Parytety i kwoty - proteza czy normalność? Deba...

17.04.12, 18:07
- Jeśli nic się nie zmieni, równość płci w parlamentach wszystkich państw na świecie osiągniemy za 150 lat - twierdzi Kirstin van der Leest z Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. W państwach OBWE ten proces potrwa "tylko" 50 lat

No ale to jest tak naprawdę przyznanie się do głębokiej nieskuteczności ustaw kwotowych. Bo nawet w państwach, gdzie ustawy kwotowe już działają, nieprędko zanosi się na to, żeby reprezentacja płci wyrównała się do 50%.

A potem i tak pozostaje podstawowy problem: Jeśli równość miałaby być prawdziwa, głęboko zakorzeniona, to oznaczać musi, że kwoty są tylko czasowym narzędziem służącym do wsparcia kobiet - tak aby udało się zbudować nowe społeczeństwo, gdzie kobiety są prawdziwie równe mężczyznom. Po zbudowaniu takiego społeczeństwa kwoty staną się niepotrzebne. Bo gdyby były potrzebne zawsze, to oznaczałoby, że kobiety są wiecznie upośledzone. Tymczasem żadne państwo stosujące kwoty nie doszło nawet jeszcze do tego stanu równości. A co dopiero mówić o wycofaniu kwot. Nikt nie wie kiedy kwoty będą już niepotrzebne i czy po ich wycofaniu społeczeństwo nie wróci na stare koleiny nierówności.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Parytety i kwoty - proteza czy normalność? Deba... 17.04.12, 18:10
      Na razie niespełna jedna czwarta polskich posłów to kobiety (23,7 proc.). To i tak wielki skok - w 2007 roku do Sejmu dostało się 20 proc. kobiet, a w 1991 r. - 10 proc.

      Nie jest to jasno napisane, więc warto podkreślić: Tego wielkiego skoku nie zawdzięczamy ustawie kwotowej! Jak widać, największy skok odbył się właśnie wtedy, gdy ustawy kwotowej nie było.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Parytety i kwoty - proteza czy normalność? Deba... 17.04.12, 18:17
      Dlaczego kwoty nie wystarczą? - Z wyników ostatnich wyborów parlamentarnych widać, że kobiety są wstawiane na listy na miejsca, z których trudno wejść do Sejmu - mówi prof. Fuszara. - Na przykład Ruch Palikota i SLD miały wśród kandydatów najwięcej kobiet, ale najmniej - w pierwszych trójkach. Dlatego z ich list weszło do parlamentu najmniej posłanek. Z list PO, która zastosowała suwak, dostało się najwięcej kobiet.

      Nie jest to ścisłe wyjaśnienie. Otóż partia Palikota i SLD spodziewały się tak małego poparcia (i tak małe poparcie miały), że szczyt listy, czyli spodziewane miejsca biorące, był bardzo wąski! U Palikota była to zwykle jedna osoba na całą listę. Stąd też większe było parcie najbardziej wpływowych kandydatów, żeby się tam znaleźć. Natomiast PO miało tak duże spodziewane poparcie (np. po 5 miejsc biorących z jednej listy), że mogło sobie pozwolić na umieszczenie na tych miejscach różnych kandydatów. Bo po prostu nie było tam takiego parcia na szczyt.

      Mam nadzieję, że projekt ustawy suwakowej nie okaże się kolejnym bublem i w jakiś rozsądny sposób obsłuży sytuację, gdy na listach danej partii jest tylko 1 miejsce biorące. Choć trudno mi powiedzieć, w jaki rozsądny sposób można to zrobić. Losować? Nakazać, żeby w co drugim okręgu wyborczym na pierwszym miejscu była kobieta?
      • rodzaj_konta Re: Parytety i kwoty - proteza czy normalność? De 17.04.12, 21:47
        > iejsce biorące. Choć trudno mi powiedzieć, w jaki rozsądny sposób można to zrob
        > ić. Losować? Nakazać, żeby w co drugim okręgu wyborczym na pierwszym miejscu by
        > ła kobieta?

        Można dla naprzykładu zamiast wprowadzania parytetokracji korzystać z demokracji?
        WSZYSTKIE statystyki, jak tylko zacznie się sprawdzać liczby, pokazują, że ustawowe manipulowanie przy głosacowaniu nie działają, a często maja efekt odrotny od oczekiwanego.

        BTW, jaki jest oczekiwany efekt końcowy? I jak to się ma do prawa do głosowania, jakości i kompetencji wybranych itp.
    • mapokl Re: Parytety i kwoty - proteza czy normalność? De 17.04.12, 23:05
      Parytety w rządach to występ przeciwko demokracji i możliwości wyboru kandydatów. Przed parytetami nie było idealnie, ale parytety tego nie poprawiły. Zagmatwały wszystko jeszcze bardziej. Zresztą to widać w statystykach.

      Walka z dyskryminacją(kobiet/rasową itd) powinna polegać na dawaniu równych szans i usuwaniu sztucznych dyskryminujących barier a nie tworzeniu nowych. Zmian społecznych nie powinno się inicjować nakazami z góry. Inżynieria społeczna rzadko daje takie efekty jak chcieliśmy. Pamięta ktoś punkty dla osób z obszarów wiejskich na uczelniach? Zamiast zapewniać lepsza edukację dawano dodatkowe punkty, a one wiedzy nie zwiększyły...

      Ponieważ parytet jest formą nakazu, to różnica miedzy lepszą kandydatką a gorszą się zaciera więc pewne jest to, że kobiety naprawdę zdolne do zajęcia tych pozycji pozostaną dalej zablokowane tym razem przez koleżanki które dostały dodatkowe punkty.

      Bo przecież w walce z dyskryminacja chodzi o to, żeby o wyborze pracownika/polityka nie decydowała jego płeć, a umiejętności, a nie o to by o wyborze decydowała przede wszystkim płeć w imię jakiegoś urzędniczego 'sprawiedliwego' procenta. A Panie z Kongresu Kobiet łącznie z ich szefową dobrze wiedzą, że nie reprezentują nic, nie mają żadnego programu czy poglądów, poza tym, że "jakby było więcej kobiet to by było lepiej, zero korupcji, kolesiostwa, niekompetencji itd." Bujdy na resorach. Jeżeli chcecie otrzymać mój głos to przedstawcie coś więcej niż "jestem kobietą i dla statystyki miejsce mi się należy".
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Parytety i kwoty - proteza czy normalność? De 18.04.12, 08:09
        > A Panie z Kongresu Kobiet łącznie z ich szefową dobrze wiedzą, że nie re
        > prezentują nic, nie mają żadnego programu czy poglądów, poza tym, że "jakby był
        > o więcej kobiet to by było lepiej, zero korupcji, kolesiostwa, niekompetencji i
        > td."

        Nawet powiem więcej.

        > zero kolesiostwa

        One sugerują nie tyle, że nie będzie już kolesiostwa. Ja w ich wypowiedziach widzę, że one chcą zastąpić męskie kolesiostwo kobiecym kolesiostwem. Czytałam już apele o solidarność kobiet, popieranie się wzajem. Niby szlachetnie to brzmi. Ale z tymi apelami szły także pretensje do innych kobiet, że zdradzają kobiecą sprawę i przypodobują się mężczyznom. Gdy kobieta mówi, że do wszystkiego doszła sama i jest przeciw parytetom, to zarzucają jej, że wkupiwszy się w klikę męską teraz utrudnia siostrom założenie kontr-kliki.

        Przecież nie o to chyba powinniśmy walczyć! Powinniśmy walczyć nie o możliwość wstawienia do władz nowej kliki, tym razem kobiecej, lecz o to, żeby nie liczyły się kliki, lecz kompetencje.


        > zero niekompetencji

        Po drugie, one sugerują że kobiety są lepsze od mężczyzn, BO TAK. Że kobiety łagodzą obyczaje, nie mają w sobie agresji i gdy tylko obejmą władzę, to zaprowadzą w rządach kobiecą łagodność. Jest to schemat madonny i on obróci się przeciwko kobietom. Bo okaże się, że każdy, kto ma władzę, musi być twardy i agresywny - czy kobieta, czy mężczyzna - taka jest natura władzy. Wiktoriańskie mity, że kobieta jest tą czystszą i lepszą, powinny były skończyć się ponad 100 lat temu.
    • sverir Parytety i kwoty - proteza czy normalność? Deba... 18.04.12, 08:38
      U podstaw parytetów, kwot i suwaków leży jedna postawa - seksizm. Kobiecy seksizm. Ale niech będzie. Martwi mnie natomiast co innego:

      "Z wyników ostatnich wyborów parlamentarnych widać, że kobiety są wstawiane na listy na miejsca, z których trudno wejść do Sejmu - mówi prof. Fuszara"

      Czyli zachowajmy system, w którym wybór obywatela jest wyborem partii, a nie konkretnego kandydata? W którym kandydat może być totalnym zerem, ale - ze względu na płeć - będzie startował z 1 lub drugiego miejsca? W którym komitet wyborczy na siłę będzie musiał szukać kobiet chętnych do polityki, pod sankcją niewystartowania (samodzielnego) w wyborach?

      To jest farsa, a nie demokracja.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Parytety i kwoty - proteza czy normalność? De 18.04.12, 09:17
        > Martwi mnie natomiast co innego:
        >
        > "Z wyników ostatnich wyborów parlamentarnych widać, że kobiety są wstawiane na
        > listy na miejsca, z których trudno wejść do Sejmu - mówi prof. Fuszara"
        >
        > Czyli zachowajmy system, w którym wybór obywatela jest wyborem partii, a nie ko
        > nkretnego kandydata? W którym kandydat może być totalnym zerem, ale - ze względ
        > u na płeć - będzie startował z 1 lub drugiego miejsca? W którym komitet wyborcz
        > y na siłę będzie musiał szukać kobiet chętnych do polityki, pod sankcją niewyst
        > artowania (samodzielnego) w wyborach?
        >
        > To jest farsa, a nie demokracja.

        Otóż właśnie - te wszystkie recepty to jest leczenie objawowe, nie leczy się natomiast przyczyn. Na przykład: Skoro mężczyźni tworzą kliki, to nie leczmy systemu demokratycznego tak, aby nie preferował klik, lecz zamiast tego ułatwiajmy kobietom zakładanie własnych klik. Albo: Skoro system demokratyczny dopuszcza do takich patologii jak w ogóle istnienie zjawiska "miejsc biorących", to nie likwidujmy tego zjawiska, lecz ustawiajmy na miejscach biorących więcej kobiet. To wszystko to są protezy demokracji.
        • maaac Re: Parytety i kwoty - proteza czy normalność? De 04.07.12, 22:42
          > Albo: Skoro system demokratyczny dopuszcza do takich patologii jak w ogóle istnienie
          > zjawiska "miejsc biorących", to nie likwidujmy tego zjawiska, lecz ustawiajmy na miejscach
          > biorących więcej kobiet.

          Nie nie dopuszcza.Nie ma takiej patologii. To wymysł. Wynika to wyłącznie z psychologii. Póki ludzie będą głosować SAMI Z SIEBIE na pierwszego na liście nic się nie zmieni. Robią to DOBROWOLNIE, równie dobrze mogli by tak samo popierać ostatniego.
      • maaac Re: Parytety i kwoty - proteza czy normalność? De 04.07.12, 22:37
        > U podstaw parytetów, kwot i suwaków leży jedna postawa - seksizm. Kobiecy seksizm.
        > Ale niech będzie. Martwi mnie natomiast co innego:
        >
        > "Z wyników ostatnich wyborów parlamentarnych widać, że kobiety są wstawiane na
        > listy na miejsca, z których trudno wejść do Sejmu - mówi prof. Fuszara"

        Mnie też to martwi. Jednak z zupełnie innego powodu. Ta wypowiedź świadczy o tym, ze prof. Fuszara nie ma bladego pojęcia o działającym w Polsce już od ponad dwudziestu lat systemie wyborczym!!!!! Ponieważ nie ma w nim "miejsc z których trudno wejść do Sejmu" Ok są miejsca z których wejść łatwo - to "jedynki" - jeżeli partia bierze w danym okręgu co najmniej jeden mandat to prawie w 100% otrzyma go jedynka. Jednak takie zjawisko NIE wynika z ukształtowania systemu wyborczego ale z przyzwyczajeń obywateli. W zakresie pozostałych miejsc NIE MA znaczenia, które miejsce dana osoba zajmuje. Wszelakie kłótnie wynikają WYŁĄCZNIE z chorych ambicji.

        Jeżeli po tylu latach osoba z tytułem profesorskim nie rozumie tak banalnej sprawy to nie ma czemu się dziwić, że i inni nie rozumieją. Nie ma się też dziwić dlaczego tak wiele osób jest "obrażana na demokrację" - są za głupi by zrozumieć jej działanie.

        PS.
        Dla mnie wszelkie kwoty i parytety to też bzdura.
    • nazikomunista_back Parytety i kwoty - proteza czy normalność? Deba... 04.07.12, 21:42
      Kwoty to jednoznaczne określenie przez prawo kobiety jako istoty głęboko upośledzonej, która albo wejdzie na dane stanowisko w drodze państwowego przymusu, albo wcale.
      Gratuluję bardzo subtelnej "logiki" zwolennikom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja