziecko i niewierną żonę.
          • jamnnik Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 13:43
            dirk.gently napisał:

            > Tylko że jeśli mąż postanowi się rozwieść z żoną bo ta powie "nie bo nie", to s
            > ąd orzeknie rozkład związku z winy męża i przywali mu alimenty. Nadal będzie on
            > musiał więc łożyć na nie swoje dziecko i niewierną żonę.

            i słusznie, bo biorąc tradycyjny ślub nie deklarował, że będzie brał odpowiedzialność jedynie za swoje dzieci, w domyśle od zawsze jest tak, że wychowuje dzieci kobiety z którą się żeni.
            • mali_kali Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 14:51
              > i słusznie, bo biorąc tradycyjny ślub nie deklarował, że będzie brał odpowiedzi
              > alność jedynie za swoje dzieci, w domyśle od zawsze jest tak, że wychowuje dzie
              > ci kobiety z którą się żeni.

              A gdzie tak jest napisane? Gdzie ta deklaracja? Tak sie sklada, ze bralem slub. Bylem takze na wielu slubach. Nie ma zadnej takiej deklaracji.
              Jak mozesz takie glupoty wypisywac? Nie wstyd Ci?

              Odpowiedzialnosc za dzieci istnieje takze bez zwiazku malzenskiego i relacja rodzic-dziecko jest w prawie niezalezna od relacji malzenstwa, tj. malzenstwo moze byc lub nie i vice versa czyli moge byc w malzenstwie i nie byc rodzicem dzieci mojej zony.
              • jamnnik Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 15:04
                mali_kali napisał:

                > A gdzie tak jest napisane? Gdzie ta deklaracja? Tak sie sklada, ze bralem slub.
                > Bylem takze na wielu slubach. Nie ma zadnej takiej deklaracji.
                > Jak mozesz takie glupoty wypisywac? Nie wstyd Ci?

                no właśnie nie ma takiej deklaracji... a co ja napisałem :D
            • oktawianc Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 18:35
              Chrzanisz człowieku jak potłuczony.
              W domyśle to jest, że zdrada określa winę. Ba, nawet w prawie tak jest a nie tylko w domyśle...
              Składa się też jakąś przysięgę małżeńską...
              Jak to szło?
              ...ślubuję wierność...?
              Było chyba takie coś...
              Dlatego w domyśle to jest, że facet wychowuje swoje dzieci. A jeśli się okaże, że został oszukany powinien mieć prawo do unieważnienia umowy jaką jest ślub i odszkodowania za cały okres w którym był oszukiwany i naciągany na koszta.

              jamnnik napisał:

              > > Tylko że jeśli mąż postanowi się rozwieść z żoną bo ta powie "nie bo nie"
              > , to s
              > > ąd orzeknie rozkład związku z winy męża i przywali mu alimenty. Nadal będ
              > zie on
              > > musiał więc łożyć na nie swoje dziecko i niewierną żonę.
              >
              > i słusznie, bo biorąc tradycyjny ślub nie deklarował, że będzie brał odpowiedzi
              > alność jedynie za swoje dzieci, w domyśle od zawsze jest tak, że wychowuje dzie
              > ci kobiety z którą się żeni.
              • rikol Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 19:50
                Wiernosc? Zartujesz sobie? A kto chodzi do burdeli? Mezowie, ktorzy potem zony zarazaja chorobami.
                • oktawianc Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 21:23
                  A co ma piernik do wiatraka?
                  Tu chodzi o relację dziecko - rodzic, a nie mąż żona. Chcę mieć prawo ustalenia czy jestem biologicznym ojcem dziecka, czy nie.
                  Z powodu tego, że jacyś ludzie chodzą po burdelach mam być pozbawiony takiego prawa?
                  To jakaś wypaczona sprawiedliwość...


                  rikol napisała:

                  > Wiernosc? Zartujesz sobie? A kto chodzi do burdeli? Mezowie, ktorzy potem zony
                  > zarazaja chorobami.
                • mapokl Re: Równouprawnienie ?... 16.03.12, 02:28
                  rikol napisała:

                  > Wiernosc? Zartujesz sobie? A kto chodzi do burdeli? Mezowie, ktorzy potem zony
                  > zarazaja chorobami.

                  A kto pracuje w burdelach? Żony które potem zarażają chorobami mężów i każą im wychowywać nieswoje dzieci.

                  W ten sposób to można długo i nie na temat. A co to wszystko się ma do tego, że ojciec powinien mieć prawo do zbadania czy dziecko jest faktycznie jego...
          • najlepszygeorge Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 13:55
            "to sąd orzeknie rozkład związku z winy męża i przywali mu alimenty. Nadal będzie on musiał więc łożyć na nie swoje dziecko i niewierną żonę."

            Nie przyłoży, jeżeli testy wykażą, że dziecko nie jest jego. Oczywiście to Ty musisz udowodnić na swój koszt, że nie jesteś wielbłądem, bo w przypadku kobiet 'to się po prostu wie'.
            • mali_kali Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 14:52
              Yyy... ale testy sie nie odbeda dopoki matka nie wyrazi zgody... juz teraz rozumiesz?

              Matka nie pozwoli na taki dowod, bo bedzie z gory znala jego wynik. Bedzie mogla sabotowac prawde, gdy nie lezy ona w jej interesie.
              • najlepszygeorge Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 19:08
                Nie rozumiem właśnie, bo z tego co pamiętam jak niewiasta nie mogła się połapać kto jej bachora zmajstrował, to ciągała po sądach tego, który mógłby największe alimenty płacić. A ten biedny człowiek musiał na swój koszt udowodniać, że ojcem nie jest.
        • madame_charmante Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 16:42
          powiedziałabym - proszę bardzo, a potem skur...czybykowi za obrażanie mnie niewinne wystawiła walizkę za drzwi. nie szanujesz swojej kobiety? .. to żyj bez niej. a jak ci dzieciak nie pasował, to spadaj i więcej tyłka nie zawracaj.i nie becz potem, że matka ci uniemożliwia kontakty z dzieckiem ... boś go nie chciał.
          • oktawianc Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 18:38
            O tak, tak!
            Ktoś mnie śmiał podejrzewać. Cóż za skandal.
            Jak kobieta podejrzewa faceta, jest ok. Jak facet kobietę, to już nie.
            Tak więc by nie ranić delikatnych uczuć potencjalnych oszustek, badanie ojcostwa, powinno być obligatoryjne.


            madame_charmante napisała:

            > powiedziałabym - proszę bardzo, a potem skur...czybykowi za obrażanie mnie niew
            > inne wystawiła walizkę za drzwi. nie szanujesz swojej kobiety? .. to żyj bez ni
            > ej. a jak ci dzieciak nie pasował, to spadaj i więcej tyłka nie zawracaj.i ni
            > e becz potem, że matka ci uniemożliwia kontakty z dzieckiem ... boś go nie chci
            > ał.
            • madame_charmante Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 21:29
              ja piszę o sobie. ty pisz o sobie. ja nie trzepię komórki mojego męża, nie czytam historii przeglądania stron, nie sprawdzam kieszeni. Jeśli nie da mi wyraźnych przesłanek, powodów, żebym zwątpiła, to podejrzewać nie będę. I nie pozwolę, żeby rzucano na mnie takie oskarżenia. Jasne teraz?

              jako wyraźną przesłankę rozumiem np. zobaczenie go na ulicy jak się całuje namiętnie z obcą babą... na przykład.

              jesli badanie ojcostwa powinno byc obligatoryjne, to sugeruję, żeby żony/partnerki miały prawo okresowo i oficjalnie wynajmować detektywa, który przeswietlić małżonka pod kątem np. kochanek i dzieci z innymi kobietami :) .. podoba ci się taka wizja? :) podejrzewam, ze sporo kobiet by się zdziwiło widząc, że to nie były redukcje płac, tylko mężuś płaci alimenty na dzidziusia zrobionego na boku :)
              • nikodem_73 Re: Równouprawnienie ?... 15.03.12, 01:36
                madame_charmante napisała:

                > to sugeruję, żeby żony/partne
                > rki miały prawo okresowo i oficjalnie wynajmować detektywa, który przeswietlić
                > małżonka pod kątem np. kochanek i dzieci z innymi kobietami :)

                Chcesz powiedzieć, że obecnie kobiety nie mogą okresowo i oficjalnie nie mogą wynajmować detektywa?

                Kiedy wprowadzono szariat, że przegapiłem?
                • oktawianc Re: Równouprawnienie ?... 15.03.12, 05:09
                  Bingo, pokonana pokonana własnymi argumentami.
              • hugu Re: Równouprawnienie ?... 16.03.12, 06:18
                Ale honorna niewiasta!
                A badań WR też sobie nie robisz?
                No bo jak śmie pracodawca podejrzewać, żeś niemoralną być mogła i brzydką chorobę posiadać!
          • oktawianc Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 18:39
            Poza tym nie masz bladego pojęcia co dany facet zrobi z taką wiedzą.
            Więc przestań się niezdrowo podniecać, bo bronisz prawa do oszustwa.
      • darr.darek Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 12:59
        > matka może powiedzieć "nie, bo nie". To gdzie tu równouprawni
        > enie, tak bardzo od paru lat wszędzie lansowane ?

