Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża

14.06.12, 09:05
Co to za głupoty w ogóle? Jaka praca?
Chodzi o to, by mieć wystarczająco pieniędzy by żyć na poziomie, który daje nam satysfakcję.
Jeśli para ma pieniądze, to po co kobieta ma zostawiać dziecko na łasce żłobka? By pójść w kierat? Bo praca uszlachetnia? Bzdury.
Jesli chce, to dlaczego nie może zostać w domu? Tak samo facet.
Moze chodzi o to, że ludzie są juz tak głupi, ze po prostu nie wiedzą co z sobą zrobić?
Nie żyjemy w średniowieczu przeciez. Powstało juz tyle doskonałej literatury, ze nie przeczytamy tego w ciągu całego życia. Podobnie z muzyką.
Biuro, to ma być nasze życie?
Co innego konieczność a co innego potrzeba. Nie wmawiajcie ludziom, ze mają potrzebę pracy. Ludzie mają potrzebę życia a ŻYCIE TO NIE PRACA koniecznie. Niech każdy wybiera co chce.
    • heterofob2 Być hetero to tylko problemy... 14.06.12, 09:19
      • jazg1 Re: Być hetero to tylko problemy... 14.06.12, 11:44
        Niech p. Rajewicz odczepi się od nie swoich dzieci i nie usiłuje ich indoktrynować. Chłopak ma być chłopakiem, a dziewczyna - dziewczyną. Przedszkole nie ma ich przerabiać na płeć przeciwną.
        • marco-wr Mieć matkę robiącą karierę, to są problemy. 14.06.12, 16:06
          I żaden urlop tacierzyński tego nie zmieni. Ale przyznaję, jak mężczyźni zaczną zachodzić w ciążę, rodzić i karmić piersią, to zmienię zdanie.
          • kkk_3 Re: Mieć matkę robiącą karierę, to są problemy. 14.06.12, 17:55
            ciąża, poród i karmienie piersią to są pierwsze miesiące życia dziecka, a dziecko masz pod opieką conajmniej 18 lat. już dwulatka nie karmi się piersią. no ale wiadomo, dzieci są przypisane do kobiet, bo facet nie rodzi. czyli dawca spermy? z takim podejściem potem się dziwicie, że polske sądy przyznają opiekę nad dziećmi prawie wyłącznie matkom.
        • pamejudd Te 50% kobiet nalezy zeslac do obozow... 14.06.12, 17:05
          ...reedukacyjnych :)

          Dobre, sprawdzone wzorce tworzenia lewicowego "nowego czlowieka"...
          • sittingbull1 pamejudd, dziadu, odpuść już sobie 15.06.12, 13:06
            życie ci w komunie przeleciało, innego nie znasz, chciałbyś teraz spieprzyć życie innym. Nie wszyscy chcą egzystować tak, jak twoja prababcia, babcia i ty. Świat się zmienia, jak ktoś chce siedzieć w domu niech siedzi, chce się zarzynać w korporacji nich się zarzyna, to nie powód, żeby kogoś siłą resocjalizować. Jak ci jeszcze zostały jakieś żywe szare komórki to daj im szanse zadziałać, nie pisz pierdów spod pachy, bo strach się bać.
            • pamejudd Re: pamejudd, dziadu, odpuść już sobie 15.06.12, 20:28
              Ech... Wiedzialem ze tag <sarcasm> bywa przydatny...
    • oszolom-z-radia-maryja Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 10:08
      bardzo mnie cieszą te wyniki badań. Ale jak widać bardzo to złości postępowców i wzmaga ich agresje na instytucje które tej tradycji bronią. Przed nami długi marsz w obronie status quo. osobiście UWAŻAM ŻE KOBIETA POWINNA BYĆ Z DZIECKIEM DOPÓKI TE NIE SKOŃCZY 2 LAT A POTEM PRZEDSZKOLE. KOBIETA POWINNA MIEĆ TAKĄ PRACĘ W KTÓREJ BĘDZIE MOGŁA POGODZIĆ PRACE Z OPIEKĄ NAD DZIECKIEM. A już jest nie do przyjęcia walka z rodzajem zabawek, że zestaw narzędzi dla chłopców a lalki di kosmetyki dla dziewcząt. Jak z tym będziecie walczyć to się okaże ze tak wychowani chłopcy będą maminsynkami którzy gwoździa nie będą potrafili przybić. Te nowoczesne wychowanie to jest źrodlo wspólczesnego kryzysu rodziny i rozwodów.
      • ta_ruda Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 10:33
        Współczesny 'kryzys' rodziny nie ma źródła w nowoczesnym wychowaniu. Kobiety (najczęściej) rozwodzą się z męzami z którymi jeszcze 50 lat temu musiałyby sie męczyć bo mogą sobie na to finansowo pozwolić. 50 lat temu rodziny nie były wcale lepsze ale ludzie MUSIELI ze sobą zostać bo nie mieli innego wyjścia.



        oszolom-z-radia-maryja napisał:
        Te
        > nowoczesne wychowanie to jest źrodlo wspólczesnego kryzysu rodziny i rozwodów.
      • tropiciel_jezozwierza Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:19
        >> Te nowoczesne wychowanie to jest źrodlo wspólczesnego kryzysu rodziny i rozwodów.

        zapomniales/las dodac o prochnicy i nowotworach
        • oszolom-z-radia-maryja Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:27
          z nowotworami nawet jest coś na rzeczy. Odkąd zaczęto stosować antykoncepcję hormonalna na bazie rożnych leków a więc produktów chemicznych lawinowo wzrosła liczba przypadków raka szyjki macicy u kobiet
          • sokolasty Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 18:17
            Ale masz jakieś uzasadnienie dla swojej tezy?
          • rzeszowianka85 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 14:05
            oszolom-z-radia-maryja napisał:

            > z nowotworami nawet jest coś na rzeczy. Odkąd zaczęto stosować antykoncepcję ho
            > rmonalna na bazie rożnych leków a więc produktów chemicznych lawinowo wzrosła
            > liczba przypadków raka szyjki macicy u kobiet

            Ilosc zachorowan wzrosla, bo bez prezerwatyw przenosi sie wirus HPV, ktory u mezczyzn nie wywoluje objawow a u kobiet jest skorelowany z rakiem szyjkio macicy. wiec nie pisz glupot, ze to od samych tabletek. ludzie czy Wy w ogole juz nie szukacie wiarygodnych informacji tylko umeicie powtarzac te glupoty, ktore ktos Wam opowiada. Beznadzieja.
            • cud_na_kiju Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 14:24
              Zniewieścienie...oh, samce, bojące się jak ognia utraty mentalnej dominacji nad słabszą fizycznie płcią...
              Zniewieścienie, czyli o jakich cechach mowa? Delikatność, wrażliwość, empatia, drobiazgowość, opiekuńczość, wyrozumiałość? Bo co innego ten termin może oznaczać? Czy "cechy kobiece" (odwołując się do tego sztywnego podziału) w realizacji mężczyzn stają się wadami? Logika podpowiada przeciwnie - facet powinien być zniewieściały, bo staje się przez to bardziej ludzki. Wrażliwość itp. nie wyklucza innych cech, określanych jako "męskie".
              Poza tym, polecam się zastanowić, jak bardzo, używając słowa "zniewieściały" w negatywnym tonie, okazuje się pogardę kobiecie - bo w końcu cechy bliższe w teorii tej płci prezentuje się jako coś zatruwającego i zaburzającego męskość.
    • tomasz_456 Wybierz wolnosc 14.06.12, 10:26
      Zamiast utyskiwania, ze za mało kobiet pracuje, że jakieś wzorce kulturowe im przeszkadzają itp. Pozwólmy dorosłym, samodzielnym ludziom decydować, jak chcą żyć.

      Nie tworzymy iluzji, że kobieta musi się sprawdzać w pracy, albo że musi siedzieć w domu. Niech każdy decyduje za siebie i za swoje życie odpowiada.

      Nieszczęście jest tylko w fakcie, iż większość ludzi jest zmuszona pracować ze względów ekonomicznych.
      • hermina5 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 10:46
        Zamiast utyskiwania, ze za mało kobiet pracuje, że jakieś wzorce kulturowe im p
        > rzeszkadzają itp. Pozwólmy dorosłym, samodzielnym ludziom decydować, jak chcą ż
        > yć.

        Oczywiście, ze pozwólmy! Sęk w tym, że niewielu jest męzczyzn, którzy w Polsce utrzymają przez te dwa lata siebie, zonę, dziecko, psa i mieszkanie na takim poziomie, zeby nie jedli chleba z demem po 20 każdego miesiąca.

        Z drugiej strony, ojciec nie jEst od zarabianai i karierowania , ale ON TEZ MA DZIECKO I TEZ POWIENIEN SIE NIM ZAJMOWAC. I nie wyjezdzać mi tu, ze piersią nie nakarmi, jaki dwulatek sssie piers?
        • hermina5 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 10:49
          I na koniec - nikt nic nie powienien, każdy odpowiada za swoje życie. Watpie, aby pani Hela chciała namiętenie pracować w spożywczym - pracuje, bo musi. Ale jak Pani Zenia jest dziennikarką czy pracuje w laboratorium, to nikt jej nie powienien wciskać na siłę 3 lat z dzieckiem, jeśli chce pracować.

          • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 10:58
            hermina5 napisała:

            > I na koniec - nikt nic nie powienien, każdy odpowiada za swoje życie. Watpie,
            > aby pani Hela chciała namiętenie pracować w spożywczym - pracuje, bo musi. Ale
            > jak Pani Zenia jest dziennikarką czy pracuje w laboratorium, to nikt jej nie po
            > wienien wciskać na siłę 3 lat z dzieckiem, jeśli chce pracować.
            >
            Dokładnie, każdy musi odpowiadać za swoje życie i tak nim kierować jak chce.
            I tylko nalezy u schyłku swego życia nie mieć pretensji do innych za swoje wybory.
            • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 12:11
              tomasz_456 napisał:

              > Dokładnie, każdy musi odpowiadać za swoje życie i tak nim kierować jak chce.
              > I tylko nalezy u schyłku swego życia nie mieć pretensji do innych za swoje wybo
              > ry.

              Dziwnym trafem, takie pretensje mają wyłącznie kobiety, które "się poświęciły", w związku z czym pozostają na łasce i niełasce męża (o ile wcześniej nie dał im kopa) i dzieci, bo emerytury sobie nie wypracowały, a jedyną ich aktywnością we wspomnianym przez ciebie okresie życia jest niańczenie wnusiów (o ile wnusie nie mieszkają o parę tysięcy kilometrów od nich), bo ani nie umieją robić nic innego, ani nie mają wokół siebie ludzi, którzy mogliby wypełnić im życie, nudne i bezsensowne po odejściu dzieci z domu.
              • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 14:45
                Kobieto o jakim wypracowaniu emerytury tu mowisz? Zejdz na ziemie. Liczysz jeszcze ze jakas dostaniesz (naturalnie jesli nie jestes 50+)
                • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 14:54
                  Pracując, możesz sobie finansować emeryturę prywatną. Nie pracując, nie masz na to szans.
                  • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 14:57
                    hahaha jasne. szczegolnie te 75 % co zarabia max 2000 zl. Gratuluje dobrego samopoczucia.
                    • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:01
                      Masz rację, kobieta niepracująca ma zagwarantowaną starość w luksusach.
                      • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:09
                        Nie powiedzialem tego. Dziwi mnie tylko, ze odbierasz ludziom prawa do decydowania o sobie a kobiety ktore na to stac, zeby zajmowaly sie domem traktujesz pogardliwie. Tak sie sklada, ze moja zona wspierala mnie w moich celach zawodowych i w wielkim stopniu dzieki nie mimo ze tylko ja pracuje mozemy zyc na satysfakcjonujacym nas poziomie. Dla budzetu rodzinnego jej praca nie jest konieczna, jednak takie opinie jak twoja o kobietach, ktore zajmuja sie domem powoduja, ze te kobiety sie zle z tym czuja. Co ciekawe to w 90% opinie kobiet sa tak negatywne i pogardliwe.
                        • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:22
                          Pleć pleciugo, byle długo.
                          • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:32
                            hahaha
                        • crises Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 16:17
                          Ci ludzie, kiedy ten wcale nie tak nieprawdopodobny zonk nastąpi, nie siądą sobie cicho w kąciku i nie powiedzą "a teraz będę ponosić konsekwencje swoich wyborów życiowych", tylko będą się domagać pomocy, w najlepszym razie pieniędzy z moich podatków.

                          >moja zona wspierala mnie w moich celach zawodowych

                          Uważam, że wpływ obiadu pod nos i wyprasowanych koszul na karierę zawodową jest mocno przereklamowany.
                          • dean08 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:02
                            Jakoś mam odmienne zdanie - pomijając nawet to, że dzięki obiadom żony mój żołądek (mimo nielichych stresów) nie daje się wrzodom... Wsparcie (przede wszystkim psychiczne) jest nieocenione.
                            • crises Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:42
                              Och, i to wsparcie jest aż tak czaso- i energochłonne, że aż się nie da samej pracować, bo trzeba wspierać męża? Dzwonisz w ciągu dnia do żony, żeby jej popłakać w telefon, czy jak?
                              • dean08 Re: Wybierz wolnosc 19.06.12, 15:56
                                A kto powiedział, że moja żona nie pracuje zawodowo, mój nieustraszony wojowniku klawiatury>
                              • dean08 Re: Wybierz wolnosc 19.06.12, 15:57
                                A kto powiedział, że moja żona nie pracuje zawodowo, mój nieustraszony wojowniku klawiatury?
                          • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:13
                            Dokladnie na to mam nadzieje. Skoro moje dzieci maja robic na emerytury singli i feministek.
                          • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:21
                            Nie chodzi o obiady. Ale jezeli zmieniasz najpierw 2 razy miasto w kraju bo masz plan zawodowy i dobrych zarobkow za np 3 lata, zwieczeniem planu jest podjecie pracy w zawodzie (uprzedzam zlosliwe feministki, ktore natychmiast zaczelyby pisac o zmywaku) za granica, to jest to wsparcie planu dlugofalowego.I powiem ci dodatkowo, ze teraz, gdy mamy luz finansowy i dzieci ida do szkoly, mozna sie skupic na rozwoju zawodowym zony. Ale do tego trzeba miec mase szczescia w postaci madreej zony. Kamila to na pewno nie jest.
                            • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 19:56
                              > Ale do tego trzeba miec mase szczescia w pos
                              > taci madreej zony. Kamila to na pewno nie jest.

                              Uwielbiam, kiedy moi rozmówcy sięgają po tego rodzaju odzywki. Tak bardzo by chcieli mieć rację, a tu ni cholery, więc trzeba potupać i pokrzyczeć "głuuupia jesteś! I masz brzydką lalkę!", żeby sobie poprawić samopoczucie nadwerężone konfrontacją z inteligentniejszym przeciwnikiem.
                              • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 23:22
                                nie mnie to oceniac. Mozliwe, ze jestes inteligentniejsza, ale to chyba nie jest w zyciu najwazniejsze.
                                • wyrwana.z.kontekstu Re: Wybierz wolnosc 15.06.12, 13:14
                                  Zgadzam sie, najważniejsze by umiała to skutecznie zamaskować. O ile ma do czynienia z facetami oczywiście.
                        • boykotka Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:14
                          Zgoda, ale nie przewidujesz jednego. Możesz mieć wypadek i staniesz się kaleką na całe życie lub w ogóle możesz umrzeć a Twoja żona po ( przykładowo ) 20 latach wykluczenia z rynku pracy w podobnej sytuacji może się w tej nowej rzeczywistości nie odnaleźć.
                          Poznałam taką kobietę jak robiłam prawo jazdy. Miała 35 lat i mąż zmarł na zawał serca a ona nawet nie potrafiła prowadzić samochodu. Fakt faktem, próbowała ten stan rzeczy zmienić ale było jej bardzo trudno. Podwójnie trudno.
                          • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:25
                            1. Jestem wysoko ubezpieczony.
                            2. Nie da sie przezyc zycia bez ryzyka.
                            3. Nie przesadzajmy, sytuacje ekstremalne inicjuja duze sily w czlowieku. Mam madra zone i dalaby sobie rade, bo ma wolny zawod. Ale jestem dobrej mysli i nie planuje zmieniac zony bo jeszcze bym trafil na niejaka Kamile z tego forum. Ale masz racje ryzyko jakies zawsze istnieje.
                            • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 20:00
                              Chyba cię kręcę - to już któryś twój post zawierający odwołania do mnie, choć nie do mnie adresowany. W sumie nic dziwnego, po latach spędzonych w towarzystwie żony swojego męża kobieta myśląca i umiejąca trafić palcem do nosa bez chłopa to duża atrakcja (abstrahując od tego, że sama w sobie jestem sexy).
                              • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 15.06.12, 09:20
                                tak, masz racje.
                                • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 15.06.12, 12:17
                                  W dodatku plagiator.
                        • kik.ika Re: Wybierz wolnosc 21.06.12, 09:52
                          Nie uważa Pan że postępuje Pan egoistycznie wobec żony? Moim zdaniem jeśli już dwoje ludzi decyduje na to, aby żyć ze sobą to powinni oboje siebie na wzajem wspierać i szanować. W końcu na tym polega partnerstwo. W moim domu nie ma podziału na rolę. Wszystko robię z moim Mężem razem, razem sprzątamy, gotujemy i razem pracujemy :)
                          Uważam że nie jest odwagą zostać w domu, lecz odwagą jest, aby pozostać sobą i spełniać swoje marzenia i ambicje.
                          Proszę przeprowadzić z żoną szczerą rozmowę i spytać się o jej marzenia. Możliwe że nigdy o nich Panu nie mówiła, a może nawet nie śmiała o nich pomyśleć ze względu na Pana marzenia.
                          W każdym razie pamiętajmy że życie mamy tylko jedno i powinniśmy robić wszystko, aby być szczęśliwym i żeby uszczęśliwiać naszą drugą połowę. Więc rozmawiajmy szczerze, dopytujmy czy czasem czegoś nie brak. Żyjmy w zgodzie ze sobą i nie bójmy się spełniać marzeń.
                      • ciuciumorales Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:12
                        P.S. W Niemczech pracuje 60% kobiet.
              • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:23
                ka-mi-la789 napisała:


                > Dziwnym trafem, takie pretensje mają wyłącznie kobiety, które "się poświęciły",
                > w związku z czym pozostają na łasce i niełasce męża....

                Dziwnym trafem rozżalone sa równiez kobiety, które poświeciły sie wyłącznie pracy zawodowej i nie mają dzieci. Bo brak im rodziny na stare lata. Bo brak im wnuków.
                Dziwnym trafem narzekają kobiety, które poświeciły rodzinę dla pracy i w tej pracy ktoś je zastąpił młodzym i sprawniejszym modelem. A one nie mają żadnego kontaktu z dziećmi.
                Nie mają męza, bo ten odszedł z brak żony (bo była tylko dla niej ważna praca).

                Itd.

                Tylko, że nie chodzi o tą litanię, a o odpowiedzialność za swoje życie. I prawo do wyboru.
                I szanowanie przez innych kazdego wyboru, a nie pisaniu pogardliwie o "kurach domowych".

                • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:58
                  > Dziwnym trafem rozżalone sa równiez kobiety, które poświeciły sie wyłącznie pra
                  > cy zawodowej i nie mają dzieci. Bo brak im rodziny na stare lata. Bo brak im wn
                  > uków.

                  Kobiety, które zrobiły z siebie dywanik pod stopy chłopa i przychówku, nigdy nie zostają same na starość. Tylko skąd się biorą w domach starców babcie, których nawet na Boże Narodzenie nikt nie zabiera? Nie, nie zgadłeś, to nie są bezdzietne karierowiczki.

                  > Dziwnym trafem narzekają kobiety, które poświeciły rodzinę dla pracy i w tej pr
                  > acy ktoś je zastąpił młodzym i sprawniejszym modelem.

                  Mężczyźni, jak wiadomo, nigdy nie wymieniają żon na nowsze, bardziej cycate, z dłuższymi nogami i - last but not least - bezdzietne.

                  > Nie mają męza,

                  A brak męża jest największą katastrofą, jak może się kobiecie zdarzyć.

                  > bo ten odszedł z brak żony (bo była tylko dla niej ważna praca).

                  No, to już wiemy, dlaczego jedna trzecia małżeństw się rozpada: z braku żony, dla której najważniejsza jest praca. Nie istnieje alkoholizm, zdrady męża, przemoc - tylko brak żony, która zawsze jest winna.
                  • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 16:22
                    ka-mi-la789 napisała:


                    > Kobiety, które zrobiły z siebie dywanik pod stopy chłopa i przychówku, nigdy ni
                    > e zostają same na starość.

                    Zostają, czasami z własnej winy, czasmi z winy źle wychowanych dzieci, a czasami bo tak sie życie układa.
                    Nie w tym problem. Bo równiez nikt nie zagwarantuje kobiecie pracującej, że na starośc nie będzie sama.


                    > Mężczyźni, jak wiadomo, nigdy nie wymieniają żon na nowsze, bardziej cycate, z
                    > dłuższymi nogami i - last but not least - bezdzietne.

                    Oczywiście że czasami wymieniają, a kobiety tego nie robią ?

                    A przy okazji, dla mnie facet porzucajacy żone z dzieckiem jest draniem i nic go nie tłumaczy.


                    > No, to już wiemy, dlaczego jedna trzecia małżeństw się rozpada: z braku żony, d
                    > la której najważniejsza jest praca. Nie istnieje alkoholizm, zdrady męża, przem
                    > oc - tylko brak żony, która zawsze jest winna.

                    Na rozpad małżeńśtwa poza patologicznymi chorobami (alkoholizm itp) przeważanie pracują obydwoje małżonkowie.
                    Lub co rownież bywa rozwód jest pochodną zbyt pochopnej decyzji o ślubie. Przynajmniej w większosci moich rozwiedzionych znajomych winny był ewidentnie pośpiech ze ślubem.
                    • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 19:50
                      > Zostają, czasami z własnej winy, czasmi z winy źle wychowanych dzieci, a czasam
                      > i bo tak sie życie układa.
                      > Nie w tym problem. Bo równiez nikt nie zagwarantuje kobiecie pracującej, że na
                      > starośc nie będzie sama.

                      Na czym zatem polega wyższość życia matrony domowej nad życiem kobiety finansowo i pod każdym innym względem niezależnej, skoro, jak twierdzisz, obie kończą jednakowo? Nawiasem mówiąc, czy uważasz, że na przykład Mira Zimińska, Hanka Bielicka czy Irena Kwiatkowska, które nigdy nie miały dzieci, czuły się samotne i nieszczęśliwe? I dlaczego, do cholery, bezdzietnych facetów nikt nie straszy "będziesz sam na starość" i nie zadaje debilnych pytań o szklankę wody?

                      > Oczywiście że czasami wymieniają, a kobiety tego nie robią ?

                      Znacznie rzadziej, zwłaszcza, jeżeli mają dzieci. No, i faceta nikt nie wyzywa z tej okazji od kurew i szmat. Ba, wszyscy się zgadzają, że kobieta winna. Bo siezaniedbała.

                      > Na rozpad małżeńśtwa poza patologicznymi chorobami (alkoholizm itp) przeważanie
                      > pracują obydwoje małżonkowie.

                      I, wyobraź sobie, ze strony kobiet ta praca polega na traktowaniu męża per bankomat. Taki w każdym razie powód podaje spora część rozwodzących się mężczyzn.

                      > Lub co rownież bywa rozwód jest pochodną zbyt pochopnej decyzji o ślubie. Przyn
                      > ajmniej w większosci moich rozwiedzionych znajomych winny był ewidentnie pośpie
                      > ch ze ślubem.

                      A zastanawiałeś się czasem, co ich do tej pochopnej decyzji pcha?
                      • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 23:22
                        ka-mi-la789 napisała:

                        > Na czym zatem polega wyższość życia matrony domowej nad życiem kobiety finansow
                        > o i pod każdym innym względem niezależnej, skoro, jak twierdzisz, obie kończą j
                        > ednakowo? Nawiasem mówiąc, czy uważasz, że na przykład Mira Zimińska, Hanka Bie
                        > licka czy Irena Kwiatkowska, które nigdy nie miały dzieci, czuły się samotne i
                        > nieszczęśliwe?

                        Jeszcze raz podkreślę, nie ma znaczenia jakie życie wybierzesz, natomiast wybór wiąze sie z
                        odpowiedzialnością i nie można nikogo za swoje życie obwiniać.


                        > I dlaczego, do cholery, bezdzietnych facetów nikt nie straszy "będziesz sam na starość" i nie zadaje debilnych pytań o szklankę wody?

                        Bo facet się tym nie przejmuje. A jak sie przejmuje, to nie żali się.


                        >
                        > > Oczywiście że czasami wymieniają, a kobiety tego nie robią ?
                        >
                        > Znacznie rzadziej, zwłaszcza, jeżeli mają dzieci. No, i faceta nikt nie wyzywa
                        > z tej okazji od kurew i szmat. Ba, wszyscy się zgadzają, że kobieta winna. Bo s
                        > iezaniedbała.

                        Statystycznie pewnie mniej razy kobieta odchodzi, ale czy np częściej nie wyrzuca faceta za drzwi ?

                        >
                        > > Na rozpad małżeńśtwa poza patologicznymi chorobami (alkoholizm itp) przew
                        > ażanie
                        > > pracują obydwoje małżonkowie.
                        >
                        > I, wyobraź sobie, ze strony kobiet ta praca polega na traktowaniu męża per bank
                        > omat. Taki w każdym razie powód podaje spora część rozwodzących się mężczyzn.

                        No cóż, jak są niedojrzali, to tak później opowiadają.


                        > > Lub co rownież bywa rozwód jest pochodną zbyt pochopnej decyzji o ślubie.
                        > Przyn
                        > > ajmniej w większosci moich rozwiedzionych znajomych winny był ewidentnie
                        > pośpie
                        > > ch ze ślubem.
                        >
                        > A zastanawiałeś się czasem, co ich do tej pochopnej decyzji pcha?

                        W wiekszości wiem dokładnie - nieplanowana ciąża. A to wynik braku odpowiedzialności. Zaczynasz współżycie = masz pewność, że z daną osobą chcesz być do końca życia.
                        • ka-mi-la789 Re: Wybierz wolnosc 15.06.12, 12:17
                          > Jeszcze raz podkreślę, nie ma znaczenia jakie życie wybierzesz, natomiast wybór
                          > wiąze sie z
                          > odpowiedzialnością i nie można nikogo za swoje życie obwiniać.

                          A kto kogo obwinia?

                          > Bo facet się tym nie przejmuje. A jak sie przejmuje, to nie żali się.

                          Jak też się nie żalę (bo nie mam powodu - bezdzietność to mój wybór), a i tak różne durne krówska wyjeżdżają do mnie z tekstami o szklankach wody. Pewnie nie mogą znieść, że mam lepiej od nich.

                          > Statystycznie pewnie mniej razy kobieta odchodzi, ale czy np częściej nie wyrzu
                          > ca faceta za drzwi ?

                          Nie zrobi tego bez bardzo ważnego powodu. A już na pewno nie dlatego, że nawinął się jej młodszy, ładniejszy i z bajerem.

                          > W wiekszości wiem dokładnie - nieplanowana ciąża. A to wynik braku odpowiedzial
                          > ności.

                          Rozwodzą się również ludzie, którzy w chwili ślubu nie byli w ciąży.

                          > Zaczynasz współżycie = masz pewność, że z daną osobą chcesz być do końca
                          > życia.

                          Ty to poważnie piszesz?
                • hanka78 Re: Wybierz wolnosc 15.06.12, 12:56
                  tomasz_456 napisał:

                  > > Nie mają męza, bo ten odszedł z brak żony (bo była tylko dla niej ważna praca).

                  No a dla męża co było ważne jak nie praca? Nie mógł on zrezygnować z pracy - bo co pan zasługuje na ciekawsze zajęcie niż gotowanie i sprzątanie?
                • kik.ika Re: Wybierz wolnosc 21.06.12, 10:59
                  > Dziwnym trafem rozżalone sa równiez kobiety, które poświeciły sie wyłącznie pra
                  > cy zawodowej i nie mają dzieci. Bo brak im rodziny na stare lata. Bo brak im wn
                  > uków.
                  > Dziwnym trafem narzekają kobiety, które poświeciły rodzinę dla pracy i w tej pr
                  > acy ktoś je zastąpił młodzym i sprawniejszym modelem. A one nie mają żadnego ko
                  > ntaktu z dziećmi.
                  > Nie mają męza, bo ten odszedł z brak żony (bo była tylko dla niej ważna praca).

                  Och, nie popadajmy w skrajności. Kobieta w pracy nie zawsze równa się zatwardziała pracoholiczka. Zresztą facetów też może sięgnąć pracoholizm. To nie działa tylko na kobiety :)
                  Jeśli kobieta chce się rozwijać, to powinna mieć na to szanse.
                  U mnie akurat tak się złożyło że pracuje z mężem. On jest informatykiem, a ja grafikiem 3D i jesteśmy bardzo ze sobą szczęśliwi. :)

                  A sprawa z dziećmi wygląda tak, że nie każda kobieta chce je mieć i powinniśmy to uszanować. Wielu facetów też nie pragnie mieć dzieci i jakoś to wszyscy rozumieją.
                  Ja przyznam się sama że nie chce mieć dzieci. Mam za to Kota, który spełnia wszystkie moje potrzeby macierzyńskie i mi to odpowiada. Jak będę stara to znowu sobie sprawie kolejnego kota i wiem że nadal będę z mężem.
          • tymon99 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 16:00
            a w czym, twoim zdaniem, praca w spożywczym jest gorsza od pracy w laboratorium???
            • tysiamama21 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 17:56
              w niczym. Pewnie chodziło raczej o to, że jedna jest bardziej motywująca i można za nią tęsknić (labo), a druga kojarzy się z rutyną i nudą (sklep). Ta druga jest też o wiele słabiej płatna więc finansowo może być wszystko jedno czy matka pracuje czy nie (jak pracuje trzeba opłacić opiekę nad dzieckiem). Oczywiście piszę o tym co zazwyczaj. Nie wykluczam, że może się zdarzyć zupełnie przeciwna sytuacja.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 14.06.12, 16:21
            > Watpie, aby pani Hela chciała namiętenie pracować w spożywczym - pracuje, bo musi.

            Ależ to jest argument obosieczny: Wątpię, aby pan Wiesiek chciał namiętnie pracować na budowie - pracuje bo musi. Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu.
            • tomasz_456 Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 14.06.12, 16:34
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu.

              Bez problemu ale pod jednym warunkiem, dzieci bedą wychowywane po męsku.
              Szczególnie dotyczy to wychowania chłopców i ciągłej matczynej nadtroski.

              No i oczywiscie dom będzie zadbany po męsku.
              • joanelle Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 14.06.12, 17:21
                tomasz_456 napisał:

                [...]
                >
                > No i oczywiscie dom będzie zadbany po męsku.

                To znaczy?
                • archigen Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 14.06.12, 17:41
                  Tzn. rzeczy będą podzielone na "brudne" i "brudne, ale można jeszcze założyć". Do jedzenia czerstwa bułka i zupa chmielowa :)
                  Przepraszam, ale po przeczytaniu paru powyższych wypowiedzi nie mogłam się powstrzymać żeby nie pojechać stereotypem.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 14.06.12, 18:10
                    Dla mnie bomba. Uwielbiam dbać o do "po męsku". :-)
                  • tomasz_456 Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 14.06.12, 23:14
                    archigen napisała:

                    > Tzn. rzeczy będą podzielone na "brudne" i "brudne, ale można jeszcze założyć".
                    > Do jedzenia czerstwa bułka i zupa chmielowa :)
                    > Przepraszam, ale po przeczytaniu paru powyższych wypowiedzi nie mogłam się pows
                    > trzymać żeby nie pojechać stereotypem.

                    Powiem inaczej, wszystko będzie miało swój logiczny porządek, z tym że logika będzie trudna do zrozumienia dla kobiety.
                    I tak pranie logicznie robi sie, kiedy juz musi być zrobione, a to nie ozancza po jednym włożeniu ciucha.
                    Jedzenie może być logicznie uproszczone do przyjętych założeń, np w wypadku koniecznosci oszczędzania nie będzie zadnych niepodziewanych frykasów.
                    Jak będziecie wypomiać swoja rzekome problemy z figurą, to konsekwentnie nie bedziecie miały deserów itd.
                    Natomiast jedno jest pewne, facet nie bedzie sie zbyt bardzo zastanawiał nad tzw. tabelą kaloryczności potraw.

                    I jeszcze sprawa zakupów - będa one zrobione sprawnie i na pewno nie będziecie nimi znudzone. 10 minut na hali sklepowej jest wystarczjące na zakupy weekendowe (w tym wliczyłem już 5 minutową kolejka do kasy).



                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 15.06.12, 08:14
                      Nie wiem, na czym w ogóle polega twój problem.
                      Masz partnerkę, która wszystko kontroluje w domu, czy jak?
                      Mówisz o rzeczach oczywistych tak, jak gdyby one nie mieściły się w głowie żadnej kobiecie. Współczuję małżonki zatem.
                      • tomasz_456 Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 15.06.12, 09:15
                        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                        > Nie wiem, na czym w ogóle polega twój problem.
                        > Masz partnerkę, która wszystko kontroluje w domu, czy jak?

                        Nie mam partnerki, mam kochaną, idealną żonę.
                        I stąd cały czas proponuje uczcie sie nawzajem, a nie starajcie się dopasować drugiej osoby do swoich wymagań.

                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 15.06.12, 09:53
                          Jeśli twoja żona jest idealna, to skąd taka troska o stan umysłu innych kobiet? Twoja żona jest naprawdę takim ewenementem? Inne ci dopiekły?
              • kolter-xl Re: Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu. 15.06.12, 16:00
                tomasz_456 napisał:

                > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
                >
                > > Pozwólmy mężczyznom siedzieć w domu.
                >
                > Bez problemu ale pod jednym warunkiem, dzieci bedą wychowywane po męsku.
                > Szczególnie dotyczy to wychowania chłopców i ciągłej matczynej nadtroski.

                Tomuś szkoda ze ciebie babcia i mamuśka tylko wychowywały.
        • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 10:55
          hermina5 napisała:

          > Oczywiście, ze pozwólmy! Sęk w tym, że niewielu jest męzczyzn, którzy w Polsce
          > utrzymają przez te dwa lata siebie, zonę, dziecko, psa i mieszkanie na takim po
          > ziomie, zeby nie jedli chleba z demem po 20 każdego miesiąca.

          A czyż nie napisałm o tym niszcześnym ekonomicznym przymusie pracy.

          >
          > Z drugiej strony, ojciec nie jEst od zarabianai i karierowania , ale ON TEZ MA
          > DZIECKO I TEZ POWIENIEN SIE NIM ZAJMOWAC. I nie wyjezdzać mi tu, ze piersią ni
          > e nakarmi, jaki dwulatek sssie piers?

          Tak, ale...
          ale to wina parterstwa w małżeństwie zamiast uzupełniania sie,
          ale to wina myślenia kobiet ze facet to druga matka,
          ale to wina ucieczki facetów od odpowiedzialnosci
          ....
          Ale na to jest rada - wybitan mądrość kobiet, ktore z zasady potrafia tak pokierować facetem, iz ten zajmie sie i żoną i dzieckiem.

          I jeszcze pamietaj, iż dzieckiem trzeba zajmować sie tak do 20 roku jego życia i jak już na początku zniechecisz faceta, to później będzie tylko gorzej.

          • hermina5 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 11:03
            >I jeszcze pamietaj, iż dzieckiem trzeba zajmować sie tak do 20 roku jego życia
            > i jak już na początku zniechecisz faceta, to później będzie tylko gorzej.
            >

            I jeszcze pamiętaj, ze ojciec, który nie zmieni pieluchy własnemu dziecku, bo się brzydzi, albo nie wstanie do niego nigdy w nocy - bo od tego sa kobiety, to kompletny, szowinistyczny palant!
            • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 11:30
              hermina5 napisała:

              > I jeszcze pamiętaj, ze ojciec, który nie zmieni pieluchy własnemu dziecku, bo s
              > ię brzydzi, albo nie wstanie do niego nigdy w nocy - bo od tego sa kobiety, to
              > kompletny, szowinistyczny palant!

              Jeżeli traktuje sie małżeństwo jak wojnę, to tak jest.

              Jeszcze raz odwołam sie do madrości kobiet, wy doskonale potraficie poradzić sobie i w takiej sytuacji, ze facet z radością i pieluszkę zmieni i w nocy wstanie.

              Tylko zwrócie uwagę na różnice w pojmowaniu świata, żaden normalny facet nie będzie sie rozczulał nad kupeczką bobaska, ani też nie zaakceptuje przeszkadzania w naturalnym momencie odpoczynku jakim jest noc.

              Więc zamiast obrażania sie nalezy takie oczywiste dla kobiety rzeczy tłumaczyć facetom.
              Ale feminizm i tzw. równouprawnienie spowodowało, iż kobiety myślą iż facet myśli tak samo jak one (i vice versa). Tylko, że tak nie jest.
              • hermina5 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 11:47
                Tylko zwrócie uwagę na różnice w pojmowaniu świata, żaden normalny facet nie bę
                > dzie sie rozczulał nad kupeczką bobaska

                Ty chyba w życiu nie spotkałes normalnej kobiety, jesli uważasz , ze kupa dzieciaka ( nie bobasa) nie smierdzi i matka sie na dnią rozczula. Nie roczula - kupa cuchnie i jest obrzydliwa , a dzieciak nieraz potrafi strzelić ją az na plecy. I soory, to nie ejst piękne - nie ma tuzadnej róznicy w postrzeganiu swiata.

                i też nie zaakceptuje przeszkadzania
                > w naturalnym momencie odpoczynku jakim jest noc.

                Sorry, ale kobieta nie ma za przeproszeniem akumulatora, żeby po całym dniu, w naturalnym momencie spoczynku jakim jest noc, po 7 nieprzesanym nocach z radością wstawała.

                Bo nei wstajemy z radościa, wstajemy, bo musimy, a ty tu opowiadasz jakieś historie z księzyca o rozczulaniu sie nad kupą!
                • tomasz_456 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 12:10
                  hermina5 napisała:


                  > Ty chyba w życiu nie spotkałes normalnej kobiety, jesli uważasz , ze kupa dzie
                  > ciaka ( nie bobasa) nie smierdzi i matka sie na dnią rozczula. Nie roczula - ku
                  > pa cuchnie i jest obrzydliwa , a dzieciak nieraz potrafi strzelić ją az na plec
                  > y. I soory, to nie ejst piękne - nie ma tuzadnej róznicy w postrzeganiu swiata.

                  Po pierwsze kupa to kupa i jak dla mnie zbędne jest jej dookreslanie przez przymiotniki, bo przecież wszyscy wiedzą jak kupa wygląda. I to jest różnica w postrzeganiu świata.

                  Ale miałem ostatnio okazję podsłuchania (niezamierzonego) rozmów młodych matek ze swoimi matkami i ilość określeń wygładu kupy dziecka mnie zdumiała. Od głębokiej analizy koloru poprzez dyskusje o gęstości a skończywszy na zapachu.
                  Dla normalnego faceta kupa to kupa i nie analizuje dogłębnie związku pomiedzy jedzeniem matki karmiącej a wygladem kupy dziecka.


                  >
                  >
                  > i też nie zaakceptuje przeszkadzania
                  > > w naturalnym momencie odpoczynku jakim jest noc.
                  >
                  > Sorry, ale kobieta nie ma za przeproszeniem akumulatora, żeby po całym dniu, w
                  > naturalnym momencie spoczynku jakim jest noc, po 7 nieprzesanym nocach z radośc
                  > ią wstawała.

                  To powiedz to facetowi, jak cie kocha to pomoże.
                  Ale nie oczekuj, aby sam sie domyslił. Bo nie jest kobietą.
                  • bye.bye.kitty kolor, zapach i inne cechy 14.06.12, 12:41
                    kupy pozwalaja się zorientować czy niemowlę prawidłowo trawi i jest zdrowe.

                    Przewijający ojcowie też się kupie przyglądają, bo niemowlak nie opowie, że czuje jakiś dyskomfort.
                    Ba! Właściciele zwierząt (płci obojga) też obserwują kupy pupili, bo nieprawidłowa kupa może świadczyć o kłopotach ze zdrowiem. Potrafią też godziny rozmawiać o tym, że Puszek zrobił kupkę z krewką a Bobek ma biegunkę i trzeba było myć schody, bo nie zdążył na spacer;P

                    Jak sie opiekujesz kimś, kto nie komunikuje się werbalnie lub robi to z trudnościami - obserwujesz jego organizm bardziej wnikliwie, taki lajf, to się nazywa odpowiedzialność.
                    • tomasz_456 Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 15:03
                      Odpowie zbiorczo na trzy wpisy kobiet w których widac doładnie jak róznimy sie w postrzeganiu świata.
                      Dla faceta kupa to tylko kupa. Nic szczególnego.
                      Dla kobiety może być istotnym źródłem wiedzy o stanie zdrowia dziecka.
                      Tylko skąd my to mamy wiedzieć ?

                      Musicie nas tego nauczyć, a nie wymagą, z eskoro wy to wiecie to każdy to wie.
                      I o tym pisze - mądrość kobiety jest tutaj konieczna. A nie wymaganie nagle od faceta rzeczy, o których on nie ma pojęcia.

                      Ale aby to zrozumieć trzeba odrzucić kulturę unisex, która zabija naturalne zdolności w imię politycznej porawności. Trzeba przyjać, iz kobieta i mężczyzna róznią się znacznie w postrzeganiu świata i zamiast z tym walczyć umieć to wykorzystać.


                      • joanelle Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 15:16
                        tomasz_456 napisał:

                        > Ale aby to zrozumieć trzeba odrzucić kulturę unisex, która zabija naturalne zdo
                        > lności w imię politycznej porawności. Trzeba przyjać, iz kobieta i mężczyzna ró
                        > znią się znacznie w postrzeganiu świata i zamiast z tym walczyć umieć to wykorz
                        > ystać.
                        >
                        Sugerujesz, że my tę wiedzę o kupach mamy wrodzoną?
                        • irakirakirak Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 15:58
                          Jemu się najwidoczniej wydaje, że wiedza o kupach to jest takie akcesorium mentalne jak i ten cały legendarny instynkt macierzyński: wrodzony, naturalny i mężczyznom z gruntu niedostępny. Broń boże nie chodzi o to, że fajnie się wyspać w nocy, a niemiło babrać w gó...e (choćby własnego dziecka), tu chodzi o "mądrość kobiety" i jej wrodzone zainteresowanie fekaliami.
                          • tomasz_456 Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 16:31
                            irakirakirak napisała:

                            > Jemu się najwidoczniej wydaje, że wiedza o kupach to jest takie akcesorium ment
                            > alne jak i ten cały legendarny instynkt macierzyński: wrodzony, naturalny i męż
                            > czyznom z gruntu niedostępny. Broń boże nie chodzi o to, że fajnie się wyspać w
                            > nocy, a niemiło babrać w gó...e (choćby własnego dziecka), tu chodzi o "mądroś
                            > ć kobiety" i jej wrodzone zainteresowanie fekaliami.

                            Nic mi sie nie wydaje.
                            Jak sie zaakceptuje prosta prawdę, ze kobieta i mężczyzna inaczej myślą, to zdecydowanie latwiej jest życ w małżeństwie.
                            • irakirakirak Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 16:46
                              Różni ludzie różnie myślą. Ten podział nie pokrywa się ściśle z podziałem na płeć, świat jest bardziej zróżnicowany.

                              Ty dzielisz ludzi na kobiety i mężczyzn, przyjmując, że wszystkim przedstawicielom obu płci możesz przypisać określone cechy, talenty, aspiracje i zainteresowania. To jest bzdura. I szczęśliwie, wraz z poluzowaniem norm obyczajowych, staje się bzdurą coraz większą i większą.

                              Choć oczywiście wśród ludzi można znaleźć wielu przedstawicieli idealnych stereotypowego mężczyzny i stereotypowej kobiety. Tylko że obok nich znajdziesz podobną liczbę ludzi, którzy nie zmieszczą ci się do szufladek. No i co? Będziesz udawał, że ich nie ma, czy przycinał, żeby się zmieścili?

                              Twoim problemem jest, że rozmawiając o ludziach z krwi i kości, masz w głowie stereotypy. Przeskocz z ludzi papierowych na prawdziwych, a zobaczysz, jak się sprawa skomplikuje.

                              A do szczęśliwego życia w małżeństwie konieczne jest raczej zrozumienie, że ma się do czynienia z żywą, indywidualną osobą, a nie Kobietą typową czy Mężczyzną typowym.
                              • dean08 Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 17:18
                                @Tomasz456 - wiedza o kupie u niemowlaka jest nader istotna dla obojga rodziców. Jak chcesz ustalić dlaczego mała bestia wrzeszczy i co zrobić aby przestała.

                                Aha - nie jestem kobietą.

                                • tomasz_456 Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 23:35
                                  dean08 napisał:

                                  > @Tomasz456 - wiedza o kupie u niemowlaka jest nader istotna dla obojga rodziców
                                  > . Jak chcesz ustalić dlaczego mała bestia wrzeszczy i co zrobić aby przestała.
                                  >
                                  > Aha - nie jestem kobietą.
                                  >
                                  Wiem, bo mnie tego żona nauczyła. I wielu innych rzeczy dotyczących pielęgnacji i opieki nad dziećmi też.

                                  Ale nigdy wcześniej mnie to nie interesowało.
                              • tomasz_456 Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 23:32
                                irakirakirak napisała:

                                > Różni ludzie różnie myślą. Ten podział nie pokrywa się ściśle z podziałem na pł
                                > eć, świat jest bardziej zróżnicowany.
                                >
                                > Ty dzielisz ludzi na kobiety i mężczyzn, przyjmując, że wszystkim przedstawicie
                                > lom obu płci możesz przypisać określone cechy, talenty, aspiracje i zainteresow
                                > ania. To jest bzdura. I szczęśliwie, wraz z poluzowaniem norm obyczajowych, sta
                                > je się bzdurą coraz większą i większą.

                                Z perspektywy mojego doświadcznia życiowego mogę powiedzieć, ze linia podziału kobiety/meżczyźni jest cały czas aktualna.
                                Oczywiście niestety widać coraz większe zniewieszcenie wśród mężczyzn, ale to wynik nadopiekuńczości matczynej szczególnie w wypadku braku wzoru ojca w domu.
                                > Twoim problemem jest, że rozmawiając o ludziach z krwi i kości, masz w głowie s
                                > tereotypy. Przeskocz z ludzi papierowych na prawdziwych, a zobaczysz, jak się s
                                > prawa skomplikuje.

                                Nie, ja podział obserwuję w realnym życiu. Np w pracy, gdzie przy identycznych zadaniach pewne czynności sprawiej wykonują kobiety, inne mężczyźni.

                                Praca nad ogółem idzie lepiej w gronie męskim, totalnie za to grono męskie nie panuje nad drobiazgami.
                                Idealny zespól to zespól mieszany.

                                > A do szczęśliwego życia w małżeństwie konieczne jest raczej zrozumienie, że ma
                                > się do czynienia z żywą, indywidualną osobą, a nie Kobietą typową czy [i
                                > ]Mężczyzną typowym[/i].

                                Tu nie chodzi o jakies typowe osoby. Tu chodzi właśnie o zrozumienie różnic w pojmowaniu świata. I o wzajemną codzienną komunikację.
                                A nie wymaganie od faceta rzeczy , które dla kobiety są oczywiste, dla nas nie i vice versa.


                      • ann.k Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 15:31
                        tomasz_456 napisał:

                        > Dla kobiety może być istotnym źródłem wiedzy o stanie zdrowia dziecka.
                        > Tylko skąd my to mamy wiedzieć ?
                        >
                        > Musicie nas tego nauczyć, a nie wymagą, z eskoro wy to wiecie to każdy to wie.
                        > I o tym pisze - mądrość kobiety jest tutaj konieczna. A nie wymaganie nagle od
                        > faceta rzeczy, o których on nie ma pojęcia.


                        Wyżej zostało już napisane: to się nazywa odpowiedzialność.
                        Jak sobie sprawiłam kotka, pogrzebałam w sieci i księgarniach, żeby się co nieco dowiedzieć jak się nim opiekować.
                        Jak zaszłam w ciążę, zrobiłam to samo.
                        Takie skomplikowane? Książki i gazetki były na stole? Tak ciężko po nie sięgnąć?
                        Bo widzisz większość facetów wychowanych w kulcie maczo, pana i władcy we własnym domu, uważa, że zajmowanie się potomstwem to sprawa kobiety. Dlatego ich zwyczajnie nie interesuje jak się zajmować dzieckiem. My, kobiety, mamy wam mówić co macie robić z własnym dzieckiem? A tak samo byście chcieli żebyśmy was instruowały w temacie motoryzacji? Albo piłki nożnej? Czy może z tych tematów sami potraficie sięgnąc po odpowiednie materiały i zgromadzić wiedzę potrzebną do grzebania godzinami przy silniku?
                      • black-emissary Re: kolor, zapach i inne cechy - odp zbiorcza 14.06.12, 15:42
                        tomasz_456 napisał:
                        > Tylko skąd my to mamy wiedzieć ?

                        Dokładnie stąd samąd skąd wiedzą to kobiety - z doświadczenia, porad innych czy literatury. Pochwa ani rozwinięte gruczoły mlekowe nie są niezbędne do przyswojenia tej wiedzy, wystarczy w miarę sprawnie działający mózg.
                        • bye.bye.kitty 10/10 14.06.12, 15:56

                      • bye.bye.kitty czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 15:54
                        tak jak wszyscy lekarzy pediatrzy, których znam.
                        I właściciele psów. I ojcowie, zajmujący się dziećmi.
                        Dobrze.
                        Mi tu absolutnie nie przeszkadza.

                        I tak BTW - kobiety, które nie mają dzieci, nie sa lekarzami, nie mają zwierząt też nie muszą o tym wiedzieć. to nie jest wiedza związana z płcią tylko z określonymi obowiązkami, odpowiedzialnością.

                        > Dla faceta kupa to tylko kupa. Nic szczególnego.
                        > Dla kobiety może być istotnym źródłem wiedzy o stanie zdrowia dziecka.
                        > Tylko skąd my to mamy wiedzieć ?
                        • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 16:04
                          bye.bye.kitty napisała:

                          > tak jak wszyscy lekarzy pediatrzy, których znam.
                          > I właściciele psów. I ojcowie, zajmujący się dziećmi.

                          Bo sie tego i wielu innych rzeczy nauczyli.
                          I o tym pisze. Zamaist walczyć uczcie męzów. Bo w wypadku dzieci jesteście po prostu mądrzejsze.
                          • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 16:31
                            tomasz_456 napisał:
                            > Bo sie tego i wielu innych rzeczy nauczyli.

                            A kobietom ta wiedza z macicy do głowy sama przeszła?
                            Bzdury takie tu wypisujesz, że aż ciężko uwierzyć, że na serio, a nie w ramach prowokacji.
                            • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 16:48
                              black-emissary napisała:

                              > A kobietom ta wiedza z macicy do głowy sama przeszła?
                              > Bzdury takie tu wypisujesz, że aż ciężko uwierzyć, że na serio, a nie w ramach
                              > prowokacji.

                              Pomijajac osoby znajace dany temat zawodowo, to kestia wiedzy łączy sie z kwestią różnej percepcji kobiet i mężczyzn.
                              Najlepiej widać to na przykładzie dbania o szczególiki. Jaki normalny facet rozpoznaje więcej niz kilka kolorów. Albo deliberuje nad swoja fryzurą, czy ogólnie wyglądem.
                              Nas tego typu szczegóły po prostu nie interesuja.



                              • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 17:03
                                tomasz_456 napisał:
                                > kestia wiedzy łączy sie z kwestią różnej percepcji kobiet i mężczyzn.

                                Która siedzi jedynie w Twojej głowie, co już wyżej szczegółowo Ci wykazano.

                                > Jaki normalny facet rozpoznaje więcej niz kilka kolorów.

                                Monet, Manet, Degas, Cezanne, Renior czy van Gogh jak rozumiem "normalnymi facetami" nie byli? :)

                                > Albo deliberuje nad swoja fryzurą, czy ogólnie wyglądem.

                                Ronaldo, Beckham, Pitt, Clooney... ;)

                                A nade wszystko - co to ma wspólnego z opieką nad dzieckiem?
                                Temat tego jaki wpływ na owe cechy mają stereotypy, o jakich tu mowa już Ci nawet łaskawie odpuszczę...

                                > Nas tego typu szczegóły po prostu nie interesuja.

                                Ciebie, Ciebie nie interesują, nie uogólniaj tego na całą populację, to śmieszne.
                                • ka-mi-la789 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 20:02
                                  black-emissary napisała:

                                  > Monet, Manet, Degas, Cezanne, Renior czy van Gogh jak rozumiem "normalnymi face
                                  > tami" nie byli? :)

                                  Van Gogh normalny nie był z całą pewnością :).
                                  • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 22:20
                                    ka-mi-la789 napisała:
                                    > Van Gogh normalny nie był z całą pewnością :).

                                    Pod pewnymi był, pod innymi nie. Tyle właśnie jest ta "normalność" warta, stąd była w cudzysłowiu.
                                • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 23:39
                                  black-emissary napisała:

                                  > Która siedzi jedynie w Twojej głowie, co już wyżej szczegółowo Ci wykazano.

                                  Która jest faktem naukowo zreszta dowiedzionym.


                                  >
                                  > > Jaki normalny facet rozpoznaje więcej niz kilka kolorów.
                                  >
                                  > Monet, Manet, Degas, Cezanne, Renior czy van Gogh jak rozumiem "normalnymi face
                                  > tami" nie byli? :)

                                  Nawet jezeli byli to są wyjatkim potwierdzajacymi regułę.
                                  >
                                  > > Albo deliberuje nad swoja fryzurą, czy ogólnie wyglądem.
                                  >
                                  > Ronaldo, Beckham, Pitt, Clooney... ;)

                                  I to maja byc idealni mężczyźni ?

                                  >
                                  > A nade wszystko - co to ma wspólnego z opieką nad dzieckiem?

                                  Ma dużo, ponieważ inaczej na wychowanie dzieci patrzą mężczyźni, inaczej kobiety.
                                  • 6burakow Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 00:20
                                    tomasz_456 napisał:

                                    > Która jest faktem naukowo zreszta dowiedzionym.

                                    co takiego bylo dowiedzione?

                                    > Nawet jezeli byli to są wyjatkim potwierdzajacymi regułę.

                                    Nie ma czegos takiego jak wyjatek ktory potwierdza regule. Potwierdza tylko brak logiki w wypowiedzi tego kto tak mysli.

                                    > I to maja byc idealni mężczyźni ?

                                    Nie idealni tylko normalni.

                                    > inaczej na wychowanie dzieci patrzą mężczyźni, inaczej kobiety.

                                    Robia tak ze wzgledow kulturowych, nie podales argumentu ze jest to wrodzone a nie nabyte.
                                    • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 00:32
                                      6burakow napisał:

                                      > tomasz_456 napisał:
                                      >
                                      > > Która jest faktem naukowo zreszta dowiedzionym.
                                      >
                                      > co takiego bylo dowiedzione?

                                      Poczytaj sobie artykuły naukowe pod zbiorczym hasłem "Płeć mózgu".
                                  • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 11:01
                                    tomasz_456 napisał:
                                    > Która jest faktem naukowo zreszta dowiedzionym.

                                    :)

                                    > Nawet jezeli byli to są wyjatkim potwierdzajacymi regułę.

                                    :)))

                                    > I to maja byc idealni mężczyźni ?

                                    Mężczyźni. Po prostu mężczyźni. Inni niż Ty mężczyźni.

                                    > Ma dużo, ponieważ inaczej na wychowanie dzieci patrzą mężczyźni, inaczej kobiety.

                                    Na kolory i fryzury. Ponoć. Rzeczywiście, wpływ na wychowanie kolosalny.
                                    Czy może chcesz wrócić do tematu kupek, o których wiedzę kobiety mają wrodzoną?
                              • cytrynowe Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 21:52
                                tomasz_456 napisał:
                                > Najlepiej widać to na przykładzie dbania o szczególiki. Jaki normalny facet roz
                                > poznaje więcej niz kilka kolorów.

                                eee, zdecydowana większość?

                                > Albo deliberuje nad swoja fryzurą, czy ogólnie wyglądem.

                                są np. fora dla mężczyzn z brodami, wrzucają swoje zdjęcia, dzielą się uwagami na temat kształtów, rodzajów włosa, wskazówkami pielęgnacyjnymi.

                                > Nas tego typu szczegóły po prostu nie interesuja.

                                Ciebie. Ciebie nie interesują. Być może paru mężczyzn, których znasz. Ale interesują wielu innych mężczyzn i nie interesują wielu kobiet. Bardzo sobie zubażasz świat patrząc na niego przez taki prosty filtr.
                                • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 23:41
                                  cytrynowe napisała:

                                  > tomasz_456 napisał:
                                  > > Albo deliberuje nad swoja fryzurą, czy ogólnie wyglądem.
                                  >
                                  > są np. fora dla mężczyzn z brodami, wrzucają swoje zdjęcia, dzielą się uwagami
                                  > na temat kształtów, rodzajów włosa, wskazówkami pielęgnacyjnymi.

                                  Byli i są obecnie zniewieściali mężczyźni.
                                  • cytrynowe Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 01:05
                                    tomasz_456 napisał:

                                    >
                                    > Byli i są obecnie zniewieściali mężczyźni.

                                    Strasznie się mieszasz. Najpierw twierdzisz, że kobiety są takie, a mężczyźni śmacy, a teraz jak widzisz mężczyznę niepasującego do twojej teorii, to nazywasz go zniewieściałym i udajesz, że teoria dalej trzyma się kupy. No nie bardzo, bo okazuje się, że są mężczyźni dbający o wygląd, są mężczyźni odróżniający kolory, są mężczyźni potrafiący zająć się dzieckiem. Przestań więc używać zwrotów "normalny facet...", "nas nie interesuje...", bo nawet jeśli jesteś reprezentantem grupy Prawdziwych-Stu-Procentowych-Mężczyzn-Bez-Domieszki-Niewiasty (ale wątpię, bo taki stereotypowy facet powinien być logiczny, nie?), to jesteście grupą bardzo nieliczną. I robicie bardzo złą robotę ludziom, którzy podchodzą poważnie do swojego ojcostwa i chcieliby być traktowani poważnie jako ojcowie, a nie żeby na każdym kroku ktoś im powtarzał, że się nie nadają.
                                    • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 07:26
                                      Przekladasz swoje spojrzenie na moje wpisy i dostajemy jakąś papkę.

                                      Po pierwsze co ma do rzeczy łaczenie przesadnego (zniewieściałego) dbania o siebie z ojcostwem ?

                                      Facet jest z natury stworony do ojcostwa i doskonale radzi sobie z wychowaniem dziecka. Jedynym problemem jest nauczenia nas pewnych rzeczy, a nie błędne założenie iz z natury wiemy, co i jak robić z dzieckiem. A tego nie wiemy, bo nie interesujemy sie dzieckiem, dopóki ono nie pojawi sie w naszym życiu. I o tym cały czas piszę.

                                      I pisze jeszcze jedną ważną rzecz, małżeństwo nie jest arena walki płci jakby wynikało w wielu wpisów feministyek.
                                      Małżeństwo to miejsce na uzupełnianie sie płci. Łaczenie wielu różnych u kobiet i mężczyzn cech w jedność, a nie "wyrównywanie" na siłę i na siłę niwelowanie różnic.
                                      • cytrynowe Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 08:52
                                        tomasz_456 napisał:

                                        > Facet jest z natury stworony do ojcostwa i doskonale radzi sobie z wychowaniem
                                        > dziecka. Jedynym problemem jest nauczenia nas pewnych rzeczy, a nie błędne zało
                                        > żenie iz z natury wiemy, co i jak robić z dzieckiem. A tego nie wiemy, bo nie i
                                        > nteresujemy sie dzieckiem, dopóki ono nie pojawi sie w naszym życiu. I o tym c
                                        > ały czas piszę.

                                        No patrz, to tak samo jak z kobietami. Kobiety też nie wiedzą z natury, co się robi z dzieckiem. I nie czytują książek dla rodziców w podstawówce bo tak samo jak mężczyźni nie interesuje ich to. Więc właściwie czym się twoim zdaniem różnią płcie odnośnie wiedzy o dziecku i konieczności jej nabywania?

                                        > I pisze jeszcze jedną ważną rzecz, małżeństwo nie jest arena walki płci jakby w
                                        > ynikało w wielu wpisów feministyek.

                                        nie wiem, gdzie ci to wynikło...

                                        > Małżeństwo to miejsce na uzupełnianie sie płci. Łaczenie wielu różnych u kobiet
                                        > i mężczyzn cech w jedność, a nie "wyrównywanie" na siłę i na siłę niwelowanie
                                        > różnic.

                                        Małżeństwo nie jest również walką za wszelką cenę o "różność". To nie miejsce na "o kurde, moja żona dba o włosy, to ja nie będę" albo "żona przewija dziecko, to ja będę udawać, że nie umiem, żeby nie wyszło, że jestem zniewieściały". Bo jakoś tak wygląda, że histerycznie boisz się być w czymś podobny do kobiety. A niestety jesteś: kobiety też muszą się nauczyć dbania o dziecko.
                                        • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 09:22
                                          cytrynowe napisała:

                                          > tomasz_456 napisał:
                                          >
                                          > > Facet jest z natury stworony do ojcostwa i doskonale radzi sobie z wychow
                                          > aniem
                                          > > dziecka. Jedynym problemem jest nauczenia nas pewnych rzeczy, a nie błęd
                                          > ne zało
                                          > > żenie iz z natury wiemy, co i jak robić z dzieckiem. A tego nie wiemy, b
                                          > o nie i
                                          > > nteresujemy sie dzieckiem, dopóki ono nie pojawi sie w naszym życiu. I o
                                          > tym c
                                          > > ały czas piszę.
                                          >
                                          > No patrz, to tak samo jak z kobietami. Kobiety też nie wiedzą z natury, co się
                                          > robi z dzieckiem.

                                          Kobiety maja instynkt maciezyński. A ojcowie instynkt ojcowski i to są różne instynkty.

                                          > > I pisze jeszcze jedną ważną rzecz, małżeństwo nie jest arena walki płci j
                                          > akby w
                                          > > ynikało w wielu wpisów feministyek.
                                          >
                                          > nie wiem, gdzie ci to wynikło...

                                          Z różnych wpisów na tym forum


                                          > Małżeństwo nie jest również walką za wszelką cenę o "różność". To nie miejsce n
                                          > a "o kurde, moja żona dba o włosy, to ja nie będę" albo "żona przewija dziecko,
                                          > to ja będę udawać, że nie umiem, żeby nie wyszło, że jestem zniewieściały". Bo
                                          > jakoś tak wygląda, że histerycznie boisz się być w czymś podobny do kobiety. A
                                          > niestety jesteś: kobiety też muszą się nauczyć dbania o dziecko.

                                          To nie jest kwestia, ze sie boje czy nie. To jest kwestia innego spojrzenia na świat.
                                          I warto taką różnorodnośc w jedności małżeńskiej utrzymywać zamiast na siłe sie do siebie upodabniać.
                                          I tu nie chodzi o wyglad, ale np o podstawowe spojrzenie na wychowanie dzieci. Aby dziecko miało kochajacą opiekuńczą matkę i kochającego, ale wymagająego ojca. Bo to sie sprawdza w praktyce.


                                          • cytrynowe Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 11:52
                                            tomasz_456 napisał:

                                            > Kobiety maja instynkt maciezyński. A ojcowie instynkt ojcowski i to są różne in
                                            > stynkty

                                            No ba, one są różne na poziomie osobniczym. Jedne kobiety go mają, inne nie, jedni mężczyźni mają, inni nie. Twój instynkt może być bardziej podobny do instynktu jakiejś kobiety niż do instynktu powiedzmy twojego ojca.

                                            > To nie jest kwestia, ze sie boje czy nie. To jest kwestia innego spojrzenia na
                                            > świat.

                                            Którą to inność sobie sztucznie spłaszczyłeś do dwóch wartości, kobiecej i męskiej, podczas gdy mamy tyle spojrzeń ile ludzi.

                                            > I warto taką różnorodnośc w jedności małżeńskiej utrzymywać zamiast na siłe sie
                                            > do siebie upodabniać.

                                            To ty na siłę próbujesz wcisnąć ludziom, że są podobni to wszystkich innych z tym samym zestawem genitaliów. Na siłę upodabniasz wszystkich mężczyzn do siebie i wszystkie kobiety do siebie. A warto utrzymywać różnorodność świata i różnorodność ludzi. Ty nie odróżniasz kolorów, a kolega-grafik siedzący przy biurku obok mnie odróznia ich więcej niż ja. Z kolei pod względem światopoglądu i charakteru jest bardziej podobny do mnie niż do jednego kolegi z pokoju obok. Czemu fałszujesz świat każąc wszystkim mężczyznom mieć taki sam instynkt i takie same cechy?

                                            > Aby dziecko miało kochajacą opiekuńczą matkę i kochającego, ale wymagająego ojc
                                            > a. Bo to sie sprawdza w praktyce.

                                            I jak ojciec jest opiekuńczy, to ma się czuć głupio, niemęsko, będzie złym ojcem? Jak matka jest wymagająca, to urośnie jej penis, czy ma się na siłę zmieniać, żeby dopasować się do twoich stereotypów?
                                            • hanka78 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 12:31
                                              > I jak ojciec jest opiekuńczy, to ma się czuć głupio, niemęsko, będzie złym ojce
                                              > m? Jak matka jest wymagająca, to urośnie jej penis, czy ma się na siłę zmieniać
                                              > , żeby dopasować się do twoich stereotypów?

                                              Tak Tomek widzi świat niestety...
                                      • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 11:05
                                        tomasz_456 napisał:
                                        > Małżeństwo to miejsce na uzupełnianie sie płci.

                                        Małżeństwo to związek dwojga ludzi, z ich indywidualnymi osobowościami, a nie para stereotypowych przedstawicieli swoich płci.
                                    • hanka78 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 12:22
                                      cytrynowe napisała:

                                      > tomasz_456 napisał:

                                      > > Byli i są obecnie zniewieściali mężczyźni.

                                      > Przestań więc używać zwrotów "> normalny facet...", "nas nie interesuje...",

                                      cytrynowe a widziałeś już żeby ksiądz był normalnym facetem... ? ;)

                                      > I robicie bardzo złą robotę ludziom, którzy podchodzą poważ
                                      > nie do swojego ojcostwa i chcieliby być traktowani poważnie jako ojcowie, a nie
                                      > żeby na każdym kroku ktoś im powtarzał, że się nie nadają.

                                      Faceci, którzy potrafią się zająć dzieciakiem, są bardzo męscy, uroczy i mądrzy.... i mogą się spodziewać uznania i podziwu. To coś co zawsze bardzo podziwiałam ceniłam u mojego faceta, zawsze mogłam wyjść i wiedziałam, że dziecku nie spadnie włos z głowy, będzie czyściutkie, nakarmione, przewinięte i utulone... a to w niczym nie przeszkadzało mu żeby być też odpowiedzialnym i rzetelnym w pracy zawodowej

                                      ...ale większość moich (bliskich) koleżanek ma właśnie takich gości i wcale się tym tak nie zachwycają, uznaje to za normę....

                                      tylko prymitywom wydaje się, że to objaw zniewieścienia... czy czegoś tam...
                            • tysiamama21 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 18:13
                              Z moich obserwacji wynika, że mężczyzn trzeba uczyć pewnych rzeczy. Wynika to na pewno z wychowania, ale ja mając 10 lat wiedziałam więcej o dzidziusiach niż większość dorosłych mężczyzn, których znam (a chyba wszystkich "nie-ojców"). Kobiety może nie mają tej wiedzy wrodzonej, ale ta dziedzina ciekawi je często od małego, a chłopców często nie. Zostając matką większość kobiet wie wszystko co niezbędne, mężczyzna nie wie prawie nic. Więc musi się nauczyć. Będąc kobietą lepiej jest uczyć partnera a nie stroszyć piórka, że wielu rzeczy nie wie. I na przykład nie rozmyśla o kupie od pierwszych chwil...
                              • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 19:01
                                O tym właśnie mowa, że dziewczynki od najmłodszych lat kształtuje się do pewnych ról, a chłopców do innych, by potem uznać, że kobiety powinny siedzieć w domu, bo przecież się do tego "lepiej nadają". Błędne koło, które trzeba w końcu przerwać.
                                • bye.bye.kitty mnie przewijać dziecko uczył ojciec 14.06.12, 20:13
                                  i jako że pamiętałam z dzieciństwa jak przewijał siostrę uznałam, że wie co robi i co mówi :)

                                  Tyle na temat czysto "kobiecej" wiedzy.
                                  Świat nie dzieli się na czarne-białe, męskie-damskie, fiutaski-cipuszki.
                                  naprawdę.
                                • bopin Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 21:11
                                  black-emissary napisała:

                                  > O tym właśnie mowa, że dziewczynki od najmłodszych lat kształtuje się do pewnyc
                                  > h ról,

                                  Widzę, że nie masz dzieci, nie jestes więc partnerem do dyskusji na ten temat.
                                  • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 22:21
                                    bopin napisał:
                                    > Widzę, że nie masz dzieci, nie jestes więc partnerem do dyskusji na ten temat.

                                    Widzę, że Ty nie jesteś partnerem do dyskusji na żaden temat.
                                    I ja - w przeciwieństwie do Ciebie - mam na swoją tezę mocne dowody.
                                  • bopin Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 19:36
                                    bopin napisał:

                                    > black-emissary napisała:
                                    >
                                    > > O tym właśnie mowa, że dziewczynki od najmłodszych lat kształtuje się do
                                    > pewnyc
                                    > > h ról,
                                    >
                                    > Widzę, że nie masz dzieci, nie jestes więc partnerem do dyskusji na ten temat.

                                    widzę, że masz problemy ze zrozumieniem i do tego jesteś uparte dziecko, więc powiem inaczej, dziewczynki mają predyspozycje do pewnych zachowań a chłopcy do innych. I chocbyś się zesrał, to "praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan rura". To wie każdy rodzic, który ma dzieci różnej płci, każda przedszkolanka, każdy kto ma do czynienia z dziećmi w praktyce.
                                    Wychowanie takie czy śmakie ma tu znaczenie drugorzędne.
                                    Po prostu nie znasz się i się mądrzysz.
                                    • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 16.06.12, 02:28
                                      bopin napisał:
                                      > bopin napisał:
                                      > > Widzę, że nie masz dzieci, nie jestes więc partnerem do dyskusji na ten temat.
                                      > [...]
                                      > Po prostu nie znasz się i się mądrzysz.


                                      Sam z sobą gadasz? Ok, czemu tylko tak agresywnie, brzydko i bez szacunku?
                                • tomasz_456 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 14.06.12, 23:44
                                  black-emissary napisała:

                                  > O tym właśnie mowa, że dziewczynki od najmłodszych lat kształtuje się do pewnyc
                                  > h ról, a chłopców do innych, by potem uznać, że kobiety powinny siedzieć w domu
                                  > , bo przecież się do tego "lepiej nadają". Błędne koło, które trzeba w końcu pr
                                  > zerwać.

                                  Ok. zacznijmy od nieuczenia dziewczynek robienia makijażu, przymierzania godzinami ciuchów. A chłopcy nie bedą wyładowywać agresjii na boiskach i nie będa rywalizować o przywódctwo w grupie.
                                  A później po kilkunastu latach zobaczymy wyniki takich eksperymentów.
                                  • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 11:09
                                    tomasz_456 napisał:
                                    > A później po kilkunastu latach zobaczymy wyniki takich eksperymentów.

                                    No co zobaczymy? :)
                                  • bopin Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 16:35
                                    tomasz_456 napisał: .
                                    >
                                    > Ok. zacznijmy od nieuczenia przymierzania godzin
                                    > ami ciuchów. A chłopcy nie bedą wyładowywać agresjii na boiskach

                                    Jakims dziwnym trafem chłopcy wolą z wrzaskiem ganiac się po boisku a dziewczynki bawic "w dom". Tak jakoś samorzutnie. I to jeszcze zanim pójda do przedszkola i to jeszcze zanim przestaną stale przebywać z rodzeństwem przeciwnej płci. Ciekawe. Ale żeby o wiedzieć, trzeba najpierw mieć dzieci
                                    • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 16:48
                                      bopin napisał:
                                      > I to jeszcze zanim pójda do przedszkola i to jeszcze zanim przestaną
                                      > stale przebywać z rodzeństwem przeciwnej płci.

                                      A w domu jak powszechnie wiadomo z żadną stereotypizacją się nie spotkają...

                                      >Ale żeby o wiedzieć, trzeba najpierw mieć dzieci

                                      ... stereotypowo wychowane.
                                      :)
                                      • bopin Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 16:57
                                        black-emissary napisała:



                                        > ... stereotypowo wychowane.
                                        > :)

                                        Wystarczy jakieś
                                        • black-emissary Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 17:50
                                          bopin napisał:
                                          > Wystarczy jakieś

                                          Np. biegającą po drzewach córkę i syna bawiącego się lalkami?
                                    • bye.bye.kitty Re: czyli mój ojciec jest kobietą 28.07.12, 11:00
                                      ty w ogóle widziałeś kiedyś dziecko w wieku "przed przedszkolem"?

                                      chłopcy wolą z wrzaskiem ganiac się po boisku a dziewczyn
                                      > ki bawic "w dom". Tak jakoś samorzutnie. I to jeszcze zanim pójda do przedszkol
                                      > a
                                  • mamarudnik Re: czyli mój ojciec jest kobietą 15.06.12, 16:54
                                    Mój też. A moja mama jest facetem. Bo ją średnio kupy interesowały, uczyła się od taty. Który miał czwórkę młodszego rodzeństwa. Mój brat z kolei jest zainteresowany utrzymaniem dobrego wyglądu, porządnego ubioru. I naprawdę bardzo współczuję komuś, kto nazwałby go zniewieściałym, bo zebrałby niezły łomot... Ja na wiele rzeczy patrzę stricte po męsku, na inne zaś typowo kobieco. To co, jestem obojniakiem? Ech... Kocham stereotypy.
                                  • hanka78 Re: czyli mój ojciec jest kobietą 17.06.12, 00:14
                                    tomasz_456 napisał:

                                    > black-emissary napisała:
                                    >
                                    > > O tym właśnie mowa, że dziewczynki od najmłodszych lat kształtuje się do
                                    > pewnyc
                                    > > h ról, a chłopców do innych, by potem uznać, że kobiety powinny siedzieć
                                    > w domu
                                    > > , bo przecież się do tego "lepiej nadają". Błędne koło, które trzeba w ko
                                    > ńcu pr
                                    > > zerwać.
                                    >
                                    > Ok. zacznijmy od nieuczenia dziewczynek robienia makijażu, przymierzania godzin
                                    > ami ciuchów. A chłopcy nie bedą wyładowywać agresjii na boiskach i nie będa ryw
                                    > alizować o przywódctwo w grupie.
                                    > A później po kilkunastu latach zobaczymy wyniki takich eksperymentów.

                                    No kurcze, nie wyobrażam sobie żeby moja córka się malowała i mierzyła ciuchy, nosi się jak chłopak i zajmuje miejsca w Kangurze (wiesz co to?)...
                                    pozostaje mieć nadzieję, ze nie masz dzieci albo przynajmniej córki z takimi poglądami ...
                  • hermina5 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 12:46
                    Po pierwsze kupa to kupa i jak dla mnie zbędne jest jej dookreslanie przez przy
                    > miotniki

                    Kupa śmierdzi. To nie jest przymiotni , tylko czasownik. I to nie jest ZADNA róznica w postrzeganiu świata - kupa męzczyzny i kobiety śmierdzi tak samo i nikt, w zaleznosci od płci. nie postrzega jej inaczej.

                    >miałem ostatnio okazję podsłuchania (niezamierzonego) rozmów młodych matek
                    > ze swoimi matkami i ilość określeń wygładu kupy dziecka mnie zdumiała.

                    Kupa jest istotna o tyle, że pokazuje czy dzieciak się nie zatruł - słowem, czy ma sraczkę czy zatwardzenie po czymś. I to właśnie to jest istotne w tym wszystkim, a nie radość bredzenia o kolorze kupy. A ty namiętnie usiłujesz mnei przekonac, z eo kolorze kupy dziecka moge rozmawiać godzinami, bo tak lubię, ze względu na płeć. Nie, tak nie jest.

                    > To powiedz to facetowi, jak cie kocha to pomoże.

                    On nie mnie ma kochać, ale SWOJE DZIECKO, bo TO właśnie również jego dziecko, a nie MOJE.
                  • genevive11 Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 12:56
                    Rozmowy mam o kupach wynikają z ich funkcji diagnostycznych. Małe dziecko nie powie czy go coś boli, nie powie, że dziś było za dużo marchewki na obiad, a wczoraj za dużo owoców itp. Dużo problemów lub ich brak w opiece nad małym dzieckiem wynika właśnie z koloru, zapachu, konsystencji kupki dzieciaka. I tylko dlatego się o tym rozmawia. Nie rozumieją tego tylko osoby, które nie zajmują się stale, przez większość doby, dzieckiem i nie spełniają przy nim wszystkich niezbędnych czynności - z reguły są to matki. Związek pomiędzy jedzeniem matki karmiącej a stanem kupy dziecka jest oczywisty i ważny w dobie powszechnych uczuleń pokarmowych, alergii itp. Panowie więcej czasu poświęcajcie na całodobową, samodzielną opiekę nad malutkim dzieckiem, a wtedy nie będą was dziwić rozmowy o kupach.
                  • black-emissary Re: Wybierz wolnosc 14.06.12, 15:44
                    tomasz_456 napisał:
                    > Ale nie oczekuj, aby sam sie domyslił. Bo nie jest kobietą.

                    Mężczyzna się "domyśli", nie domyśli się palant nie mający pojęcia czym jest odpowiedzialność.
              • hanka78 Re: Wybierz wolnosc 15.06.12, 13:12
                tomasz_456 napisał:

                > hermina5 napisała:
                >
                > > I jeszcze pamiętaj, ze ojciec, który nie zmieni pieluchy własnemu dziecku , bo s
                > > ię brzydzi, albo nie wstanie do niego nigdy w nocy - bo od tego sa kobiet
                > y, to
                > > kompletny, szowinistyczny palant!
                >
                > Jeżeli traktuje sie małżeństwo jak wojnę, to tak jest.


                Tu nie chodzi o wojnę, tylko o to, ze czasami przy małym dziecku nie przesypia się kilku nocy pod rząd i zwyczajnie za którymś razem nie ma się siły wstać i wtedy powinien to zrobić drugi rodzic - no chyba , ze jest szowinistycznym palantem (dla którego byłby to dyshonor !!!)

                Ty jak widać po tym co tu piszesz byś nie wstał?
                >
                > Jeszcze raz odwołam sie do madrości kobiet, wy doskonale potraficie poradzić so
                > bie i w takiej sytuacji, ze facet z radością i pieluszkę zmieni i w nocy wstani
                > e.
                >
                > Tylko zwrócie uwagę na różnice w pojmowaniu świata, żaden normalny facet nie bę
                > dzie sie rozczulał nad kupeczką bobaska, ani też nie zaakceptuje przeszkadzania
                > w naturalnym momencie odpoczynku jakim jest noc.

                Jest zupełnie na odwrót każdy normalny facet wstanie pomóc zmęczonej kobiecie.....
                Przeszkadzanie w nocy... ty jesteś nienormalny?
                To co kobiecie się już nawet czas odpoczynku nie należy (tylko faceci go mają)?
                Wydaje ci się, że wszyscy faceci należą do tych wg ciebie "normalnych" - ty zwyczajnie obrażasz facetów....

                ... z którymi masz niewiele zresztą wspólnego....


      • q-ku wolnośc najbardziej przeszkadza feministkom 14.06.12, 15:41
        uważającym, że tylko ich idea - żeby kobiety były bezdzietne i pracowały a faceci rodzili dzieci i czekali z zupą jest okejowa;-)
        • kotek.filemon Re: wolnośc najbardziej przeszkadza feministkom 15.06.12, 11:28
          q-ku napisał:

          > uważającym, że tylko ich idea - żeby kobiety były bezdzietne i pracowały a face
          > ci rodzili dzieci i czekali z zupą jest okejowa;-)

          Jeśli ktoś ci powiedział, że takie są idee feministek, to zrobił z ciebie durnia...
          • q-ku nie o ideach a o żywych feministkach piszę 16.06.12, 19:06
            nasz pani feministka Środa, piastując urząd ds równości płci orzekła że w jej instytucji mężczyzna może najwyżej naprawiać krany

            no i ważne - kobieta powinna być absolutnie poza domem - nawet jak ma ochotę pomatkować
    • sueellen Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 10:42
      Nie interesuje mnie co jakaś kobieta powinna czy nie powinna.
      Interesuje mnie to, że ja powinnam i chciałabym być włąsnie kurą domową, ale dzięki feminizzmowi nie jestem. Feminizm też nie daje mi żadnego wyboru. Ja po prostu muszę iśc do pracy, czy mi się to podoba czy nie.
      • kotek.filemon Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 10:47
        sueellen napisała:

        > Nie interesuje mnie co jakaś kobieta powinna czy nie powinna.
        > Interesuje mnie to, że ja powinnam i chciałabym być włąsnie kurą domową, ale dz
        > ięki feminizzmowi nie jestem. Feminizm też nie daje mi żadnego wyboru.

        Oczywiście, Środa ze Szczuką przykuły cię kajdankami do kaloryfera w pracy i dozwalają oglądać bezbronne dziecię jedynie między 17:30 a 18:15 a i to przez szybkę.
      • hermina5 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 10:58
        Feminizm też nie daje mi żadnego wyboru. Ja po pr
        > ostu muszę iśc do pracy

        to nie jest wina feminizmu, tylko neoliberalnej gospodarki rynkowej. Jak nei chcesz feminizmu, jedz do Arabii Saudyjskiej, albo Pakistanu - kraje idealne, feminizmu nie ma, kobiety pracować nie mogą w 3/4 zawodów, małzeństwa 15 latek sa normą, kobiety na utrzymaniu męza, niezamęzne mają pozycję gorsza niż swinia w zagrodzie (mniej znaczą) Świat idealny- feminizmu nie, nikt do pracy nie zmusza...
        • sueellen Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:06
          Ha! Czekałam na ten wpis. Jakakolwiek krytyka feminizmu kończy się zawsze tak samo: to jedź do Pakistanu, Emiratów czy innych krajów muzułmańskich.
          • kotek.filemon Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:08
            Trzeba być konsekwentnym - skoro feminizm trwale wpisał się w krajobraz polityczny krajów cywilizacji zachodniej, to jeśli uwiera pozostaje jeszcze olbrzymie pole manewru w bardziej hołdujących Modelowi Tradycyjnemu krajach.
            • lazy_sod Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:31
              W naszym kraju kobieta może pracować jeśli tego chce natomiast nazywanie obrażliwie niepracującej matki wychowującej dziecko kurą domową uważam za zwykłe sku...syństwo ze strony środowiska uważającego się za "postępowe".
              Na początku feministki dobrze rozpoznały problem czyli pozycję kobiety w społeczeństwie ale jako rozwiązanie postanowiły przyjąć "męską" hierarchię co było już kompletną pomyłką.
          • hermina5 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:40
            Jakakolwiek krytyka feminizmu kończy się zawsze tak s
            > amo:

            Ty nie napisałaś żadnej krytyki feminizmu, ty napisałaś po prostu głupotę. Napisałaś , ze PRZEZ FEMINIZM NIE MASZ WYBORU. No to ci uświadomiłam, ze ZANIM NASTAŁ FEMINIZM TEZ NIE MIAŁAS WYBORU - BYŁAŚ WŁASNOScIĄ MĘŻA. A wiesz dlaczego nie mogłaś odejść? Bo nie dziedziczyłaś majątku (po rozwodzie - o ile w ogóle ci go dano) i nie mogłaś pracować. Niech żyje ta wolność sprzed 200 lat, kiedy nie było parszywego feminizmu, a zbrzuchaconą przez opana słuzacą mozna było odesłać na wieś, zeby tam jai " bekarta" zarzygał jad ! To były czasy - raj dla kobiet!
            • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:36
              Naczytałaś się marksistowskich bredni, a obraz społeczeństwa zbudowałaś na podstawie lewicowej agitki pt. "Moralność pani Dulskiej". Powtarzasz teraz lewicową mantrę i nawet nie zauważasz, że jest wewnętrznie sprzeczna. Skoro bowiem kobiety były własnością męża i nie mogły pracować, to skąd u jaśnie panów brały się te służące do brzuchacenia?
            • komuno_won Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 15:11
              hermina5 napisała:
              ZANIM NASTAŁ FEMINIZM TEZ NIE MIAŁAS WYBORU - BYŁAŚ WŁASNOScIĄ MĘŻA. A wiesz dlaczego nie mogłaś odejść? Bo nie dziedziczyłaś majątku (po rozwodzie - o ile w ogóle ci go dano) i nie mogłaś pracować.


              Zapomniałaś tylko napisać, że to nigdy nie było problemem w POLSCE. To m.in. w Wielkiej Brytanii i na "postępowym" zachodzie kobiety nie dziedziczyły majątku po śmierci męża. W Polsce nie było takiego problemu - kobiety mogły być dziedziczkami i często były. Więc to nie feministki wywalczyły nam wolność...
              • dean08 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 17:23
                No ale to trudno przyznać, że polskie prawo spadkowe było od zawsze o niebo bardziej nowoczesne i uczciwe niż "postępowej" Europy.
                • maura4 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 09:51
                  Niezupełnie. W Polsce też tak było. Być może zostało zmienione wcześniej, niż na zachodzie. Otóż jeżeli właściciel majątku nie pozostawiał po sobie potomka męskiego, to w/g prawa jego majątek przechodził na.... No, na kogo ? Bingo ! Na święty Kościół Katolicki. Nie pamiętam już kiedy nastapiła zmiana prawa. Dawno o tym czytałam. Można poszukać.
                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 10:12
                    [potrzebne źródło]
                    • dean08 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 19.06.12, 15:58
                      Droga Mauro4 -zatem do książek. U Bardacha jest.
              • iluminacja256 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 23:20
                >Zapomniałaś tylko napisać, że to nigdy nie było problemem w POLSCE

                Alez oczywiście, że było! Kodeks Napoleoński obowiązywał w Księstwie Warszawakim, a potem większośc jego artykułów przeszła do kodyfikacji Królestwa Polskiego! Prosze sobie przeczytać to, co dotyczyło małzeństwa i rozwodów!
        • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 12:52
          hermina5 napisała:

          > to nie jest wina feminizmu, tylko neoliberalnej gospodarki rynkowej.

          Woda z mózgu.
          To jest wina SOCJALISYCZNEJ gospodarki i socjalistycznego rabunku podatkowego. Wprowadzanych równolegle z feminizmem przez tę samą lewicową swołocz.
          W gospodarce rynkowej, bez socjalistycznego, złośliwego nowotworu, jedna osoba (z reguły mężczyzna) zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać na przyzwoitym poziomie całą rodzinę. Druga zaś (z reguły kobieta) ma wszelkie możliwości, aby wychowywać dzieci.
          • kotek.filemon Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 13:00
            misiu-1 napisał:

            > W gospodarce rynkowej, bez socjalistycznego, złośliwego nowotworu, jedna osoba
            > (z reguły mężczyzna) zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać na przyzwoitym p
            > oziomie całą rodzinę. Druga zaś (z reguły kobieta) ma wszelkie możliwości, aby
            > wychowywać dzieci.

            No to poopowiadałeś korwinowskie bajki a teraz porozmawiajmy o rzeczywistej gospodarce...
          • hermina5 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 13:04
            >To jest wina SOCJALISYCZNEJ gospodark

            Jasne, socjalizm zatrudnia cie na umowie o dzieło w knajpie na 12 godzin codziennie :P
            • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:24
              hermina5 napisała:

              > Jasne, socjalizm zatrudnia cie na umowie o dzieło w knajpie na 12 godzin codz
              > iennie :P

              Gdybyś myślała logicznie, zamiast medialnymi schematami, to bez trudu zauważyłabyś, że tzw. "umowy śmieciowe" to właśnie efekt socjalizmu. Gdyby nie socjalistyczne "ubezpieczenia społeczne" i kodeksy pracy utrudniające rozstanie się z niepotrzebnym pracownikiem, nie byłoby szarej strefy, umów śmieciowych itd.
              Dopóki państwo narzuca obowiązkowy udział w piramidzie finansowej zwanej "ubezpieczeniami społecznymi", dopóki ingeruje w swobodę zawierania umów, dopóki reglamentuje działalność gospodarczą, reguluje ceny a nade wszystko dopóki przez rozbuchany fiskalizm rabuje większość wytworzonych dochodów, dopóty mamy gospodarkę SOCJALISTYCZNĄ. Wolny rynek i kapitalizm będzie wówczas, kiedy państwo nie będzie uzurpowało sobie praw do w/w działań.
              • kotek.filemon Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:26
                Skończysz gimnazjum, popracujesz trochę, to ci się perspektywa odmieni. Korwinizm jest czasem uleczalny...
                • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 15:39
                  Jak ja chodziłem do szkoły, dziecko, to gimnazjów jeszcze nie było, a uleczalna jest lewicowość. Zazwyczaj się z niej wyrasta. Jeśli rozum dopisze.
                  • kolter-xl Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 16:29
                    misiu-1 napisał:

                    > Jak ja chodziłem do szkoły, dziecko, to gimnazjów jeszcze nie było, a uleczalna
                    > jest lewicowość. Zazwyczaj się z niej wyrasta. Jeśli rozum dopisze.

                    Ta, Misiu ty nie dopuszczasz do siebie nic poza prawactwem co raz je wdychając z dymem kadziła .
            • grenlandzki-opos Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:17
              > Jasne, socjalizm zatrudnia cie na umowie o dzieło w knajpie na 12 godzin codz
              > iennie :P

              W sumie tak, odpowiada za to mentalność sierot po socjalizmie, które boją się iść na skargę do inspekcji pracy lub do sądu pracy. Przykład który podałaś nosi cechy stosunku pracy, a nie umowy cywilnoprawnej.
              • irakirakirak Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 18:23
                Nie, nie, nie. W tym toku rozumowania to inspekcja pracy jest socjalistyczną instytucją sojalistycznego państwa ingerującego w swobodę zawierania umów. Sieroty po socjalizmie właśnie chodzą na skargę i klepią o przepisach kodeksu pracy, który w prawdziwie kapitalistycznym państwie byłby zlikwidowany!
          • 6burakow Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 00:23
            misiu-1 napisał:

            > W gospodarce rynkowej, bez socjalistycznego, złośliwego nowotworu, jedna osoba
            > (z reguły mężczyzna) zarabia wystarczająco dużo, żeby utrzymać na przyzwoitym p
            > oziomie całą rodzinę.

            W ktorym to kapitalistycznym kraju tak jest?
            • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 01:08
              6burakow napisał:

              >
              > W ktorym to kapitalistycznym kraju tak jest?

              W Korwinstanie. Ponadto wszystkich stać tam na szkoły i studia dla potomstwa i oczywiście na służbę zdrowia.
              • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 08:26
                cytrynowe napisała:

                > W Korwinstanie.

                Takim Korwinstanem były Stany Zjednoczone, kiedy budowały swoja potęgę. Obecnie, w okowach socjalizmu, już tylko ją zjadają.

                > Ponadto wszystkich stać tam na szkoły i studia dla potomstwa i oczywiście na służbę
                > zdrowia.

                Abstrahując od tego, że człowiekowi potrzebny jest od czasu do czasu lekarz i pielęgniarka, a nie "służba zdrowia", to oczywiście na takie usługi medyczne, jakie nam zapewnia "służba zdrowia", stać byłoby każdego. A dodatkowo wszystkich, którzy tylko chcieliby pracować, stać byłoby na opiekę medyczną z prawdziwego zdarzenia, która byłaby znacznie tańsza niż jest obecnie. Podobnie jak edukacja.
                A ty, popierając socjalizm, chcesz komuś dokładać do lekarza, czy chcesz, żeby wynajęte zbiry przymusiły kogoś do płacenia za twojego? Bo jeśli to pierwsze, to mogłabyś się dołożyć i bez socjalizmu. W dodatku lepiej jest dokładać się tylko do lekarza niż do lekarza, urzędnika i ministra. A jeśli to drugie, to jako zlecająca rozbój powinnaś trafić do więzienia.
                • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 08:56
                  misiu-1 napisał:

                  > Takim Korwinstanem były Stany Zjednoczone, kiedy budowały swoja potęgę. Obecnie
                  > , w okowach socjalizmu, już tylko ją zjadają.

                  Wracaj do książek, misiu.

                  >
                  > Abstrahując od tego, że człowiekowi potrzebny jest od czasu do czasu lekarz i p
                  > ielęgniarka, a nie "służba zdrowia", to oczywiście na takie usługi medyczne, ja
                  > kie nam zapewnia "służba zdrowia", stać byłoby każdego.

                  a nie, jak naprawdę aż tak lubisz bajki, to może do przedszkola?
                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 09:48
                    cytrynowe napisała:

                    > Wracaj do książek, misiu.

                    Jakbyś zgadła. Ja wrócę do lektury książek, skąd czerpię swoją wiedzę, a ty do lektury GWna, skąd bierzesz swoją.

                    > a nie, jak naprawdę aż tak lubisz bajki, to może do przedszkola?

                    Jeśli masz jakieś argumenty, to czekam. Głupawe przymówki, znamionujące pustkę w blond główce, zachowaj dla koleżanek w piaskownicy.
                    • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 12:00
                      > Jeśli masz jakieś argumenty, to czekam.

                      Argumenty, że w USA mężczyźni nie zarabiali wystarczająco, żeby utrzymywać rodziny na przyzwoitym poziomie? Jejku, nie wiem, może sprawdź, czy taki farmer zupełnie sam pracował na farmie, czy może potrzebował pomocy nie tylko żony ale i dzieci? Może sprawdź, czy istniały kobiety pracujące w fabrykach? Bo w feministycznych ulotkach się takie przewijają, ale może to takie feministyczne fałszowanie świata, może pierwsze kobiety w fabrykach to dopiero w ZSRR. Oraz z naszych feministycznych ulotek wynika, że większości tych rodzin farmerskich i robotniczych nie było stać na porządne wykształcenie dzieci, ale znowu: może to propaganda.
                      Ach, i skoro twierdzisz, że taki pracujący sam mężczyzna potrafiłby zapewnić rodzinie leczenie, to polecam też sprawdzić cenę terapii różnych nowotworów,
                      • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 16:09
                        cytrynowe napisała:

                        > Argumenty, że w USA mężczyźni nie zarabiali wystarczająco, żeby utrzymywać
                        > rodziny na przyzwoitym poziomie? Jejku, nie wiem, może sprawdź, czy taki farmer
                        > zupełnie sam pracował na farmie, czy może potrzebował pomocy nie tylko żony
                        > ale i dzieci?

                        Pracę na farmie trudno porównać z życiem rodziny pracownika najemnego. Na pewno farmer nie miał obok domu żadnego żłobka ani przedszkola, do którego mógłby oddać dzieci (a rodziło się ich wówczas więcej niż dzisiaj), więc żona farmera sama musiała się o nie troszczyć i prowadzić dom. Wobec tego większość prac siłą rzeczy wykonywał farmer. Dzieci pomagały mu dopiero, kiedy były już trochę odchowane.

                        > Może sprawdź, czy istniały kobiety pracujące w fabrykach? Bo w feministycznych ulotkach
                        > się takie przewijają, ale może to takie feministyczne fałszowanie świata, może pierwsze
                        > kobiety w fabrykach to dopiero w ZSRR.

                        Naprawdę się przewijają? Niemożliwe! Przecież feministki twierdzą, że przed 200 laty kobiety nie mogły się ani uczyć, ani pracować, tak były dyskryminowane. Może więc uzgodnicie jakąś spójną wersję, której będziecie się trzymać?

                        > Oraz z naszych feministycznych ulotek wynika, że większości tych rodzin farmerskich i
                        > robotniczych nie było stać na porządne wykształcenie dzieci, ale znowu: może to
                        > propaganda.

                        Owszem, propaganda.

                        > Ach, i skoro twierdzisz, że taki pracujący sam mężczyzna potrafiłby zapewnić rodzinie
                        > leczenie, to polecam też sprawdzić cenę terapii różnych nowotworów

                        Cena terapii różnych nowotworów dzisiaj jest wielokrotnie wyższa niż mogłaby być, gdyby płacili za nie chorzy z własnych pieniędzy, a nie urzędnicy z cudzych. Cudze pieniądze wydaje się inaczej niż własne. Zwłaszcza, jeśli z cudzych da się jeszcze skubnąć co nieco dla siebie. To pierwsza sprawa. A druga jest taka, że dziś na tę "terapię różnych nowotworów" załapiesz się, jak będziesz miała szczęście i zmieścisz się w limicie. Bo jak nie, to pójdziesz do piachu i żaden urzędnik okiem nie mrugnie.
                        Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, czy popierając socjalizm chcesz dokładać komuś do leczenia, czy odwrotnie - chcesz obrabować kogoś na swoje leczenie.
                        • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 17:45
                          misiu-1 napisał:

                          > Pracę na farmie trudno porównać z życiem rodziny pracownika najemnego.

                          Ach, czyli najpierw ignorujesz warunki życia kobiet i czarnych, teraz ignorujesz farmerów i rolników, za chwilę będziesz udawał, że nie było w ogóle ludzi ubogich, i wtedy rzeczywiście może wyjść, że wszyscy mężczyźni mogli sami utrzymywać całą rodzinę.

                          > Na pewno
                          > farmer nie miał obok domu żadnego żłobka ani przedszkola, do którego mógłby od
                          > dać dzieci (a rodziło się ich wówczas więcej niż dzisiaj), więc żona farmera sa
                          > ma musiała się o nie troszczyć i prowadzić dom. Wobec tego większość prac siłą
                          > rzeczy wykonywał farmer. Dzieci pomagały mu dopiero, kiedy były już trochę odch
                          > owane.

                          No i widzisz, jednak lubisz bajeczki. Tak na farmie, jak i na europejskiej wsi nie da się, żeby mężczyzna sam ogarniał całe gospodarstwo. Moja babcia na przykład zajmowała się krowami, kurami, królikami, przydomowym ogródkiem, częściowo sadem, brała udział w wykopkach, w wybieraniu stonki, w zbieraniu siana, w świniobiciu. I jeszcze krawcową była w wolnym czasie. Pracowała w gospodarstwie do końca życia, nawet w wieku emerytalnym. Więc duża część rodzinnych dochodów i rodzinnych dóbr takich jak jedzenie była wytworem jej pracy. Praca taka, jaką dzisiaj mają ludzie zajmujący się wyłącznie domem (czyli sprzątanie, pranie, gotowanie, dzieci), to tylko malutka część tego, co robiła.

                          >
                          > Naprawdę się przewijają? Niemożliwe! Przecież feministki twierdzą, że przed 200
                          > laty kobiety nie mogły się ani uczyć, ani pracować, tak były dyskryminowane. M
                          > oże więc uzgodnicie jakąś spójną wersję, której będziecie się trzymać?

                          Totalnie podniosę to na najbliższym zlocie. No więc skoro już uwierzyłeś w tę femnistyczną propagandę, to spieszę sprostować: w różnych krajach bywały zakazy pracy w różnych zawodach albo zakazy pracy dla mężatek, ale ogólnie pracujące najemnie kobiety (w fabrykach, jako pomoc domowa, w sklepach itp.) nie były rzadkością.

                          >
                          > Owszem, propaganda.

                          Czyli większość rodzin farmerskich i robotniczych było stać na porządne wykształcenie dla swoich dzieci? A że na amerykańskich uniwersytetach było i jest nieproporcjonalnie dużo dzieci z bogatych rodzin, to wina tego, że ci farmerzy i robotnicy pieniądze przepijali, inwestowali, chowali do świnki-skarbonki, ...?

                          >
                          > Cena terapii różnych nowotworów dzisiaj jest wielokrotnie wyższa niż mogłaby by
                          > ć, gdyby płacili za nie chorzy z własnych pieniędzy, a nie urzędnicy z cudzych.

                          Nawet wielokrotnie niższa wciąż byłaby poza zasięgiem większości.

                          > Nie odpowiedziałaś mi na pytanie, czy popierając socjalizm chcesz dokładać komu
                          > ś do leczenia, czy odwrotnie - chcesz obrabować kogoś na swoje leczenie.

                          Póki traktujesz podatki jak rabunek, póty nie nadajesz się do dyskusji o cywilizowanym społeczeństwie. Wyprowadź się do jakiejś społeczności bez podatków, na pewno mają lepsze uniwersytety, lepsze szpitale i w ogóle super się rozwijają.
                          • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 19:46
                            cytrynowe napisała:

                            > Ach, czyli najpierw ignorujesz warunki życia kobiet i czarnych, teraz ignorujesz farmerów i
                            > rolników, za chwilę będziesz udawał, że nie było w ogóle ludzi ubogich, i wtedy rzeczywiście
                            > może wyjść, że wszyscy mężczyźni mogli sami utrzymywać całą rodzinę.

                            Napisz jeszcze, że ignoruję pracę Metojków.

                            > No i widzisz, jednak lubisz bajeczki. Tak na farmie, jak i na europejskiej wsi
                            > nie da się, żeby mężczyzna sam ogarniał całe gospodarstwo. Moja babcia na przykład
                            > zajmowała się krowami, kurami, królikami, przydomowym ogródkiem, częściowo
                            > sadem, brała udział w wykopkach, w wybieraniu stonki, w zbieraniu siana, w świn
                            > iobiciu. I jeszcze krawcową była w wolnym czasie. Pracowała w gospodarstwie do
                            > końca życia, nawet w wieku emerytalnym. Więc duża część rodzinnych dochodów i r
                            > odzinnych dóbr takich jak jedzenie była wytworem jej pracy. Praca taka, jaką dz
                            > isiaj mają ludzie zajmujący się wyłącznie domem (czyli sprzątanie, pranie, goto
                            > wanie, dzieci), to tylko malutka część tego, co robiła.

                            Co ty bredzisz? Czy ja gdzieś napisałem, że utrzymywanie rodziny przez mężczyznę polega na tym, że wszyscy oprócz niego leżą do góry brzuchem? Rozmawiamy o pracy najemnej, przynoszącej dochód, z którego utrzymuje się rodzina, a nie pracy we własnym gospodarstwie rolnym, którego nie da się oddzielić od gospodarstwa domowego.

                            > Totalnie podniosę to na najbliższym zlocie. No więc skoro już uwierzyłeś w tę femnistyczną
                            > propagandę, to spieszę sprostować: w różnych krajach bywały zakazy pracy w różnych
                            > zawodach albo zakazy pracy dla mężatek, ale ogólnie pracujące najemnie kobiety (w
                            > fabrykach, jako pomoc domowa, w sklepach itp.) nie były rzadkością.

                            No proszę, jak ładnie można przykroić propagandę do bieżącej potrzeby. Tylko, że to jakoś nie chce grać. Przecież cała feminazistowska propaganda opiera się na tezie, że patriarchalne społeczeństwo od wieków przeznaczyło kobiety do prostych prac domowych.
                            W istocie trudno zaprzeczyć, że kobiety pracowały zarobkowo. Tylko, że to wcale nie podważa mojej tezy, że w państwie kapitalistycznym praca jednej osoby w zupełności wystarczy do utrzymania rodziny.

                            > Czyli większość rodzin farmerskich i robotniczych było stać na porządne wykształcenie dla
                            > swoich dzieci? A że na amerykańskich uniwersytetach było i jest nieproporcjonalnie dużo
                            > dzieci z bogatych rodzin, to wina tego, że ci farmerzy i robotnicy pieniądze przepijali,
                            > inwestowali, chowali do świnki-skarbonki, ...?

                            Owszem, stać ich było na wykształcenie dzieci. A że nie takie, na jakie stać było ludzi bogatych, to przecież nic dziwnego. Toż przecież bogactwo na tym właśnie polega, że bogatego stać na więcej. Dysproporcja między bogatymi i biednymi na uniwersytetach bierze się zresztą nie tylko z różnicy w zamożności, ale też z różnicy w aspiracjach, inteligencji i pracowitości (bogactwo to wszak pochodna pracy i rozumu).

                            > Nawet wielokrotnie niższa wciąż byłaby poza zasięgiem większości.

                            Bzdura. Wystarczy pomyśleć logicznie, żeby zauważyć, że opłacenie lekarza bezpośrednio jest tańsze niż lekarza + pośredników. Zrozum wreszcie, że ta banda złodziei w rządzie i urzędach nie ma własnych pieniędzy, z których funduje nam opiekę medyczną. Mają tylko te pieniądze, które nam zrabują w podatkach. Odstaw socjalistyczną propagandę i zacznij myśleć samodzielnie.

                            > Póki traktujesz podatki jak rabunek, póty nie nadajesz się do dyskusji o cywilizowanym
                            > społeczeństwie.

                            To się nazywa zatruwanie studni. "Kto nie widzi pięknych szat cesarza nie nadaje się na zajmowane stanowisko". Takie prymitywne chwyty erystyczne zachowaj dla głupszych od siebie, bo u mądrzejszych tylko się ośmieszasz.
                            Podatki są niezbędne dla utrzymania państwa, ale o ich słusznym lub rabunkowym charakterze nie decyduje samo istnienie, tylko wielkość i przeznaczenie. Dopóki przeznaczone są na finansowanie niezbędnych wydatków państwa, czyli utrzymanie wojska, policji, sądów i podstawowej administracji, wówczas wszystko w porządku. Rabunek pojawia się wówczas, gdy państwo zaczyna sobie uzurpować prawo do "redystrybucji dochodów", czyli wtedy, kiedy zaczyna rabować jednym, żeby dać innym (przejmując część na utrzymanie rosnącej bandy pasożytów na urzędach rozdzielających zrabowane środki).

                            > Wyprowadź się do jakiejś społeczności bez podatków, na pewno mają lepsze uniwersytety,
                            > lepsze szpitale i w ogóle super się rozwijają

                            Podatki pochłaniające większość dochodów wypracowanych przez podatników to wynalazek bardzo świeży, XX-wieczny. Natomiast szpitale i uniwersytety pojawiły się, i to w znacznej liczbie, daleko wcześniej. Oznacza to, że do ich istnienia wcale nie potrzeba podatków. W dodatku porównanie jakości opieki w tych państwowych z prywatnymi wychodzi wyraźnie na korzyść tych drugich. Niestety, współcześnie nastały mroczne czasy socjalizmu, który panuje niepodzielnie w całym, niegdyś cywilizowanym, świecie, a to za sprawą upowszechniania się absurdalnego poglądu, jakoby demokracja była najlepszym ustrojem politycznym. Bo jak już zauważył Karol Marks, żeby w jakimś kraju zwyciężył socjalizm, wystarczy wprowadzić tam demokrację. Głupcy bowiem zawsze będą w większości.
                            • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 20:49
                              misiu-1 napisał:

                              >
                              > Napisz jeszcze, że ignoruję pracę Metojków.

                              Ale co się burzysz, przecież jak opisujesz jakiś rzekomo fajny system, a okazuje się, że większość ludzi w tym twoim systemie wcale nie miała fajnie, to ci to wytykamy. Nie możesz tych ludzi zignorować.

                              > Co ty bredzisz? Czy ja gdzieś napisałem, że utrzymywanie rodziny przez mężczyzn
                              > ę polega na tym, że wszyscy oprócz niego leżą do góry brzuchem? Rozmawiamy o pr
                              > acy najemnej, przynoszącej dochód, z którego utrzymuje się rodzina, a nie pracy
                              > we własnym gospodarstwie rolnym, którego nie da się oddzielić od gospodarstwa
                              > domowego.

                              Da się, przecież babcia mogłaby tylko gotować, sprzątać, prać, opiekować się dziećmi, resztę robiłby dziadek. A jednak jakimś cudem przytłaczająca większość rodzin na wsi nie mogła sobie na to pozwolić. Skąd pomysł, że taki podział pracy (kobieta: gotowanie, sprzątanie, pranie, zakupy, dzieci, mężczyzna: reszta) zadziałałby u większości rodzin miastowych? Nie działał i nadal nie ma szans działać.

                              > No proszę, jak ładnie można przykroić propagandę do bieżącej potrzeby. Tylko, ż
                              > e to jakoś nie chce grać. Przecież cała feminazistowska propaganda opiera się n
                              > a tezie, że patriarchalne społeczeństwo od wieków przeznaczyło kobiety do prost
                              > ych prac domowych.

                              Sorry, jakieś złe ulotki czytałeś. Nie, nie opiera się na tym. I och, jakie zaskoczenie, jesteś kolejnym głupkiem, któremu feminizm kojarzy się z nazizmem.

                              > W istocie trudno zaprzeczyć, że kobiety pracowały zarobkowo. Tylko, że to wcale
                              > nie podważa mojej tezy, że w państwie kapitalistycznym praca jednej osoby w zu
                              > pełności wystarczy do utrzymania rodziny.

                              Oprócz rodzin na wsi, jak już ustaliliśmy, tam jakimś cudem mężczyźni robią się mniej produkcyjni i nie potrafią bez pomocy żony utrzymać rodziny? Tylko że niestety nawet wyłączając wieś, to nie ma i nie było takiego państwa, może w twojej Misiolandii tak jest, ale czemu mamy ci wierzyć na słowo?

                              > Bzdura. Wystarczy pomyśleć logicznie, żeby zauważyć, że opłacenie lekarza bezpo
                              > średnio jest tańsze niż lekarza + pośredników.

                              No ba, mieszkanie też jest tańsze bez pośredników, ale większości ludzi na nie nie stać. Nie zbijesz cen niektórych terapii, żeby stać było na nie powiedzmy 95% społeczeństwa (a i tak obrzydliwe, że masz w nosie te 5%).

                              > Owszem, stać ich było na wykształcenie dzieci.

                              Hmm, no więc nadal nie wyjaśnia to, gdzie się podziały pieniądze, których nie przeznaczyli na edukację dzieci. Powinni się zrobić obrzydliwie bogaci od tego nieedukowania dzieci.

                              > u. Rabunek pojawia się wówczas, gdy państwo zaczyna sobie uzurpować prawo do "r
                              > edystrybucji dochodów", czyli wtedy, kiedy zaczyna rabować jednym, żeby dać inn
                              > ym (przejmując część na utrzymanie rosnącej bandy pasożytów na urzędach rozdzie
                              > lających zrabowane środki).

                              I znowu korwinistyczno-gimnazjalna retoryka, daruj sobie. Nie korzystamy po równo z tego, co zapewnia nam państwo, nie korzystamy po równo z dróg, z pracy policji, z sądów. Tylko ja jak nie jeżdżę jakąś drogą, to nie płaczę, że mi rząd rabuje, bo wiem, na czym polega życie w społeczeństwie. Wiele korzyści, jakie przynosi komuś państwo, jest na pierwszy rzut oka nieoczywista, np. bezpłatna i powszechna edukacja to zysk nie tylko dla wyedukowanych, ale i dla pracodawców, pomoc grupom zagrożonym społecznym wykluczeniem i bezrobociem to nie tylko zysk dla tych grup, ale i zysk dla wszystkich obywateli (unikamy w ten sposób społecznych napięć i wylęgarni przestępstw), zysk dla bogatych (są bezpieczniejsi), dla przedsiębiorców (są bezpieczniejsi, mają więcej potencjalnych klientów i więcej potencjalnych pracowników). Naprawdę chętnie zobaczę państwo, które doszło do średniego poziomu UE pod względem wykształcenia, zdrowia i bogactwa bez państwowej powszechnej edukacji i bez służby zdrowia.

                              > W dodatku porównanie jakości opieki w tych państwowy
                              > ch z prywatnymi wychodzi wyraźnie na korzyść tych drugich.

                              Pokaż to porównanie i dobrze, żeby były w nim również dane na temat dostępu do usług medycznych. Bo co ludziom po dobrych jakościowo szpitalach, na które ich nie stać.

                              > I kolejny raz upominam się o odpowiedź na pytanie - czy popierając socjalizm ch
                              > cesz dokładać z własnych pieniędzy do cudzego leczenia, czy rabować innych żeby
                              > opłacać swoje? Tak trudno ci na to odpowiedzieć?

                              Owszem, dość trudno, bo używasz strasznie dziwnych słów. Ale dobrze, jestem kobietą i z wrodzoną wszystkim kobietom cierpliwością dostosuję się do czyjegoś niższego poziomu intelektualnego, to będzie dobre przygotowanie do opieki nad dzieckiem: i dołożę ze swoich, bo zarabiam dużo, i zrabuję od innych, na przykład tych równie bogatych i jeszcze bogatszych, którzy
                              (a) z powodu mojego rabunku nie kupią sobie następnego jachtu ;(
                              (b) z powodu mojego rabunku nie kupią sobie biletów do loży VIP na finał EURO ;(
                              (c) ogólnie zrobią się niesamowicie nieszczęśliwi z powodu tego rabunku i wyemigrują do jakiejś Somalii czy gdzieś, gdzie nie ma tej paskudnej służby zdrowia i darmowych szkół i studiów.
                              • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 22:49
                                cytrynowe napisała:

                                > Ale co się burzysz, przecież jak opisujesz jakiś rzekomo fajny system, a okazuje się, że
                                > większość ludzi w tym twoim systemie wcale nie miała fajnie, to ci to wytykamy. Nie
                                > możesz tych ludzi zignorować.

                                "Wytykamy"? Pluralis Majestatis wybitnie ci nie pasuje. W tym systemie większość, wbrew twoim lewicowym zabobonom, miała bardzo fajnie, bo żyli sobie, jak chcieli i jedli owoce swojej pracy, których żaden socjalistyczny bandyta im nie rabował. A że nie od razu nie tylko Kraków, ale i Stany Zjednoczone, zbudowano, toteż zaczęło się od ciężkiej pracy.

                                > Da się, przecież babcia mogłaby tylko gotować, sprzątać, prać, opiekować się dziećmi,
                                > resztę robiłby dziadek.

                                Nie da się. W przypadku pracownika najemnego granica jest ostra. Własne gospodarstwo jest własne jako całość i nie sposób wykreślić granicy. Bo czym jest na przykład postawienie płotu? Pracą zarobkową, czy domową? A wykopanie studni? Pracownik najemny też może to przecież zrobić po powrocie z fabryki.

                                > A jednak jakimś cudem przytłaczająca większość rodzin na wsi nie mogła sobie na to
                                > pozwolić.

                                Na co nie mogła sobie pozwolić?

                                > Skąd pomysł, że taki podział pracy (kobieta: gotowanie, sprzątanie, pranie, zakupy, dzieci,
                                > mężczyzna: reszta) za działałby u większości rodzin miastowych? Nie działał i nadal nie ma
                                > szans działać.

                                Działał i nadal miałby szansę działać, gdyby nie barbarzyński, złodziejski socjalizm.

                                > Sorry, jakieś złe ulotki czytałeś. Nie, nie opiera się na tym. I och, jakie zaskoczenie, jesteś
                                > kolejnym głupkiem, któremu feminizm kojarzy się z nazizmem.

                                Czytałem wasze wypociny na FF. Podobieństwa między feminizmem a nazizmem są oczywiste. Obie te lewicowe ideologie opierają się na szowinizmie. Pierwsza płciowym, druga narodowym. I odradzam sięganie po chamskie odzywki, bo w ten sposób tylko publicznie ściągasz sobie majtki, a na mnie i tak żadnego wrażenia tym nie zrobisz. Musiałyby być najpierw czyste.

                                > Oprócz rodzin na wsi, jak już ustaliliśmy, tam jakimś cudem mężczyźni robią się mniej
                                > produkcyjni i nie potrafią bez pomocy żony utrzymać rodziny? Tylko że niestety nawet
                                > wyłączając wieś, to nie ma i nie było takiego państwa, może w twojej Misiolandii tak jest,
                                > ale czemu mamy ci wierzyć na słowo?

                                Nie są mniej produktywni, tylko inaczej wygląda ich praca. Robotnik po przyjściu do domu nie popada w błogą bezczynność, tylko podejmuje się różnych prac domowych, które jednak nie idą na konto pracy zarobkowej. Rolnik cały czas jest zarazem i w domu, i w pracy. I nieprawda, że takich państw nie było, bo były. Inaczej przecież feminazizm nie mógłby głosić, że "patriarchalne społeczeństwo" kazało kobietom siedzieć w domu, a mężczyznom pracować.

                                > No ba, mieszkanie też jest tańsze bez pośredników, ale większości ludzi na nie
                                > nie stać. Nie zbijesz cen niektórych terapii, żeby stać było na nie powiedzmy 9
                                > 5% społeczeństwa (a i tak obrzydliwe, że masz w nosie te 5%).

                                A jak ma być ich stać na mieszkanie, skoro część jest leniwa, a tym, którzy są pracowici, większość dochodów (Centrum Adama Smitha obliczyło jakiś czas temu, że ok. 83%) rabuje państwo? A że niektóre rzadkie i nowoczesne terapie są i pozostałyby drogie, to przecież nie znaczy, że ludzi nie byłoby stać na leczenie w ogóle. Dziś też, mimo bizantyjskiej rozrzutności socjalistycznego państwa, a raczej właśnie dzięki niej, masz znikome szanse, żeby się na taką terapię załapać.

                                > Hmm, no więc nadal nie wyjaśnia to, gdzie się podziały pieniądze, których nie przeznaczyli
                                > na edukację dzieci. Powinni się zrobić obrzydliwie bogaci od tego nieedukowania dzieci.

                                A niby dlaczego mieli by być z tego powodu "obrzydliwie bogaci"? Czynisz z gruntu fałszywe założenie, że ci, którzy nie kształcili dzieci, odkładali lub korzystnie inwestowali pieniądze, które inaczej przeznaczyliby na edukację. W rzeczywistości po prostu żyli na wyższym poziomie, nie odmawiając sobie niczego, czego odmawiali sobie ci, którzy dzieci kształcili.

                                > I znowu korwinistyczno-gimnazjalna retoryka, daruj sobie. Nie korzystamy po równo z tego,
                                > co zapewnia nam państwo, nie korzystamy po równo z dróg, z pracy policji, z sądów.

                                Jeśli po szkolnej, socjalistycznej indoktrynacji nie pojmujesz tego, to tym gorzej dla ciebie. Bo choć wyobrażasz sobie, że rząd będzie rabować innych, żeby dać tobie (wszyscy zaczadzeni socjalizmem podobnie uważają), to tak naprawdę ciebie pierwszą będą rabować w swoim interesie. Socjaliści, wyobraź sobie, dzielą się na kutych na cztery nogi szubrawców, którzy na lewicowej retoryce i rabunku podatkowym budują swoją życiową pomyślność i naiwnych jak dzieci ignorantów, którzy tę retorykę kupują. Innych nie ma.
                                Nieważne, że nie korzystamy jednakowo. Korzystać możemy.

                                > Tylko ja jak nie jeżdżę jakąś drogą, to nie płaczę, że mi rząd rabuje, bo wiem, na czym
                                > polega życie w społeczeństwie.

                                Ja też nie płaczę, tylko traktuję rząd, jak złodzieja. A rabunek nie jest potrzebny do życia w społeczeństwie, o czym dobitnie świadczy właśnie to, że redystrybucyjna funkcja podatku jest względna nowością, a społeczeństwa istniały i funkcjonowały na długo przed nią.

                                > Wiele korzyści, jakie przynosi komuś państwo, jest na pierwszy rzut oka nieoczywista, np.
                                > bezpłatna i powszechna edukacja to zysk nie tylko dla wyedukowanych, ale i dla
                                > pracodawców

                                Bzdura. Nie istnieje bezpłatna edukacja. Edukacja publiczna jest finansowana z pieniędzy zrabowanych podatnikom i kosztuje ich więcej niż kosztowałaby, gdyby sami za nią płacili. Co więcej - jest szkodliwa, bo przymusowa, a przez chęć zabobonnego "wyrównywania szans" jej poziom systematycznie spada. O czym może się przekonać każdy, kto porówna obecne zadania maturalne z tymi sprzed kilkudziesięciu lat.

                                • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 23:52
                                  > W tym systemie w
                                  > iększość, wbrew twoim lewicowym zabobonom, miała bardzo fajnie, bo żyli sobie,
                                  > jak chcieli i jedli owoce swojej pracy, których żaden socjalistyczny bandyta im
                                  > nie rabował

                                  I ptaszki im ćwierkały... Nie szkodzi, że nieraz paręnaście godzin dziennie, nie szkodzi, że nawet dzieci musiały wtedy pracować: tak po prostu chcieli!

                                  > Nie da się. W przypadku pracownika najemnego granica jest ostra. Własne gospoda
                                  > rstwo jest własne jako całość i nie sposób wykreślić granicy.

                                  Przecież ci wykreśliłam, czytać nie umiesz? Pytanie, dlaczego mężczyzna na wsi nie potrafiłby podołać temu wszystkiemu sam, a mężczyzna w mieście nagle potrafiłby równoważność tej wsiowej pracy wykonać sam w fabryce śrubek?

                                  > Bo czym jest na p
                                  > rzykład postawienie płotu? Pracą zarobkową, czy domową? A wykopanie studni? Pra
                                  > cownik najemny też może to przecież zrobić po powrocie z fabryki.

                                  Oczywiście, to są, jak naprawienie kranu i wbicie gwoździa, prace męskie.

                                  > Na co nie mogła sobie pozwolić?

                                  Na to, żeby dzieci nie pracowały, a kobieta zajmowała się tylko gotowaniem, sprzątaniem, praniem, dziećmi.

                                  >
                                  > Działał i nadal miałby szansę działać, gdyby nie barbarzyński, złodziejski socj
                                  > alizm.

                                  Misiu, naprawdę powinieneś sięgnąć po jakąś książkę. W twoim magicznym XIX wieku kobiety pracowały, a pensja przeciętnego robotnika nie wystarczała na "utrzymanie rodziny na przyzwoitym poziomie". To jest elementarz, przecież z sytuacji materialnej tych warstw społecznych narodziły się ruchy robotnicze, za moich czasów uczyli tego w szkole. Zróbmy tak: podaj tytuł dzieła, w którym przeczytałeś, że system "kobieta: gotowanie, sprzątanie, pranie, zakupy, dzieci, mężczyzna: reszta" działał, naprawdę muszę się temu przyjrzeć.

                                  > I nieprawda, że takich państw nie było, bo były. Inac
                                  > zej przecież feminazizm nie mógłby głosić, że "patriarchalne społeczeństwo" kaz
                                  > ało kobietom siedzieć w domu, a mężczyznom pracować.

                                  Nie wiem, może czytałeś o feminizmie na demotywatorach? Dalej, podaj kraj, gdzie w większości rodzin kobiety siedziały w domu, zajmowały się tylko tym, o czym pisałam, a mężczyźni samodzielnie zaopatrywali rodzinę w jedzenie, ciuchy, wyposażenie domowe.

                                  >
                                  > Nie są mniej produktywni, tylko inaczej wygląda ich praca. Robotnik po przyjści
                                  > u do domu nie popada w błogą bezczynność, tylko podejmuje się różnych prac domo
                                  > wych, które jednak nie idą na konto pracy zarobkowej. Rolnik cały czas jest zar
                                  > azem i w domu, i w pracy.

                                  To nie ma znaczenia. Spójrz na to tak: rodzina potrzebuje miejsca do mieszkania, sprzętów domowych, produktów spożywczych, ubrań, potrzebuje też to miejsce do mieszkania utrzymywać w porządku, przygotowywać posiłki i zajmować się dziećmi. Te rzeczy można robić samemu, można też robić coś innego, a uzyskane pieniądze wymieniać za owe rzeczy i czynności potrzebne domowi. Wiesz, klasyka wolnego rynku: ja umiem łowić ryby, ty umiesz pleść koszyki, więc wymieniamy koszyk za ryby. Na pewno Korwin o tym pisał na blogu. W każdym razie posiadanie rodziny wymaga włożenia jakiejś pracy, która pośrednio lub bezpośrednio zapewnia owej rodzinie wymienione wyżej rzeczy. No więc ludzkość najczęściej żyje tak, że większość tych domowych rzeczy robi sama. Rewolucją ostatnich stuleci jest bardzo duża specjalizacja i wymienianie prawie wszystkiego na pieniądze. Ale rzeczy do zrobienia w domu są ciągle te same, tylko zamiast robić je sami bezpośrednio, coraz częściej zlecamy komuś płacąc pośrednio inną pracą. Nie szyjemy sobie ubrań, nie pierzemy w strumieniu, nie uprawiamy pola, nie zabijamy kurczaków, nie wyrabiamy chleba.
                                  I teraz: jeśli prawie żadnej rodzinie w historii nie udało się tak, żeby z pracy kobiety załatwiać gotowanie, sprzątanie i dzieci, a z pracy mężczyzny całą resztę, to jakim cudem ma to się udać przeciętnej rodzinie robotnika? Czemu jego praca jest nagle tyle warta? Pracuje facet na wsi od rana do wieczora i potrzebuje pomocy i żony i dzieci, przeprowadza się do miasta, trafia do fabryki śrubek i bum! nagle jego praca zaspokaja dużo więcej potrzeb rodziny niż wcześniej. Magia w Misiolandii!

                                  > W rzeczy
                                  > wistości po prostu żyli na wyższym poziomie, nie odmawiając sobie niczego, czeg
                                  > o odmawiali sobie ci, którzy dzieci kształcili.

                                  O kurczę, czyli większość rodzin było stać na edukację dzieci, ale nie edukowali, za to żyli nie odmawiając sobie niczego? Oj, Pinokio, Pinokio...

                                  > Bzdura. Nie istnieje bezpłatna edukacja. Edukacja publiczna jest finansowana z
                                  > pieniędzy zrabowanych podatnikom i kosztuje ich więcej niż kosztowałaby, gdyby
                                  > sami za nią płacili. Co więcej - jest szkodliwa, bo przymusowa, a przez chęć za
                                  > bobonnego "wyrównywania szans" jej poziom systematycznie spada. O czym może się
                                  > przekonać każdy, kto porówna obecne zadania maturalne z tymi sprzed kilkudzies
                                  > ięciu lat.

                                  Bo jak wiemy z książek Misia, przed kilkudziesięciu laty edukacja nie była opłacana z podatków. Ponownie poproszę o państwo, które doszło do czegokolwiek bez powszechnej opłacanej z podatków edukacji.

                                  > zieje. W dodatku uzasadnianie tego koniecznością przekupienia potencjalnych bun
                                  > towszczyków jest obrzydliwe i tchórzliwe. Państwo ma rządzić sprawiedliwie, a d
                                  > la ludzi, którym się sprawiedliwość nie podoba, ma mieć więzienia, a w razie ko
                                  > nieczności -szubienice i kule.

                                  Oj oj, jaki srogi niedźwiadek, drżyjcie socjaliści...

                                  > To porównanie widzi każdy, kto korzystał z jednego i drugiego.

                                  No, na przykład wyleczył się z nowotworu w prywatnym szpitalu. Jak wiemy, w prywatnych szpitalach leczących nowotwory w ogóle nie ma kolejek, a zabieg kosztuje 20 zł.

                                  >
                                  > Jeśli chcesz dołożyć komu innemu, to możesz mu dołożyć nie korzystając z pośred
                                  > nictwa państwa. A jeśli chcesz komuś zrabować, to planujesz pospolitą kradzież,
                                  > za którą powinnaś pójść do więzienia. Jeśli ktoś jest dużo bogatszy od ciebie,
                                  > to są dwie możliwości - albo zdobył majątek nieuczciwie, a wówczas trzeba go w
                                  > sadzić do więzienia, a to, co zdobyte nieuczciwie, odebrać, być może z nawiązką
                                  > , albo też zdobył uczciwie, a wówczas ma pełne prawo kupić sobie za to nawet dz
                                  > iesiąty z kolei jacht, tysiąc biletów do loży VIP-owsiej na finał EURO i być z
                                  > tym bezbrzeżnie szczęśliwym bez wyjeżdżania nigdzie, a tobie nic do tego.

                                  I tu jest właśnie dosyć skomplikowana rzecz, której pewnie nie zrozumiesz. Ale spróbujmy: nikt nie stał się bogaty całkiem sam. I świat nie jest taki czarno-biały, żeby móc zawsze powiedzieć, czy coś jest "uczciwie" czy nie. Czy jest uczciwie dostać pieniądze po wujku nie ruszywszy małym palcem w bucie? Czy jest uczciwie dostać posadę po znajomości? Czy jest uczciwie wykorzystywać podbramkową sytuację swoich pracowników i płacić im minimalne pensje samemu kupując dwunasty jacht? Czy kolesie z banków, które były głównymi aktorami ostatniego kryzysu, uczciwie zapracowali na swoje milionowe odprawy? My, lewaki, uważamy, że bogaci stali się bogaci dzięki wielu szczęśliwym zbiegom okoliczności, że mieli odpowiednich rodziców, że nie zachorowali na białaczkę, że nie umarli na gruźlicę, że spotkali odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, że społeczeństwo zapewniło im odpowiednie warunki na bycie bogatym. Mają za swojego farta i za swój dług wobec społeczeństwa zapłacić. Jak się nie podoba, to niech jadą do Misiolandii czy innej Somalii, gdzie nie ma rządu ani przymusowej edukacji i nikt im nie odbierze ich ciężko odziedziczonych pieniędzy na leczenie białaczki u jakiś nieudaczników.
                                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 07:55
                                    cytrynowe napisała:

                                    > I ptaszki im ćwierkały... Nie szkodzi, że nieraz paręnaście godzin dziennie, nie szkodzi, że
                                    > nawet dzieci musiały wtedy pracować: tak po prostu chcieli!

                                    Ptaszki ćwierkały. Nie szkodzi, że paręnaście godzin dziennie. Dzięki temu ich poziom życia wzrastał. Wzrastał szybciej i bardziej, niż gdyby swoim dochodem musieli się dzielić z bezproduktywnymi i niepotrzebnymi urzędnikami państwa. Bo państwo, wbrew socjalistycznym zabobonom, nie poprawia ogólnego poziomu życia. Poprawia go tylko marginesowi społecznemu - pijakom, nierobom, menelom, złodziejom. Czyli "elementom socjalnie bliskim". A że dzieci pracowały, to nie dlatego, że musiały w znaczeniu przymusu ekonomicznego. Pracowały w granicach rozsądku i swoich możliwości ze względów wychowawczych. Dzisiaj także wiele z nich pracuje. I dobrze.

                                    > Przecież ci wykreśliłam, czytać nie umiesz? Pytanie, dlaczego mężczyzna na wsi
                                    > nie potrafiłby podołać temu wszystkiemu sam, a mężczyzna w mieście nagle potrafiłby
                                    > równoważność tej wsiowej pracy wykonać sam w fabryce śrubek?

                                    Niczego nie wykreśliłaś. Mężczyzna na wsi nie wykonuje sam równowartości pracy robotnika ze względu na specyfikę pracy na roli. Okresowe spiętrzenie prac polowych sprawia, że po prostu by nie zdążył. Robotnik w fabryce może pracować stałym tempem przez okrągły rok. Rolnik nie może rozłożyć sobie siewu, żniw czy wykopków równo, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, na cały rok.

                                    > Oczywiście, to są, jak naprawienie kranu i wbicie gwoździa, prace męskie.

                                    > Misiu, naprawdę powinieneś sięgnąć po jakąś książkę. W twoim magicznym XIX wiek
                                    > u kobiety pracowały, a pensja przeciętnego robotnika nie wystarczała na "utrzym
                                    > anie rodziny na przyzwoitym poziomie". To jest elementarz, przecież z sytuacji
                                    > materialnej tych warstw społecznych narodziły się ruchy robotnicze, za moich cz
                                    > asów uczyli tego w szkole. Zróbmy tak: podaj tytuł dzieła, w którym przeczytałe
                                    > ś, że system "kobieta: gotowanie, sprzątanie, pranie, zakupy, dzieci, mężczyzna
                                    > : reszta" działał, naprawdę muszę się temu przyjrzeć.

                                    Owszem, to elementarz socjalistycznego prania mózgu. W magicznym XIX wieku kobiety zazwyczaj wykonywały prace domowe, a mężczyźni pracowali. I choć poziom życia z oczywistych względów (inny poziom wydajności pracy) był niższy niż obecnie, to jednak rodzinom wystarczało na przyzwoite życie i wychowanie gromadki dzieci. Moi dziadkowie, na przykład, mieli dziesięcioro dzieci i praca samego dziadka w zupełności wystarczała na utrzymanie ich razem z babcią, która przy tylu dzieciach też miała co robić. Więc mi tu nie wciskaj swojego lewicowego, propagandowego kitu. To, że wcisnęli ci go w szkole, niczego nie zmienia w jego charakterze.

                                    > Bo jak wiemy z książek Misia, przed kilkudziesięciu laty edukacja nie była opła
                                    > cana z podatków. Ponownie poproszę o państwo, które doszło do czegokolwiek bez
                                    > powszechnej opłacanej z podatków edukacji.

                                    Bezmyślność to nie jest coś, co ci pomoże w rozmowie. Sięgnięcie do tematów sprzed kilkudziesięciu lat nie ma ci dostarczyć informacji, jak wygladała edukacja zanim zaczęła być opłacana z podatków, tylko jak katastrofalnie na przestrzeni kilkudziesięciu lat obniżył się jej poziom. Właśnie dlatego, że organizuje ją państwo.

                                    > No, na przykład wyleczył się z nowotworu w prywatnym szpitalu. Jak wiemy, w pry
                                    > watnych szpitalach leczących nowotwory w ogóle nie ma kolejek, a zabieg kosztuj
                                    > e 20 zł.

                                    Wiele osób wyleczyło się z nowotworów w prywatnych szpitalach. A zabieg nie musi kosztować 20zł. Może spokojnie kosztować 50 tysięcy. I pracownika będzie na niego stać.

                                    > I tu jest właśnie dosyć skomplikowana rzecz, której pewnie nie zrozumiesz.

                                    Moralne problemy są zawsze bardzo skomplikowane dla kogoś bez zasad.
                                    (G.K.Chesterton)

                                    > Ale spróbujmy: nikt nie stał się bogaty całkiem sam. I świat nie jest taki czarno-b
                                    > iały, żeby móc zawsze powiedzieć, czy coś jest "uczciwie" czy nie.

                                    Owszem, zawsze można to powiedzieć.

                                    > Czy jest uczciwie dostać pieniądze po wujku nie ruszywszy małym palcem w bucie?

                                    Oczywiście. Przy założeniu, że wujek ich nikomu nie ukradł, to jest uczciwe.

                                    > Czy jest uczciwie dostać posadę po znajomości?

                                    To zależy. Jeśli w firmie prywatnej - jest uczciwie. Pracodawca ma prawo dobierać sobie zaufanych pracowników według dowolnych, przez siebie określonych kryteriów. Jeśli w urzędzie państwowym - nie jest uczciwie.

                                    > Czy jest uczciwie wykorzystywać podbramkową sytuację swoich pracowników i płacić im
                                    > minimalne pensje samemu kupując dwunasty jacht?

                                    Oczywiście. Umowa między pracownikiem a przedsiębiorcą jest dobrowolna. Jeśli pracownik uważa, że proponowane warunki są złe, może umowy nie zawierać i szukać pracy gdzie indziej.

                                    > Czy kolesie z banków, które były głównymi aktorami ostatniego kryzysu, uczciwie
                                    > zapracowali na swoje milionowe odprawy?

                                    Kolesie z banków opływają w dostatki dzięki wam - lewakom. Dzięki waszym, socjalistycznym panstwom, z ich regulacjami, chronicznym deficytem pokrywanym kredytami.

                                    > My, lewaki, uważamy, że bogaci stali się bogaci dzięki wielu szczęśliwym zbiegom
                                    > okoliczności, że mieli odpowiednich rodziców, że nie zachorowali na białaczkę, że nie
                                    > umarli na gruźlicę, że spotkali odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, że
                                    > społeczeństwo zapewniło im odpowiednie warunki na bycie bogatym.

                                    Państwo nie jest właścicielem ani dysponentem tych szczęśliwych zbiegów okoliczności, żeby zbierać z nich profity. A jakież to są te "warunki", które "zapewnia społeczeństwo"?

                                    > Mają za swojego farta i za swój dług wobec społeczeństwa zapłacić.

                                    Cóż innego mógłby powiedzieć bandyta z kijem w ciemnej uliczce? Złodziejska mentalność. Źródłem farta nie jest państwo, więc nie ma żadnego uzasadnienia, żeby fart opodatkowywać. A w stosunku do społeczeństwa nie ma się żadnych długów, jeśli za wszystkie otrzymane dobra uczciwie się zapłaciło.

                                    > Jak się nie podoba, to niech jadą do Misiolandii czy innej Somalii, gdzie nie ma
                                    > rządu ani przymusowej edukacji i nikt im nie odbierze ich ciężko odziedziczonych
                                    > pieniędzy na leczenie białaczki u jakiś nieudaczników.

                                    Albo niech powywiesza wszystkich socjalistycznych złodziei, chcących pod pretekstem "leczenia białaczki" ograbić go z jego uczciwie zapracowanych pieniędzy. pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_misericordiam
                                    • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 13:05
                                      > Bo
                                      > państwo, wbrew socjalistycznym zabobonom, nie poprawia ogólnego poziomu życia.
                                      > Poprawia go tylko marginesowi społecznemu - pijakom, nierobom, menelom, złodzie
                                      > jom.

                                      I właśnie dlatego najwyższy poziom życia jest w krajach socjalistycznych, a Misiolandii nikt na oczy nie widział. Pewnikiem spisek feministek.

                                      > Rolnik nie może rozłożyć sobie siewu, żniw czy wyk
                                      > opków równo, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, na cały rok.

                                      Sęk w tym, że w dni bez wykopków, żniw i siewu kobiety też nie "siedziały" w domu. Tu nie chodzi o te spiętrzenia, facet nie ogarnąłby sam nawet bieżącej obsługi pola, ogrodu i zwierząt. W dni spiętrzenia po prostu wszyscy pracowali jescze dłużej i jeszcze ciężej. Mój tata i jego znajomi jako dzieci nawet do szkoły wtedy nie chodzili.

                                      > W magicznym XIX wieku kobiety zazwyczaj wykonywały prace domowe, a mężczyźni pracowali.

                                      Ha ha, nie. Pierwsze fałszerstwo: znowu ominąłeś rodziny ze wsi, a było ich nieco więcej niż dzisiaj. Drugie fałszerstwo: nawet w mieście wiele kobiet pracowało. Pierwszy z brzegu powszechny kobiecy fach: pomoc domowa. "W Warszawie przełomu XIX i XX w. służba domowa stanowiła 30 proc. zarobkującej ludności" i trochę dalej: "Pod koniec XIX w. (1897 r.) kobiety stanowiły 95,5 proc. służby domowej" (tutaj).

                                      > Właśnie dlatego, że organizuje ją państwo.
                                      >

                                      Ale wtedy też organizowało. A jak nie organizowało, to większość dzieci po prostu nie chodziła albo kończyła na kilku klasach. Na dodatek porównanie z innymi państwami socjalistycznymi pokazuje, że edukację można urządzić lepiej niż u nas. Bo że nasze państwo w wielu miejscach sobie nie radzi, to racja, ale to nie powód, żeby uciekać w anarchię.

                                      > Wiele osób wyleczyło się z nowotworów w prywatnych szpitalach. A zabieg nie mus
                                      > i kosztować 20zł. Może spokojnie kosztować 50 tysięcy. I pracownika będzie na n
                                      > iego stać.

                                      Widzę, że na medycynie znasz się jak na historii i ekonomii.

                                      >
                                      > Państwo nie jest właścicielem ani dysponentem tych szczęśliwych zbiegów okolicz
                                      > ności, żeby zbierać z nich profity.

                                      Takoż nie jest ich właścicielem szczęśliwy posiadacz wujka. Wygrywający w lotka nie miał żadnego wpływu na swoją wygraną, nie włożył w nią żadnej pracy, żadnego wysiłku, nie wynikła z żadnych jego pozytywnych przymiotów, które warto by wspierać paroma milionami. Taka naiwna idea stojąca za kultem prywatnej własności jest, żeby promować zaradnych i pracowitych. Więc promujmy właśnie takich, a od szczęścia niech płacą podatek.

                                      > A w stosunku do społeczeństwa nie ma się żadnych długów, j
                                      > eśli za wszystkie otrzymane dobra uczciwie się zapłaciło.

                                      Więc właśnie chcemy, żeby bogaty dołożył się do wykształcenia pracowników swoich fabryk, dołożył do przedszkola, dzieki któremu pracownicy mogą godzić rodzicielstwo z pracą, dołożył do dróg i transportu publiczny, którymi ci pracownicy dojeżdżają do jego fabryki, zapłacił więcej za policję, dzięki której ma zapewnione bezpieczeństwo swoje i swoich firm.

                                      > Albo niech powywiesza wszystkich socjalistycznych złodziei, chcących pod pretekstem "leczenia białaczki" ograbić go z jego uczciwie zapracowanych pieniędzy.

                                      Tak, ależ się trzeba napracować, żeby odziedziczyć spadek albo dostać milionową odprawę w spółcę :( Nie to co jakieś obijające się dzieciaki w afrykańskich kopalniach. Co do "pretekstu", to polecam sprawdzenie, gdzie jest lepiej zachorować na białaczkę: w państwie socjalistycznym czy takim bez służby zdrowia.
                                      • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 19:15
                                        Szkoda czasu na tłumaczenie złodziejowi, że kradzież jest złem.
                              • misiu-1 cd. 15.06.12, 22:53
                                cytrynowe napisała:

                                > pomoc grupom zagrożonym społecznym wykluczeniem i bezrobociem to nie
                                > tylko zysk dla tych grup, ale i zysk dla wszystkich obywateli (unikamy w ten sposób
                                > społecznych napięć i wylęgarni przestępstw), zysk dla bogatych (są bezpieczniejsi),
                                > dla przedsiębiorców (są bezpieczniejsi, mają więcej potencjalnych klientów i więcej
                                > potencjalnych pracowników).

                                Nagradzanie za głupotę i lenistwo pieniędzmi zrabowanymi rozumnym i pracowitym jest głęboko niemoralne i niczym nie różni się od tego, co robią pospolici złodzieje. W dodatku uzasadnianie tego koniecznością przekupienia potencjalnych buntowszczyków jest obrzydliwe i tchórzliwe. Państwo ma rządzić sprawiedliwie, a dla ludzi, którym się sprawiedliwość nie podoba, ma mieć więzienia, a w razie konieczności -szubienice i kule.

                                > Naprawdę chętnie zobaczę państwo, które doszło do średniego poziomu UE pod względem
                                > wykształcenia, zdrowia i bogactwa bez państwowej powszechnej edukacji i bez służby
                                > zdrowia.

                                USA w ciągu 200lat zbudowały potęgę gospodarczą i militarną daleko przewyższającą EU bez państwowej służby zdrowia i powszechnej "bezpłatnej" edukacji.

                                > Pokaż to porównanie i dobrze, żeby były w nim również dane na temat dostępu do
                                > usług medycznych. Bo co ludziom po dobrych jakościowo szpitalach, na które ich
                                > nie stać.

                                To porównanie widzi każdy, kto korzystał z jednego i drugiego. A ludzi nie stać na dobre jakościowo szpitale, ponieważ pieniądze, które mogliby na to przeznaczyć, zostały im zrabowane przez państwo. Ja na samo "ubezpieczenie zdrowotne" płacę co rok
                                niemal 10 tysięcy złotych, a z lekarzem (i to tylko piewszego kontaktu) widzę się raz na dobre kilka lat. A poza tym przecież są też różne inne podatki.

                                > Owszem, dość trudno, bo używasz strasznie dziwnych słów.

                                Używam odpowiednich słow z języka polskiego, oddających możliwie najlepiej istotę spraw, o których rozmawiamy. To, że nie podobają ci się niektóre sformułowania, nazywające po imieniu pewne postawy lub czyny, nie szkodzi. Mam świadomość, że złodziej nie lubi być nazywany złodziejem, tylko "człowiekiem dokonującym redystrybucji dochodów". Tylko, że ja nie mam zamiaru zakłamywać rzeczywistości po to, zeby dogodzić złodziejom.

                                > Ale dobrze, jestem kobietą i z wrodzoną wszystkim kobietom cierpliwością dostosuję
                                > się do czyjegoś niższego poziomu intelektualnego, to będzie dobre przygotowanie do
                                > opieki nad dzieckiem: i dołożę ze swoich, bo zarabiam dużo, i zrabuję od innych, na
                                > przykład tych równie bogatych i jeszcze bogatszych, którzy (a) z powodu mojego
                                > rabunku nie kupią sobie następnego jachtu ;((b) z powodu mojego rabunku nie kupią
                                > sobie biletów do loży VIP na finał EURO ;((c) ogólnie zrobią się niesamowicie
                                > nieszczęśliwi z powodu tego rabunku i wyemigrują do jakiejś Somalii czy gdzieś, gdzie
                                > nie ma tej paskudnej służby zdrowia i darmowych szkół i studiów.

                                Jeśli chcesz dołożyć komu innemu, to możesz mu dołożyć nie korzystając z pośrednictwa państwa. A jeśli chcesz komuś zrabować, to planujesz pospolitą kradzież, za którą powinnaś pójść do więzienia. Jeśli ktoś jest dużo bogatszy od ciebie, to są dwie możliwości - albo zdobył majątek nieuczciwie, a wówczas trzeba go wsadzić do więzienia, a to, co zdobyte nieuczciwie, odebrać, być może z nawiązką, albo też zdobył uczciwie, a wówczas ma pełne prawo kupić sobie za to nawet dziesiąty z kolei jacht, tysiąc biletów do loży VIP-owsiej na finał EURO i być z tym bezbrzeżnie szczęśliwym bez wyjeżdżania nigdzie, a tobie nic do tego. Nadążasz?

                                PS. Ale doceniam, że wreszcie odważyłaś się wyjawić swoje inklinacje do złodziejstwa.
                            • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 02:33
                              misiu-1 napisał:
                              > Dopóki przeznaczone są na finansowanie niezbędnych wydatków państwa, czyli utrzymanie
                              > wojska, policji, sądów i podstawowej administracji, wówczas wszystko w porządku.

                              1. Kto decyduje o tym co jest "podstawowe", a co nie?
                              2. Co np. z drogami?
                              • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 08:23
                                black-emissary napisała:

                                > 1. Kto decyduje o tym co jest "podstawowe", a co nie?

                                Zasady. Podstawowe obowiązki państwa wynikają z jego istoty. Państwo to monopol na przemoc. Stąd podstawowe zadania państwa związane są z tym monopolem - wojsko, policja, wymiar sprawiedliwości i administracja rządowa. Te dziedziny należą do państwa z konieczności, wynikającej z tego monopolu. Nic więcej państwo robić nie musi.

                                > 2. Co np. z drogami?

                                Z drogami sprawa jest trochę kłopotliwa. Z jednej strony mogłyby z powodzeniem pozostawać w rękach prywatnych. Z drugiej - mają zasadnicze znaczenie dla obronności, która jest jedną z podstawowych funkcji państwa. Z trzeciej - dostępna powierzchnia, mogąca być wykorzystana pod budowę dróg, jest ograniczona, co mocno utrudnia wolną konkurencję.
                                Z konieczności zatem główna sieć drogowa o podstawowym znaczeniu powinna być budowana i utrzymywana przez państwo z podatków. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie istnieniu także płatnych dróg prywatnych.
                                • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 12:13
                                  misiu-1 napisał:
                                  > Zasady.

                                  A któż je ustala? :)

                                  > Nic więcej państwo robić nie musi.

                                  Brak uzasadnienia.

                                  > Z konieczności zatem główna sieć drogowa o podstawowym znaczeniu powinna być
                                  > budowana i utrzymywana przez państwo z podatków.

                                  Co oznacza dodatkowe podatki oraz całą rzeszę pracowników, urzędników i inspektorów.

                                  > Nic jednak nie stoi na przeszkodzie istnieniu także płatnych dróg prywatnych.

                                  Które państwo jednak też musi kontrolować, co oznacza dodatkowych urzędników i inspektorów.

                                  Czyli już mamy pierwszy wyłom ... :)
                                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 12:43
                                    black-emissary napisała:

                                    > misiu-1 napisał:
                                    > > Zasady.
                                    >
                                    > A któż je ustala? :)
                                    >
                                    > > Nic więcej państwo robić nie musi.
                                    >
                                    > Brak uzasadnienia.

                                    Mylisz się. Uzasadnienie jest bardzo proste - państwo nie powinno robić niczego innego poza tym, co musi. Państwo zawsze robi wszystko gorzej i drożej niż prywatni ludzie a uczestnicząc w gospodarce wypacza rachunek ekonomiczny, generuje korupcję i ogranicza wolność.
                                    Interes państwa, rozumiany jako suma interesów obywateli, przemawia więc za tym, żeby nie robiło nic poza tym, co konieczne. Wydawałoby się, że po doświadczeniach z uczestnictwa w budowie socjalizmu w bloku sowieckim takie sprawy są jasne. Jak widać, lewicowa propaganda wyżera nawet pamięć o wydarzeniach sprzed parudziesięciu lat.

                                    > Co oznacza dodatkowe podatki oraz całą rzeszę pracowników, urzędników i inspektorów.

                                    Podatki tak. Znacznie jednak mniejsze niż obecnie. Urzędników bardzo niewielu. Budowa dróg mogłaby być zlecana w otwartej i jawnej licytacji, a kontrola wykonania mogłaby być przeprowadzana przez jedną z przegranych firm, zainteresowanych w wykryciu nieprawidłowości i (w następnej kolejności) sprawne sądownictwo. Warunkiem jest brak jakichkolwiek państwowych koncesji budowlanych (ograniczających konkurencję i tworzących w ten sposób warunki do ustawiania przetargów) i surowa odpowiedzialność tak za niedotrzymanie warunków, jak i za fałszywe zarzuty.

                                    > Które państwo jednak też musi kontrolować, co oznacza dodatkowych urzędników i
                                    > inspektorów.

                                    Znów ten bezsensowny, lewicowy paradygmat. Mylisz się. Nie musi niczego kontrolować. Jeśli kupuję coś od kogoś na alledrogo, to żadne kontrole państwowe nic do tego nie mają. Ja sam sprawdzam, czy towar jest zgodny z umową i jeśli nie jest, reklamuję. Jeśli zaś sprzedawca uchyla się od realizacji umowy, to od tego są sądy. Tak samo jest w przypadku drogi. Dobrowolna umowa między właścicielem drogi a użytkownikiem pojazdu i sądy na straży jej przestrzegania.
                                    • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 13:12
                                      misiu-1 napisał:
                                      > Mylisz się.

                                      ROTFL
                                      Nie podałeś uzasadnienia, Misu! :)

                                      > Uzasadnienie jest bardzo proste

                                      To nie żadne uzasadnienia, a Twoja interpretacja garści faktów.
                                      To, że państwo nie jest w czymś w obecnym wydaniu efektywne nie jest wcale jednoznacznym argumentem za tym, by państwo się sprawą nie zajmowało, zamiast tego można spróbować zwiększyć efektywność.

                                      Tak socjalizm jak i korwinizm w teorii są piękne, w praktyce rozbijają się o słabość ludzką. Rzecz w tym, że korwinizm dodatkowo rozwala się o własne uproszczenia (np. dzielenie ludzi na "głupich i leniwych" oraz "mądrych i zaradnych", bez stopni pośrednich), naiwności (patrz wizje Misia dotyczące budowania dróg) i nieszczęśliwe przypadki.

                                      > Budowa dróg mogłaby być zlecana w otwartej i jawnej licytacji, a kontrola wykon
                                      > ania mogłaby być przeprowadzana przez jedną z przegranych firm, zainteresowanyc
                                      > h w wykryciu nieprawidłowości i (w następnej kolejności) sprawne sądownictwo. W
                                      > arunkiem jest brak jakichkolwiek państwowych koncesji budowlanych (ograniczając
                                      > ych konkurencję i tworzących w ten sposób warunki do ustawiania przetargów) i s
                                      > urowa odpowiedzialność tak za niedotrzymanie warunków, jak i za fałszywe zarzuty.

                                      Ach, jaki świat byłby piękny... Szkoda tylko, że po tak budowanych drogach strach byłoby jeździć.

                                      > Nie musi niczego kontrolować.

                                      Tzn. na zasadzie - jak się na danej prywatnej drodze raz zabiję, bo zakręt był źle wyprofilowany, to więcej już nią nie pojadę?
                                      • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 19:28
                                        black-emissary napisała:

                                        > To nie żadne uzasadnienia, a Twoja interpretacja garści faktów.

                                        Owszem, to jest uzasadnienie. Jeśli oddasz buty do szewca, a ten naprawi je byle jak, a policzy sobie tyle, ile kosztują trzy pary nowych, to jest to wystarczające uzasadnienie, żeby już nigdy żadnej roboty mu nie zlecać.

                                        > To, że państwo nie jest w czymś w obecnym wydaniu efektywne nie jest wcale
                                        > jednoznacznym argumentem za tym, by państwo się sprawą nie zajmowało, zamiast tego
                                        > można spróbować zwiększyć efektywność.

                                        Gdyby to było jedno państwo, od biedy przyznałbym ci rację. Ale jeśli każde państwo tak ma, wówczas jest to argument jednoznaczny.

                                        > Tak socjalizm jak i korwinizm w teorii są piękne, w praktyce rozbijają się o słabość ludzką.

                                        Nieprawda. W kapitalizmie słabość ludzka (np. chciwość, lenistwo) jest lokomotywą. W socjalizmie piaskiem w trybach.

                                        > Rzecz w tym, że korwinizm dodatkowo rozwala się o własne uproszczenia (np. dzielenie
                                        > ludzi na "głupich i leniwych" oraz "mądrych i zaradnych", bez stopni pośrednich), naiwności
                                        > (patrz wizje Misia dotyczące budowania dróg) i nieszczęśliwe przypadki.

                                        Ludzie sami się tak dzielą. Konserwatyści, w odróżnieniu od lewaków, nie zamykają na to oczu. A pseudoargument o rzekomym niedostrzeganiu stopni pośrednich jest bałamutny.

                                        > Ach, jaki świat byłby piękny... Szkoda tylko, że po tak budowanych drogach strach byłoby
                                        > jeździć.

                                        ROTFL.
                                        Strach to jeździć po naszych, socjalistycznych drogach, a im więcej i dłużej tego socjalizmu, tym strach większy. Pojedź sobie na Ukrainę, to zobaczysz.

                                        > Tzn. na zasadzie - jak się na danej prywatnej drodze raz zabiję, bo zakręt był
                                        > źle wyprofilowany, to więcej już nią nie pojadę?

                                        Nie. Na takiej zasadzie, że druga prywatna firma ma interes w znalezieniu fuszerki, bo sądy zmuszą wykonawcę do naprawy na własny koszt i zabronią udziału w następnym przetargu.
                                        • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 19:55
                                          misiu-1 napisał:
                                          > Owszem, to jest uzasadnienie. Jeśli oddasz buty do szewca, a ten naprawi je byle jak,
                                          > a policzy sobie tyle, ile kosztują trzy pary nowych, to jest to wystarczające uzasadnienie,
                                          > żeby już nigdy żadnej roboty mu nie zlecać.

                                          Ale Ty proponujesz nigdy więcej do żadnego szewca nie iść!

                                          > Gdyby to było jedno państwo, od biedy przyznałbym ci rację.
                                          > Ale jeśli każde państwo tak ma, wówczas jest to argument jednoznaczny.

                                          Nie, nie każde, istnieje kilka państw, w których żyje się całkiem nieźle. Np. Szwecja.

                                          > Nieprawda. W kapitalizmie słabość ludzka (np. chciwość, lenistwo) jest lokomotywą.

                                          Bzdura. Chciwość, egoizm czy oszustwo podważają cały ten system.

                                          > Ludzie sami się tak dzielą.

                                          Kolejna bzdura. Są np. ludzie mądrzy, ale niezaradni, jak i głupi i zaradni.

                                          > Strach to jeździć po naszych, socjalistycznych drogach

                                          Udowodnij. :)

                                          > Nie. Na takiej zasadzie, że druga prywatna firma ma interes w znalezieniu fuszerki, bo sądy
                                          > zmuszą wykonawcę do naprawy na własny koszt i zabronią udziału w następnym przetargu.

                                          Serio tak naiwny jesteś?
                                          Ta druga firma z pierwszą się raz dwa umówi - my wam puszczamy inwestycję A, wy nam B.
                                          Żeby to wszystko miało jakikolwiek sens te Twoje "sądy" musiałyby pełnić rolę... dzisiejszych inspektorów. :)
                                          • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 21:48
                                            black-emissary napisała:

                                            > Ale Ty proponujesz nigdy więcej do żadnego szewca nie iść!

                                            A niby gdzie? Proponuję iść do takiego, który zrobi tanio i porządnie.

                                            > Nie, nie każde, istnieje kilka państw, w których żyje się całkiem nieźle. Np. Szwecja.

                                            W Szwecji wcale nie żyje się dobrze. Ogromne podatki, brak wolności, wysoka i rosnąca przestępczość, uwiąd więzi rodzinnych. Jeśli jeszcze się nie rozwaliło, to tylko dzięki niewolniczej mentalności Szwedów, którzy sprawiają wrażenie, jakby byli zdolni do pogodzenia się z odbieraniem im przez socjalistyczny reżim 100% dochodów i dalej pracowali wydajnie.

                                            > Bzdura. Chciwość, egoizm czy oszustwo podważają cały ten system.

                                            Mylisz się. W kapitalizmie chciwość napędza przedsiębiorczość, a lenistwo innowacyjność. W socjalizmie chciwość i lenistwo prowadzą do korupcji i życia na koszt podatników. W kapitalizmie nie ma urzędnika, od którego arbitralnej decyzji zależy przydział czy koncesja. Nie ma "opieki społecznej" od której można wyłudzić zasiłek. Jak chcesz mieć pieniądze, musisz się wziąć do roboty, a jak jesteś przy tym leniwy, to musisz wymyślić coś, co ci ulży w pracy nie pogarszając wydajności. Socjalizm sprawia, że pracowitość, przedsiębiorczość i wynalazczość się po prostu nie opłaca. Opłaca się nijakość, przeciętność, nieróbstwo i serwilizm. Bo "czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy".

                                            > Kolejna bzdura. Są np. ludzie mądrzy, ale niezaradni, jak i głupi i zaradni.

                                            Nie rozumiesz, o co chodzi. Oczywiście, że ludzie są różni. Te dwa przykłady miały tylko pokazać zasadę. Mnie chodziło o co innego. W normalnym państwie dla każdego jest rzeczą oczywistą, że ludzie są mądrzy, głupi, pracowici, leniwi, słabi, silni, chorzy i zdrowi, w różnych kombinacjach i że normalną jest rzeczą, że przekłada się to na życiowe powodzenie. A w socjalizmie obowiązuje urawniłowka i hasło "wszyscy mają równe żołądki".
                                            I jeśli są ludzie mądrzy, a niezaradni, to będzie im lepiej niż głupim i niezaradnym, ale gorzej niż mądrym i zaradnym. I tak jest dobrze. Mądrość i zaradność musi być nagradzana, a głupota i niezaradność karana. W socjalizmie jest na odwrót.

                                            > Udowodnij. :)

                                            LOL
                                            tiny.pl/hlhtg
                                            > Serio tak naiwny jesteś?
                                            > Ta druga firma z pierwszą się raz dwa umówi - my wam puszczamy inwestycję A, wy nam B.

                                            Nie czytasz uważnie. Nie umówią się, bo kiedy państwo nie będzie koncesjonować ich branży, konkurencja będzie rzeczywista, a nie udawana, jak dzisiaj.

                                            > Żeby to wszystko miało jakikolwiek sens te Twoje "sądy" musiałyby pełnić rolę..
                                            > . dzisiejszych inspektorów. :)

                                            A teraz pełnią? Sądy działałyby tak, jak normalnie działają sądy. Jeśli potrzeba opinii biegłych, to się ich powołuje. Dziś także, pomimo istnienia różnych "inspekcji".
                                            • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 22:30
                                              misiu-1 napisał:
                                              > A niby gdzie?

                                              Postulując praktyczną likwidację państwa poza tymi elementami, które Ciebie i JKM kręcą.

                                              > W Szwecji wcale nie żyje się dobrze. Ogromne podatki, brak wolności, wysoka i r
                                              > osnąca przestępczość, uwiąd więzi rodzinnych. Jeśli jeszcze się nie rozwaliło,
                                              > to tylko dzięki niewolniczej mentalności Szwedów, którzy sprawiają wrażenie, ja
                                              > kby byli zdolni do pogodzenia się z odbieraniem im przez socjalistyczny reżim
                                              > 100% dochodów i dalej pracowali wydajnie.

                                              :)
                                              Ależ Was ta Szwecja uwiera! :D

                                              > Mylisz się.

                                              Mylisz się. W kapitalizmie chciwość napędza wyzysk i niesprawiedliwość.
                                              W kapitalizmie chciwość napędza przedsiębiorczość, a lenistwo innow

                                              > W kapitalizmie nie ma urzędnika, od którego arbitralnej decyzji zależy przydział czy koncesja.

                                              Co korwinizm radzi w temacie monopoli? :)

                                              > Nie ma "opieki społecznej" od której można wyłudzić zasiłek.

                                              I dlatego likwidujmy opiekę społeczną... Świetne...

                                              > Jak chcesz mieć pieniądze, musisz się wziąć do roboty

                                              A jak jesteś chory, niesprawny czy masz pecha mieć takowych rodziców - zdychaj z głodu.

                                              > I jeśli są ludzie mądrzy, a niezaradni, to będzie im lepiej niż głupim i niezaradnym,
                                              > ale gorzej niż mądrym i zaradnym. I tak jest dobrze.

                                              Będzie im też gorzej, niż głupim i zaradnym, chciwym i bezwzględnym, tępym i dobrze ustawionym, leniwym i mającym fuksa, etc, etc, etc...

                                              > Mądrość i zaradność musi być nagradzana, a głupota i niezaradność karana.

                                              Takiego systemu jeszcze nie wynaleziono.

                                              > Nie czytasz uważnie. Nie umówią się, bo kiedy państwo nie będzie koncesjonować
                                              > ich branży, konkurencja będzie rzeczywista, a nie udawana, jak dzisiaj.

                                              Bajki.
                                              Po cholerę miałyby te firmy z sobą konkurować, jeżeli na współpracy lepiej wyjdą, co?

                                              > A teraz pełnią? Sądy działałyby tak, jak normalnie działają sądy. Jeśli potrzeb
                                              > a opinii biegłych, to się ich powołuje. Dziś także, pomimo istnienia różnych "inspekcji".

                                              Dziś do sądu odwołuje się w ostatecznych przypadkach. Ty proponujesz w praktyce ciągły nadzór sądu, który jakoby ma być... tańszy. Paradne.
                                              • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 23:28
                                                black-emissary napisała:

                                                > Postulując praktyczną likwidację państwa poza tymi elementami, które Ciebie i J
                                                > KM kręcą.

                                                Nie rozśmieszaj mnie. Jeśli postuluję, żeby państwo nie robiło tego, do czego się nie nadaje, to nie wynika z tego, że nikt więcej ma się tym nie zajmować. Szewcy nie są tu alegoriami państw, tylko podmiotów gospodarczych. Jeśli państwo jest drogim partaczem, to znajdzie się prywatny, dobry i tani fachowiec.

                                                > Ależ Was ta Szwecja uwiera! :D

                                                A dlaczego miałaby nas uwierać niewolnicza mentalność i degrengolada moralna jakiejś obcej nacji?

                                                > Mylisz się. W kapitalizmie chciwość napędza wyzysk i niesprawiedliwość.

                                                Lewacki zabobon. Trudno dyskutować z wiarą w czarnego kota. Nawet, gdy ta wiara nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.

                                                > Co korwinizm radzi w temacie monopoli? :)

                                                Monopole są wyłączną winą państwa, które ograniczaniem wolności gospodarczej umożliwia ich powstawanie.

                                                > I dlatego likwidujmy opiekę społeczną... Świetne...

                                                Likwidujemy "opiekę społeczną", ponieważ niemoralne jest rabowanie jednym, żeby dawać drugim. Menelom, moczymordom i obibokom nie należy się żadna pomoc, a osoby potrzebujące otrzymają pomoc od prywatnych dobroczyńców. Zwłaszcza, jeśli tym ostatnim państwo nie będzie rabować pieniędzy. Nawet dziś, chociaż tendencja jest taka, że zapłaciwszy horrendalne podatki na "państwo opiekuńcze" obywatele mają prawo spodziewać się, że państwo o biednych zadba, zdarza się wiele przypadków, kiedy państwo ma biednych w dupie, a na wieść o tym już raz na to konto obrabowani ludzie, dobrowolnie pomagają tym, którym państwo pomóc nie chciało, choć samo wzięło na siebie ten obowiązek. Do dupy z takim państwem.

                                                > A jak jesteś chory, niesprawny czy masz pecha mieć takowych rodziców - zdychaj
                                                > z głodu.

                                                Patrz wyżej.

                                                > Będzie im też gorzej, niż głupim i zaradnym, chciwym i bezwzględnym, tępym i dobrze
                                                > ustawionym, leniwym i mającym fuksa, etc, etc, etc...

                                                No i co? Państwu nic do tego.

                                                > Takiego systemu jeszcze nie wynaleziono.

                                                Owszem, wynaleziono. Kapitalizm i wolny rynek właśnie to robi.

                                                > Bajki.
                                                > Po cholerę miałyby te firmy z sobą konkurować, jeżeli na współpracy lepiej wyjdą, co?

                                                A skąd w ogóle twoim zdaniem bierze się wolna konkurencja? Zbiera się egzekutywa i zarządza? To ty wierzysz w bajeczki, które lewactwo wciska słabym umysłom. Że jeśli pozwolić piekarzom swobodnie ustalać ceny pieczywa, to bochenek będzie kosztował 1000 złotych i tym podobne brednie. Ucz się na cudzych błędach, zamiast je powtarzać.

                                                > Dziś do sądu odwołuje się w ostatecznych przypadkach. Ty proponujesz w praktyce
                                                > ciągły nadzór sądu, który jakoby ma być... tańszy. Paradne

                                                Oczywiście, że tańszy. Dla społeczeństwa. Bo dla łobuzów, którzy będą próbowali oszukiwać kontrahentów i w efekcie będą zmuszeni pokrywać także koszty rozpraw, będzie bardzo drogi. I dobrze. Wcale im nie współczuję. Na pohybel im. Dla mnie łobuz nie jest "elementem socjalnie bliskim".
                                                • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 00:12
                                                  misiu-1 napisał:
                                                  > Jeśli postuluję, żeby państwo nie robiło tego, do czego się nie nadaje

                                                  Twoim zdaniem.

                                                  > Jeśli państwo jest drogim partaczem, to znajdzie się prywatny, dobry i tani fachowiec.

                                                  A dlaczego to tego "genialnego rozwiązania" nie przykładasz do wojska i policji, co? Kopanie najemne też będą efektywniejsze niż "drogi partacz" w formie wojska państwowego...

                                                  > Monopole są wyłączną winą państwa, które ograniczaniem wolności
                                                  > gospodarczej umożliwia ich powstawanie.

                                                  Jasne....
                                                  Co z patentami?

                                                  > Likwidujemy "opiekę społeczną", ponieważ niemoralne jest rabowanie jednym, żeby
                                                  > dawać drugim.

                                                  Za to "moralne" jest pozwalanie, by ci, którzy nie mieli szczęścia w życiu zdychali z głodu, podczas gdy ci, którzy owe szczęście mieli opływają w luksusy wyzyskując tych, którym powiodło się średnio...

                                                  > osoby potrzebujące otrzymają pomoc od prywatnych dobroczyńców

                                                  Ach, wzruszyłam się... Chlip!

                                                  > Patrz wyżej.

                                                  Pacze, paczę i widzę same banialuki.

                                                  > No i co? Państwu nic do tego.

                                                  No i do, że do dupy z takim systemem.

                                                  > Owszem, wynaleziono. Kapitalizm i wolny rynek właśnie to robi.

                                                  Bzdura, patrz wyżej.

                                                  > Że jeśli pozwolić piekarzom swobodnie ustalać ceny pieczywa, to bochenek będzie
                                                  > kosztował 1000 złotych i tym podobne brednie.

                                                  Przy piekarzach akurat konkurencja może działać. Im jednak droższy i bardziej skomplikowany produkt tym trudniej.
                                                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 10:41
                                                    black-emissary napisała:

                                                    > Twoim zdaniem.

                                                    Owszem, moim także. Państwo UDOWODNIŁO to już wiele razy.

                                                    > A dlaczego to tego "genialnego rozwiązania" nie przykładasz do wojska i policji, co?
                                                    > Kopanie najemne też będą efektywniejsze niż "drogi partacz" w formie wojska
                                                    > państwowego...

                                                    Kompanie najemne faktycznie mogą być znacznie lepsze, ale tak, czy owak, rozkazy wydawać musi państwo. Z prostego powodu - monopolu państwa na stosowanie przemocy. Tam, gdzie jest monopol, nie ma mowy o konkurencji.

                                                    > Jasne....
                                                    > Co z patentami?

                                                    A co niby miałoby być z patentami? To, zdaje się, nie jest bynajmniej socjalistyczny wynalazek. Poczytaj sobie o historii praw patentowych.

                                                    > Za to "moralne" jest pozwalanie, by ci, którzy nie mieli szczęścia w życiu zdychali z głodu,
                                                    > podczas gdy ci, którzy owe szczęście mieli opływają w luksusy wyzyskując tych, którym
                                                    > powiodło się średnio...

                                                    Komunistyczny bełkot i argumentum ad misericordiam. Menelstwo niech zdycha z głodu. To JEST moralne. "Kto nie chce pracować, nie też nie je". A jeśli ktoś jest głodny z przyczyn przez siebie niezawinionych, to niech szuka dobrowolnego wsparcia u innych ludzi. Jak chcesz uprawiać dobroczynność, to z własnej kieszeni, a nie z mojej. Doświadczenie uczy, że socjalistyczne panstwo najwięcej i najchętniej pomaga właśnie najrozmaitszej maści menelstwu, a ludzie naprawdę doświadczeni przez los i potrzebujący dostają kopa w d. Ile już było takich przypadków, że dziennikarze TV dotarli do takich ludzi. I kto im (tym ludziom znaczy) pomógł? Telewidzowie swoją ofiarnością. Mimo, że już raz na "opiekę społeczną" zapłacili temu złodziejskiemu, bolszewickiemu państwu.

                                                    > Ach, wzruszyłam się... Chlip!

                                                    No pewnie. I udowadniasz w ten sposób przy okazji, że kobiety się nie nadają do sprawowania ani wybierania władzy. Bo kierują się emocjami a nie rozsądkiem.

                                                    > Pacze, paczę i widzę same banialuki.

                                                    To patrz na moje odpowiedzi, a nie tylko na swoje.

                                                    > No i do, że do dupy z takim systemem.

                                                    Jak się boisz, że nie dasz sobie rady, to sobie znajdź prywatnego sponsor. Ty zamiast tego wolisz opłacić bandytę, żeby ten dokonał rabunku i podzielił się z tobą zrabowanym mieniem.
                                                    Za takie czyny w normalnym państwie wsadza się do więzienia. Zleceniodawcę i wykonawcę.

                                                    > Bzdura, patrz wyżej.

                                                    Prawda. Patrzę i widzę. Widzę ponad 100 milionów niewinnych ofiar lewicowych ludobójców. Twoich towarzyszy. To są owoce, po których można was poznać.

                                                    > Przy piekarzach akurat konkurencja może działać. Im jednak droższy i bardziej
                                                    > skomplikowany produkt tym trudniej.

                                                    Konkurencja może działać wszędzie, gdzie państwo się nie wtrąca. Także w dziedzinie zaawansowanych technologii.
                                                  • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 15:14
                                                    misiu-1 napisał:
                                                    > Z prostego powodu - monopolu państwa na stosowanie przemocy.

                                                    Dlaczego? Bo tak sobie założyłeś. Równie dobrze możesz założyć, że państwo ma monopol na opiekę społeczną, szpitale czy emerytury.

                                                    > A co niby miałoby być z patentami?

                                                    To miałoby być z patentami, że dziś służą one za narzędzie walki z konkurencją i sposób na ustalanie monopoli.

                                                    > To, zdaje się, nie jest bynajmniej socjalistyczny wynalazek.

                                                    A ja gdzieś tak twierdziłam? :) To Ty "socjalizm" odmieniasz przez wszystkie przypadki.

                                                    > Komunistyczny bełkot

                                                    Byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby tak było, naprawdę... Niestety, życie nie słucha się wizji pana JKM ani Misia.

                                                    > Menelstwo niech zdycha z głodu. To JEST moralne.

                                                    Znowu dokonujesz tej absurdalnej segregacji - albo "mądry i zaradny", albo menel, nie ma innego typu człowieka.

                                                    > "Kto nie chce pracować, nie też nie je".

                                                    A kto nie może pracować? Tylko łaskawie nie pitol o dobroczynności.
                                                    Państwo, w którym człowiek, który nie ma ambicji czy siły przepychać się wszędzie łokciami musi iść żebrać po kościół... serio to jest Twoja idealna wizja przyszłości?!

                                                    Ja rozumiem, że niektórzy mają sentyment do "starych, dobrych czasów", ale serio postulować powrót do nich to już zakrawa o patologię.

                                                    > Jak chcesz uprawiać dobroczynność, to z własnej kieszeni, a nie z mojej.

                                                    Umówmy się, więc, że na biednych idzie z mojej kieszeni, a z Twojej wyłącznie na promocję pana JKM. Może być?

                                                    > Doświadczenie uczy, że socjalistyczne panstwo najwięcej i najchętniej pomaga właśnie
                                                    > najrozmaitszej maści menelstwu, a ludzie naprawdę doświadczeni przez los
                                                    > i potrzebujący dostają kopa w d.

                                                    To nie jest argument za likwidacją wszelakiej pomocy, a jedynie za lepszym jej ukierunkowaniem.

                                                    > Ile już było takich przypadków, że dziennikarze TV dotarli do takich ludzi.

                                                    Twoje "dowody" są doprawdy urzekające - jak nie dziury w drogach to Uwaga... :)

                                                    > No pewnie. I udowadniasz w ten sposób przy okazji, że kobiety się nie nadają do
                                                    > sprawowania ani wybierania władzy. Bo kierują się emocjami a nie rozsądkiem.

                                                    Ślicznie... :) Ależ Cię łatwo za nos wodzić...

                                                    > Konkurencja może działać wszędzie, gdzie państwo się nie wtrąca.
                                                    > Także w dziedzinie zaawansowanych technologii.

                                                    A naiwnych wizjach Misów - owszem. W realnym świecie sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.
                                                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 17:46
                                                    black-emissary napisała:

                                                    > Dlaczego? Bo tak sobie założyłeś. Równie dobrze możesz założyć, że państwo ma monopol
                                                    > na opiekę społeczną, szpitale czy emerytury.

                                                    Wcale nie równie dobrze. Przemoc jest smutną koniecznością pomiędzy ludźmi, ponieważ ludzie bywają źli i potrzeba istnienia instrumentu, który by do zła zniechęcał, a popełnione karał. Gdyby nie ta przykra konieczność, państwo byłoby zupełnie zbędne. Ludzie dobrej woli ułożyliby stosunki między sobą tak, że wszyscy byliby zadowoleni. Ponieważ jednak jest to niemożliwe, musi istnieć jakaś forma usankcjonowanej przemocy. Pomysł, żeby każdy sobie prywatnie zatrudnił policjanta czy żołnierza, jest nieekonomiczny. Siłą rzeczy wykształciła się więc koncepcja państwa, jako organizacji społecznej, powołanej do strzeżenia praworządności i bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, i mającego monopol na stosowanie przemocy. Z istnienia tego monopolu w żaden sposób nie wynika potrzeba monopolizowania przez państwo dalszych dziedzin życia społecznego. Dlaczego? Ponieważ o ile niepożądane są samosądy, o tyle samodzielna działalność gospodarcza, samodzielne wspieranie potrzebujących i samodzielne troszczenie się o własną przyszłość jest jak najbardziej w porządku. Nie tylko dlatego, że jest to ekonomicznie najwydajniejsze, ale też dlatego, ze kształtuje postawy odpowiedzialności za siebie, swoich bliskich i własną społeczność. Jeśli w to wszystko wda się państwo, to dojdzie do marnotrawstwa dużej części środków na utrzymanie zupełnie niepotrzebnej gromady urzędników, wydawanie pieniędzy niezgodnie z potrzebami (ponieważ np. w przypadku pomocy potrzebującym prywatni ludzie zawsze wiedzą, kto jej naprawdę potrzebuje i na nią zasługuje, a kto jest tylko obibokiem i wydrwigroszem. Państwo tego nigdy wiedzieć nie będzie, więc część pieniędzy dostanie się w ręce ludzi, którzy na to nie zasługują. Co gorsza, w przypadku demokracji, władza będzie skłonna celowo przeznaczać te pieniądze dla menelstwa, ponieważ menel ma taki sam głos, jak każdy inny obywatel, więc jego głos można w ten sposób kupić. W rezultacie państwo coraz więcej łupi porządnych obywateli i coraz więcej pieniędzy rozdaje menelom. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że państwo istnieje nie po to, by wspierać patologię, tylko by ją zwalczać.

                                                    > To miałoby być z patentami, że dziś służą one za narzędzie walki z konkurencją
                                                    > i sposób na ustalanie monopoli.

                                                    Dziś tak. Bo to jest właśnie efekt działania socjalizmu. Kiedyś patent miał ściśle określony i dość krótki czas działania. Dziś, wskutek korupcyjnego współdziałania socjalistycznego państwa z wielkim kapitałem (tak, tak, wielki kapitał zawsze jest za socjalizmem), przedłuża się działanie patentów poza granice absurdu i obejmuje nimi absurdalnie oczywiste rozwiązania, będące dobrem publicznym, zawłaszczając je w ten sposób.

                                                    > A ja gdzieś tak twierdziłam? :) To Ty "socjalizm" odmieniasz przez wszystkie pr
                                                    > zypadki.

                                                    Skoro w rozmowie, w której przeciwstawiasz "złemu kapitalizmowi" swój "dobry socjalizm", pytasz "co z patentami", to chyba sugestia jest oczywista.

                                                    > Byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby tak było, naprawdę... Niestety, życie nie słucha się
                                                    > wizji pana JKM ani Misia.

                                                    Mylisz się. Życie jest z reguły sprzeczne z koncepcjami socjalistycznymi, a nie misia czy JKM. Z prostego powodu - my opieramy się na wizji człowieka takiego, jakim jest. Wy popieracie inżynierię społeczną i kształtowanie człowieka takiego, jakim chcielibyście, żeby był. A ponieważ znaczna część ludzi nie zamierza się temu poddać, stosujecie prawny terror, aby ich do tego zmusić. Zwykle kończy się to ludobójstwem.

                                                    > Znowu dokonujesz tej absurdalnej segregacji - albo "mądry i zaradny", albo mene
                                                    > l, nie ma innego typu człowieka.

                                                    Dlaczego bezczelnie łżesz?

                                                    > A kto nie może pracować? Tylko łaskawie nie pitol o dobroczynności.

                                                    A kto faktycznie nie może pracować, otrzyma pomoc od najbliższych i sąsiadów.

                                                    > Państwo, w którym człowiek, który nie ma ambicji czy siły przepychać się wszędzie łokciami
                                                    > musi iść żebrać po kościół... serio to jest Twoja idealna wizja przyszłości?!

                                                    No i dobrze. Niech żebrze. Ten sposób sprzyja właściwej postawie (wdzięczność) w stosunku do kogoś, kto mu pomoże. Państwo, łaskawie dzieląc przemocą odebrane, cudze pieniądze, buduje tylko postawy roszczeniowe (mnie się należy), gdy tymczasem coś należy się tylko temu, kto na to zapracował. Innym nic się nie należy. Co najwyżej mogą grzecznie prosić o pomoc.

                                                    > Ja rozumiem, że niektórzy mają sentyment do "starych, dobrych czasów", ale serio
                                                    > postulować powrót do nich to już zakrawa o patologię.

                                                    Patologią jest socjalizm, a nie normalne, naturalne stosunki między ludźmi.

                                                    > Umówmy się, więc, że na biednych idzie z mojej kieszeni, a z Twojej wyłącznie na promocję
                                                    > pana JKM. Może być?

                                                    Nie musimy się układać. Po prostu ty płać ze swojej kieszeni na to, co ty chcesz, a ja będą płacił na to, co ja chcę. W ten sposób każdy będzie pilnował własnej kieszeni, a nie cudzej.

                                                    > To nie jest argument za likwidacją wszelakiej pomocy, a jedynie za lepszym jej
                                                    > ukierunkowaniem.

                                                    To jest argument za likwidacją, ponieważ nie ma możliwości "lepszego jej ukierunkowania". Tak, jak nie ma możliwości zbudowania perpetuum mobile. Pomoc państwa zawsze będzie
                                                    marnotrawna, droga i źle ukierunkowana. To nieuchronne jak prawo powszechnego ciążenia.

                                                    > Twoje "dowody" są doprawdy urzekające - jak nie dziury w drogach to Uwaga
                                                    > ]... :)

                                                    Dla ciebie oczywiste i namacalne przykłady niekompetencji państwa nie są dowodami? Trudno. "W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy mogli dowodami obalić?"
                                                  • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 18:33
                                                    misiu-1 napisał:
                                                    > Wcale nie równie dobrze. [...]

                                                    Ludzie zdrowi, pracowici i nieulegający wypadkom też mogliby sobie świetnie żyć bez państwa... ;)

                                                    > W rezultacie państwo coraz więcej łupi porządnych obywateli i cor
                                                    > az więcej pieniędzy rozdaje menelom. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że państ
                                                    > wo istnieje nie po to, by wspierać patologię, tylko by ją zwalczać.
                                                    >

                                                    > Dziś tak. Bo to jest właśnie efekt działania socjalizmu.

                                                    No tak... :D

                                                    Nie wiem czemu nie powiedziałeś tego od razu: jako "socjalizm" definiujemy wszystko, co złe, a jako "kapitalizm" - to, co dobre, np. szpinak to socjalizm, a lody waniliowe - kapitalizm. I po problemie! :D

                                                    > Skoro w rozmowie, w której przeciwstawiasz "złemu kapitalizmowi" swój
                                                    > "dobry socjalizm", pytasz "co z patentami", to chyba sugestia jest oczywista.

                                                    Mój dobry socjalizm?! Heh... nie ma to jak wciskać rozmówcy swoje paranoje... :)

                                                    > Z prostego powodu - my opieramy się na wizji człowieka takiego, jakim jest.

                                                    A jak nie jest to jest menel i mamy go w dupie...
                                                    W dupie mamy też dzieci menela, same sobie winne przecież, że się menelowi urodziły, a jak ktoś powie inaczej to komuch!

                                                    > Wy popieracie inżynierię społeczną i kształtowanie człowieka takie go,
                                                    > jakim chcielibyście, żeby był.

                                                    Jakie, na bogów, "wy"?!

                                                    > A kto faktycznie nie może pracować, otrzyma pomoc od najbliższych i sąsiadów.

                                                    Chyba, że nie otrzyma...

                                                    > No i dobrze. Niech żebrze.

                                                    I Ty się dziwisz, że ludzie nie są zachwyceni tą wizją? :)

                                                    > Państwo, łaskawie dzieląc przemocą odebrane, cudze pieniądze

                                                    Łżesz, w kółko łżesz. JKM ma poparcie w granicach błędu statystycznego, reszta ludzi zgadza się na oddawanie tych pieniędzy, więc o żadnej przemocy czy złodziejstwie nie ma mowy.

                                                    > Patologią jest socjalizm, a nie normalne, naturalne stosunki między ludźmi.

                                                    Normalne i naturalne (huh!) stosunki między ludźmi: grupka uprzywilejowanych, których reszta błaga o łaskę... XXI wiek... :)
                                                  • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 20:22
                                                    black-emissary napisała:

                                                    > Łżesz, w kółko łżesz. JKM ma poparcie w granicach błędu statystycznego, reszta
                                                    > ludzi zgadza się na oddawanie tych pieniędzy, więc o żadnej przemocy czy złodzi
                                                    > ejstwie nie ma mowy.

                                                    Po takim dictum nie mamy o czym dyskutować. Myślałem, że rozmawiamy poważnie i jest granica głupoty i bezczelności, która się tu nie pojawi. Właśnie ją ogromnym susem przeskoczyłaś. Bye.
                                                  • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 22:21
                                                    misiu-1 napisał:
                                                    > Po takim dictum nie mamy o czym dyskutować. Myślałem, że rozmawiamy poważnie i
                                                    > jest granica głupoty i bezczelności, która się tu nie pojawi. Właśnie ją ogromnym susem
                                                    > przeskoczyłaś. Bye.

                                                    Heh, źle myślałeś, ja się z Ciebie od dwóch dni tutaj nabijam, Twoje niewybredne i niekulturalne teksty czy wstawki o "złodziejstwie" i "komunie" od początku skreśliły Cię jako potencjalnego rozmówcę na serio.
                                                    Choć dziwi mnie, że akurat w tym miejscu wymiękłeś, wskazałam czyste fakty. Można wręcz powiedzieć, że wyborcy stosują się do logiki JKM - głosują na to, co im zrobi najlepiej, czyli dbają o własne cztery litery. Jak i sam pan JKM.
                                                  • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 17.06.12, 23:10
                                                    Jeżeli jednak chciałbyś poważnie i na serio porozmawiać, to ja bardzo chętnie taką dyskusję podejmę, ale musisz obiecać, że będziesz zachowywać kulturę dyskusji i powstrzymasz szowinistyczne skłonności.
                                                    I wtedy odpowiedz na pytanie: czy dostrzegasz nierówność startu życiowego różnych ludzi?
                          • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 19:50
                            I kolejny raz upominam się o odpowiedź na pytanie - czy popierając socjalizm chcesz dokładać z własnych pieniędzy do cudzego leczenia, czy rabować innych żeby opłacać swoje? Tak trudno ci na to odpowiedzieć?
              • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 11:25
                cytrynowe napisała:
                > W Korwinstanie. Ponadto wszystkich stać tam na szkoły i studia dla potomstwa

                Ale chyba tylko tego płci męskiej? Po co marnować pieniądze na kształcenie kobiet, które w Korwinstanie nawet prawa wyborczego nie mają?
                • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 12:58
                  black-emissary napisała:

                  > cytrynowe napisała:
                  > > W Korwinstanie. Ponadto wszystkich stać tam na szkoły i studia dla potoms
                  > twa
                  >
                  > Ale chyba tylko tego płci męskiej? Po co marnować pieniądze na kształcenie kobi
                  > et, które w Korwinstanie nawet prawa wyborczego nie mają?

                  Oczywista rzecz. Oraz najpewniej odcień skóry też w Korwinstanie stawia w uprzywilejowanej pozycji mimo tego, że podobno mężczyźni są kiepscy w odróżnianiu kolorów. Ale kto by się przejmował takimi drobiazgami.
                • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 16:14
                  black-emissary napisała:

                  > Ale chyba tylko tego płci męskiej? Po co marnować pieniądze na kształcenie kobiet, które
                  > w Korwinstanie nawet prawa wyborczego nie mają?

                  Tu nie chodzi o prawa wyborcze, a o coś innego. Po co marnować pieniądze na wykształcenie feministek, które mimo wykształcenia pozostają głupie jak but? W dodatku nie ma nic gorszego niż głupota uczona. Bo zamiast ze swoją głupotą się kryć, jeszcze ją arogancko rozpowszechnia, ogłaszając mądrością.
                  • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 16:26
                    misiu-1 napisał:
                    > Tu nie chodzi o prawa wyborcze, a o coś innego.

                    JKM już nie chce kobietom czynnego prawa wyborczego odebrać?

                    > Po co marnować pieniądze na wykształcenie feministek

                    Ani Ty ani JKM nie jesteście od tego, by z ideologicznego klucza wybierać kto ma się kształcić.
                    • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 17:02
                      black-emissary napisała:

                      > JKM już nie chce kobietom czynnego prawa wyborczego odebrać?

                      O ile mi wiadomo, JKM jest monarchistą, więc chętnie zlikwidowałby demokrację w ogóle.

                      > Ani Ty ani JKM nie jesteście od tego, by z ideologicznego klucza wybierać kto ma się
                      > kształcić.

                      Ale ani JKM, ani ja, nie mamy zamiaru używać żadnego "ideologicznego klucza" i komukolwiek cokolwiek wybierać. Wystarczy, że każdy będzie sam płacił za swoje wykształcenie i że nie będzie państwowych etatów dla tysięcy pasożytów po rozmaitych socjologiach, psychologiach, "gender studies" i reszcie "wyższych szkół gotowania na gazie". Jak ktoś chce marnować własne pieniądze na bezużyteczną naukę ideologicznych bzdur, to mu wolno.
                      • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 17:53
                        misiu-1 napisał:
                        > O ile mi wiadomo, JKM jest monarchistą, więc chętnie zlikwidowałby demokrację w ogóle.

                        Ale póki informacja istnieje kobiety jego zdaniem głosować nie powinny.
                        A w ramach monarchii czy pan JKM zaakceptowałby na tronie królową?

                        > Jak ktoś chce marnować własne pieniądze na bezużyteczną
                        > naukę ideologicznych bzdur, to mu wolno.

                        A jak go nie stać to jego pech, tak?
                        • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 20:00
                          black-emissary napisała:

                          > Ale póki informacja istnieje kobiety jego zdaniem głosować nie powinny.

                          Póki demokracja istnieje, lepiej, żeby nie głosowały, ponieważ kierują się bzdurnymi przesłankami zupełnie bzdurnymi (prezencja i elokwencja kandydatów) i/lub osobistymi pragnieniami (nie potrafiąc znaleźć opiekuńczego faceta, oczekują, że państwo go zastąpi) a nie rozumem i sprawiedliwością.

                          > A w ramach monarchii czy pan JKM zaakceptowałby na tronie królową?

                          Jeśli mądrą (a zdarzają się takie kobiety), to sądzę, że tak.

                          > A jak go nie stać to jego pech, tak?

                          Raczej nie pech (ten dotyka nielicznych), tylko lenistwo albo głupota. A przecież skądinąd zupełnie słusznym jest, żeby głupota i lenistwo trzymały się z dala od uczelni.
                          • cytrynowe Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 20:55
                            misiu-1 napisał:

                            > Póki demokracja istnieje, lepiej, żeby nie głosowały, ponieważ kierują się bzdu
                            > rnymi przesłankami zupełnie bzdurnymi (prezencja i elokwencja kandydatów) i/lub
                            > osobistymi pragnieniami (nie potrafiąc znaleźć opiekuńczego faceta, oczekują,
                            > że państwo go zastąpi) a nie rozumem i sprawiedliwością.

                            Z niewiele się różniących wyników wyborów wśród kobiet i mężczyzn wnioskuję, że większość z was ma już od dawna zniewieściałe mózgi. Świetnie, feministyczna cicha rewolucja postępuje błyskawicznie.
                            • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 23:02
                              Ciesz się, póki czas, bo to zniewieścienie przyniesie swoje dalekosiężne skutki. Kiedy zachodnia cywilizacja zgnije tak, że padnie ofiarą innej - być może muzułmańskiej, a być może dalekowschodniej. Takiej wszakże, w której cieszyć się nie będziesz już miała z czego.
                          • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 02:35
                            misiu-1 napisał:
                            > Póki demokracja istnieje, lepiej, żeby nie głosowały

                            I w ten to urokliwy sposób pan JKM traci mój potencjalny głos na zawsze... :)

                            > ponieważ kierują się bzdurnymi przesłankami i/lub osobistymi pragnieniami

                            W przeciwieństwie jak rozumiem do wyborców męskich, którzy w większości kierują się "rozumem i sprawiedliwością"?



                            > Jeśli mądrą (a zdarzają się takie kobiety), to sądzę, że tak.

                            Ale mądrej "wyborczyni" już nie?

                            > Raczej nie pech (ten dotyka nielicznych), tylko lenistwo albo głupota.

                            Jasne...
                            • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 08:01
                              black-emissary napisała:

                              > I w ten to urokliwy sposób pan JKM traci mój potencjalny głos na zawsze... :)

                              A co JKM szkodzi, że strzelisz sobie w stopę?

                              > W przeciwieństwie jak rozumiem do wyborców męskich, którzy w większości kierują
                              > się "rozumem i sprawiedliwością"?

                              W przeciwieństwie dla znacznej części mężczyzn, którzy rozumieją znaczenie zasad i nie są tak krótkowzroczni, jak kobiety.

                              > Ale mądrej "wyborczyni" już nie?

                              Mądra wyborczyni w demokracji ma jeden głos, który ginie w powodzi głosów głupich wyborczyń. W demokracji nie liczą się mądre mniejszości, tylko zawsze większościowa głupota. I dlatego demokracje zawsze staczają się w socjalistyczne bagno.
                              • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 12:08
                                misiu-1 napisał:
                                > A co JKM szkodzi, że strzelisz sobie w stopę?

                                Nie szkodzi, a wręcz pomaga, bo gdybym sobie tak strzeliła jeden głos więcej w wyborach by na jego partię padł.
                                • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 12:21
                                  W stopę strzelisz sobie głosując na lewicę, a JKM na twój głos i tak nie liczy, więc od twojego strzału nic mu ani nie przybędzie, ani nie ubędzie.
                                  • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 13:01
                                    misiu-1 napisał:
                                    > W stopę strzelisz sobie głosując na lewicę, a JKM na twój głos i tak nie liczy,
                                    > więc od twojego strzału nic mu ani nie przybędzie, ani nie ubędzie.

                                    Pozwól, że - póki mogę :) - sama będę decydować co dla mnie lepsze, a co gorsze, dobrze?
                                    • misiu-1 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 16.06.12, 19:33
                                      black-emissary napisała:

                                      > Pozwól, że - póki mogę :) - sama będę decydować co dla mnie lepsze, a co gorsze, dobrze?

                                      Nie będziesz. I nie przeze mnie, tylko przez twoich lewicowych pupili, którzy wiedzą to lepiej, więc wybiorą za ciebie. Na przykład wiedzą, że gdyby nie zabierali ci pod przymusem pieniędzy "na emeryturę", to sama byś wszystko wydała i na starość umarła z głodu. Więc nie zrobi na nich żadnego wrażenia twoja chęć decydowania.
      • spalinowabiedrona Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:42
        to nie feminizm, to ekonomia...
      • bye.bye.kitty Dzięki feminizmowi masz większy wybór 14.06.12, 12:46
        niż między praniem Państwu, odrabianiem pańszczyzny, sprzedawaniem jaj na targu czy byciem Małgośką od Villona.

        Kobiety pracowały zawsze. Nie zawsze mogły sie kształcić. Skąd się bierze mniemanie, ze kiedyś (kiedy???) to się tylko leżało, pachniało i zarządzało służbą (bezpłciową chyba:)?

        Gwarantuję ci, ze nie chciałabyś się zamienić z przeciętną kobietą z tych wspaniałych dawnych czasów przed feminizmem.
        A może jednak? Tylko na co - na szwalnię, pole, burdel, służbę u Państwa czy bycie mamką?
      • wyrwana.z.kontekstu Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 20:16
        chciałabym być włąsnie kurą domową, ale dzięki feminizzmowi nie jestem
        ???
        Rozwiń myśl, bo to bardzo ciekawe, w jaki sposób feminizm odebrał Ci możliwość samorealizacji.
        Znam kilka kur domowych i siedzą na grzędach dość mocno :)
        Pomimo szerzącej się wokół feministycznej zarazy.
    • realizmforte Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 11:52
      „Żona ? Niech siedzi w domu”
      Już sam tytuł jest odpowiedzią na absurd i niesprawiedliwość sytuacji. Kobieta w domu nie siedzi, a ciężko haruje na wielu etatach. Niestety, mało kto to zauważa. Przez to kobiety są niedowartościowane, sfrustrowane, przemęczone, niezrealizowane w szerszym aspekcie społecznym. Macierzyństwo, to ważny wycinek, ale tylko wycinek samorealizacji człowieka. Bardzo odpowiedzialną, wyczerpującą pracę kobiet w rodzinie nazywa się potoczne „ siedzeniem w domu.” To tak jakby pracę prezesów nazywać „pierdzeniem w stołek”. Za takimi kobietami złośliwce wtórują sobie ko, ko, ko.Za prezesami nie pierdzą. Poza tym, całkowita zależność finansowa od męża na dłuższą metę, też staje się uciążliwa, a jak mąż prymityw ( nierzadko !) , to nawet poniżająca. Trzeba podnieść rangę prac domowych i podkreślać prestiż rodzicielskiego, OSOBISTEGO wychowywania własnych dzieci, bo tych minionych kilku lat nic już nie wróci, nie nadrobi. Sposób jest tylko jeden – urlopy tacierzyńskie na równi z macierzyńskimi i to bez wymigiwania się.
      • maura4 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 13:55
        E, tam młode Polki to zauważyły już parę lat temu. Dzieci rodzą coraz mniej, coraz rzadzej wychodzą za mąż. Coraz częściej się rozwodzą.
    • sisi1975 glupie matki polki 14.06.12, 11:54
      Glupie Matki Polki! wspierajcie swoich mezow! jestescie swiadome ze jak was facet zostawi po 20 latach dla mlodszej to ZUS wam nie doliczy lat za "wspieranie" meza?
      • sharn1 Re: glupie matki polki 14.06.12, 12:08
        Z takim podejściem zostawi po 2.
        • maura4 Re: glupie matki polki 14.06.12, 13:57
          Po dwóch, to żadna bieda. Baba stanie na nogi. Po 20 cy 30 to jest problem.
          • ciuciumorales Re: glupie matki polki 14.06.12, 14:52
            Sisi zdaje sie nie miec takiego problemu, bo zaden normalny metczyzna nie zainteresuje sie sfrustrowanym babskiem
      • pamejudd Zastrzelic! 14.06.12, 17:09
        Co do jednej :-)

        Jak smia one uwsteczniac ruch feministyczny! Nieprawomyslne zdrajczynie!
    • sharn1 Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 12:06
      Jak żona zechce iść do pracy i zarobić na dom bardzo chętnie zajmę się synem w pełnym zakresie.
      Będziemy haratać w piłę, grać na plejaku, gotować obiady, prać i sprzątać.

      W zamian wymagam życia na europejskim poziomie, seks bez względu na samopoczucie zjebanej po 14 godzinach małżonki, oczywiście gwarantowany jej dobry humor i maskowanie stresu i nieprzynoszenia roboty do domu.
      W dodatku żeby zawsze chciała jechac na urlop tam gdzie ja chcę, i dostawał urlop kiedy mi pasuje.

      • hermina5 Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 12:52
        > Będziemy haratać w piłę, grać na plejaku, gotować obiady, prać i sprzątać.

        Z roczniakiem? Bo o takich tu mowa. Powodzenia zyczę!
        • ann.k Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 15:41
          > > Będziemy haratać w piłę, grać na plejaku, gotować obiady, prać i sprzątać
          > .
          >
          > Z roczniakiem? Bo o takich tu mowa. Powodzenia zyczę!

          Ja mam 1,5 roczniaka. Z dziką radością rozładowuje, załadowuje i włącza zmywarkę oraz pralkę. Tak samo chętnie łapie za odkurzacz, a na hasło "trzeba tu posprzątać" leci po zmiotkę i szufelkę i pracowicie pucuje podłogę. Wyposażony w mokrą ściereczkę na kolanach pucuje podłogi, a szczotką ogarnia kurz z półek i elektroniki. Nie ma prac domowych, do których się nie przyłącza. Nic nadzwyczajnego. Po prostu od pierwszych dni towarzyszył mi w ich wykonywaniu. A że nigdy nie robiłam ich z miną cierpiętnicy, to uznał, że to swietna zabawa.
          Tylko na plejaku nie chce grać, bo go nudzi. W piłkę trochę kopie, ale też go szybko nudzi.
          Najchętniej to czyta książeczki i rysuje. I jeździ autkami.
      • ka-mi-la789 Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 14:53
        Oczywiście, chętnie zaakceptujesz również:

        - brak własnych pieniędzy, konieczność żebrania u pani i władczyni o pięć dych na codzienne zakupy, rzucane z łaską i komentarzem, że szastasz jej pieniędzmi; krem do golenia czy gacie będziesz mógł sobie sprawić, jeżeli zaoszczędzisz z tej pięćdziesiątki piątaka, kupując tańsze kartofle czy gorsze mięso; oczywiście, zakupy te będziesz musiał starannie ukrywać, żeby ci jaśnie pani nie urządziła piekła o rozrzutność;

        - wieczne fochy o nie taki obiad, nie dość błyszczącą podłogę, niewyprasowaną kieckę - przecież siedzisz w domu, nic nie robisz;

        - jej zdrady z bardziej od ciebie interesującymi facetami i obciążanie cię winą, bo "siezaniedbałeś" i nie chcesz jej dawać, potem ewentualnie rozwód;

        - brak emerytury ze wszystkimi tego konsekwencjami.

        A twoje wyobrażenia o opiece nad dzieckiem dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że nie masz pojęcia o temacie.
        • ciuciumorales Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 14:59
          Musialas miec albo bardzo przykre dziecinstwo albo bardzo zle malzenstwo, skoro taki masz obraz malzenstwa i rodziny. Szczerze Ci wspolczuje.
          • ka-mi-la789 Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 15:01
            Mnie? Ja nie mam problemów z moim życiem. Za to ty, jak widać, bardzo duże.
            • ciuciumorales Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 15:14
              Naprawde? Ja nie "rysuje" tak wspanialego obrazu rodziny jak ty to robisz powyzej.
              • ka-mi-la789 Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 15:21
                Ale reagujesz w sposób a) charakterystyczny dla prymitywnego głupka, b) wskazujący, że poruszany temat jest twoim wrażliwym punktem.
                • ciuciumorales Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 15:37
                  ad a) jak brakuje argumencikow zaczynaja sie wyzwiska.
                  ad b) tak temat jest moim wrazliwym punktem bo uwielbiam obnazac skrajna hypokryzje lewakow i feministek. Inne drazliwe tematy to: wolnosc kobiety do wyboru czy moze zabic dziecko przed porodem, promocja homoseksualizmu (tak wiem jestem kryptogejem) i takie jeszcze inne "wazne" dla lewakow zagadnienia.
                  • ka-mi-la789 Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 16:02
                    ciuciumorales napisał:

                    > ad a) jak brakuje argumencikow zaczynaja sie wyzwiska.

                    Nigdy mi nie brakuje "argumencików", bo takowych nie używam (nie jestem niedorżnięta). Posługuję się argumentami. Z tym, że można ich używać wyłącznie w interakcji z osobnikiem choć trochę myślącym.

                    > ad b) tak temat jest moim wrazliwym punktem bo uwielbiam obnazac skrajna hypokr
                    > yzje lewakow i feministek. Inne drazliwe tematy to: wolnosc kobiety do wyboru c
                    > zy moze zabic dziecko przed porodem, promocja homoseksualizmu (tak wiem jestem
                    > kryptogejem) i takie jeszcze inne "wazne" dla lewakow zagadnienia.

                    Ach, prawdziwy Wolak-katolik.
                    • ciuciumorales Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 17:11
                      polak pisze sie przez p. jednak lubisz obrazac.
        • bopin Re: Jak dla mnie bomba! 14.06.12, 21:16
          ka-mi-la789 napisała:

          > Oczywiście, chętnie zaakceptujesz również:
          >

          Myśleć przed a nie po ślubie? Jak wyjdziesz za mąż tak się rozwiedziesz, czyż nie?
      • welcometopoland :))) 15.06.12, 17:55
        sharn1 napisał:

        > Jak żona zechce iść do pracy i zarobić na dom bardzo chętnie zajmę się synem w
        > pełnym zakresie.
        > Będziemy haratać w piłę, grać na plejaku, gotować obiady, prać i sprzątać.
        >
        > W zamian wymagam życia na europejskim poziomie, seks bez względu na samopoczuci
        > e zjebanej po 14 godzinach małżonki, oczywiście gwarantowany jej dobry humor i
        > maskowanie stresu i nieprzynoszenia roboty do domu.
        > W dodatku żeby zawsze chciała jechac na urlop tam gdzie ja chcę, i dostawał url
        > op kiedy mi pasuje.
        >
    • jsd1952 Kobieta winna być kobietą 14.06.12, 12:12
      Po prostu Kobieta winna być Kobietą, a mężczyzna mężczyzną. Okres posyłania Kobiet na traktory podobno mamy za sobą? Podobno, gdyż media bez przerwy trąbią o konieczności zrównania Kobiet i mężczyzn. Totalna bzdura!
      • maura4 Re: Kobieta winna być kobietą 14.06.12, 14:02
        Na traktory to już nie chyba, że która bardzo chce. Teraz posyła się córki na studia, nawet zagraniczne.
    • grenlandzki-opos Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 12:22
      "Agnieszka Kozłowska-Rajewicz uważa, że dzieci należy uczyć równości od najmłodszych lat. - (...) Wystarczy wejść do sklepu z zabawkami, żeby zobaczyć, że dla dziewczynek są zabawkowe zestawy mała kucharka, a dla chłopców mały elektronik czy mały chemik. To utrwalanie stereotypów."

      Nie wiem kiedy Pani ostatni raz była w sklepie, ale w zabawkach, przynajmniej tych zachodnich, jest już tak:
      www.krainazabawy.pl/little-tikes-kuchnia-side-side-dzwiekiem-171499-p-14633.html
      • ciuciumorales Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:55
        Najgorsze jest to ze moi paroletni synowie sa juz tak przeze mnie (meska szowinistyczna swinia) zindoktrynowani, ze stereotypowo sikaja na stojaco. Precz ze stereotypami!!!
    • mm0427 Ankieta 14.06.12, 12:37
      Mój 24-letni znajomy zrobił na FB ankietę na temat komunikowania się kobiet i mężczyzn. Nie była to duża grupa badana, a pytania były postawione wprost. Bałam jednak zaskoczona, gdy okazało się, że jego koleżanki studentki chętnie odpowiadały na pytania potwierdzając stereotyp, że w rozmowie kierują się emocjami i nie używają logicznych argumentów itp.
      W życiu niekoniecznie to tak wygląda, bo mężczyźni bardzo często w podejmowaniu nawet bardzo poważnych decyzji kierują się tylko emocjami, a jednak same wierzymy, że jest inaczej.

      Na koniec kolega - zresztą miły i kulturalny chłopak - postawił wniosek, że nie ma sensu próbować zrozumieć kobiet, że kobiety trzeba kochać. I znowu spora grupa studentek okazała zachwyt w związku z tym stwierdzeniem.

      To jednak jest smutne. Zwłaszcza, że równouprawnienie wpływa na rozwój w wielu aspektach społecznych ;) A takie komplementy stają się budulcem szklanego sufitu, przez który bardzo trudno jest się przebić także dlatego, że wiążą się z nim miłe okrągłe "kontrargumenty"....

      A przecież nawet problem z brakiem żłobków i przedszkoli ma związek z tym, że kobiety oddały mężczyznom prawo w podejmowaniu wszystkich decyzji. Czy naprawdę to im tak pasuje ?
      • hermina5 Re: Ankieta 14.06.12, 12:57
        >Na koniec kolega - zresztą miły i kulturalny chłopak - postawił wniosek, że nie ma sensu >próbować zrozumieć kobiet, że kobiety trzeba kochać. I znowu spora grupa studentek okazała >zachwyt w związku z tym stwierdzeniem.

        Ale wiesz o co chodzi? Jak tak napiszesz, zachowasz się to masz po prostu swięty spokój - wszystko na swoim miejscu. A jak zachowasz się inaczej, to musisz dowodzić, tłumaczyc, przekonywać , argumentować - komu się che ruszać tyłek z ciepłego gniazda stereotypów i jeszcze narażać się na etykietkę - "nawiedzona"
        Mnie również zdarzało sie (pokreślam - zdarzało, a nie było normą )puścić obok ucha jakiś durny tekst własnego profesora/ wspólpracownika, bo czasem człowiek po prostu nie ma chęci uświadamiać w tym momencie.
    • cyniczne_oko jedno pranie mózgu zastąpić innym 14.06.12, 12:43
      "Chciałabym, żebyśmy w naszej kulturze nie robili prania mózgu dzieciom już w przedszkolach, gdzie wdrukowuje im się tradycyjne role kobiet i mężczyzn."

      Róbmy dzieciom pranie mózgu wmawiając im wbrew rzeczywistości, że kobiety i mężczyźni są tacy sami. Że tak naprawdę istnieje tylko jedna płeć. Że nie ma różnic w budowie fizycznej ani w psychice. Gdy się to czyta to na myśl przychodzi liga kboet z seksmisji...
    • tom.gorecki Feministyczne bzdury. 14.06.12, 12:53
      "religia w szkołach sprawiła, że wychowuje się młodych w kulcie świętej rodziny"

      Nie religia, a życie: to życie wymusza takie a nie inne wzorce społeczne. Poprawcie ludziom poziom życia, poprawi się wszystko.

      Niech każdy robi, jak mu wygodnie: chcą, mają, nie chcą, nie mają.

      A nie tak, że feministki (= znudzone babsztyle bez celu życia, z feminizmu robią swoją religię), metroseksi-gejo-hipsterzy nie umiejąć założyć rodziny wolą ją zniszczyć, skoro nie mogą jej mieć. Co to za najazd na prywatne życie? Po co? :-D
    • nazikomunista_back Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 13:03
      Pseudofeminstkom takie wyniki muszą być niczem miód na sterane serduszka: przecież widać tu jak na dłoni, jak dramatycznie Polki potrzebują Oświecenia, w końcu nie ma to jak zastąpić normalne, naturalne życie pani domu biurowym chorym kieratem.
      • ka-mi-la789 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:40
        Skoro biurowy kierat taki uciążliwy, to zamień się z jakąś kurą domową na miłe, naturalne, ni cholery nieuciążliwe życie bezpłatnej służącej, którą eufemistycznie nazywasz "panią domu".
        • ciuciumorales Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 15:47
          Powiem tak. Moja zona jest Pania domu, ty bys tylko byla kura domowa, bo machasz skrzydlkami, stroszysz piorka robisz ciagle glosne ko ko ko, ale i tak nigdzie nie polecisz. A tak to ty kim jestes jak juz jestesmy przy zwierzetach. Korposzczurem? Jak lubisz obrazac ludzi to badz na to gotowa, ze i ciebie obraza. Gey jak sie domyslam i znam hipokryzje tobie podobnych ludzi to nie jest eufemistyczne okreslenie pedala.
          • ka-mi-la789 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:04
            Zabawny jesteś w tym zacietrzewieniu i nieudolnych próbach wmówienia sobie, że jesteś zadowolony ze swojego nieudanego życia.
            • ciuciumorales Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:54
              ok, narazie. Musze sie zajac dziecmi i moim nieudanym zyciem. Nara!
    • kirdan1 Ależ wścieklicy dostaliście! :-D 14.06.12, 13:03
      Cały artykuł podprogowo aż zionie oburzeniem na tych wstecznych, niepostępowych Polaków. Według "GW", pani Środy i Rajewicz najwyraźniej Naród nie spełnia oczekiwań i nadaje się jeno do wymiany.
      Doprawdy, "GW" coraz bardziej przypomina ideologiczne agitki...
      • kotek.filemon Re: Ależ wścieklicy dostaliście! :-D 14.06.12, 13:27
        Misiu wścieklizny w tej okolicy to tylko ty dostajesz.
    • zawichrowana Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 13:18
      Różne rzeczy w życiu robiłam, pracowałam również fizycznie (na studiach) i nigdy nie byłam tak zmęczona jak teraz "siedząc" w domu z chorym niespełna dwulatkiem. Nie był to do końca mój wybór - życie zdecydowało za mnie (po ciąży zostałam zwolniona a potem zrezygnowałam z okresu próbnego w nowej pracy ze względu na kłopoty zdrowotne dziecka). Problemem dla mnie jest całkowita ignorancja i pogarda wobec takich matek jak ja. Żadnego wsparcia Państwa - na żłobek czekaliśmy 1,5 roku (mały chodził 2 miesiące potem szpital), pytania pracodawców o małe dzieci, brak składek. Mam wrażenie, że w Polsce taka matka traktowana jest jak dziecko (np. by pójść do lekarza muszę brać książeczkę ubezpieczeniową męża). Gdy mówię np. w szpitalu, w urzędzie, że nie pracuję od razu jestem traktowana z góry. Wolałabym pracować i mieć jakiś szacunek w społeczeństwie niż "siedzieć" w domu.
      • hermina5 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 13:31
        I to jest właśnie post o który chodzi! Prawda, a nie jakies tam gadki!
      • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 13:37
        Stosunek panstwa do kobiet wychowujacyh dzieci wynika wprost z braku szacunku dla matek.

        Winić nalezy ciągłę wmawianie przez feministki kobietom, iz muszą pracować.

        I później same kobiety krzywo patrzą na matkę pozostajacą z dzieckiem w domu.
        Bo poczytają sobie rózne pisma i mają pogląd, iz tylko kobieta pracujaca sie liczy.

        • maura4 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 14:15
          Nie ględź już o feministkach. Moja babcia ok. 80 jest przerażona, że jej bratanica ( 33) nie pracuje i stale namawią ją, aby podjęła jakąkolwiek pracę, aby miała własne pieniądze, odkladała na emeryturę. Nie wiem czy babcia wie, że istnieje coś takiego jak feminizm. To jej doświadczenie życiowe nakazuje jej, mówić młodym kobietom w rodzinie, że muszą zarabiać.
          • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 14:27
            maura4 napisała:

            > Nie ględź już o feministkach. Moja babcia ok. 80 jest przerażona, że jej bratan
            > ica ( 33) nie pracuje i stale namawią ją, aby podjęła jakąkolwiek pracę, aby mi
            > ała własne pieniądze, odkladała na emeryturę. Nie wiem czy babcia wie, że istni
            > eje coś takiego jak feminizm. To jej doświadczenie życiowe nakazuje jej, mówić
            > młodym kobietom w rodzinie, że muszą zarabiać.

            Tak, muszą, bo durne społeczeństwo dalo sobie wmówić, iż kobieta wychowująca dziecko jest mniej warta, niż kobieta pracująca.
            Przykład braku dziedziczenia emerytur, brak ubezpieczenia zdrowotnego kobiet wychowujących dzieci to pokłosie idiotycznego nastawienia do macierzyństwa i pracy kobiet.

            I w ten sposób z kobiety wolnejmającej wybór, robi sie kobietę zniewoloną przymusem ekonomicznym.
            • black-emissary Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 16:39
              tomasz_456 napisał:
              > brak ubezpieczenia zdrowotnego kobiet wychowujących dzieci

              Żona nie korzysta z ubezpieczenia zdrowotnego męża?
              • cytrynowe Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 22:08
                > tomasz_456 napisał:
                > > brak ubezpieczenia zdrowotnego kobiet wychowujących dzieci
                >
                > Żona nie korzysta z ubezpieczenia zdrowotnego męża?

                Korzysta. Tomaszek nie ma o temacie pojęcia, ale nie omieszka się wypowiedzieć.
                • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 23:00
                  cytrynowe napisała:

                  > > tomasz_456 napisał:
                  > > > brak ubezpieczenia zdrowotnego kobiet wychowujących dzieci
                  > >
                  > > Żona nie korzysta z ubezpieczenia zdrowotnego męża?
                  >
                  > Korzysta. Tomaszek nie ma o temacie pojęcia, ale nie omieszka się wypowiedzieć.

                  Jeszcze raz napiszę brak ubezpieczenia zdrowotnego kobiet. Bo kobieta nie jest samodzielnie ubezpieczona, tylko ubezpieczona jest z racji ubezpieczenia męża.

                  Co oznacza, iż idąc do lekarze musi pokazać dokument ubezpieczenia męża oraz potwierdzić fakt iż została do tego ubezpieczenia dopisana.

                  Gdyby mnie taka sytuacja dotyczyła byłbym po prostu upokorzony i uważam, że państwo nie powinno w ten sposób traktować matki wychowującej przyszłe pokolenie obywateli naszego kraju. Bo lepiej traktuje więźniów fundujac im ubezpieczenie zdrowotne z budżetu państwa.

                  I dodatkowo choc to jest tylko przypadek ekstremalny:
                  w przypadku śmierci osoby, która zgłosiła członków rodziny do ubezpieczenia – członkowie rodziny tracą prawo do świadczeń po upływie 30 dni od daty śmierci.

                  • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 23:54
                    Sorry, ale mąż jest ubezpieczony z tego powodu, że opłaca składki. Ubezpieczenie rozciąga się na niepracujących członków jego rodziny. Także dzieci, które nie mogą pracować, bo są niepełnoletnie, nie ubezpieczają się same, tylko są ubezpieczone dzięki składkom rodziców. Więc nie widzę w tym nic nienormalnego. Mężatka, która wychowuje dziecko i pracuje, opłaca sama składkę, podobnie jak mąż, i jest ubezpieczona z tytułu własnej składki.
                    Dziedziczenie emerytur istnieje, ale po śmierci współmałżonka. Natomiast za życia każde otrzymuje emeryturę nie z łaski państwa, tylko z tego powodu, że opłacało składki.
                    Zapytuję więc, dlaczego pracująca matka, która łączy pracę z wychowaniem dziecka i opłaca składki ma ze swoich składek utrzymywać kobietę, która tylko wychowuje dziecko i składek nie płaci?
                    • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 00:07
                      srebrnarybka napisała:

                      > Sorry, ale mąż jest ubezpieczony z tego powodu, że opłaca składki. Ubezpieczeni
                      > e rozciąga się na niepracujących członków jego rodziny. Także dzieci, które nie
                      > mogą pracować, bo są niepełnoletnie, nie ubezpieczają się same, tylko są ubezp
                      > ieczone dzięki składkom rodziców.

                      Wszystkie dzieci sa ubezpieczone z mocy ustawy. (art 2.3 Ustawy świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych)



                      Więc nie widzę w tym nic nienormalnego. Mężat
                      > ka, która wychowuje dziecko i pracuje, opłaca sama składkę, podobnie jak mąż, i
                      > jest ubezpieczona z tytułu własnej składki.
                      > Dziedziczenie emerytur istnieje, ale po śmierci współmałżonka.

                      Wskaż mi przepis umożliwiajacy dziedziczenie składek odprowadzanych do ZUS. Czyli znacznej większości.


                      > Natomiast za życ
                      > ia każde otrzymuje emeryturę nie z łaski państwa, tylko z tego powodu, że opłac
                      > ało składki.

                      Nie jest tak do końca. System solidarnosci pokoleń działa inaczej.

                      > Zapytuję więc, dlaczego pracująca matka, która łączy pracę z wychowaniem dzieck
                      > a i opłaca składki ma ze swoich składek utrzymywać kobietę, która tylko wychowu
                      > je dziecko i składek nie płaci?

                      Dokładnie dla tej samej zasady, co opłacasz ubezpieczenie np. rolników.
                      • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 00:16
                        Wszystkie dzieci sa ubezpieczone z mocy ustawy. (art 2.3 Ustawy świadczeniach o
                        > pieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych)

                        ustawy faktycznie nie znam, może to się zmieniło. Wiem, że jako dziecko musiałam w publicznej służbie zdrowia przedstawiać książeczkę ojca, matka nie pracowała. Było to w PRL. O ile rozumiem, jednak część składki rodziców przechodzi na dzieci, tyle, że za dzieci np. bezrobotnych albo niebieskich ptaków, państwo uzupełnia.

                        Wskaż mi przepis umożliwiajacy dziedziczenie składek odprowadzanych do ZUS. Czy
                        > li znacznej większości.

                        Nie chodzi o dziedziczenie składek, ale o dziedziczenie emerytury. Po śmierci męża emeryta niepracująca żona otrzymuje część emerytury męża. Ale biorąc pod uwagę, że większość emerytur to ma być 1000 zł, to niepracująca żona dostanie z 500 zł. Miodzio!!!

                        Dokładnie dla tej samej zasady, co opłacasz ubezpieczenie np. rolników.

                        I uważam to za jednakowo niesprawiedliwe jak byłoby fundowanie emerytur niepracującym matkom przez pracujące.
                        • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 00:27
                          srebrnarybka napisała:

                          > Wszystkie dzieci sa ubezpieczone z mocy ustawy. (art 2.3 Ustawy świadczeniach o
                          > > pieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych)
                          >
                          > ustawy faktycznie nie znam, może to się zmieniło. Wiem, że jako dziecko musiała
                          > m w publicznej służbie zdrowia przedstawiać książeczkę ojca, matka nie pracował
                          > a. Było to w PRL. O ile rozumiem, jednak część składki rodziców przechodzi na d
                          > zieci, tyle, że za dzieci np. bezrobotnych albo niebieskich ptaków, państwo uzu
                          > pełnia.

                          Nie do końca tak jest, bo za te grupy placi budzet państwa, czyli my, tylko z innej kasy.

                          > Wskaż mi przepis umożliwiajacy dziedziczenie składek odprowadzanych do ZUS. Czy
                          > > li znacznej większości.
                          >
                          > Nie chodzi o dziedziczenie składek, ale o dziedziczenie emerytury. Po śmierci m
                          > ęża emeryta niepracująca żona otrzymuje część emerytury męża. Ale biorąc pod uw
                          > agę, że większość emerytur to ma być 1000 zł, to niepracująca żona dostanie z 5
                          > 00 zł. Miodzio!!!

                          Nie ma dziedziczenia emerytur !
                          Jest co najwyżej renta rodzinna. A to nie to samo, co dziedziczenie, bo renta nie zawsze przysługuje.
                          • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 00:41
                            Człowieku, sama znam wdowę, która nigdy nie pracowała zawodowo, i która po śmierci męża uzyskała jakąś część jego emerytury, którą pobiera już lat 13. Dużo to nie jest, ale za jego życia żyli tylko z tej jednej emerytury.
                            • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 00:49
                              srebrnarybka napisała:

                              > Człowieku, sama znam wdowę, która nigdy nie pracowała zawodowo, i która po śmie
                              > rci męża uzyskała jakąś część jego emerytury, którą pobiera już lat 13. Dużo to
                              > nie jest, ale za jego życia żyli tylko z tej jednej emerytury.

                              Zapewne dostaje rentę rodzinną po zmarłym męzu.
                              Bo spełniła wymagania ustawowe.
                              Ale to nie jest żadne dziedziczenie tylko zabezpieczenie socjalne.

                              • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 01:00
                                Jak zwał, tak zwał. Chodzi mi o to, że kobieta, która nie pracowała i nie wypracowała emerytury, po śmierci męża dostaje część emerytury. Nie ma natomiast emerytury własnej i słusznie, bo niby dlaczego miałaby ją mieć ze składek tych kobiet, które pracowały i wypracowały sobie własne emerytury, zarazem wychowując dzieci? Moja znajoma wdowa wychowała akurat 9 dzieci, więc to ją po części usprawiedliwia, ale jest to wypadek ekstremalny. Zresztą ona jest zwolenniczką pracy zawodowej mężatek i matek.
                                • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 07:39
                                  srebrnarybka napisała:

                                  > Jak zwał, tak zwał. Chodzi mi o to, że kobieta, która nie pracowała i nie wypra
                                  > cowała emerytury, po śmierci męża dostaje część emerytury. Nie ma natomiast eme
                                  > rytury własnej i słusznie, bo niby dlaczego miałaby ją mieć ze składek tych kob
                                  > iet, które pracowały i wypracowały sobie własne emerytury, zarazem wychowując d
                                  > zieci?

                                  Po pierwsze wdowie nie zawsze i nie w każdym przypadku przysługuje prawo do renty rodzinnej. I to jest problem numer jeden.

                                  Problem numer dwa jest pytanie, dlaczego godząc się na fundowanie różnym grupom społecznym emerytur z budżetu nie zostają do nich dopisane np matki w okresie wychowania dzieci (np do lat 8-10). I nie chodzi tu tylko o ich wygodę, ale również o problem bezpieczeństwa ekonomicznego pozwalającego na poprawę dzietności społeczeństwa.

                                  Bo widać, że większość społeczeństwa ewidentnie nie rozumie, że ich emerytury zależą od liczebności następnych pokoleń i że mniej dzieci oznacza późniejsze przechodzenie na emeryturę, wyższe składki i niższe emerytury.

                                  • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 10:19
                                    Wg obecnej ustawy każdemu przysługuje prawo do renty socjalnej. Znam więcej wdów, które nigdy nie pracowały i żadna nie jest pozbawiona świadczeń. Renty czy emerytury po mężu są niskie, ale obecnie w ogóle dla wszystkich przewidziano niskie emerytury. Ja jestem profesorem uniwersytetu i przy dość wyskokiej pensji dostałam powiestkę na 1000 zł emerytury. To kobiecie, która nigdy nie pracowała, dać nie mogą wiele mniej.

                                    Problem numer dwa jest pytanie, dlaczego godząc się na fundowanie różnym grupom
                                    > społecznym emerytur z budżetu

                                    Ja się nie godzę, ale mnie nikt o zdanie nie pyta. Ja osobiście uważam, że emerytura powinna być wypracowana, a fundować się powinno w wypadkach losowych: ktoś nie mógł pracować z powodu choroby etc.

                                    nie zostają do nich dopisane np matki w okresie
                                    > wychowania dzieci (np do lat 8-10).

                                    Jeżeli już, to do 2-3 roku życia. Bo 3latek powinien się już uspołeczniać, to raz. Dwa - matka, która nie pracowała zawodowo z 10 lat, nie ma szans na osiągnięcie porządnej pracy. Trzy - większość matek ma swoje obecne kwalifikacje zawodowe dzięki uczęszczaniu do szkół publicznych, opłacanych przez podatników i powinny to odpracować. To się zmienia, bo powstają szkoły wyższe prywatne, tyle, że kwalifikacje, jakie dają, są godne pożałowania i nie jest dziwne, że ich absolwentki nie znajdują pracy.

                                    Bo widać, że większość społeczeństwa ewidentnie nie rozumie, że ich emerytury z
                                    > ależą od liczebności następnych pokoleń i że mniej dzieci

                                    A nie słyszałeś o tym, że niektóre kobiety ograniczają liczbę dzieci dlatego, że nie chcą tak długo nie pracować zawodowo i że gdyby zapewniono im przyzwoitą opiekę nad dziećmi, chętniej by je rodziły?

                                    oznacza późniejsze pr
                                    > zechodzenie na emeryturę, wyższe składki i niższe emerytury.

                                    Akurat w późniejszym przechodzeniu na emeryturę nie widzę nic niekorzystnego, sama jako profesor stanę na głowie, żeby mnie nie pozbawiono prawa wykłądania w wieku 62 lat, jak byłoby po podniesieniu wieku emerytalnego, tylko, by móc pracować do 70tki.
                                    • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 11:46
                                      srebrnarybka napisała:

                                      > Wg obecnej ustawy każdemu przysługuje prawo do renty socjalnej.

                                      Pozwołę sobie zacytoać za ZUSem:
                                      Prawo do renty rodzinnej przysługuje wdowie, jeśli w chwili śmierci męża ukończyła 50 lat lub była niezdolna do pracy, albo wychowuje co najmniej jedno z dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnionych do renty rodzinnej po zmarłym mężu, które nie ukończyły 16 lat, a jeżeli uczą się - 18 lat życia lub są całkowicie niezdolne do pracy. Uprawnienie do renty rodzinnej przysługuje również wdowie, jeśli spełni warunek dotyczący wieku lub niezdolności do pracy w okresie nie dłuższym niż 5 lat od śmierci męża lub od zaprzestania wychowywania ww. dzieci. Małżonka rozwiedziona oraz wdowa, która przed śmiercią męża nie pozostawała z nim we wspólności małżeńskiej, ma prawo do renty rodzinnej, jeżeli oprócz spełnienia w/w warunków wymaganych od wdowy, w dniu śmierci męża miała prawo do alimentów z jego strony ustalone wyrokiem lub ugodą sądową.
                                      Wdowa, która nie spełnia żadnego z wymienionych warunków wymaganych do przyznania renty rodzinnej i nie posiada niezbędnych źródeł utrzymania - ma prawo do okresowej renty rodzinnej przez okres jednego roku od dnia śmierci męża albo przez okres uczestniczenia w zorganizowanym szkoleniu mającym na celu uzyskanie kwalifikacji do wykonywania pracy zarobkowej, nie dłużej jednak niż przez 2 lata od śmierci męża.


                                      I np wdowa 42 letnia z odchowanym dzieckiem nie otrzyma już renty rodzinnej dłuzej niz 2 lata.


                                      >
                                      > Problem numer dwa jest pytanie, dlaczego godząc się na fundowanie różnym grupom
                                      > > społecznym emerytur z budżetu
                                      >
                                      > Ja się nie godzę, ale mnie nikt o zdanie nie pyta. Ja osobiście uważam, że emer
                                      > ytura powinna być wypracowana, a fundować się powinno w wypadkach losowych: kto
                                      > ś nie mógł pracować z powodu choroby etc.

                                      Też byłbym za, ale ten pomysł jest nierealny w demokracji.

                                      >
                                      > nie zostają do nich dopisane np matki w okresie
                                      > > wychowania dzieci (np do lat 8-10).
                                      >
                                      > Jeżeli już, to do 2-3 roku życia. Bo 3latek powinien się już uspołeczniać, to r
                                      > az.

                                      Niekoniecznie, myślę, ze 5 lat to byłby dobry czas, aby matka mogłą ze spokojem pracowac na pól etatu. Jak dziecko ma 8-10 lat to faktycznie opieka rodzców jest raczj sporadyczna i dotyczy tylko zwolnień chorobowych.



                                      Dwa - matka, która nie pracowała zawodowo z 10 lat, nie ma szans na osiągni
                                      > ęcie porządnej pracy.

                                      Mają, kwestia determinacji i pewnie łudu szczęścia.

                                      >Trzy - większość matek ma swoje obecne kwalifikacje zawod
                                      > owe dzięki uczęszczaniu do szkół publicznych, opłacanych przez podatników i pow
                                      > inny to odpracować.

                                      A co powiesz o ludziach emigrujacyc z Polski po skończeniu studiów, przecież to dokładnie ten sam problem.
                                      Więc uczciwe jest płacenie za studia. Ale znów nie do przejscia w obecnych uwarunkownaiach.

                                      > A nie słyszałeś o tym, że niektóre kobiety ograniczają liczbę dzieci dlatego, ż
                                      > e nie chcą tak długo nie pracować zawodowo i że gdyby zapewniono im przyzwoitą
                                      > opiekę nad dziećmi, chętniej by je rodziły?


                                      Wiem i traktuje to jako typowe wymówki.
                                      Jakoś sie tak dziwnie składa, ze nikt z moich znajomych nie miał problemów w tym temacie, a i tak więksozść skończyła na jednym dziecku. Czasmi decydowały względy medyczne, ale w większości wypadków zwykłe wygodnictwo.


                                      >
                                      > oznacza późniejsze pr
                                      > > zechodzenie na emeryturę, wyższe składki i niższe emerytury.
                                      >
                                      > Akurat w późniejszym przechodzeniu na emeryturę nie widzę nic niekorzystnego, s
                                      > ama jako profesor stanę na głowie, żeby mnie nie pozbawiono prawa wykłądania w
                                      > wieku 62 lat, jak byłoby po podniesieniu wieku emerytalnego, tylko, by móc prac
                                      > ować do 70tki.
                                      • black-emissary Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 12:19
                                        tomasz_456 napisał:
                                        > I np wdowa 42 letnia z odchowanym dzieckiem nie otrzyma już renty rodzinnej dłuzej niz 2 lata.

                                        A z jakiej to niby racji państwo ma fundować życie czterdziestoletniej kobiecie?!
                                        • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 12:47
                                          A z jakiej to niby racji państwo ma fundować życie czterdziestoletniej kobiecie
                                          > ?!


                                          Dokładnie tak uważam. Na dodatek nie państwo, tylko inni podatnicy, w tym kobiety pracujące i wychowujące dzieci, które opłacają składki. Znane mi wdowy, który dostały emerytury po mężach, były w wieku emerytalnym i to dość zaawanasowanym, bo zwykle osiągały ten wiek jeszcze za życia męża.
                                        • zawichrowana Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 13:34
                                          Mam nadzieję że za kilka lat gdy dziecko będzie już zdrowe pójdę do pracy ale nie wiem tego na pewno. I co black missery miałabym wg. Ciebie zrobić w opisywanym przypadku? Najlepsze produkcyjne lata spędzam na wychowaniu dziecka będącego wciąż na jakichś lekach. Nic od Państwa nam nie przysługuje bo mąż za dużo zarabia. Rozumiem, że w razie jego śmierci gdy syn będzie dorosły i nie będę chciała go obciążać najlepiej by było bym trafiła do więzienia. Tam jedzenie dostanę, zero zmartwień o rachunki. Jakoś temat utrzymywania więźniów nie budzi w naszym społeczeństwie takich emocji jak pomoc matkom wychowującym dzieci.
                                          • srebrnarybka Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 14:47
                                            Jeżeli choroba sytna uniemożliwiałaby Ci podjęcie pracy, to powinna należeć Ci się renta ze względu na konieczność zapewnienia synowi opieki. Ale jeśli mogłabyś podjąć pracę, to dlaczego miałyby utrzymywać Cię ze swoich składek inne pracujące matki?
                                            • tomasz_456 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 15:22
                                              srebrnarybka napisała:

                                              > Jeżeli choroba sytna uniemożliwiałaby Ci podjęcie pracy, to powinna należeć Ci
                                              > się renta ze względu na konieczność zapewnienia synowi opieki. Ale jeśli mogłab
                                              > yś podjąć pracę, to dlaczego miałyby utrzymywać Cię ze swoich składek inne prac
                                              > ujące matki?

                                              A dlczego z podatków mamy fundować darmowe złobki, przedszkola, czy też wyzsze studia ?
                                              • ka-mi-la789 Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 15:28
                                                > A dlczego z podatków mamy fundować darmowe złobki, przedszkola, czy też wyzsze
                                                > studia ?

                                                Na przykład dlatego, że żłobki i przedszkola umożliwiają matkom powrót na rynek pracy, dzięki czemu rośnie PKB. Ponadto instytucje te sprzyjają socjalizacji dzieci.
                                          • black-emissary Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 15:48
                                            zawichrowana napisała:
                                            > I co black missery miałabym wg. Ciebie zrobić w opisywanym przypadku?

                                            Iść do pracy, zwichrowana.
                                            • zawichrowana Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 15.06.12, 20:42
                                              Przecież piszę że bym chciała iść do pracy i to najlepiej za rok. Ale moje chęci nic nie znaczą. Myślisz że łatwo będzie mi coś znaleźć po kilkuletniej przerwie? A co jeśli znów będę zmuszona z niej zrezygnować z powodu kłopotów zdrowotnych dziecka? Nie wiem co będzie za te 10 lat. Ale obserwując rynek pracy myślę że jestem na ostatnim miejscu do zatrudnienia. Renta mi się nie należy. Syn nie jest niepełnosprawny (lekki niedosłuch - po leczeniu ponoć wyzdrowieje). Ma powtarzające się problemy z uszami (ma niecałe dwa lata i dwie operacje za sobą, kolejne w planach). Teoretycznie mogłabym oddać dziecko na antybiotykach i zarażone gronkowcem do żłobka (nie ma przeciwwskazań ponoć) ale boję się o jego zdrowie (za dwa miesiące kolejna operacja). Rozumiem że wg. niektórych powinnam wysłać dziecko do żłobka a w czasie hospitalizacji zostawić je pod opieką personelu żeby tylko móc pracować i broń boże nie obciążać podatnika? Niestety ale zbyt kocham swoje dziecko by je narażać, nawet jeśliby to znaczyło późniejsze wylądowanie w kiciu (obciążając podatników, a jakże).
                                              • black-emissary Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 16.06.12, 02:38
                                                I czego oczekujesz? Że inni będą się składać na Twoje utrzymanie do końca Twojego życia, bo teraz kilka lat spędzisz z dzieckiem?
                                                • zawichrowana Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 18.06.12, 13:38
                                                  Oczekuję jakiejkolwiek polityki prorodzinnej. Jeśli w końcu będę mogła szukać pracy to chcę by moje dziecko zostało przyjęte od razu do żłobka/przedszkola a nie po 1,5 roku oczekiwania. Jeśli rezygnuję z pracy by opiekować się chorym dzieckiem to chcę by były odprowadzane za mnie składki (w tym czasie odciążam przecież Państwo w np. dopłatach do żłobków czy od pensji personelu szpitalnego - kto był z dzieckiem w szpitalu wie o czym mówię - bez rodziców trzeba byłoby zatrudnić 5 razy więcej pielęgniarek). Państwo jest od tego by pomagać ludziom w ciężkich sytuacjach. Powinno również zadbać o jakieś udogodnienia dla pracodawców chcących zatrudniać matki po okresie opieki nad dzieckiem. Przecież te działania nie są wzięte z kosmosu, w innych Państwach jakoś działają. Nie chcę by ktoś składał się do końca mojego życia na moje utrzymanie. Chcę mieć tylko i wyłącznie możliwość powrotu do pracy po odchowaniu dziecka oraz chcę by ten czas szanowano (np. zaliczając go emerytury).
        • black-emissary Re: Siedzenie? Przy malutkim dziecku? 14.06.12, 16:33
          tomasz_456 napisał:
          > Winić nalezy ciągłę wmawianie przez feministki kobietom, iz muszą pracować.

          Wcale nie muszą. Powinny, bo to - dla 99.99% populacji - jest najrozsądniejszym rozwiązaniem.
      • welcometopoland kapitalizm nie znosi słabych... a dzieci takie są 15.06.12, 18:01
        zawichrowana napisała:

        > Różne rzeczy w życiu robiłam, pracowałam również fizycznie (na studiach) i nigd
        > y nie byłam tak zmęczona jak teraz "siedząc" w domu z chorym niespełna dwulatki
        > em. Nie był to do końca mój wybór - życie zdecydowało za mnie (po ciąży została
        > m zwolniona a potem zrezygnowałam z okresu próbnego w nowej pracy ze względu na
        > kłopoty zdrowotne dziecka). Problemem dla mnie jest całkowita ignorancja i pog
        > arda wobec takich matek jak ja. Żadnego wsparcia Państwa - na żłobek czekaliśmy
        > 1,5 roku (mały chodził 2 miesiące potem szpital), pytania pracodawców o małe d
        > zieci, brak składek. Mam wrażenie, że w Polsce taka matka traktowana jest jak d
        > ziecko (np. by pójść do lekarza muszę brać książeczkę ubezpieczeniową męża). Gd
        > y mówię np. w szpitalu, w urzędzie, że nie pracuję od razu jestem traktowana z
        > góry. Wolałabym pracować i mieć jakiś szacunek w społeczeństwie niż "siedzieć"
        > w domu.
    • bena1209 Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 13:56
      nawet, gdyby moim mężem był Onasis, czy - niech stracę - Zuckerberg, nie chciałabym siedziec w domu, jak niewolnica, nie, nie i jeszcze raz nie!



      Mądry głupiemu ustępuje... I właśnie dlatego świat wygląda tak jak wygląda.
    • spalinowabiedrona oświciło mnie 14.06.12, 14:11
      ooo jak pięknie dajemy się manipulować językowo. Dalczego w ankiecie nie zapytano o to czy kobieta powinna PRACOWAĆ w domu? Nie, ona o dom się troszczy, ewentualnie nie powinna pracować zawodowo lub tzw. "siedziec przy dziecku". Tak stawianie kwestii to tylko czysty trolling. Pytanie powinno brzmieć: czy kobieta powinna pracować, podkreślam, pracować w domu - a nie walić eufemizmy (w stylu troszczyć się) i umniejszać problem. Praca w domu to też charówa, a nie jak jakiś pan wyżej napisał "kopanie w piłkę", bo tak to tylko "niedzielini tatusiowie" mogą napisać....
      • irakirakirak Re: oświciło mnie 14.06.12, 16:32
        Bo jak zapytasz o "pracę w domu", to przychodzi na myśl specjalista pracujący zdalnie, a nie człowiek wykonujący prace domowe. Taki mamy język. A przypomnę, że prace domowe wykonują także wszyscy ludzie pracujący poza domem i bezrobotni (samotni, pracujące kobiety, pracujący mężczyźni), a nie tylko kobiety "przy mężu".

        Oczywiście w różnych domach to różnie wygląda. Nie wątpię, że istnieją takie, w których kobieta pracuje poza domem i odwala większość prac domowych, gdy mężczyzna po prostu odpoczywa po pracy czy jest wręcz bezrobotny, ale w takiej dyskusji wypadałoby pamiętać o tym, dlaczego te prace są tak niedoceniane. Otóż dlatego że nie da się ich uniknąć, one muszą być wykonane. Tak jak prysznic i mycie zębów.

        A więc gdy zaczynamy rwać włosy z głowy nad obciążeniem kobiet "pracujących w domu", pamiętajmy, że wszyscy inni ludzie też muszą "pracować w domu" po powrocie z pracy. A podział obowiązków domowych to w dużej mierze prywatna sprawa. Państwo może człowiekowi tylko ułatwić życie (opieka nad dzieckiem, regulacja rynku pracy) - a nasze państwo tego nie robi, licząc na to, że głupie baby udźwignęły już tyle i jakoś przeżyły, że widocznie nie trzeba im nic ułatwiać, a najwyżej pokrzyczeć, że za mało przyszłych podatników rodzą. To jest smutne.
      • srebrnarybka Re: oświciło mnie 14.06.12, 23:58
        Popieram Irak. Kobieta, która pracuje zawodowo, poza tym także "pracuje" w domu, czasem - dzieląc domowe obowiązki z mężczyzną.
    • normalniejszy2 Średnio udana sonda 14.06.12, 14:16
      W sondzie jest błąd. Jeżeli opinia brzmi "kobieta powinna troszczyć się o dom" to kiedy daje się respondentowi alternatywę tak/nie, "nie" oznacza: kobieta NIE POWINNA troszczyć się o dom. A przecież opinia, której szukamy, brzmi: kobieta MOŻE pracować.

      Taka sonda wymusza radykalne odpowiedzi. Respondenci, którzy byliby skłonni przyznać, że kobieta może pracować a nie tylko zajmować się domem, będą skłonni stwierdzić w badaniu że kobieta POWINNA troszczyć się o dom, kiedy alternatywą jest że NIE POWINNA.
    • fajny_zajety Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:45
      Feminizm – ideologia, kierunek polityczny i ruch społeczny związany z równouprawnieniem kobiet który od samego początku był finansowany przez mężczyzn. Panowie po wielu latach harowania na kobiety powiedzieli sobie w końcu dość. Wymyślili wiec ruch wyzwalający kobietę od siedzenia w domu w którym szydełkowała, zajmowała się dziecmi , gotowała, sprzątała. Teraz kobieta musi robić wszystko to samo co kobieta 100 lat temu i do tego jeszcze musi chodzić do pracy. Kobieta pracując jak mężczyzna traci swoją kobiecość i staje się podobna do meżczyzny w stroju, zachowaniu i zainteresowaniach. Kobiety dzięki ruchowi feministycznemu dostały również prawo do pracy do 67 roku życia. Niestety kobiety pracujące fizycznie i wychowujące dzieci w wieku 40 lat są już mocno zaniedbane i przypadku straty męża wypadają na margines społeczeństwa razem z nadwagą i krótkimi włosami.
      • ka-mi-la789 Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 15:00
        fajny_zajety napisał:

        > ruch wyzwalający kobietę od siedzenia w domu w którym szydełkował
        > a, zajmowała się dziecmi , gotowała, sprzątała.

        Same rozrywkowe czynności. Ciekawe, że faceci się do nich nie garną.

        Teraz kobieta musi robić wszyst
        > ko to samo co kobieta 100 lat temu i do tego jeszcze musi chodzić do pracy.

        No, właśnie teraz kobieta nic nie musi.

        Kob
        > ieta pracując jak mężczyzna traci swoją kobiecość i staje się podobna do meżczy
        > zny w stroju, zachowaniu i zainteresowaniach.

        Czytaj: z przedmiotu stała się człowiekiem, czasem nawet - o zgrozo - myślącym, znającym swoją wartość i stawiającym chłopu wymagania.

        Kobiety dzięki ruchowi feministyc
        > znemu dostały również prawo do pracy do 67 roku życia. Niestety kobiety pracują
        > ce fizycznie i wychowujące dzieci w wieku 40 lat są już mocno zaniedbane i przy
        > padku straty męża wypadają na margines społeczeństwa razem z nadwagą i krótkimi
        > włosami.

        Szczerze współczujemy mamusi, ale naprawdę nie każda kobieta jest do niej podobna. A te krótkie włosy - horror, po prostu, nie da się baby złapać za kołtun i trzasnąć łbem o ścianę. I jak tu żyć?
    • madame_mage Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:48
      w Polsce brakuje nie tylko zlobkow i przedszkoli, ale w ogole systemu wspierania rodzin z dziecmi, w tym finansowego. jestesmy nawet za... Bulgaria, gdzie macierzynski trwa o wiele dluzej niz w Polsce, a do tego na wychowawczym dostaje sie zasilek.
      Gdzie tzw. benefity na dzieci, odliczenia od podatkow, doplaty do odsetek kredytu? Gdzie flexibility i teleworking? Polska w ogole, w zaden sposob nie wspiera ludzi, ktorzy chca miec dzieci.

      Druga sprawa - dlaczego matka siedzaca z malym dzieckiem w domu to jakis straszny stereotyp? Do 3 roku zycia dziecko bardzo potrzebuje rodzicow blisko siebie, szczegolnie matki, to luksus teraz, zeby moc 3 lata siedziec w domu z dzieckiem i zyc z jednej pensji.

      Nie uwazam, ze kobiety "powinny" siedziec w domu z dziecmi, sama wrocilam do pracy jak corka skonczyla roczek (poszla do zlobka), ale pracuje na czesc etatu, teraz urodzi sie druga corka, do pracy wroce na 75% kiedy skonczy 9 miesiecy, do tego mam flexibility w pracy i teleworking na jedno popoludnie, czyli prace z domu, ale moj pracodawca na to zezwala, a to ciagle wyjatki w Polsce niestety!

      Powinno chciec sie zachowac rownowage pomiedzy praca zawodowa a wychowywaniem malych dzieci, szczegolnie w przypadku kobiet, ale same checi nie wystarcza, jesli nie ma ku temu warunkow!
    • 25cz Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 14:56
      Podoba mi się, że nie które kobiety, nie chcą być kurami domowymi! Kurami domowymi, mogą być tylko te kobiety, które wzięły sobie za mężów, kogutów domowych. Dobrze by było, gdyby różni poprawiacze ludzkiego życia, nie uszczęśliwiali ludzi na siłę - to jest po prostu brak tolerancji i arogancja! Ludzie chcą żyć i kochać się tak jak lubią i innym nic do tego. Problem jest w naszym państwie. Zamiast zmieniać na siłę filozofię życia naszych rodaków, stwórzmy nowoczesne państwo, w którym to państwo będzie służyło społeczeństwu, a nie politycznym koteriom i przyjaciołom władzy. Po za tym uważam, że nasze państwo jest toksyczne dla jego obywateli, gdyż w jest , w tym państwie, za wysoki pozom testosteronu! Feminizm tak- wypaczenia nie!
    • maria_curia Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 15:16
      to jest dopiero stereotyp - wyemancypowana kobieta domaga się powrotu do pracy i dzielenia obowiązków domowych z partnerem. bo jeśli decyduje się zostać w domu to jest katolką ze średniowiecza rodem...

      a ja mówię, że nie. siedzę z małym dzieckiem w domu, bo tak mi się podoba. żłobka nie dostaliśmy, bo za długa kolejka. i bardzo dobrze. sąsiadki synek w żłobku ciągle chory, antybiotyk za antybiotykiem podają, współczuję jej pracodawcy, bo dziewczyna ciągle na zwolnieniu siedzi (jej współczuję przede wszystkim). opiekunka kosztuje prawie tyle, co moja pensja. mam oddawać kasę i dziecko w ręce innej kobiety, tylko po to, by komuś udowodnić, jaka jestem "wyemancypowana"?
      sorry, ale nie. chodzę sobie z dzieckiem na spacerki, nie mam na głowie żadnego szefa, stresu, lęku, że budżet w tym miesiącu nie wypracowany, że premii nie będzie, że mnie wywalą, bo przyjmą tańszego studenta na studiach zaocznych... w dupie mam wyścig szczurów. mąż zarabia na tyle dobrze, że nie przymieramy głodem. to i tak przejściowa sytuacja. dziecko dorośnie do wieku przedszkolnego, wrócę do pracy i już, nie chcę siedzieć w domu resztę życia. ale wcale mi się tam nie spieszy. emancypacja to stan umysłu, a nie wpasowywanie się w schemat wymyślony przez panią Środę.
      • ciuciumorales Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 15:41
        Nic dodac nic ujac. Nie masz jednak wrazenia, ze to glownie wiedzace lepiej i pragnace ponad wszystko twojego dobra panie feministki nazywaja cie kura domowa. To takie specyficzne pojecie tolerancji.
        • best.yjka Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:50
          Dalej swoje bredzisz. Feminizm polega na danie kobietom wolnego wyboru. Jednym z wyborów może być wychowywanie dziecka/dzieci. Rożnica polega na tym że, może ale nie musi. Feminizm nie jest równoznaczny z nakazem pracy. Warto przeczytać i dokształcić się przed publicznym zabraniem głosu.
          • ciuciumorales Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 17:08
            zaklinasz rzeczywistosc. to feministki wlasnie najbardziej ponizaja kobiety zajmujace sie domem.
            • best.yjka Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 17:31
              Mylisz się i to bardzo.
          • maria_curia Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 19:45
            tak, feminizm powinien oznaczać walkę o prawo wyboru, ale ten artykuł jest napisany w innym duchu. mowa tam o emancypacji jako równoważnej z szybkim powrotem do pracy.
      • kochanic.a.francuza Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:39
        Mysle tak samo. PRACOWALAM z dzieckim w domu do jego 3 lat. Zylam bez stresu, choc nie bogato, cuiszki uzywane, zabawki z second handu itd, i bylam szczesliwa, ze w tym najwazniejszym okresie zycia dziecka jestem z nim 24 godziny na dobe cay tydzien. Obserwuje pierwsze kroki, slowa itd. Piekne wzruszajace chwile. Codzienne spacery, czytanie bajek.
        Wychowalam zdrowe, pogodne i silne psychicznie dziecko. Po trzech latach zaczelam pracowac, zarobilam z nawiazka. Dobrze, ze sie nie spieszylam. A pracowanie kiedy sie ma male dziecko uwazam za nieszczescie dla matki bardzo kobietom, ktore nie stac na opiekowanie sie wlasnym niemowlakiem, wspolczuje.

        Sam nie urodzilabym dziecka, gdybym musiala je oddac do zlobka. Po co mi dziecko w zlobku?
        • srebrnarybka Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 00:09
          Po co mi dzieck
          > o w zlobku?

          Tobie nie wiem, po co. Najważniejsze, po co dziecku. Bo dziecka nie rodzi się dla siebie, tylko dla niego. Dziecko jest po to, by żyło dla siebie, dobrze się rozwijało i było szczęśliwe, a nie po to, by być zabaweczką dla matki. Żłobki bywają różne, ale nie sądzę, by dziecko uczęszczające do żłobka miało w przyszłości mieć gorsze życie, niż to, które nie chodziło. I to jest najważniejsze. A nie to, czy Ty miałaś zabaweczkę.
      • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:43
        maria_curia napisała:
        > mam oddawać kasę i dziecko w ręce innej kobiety, tylko po to,
        > by komuś udowodnić, jaka jestem "wyemancypowana"?

        A to, że powrót do pracy to tylko próba udowodnienia "wyemancypowania" to niby stereotyp nie jest? :)
      • srebrnarybka Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 15.06.12, 00:06
        "nie mam na głowie żadnego szefa, stresu, lęku, że budżet w tym miesiącu nie wypracowany, że premii nie będzie, że mnie wywalą, bo przyjmą tańszego studenta na studiach zaocznych... "

        A nie masz lęku, że nie starczy od pierwszego do pierwszego?
    • klarb Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 15:44
      Mam w swoim otoczeniu panie, które "siedziały" w domu i wspierały mężczyzn, troszczyły sie o rodziny:
      jedna została z 300 zł alimentów na starość i zero stażu pracy, w której płaci się zus
      drugą goli właśnie mąż z majątku, a zwlazcza firmy, która jechała na jej dyplomie, a ona szefowi "pomagała", też zero składek zusowskich
      trzecią po 10 latach małżeństwa zostawił mąż z dwóją małych dzieci (zero składek zusowskich) .
      Istotnie malego dziecka szkoda oddawać do złobka, ale mąż może odprowadzać połowę składek na konto żony, bo przecież tak ją kocha, nie oszuka, nie zostawi to i składka w domu zostanie.
      Nadmiasr zaufania wobec mężczyn jest życiową naiwnością. Same sobie panie odpowiedźcie, czy warto.
      • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 17:22
        klarb napisała:
        > Nadmiasr zaufania wobec mężczyn jest życiową naiwnością.

        Zaufanie to jedno, ale nawet mężczyzna wierny i święty może ulec wypadkowi, dwie osoby pracujące to zawsze bezpieczniejsza przyszłość.
    • zielonykatol Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 16:34
      Jak widać liberalna lewica pragnąca tak bardzo zniszczenia rodziny ponosi porażkę, bo "kod kulturowy jest zbyt silny". Klops! Nie chcemy być postępowi, mężczyźni chcą być mężczyznami a kobiety kobietami! Straszne :) Pozdrowienia dla wszystkich normalnych, życzących dobrze Polsce i Polakom (Gazety Wyborczej to nie dotyczy)
      • black-emissary Re: Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża 14.06.12, 17:25
        zielonykatol napisał:
        > Jak widać liberalna lewica pragnąca tak bardzo zniszczenia rodziny ponosi porażkę

        Nie wiem o jakie środowiska pragnące "zniszczenia rodziny" Ci chodzi, ale te dane na pewno nie udowadniają zwycięstwa "tradycyjnego modelu rodziny", wręcz przeciwnie, wynika z nich, że poparcie dla niego spada. Wolno, owszem, oczywiście, że wolno, tego typu zmiany wymagają pokoleń.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja