ankah111
03.06.12, 06:03
Czytajac o Berlinskiej szkole, az trudno mi uwiezyc, ze takie moga byc realia. Ja niestety poznalam niemiecka szkole z innej strony. Moj syn jest obecnie w 6 klasie i mam wrazenie, ze chodzi do przedszkola, a nie szkoly. Rzadko ma cos zadane, nie musi w ogole czytac lektur. Mam wrazenie, ze 60% czasu spedzonego przez niego w szkole, to stracony czas. Niestety w Niemieckiej szkole moj syn sie uwstecznil....
Trudno tez zgodzic sie z tym co napisano o angielskiej szkole. Moj syn rozpoczal w Anglii swoja edukacje. Na poczatku mial problemy z jezykiem, ale nauczyciele robili bardzo duzo, zeby mu pomoc. Mialam wrazenie, ze moj syn chodzil do prywatnej szkoly. Specjalnie dla niego nauczyciele sprowadzili polsko-angielskie ksiazki. Zaangazowanie i serdecznosc nauczycieli przerosla moje oczekiwania. Codziennie rano ksiadz wital dzieci oraz rodzicow przed wejsciem do szkoly. Byly dni, kiedy moj syn wracal do domu bardzo podekscytowany, bo w nagrode, za dobre osiagniecia zostal wyslany do dyrektora, ktory (w nagrode) rozwiazywal z nim zadania! Takiego systemu edukacji, jakiego doswiadczylam w Anglii nigdy wczesniej nie spotkalam. Teraz jestesmy niestety w Niemczech. Niestety, bo mam wrazenie, ze moj syn niczego sie nie uczy...