        "Równouprawnienie" to jedno z setek lewicowych słów-wytrychów, które nic nie znaczy. Mało tego, nie tylko jest nieznaczącą bzdurą, a wręcz po przyjrzeniu się, znaczy coś odwrotnego niż równe prawo dla wszystkich.
        Dokładnie tak samo było z innymi terminami lewicowymi:
        - "pantwo ludu pracującego" oznaczało państwo z obozami karnymi dla tegoż ludu i z egzekwowaniem pracy przymusowej od tegoż ludu;
        - "dobrobyt socjalistyczny" oznaczał nędzę socjalistyczą;
        - "służba bezpieczeństwa" była najbardziej niebezpieczną organizacją dla szarego obywatela;
        itd..

        Parodie "równopuprawnienia" lewicowego, z czołowym przykładem sędzin z sądów rodzinnych, feminizm zachodni określa delikatnie mianem "pozytywnej dyskryminacji".
        Oznacza to, że jeśli ta większość baranów wyborczych (tutaj: rodzaju męskiego) ogłupiona przez lewicową propagandę zostanie kiedykolwiek kopnięta w tyłek przez "równouprawnione" lewodawstwo, to będzie to dyskrymnacja, ale ... pozytywna, bo baba wygra z chłopem, czyli stanie się zadość nowej, socjalistycznej ideologii.

        Baranów mi nie żal, bo jeśli ich kopią w tyłek: zdradzające baby, sędziny, urządasy, politykierzy i cała lewa ideologia, a barany ciągle potulnie głosują w wyborach na lewiznę wskazaną w meRdiach, to oznacza, że barany są faktycznie baranami przeznaczonymi do strzyżenia.

        • tj2787898 Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 13:22
          > "Równouprawnienie" to jedno z setek lewicowych słów-wytrychów,

          Tylko że tym krajem od dawna nie rządzi lewica :D
          Ale zapewne ten "drobny szczegół" to też lewicy wina ? :D
          • jungleman Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 13:32
            tj2787898 napisał:
            >
            > Tylko że tym krajem od dawna nie rządzi lewica :D

            Nie od tak znowu dawna - rządy PiSu pamiętamy wszyscy chyba aż za dobrze, a to przecież partia wręcz ultralewicowa, komunistyczna wręcz, tylko z katolickim odjebem.
          • darr.darek Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 14:27
            > Tylko że tym krajem od dawna nie rządzi lewica :D

            O takich właśnie baranach ogłupionych lewicową ideologią pisałem.
            Nie rządzi tu rzekomo lewica i w całej Europie nie rządzi rzekomo sama lewica, jednak dziwnym trafem całość polityki w Polsce i w EU podporządkowana jest ideologii lewicowej. W niektórych tematach ideolodzy z Brukseli mają wpływ na całą Europę i np.zakaz stosowania kary śmierci wobec morderców wymusili nawet na Rosji i Turcji. Podobnie z tematem tabu imigracji obcych kultur do Europy. Podobnie nawet z "odpałem" walki z CO2, gdzie wszyscy poza Europą olewają ten ideologiczny temat i nawet Rosja wypięła się na naciski lewicy brukselskiej. itd.itd. ... ale ogłupieni powiedzą, że ... prawica rządzi w EU.

            • tj2787898 Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 14:37
              > O takich właśnie baranach ogłupionych lewicową ideologią pisałem.

              Pasujesz doskonale do opinii Lema o internecie.
              • greg0.75 Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 16:45
                Sorki, "sz" Ci się dokleiło...
          • mali_kali Re: Równouprawnienie ?... 14.03.12, 14:58
            Poglady PO sa bardzo lewicowe i "nowoczesne". Postepowe wyjatkowo.
            Tak samo PiS. Lewicowosc i socjalizm jak sie patrzy.

            Jedyne co to, ze oba ugrupowania sa uzaleznione od kosciola katolickiego. Jezeli identyfikujesz lewice z atakowaniem KK oraz malzenstwami homo, aborcja i in vitro, to rzeczywiscie w Polsce nigdy nie bedzie lewicy. Jednak dowiedz sie, ze inni definiuja lewice troche szerzej niz ten schemat.
    • sqro Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 09:12
      DOstrzegam zadziwiającą asymetrie w prawach. Tzn kobieta ma pełnie praw ajeleń... znaczy facet ma prawo być dojonym z ksy w zamian otrzymując przyklepanie po rogach
      • indywidualismus Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 10:06
        sqro napisał:

        > DOstrzegam zadziwiającą asymetrie w prawach. Tzn kobieta ma pełnie praw ajeleń.
        > .. znaczy facet ma prawo być dojonym z ksy w zamian otrzymując przyklepanie po
        > rogach

        To jest "równouprawnienie" wg feministek.
      • anikam7 Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:13
        Nie ma żadnej asymetrii- dopóki są dziady, które nie chcą płacić na własne dzieci, a płacę pośrednio JA na środki Funduszu Alimentacyjnego, to niech będą jelenie które utrzymują nie swoje dzieci. Proste i sprawiedliwe.
        • mali_kali Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:23
          Jestes smieszna ze swoja koncepcja odpowiedzialnosci zbiorowej. Zupelnie jak hitlerowcy.
          Wspaniale poczucie sprawiedliwosci - rodem z systemu autorytarnego!

          Nie wiele ma to wspolnego z demokracja i poszanowaniem jednostki.
          • anikam7 Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:36
            To nie ja- to natura. Część facetów robi w balona kobiety, część babek robi jeleni z facetów. Proste.
            • mali_kali Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:43
              Troche zmieniasz temat, bo wczesniej bylo o zbiorowej odpowiedzialnosci i sprawiedliwosci.

              Ale nawet jezeli rzeczywiscie ludzie oszukuja sie nawzajem, to kazda mozliwosc przerwania tego lancucha klamstw zasluguje na pochwale i nie nalezy sie z tym godzic.
              • anikam7 Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 17:10
                Nie zmieniam, to nie ja mówiłam o sprawiedliwości, tylko o prawach rządzących naturą. I byłoby cudownie gdyby każdy dostawał to na co zasługuje, za dobro miał odpłacane dobrocią. Ale jak wiemy tak nie jest. Prawie zawsze po du..ie dostają ci, co nie zawinili.
                • misiu-1 Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 17:34
                  Zakaz testów bez zgody matki to też dzieło natury?
                  • monoekann Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 18:17
                    w tym temacie pieknie widac jak kobiszcza trzesa kieckami... i cale knucia intryg, organizowania potajemnych spotkan z reproduktorem pojda na marne bo jelen - oj przepraszam : maz/platnik - zrobi test i trzeba sie bedzie do reproduktora wyprowadzic, a lowelas panien ma 20 i kredyt na samochod na 15 lat.
                    • najlepszygeorge Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:05
                      "Nie zmieniam, to nie ja mówiłam o sprawiedliwości, tylko o prawach rządzących naturą. I byłoby cudownie gdyby każdy dostawał to na co zasługuje, za dobro miał odpłacane dobrocią. Ale jak wiemy tak nie jest. Prawie zawsze po du..ie dostają ci, co nie zawinili."

                      Oj, coś widzę, że argumentów brakuje. Prawo rządzące naturą jest takie, że każdy zajmuje się SWOIM potomstwem, a nie cudzym.
    • ubiquitousghost88 Co to się z naszą "cywilizacją" wyrabia? 14.03.12, 09:31
      Tysiące lat szczęśliwych, choć w kłamstwie, obłudzie i hipokryzji.
      I raptem nieszczęście.
      Prawda.
    • bolek_i_jego_worek Proste jak test na ojca 14.03.12, 09:31
      Tzw lewica powinna wziąć wcześniej pod uwagę, że skutkiem rozwiązłości seksualnej mogą być bękarty a nie teraz gaworzyć o prawach człowieka.
      • najlepszygeorge Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 13:58
        Bękarty faceci wychowywali przez całą historię, czasem bardziej lub mniej świadomie. Jednak myślę, że w obecnych czasach technika pozwala nam już tą świadomość zdobyć bez zbędnych domysłów. I prawo do tego powinno być podstawowym prawem każdego rodzica.
        • nikodem_73 Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 18:54
          O rany - znane są w historii całe okresy, gdy dzieciaki wręcz masowo usposabiano.

          Ba! Były nawet czasy, gdy facet szedł do innej wyłącznie po to aby mieć z nią dziecko (za wiedzą i zgodą żony!!!), które było traktowane później jako urodzone z "prawego łoża".

          To co różniło tamten czas od stanu promowanego w artykule to fakt, że ojciec wiedział, że nie jest to dziecko jego i jego żony.

          Tekst ten natomiast lansuje wspieranie oszustwa. Ojciec ma nie mieć prawa wiedzieć.
          • najlepszygeorge Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:14
            Właśnie, wychowywano bękartów od wieku, tylko, że kiedyś była to świadoma decyzja, a bycie bękartem to też nic fanego nie było, bo oznaczało wieczne piętno przybłędy.

