Dodaj do ulubionych

Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwarty...

17.03.12, 11:05
ja chce fachowca a nie nieuka ,ktorych mamy za duzo /m.in.w administracji centralnej i nie tylko/,przerabialismy ten temat juz m.in. w sprawie katastrofy pod Smolenskiem,tak wiec panie Gowin wez sie za to za co ci placa , a swoja droga kiedy zakonczy sie proces pani Sawickiej,
Obserwuj wątek
    • rwakulszowa Gowin ukradł pomysl debila z PIS... 17.03.12, 12:12
      Gowin ukradl bezczelnie pomysł Wimlerowi (poslowi z Pis) i podlizuje sie ultraprawcy od Kaczora.
      A sama idea jest g**** warta, co z dziecinna latwosia udowodnił w kompetentnym, dlugim uzasadnieniu Marek Henzler z Polityki.
      Natomiast GW powiela głupoty ultraliberalow z POPISU !
      Natychmiast zlikwidować egzaminy dla operatorów dzwigów, maszynistów i kierowców TIR ! Bedzie tylu chetnyh za 500 zl miesiecznie, że nie starczy dzwigow, lokomotyw i cięzarowek !ioek !
    • mkaczka Nie do końca tak jest... 17.03.12, 14:55
      Pozytywnie że zaczynają od przewodnika ale.. w artykule dużo nieścisłości, niestety dziennikarskich niechlujstw i zwyczajnych kłamstw odnośnie oczywiście tych górskich. Zaraz będzie riposta - tymczasem zapraszam na bloga i facebook.com/wolneprzewodnictwo
    • gdansktur_pl Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwarty... 17.03.12, 19:06
      Tak szumnie zapowiadana deregulacja to fikcja. Bo o wiele większą przecież barierą legalnego wykonywania zawodu pilota czy przewodnika jest przecież horrendalnie wysoki ZUS i wyśrubowany VAT. Ale o tym w dyskusji o deregulacji jakoś się nie mówi.

      A licencje.. No cóż, aby sobie poradzić na rynku przewodnictwa, to trzeba się płynnie po wielu obszarach poruszać. Zdobycie licencji na tle przeróżnych wyzwań to naprawdę najmniejszy problem.

      Przewodnictwo i pilotaż. To trzeba po prostu kochać. Albo robisz to z pasją, jesteś wtedy wybitny i się od zleceń nie możesz opędzić albo odwalasz pańszczyznę, jesteś leszczem i po krótkim czasie wylatujesz z rynku. Tak to właśnie ta branża działa. Co tu zmieni zniesienie licencji? Nic nie zmieni. Miejsc pracy nie przybędzie.
      • najlepszygeorge Re: Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwar 18.03.12, 02:33
        "Przed przystąpieniem do egzaminu państwowego za 300 zł - zdaje go średnio co czwarta osoba - trzeba ukończyć 250-godzinny kurs, który kosztuje ok. 1,5 tys. zł."

        Niech forumowicz powyżej odniesie się do wklejonego cytatu - interesuje mnie dlaczego prawdziwy pasjonat MUSI odbyć to szkolenie, oczywiście płatne, a nie może bezpośrednio podejść do egzaminu? No i kolejne pytanie: dlaczego egzamin kosztuje az 300 pln?

        W tej deregulacji właśnie chodzi o usunięcie takich sztucznych i niepotrzebnych przeszkód - ja nie mam nic przeciwko egzaminom, ale zdecydujmy się: albo płatny kurs i AUTOMATYCZNIE po nim uprawnienia albo zostawmy sam egzamin bez konieczności odbywania kursu. Bo inaczej to jest tylko dbanie o interesy firm organizujących szkolenia.

        Taki sam konflikt interesów i absurd mamy w przypadku prawa jazdy - przecież ta branża żyje właśnie dlatego, że większość ludzi nie zdaje egzaminu, bo:

        a) każde podejście do egzaminu to pieniądze dla organizatora
        b) im słabiej kandydat jeździ tym większa szansa, że wykupi dodatkowe jazdy

        pytanie więc: komu ma zależeć na tym, aby kursant zdał egzamin za pierwszym razem? Przecież są szkoły jazdy gdzie oblewa 9/10 kandydatów i tej szkole i tak nie grożą żadne konsekwencje, a przypominam, że żeby być instruktorem nauki jazdy trzeba mieć również licencję.

        • gdansktur_pl Re: Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwar 18.03.12, 07:14
          > "Przed przystąpieniem do egzaminu państwowego za 300 zł - zdaje go średnio co c
          > zwarta osoba - trzeba ukończyć 250-godzinny kurs, który kosztuje ok. 1,5 tys. z
          > ł."
          >
          > Niech forumowicz powyżej odniesie się do wklejonego cytatu - interesuje mnie dl
          > aczego prawdziwy pasjonat MUSI odbyć to szkolenie, oczywiście płatne, a nie moż
          > e bezpośrednio podejść do egzaminu? No i kolejne pytanie: dlaczego egzamin kosz
          > tuje az 300 pln?

          Kursy i egzaminy... Długa historia, można książkę napisać... Kurs kosztuje prawie 3 tys. zł. nie wiem skąd autor artykułu wytrzasnął te 1,5 tys. Może z sufitu?

          Dlaczego pasjonat musi odbyć szkolenie? Dlaczego nie może podejść do egzaminu? Po pierwsze straciłoby lobby szkoleniowe (w postaci PTTK-ów i innych dziadostw). Po drugie, okazałoby się, że taki delikwent-pasjonat jest lepszy od komisji. Bo któż w takiej komisji zazwyczaj zasiada. Jacyś koledzy kolegów, którzy od lat nie oprowadzili żadnej wycieczki. Niestety to nie żart.

          Na moim egzaminie państwowym przewodniczący komisji kilkukrotnie się skompromitował. Na egzaminach wewnętrznych egzaminowała mnie pijana komisja. Egzamin państwowy na pilota też ciekawy. Przewodniczący komisji w stanie delirium łaził po autokarze i pytał się uczestników egzaminu o alkohol. To na oczach urzędnika z Urzędu Marszałkowskiego. Żadnej reakcji oczywiście.

          Tak to właśnie wygląda biznes szkoleniowo-egzaminacyjny. Wszyscy siebie znają i kryją. To taki światek o mafijnym charakterze.

          Dlatego jako przewodnik jestem za deregulacją. Niech gra sił rynkowych przewietrzy to zbutwiałe i przekonane o własnym geniuszu lobby. Żywię też nadzieję, że deregulacja poskutkuje zwolnieniem kilku urzędników, bo potrzebni są jak dziura w moście...

          Ale też uprzedzam - przewodnictwo to bardzo ciężki kawałek chleba, tylko z pozoru to takie łatwe i przyjemne opowiadanie o zabytkach. Jeżeli ktoś myśli, że od samego zniesienie licencji przybędzie tu pracy, to się bardzo myli.


          • mkaczka Proszę o konkrety 18.03.12, 10:31
            A propos opisywanego zachowania pijanych komisji - dlaczego tego rodzaju anomalie były ukrywane? Dlaczego - w dodatku w mieście o tradycjach solidarnościowych daliście się tak terroryzować?

            Bardzo proszę o napisanie więcej konkretów - kto gdzie kiedy na akcja@wolnezawody.org - te sprawy muszą zostać zbadane i upublicznione.
            • gdansktur_pl Re: Proszę o konkrety 18.03.12, 11:31
              Te opisywane patologie nie są ukrywane. Wie o nich każdy rozsądnie myślący przewodnik. Ale faktycznie dobre pytanie - co robią urzędnicy odpowiednich komórek Urzędu Marszałkowskiego? Otóż nic nie robią. Żadnego nadzoru nad poziomem kursów i żadnej reakcji wobec oczywistych patologii.

              Czy się daliśmy sterroryzować? Trudno powiedzieć. Ludzie chcą po prostu zdać egzaminy, a nie użerać się z kliką podpitych i obleśnych zgredów.... Pytanie co się dzieje potem. Wielu przewodników z własnej i nieprzymuszonej woli wchodzi w pełne patologii środowisko. Warunkiem akceptacji przez środowisko jest akceptacja patologicznych zachowań. Po tych przewodnikach ginie szybko ślad, nie są w stanie wejść na rynek bądź też się na nim utrzymać. Ich problem...

              Kilkunastu przewodników trzyma się u nas z daleka od tzw. środowiska. Można powiedzieć, że odnieśliśmy spory sukces, bo opanowaliśmy sporą część rynku...

              • mkaczka Re: Proszę o konkrety 18.03.12, 11:56
                No i właśnie tu potężna krytyka w waszą stronę - postawa oportunistyczna, konformistyczna "mi się jakoś udało więc mam w głęboko w d... co będą robić inni."

                Tylko to się zemści w końcu na każdym. Mafie regulatorów bez kontroli - są na to przykłady - chciały rozszerzać licencjonowanie na wszystko. Za rok czy dwa okazałoby się że musisz przed tymi pijakami zdawać kolejne egzaminy bo sobie coś tam wymyślili.

                Mobilność zawodowa jest dziś normą - za parę lat jeśli zechcesz zająć się czym innym do czego masz talent, np. wyplataniem koszyków okaże się że nie możesz tego robić bez opłacenia się mafii wyplataczy koszyków.

                Proponuję - i będę pisał i dzwonił do waszej firmy aż do skutku, żeby napisać rzeczowy tekst na ten temat, opisujący liczne nieprawidłowości i "mafijne" układy ku przestrodze innych, ku nauczce polityków. Wrzucimy na bloga, media z pewnością temat podejmą.
                • gdansktur_pl Re: Proszę o konkrety 18.03.12, 13:11
                  > No i właśnie tu potężna krytyka w waszą stronę - postawa oportunistyczna, konfo
                  > rmistyczna "mi się jakoś udało więc mam w głęboko w d... co będą robić inni."

                  Oczywiście, że mam w nosie, co będą robić inni. Są dorośli, mają swoje rozumy. Dla mnie liczy się to, co o mnie myślą klienci, a nie tzw. środowisko. To przecież rynkowy tok myślenia...
                  • najlepszygeorge Re: Proszę o konkrety 18.03.12, 15:47
                    Ja się tu zgodzę z mkaczka, że postawa zarówno Twoja jak i innych uczestników tego incydentu przyczynia się tylko do powstawania patologii. Nie wiem kiedy dokladnie to było, jeżeli 15 lat temu to mogę jeszcze zrozumieć, ale jeżeli niedawno, to przy dzisiejszej technice (każdy ma telefon z dyktafonem, kamerą, itd.) nie rozumiem powodów, aby nie zareagować, czyli po prostu wezwać policję do zbadania trzeźwości komisji.

                    Dziwię się waszej postawie tym bardziej, że za ten kurs zapłaciliście dużo pieniędzy, a daliście się potraktować jak śmieci.
                    • mkaczka Re: Proszę o konkrety 18.03.12, 16:49
                      15 lat temu na pewno nie - wtedy zawód był całkowicie wolny.

                      "Zniewolenie" klepnęli SLD/PSL w 1997, ustawa weszła w 1998, była przez parę lat "martwa", de facto restrykcje zaczęto zaostrzać ok 2004 bo po wejściu do Unii "licencyjni" stracili część przywilejów.
                    • gdansktur_pl Re: Proszę o konkrety 18.03.12, 19:21
                      > nie rozumiem powodów, aby nie zareagować, czyli po prostu wezwać policję do zba
                      > dania trzeźwości komisji.

                      Ludzie poszli na kurs aby zdobyć licencję i zarabiać potem na chleb, a nie po to by krucjatę trzeźwości prowadzić i walczyć z dziadostwem. No tak to niestety wyglądało, wychylać się nie chciał nikt, a zresztą, niektórzy się do kadry dość bezwstydnie łasili.

                      Numer z policją? Wymierzyliby pewnie z dobrego promila, ale co dalej? Kto miałby posprzątać? Urzędnicy? Wolne żarty, tu w Gdańsku przez miesiąc nie potrafią nawet identyfikatora nowego wystawić. Tacy geniusze.

                      Jedyny sposób na rozpędzenie tego zakochanego w sobie towarzystwa to:
                      1. Zniesienie licencji
                      2. Zepchnięcie dziadostwa z rynku usług przewodnickich, to się już dzieje, bo niezależni przewodnicy odebrali PTTK-owi ogromny obszar rynku.

                      Dziękuję za uwagę :)
          • malgorzata_mazur Re: Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwar 22.03.12, 10:49
            Mam pytanie do gdansk tour, w ktorym PTTKu organizowano taki kurs i taki egzamin o którym piszesz.
            Może korzystałeś rzeczywiście z jakiegoś dziadowskiego.
            Jeżeli stawia się komuś zarzuty to robi się to otwarcie i ma się dowody na to, że tak było rzeczywiście.
            Nie podajesz nawet żadnych informacji o sobie.
            Wstydzisz się ujawnić?
            To znaczy, że kłamiesz.
    • wasylzly Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwarty... 17.03.12, 23:05
      uwwazam, ze obowiazkowo licencja powienny bayc obejte zawody, ktoreych rzetelne wykonywanie nie przyniesie szkody zdrowia lub zycia - pobierajacemu usluge, gdzzie wymagana jest szczegolna znajomosc rzamiosla jak elektryk, mechanik samochodowy, architekt, statyk, zawody scisle inzynierskielekarze.

      reszta powinna byc uwolniona calkowicie - a to da prawdziwa wolnosc i miliony miejsc pracy - to jest naprawde smiesze gdy np . ksiegowy to zawod zastrzezony, gdzie ksiegowanie to reklikt z ubieglego wieku i dzisiaj program komputerowy za 200 zl zalatwia porady wszystko. Kto wykonuje taki zawod - zrobi cos niewlascieiw -ponosci odpowiedzialnosc cywilna i znika z rynku jako niesolidny wykonawca.

      Bardzo sie ciesze z pracy pana Gowina - to naprawde duze reformy -mozna powiedziec - nareszcie !!!
      • najlepszygeorge Re: Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwar 18.03.12, 02:48
        "to jest naprawde smiesze gdy np . ksiegowy to zawod zastrzezony, gdzie ksiegowanie to reklikt z ubieglego wieku i dzisiaj program komputerowy za 200 zl zalatwia porady wszystko. "

        Księgowość i rachunkowość w Polsce to w ogóle jest jakaś paranoja, chyba najbardziej zaregulowana branża jaka istnieje: mamy asystentów, księgowych, księgowych z licencją, głównych księgowych, ksiegowych z wyższym wykształceniem kierunkowym i bez, do tego audytorów, biegłych rewidentów, doradców podatkowych, a nad tym całym bałaganem czuwa jeszcze sztab urzędników ze skarbówki no i samo MFin na koniec.

        Niby sami fachowcy, a i tak mało kiedy ta księgowość jest porządnie prowadzona.

        Co do pracy p. Gowina - na pewno jest to krok w dobrą stronę, z oceną zaleca się wstrzymać do momentu wprowadzenia rzeczywistych zmian w życie, bo zapowiedzi z rzeczywistością mogą rozminąć się bardzo mocno.


        Kto wykonuje taki zawod - zrobi cos niewlascieiw - ponosci odpowiedzialnosc cywilna i znika z rynku jako niesolidny wykonawca"
    • sverir Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwarty... 18.03.12, 00:21
      Posłem może być każdy. Ministrem, prezydentem, senatorem, sekretarzem stanu, asystentem również. Osoby, od których zależy sytuacja w państwie, nie mają żadnego wymogu, poza zebraniem większości głosów. Mamy zaufanie, że rolnik będzie władny należycie rozpatrywać finanse państwa, strażak rozpozna zagrożenia dla reformy szpitali a fryzjer właściwie określi konieczne kierunki zmian w nauczaniu.

      A potem oczekujemy jednak, że finanse drobniejszego podmiotu będzie prowadzić osoba z certyfikatem, że szpitalem zarządzać będzie kolejny certyfikowany menadżer, a zmianami w edukacji (nie mylić z samym procesem w edukacji) zajmować się będą nauczyciele z powołania i wykształcenia.

      Zastanawiam się dlaczego tak łatwo oddać stery państwa w ręce ludzi bez papierów, bez wykształcenia formalnego, bez rzeczywistego przygotowania, a kiedy chodzi już o losy jednostek, to nagle okazuje się, że papier czyni cuda.

      Znaczy się naturalną konsekwencją byłoby postawienie wymogu, że kandydatem na posła (lub senatora) może być tylko człowiek z papierem.

      To jednak oznacza, że i głosować można byłoby dopiero po uzyskaniu zaświadczenia o zdolności do podejmowania słusznych decyzji.

      Regulacje górą!
    • mkaczka Komentarz "Akcji Wolne Przewodnictwo" 18.03.12, 16:46
      Komentarz w wersji blogowej z linkami

      wolneprzewodnictwo.blog.pl/czy-zaraza-paniki-moralnej-grozi-redakcji-gazety-wyborczej,15631530,n
      Cieszę się że zawód dziennikarza, mimo licznych prób zamachu na jego wolność - jest otwarty. Tym bardziej wypadałoby, aby dziennikarze pisząc o deregulacji robili to rzetelnie i obiektywnie, aby na swoim przykładzie pokazali, że do fachowości w danym zawodzie licencja potrzebna nie jest.

      Tekst Bartłomieja Kurasia „Przewodnik miejski otwarty, górski nie” - w części dotyczącej spraw górskich warunków takich nie spełnia. Razi stronniczością, myleniem faktów, powielaniem klisz.

      „W góry bałbym się puścić dziecko bez profesjonalnej opieki” – głosi podtytuł artykułu. Słusznie, tylko co ma do tego deregulacja? Nie jest to proces w wyniku którego – jak straszą nas jego przeciwnicy, zostaniemy pozbawieni fachowców a zmuszeni do korzystania z usług nie znających się na rzeczy amatorów. „Państwowe” uprawnienia przewodnickie to zaledwie zjawisko ostatniej dekady. I także w branży przewodników górskich, system ten obnażył swoje słabości. Licencje, wydawane w oparciu o skomplikowany system i niejasne układy nie przyczyniły się do poprawy jakości usług. Zapobiegliwi rodzice z pewnością nie zostaliby pozbawieni profesjonalnych przewodników, jeśli i w tej dziedzinie nastąpiłaby deregulacja.

      Co nie jest jeszcze ostatecznie przesądzone, bo dyskutujemy zaledwie o projekcie ustawy, przygotowanym dość pośpiesznie, do którego można zgłaszać wnioski. Regulacja przewodnictwa górskiego w kraju przeważnie nizinnym, gdzie wysokie góry stanowią zaledwie skrawek jego terytorium nie musi mieć formy ustawowej. Nawet w przywołanych krajach alpejskich (Austria, Szwajcaria, Niemcy) jest to ustalane na poziomie regionalnym. U nas wystarczyłyby sensowne regulaminy w kilku górskich parkach narodowych. Dlaczego minister Gowin nie zamierza całkowicie znosić egzaminów dla przewodników górskich? O tym w oficjalnym uzasadnieniu projekcie też nie napisano. Z pewnością regulacje, nawet jeśli pozostaną – ich szczegóły ulegną korektom. Inaczej mogłoby dojść do absurdu, że przewodnik oprowadzający po Krakowie, nie mógłby legalnie pojechać do Wieliczki albo Wadowic, bo to obecnie „obszar uprawnień” przewodników beskidzkich.

      Pan Kuraś wybrał się do wylotu Doliny Kościeliskiej – popularnego szlaku spacerowego, gdzie akurat absurdy tatrzańskiego przewodnictwa uwidaczniają się najsilniej. Bez próby sprawdzenia faktów cytuje kłamstwa Szymona Ziobrowskiego o tym że „każda wycieczka może wyjść na szlak tylko z przewodnikiem” i „że w terenie powyżej 1000 m n.p.m. wycieczce musi towarzyszyć górski przewodnik”.

      W tym momencie następuje pomieszanie dwóch osobnych spraw. Niezależny od kwestii dostępu do zawodu jest problem nielegalnego stosowania przez parki narodowe tzw. przymusu przewodnickiego. Ów przepis na który powołuje się pan Ziobrowski, to rozporządzenie do nieistniejącej ustawy którego ważność jest kwestionowana przez ekspertów prawnych. Nawet pomijając to, jego treść brzmi dosłownie tak: „Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich (...) mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.” Nigdzie nie sprecyzowano czym jest „wycieczka” a z logiki nie wynika żaden przymus, bo mogą istnieć także wycieczki przez nikogo nie prowadzone. Jest to przykład jak niejasne, powielaczowe prawo obudowywane jest interpretacjami na korzyść korporacji. W ich efekcie istnieje kasta nie rzeczywistych przewodników, tyko funkcjonariuszy od niechcianej, przymusowych eskorty szkolnych grup we wspomnianej dolinie lub na szosie do Morskiego Oka. Cóż, w związku z tym że przewodnicy ostatnio stają się ulubieńcami mediów (vide -przypomnienie newsa sprzed pół roku o ukaraniu zmowy cenowej) liczę że i ten temat zostanie opisany dokładniej. Nota bene na szlakach alpejskich żadnego takiego przymusu nie ma. Oprócz Tatr z podobnym zjawiskiem spotykamy się jedynie na.. sycylijskiej Etnie.

      Pan Kuraś powinien obowiązkowo przeczytać niedawny artykuł w swojej własnej gazecie o tym, czym jest panika moralna (W. Orliński: „Tobie też grozi zaraza PM”). Ileż można powoływać się na casus jednego wypadku lawinowego z 2003 r, nagminnie nagłaśnianego przez pro-regulacyjnych krzykaczy. Stwierdzenie, że gdyby w wyprawie był licencjonowany przewodnik, nie doszłoby do katastrofy - jest przesadą. Wypadki w górach były i będą, samych przewodników tatrzańskich w zeszłym roku zginęło aż… ośmiu(!), w tym dwóch w tatrzańskiej lawinie pod Małą Koszystą 13 marca 2011. Nie chciałbym, aby prawo w Polsce było tworzone w wyniku panikarskich odruchów, czy też wyśmiewanego niedawno przez Ewą Siedlecką PRL-owskiego „syndromu konduktorki”.

      W części dotyczącej przewodników miejskich artykuł jest rzetelniejszy – przedstawiono fakty i wypowiedzi różnych stron, pozostawiając inteligentnemu czytelnikowi ich ocenę. Co innego mnie tu niepokoi – zbyt nachalne opisywanie deregulacji jako „filozofii” jednej osoby. Dziękujemy ministrowi Gowinowi za koordynację i nadanie twarzy reformie, ale raczej on sam, jako rasowy liberał i wolnościowiec, nie widziałby dobrze się w roli obiektu jakiegoś kultu jednostki. Osobiście uważam za małą PR-owską wpadkę jego opowieść o „znajomym profesorze” ukaranym mandatem za oprowadzanie po Krakowie. Wywołała falę domniemań jakoby przyczyną zmiany prawa była osobista zemsta. Tymczasem projekt jest kompilacją pracy sztabu specjalistów, korzystających z think-tanków. Blog nieformalnej, internetowej akcji „Wolne Przewodnictwo” który prowadzę od 4 lat, dostarcza cały szereg silniejszych argumentów, jak choćby fakt forsowania przez ministerialnych i samorządowych urzędników politycznej cenzury.

      Mam nadzieję że moje uwagi będą pomocne przy pisaniu artykułów o kolejnych otwieranych zawodach.
    • a-r Pro-regulacyjni krzykacze! - Więcej pokory... 18.03.12, 18:09
      W artykule znowu przywołano - jak mantrę - jeden odosobniony wypadek lawinowy licealistów z Tych z 2003 r., zaistniały w drodze na Rysy w skrajnie trudnych warunkach zimowych, Wypadek ten jest ostatnio nagminnie nagłaśniany przez pro-regulacyjnych krzykaczy.

      W takim razie pozwolę sobie przypomnieć o śmiertelnym wypadku (o którym zwolennicy utrzymania regulacji raczej wolą nie pamiętać) w Tatrach podczas rajdu przewodników turystycznych. Grupa przewodników przybyłych z różnych części Polski szła wtedy nie tylko pod opieką przewodnika tatrzańskiego z uprawnieniami, ale w dodatku eksperta od bezpieczeństwa. Wypadków, w tym śmiertelnych, w grupach prowadzonych przez przewodnika górskiego, było niestety więcej...

      Ostatnio w lutym br. na Babiej Górze GOPR prowadził kosztowną akcję ratunkową grupy prowadzonej przez licencjonowanego przewodnika. Wycieczka ta weszła na szczyt Babiej Góry w skrajnie trudnych warunkach pogodowych. Doszło do sporego zamieszania, ratownicy etapami sprowadzali wycieńczonych i przemarzniętych turystów, z których część wymagała hospitalizacji. I już zaczęły się lamenty: "dlaczego nie wynajęli przewodnika"? A tu okazuje się, że nie tylko był tam przewodnik, ale w grupie przewodników było nawet kilku. Było o tym głośno w mediach ale na fakt, że grupą kierował licencjonowany przewodnik, oczywiście nie zwrócono uwagi.

      Wygląda na to, że temat został zdominowany przez grupę osób związanych z lobby przewodników górskich, którzy usiłują na wmówić, że towarzystwo licencjonowanego przewodnika gwarantuje całkowite bezpieczeństwo, a gdy prowadzącym nie jest osoba licencjonowana, to grozi niechybnie wypadek. Nie uważacie, że przydałoby się im więcej pokory?

      AR
    • popish Deregulacja zawodów. Przewodnik miejski otwarty... 23.03.12, 17:47
      W artykule jest niestety dużo nieścisłości, tak jakby był on pisany w pośpiechu. Wynika to może nie tylko z pracy autora, ale również z totalnego chaosu informacyjnego jaki panuje wokoło tego problemu. Koronnym przykładem są posty tzw. Wolnego Przewodnictwa. Autor w swoich postach manipuluje faktami, stosuje moczarowsko - wronowską retorykę, czasami wręcz nagina pewne rzeczy, by nie powiedzieć, że kłamie. Dezawuje jego posty jedna rzecz. Ten samozwańczy apostoł deregulacji nie wspomina o tym, że jest właścicielem biura podróży. Na swoim blogu przyznaje się do lobbowania na rzecze interesu niemieckich biur podróży. Zatem w jego interesie leży zatrudniać ludzi bez licencji bo zapłaci im mniej. Cała reszta to tylko retoryka. Czytając teksty, słuchając wystąpień, uważajcie na populistyczne hasła i próby manipulacji.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka