Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc...

    • wj_2000 Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 14.04.12, 17:17
      Oto moje wyjaśnienie przebiegu wydarzeń po uderzeniu w brzozę.

      Brzoza odcięła kawał skrzydła - skrzydło musi być lekkie, nie może więc mieć wytrzymałości znacznie przewyższającej ZWYKLE działające nań siły! A więc odcięcie skrzydła jest zupełnie "naturalne".

      To co jest zazwyczaj kwestionowane to wątpliwość jak ciało o stosunkowo małej masie (która może wybić KAWAŁEK skrzydła o porównywalnej masie) mogło obrócić samolotem??

      Sam bym zaprzeczył, gdyby mi ktoś to próbował wmówić!!!!

      Ale samolot nie doznał obrotu w tej króciuteńkiej chwili przecinania brzozy i wyrywania fragmentu skrzydła (brzoza wyrwała materiał na swej szerokości - to co odcięte dalej leciało, ale już samo sobie oddzielając sie od reszty).
      SAMOLOT LECIAŁ DALEJ, w dodatku miał już pewną niewielką składową do góry, bo kilka sekund wcześniej pilot WRESZCIE podjął decyzję o odejściu na drugi krąg. Składową poziomą miał ogromną, a siła nośna skrzydeł była nadal wielka.
      Tyle, że prawe, całe skrzydło ciągnęło do góry z siłą przewyższającą PÓŁ CIĘŻARU całego samolotu, a lewe o 20-30% mniej (proporcjonalnie do pola obciętego kawałka).
      To ta nadwyżka momentu obrotowego w lewo działając nie milisekundy czasu zderzenia z brzozą a całą sekundę, czy raczej 2 sekundy nim samolot wszedł w ponowny kontakt z gruntem obróciła go o kąt niewiele większy od 90 stopni.
      Jednocześnie, wraz z obrotem obracała się ta (umniejszona) sumaryczna siła obu skrzydeł (zwracam uwagę: różnica momentów sił obraca samolotem, a suma samych sił wpływa na ruch środka masy) przestając równoważyć ciężar i samolot jak super szybka piłka tenisowa rzucona pod maleńkim katem rozpoczął ruch ku ziemi. Tym bardziej, że i sama "ziemia" , czyli przeciwny stok jaru zaczął się podnosić.
      Niewielka była prędkość pionowa, ale ogromna składowa prędkości poziomej. I taki obrócony kikutem skrzydła do dołu samolot zahacza o grunt - lepki gęsty grunt. Ten grunt prawie zatrzymuje koniec skrzydła a środek samolotu leci nadal do przudu. Zaczyna się NOWY obrót zamieniający prędkość poziomą bliską 300km/h (a przynajmniej dużą część) na prędkość z jaką samolot z ludźmi PRZYWALI prostopadle w grunt. Przeciążenie hamowania w tym momencie osiągnęło (jak wynika z niektórych odkształceń fragmentów) wartość 100g, a ludzie ROZPRYSNĘLI się na 400 fragmentów.
      • wj_2000 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 17:30
        A owe "dwa wybuchy" to mogły być odgłosy najpierw zderzenia z brzozą, a potem z gruntem. Jeśli te dwa nasilone dźwięki (rzekome wybuchy) są nagrane, to można porównać czy odstęp miedzy nimi odpowiada czasowi przelotu samolotu od brzozy do miejsca ostatecznego "lądowania".

        Dodam jeszcze, że przy prędkości zderzenia 300km/h bryły tak słabo spoiste jak pień drzewa i skrzydło samolotu zachowują się jak dwie - za przeproszeniem - lecące chmury piasku! W samym miejscu zderzenia następuje gwałtowna zmiana prędkości i kawałka pnia i kawałka samolotu, gdy reszta (i brzozy i samolotu) leci (przez chwilę) ze starą prędkością. Tyle, że każde już w dwóch kawałkach.
        Można powiedzieć, że nie tyle samo zderzenie z brzozą rozwaliło samolot, ale odcinając część skrzydła wprowadziło asymetrię sił nośnych i dalszy już niekontrolowany w żaden sposób lot z dwoma sukcesywnymi ćwierćobrotami.
        • wj_2000 Zderzenia przy dużej prędkości z miękkimi ciałami. 14.04.12, 17:42
          Pamiętam z młodości moje zdziwienie, gdy się dowiedziałem o wprowadzonej wtedy w kopalniach metodzie cięcia skały WODĄ, dostatecznie szybką. Spoistość (zerowa dla strugi wody) nie jest potrzebna by mając względną prędkość w stosunku do ciała stałego mogła go przeciąć. A z punktu widzenia samolotu, to pień brzozy przywalił w skrzydło z prędkością ponad 100m/s. Mogłaby być równie szybka woda!!!! Jak w tej kopalni.
          • kresowiak22 Re: Zderzenia przy dużej prędkości z miękkimi cia 14.04.12, 18:03
            Kaczyńskiemu i Maciarewiczowi proponuje próbę - doswiadczenie : skok do wody
            "na główkę" (bez kasku) z wysokosci uzgodnionej przez niezależnych ekspertów
            (np. 10 -15 m).
            • wj_2000 Re: Zderzenia przy dużej prędkości z miękkimi cia 14.04.12, 18:05
              "Lepiej" im zrobi skok na brzuch!
      • archimago7 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 18:40
        Myślę, że nawet to wyglądało o wiele prościej.
        W momencie odcięcia kawałka skrzydła przez brzozę, samolot już się wznosił.
        Różnica siły nośnej spowodowała po prostu obrócenie samolotu o 180 stopni.
        Być może pozostała część lewego skrzydła zawadziła jeszcze o ziemię, ale nie koniecznie tak musiało być.
        Lot zakończył się z górą kadłuba w bagienku i z praktycznie nieuszkodzonym podwoziem.

    • dybko2 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 17:33
      koloratura1 napisała:

      > Ciszej nad tymi trumnami, przecież PiS-owatych nikt i nic nie przekona; oni
      > wiedzą
      , że był zamach - i już!
      > Dosyć już nas ta niedoszła inauguracja reelekcji Lesia kosztowała i szkoda pien
      > iędzy na jakieś dalsze badania.
      Właśnie tak jest.To nic nie wniesie nowego ,a oni i tak wiedzą lepiej!!!!!!
    • kresowiak22 Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 14.04.12, 17:37
      Kaczyński i jego sp. z o.o. jest cholernie skuteczna - przestaje się mówić o rzeczywistych przyczynach katastrofy. W końcu przestanie być ważne m. in. to , że była mgła, że podjęto wbrew zdrowemu rozsądkowi (za wiedzą Generała) ryzykowna - próbę lądowania . Cisną się tu inne mocniejsze określenia ...
      • archimago7 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 18:47
        Bo nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go.
        Więc niech sobie ta PAN-owsko pisowska męda robi badania z udziałem kogo chce.
        Niech mu kuźwa nawet pieniądze na to z budżetu dadzą.
        To samo w sobie jest ciekawe, co jeszcze można z tej prymitywnie prostej katastrofy wycisnąć.
    • paruwa78 Re: symulacja 14.04.12, 17:55
      Jesteś z siebie zadowolonycw...iku?
    • pathos_phobos Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 14.04.12, 18:05
      Urocza acz naiwna jest wiara ludzi w to,że można dyskutować z psychozą indywidualną czy zbiorową,i że paranoik przyjmie racjonalne wytłumaczenie.
      Panie profesorze,chociażby sam Pan Bóg zstąpił z nieba w całym majestacie i glorii ze wszystkimi chórami anielskimi i objawił Małemu Bratu prawdę,to i tak by usłyszał,że Mały Brat żąda Boga polskiego,narodowego,nie marionetkowego,żydowskiego,sterowanego niemieckim spiskiem z Watykanu.
    • alinaw1 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 18:29
      No tak, jasne ci straszni PiSowcy... A jeśli nie jest się Pisowcem ma się wątpliwości, nie darzy się zaufaniem członków MAKu (choćby zważywszy na ich życiorysy), to co?
      • stynx Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 19:48
        alinaw1 napisała:

        > No tak, jasne ci straszni PiSowcy... A jeśli nie jest się Pisowcem ma się wątpl
        > iwości, nie darzy się zaufaniem członków MAKu (choćby zważywszy na ich życiorys
        > y), to co?

        To niestety i tak cie potraktuja jak pisowca czy oszoloma bo wszyscy popuszczaja nogawkami przed zelazna piescia rosji.
        • archimago7 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 21:27
          stynx napisał(a):

          > alinaw1 napisała:
          >
          > > No tak, jasne ci straszni PiSowcy... A jeśli nie jest się Pisowcem ma się
          > wątpl
          > > iwości, nie darzy się zaufaniem członków MAKu (choćby zważywszy na ich ży
          > ciorys
          > > y), to co?
          >
          > To niestety i tak cie potraktuja jak pisowca czy oszoloma bo wszyscy popuszczaj
          > a nogawkami przed zelazna piescia rosji.
          Oj chłopie trochę przesadzasz z ta żelazną pięścią ruskich.
          Zarówno oni nam, jak też my im możemy skoczyć na kant pyty.
          Natomiast dobrze by było jak by się sami Polacy "własnozębnie" nie zagryźli przy okazji katastrofy spowodowanej przez ewidentne nie przestrzeganie procedury i pomylenie wysokości samolotu w gęstej mgle. Już teraz z około 1/3 dobrych znajomych, nie jest możliwa jakakolwiek rozmowa o polityce, a o katastrofie w szczególności.
          Bądź pewny, ze do zniszczenia Polski nie są potrzebni ruscy.
          Całkowicie wystarczy jebana antypolska pisowska V kolumna szuj i kanalii pozbawionych przyzwoitości i honoru, "patryjotów" od siedmiu boleści co to chcieli się Moskalom skarżyć na polski rząd. HAŃBA.


          • stynx Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 22:13
            ty jak budujesz ta jednosc ktora niby rozwalana jest przez 'pisowcow', wyzywajac wspolobywateli? hipokryzja ma krotkie nogi. chcesz zyc w zjednoczonym panstwie, to sam przestan dzielic ludzi i zniewazac.
            • archimago7 Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 15.04.12, 00:18
              stynx napisał(a):

              > ty jak budujesz ta jednosc ktora niby rozwalana jest przez 'pisowcow', wyzywaja
              > c wspolobywateli? hipokryzja ma krotkie nogi. chcesz zyc w zjednoczonym panstwi
              > e, to sam przestan dzielic ludzi i zniewazac.

              A jak ty sobie wyobrażasz jedność z pisowcami ?
              Łatwiej by się chyba było zaprzyjaźnić z jadowitymi wężami pełzającymi po podłodze w domu.
              Nie widzisz nieustającego festiwalu kaczej nienawiści, w którą nawet udało się wam wciągnąć dużą część Kościoła Katolickiego ?
              Nie widzisz kto bezsensownym pieniactwem i oszołomstwem niszczy kraj ?
              Chcesz jedności, ale na jakich warunkach ? Polacy mają uszka po sobie i słuchać Wolaków ?
              Nie dociera do ciebie, że pis chce wyłącznie władzy, dla samej władzy, a później nie wie co z tą władzą zrobić, bo to banda kompletnie niekompetentnych pyskaczy i oszołomów.
              Boże chroń Polskę przed taką bandą kanalii.



    • stynx Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 14.04.12, 19:44
      no ale jak maja zbadac te sprawe fachowcy z zagranico skoro dowody zostaly umyte? normalnie cyrk plonie a wszyscy nadal siedza w namiocie.
      • nie-tak Re: Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają facho 14.04.12, 20:07
        stynx napisał(a):

        > no ale jak maja zbadac te sprawe fachowcy z zagranico skoro dowody zostaly umyt
        > e? normalnie cyrk plonie a wszyscy nadal siedza w namiocie.
        --------------------------------------------------------
        Umyta została twoja głowa z rozsądku, nie tylko twoja ale tego co te stwierdzenie wypościł w świat jak i tego niby profesora Kleibera.
        _______________________________________________________________

        www.youtube.com/watch?v=zfclpHQ4c8Y&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=blcwwY2na7Y&feature=related
    • steq1 Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 14.04.12, 21:35
      Ciekawi mnie jedno czo by mówili kaczyńskie gdyby do katastrfy doszło na terenie ich ukochanemj Hameryki. Czy też by tyle pyszczyli i podejrzewali czy probowali by z aneryką wywołąć wojnę?
    • szczypopasku Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 14.04.12, 22:25
      kiedy wreszcie dowiemy się o rozmowach L.Kaczyńskiego z jego bratem? Tutaj tkwi cała prawda ,kto zadecydował o lądowaniu.
    • rwakulszowa Nikt wyznawców nie przekona 14.04.12, 22:53
      Miałem Kleibera za powaznego faceta, a tu okazuje sie że ten fizyk NIE ODRÓZNIA WIARY od NAUKI i.Przecież te wszystkie idiotyzmy o zamachu, mnozenie i czepianie się szczegółow, oparte są na wierze w "Zamach Tuska ", a nie na DOWODACH.
      I nikt wyznawcow NICZYM i szczególnie DOWODAMI nie przekona że białe jest białe a czarne jest czarne !
    • sunday znikająca brzoza 15.04.12, 03:26
      > Prof. Wiesław Binienda, ekspert zespołu Antoniego Macierewicza, uważa, że
      > fragment skrzydła tupolewa nie mógł oderwać się w wyniku uderzenia w brzozę. [...]
      > symulacje tego typu, także te zaprezentowane przez prof. Biniendę, są bardzo wrażliwe
      > na dane, którymi dysponuje się na początku analizy.


      I na rodzaj materiału ustawionego w programie FEM. Model zniszczenia materiału brzozy użyty przez pan Biniendę zakłada dematerializację elementów po przekroczeniu poziomu granicznego naprężenia/odkształcenia. Co w tym zastosowaniu jest głupotą i tłumaczy uzyskane przez niego wyniki: nawet jeśli kawałki brzozy zostały zniszczone i nie mają żadnej sztywności, to przecież nie znikły i ich masa, bezwładność pozostała. A pan Binienda założył, że kawał brzozy przed skrzydłem po prostu znikł, zdematerializował się. No to nic dziwnego, że skrzydło taką znikającą brzozę ścięło...
    • prof-antoni zgoda tylko niech pis zapłaci 15.04.12, 06:58
      specjaliści z usa zapytają o procedury, o sprzęt

      polska bylejakość będzie obnażona!
    • wtyka82 Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 15.04.12, 10:52
      Zespół Macierewicza dokonał cudów wyprał mózg ,,zacnemu prof. Kleberowi z PAN ''
      Profesor ten podważa wiedzę, doświadczenie i umiejętności polskich inżynierów i naukowców ręce opadają co ten
      Macierewicz wyczynia z narodem...!!!!!!!
    • lehoo Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 15.04.12, 13:35
      Niestety, produkcja bredni idzie dużo szybciej, niż naukowe wykazywanie ich absurdalności.
    • logiczny1 Parę uwag co do BRZOZY 15.04.12, 15:06
      Witajcie :),
      wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej oparte jest w całości na istnieniu brzozy - która rzekomo oderwała kawał skrzydła, samolot zrobił półbeczkę i się rozwalił.
      ISTNIEJE (niepodważona do tej pory, ale też bez ujawnionych danych wejściowych) - analiza Biniendy i Nowaczyka, że brzoza nie mogła oderwać 1/3 skrzydła.

      Ja tylko zwrócę uwagę na parę faktów: brzoza została ZŁAMANA na wys. 5.10 metra (dane z raportu Millera). To oznacza, że jeśli założymy, że zrobiło to skrzydło Tu-154M - to KOŁA (wypuszczone zgodnie z raportem Millera) musiały być do ok. 2 metrów nad ziemią.
      Chodzi o to, że skrzydła są właśnie na wys. ok. 3 metrów wysokości, kiedy samolot stoi na kołach.
      Biorąc pod uwagę, że wg. parametrów lotu, samolot był pod kątem ok. 15 stopni (wznosił się, a więc wcześniej był jeszcze niżej) w tym momencie to:
      a) ogon musiałby szorować od kilkuset metrów po ziemi
      b) koła, a nawet cały samolot chyba wynurzały się spod ziemi, albo po prostu jechały po ziemi
      c) fakt, że było kupę innych (nietkniętych) drzew oraz baraków (również nietkniętych) wskazuje - że wyjaśnienie (zderzenie z brzozą) - jest bardzo nieprawdopodobne.

      Jeśli analitycy stwierdzili, że jednak zderzenie z brzozą było NIE TYLKO MOŻLIWE, ale wręcz oczywiste - to proszę o opublikowanie danych, które to potwierdzają.

      Na razie zdrowy rozsądek wskazuje, że brzoza jednak NIE BYŁA powodem oderwania kawałka skrzydła. To rozwala całą hipotezę wyjaśniającą katastrofę - bo nigdzie indziej samolot NIE MÓGŁ stracić skrzydła. Co sprawia, że bez innej przyczyny UTRATY skrzydła/wysokości (choćby i wybuchu) - NIE MOŻNA wyjaśnić katastrofy.

      I jeszcze jedno - NIE NAZYWAM się Macierewicz :). Ośmieszanie mnie też chyba się nie uda - bo osobiście nigdy nie byłem członkiem "ludu smoleńskiego" :).
      Proszę o MERYTORYCZNE uwagi i krytykę ewentualnie moich zarzutów - na TAKIM poziomie chętnie podyskutuję :).

      Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą LOGICZNIE :)
      • logiczny1 Re: Parę uwag co do BRZOZY 15.04.12, 15:09
        Na koniec:
        Moja hipoteza co do złamania brzozy jest taka - że mogło to być spowodowane PODMUCHEM z silników Tu - który jednak był nieco wyżej.
        To mocno prawdopodobna hipoteza...która nie uwzględnia oczywiście RZEKOMEJ (bo nie wiem kto to wykrył) obecności drobin metalu w brzozie.
        • archimago7 Re: Parę uwag co do BRZOZY 15.04.12, 20:52
          Logiczny .
          Cieszy mnie, że nie ma pan ogólnie spotykanej u wyznawców "religii smoleńskiej " wątpliwości
          "JAK TO MOŻLIWE, ŻE SAMOLOT SPADAJĄC Z TAK MAŁEJ WYSOKOŚCI, ULEGŁ AŻ TAKIM USZKODZENIOM I Z KATASTROFY NIKT NIE OCALAŁ..podczas gdy itp,itd...."
          W związku z tym na pewno nie jest pan Macierewiczem.
          Wierzy pan jednak w zamach.
          Proszę tylko wytłumaczyć mi po co robić zamach na samolot lecący z prędkością 300 km/godz i znajdujący się w lasku na wysokości kilku metrów nad ziemią ???? A z tym podmuchem silników łamiącym brzozę to już pan przesadził, panie logiczny .
          Zrób pan sobie modelik...według pana samolot przeleciał przez brzozę nic jej, ani sobie nie uszkadzając, a dopiero silniki......Czy na pewno jest pan logiczny?
      • archimago7 Re: Parę uwag co do BRZOZY 15.04.12, 20:21
        Witam panie logiczny.
        Wiesz doskonale, że nie mamy (jako osoby nieupoważnione) wszystkich potrzebnych informacji aby zrobić choć jakąś namiastkę przyzwoitej analizy.
        Mnożysz więc wątpliwości, stosując wypróbowaną metodę Macierewicza, którym podobno nie jesteś.
        Spróbuję ci jednak odpowiedzieć na niektóre z poruszonych zagadnień.
        1. To że według twoich obliczeń koła były 2m nad ziemią, to wystarcza aby nie dotknęły ziemi.
        2.Wiesz zapewne doskonale, iż samolot według odczytów leciał w pewnym momencie prawie równolegle do opadającego stoku wąwozu a później kapitan dołożył gazu i uciekał do góry.
        Uciekając do góry leciał z kolei prawie równolegle do podnoszącego się stoku.
        To powinno wytłumaczyć ci, dlaczego nie szorował ogonem i kołami po ziemi.
        3.Co do zderzenia z brzozą to oczywiści warto by przeprowadzić analizę uszkodzeń jakie ma znalezione skrzydło, ale jest zupełnie pewne że drzewo o średnicy około 30 cm ( i pewnie cieńsze również) jest w stanie zniszczyć konstrukcję skrzydła wykonaną z dość w sumie delikatnych i lekkich blach duraluminiowych. Przecięcie nie musi być nawet takie typu nożyczkowego, aby skrzydło się zgięło, złamało i następnie odleciało gdzieś w czorty.
        4. Samolot jak piszesz już się wznosił i po stracie skrzydła taka masa nie robi beczki w ułameczku sekundy, tylko dalej chwilę leci (i wznosi się nadal) w tym samym kierunku co przed oderwaniem się kawałka skrzydła. W związku z tym jest wielce prawdopodobne, że skrócone prze brzozę skrzydło nawet nie zawadziło o ziemię przy obrocie.
        5. Samolot robi w końcu obrót o 180 stopni, traci wysokość i grzbietem uderza w ziemię.
        6. Czego tu można nie rozumieć ?
        7. Pozdrawiam wszystkich, którzy myślą logicznie.

      • inz.a.spoleczny Nie można ignorować zawartości czarnych skrzynek 15.04.12, 21:33
        Ze stenogramów wynika, że dopiero w ostatnich sekundach załoga zrozumiała gdzie jest i ZOBACZYŁA coś co ja przeraziło. Były to prawdobnie drzewa, w tym ta wielka brzoza. Chwilę wcześniej zarejestrowono dżwięki szorowania brzuchem samolotu po czymś. Wtedy wypowiedziano 2 razy w odstępie 2 sekund brzydkie słowo na literę "k". Do tego momentu nic się w samolocie/ z samolotem nie działo (np. nie było żadnej eksplozji w środku), bo by o tym coś powiedzieli. Potem nastąpił koniec. Jakby był wybuch, to by nie mieli czasu na wypowiedzenie "K***a mać!" i "K***aaaa" i to w ciągu 2 sekund.

        Prof. Binienda i Nowaczyk, zdaje się, zapominają o całym materiale jaki jest w tym zapisach z czarnych skrzynek. Może naukowiec ma do tego prawo, ale prokurator, lub przedstawiciel państwa/komisja badająca wypadki, musi wziąć to wszystko pod uwagę, podchodzić do sprawy syetemowo i nie może wyrywając jakiś fragment z kontekstu ogłaszać sensacji.
        Pan Macierewicz i Kaczyński, mówiąc o zdradzonych, poległych, itp. też chyba zapominają o tym co zapisały rejestratory pod koniec tragicznego lotu. I to niezależnie od tego czy gen. Błasik był w kokpicie czy nie. Oni jednak podejmowali próbę lądowania, przerwaną. Inaczej nie wypuszczaliby podwozia - to wszystko jest zapisane. Dziwi mnie naprawdę, że naukowcy od tego abstrahują. Prezes PAN chyba nie interesował się stenogramami lub po prostu zapomniał o nich, skoro nie widzi absurdalności teorii o tym, że to nie był CFIT i chce żeby tym się zajęli naukowcy od modelowania rozpadu samolotów w rezultacie zderzeń w locie z jakimiś obiektami.
    • kerrville Problem z MAK 15.04.12, 22:10
      Problem z raportem MAK jest taki, iz wiele danych podaje przyblizonych a nikt tego nie kweestionuje.
      Np; srednica sosny...30-40 cm. nie dalo sie zmierzyc?
      wysokosc sciecia sosny....5-6 m ...tez nie dalo sie zmierzyc?
      brak przesluchania obslugi wiezy kontrolnej....
      to mozna wyliczac w nieskonczonosc a swiadczy to o dowolnosci dzialania MAK.
      A Tusek gladko to polyka razem z Komorowskim.
      Dlaczego zas podwaza sie opracowania fachowcow?
      • inz.a.spoleczny Re: Problem z MAK 15.04.12, 22:22
        kerrville napisał:

        > Problem z raportem MAK jest taki, iz wiele danych podaje przyblizonych a nikt t
        > ego nie kweestionuje.
        > Np; srednica sosny...30-40 cm. nie dalo sie zmierzyc?

        A nie przyszło ci do głowy że sosna nie jest idealnym walcem lub że w przekroju nie jest idealnym kołem?

        > wysokosc sciecia sosny....5-6 m ...tez nie dalo sie zmierzyc?

        A nie przyszło ci do głowy że teren może być nierówny?

        Nie można określać precyzyjnie wymiarów czegoś co jest w dużym stopniu nieregularne.
      • archimago7 Re: Problem z MAK 15.04.12, 23:38
        kerrville napisał:

        > Problem z raportem MAK jest taki, iz wiele danych podaje przyblizonych a nikt t
        > ego nie kweestionuje.
        > Np; srednica sosny...30-40 cm. nie dalo sie zmierzyc?
        > wysokosc sciecia sosny....5-6 m ...tez nie dalo sie zmierzyc?
        > brak przesluchania obslugi wiezy kontrolnej....
        > to mozna wyliczac w nieskonczonosc a swiadczy to o dowolnosci dzialania MAK.
        > A Tusek gladko to polyka razem z Komorowskim.

        Brzoza zmieniła się w sosnę ?
        Tego już nawet najlepsi naukowcy nie wytłumaczą.


    • peidos Zza 15.04.12, 22:12
      Niech zbada najpierw redahturuf Profesor Miodek !
    • czarnajama Prof. Kleiber: Niech katastrofę zbadają fachowc... 16.04.12, 01:32
      Niestety, prof. Kleiber nie wie ze Prof. Wiesław Binienda nie jest żadnym wielkim fachowcem, i ze jego analiza jest zupełnie nie istotna, jak już dawno pokazywano w dyskusjach na portalu "Salon24". Ale chyba trzeba wydać trochę kasy aby, np., amerykański NTSB albo NASA zrobiłby porządne obliczenia. To trzeba zrobić profesjonalnie, i nareszcie zamilczeć tego Macierewicza. Trzeba też mieć bezstronną analizę ktora zbada obecność Generała Błasika w kokpicie, gdzie bez wątpienia on zginał. Tutaj nie ma żadnej kwestii "honoru", tu raczej jest sprawa wykonawcza i naukowa by odkryć najbardziej prawdopodobne okoliczności katastrofy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja