joris
07.04.12, 07:44
Tan maly, nadety, kulturalny ale naiwny czlowieczek, mial poglady polityczne rodem z Rodziny Polanieckich i tak je realizowal. To sa poglady oderwane zupelnie od wspolczesnosci (za czasow Sienkiewicza tez byly mrzonka). Nieznajomosc swiata jego ekipy prezydenckiej doprowadzila do bliskiej farsie podrozy do Japonii, tak zle zaprogramowanej, ze nie zostal przyjety przez cesarza (oficjalnie cesarz byl niezdrow), pierwsza dama zalozyla kimono a on sam przejechal sie koleja duzych predkosci. Niestety rodacy kochaja groby i zmarlych i dlatego pozostanie najwiekszym prezydencikiem smiesznego choc dosc duzego kraju. Mial chlop szczescie , ze zginal. Dla Polakow od razu to zasluga. Tego, ktoremu sie cos udaje nalezy zniszczyc.