            A z tekstu rzeczywiście wynika, że ojciec to ma tylko dawać forsę na wychowanie i nie zadawać pytań, bo w końcu 'dziecko najważniejsze'.
    • evil_overlord [...] 14.03.12, 09:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • masofrev Proste jak test na ojca 14.03.12, 09:46
      Ojciec - bez wiedzy matki - może sprawdzić, czy dziecko jest jego.

      A co tu ma do rzeczy matka, skoro to sprawa między ojcem a dzieckiem?

      • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 13:50
        masofrev napisał:

        > Ojciec - bez wiedzy matki - może sprawdzić, czy dziecko jest jego.
        >
        > A co tu ma do rzeczy matka, skoro to sprawa między ojcem a dzieckiem?
        >

        i to jest równowaga między ojcem a dzieckiem? to dzieci porzucają swoich ojców?
        • masofrev Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 14:20
          jamnnik napisał:


          > > A co tu ma do rzeczy matka, skoro to sprawa między ojcem a dzieckiem?
          > >

          > i to jest równowaga między ojcem a dzieckiem? to dzieci porzucają swoich ojców?

          Ale o co chodzi???
          1) a matki nie porzucają swoich dzieci, tylko ojcowie?
          2) czemu matka ma wiedzieć o badaniach, które jej nie dotyczą?

          • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 14:25
            masofrev napisał:

            > jamnnik napisał:
            >
            >
            > > > A co tu ma do rzeczy matka, skoro to sprawa między ojcem a dzieckie
            > m?
            > > >
            >
            > > i to jest równowaga między ojcem a dzieckiem? to dzieci porzucają swoich
            > ojców?
            >
            > Ale o co chodzi???
            > 1) a matki nie porzucają swoich dzieci, tylko ojcowie?

            popatrz w statystyki, nie ma w ogóle porównania

            > 2) czemu matka ma wiedzieć o badaniach, które jej nie dotyczą?

            bo dotyczą jej dziecka
            • rikol Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 15:07
              Poza tym takie badanie to powod do rozwodu. Swiadczy tylko o tym, ze miedzy malzonkami stosunki sa patologiczne.
              • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 15:22
                rikol napisała:

                > Poza tym takie badanie to powod do rozwodu. Swiadczy tylko o tym, ze miedzy mal
                > zonkami stosunki sa patologiczne.

                tak, dokładnie... bez względu na wyniki takich badań
              • masofrev Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:32
                rikol napisała:

                > Poza tym takie badanie to powod do rozwodu. Swiadczy tylko o tym, ze miedzy mal
                > zonkami stosunki sa patologiczne.

                Niekoniecznie, z łatwością mogę sobie wyobrazić sytuację, w której w zgodnym małżeństwie nagle ktoś z zewnątrz zasiewa ziarno niepewności... A wiadomo, że ludzie (obojga płci) kłamią i badanie to jedyny obiektywny sposób na dotarcie do prawdy.
                • najlepszygeorge Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 18:52
                  A ja uważam, że takie badanie powinno być robione dla każdego dziecka zaraz po urodzeniu chociażby z tego powodu, że w szpitalach zdarzyło się już nie raz, że dzieci po prostu zamieniono.

                  A że przy okazji można wykluczyć 'nowego' tatusia to tylko kolejny plus.
            • masofrev Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:30
              jamnnik napisał:


              > > 1) a matki nie porzucają swoich dzieci, tylko ojcowie?
              >
              > popatrz w statystyki, nie ma w ogóle porównania
              Więc jednak porzucają? A że statystycznie rzadziej - co to ma do sprawy?

              > > 2) czemu matka ma wiedzieć o badaniach, które jej nie dotyczą?
              > bo dotyczą jej dziecka
              Ale także i JEGO (choć może wcale nie jego ;-) Czy sądzisz, że matka jest właścicielem dziecka?
              • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 16:54
                masofrev napisał:

                > jamnnik napisał:
                >
                >
                > > > 1) a matki nie porzucają swoich dzieci, tylko ojcowie?
                > >
                > > popatrz w statystyki, nie ma w ogóle porównania
                > Więc jednak porzucają? A że statystycznie rzadziej - co to ma do sprawy?

                no właśnie nic... tu chodziło o relacje dziecko ojciec, ale zaciemniłeś tymi matkami a ja sie dałem nabrać :D
                bo nie słyszałem o przypadku porzucenia dziecka przez matkę po badaniach DNA


                > Ale także i JEGO (choć może wcale nie jego ;-) Czy sądzisz, że matka jest właśc
                > icielem dziecka?

                to tak jak w banku, jak jest wspólne konto decyzję kredytową muszą podjąć oboje
                • oktawianc Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:31
                  Tylko tu się okazuje, że konto ma spory debet i należy tylko do niej. A jemu się wydaje, że jest wspólne.
                  Nie sądzisz, że powinien mieć prawo do wiedzy, że spłaca cudze długi?
                  • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:40
                    oktawianc napisał:

                    > Tylko tu się okazuje, że konto ma spory debet i należy tylko do niej. A jemu si
                    > ę wydaje, że jest wspólne.
                    > Nie sądzisz, że powinien mieć prawo do wiedzy, że spłaca cudze długi?

                    jasne
                    i żeby się tego ustrzec jest rozdzielność majątkowa
                    • oktawianc Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:45
                      A więc:
                      jasne, żeby się tego ustrzec ojciec robi test na potwierdzenie ojcostwa.
                      No i jakie to proste, prawda?


                      jamnnik napisał:

                      > oktawianc napisał:
                      >
                      > > Tylko tu się okazuje, że konto ma spory debet i należy tylko do niej. A j
                      > emu si
                      > > ę wydaje, że jest wspólne.
                      > > Nie sądzisz, że powinien mieć prawo do wiedzy, że spłaca cudze długi?
                      >
                      > jasne
                      > i żeby się tego ustrzec jest rozdzielność majątkowa
                      • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:49
                        oktawianc napisał:

                        > A więc:
                        > jasne, żeby się tego ustrzec ojciec robi test na potwierdzenie ojcostwa.
                        > No i jakie to proste, prawda?

                        tak, pod warunkiem, że nie są małżeństwem
                        • oktawianc Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 19:53
                          A co niby zmienia fakt zawarcie małżeństwa?
                          Nakłada obowiązek do godzenia się z rogami i łożeniem na dzieci innego faceta?
                          • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 20:02
                            oktawianc napisał:

                            > A co niby zmienia fakt zawarcie małżeństwa?
                            > Nakłada obowiązek do godzenia się z rogami i łożeniem na dzieci innego faceta?

                            poniekąd
                            zmienia dwójkę wolnych ludzi w rodzinę a rodzina to jest wspólne wychowywanie dzieci
                            myślisz że np. ojciec adoptowanego dzieciaka traktuje je jako dziecko innego faceta?

                            • oktawianc Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 21:17
                              Myślisz, że ojciec adoptowanego dziecka został oszukany czy może podjął własną decyzję?
                              Chodzi o wybór. Kiedy ktoś Cię oszukuje, odbiera Ci wybór, tak więc wolność.
                              • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 21:54
                                oktawianc napisał:

                                > Myślisz, że ojciec adoptowanego dziecka został oszukany czy może podjął własną
                                > decyzję?
                                > Chodzi o wybór. Kiedy ktoś Cię oszukuje, odbiera Ci wybór, tak więc wolność.

                                masz rację
                                ale jednocześnie chodzi o wybór między Twoją ambicją a przyszłością dziecka
                                • nikodem_73 Re: Proste jak test na ojca 15.03.12, 01:32
                                  Przepraszam - a z jakiej okazji przyszłość dziecka ma być istotniejsza niż przyszłość niedoszłego ojca?
                                  • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 15.03.12, 09:19
                                    nikodem_73 napisał:

                                    > Przepraszam - a z jakiej okazji przyszłość dziecka ma być istotniejsza niż przy
                                    > szłość niedoszłego ojca?

                                    nie chodzi o to co bardziej ale o równość szans
                                    w przypadkach konfliktowych rodzic-dziecko, gdy sąd rozstrzyga te sprawy, obronę interesów dziecka bierze na siebie kurator. Nie widzę powodu żeby w tym kontekście miało by być inaczej.
                                    • oktawianc Re: Proste jak test na ojca 15.03.12, 16:37
                                      jamnnik napisał:

                                      > nikodem_73 napisał:
                                      >
                                      > > Przepraszam - a z jakiej okazji przyszłość dziecka ma być istotniejsza ni
                                      > ż przy
                                      > > szłość niedoszłego ojca?
                                      >
                                      > nie chodzi o to co bardziej ale o równość szans
                                      > w przypadkach konfliktowych rodzic-dziecko, gdy sąd rozstrzyga te sprawy, obron
                                      > ę interesów dziecka bierze na siebie kurator. Nie widzę powodu żeby w tym konte
                                      > kście miało by być inaczej.


                                      Równość szans może zapewnić matka, swoją uczciwością.
                                      Ja mam prawo do własnych wyborów. Zakaz takich badań mi ją odbiera.
                                      Coś tu jest niezrozumiałe?
    • hieronim_kowalski Akty urodzenia nie powinny być wydawane bez testu 14.03.12, 10:03
      Akty urodzenia nie powinny być wydawane bez testu genetycznego. Do tego zakaz udzielania ślubów kobietom w ciąży. Dwie proste zasady zmieniłyby życie setkom tysięcy osób. Jeśli obecnie wg badań 15-20% ojców nie jest biologicznymi ojcami to wielki czas rozwiązać ten problem.
      • sonix24 Re: Akty urodzenia nie powinny być wydawane bez t 14.03.12, 16:58
        hieronim_kowalski napisał:

        Jeśli obecnie wg badań 15-20% ojców nie jest biologicznymi ojcami
        > to wielki czas rozwiązać ten problem.
        Masz jakieś stare wyniki tych badań. Według najnowszych badań nawet co drugie dziecko może być bękartem. Ale gratuluję dobrego samopoczucia i naiwności. Też tak bym chciał.
        • ubiquitousghost88 Dziwić się Talibanom, że kobiety za mordę trzymają 16.03.12, 11:47
          sonix24 napisał:

          > hieronim_kowalski napisał:
          >
          > Jeśli obecnie wg badań 15-20% ojców nie jest biologicznymi ojcami
          > > to wielki czas rozwiązać ten problem.
          > Masz jakieś stare wyniki tych badań. Według najnowszych badań nawet co drugie d
          > ziecko może być bękartem. Ale gratuluję dobrego samopoczucia i naiwności. Też t
          > ak bym chciał.
          >
          >
    • jottsp takie test sa bez wartosci - 14.03.12, 10:05
      - wyniki z testu materialu pobranego bez wiedzy badanego sa nic nie warte w sadzie etc bo nie ma dowodu od kogo pochodzi material - aby wynik mial "wartosc prawna" material do badan powinien byc pobrany przez osobe wiarygodna, uprawniona do pobierania materialu biol. , ktora umie to robic tak by nie doszlo do przypadkowej kontaminacji probki, oraz W OBECNIOSCI 2 SWIADKOW = LUDZI WIARYGODYCH, a najlepiej notariusza. W takich warunkach pobrany material musi byc przy tych swiadkach zamkniety w pojemniku gwarantujacym sterylnosc i tez przy tych swiadkach oznakowany , podpisany i WYSLANY . Bez tego badanie jest jak wyrzucenie pieniedzy - nie ma wartosci prawanej bo nie ma dowodow ze badana probka pochodzi o danej osoby. Jesli zas chodzi o mozliwosc pomylki probki w labie to radze sprawdzic jaki jest dopuszczalny poziom tego typu bledow - wlasnie z powodu kontaminacji przy nieprawidlowym pobraniu probki w laboratoriach medycznych oznaczajacych np. bakterie we krwi, czy z ran - zaleca sie pobranie 2 - 3 x w roznym czasie z roznych nakloc (przy pobraniu krwi ) - wlasnie po to by wykluczyc kontaminacje probki, tez warto sprawdzic normy jakie sa stosowane przy oznaczaniu zgodnosci grup krwi przy transfuzji - aby wykluczyc blad czlowieka i inne - jest caly system identyfikacji osoby pobierajacej, oznaczajacej, zamawiajacej krew, oraz kilkukrotne badanie - w tym tuz przed podlaczeniem krwi do pacjenta. A ita bledy sie zdarzaja . Wynik uzyskany "podstepem" moze byc co najwyzej powodem do wystapienia do sadu o zlecenie badan sadowych ale wowczas druga strona moze odmowic i wystapic z wnioskiem o rozwod z powodu chorobliwej podejrzliwosci i braku zaufanie u partnera etc. Ciekawsze jest co z tego typu badanaimi gdy wystepuja o nie dzieci (juz pelnioletnie) - czy maja prawo sprawdzic czyimi sa dziecmi, czy rodzice MUSZA sie poddac badaniom ???
      • nocna_masakra Re: bardzo ciekawe to co piszesz 14.03.12, 10:16
        oczywiście, cichaczem zanosząc szczoteczkę do badań, mógł się pomylić, cholernie trudne to są sprawy,kiedy patrzy się na nie z perspektywy pojedynczego człowieka
        • lmblmb Nie o to chodzi 14.03.12, 10:25
          nocna_masakra napisała:

          > oczywiście, cichaczem zanosząc szczoteczkę do badań, mógł się pomylić,

          Bardziej chodzi o bledy w labolatorium. W Niemczech by rok temu skandal zwiazany z badaniem DNA przestepcow - wszystkie (!) waciki uzywane przez ostatnie 10 lat byly brudne, wiec wszystkie testy wskazywaly na DNA producenta.
          • alpepe Re: Nie o to chodzi 14.03.12, 11:54
            nie były brudne, tylko zanieczyszczone śladem biologicznym zbieraczki bawełny.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nie o to chodzi 14.03.12, 15:17
              alpepe napisała:

              > nie były brudne, tylko zanieczyszczone śladem biologicznym zbieraczki bawełny.

              Niezależnie od przyczyny problem z badaniami DNA jest bardzo poważny.

              Wielokrotnie jest to dowód absolutnie obciążający i nie do wybronienia (przynajmniej w powszechnym rozumieniu) a błędy w laboratorium się zdarzają, łącznie z zanieczyszczeniem materiału dowodowego dna podejrzanego. Wówczas za każdym razem będzie wskazywało na tego konkretnego...
              • nonna2 Re: Nie o to chodzi 14.03.12, 16:39
                a błędy w laboratorium się zdarzają, łącznie z zanieczyszczeniem materiału dowodowego dna podejrzanego. Wówczas za każdym razem będzie wskazywało na tego konkretnego...

                Przyznam, że nie rozumiem. W wypadku podejrzenie o błąd, można wykonać w interesie wszystkich test z krwi. Będzie zanieczyszczona DNA pielęgniarki? Mówię wam: na pewno nie.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nie o to chodzi 14.03.12, 18:45
                  nonna2 napisała:

                  > a błędy w laboratorium się zdarzają, łącznie z zanieczyszczeniem materiału d
                  > owodowego dna podejrzanego. Wówczas za każdym razem będzie wskazywało na tego k
                  > onkretnego...

                  >
                  > Przyznam, że nie rozumiem. W wypadku podejrzenie o błąd, można wykonać w intere
                  > sie wszystkich test z krwi. Będzie zanieczyszczona DNA pielęgniarki? Mówię wam:
                  > na pewno nie.

                  Miałem na myśli postępowanie karne, gdzie dowodem jest jakiś materiał biologiczny z miejsca przestępstwa. jeśli ten materiał zanieczyścimy, to do prawdy nie dojdziemy.
                  • oktawianc Re: Nie o to chodzi 14.03.12, 19:35
                    Tu nie mówimy o miejscu przestępstwa. No chyba, że do takiej kategorii zaliczymy zdradę i oszustwo.
        • jottsp Re: bardzo ciekawe to co piszesz 14.03.12, 10:59
          Poza mozliwoscia pomylki jest tez mozliwosc sfalszowania dowodu . Nie chodzi o ty czy mogl sie pomylic - skoro jest w sadzie jedna ze stron i wystepuje przeciwko drugiej, to jego swiadectwo = on twierdzi ze badana probka jest od danej osoby - wiec jego swiadectwo, nie jest dowodem a podlega dopiero badaniu i wymaga dowodow "umocowanych" poza nim .


          =================================
          nocna_masakra napisała:

          > oczywiście, cichaczem zanosząc szczoteczkę do badań, mógł się pomylić, cholerni
          > e trudne to są sprawy,kiedy patrzy się na nie z perspektywy pojedynczego człowi
          > eka
          • nocna_masakra Re: bardzo ciekawe to co piszesz 14.03.12, 11:10

            jak rozumiem chodzi tu o badania dla potrzeb prywatnych, coś jak USG w ciąży, które ma zaspokoić ciekawość (poza wszystkimi wątkami medycznymi) - chłopiec czy dziewczynka. Tyle, że wynik USG raczej w naszej kulturze nie skutkuje konsekwencjami na całe dalsze życie, a negatywny wynik testu na ojcostwo - i owszem
      • misiu-1 Re: takie test sa bez wartosci - 14.03.12, 17:39
        jottsp napisał:

        > - wyniki z testu materialu pobranego bez wiedzy badanego sa nic nie warte w sad
        > zie etc bo nie ma dowodu od kogo pochodzi material

        Jako dowód w sądzie mogą sobie być bezwartościowe. Ważne, że dostarczają poważnej przesłanki, aby domagać się w sądzie przeprowadzenia ich ponownie w takich warunkach, żeby były dowodem.
    • sewa1 Proste jak test na ojca 14.03.12, 10:08
      "Co z dzieckiem, którego życie rodzinne może zostać takim anonimowym testem zrujnowane?"

      Odwracanie kota ogonem. To nie test bedzie przyczyna tragedii rodzinnej tylko zachowanie mamusi pare lat wczesniej.
    • indywidualismus Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 10:10
      eryn_7 napisała:

      > "Chodzi np. o prawo do więzi rodzinnych, o prawo do niewiedzy o swoim pochod
      > zeniu, jeśli jest to w interesie dziecka."

      > Wszystko prawda, tylko to prawo do niewiedzy o swoim pochodzeniu, to jakiś pira
      > midalny absurd.

      Dokładnie to chciałem napisać, tylko byłeś pierwszy. Wychowuję w tzw. pieczy zastępczej kilkoro dzieci i powiem Ci, że jednym z ich podstawowych praw jest prawo do WIEDZY o swoim pochodzeniu, o swoich rodzicach i nawet do kontaktów z nimi (jeśli tylko "rodzice" maja ochotę, bo częściej nie). Myślę więc, że profesor bezczelnie kłamie!
    • l666 Za to ten meski patent jest calkowicie lagalny 14.03.12, 11:32
      Zalozcie sobie drugie konto na FB, ze zdjeciem jakiegos modela, biznesmena w BMW, itp. i podejdzcie Wasza partnerke propozycja randki lub spotkania w hotelu.

      Zareczam, wielu z Was bedzie zdziwionych. I zadne testy genetyczne za 5 lat nie beda potrzebne.
    • morisan Proste jak test na ojca 14.03.12, 11:35
      Robienie testów po x latach jest wątpliwe moralnie. Natomiast, robienie testów zaraz po narodzinach dziecka raczej temu dziecku życia nie zniszczy. Co najwyżej wychowa się tylko z matką. IMO w taki sposób powinno być ustalane ojcostwo - nie żadne oświadczenia tylko każdy narodzony dzieciak jest sprawdzany i tyle. Panna sama by się przyznała, że dzieciak jest obcy i przynajmniej zaoszczędziła by rogaczowi atrakcji związanych z ciążą partnerki.

      Z drugiej strony smutne jest że jesteśmy (panowie) aż tak głupi - jeśli mamy podejrzenia co do uczciwości partnerki to się z nią nie wiążemy i tyle. W łóżku obowiązkowo gumka - nie żadne tam wierzenie na słowo "że bierze pigułki".
      • zdzisiek_2 Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 11:43
        > Z drugiej strony smutne jest że jesteśmy (panowie) aż tak głupi - jeśli mamy po
        > dejrzenia co do uczciwości partnerki to się z nią nie wiążemy i tyle.

        Zaufanie można mieć z początku (i zwykle tak jest) a potem je stracić.

        > W łóżku o
        > bowiązkowo gumka - nie żadne tam wierzenie na słowo "że bierze pigułki".

        No i co z tego. Z jednej strony możesz usłyszeć że pewnie gumka pękła lub coś w tym stylu. Albo ślub za chwilę a wy chcecie mieć dziecko to poco się wstrzymywać. Poza tym może też zdradzać i po ślubie. Jak jesteś zakochany to będziesz wierzył ślepo.
      • jamnnik Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 14:13
        morisan napisał:

        > Robienie testów po x latach jest wątpliwe moralnie. Natomiast, robienie testów
        > zaraz po narodzinach dziecka raczej temu dziecku życia nie zniszczy. Co najwyże
        > j wychowa się tylko z matką.

        a dlaczego z matką? powinno się zrobić dochodzenie i oddać dziecko na wychowanie biologicznego ojca
    • serwolatka5 Proste jak test na ojca 14.03.12, 11:40
      Najważniejsze ,żebyś finansował kobietę i jej dzieci co cię obchodzi czy twoje ( wszystkie dzieci są nasze i księży )
      • myslacyszaryczlowiek1 Bo to jest prawo dla bogatych 14.03.12, 12:21
        serwolatka5 napisała:

        > Najważniejsze ,żebyś finansował kobietę i jej dzieci co cię obchodzi czy twoje
        > ( wszystkie dzieci są nasze i księży )
        Oni najczęściej mają okazję na skok w bok i są postrzegani jako atrakcyjni na ojców.
        Na szczęście ten zakaz zawsze można ominąć. Zawsze się znajdzie kraj, w którym te przepisy nie będą obowiązywać. Takim krajem może być Polska. Pozwoli to zachować pewną równowagę, tam skrobanki dla Polek, tu testy na ojcostwo.
    • wredna.wandzia Re: Proste jak test na ojca 14.03.12, 11:42
      Nie rozumiem tego - mówiąc kolokwialnie - interesu rodziny a wykonywaniem badań. Dlaczego potrzebna jest zgoda matki? O co jak się jej nie uzyska? Domniemanie bycia "nieojcem" i proces sądowy???
    • kiszkow_salcesonow [...] 14.03.12, 11:43
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ptr0 [...] 14.03.12, 12:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jamnnik Re: Bzdury 14.03.12, 14:17
        ptr0 napisała:

        > "Niemiecki trybunał konstytucyjny w 2007 r. orzekł, że potajemne testy naruszaj
        > ą konstytucyjne prawo do autonomii informacyjnej matki i dziecka. I prawo do pr
        > ywatności. "
        > Tak tak, szmaty w imię prawa do prywatności mogą wrabiać faceta w ojcostwo i wy
        > ciągać od niego kupę kasy na utrzymanie bękarta, który nie jest jego... Gdzie t
        > u logika?

        dowiesz się gdy Twoja mężata koleżanka urodzi dziecko a Ty po czasie się dowiesz że Twój mąż Cię z nią zdradzał :D
        • trevik Re: Bzdury 14.03.12, 16:10
          No nie okręcajmy kota ogonem.

          W przypadku, gdy Twój małżonek skoczy w bok i coś mu się urodzi, ale w gruncie rzeczy Ciebie nie zostawi to będziesz mogła tylko zębami zgrzytać, że _jego_ kapitału ubyło na utrzymanie _waszej_ rodziny. Z powodów socjo-biologicznych przeważnie chodzi o jego kapitał ( kobiety nie przepadają za golcami a pieniądze mężczyzny są ważnym czynnikiem przesądzającym o postrzeganiu atrakcyjności ).
          Nic mniej, nic więcej. Możesz go ewentualnie wyrzucić z domu / wziąć rozwód, bo złamał pewien układ. Matka dziecka Twojego męża może mieć więcej pretensji, ale w sytuacji, kiedy wiadomo, że facet był żonaty gdy do łóżka się pakował to raczej te pretensje powinna bardziej do siebie skierować.

          W przypadku mężczyzny, którego żona urodziła nie jego dziecko sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, a to dlatego, że tzw. sukces reprodukcyjny jest bardzo ważnym czynnikiem biologicznym, często determinującym całe życie. Bardzo duży wysiłek, strata lat i zdrowia aby utrzymać i wychować nieswoje dziecko jest bardzo dotkliwą porażką. Interes dziecka jest ważny, ale interes ojca również. Trzeba szukać rozwiązania, ale nie leży ono w szlabanie na testy genetyczne i błogiej niewiedzy, bo to byłaby wprost licencja na oszukiwanie. Wiem, dlaczego ten szlaban obowiązuje w Niemczech i nie należy go łączyć z prawem do prywatności a ze stabilnością niemieckiego systemu opieki społecznej, który mógłby się załamać gdyby tylko zapanowała moda na robienie testów ( a zaczynała panować, gdy zakaz wprowadzano ).

          BTW kiedyś była przedstawiana historia matek, którym podmieniono dzieci w szpitalu. Pisano grubymi i emocjonalnymi wierszami o psychologach, którzy musieli się "pomylonymi" matkami i dziećmi zajmować, szum na całe media a historię kończyła zapowiedź ubiegania się o grube odszkodowania. Jak to w końcu z tym jest? Rodzicielstwo biologiczne jest, czy nie jest ważne? Jaki na razie zdaje się, że ocena zależy od konkretnej sytuacji a najbardziej od płci poszkodowanego,

          T.
          • jamnnik Re: Bzdury 14.03.12, 16:37
            Masz rację, ale zauważ, nasz stosunek do potomstwa kształtowały, po pierwsze miliony lat ewolucji, po drugie dziesiątki tysięcy lat jako takiej cywilizacji. Moglibyśmy załatwiać sprawę jak lwy zabijając całe potomstwo zdobytej partnerki ale tego nie robimy bo wykształciliśmy inne metody postępowania, w tym mieści się też cały arsenał sposobów oszukiwania partnera przez kobietę dla ochrony swoich dzieci. I to przez tysiące lat działało jako tako stabilnie... do czasu testów dna... one tą równowagę burzą. A na tym rozchwianiu stracą najbardziej dzieci.
            • trevik Re: Bzdury 14.03.12, 16:53
              > I to przez tysiące lat działało jako tako stabilnie... do czasu tes
              > tów dna... one tą równowagę burzą. A na tym rozchwianiu stracą najbardziej dzie
              > ci.

              Masz rację, podrzucanie dzieci jest bardzo starą strategią, podobnie jak robienie dzieci gdzie się da przez pewnych osobników z późniejszym uciekaniem gdzie bądź, byle nie wychowywać.
              Jednak ja chciałbym o czymś innym: nie jest przypadkiem, że to właśnie kobiety najczęściej walczą przeciwko testom genetycznym a mężczyźni są przeważnie "za" - z czego to wynika?
              Bo moim zdaniem nie tylko o dobro dziecka tutaj chodzi,

              T.
              • jamnnik Re: Bzdury 14.03.12, 17:01
                trevik napisał:

                > Masz rację, podrzucanie dzieci jest bardzo starą strategią, podobnie jak robien
                > ie dzieci gdzie się da przez pewnych osobników z późniejszym uciekaniem gdzie b
                > ądź, byle nie wychowywać.
                > Jednak ja chciałbym o czymś innym: nie jest przypadkiem, że to właśnie kobiety
                > najczęściej walczą przeciwko testom genetycznym a mężczyźni są przeważnie "za"
                > - z czego to wynika?
                > Bo moim zdaniem nie tylko o dobro dziecka tutaj chodzi,

                oczywiście że nie... każdy walczy o swoje
                jak przejdą testy DNA (na czym kobiety stracą) to w ramach zabezpieczeń będą żądać wprowadzenia weksli przedkopulacyjnych
                • trevik Re: Bzdury 14.03.12, 17:26
                  > oczywiście że nie... każdy walczy o swoje
                  > jak przejdą testy DNA (na czym kobiety stracą) to w ramach zabezpieczeń będą żą
                  > dać wprowadzenia weksli przedkopulacyjnych

                  I tu też nie jest tak całkiem. Zwróć uwagę, że niektóre kobiety bardzo szczują inne (ba, mało który mężczyzna potrafi tak zniszczyć kobietę jak potrafi inna kobieta), które są przeciw tym testom i to też ma uzasadnienie: niektóre po prostu nie wykonały w życiu skoku w bok i są pewne rodzicielstwa, ergo, nie mają nic przeciw zdeprecjonowaniu innych kobiet do poziomu szmaty, bo tym samym ich wartość wzrośnie. Słowo "szmata" w ustach kobiety potrafi być nasączone większymi emocjami niż w ustach mężczyzny.

                  Z drugiej strony masz też niejednego mężczyznę, który oddałby duszę, aby takie testy nigdy się nie pojawiły, bo też wielu mężczyznom mogą zrujnować życie.
                  W zarysie ogólnym na pewno jest to bardziej na niekorzyść kobiet: testy niszczą jedną ze strategii na wychowanie dobrego potomstwa z dobrym ojcem biologicznym i dobrym do wychowania, nota bene strategię bardziej popularną niż się wydaje. Sam nie wiem, czy te testy są per saldo dobre dla populacji / faktycznie szkodliwe dla jednostki i jak sam mam się ustawić w dyskusji za / przeciw, jednak na pewno nie przyjmę żadnego z argumentów moralnych / dobru dziecka przeciwko tym testom, bo jeśli chodzi o rozwiązania prawne to nie o etykę w tym sporze chodzi a o kwestie praw jednostek kontra interes całej populacji,

                  T.
                  • jamnnik Re: Bzdury 14.03.12, 17:53
                    trevik napisał:

                    > I tu też nie jest tak całkiem. Zwróć uwagę, że niektóre kobiety bardzo szczują
                    > inne (ba, mało który mężczyzna potrafi tak zniszczyć kobietę jak potrafi inna k
                    > obieta), które są przeciw tym testom i to też ma uzasadnienie: niektóre po pros
                    > tu nie wykonały w życiu skoku w bok i są pewne rodzicielstwa, ergo, nie mają ni
                    > c przeciw zdeprecjonowaniu innych kobiet do poziomu szmaty, bo tym samym ich wa
                    > rtość wzrośnie. Słowo "szmata" w ustach kobiety potrafi być nasączone większymi
                    > emocjami niż w ustach mężczyzny.
                    > Z drugiej strony masz też niejednego mężczyznę, który oddałby duszę, aby takie
                    > testy nigdy się nie pojawiły, bo też wielu mężczyznom mogą zrujnować życie.

                    to fakt, ale to świadczy jedynie o niejednorodności obu stron

                    > W zarysie ogólnym na pewno jest to bardziej na niekorzyść kobiet: testy niszczą
                    > jedną ze strategii na wychowanie dobrego potomstwa z dobrym ojcem biologicznym
                    > i dobrym do wychowania, nota bene strategię bardziej popularną niż się wydaje.
                    > Sam nie wiem, czy te testy są per saldo dobre dla populacji / faktycznie szkod
                    > liwe dla jednostki i jak sam mam się ustawić w dyskusji za / przeciw, jednak na
                    > pewno nie przyjmę żadnego z argumentów moralnych / dobru dziecka przeciwko tym
                    > testom, bo jeśli chodzi o rozwiązania prawne to nie o etykę w tym sporze chodz
                    > i a o kwestie praw jednostek kontra interes całej populacji,

                    Ja myślę, że te testy są szkodliwe z każdej strony, dla populacji dlatego że do tej pory dziecko o silniejszych genach jest wychowywane w środowisku bardziej sprzyjającym jego rozwojowi więc podwójna korzyść. Dla jednostek bo pojawił się nowy, poważny czynnik stresogenny dla wszystkich trzech uczestników. (trzech, czterech lub nawet więcej, doliczając rodzinę biologicznego ojca)
                    Z pomocą oceny jak zawsze przychodzi doświadczenie przodków:
                    czego oczy nie widzą tego sercu nie żal :)
                    • trevik Re: Bzdury 14.03.12, 18:14
                      > Ja myślę, że te testy są szkodliwe z każdej strony, dla populacji dlatego że do
                      > tej pory dziecko o silniejszych genach jest wychowywane w środowisku bardziej
                      > sprzyjającym jego rozwojowi więc podwójna korzyść.

                      Zgoda, ale dlaczego się w tym miejscu zatrzymywać? Kobiety mogą mieć również geny lepsze bądź gorsze i jeśli interes populacji ustawić jako interes nadrzędny to w drugim kroku można powiedzieć, że i lepsze geny kobiet powinny być premiowane. W tym miejscu rozpocznie się eugenika pełną gębą a to nie przejdzie, ergo, ten argument można jak sądzę w śmieci włożyć.

                      Można powiedzieć inaczej: zostawmy pewne sprawy naturze, również w kwestii oszustw, ale co wtedy zrobić np. z obowiązkiem alimentacyjnym? W naturze alimentów przecież nie płaci się pod przymusem.

                      Jakiekolwiek decyzje będą arbitralne. Ja jestem gotów do ustępstw, ale gdzie się one zatrzymają i czy nie będzie to w miejscu w którym moje interesy zostaną poświęcone na ołtarzu interesów populacji a równoważne interesy kogoś innego nie, bo nie? Bo jeśli tolerujemy sytuację w której zmusza się mężczyzn do akceptowania nie swojego biologicznego rodzicielstwa to dlaczego nie zmusić i kobiet?

                      T.
    • myslacyszaryczlowiek1 Ten zakaz i tak zawsze będzie można ominąć 14.03.12, 12:14
      Zawsze się znajdzie kraj, w którym żadnych zgód nie trzeba będzie. To tak samo jak z zakazem aborcji.
    • nocna_masakra a może 14.03.12, 12:23
      powszechność takich badań mogłaby mieć wpływ na rewolucję w sferze obyczajowości? Ciekawe do czego mogłaby doprowadzić?
      • rikol Re: a może 14.03.12, 12:50
        Tylko do tego, ze faceci beda placic wiecej za seks. Bo na razie korzystaja za darmo, za zgoda mezatek
    • rikol Re: dobry bat na wszystkie polskie kurewki 14.03.12, 12:51
      Oczywiscie, a DNA mezczyzny do bazy danych i porownywane z DNA gwalcicieli, zlodziei oraz 'nieznanych ojcow'. Zaraz mnostwo dzieci dostaloby alimenty.
      • michaelus_maximus sic 14.03.12, 13:46
        ale pieprzycie glupoty:D nie wiszyscy ludzie sobie nie ufaja i nie wszysyc potrzebuja takih testow, wiec to byloby marnowanie pieniedzy podatnikow. kazdy test kosztuje...

        ale zgadzam sie ze nie ma nic zlego w wykonywaniu testow przez ojca bez wiedzy matki:) po co mialby sie jej pytac? ma prawo sprawdzic, czy dziecko jest jego czy nie. jeszcze brakowaloby, zeby do sady musial isc, zeby udowodnic, ze istnieja uzasadanione watpliwosci, ze jest ojcem tego dziecka i dla tego chce przeprowadzic test...

        jesli dziecko jest nie jego, to zostal oszukany. czemu ma wychowywac cudzego z bachora z jakas lafirnyda, co go oszukuje i sie puszcza??? "Co z dzieckiem, którego życie rodzinne może zostać takim anonimowym testem zrujnowane?" niech zapyta mame! to nie test rujnuje dziecku zycie, ale matka ktora dawala dupy na boku:P
        • najlepszygeorge Re: sic 14.03.12, 13:52
          No to bójcie się dziewczyny :) Koniec frajerstwa :)
          • monoekann Re: sic 14.03.12, 17:06
            one sie nie boja, znajda sposob na jelenia.
            zawsze pod przykrywka rownouprawniania i wyrownywania szans, my, chlopy, mamy przerabane...
        • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 16:09
          no tak :) oczywiście.. założyć, że kobieta, która rodzi ci dziecko jest zwykłą dziwką- to absolutnie nic. I kiedy zrobisz ten test i dziecko się okaże twoje, to kupisz jej kwiatki i powiesz" kochanie, potraktowałem cię jak ku...ę, ale teraz wiem, że to moje dziecko i wszystko jest ok" ?
          • mali_kali Re: sic 14.03.12, 16:21
            > no tak :) oczywiście.. założyć, że kobieta, która rodzi ci dziecko

            Kobieta nie rodzi MI dziecka.

            > I kiedy zrobisz ten test i dziecko się okaże twoje,
            > to kupisz jej kwiatki

            Nie kupie kwiatkow, bo powody do zrobienia testu mialem. Zachowam sie adekwatnie do powodow, ktore zmusily mnie do wykonania testow.
            • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 16:33
              no to pogratulować gustu w doborze partnerki. nie wiem, jakich kryteriów doboru ty używałeś, ale większość panów uważa, że ma być szczupła, ładna i dobra w łóżku. a potem zdziwko, ze w środku pustynia moralno - intelektualna..
              • mali_kali Re: sic 14.03.12, 16:40
                Nie kazdy ma doswiadczenie przed slubem. Dla niektorych zona to pierwsza lub druga kobieta ich zycia. Wtedy nawet nie spodziewaja sie jak wiele kobiet, to tak naprawde oszustki i manipulatorki. Czy tez uzywajac poprawnosci politycznej - jak wiele kobiet ma bardziej rozwiniete zdolnosci spoleczne i miekkie umiejetnosci. Tymczasem oni naiwnie wierza w szczerosc i uczciwosc - nie tylko kobiet, ale po prostu ludzi generalnie.

                Takze mozesz tym mezczyznom gratulowac co najwyzej braku doswiadczenia, a nie gustu.
                • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 16:48
                  To takie proste, prawda? One wydry cholerne, oni - aniołowie pańscy. Wiesz, dla ilu kobiet mężczyzna, z którym mają dziecko jest ich pierwszym? I wiesz ile z nich jest latami zdradzane i manipulowane? Bo do głowy im nie przyszło, ze można być takim dwulicowym draniem.. Ten miecz jest obosieczny, niestety.
                  A swoją drogą - skoro potępiasz tak kobiety, które zdradzają - to zastanów się, z kim one zdradzają? Przeciez z seksu z koleżanką nie zajda w ciążę. Gdzie są ci mężczyźni, którzy sa prawdziwymi ojcami? Gdzie ich poczucie odpowiedzialności, gdzie miłość do dziecka, gdzie przyzwoitość, rozsądek wreszcie?
                  • mali_kali Re: sic 14.03.12, 17:07
                    > To takie proste, prawda? One wydry cholerne, oni - aniołowie pańscy.

                    No wlasnie. Wreszcie zaczelas dostrzegac takze i druga strone. Wczesniej tylko sie skoncentrowalas na kobietach.

                    Tak sam jak kobieta ma prawo wiedziec, ze ja maz ja zdradza - tak samo mezczyzna powinien miec takie samo prawo.

                    Tak samo jak kobiecie zdarza sie popelnic blad - tak samo mezczyznom.

                    Zle osoby znajduja sie w obu plciach i chronienie tylko jednej z plci (tak jak w przypadku postulowanego zakazu testow na ojcostwo bez zgody matki) stanowi skrajny seksizm i dyskryminacje.
                    • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 17:26
                      pomyśl o tym w układzie odwrotnym - ucieszyłbyś sie wiedząc, że twoja kobieta zrobiła ci cichaczem test na hifa lub rzeżączkę? Bez twojej zgody, bez wiedzy, tak sobie, bo wróciłeś tydzień temu późno z pracy. Nie wnerwiłbyś się? Nie poczuł obrażony?

                      Każdy ma prawo wiedzieć. Tu się zgadzamy. Popełnianie błędów jest właściwe wszystkim ludziom. Tyko zastanów się, czemu tak zupełnie inaczej ocenia się błąd kobiety, niż mężczyzny?

                      a na koniec - bez zgody, jak bez zgody. nie WOLNO być robione bez wiedzy kobiety. jesli ma się odwagę podejrzewać ją o zdradę, powinno się mieć odwagę też ponieść konsekwencje takiej postawy... Nie uważasz?
                      • mali_kali Re: sic 14.03.12, 18:07
                        > ak sobie, bo wróciłeś tydzień temu późno z pracy. Nie wnerwiłbyś się? Nie poczu
                        > ł obrażony?

                        Pewnie, zebym sie poczul. Ale coz z tego? Jesli moja zona chce mnie sprawdzic, to zapytalbym sie dlaczego i staral sie to zrozumiec. W zaleznosci od jej odpowiedzi podjalbym kolejne decyzje.

                        > a na koniec - bez zgody, jak bez zgody. nie WOLNO być robione bez wiedzy kobiet
                        > y. jesli ma się odwagę podejrzewać ją o zdradę, powinno się mieć odwagę też pon
                        > ieść konsekwencje takiej postawy... Nie uważasz?

                        Nie. Ze wzgledu na brak mojej zgody, gdy kobieta zatrudnia prywatnego detektywa. Dowody zdrady moga byc zbierane bez zgody drugiego malzonka.
                      • oktawianc Re: sic 14.03.12, 18:09
                        Kto ma prawo kogo i o co podejrzewać, to indywidualna sprawa każdego z osobna.
                        To czy podejrzenia są słuszne czy nie i jakie to zrodzi konsekwencje, to też każdego z osobna sprawa.
                        Tak więc, domniemany ojciec ma prawo do wiedzy.
                        Ciężko mi sobie wyobrazić większe oszustwo niż wrobienie kogoś w ojcostwo. To bardzo okrutne oszustwo i rzutujące na całe dalsze życie oszukanego.
                        Uważam, że powinno być karalne, bo oszukany w tej sytuacji jest nie tylko "ojciec" ale i dziecko.
                      • rydzyk_fizyk Re: sic 14.03.12, 20:50
                        pomyśl o tym w układzie odwrotnym - ucieszyłbyś sie wiedząc, że twoja kobieta zrobiła ci cichaczem test na hifa lub rzeżączkę?

                        Mylisz dwie rzeczy - relacja małżeństwa <nie równa się> relacji rodzicielstwa.
                        Małżonkowie nie są swoimi wzajemnymi przedstawicielami ustawowymi, a rodzice (każde z osobna) są przedstawicielami dziecka.

                        Ojciec w imieniu dziecka może wyrazić zgodę na zabieg medyczny czy pobranie krwi itd.
                        • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 22:54
                          jedno jest powiązane z drugim i wybacz formalne aspekty takich rzeczy mnie nie interesują.wiem tylko tyle, że postępując tak mój mąż imputowałby mi zdradę.i tu się zaczyna polka:
                          1 wariant -on miał rację, to nie jest jego dziecko. prawdopodobny rozpad rodziny,masa problemów, w tym niemało jego, bo przecież został zdradzony, co zawsze boli, tak?
                          2 wariant - jestem czysta jak łza - dziecko jest jego. i wypieprzam go z mojego życia natychmiast, bo jest palantem jakich mało, szkoda mojego życia. a jak zechce się upomnieć o widzenia z dzieckiem, to podniosę argument, że jest człowiekiem cynicznym i zepsutym, o patologicznej osobowości i boje się jego złego wpływu na dziecko. ciekawe, jak wytłumaczy sądowi, że tak wcale nie jest?

                          wariantu 3 nie ma, bo dziecko nie może być trochę nie jego. Oczywiście, radość, że nie dał się oszukać moze na chwilę być większa niż wku... w, ale to by tylko swiadczylo, ze miał związek z obca mu osobą, a nie bliską sobie kobietą...
                          • rydzyk_fizyk Re: sic 15.03.12, 07:53
                            wiem tylko tyle, że postępując tak mój mąż imputowałby mi zdradę

                            Brakuje ci wyobraźni - dziecko mogło np. zostać zamienione w szpitalu.

                            Poza tym twój komentarz stanowi najlepsze uzasadnienie dla przeprowadzania takich testów bez wiedzy matki dziecka, co pozwala uniknąć wskazywanych problemów :)
                  • porshe Re: sic 14.03.12, 17:37
                    > One wydry cholerne, oni - aniołowie pańscy.

                    Problem leży gdzie indziej, nie tylko w swerze uczuć. Otóż dziecko jest pewnego rodzaju zobowiązaniem pociągającym istotne konsekwencje dla życia OJCA - matka nie za bardzo ma wyjście bo i tak urodzi dziecko i jej życie się z tego powodu zmieni. Ojciec natomiast powinien mieć gwarancję, że wziął np. ślub z konkretnego powodu, łożył na alimenty z konkretnego powodu czy utrzymywał rodzinę z konkretnego powodu. Gdy tego powodu nie ma, bo powiedz mi - z jakiej paki? Jeśli decyduje się na taki krok świadomie tzn. wie, że dziecko nie jest jego, ale mimo to pragnie spędzić życie z taką a nie inną rodziną i z taką a nie inną kobietą to jak najbardziej ok - przecież ma do tego prawo. Ale kto dał prawo matkom łapać 'frajera' na cudze dziecko? Tak tylko pytam, bo sam nie widzę w tym sensu. Zdecydowanie wolałbym wiedzieć, że mąż mojej mamy to mój biologiczny ojciec niż żyć w nieświadomości. I podobnie pewnie myśli spora część społeczeństwa. I w drugą stronę - spora część ojców chciałaby mieć pewność, że to ich potomek zżera 3/4 pensji ;) Natomiast nie rozumiem, jakim prawem matka dziecka wchrzania się między wódkę a zakąskę? Nie twierdzę, że to nie jest kwestia zaufania partnerów, ale opcja, furtka, której nie powinniśmy zamykać. No bo przecież matka powinna ZAWSZE pozwolić pratnerowi zbadać ojcostwo, chyba że ma nieczyste intencje/problematyczną przeszłość. Dlaczego więc nagle jest taki opór matek? Czyżby się przeraziły statystyk, gdzie 1/3 mężów wychowuje nie swoje dzieci i nic o tym nie wie?

                    Rozumiem, że pustka intelektualna to domena dzisiejszych młodych kobiet, ale niektórzy mężczyźni chcieliby wiedzieć, czy zielone oczy dziecka to po pra-prababci po kądzieli czy też po listonoszu.
                    • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 23:16
                      rozumiem, że bogate duchowe życie jest powszechne bardzo wśród dzisiejszych młodych mężczyzn. oraz wysoki poziom moralny...

                      a zostawiając sarkazm na boku: owszem, nie tylko emocjonalny. ale uczucia tu także wchodzą w grę i to bardzo mocno. popatrz choćby, jak emocjonalne są posty piszących tu mężczyzn. jak często są one pełne pogardy, nienawiści i jadu...

                      moje posty tez są emocjonalne. i sądzę, że gdyby mnie zrobiono cos takiego, nabrałabym po prostu do mojego partnera obrzydzenia, które ani chybi rozwaliłoby mój związek z nim ..
                      Rozumiem i akceptuję fakt, że ktoś może chcieć sprawdzić np. w przypadku, gdy nie jest to stały lub długi związek, a kobieta niedawno zerwała z innym, albo miała wielu zmieniających się partnerów. wtedy istnieje szansa, że mozesz mieć 'kukułcze jajko" Bywa, że kobieta nie prowadzi sie przykładnie. no bywa - tylko pytanie - po cholerę wchodzisz z taka osobą w związek? chcesz miec pewność co do dzieci? wybierz sobie pannę brzydką i stateczną:) nie? to się męcz z ladnym opakowaniem niczego .. :P
                      • hugu Re: sic 16.03.12, 06:40
                        Bardzo wysoko ustawiasz poprzeczkę jakości związku. Miejmy nadzieję, że nigdy w życiu nie będziesz musiała spuścić z tonu i znosić nieidealnych zachowań drugiej strony.
                        Bardzo wysoko ustawiasz poprzeczkę jakości życia w społeczeństwie. Miejmy nadzieję, że...
                        nikt nigdy nie zmusi cię do przeprowadzenia badań WR, testu na HIV (nikt nie ma prawa podejrzewać cię o choroby weneryczne!), nie prześwietli na lotnisku (nikt nie ma prawa podejrzewać, że jesteś terrorystką!), a w szkole też żadnych testów zaliczeniowych pisać nie będziesz - niech pacany nie śmią domniemywać, że się nie uczyłaś! ;)
              • rikol Re: sic 14.03.12, 16:43
                Mnie tylko dziwi, czemu ojcowie ukrywaja sam fakt zrobienia testu. Przeciez podobno to nic zlego? Zupelnie jak wizyta w burdelu.
                • zygmund Re: sic 14.03.12, 18:44
                  Ukrywają jeśli wynik potwierdza ich ojcowstwo. Jeśli zaprzecza nie ukrywają
                  • madame_charmante Re: sic 14.03.12, 23:02
                    no własnie ..
                    o to się w całym tym wątku wykłócam ...
                    żeby wszystko było jawne. i żeby nie było tak, że można sprowadzić kobietę do poziomu dziwki, a potem jak test wykaże zgodność genetyczną, schować do kieszeni i powiedzieć.. oki, ja nic nie robiłem, jestem grzeczny i kocham swoją rodzinę.
                    żeby było tak, żeby to nie było robione ZA PLECAMI.
    • talbor73 Re: dobry bat na wszystkie polskie kurewki 14.03.12, 13:04
      racja, z mocy prawa. Wszystko zbudowane na kłamstwie jak się rypnie to zawsze z wielkim hukiem. Prawda powinna być zawsze podstawą związku.
    • mama_myszkina czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 13:09
      Co z dzieckiem, którego życie rodzinne może zostać takim anonimowym testem zrujnowane?


      Nad tym chyba powinny się zastanawiać matki zanim wrobią kogoś w dziecko? Nie rozumiem tutaj zwalania winy na partnera matki. Jeśli ktoś ma powody podejrzewać, że dziecko nie jest jego, jakim prawem ma nie móc się o tym przekonać?

      Zamiast urządzać polowanie na czarownice, bo mężczyźni chcą się przekonać, czy to ich dzieci, moze warto edukować kobiety, jakie skutki wrabianie kogoś w nie swoje dziecko moze mieć dla dziecka i dla nich samych?

      Znam przypadek, gdzie para zerwała a pani zgłosiła się z powrotem po dwóch miesiącach twierdząc, że jest z panem w ciąży. Laska naciskała na szybki ślub ale facio się nie zgodził i słusznie, bo okazało się, że dzieciak nie był jego. Takich przypadków jest sporo i jedyną osobą, która powinna ponosić konsekwencje własnej głupoty jest kobieta. Pisze to jako kobieta.
      • rumpa Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 13:46
        problem z tym, że ponosi niestety dziecko. Przede wszystkim dziecko. I na dłuższą metę - tylko dziecko.
        • marcinxxx_3 Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 13:49
          Jezeli kobieta chce sie rozwiesc bo np. odkryla zdrade meza i wyprowadzic sie od niego ale on jest dobrym ojcem to znaczy, ze powinna zacisnac zeby co wiecej nie nalezy wyrazac zgody na taki rozwod gdyz ucierpi dziecko?
          • jamnnik Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 14:01
            marcinxxx_3 napisała:

            > Jezeli kobieta chce sie rozwiesc bo np. odkryla zdrade meza i wyprowadzic sie o
            > d niego ale on jest dobrym ojcem to znaczy, ze powinna zacisnac zeby co wiecej
            > nie nalezy wyrazac zgody na taki rozwod gdyz ucierpi dziecko?

            nie, powinna odejść zostawiając dziecko facetowi na wychowanie
            • piotrek_meteorolog Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 15:31
              Analogicznie powiem jeśli facet odkryje, że to nie jest jego dziecko to powinien odejść i zostawić dziecko z mamusią bo tej zależy na dobru dziecka przecież. I tyle w temacie. Dosyc robienia z facetów frajerów przez szmaty.
              • jamnnik Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 15:40
                piotrek_meteorolog napisał:

                > Analogicznie powiem jeśli facet odkryje, że to nie jest jego dziecko to powinie
                > n odejść i zostawić dziecko z mamusią bo tej zależy na dobru dziecka przecież.
                > I tyle w temacie. Dosyc robienia z facetów frajerów przez szmaty.

                a co to? nadopiekuńcza mamusia?
                • piotrek_meteorolog Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 16:53
                  Że co?
        • mali_kali Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 15:32
          > problem z tym, że ponosi niestety dziecko. Przede wszystkim dziecko. I na dłużs
          > zą metę - tylko dziecko.

          Ale to nie powod, aby niszczyc tez zycie mezczyzny. Przeciez on moglby w miedzyczasie zupelnie inaczej sobie zycie ulozyc! Moglby byc szczesliwy z uczciwa kobieta!
          Mezczyzna tez ponosi bardzo powazne konsekwencje, a nie tylko dziecko!
          • mama_myszkina Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 15:39
            mali_kali napisał:

            > > problem z tym, że ponosi niestety dziecko. Przede wszystkim dziecko. I na
            > dłużs
            > > zą metę - tylko dziecko.
            >
            > Ale to nie powod, aby niszczyc tez zycie mezczyzny. Przeciez on moglby w miedzy
            > czasie zupelnie inaczej sobie zycie ulozyc! Moglby byc szczesliwy z uczciwa kob
            > ieta!
            > Mezczyzna tez ponosi bardzo powazne konsekwencje, a nie tylko dziecko!

            Też tak myślę. No i w sytuacjach kiedy np. potrzebna jest krew albo przeszczep i tak sprawa wychodzi na jaw i może dodatkowo kosztowac owo dziecko życie. Jasne, to sie zawsze zdarza innym a nie nam... .

            Uważam, że ktoś, kto wrabia innego człowieka w dziecko jest po prostu zerem. To takie samo oszustwo jak męska zdrada a moze i gorsze.
        • piotrek_meteorolog Re: czegoś tu nie rozumiem.... 14.03.12, 17:13
          Nie obchodzi mnie nie moje dziecko. Koniec i kropka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja