Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać

13.07.12, 14:23
Jak wyszedłem za mąż: docs.google.com/View?id=dgx92rmp_11gjdh7qd7


"Zapytajcie te dzieci, czy chciałyby być wychowane przez parę gejów". Zapytałem: chciałyby.
    • sam16 Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać 13.07.12, 15:22
      Rownosc wobec prawa to podstawa do zalegalizowania zwiazkow partnerskich.
      Osoby homoseksualne sa przeciez pelnoprawnymi obywatelami tego kraju i nalezy ich zadania spelniac bo dotycza one najwazniejszych dla ludzi spraw. Chodzi tu wlasnie o dziedziczenie,decydowanie w sprawach zdrowia czy zalatwiania spraw po smierci partnera.
      Mieszkam w Kanadzie gdzie takie zwiazki sa legalne. Widzialem rowniez szczesliwe dzieci wychowywane przez dwie mamy.
      Wszystkie osoby homoseksualne urodzily sie w rodzinach hetero. Jest to dowod na to ze orietacji seksualnej nie mozna sie nauczyc powielajac zachowania rodzicow. Gdyby tak bylo nie byloby gejow i lesbijek urodzonych ze zwiazkow mezczyzny z kobieta.
      A moze prawica zabroni tez parom hetero miec dzieci bo jest obawa,ze ktores z nich (jak to ma miejsce od poczatku swiata) wybierze partnera tej samej plci.

      • rydzyk_fizyk Re: Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć 14.07.12, 00:38
        Związki partnerskie to przecież niepotrzebna proteza.

        Powinno się rozciągnąć przepisy o małżeństwach tak by pary homo mogły doświadczyć wszystkich uroków małżeństwa, w szczególności domyślnego małżeńskiego ustroju majątkowego, rozwodu, podziału majątku i alimentów.
    • piotrsiedlecki1 Hahaha 13.07.12, 15:40
      www.joemonster.org/phorum/read.php?f=18&t=565035
      www.joemonster.org/link/38040/Alfabet_leminga
      • fedorczyk4 Re: Hahaha 13.07.12, 16:09
        W zasadzie też powinnam napisać "ha, ha, ha" bo Twoje linki są nieaktywne.
        Niemniej wcale mnie ten temat nieśmieszy. Opór naszych władz jest dla mnie niezrozumiały. Po pierwsze dotyczy w większym stopniu praw par heteroseksualnych. Po drugie jest jawnym pozbawianiem części społeczeństwa przynależnych jej praw. taki opór jest czystym populizmem, cimnogrodzim myśleniem i hipokryzją.
        Stara i zamężna już teraz jestem, ale naprawdę chciałabym żeby moje dzieci niezależnie od tego w jakiego typu związku i z kim żyją mogły korzystać z ochrony prawa. Ile zmnamy historii w których ktoś o kogoś dbał, wspólnie pracował nad dorobkiem, po czym po śmierco współtwórcy zjawiła się rodzina która z współtworzeniem nie miała nic wspólnego i zabrała większość? Ile razy z racji braku papierka, nie można się dowiedzieć o stan najbliższej rodziny w szpitalu., czy o stanie "rzeczy" w urzędzie. Kogo to chroni? Tylko darmozjadów rodzinnych którzy mają wyższość krwi wobec kogoś kto żył, kochał, inwestował.
        Co do prawa adopcji w sumie też nie mam wątpliwości. Kto raz zobaczył "bidul" też nie będzie ich miał. Wszystko, a zwłaszcza kochająca jaka by ona nie była, rodzina!!!!
    • kapitalmarksa Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać 13.07.12, 16:48
      Związki partnerskie byłyby już dawno gdyby nie poruszana przez środowiska dziennikarskie i celebryckie sprawa adopcji.To działa na ich szkodę,i dlatego nie będzie związków partnerskich,układy w sejmie się zmieniają ale ci sami posłowie tam są,tak zostanie.
    • majs19 Anachronizm instytucji małżeństwa. 13.07.12, 16:59
      Małżeństwo do niedawna pełniło ważną rolę w porządkowaniu stosunków majątkowych. Regulowano przy jego pomocy sukcesję dóbr z pokolenia na pokolenie. Małżeństwo i prokreację obwarowano wieloma restrykcyjnymi regułami, by zmniejszyć prawdopodobieństwo pojawienia się potomka z nieprawego łoża. W tym celu ograniczano też wolność kobiety.
      Czyli: Instytucja małżeństwa w istocie swej była ważnym narzędziem prawa majątkowego.
      Od momentu wynalezienia i upowszechnienia badań DNA w prawie spadkowym liczyć się zaczął nie tyle fakt zawarcia małżeństwa, co biologiczne pochodzenie potomka.
      Teraz wyniki badań DNA decydują, kto jest prawowitym podmotem praw i obowiązków ojcowskich.
      Badania DNA sprawiły, że małżeństwo nie jest już nieodzowne do zagwarantowania dzieciom prawa do alimentów czy spadku.
      Sam fakt zawarcia małżeństwa utracił decydującą moc. Nie jest już wyłącznym warunkiem korzystania z praw i pełnienia obowiązków rodzicielskich.
      Rozpoczyna się właśnie się nowa era – era stopniowego osłabienia małżeństwa jako instytucji prawnej. I to absolutnie nie na skutek wrażych knowań gejów i lesbijek, tylko rozwoju nauki i upowszechnienie jej osiągnięć. Małżeństwo w nie jest już nieodzowne do zagwarantowania praw potomków.
      Wszystkie funkcje małżeństwa jako instytucji prawnej zastąpić może konstrukcja związków partnerskich. Jej przepisy powinny analogicznie do obecnych prawa małżeńskiego regulować sprawy majątkowe. opieki, podatkowe itp.
      Uważam. że instytucja małżeństwa jest obarczona w Polsce tak mocnym balastem religijnym, że powinna pozostać kategorią wyłącznie wyznaniową.
      Czyli – związki partnerskie jako instytucja świecka, małżeństwo jako kategoria wyznaniowa.
      Związki partnerskie powinny gwarantować pełnię praw, jakie gwarantuje obecne małżeństwo.
      Jednak słowa mają swą magię. Dlatego trzeba moim zdaniem wymyślić nową nazwę. Związek partnerski nie brzmi zachęcająco. Konkubinat jeszcze gorzej.
      Poloniści i prawnicy do dzieła!
      Myślę, że rozdzielenie dwóch sfer – wyznaniowej z jednej strony i świeckiego prawa rodzinnego i prawa stanu cywilnego z drugiej - powinno złagodzić ostre linie podziału.
      Czasami warto się cofnąć o pół kroku.

      Więcej na ten i inne tematy: europejka.TOK FM.pl, europejka blox.pl


      • apotem Re: Anachronizm instytucji małżeństwa. 13.07.12, 19:40
        Szkoda, ze beton sejmowy nie jest w stanie wyjsc poza punkt widzenia kleru. Pod wzgledem praw spolecznych Polska jest grajdolem, moze tylko stopien wyzej niz Arabia Saudyjska.
      • jasiek.jasiek Re: Anachronizm instytucji małżeństwa. 13.07.12, 21:23
        Propozycja zmiany nazwy instytucji związku dwojga partnerów wydaje się bardzo rozsądną. A gdyby tak po prostu "wspólnota"? Wspólnota ekonomiczna, majątkowa, rodzinna, uczuciowa... to chyba ma sens.
        Przemyślenia na wspólnoty jako alternatywy dla małżeństwa, związku patrnerskiego, czy wreszcie związku dwóch osób, na przyklad starszych, chcacych pomagać sobie i byc razem , doprowadziły mnie do pytania, czy byłby mozliwy taki związek kilku osób. Czy zwalczane w naszej kulturze wielożeństwo, tak naturalne dla innych kultur nie znalazloby czasem w takiej formie związku swojego prawnego uregulowania. W sumie nie bardzo jestem w stanie znaleźć argumenty, które pokazywałyby zagrożenia płynące ze związku trzech dobrowolnie żyjących ze sobą osób.
        Może zatem wspólnota o określonych w umowie prawach i obowiązkach, respektowanych i chronionych przez Państwo jest rozwiązaniem problemu?
        • rydzyk_fizyk Re: Anachronizm instytucji małżeństwa. 14.07.12, 00:41
          Czyli cały "Pruszków" idzie do notariusza/USC i uzyskuje przywilej odmowy składania zeznań w sprawie "osoby najbliższej"?
    • eduardo70 Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać 13.07.12, 17:04
      Zlikwidować wszystkie przywileje i ulgi dla rodzin a potem hulaj dusza piekła nie ma . Podatek liniowy 15% dla wszystkich bez jakichkolwiek odliczeń. Dało by to przejrzystość i prostotę podatku PIT. Wytrąciło by argument że pary homoseksualne i żyjące na tak zwaną "kocią łapę" chcą skorzystać na zalegalizowaniu swojego związku.
    • keram01 Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać 14.07.12, 11:38
      Jaki tu problem , idziesz do USC i masz papier legalizujący wasz związek. Panowie albo panie
      mają już trochę więcej problemów bo muszą trochę pomyśleć i się nachodzić. W ramach
      istnijącego prawa można zawrzeć wiele obustronnych umów cywilno-prawnych. Nawet ja
      hetero mam ż żoną krzyżowy testament aby nikt nie wyciągał pazernej łapki po nasze.
    • tak.bo.tak Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać 15.07.12, 22:09
      Pani Ewo, brawo za wypowiedzenie w końcu tego co myśli wiekszość tego środowiska. Koniec z postawą kleczącą. To politycy są dla nas, a nie my dla nich. Gęby mają pelne frazesów, a wszystko zmierza w ich przypadku do jednego - nie narazic sie przez przypadek jakies czesci elektoratu. Dlatego właśnie kręcą, kłamią, lawirują, skladaja obietnice których potem rzekomo nie mogą spelnic. Bardzo przedmiotowo traktują swoich wyborców. Wstyd, panowie poslowie! Ogromny wstyd! Jeszcze troche i lepiej bedzie sie przyznac, że sie ma w rodzinie kanalarza, niż posła.
    • donmarek Koniec z proszeniem na kolanach, czas zacząć żądać 16.07.12, 13:25
      NIENATURALNYM I NIEZGODNYM Z NATURĄ, Z PRAWEM NATURALNYM jest to, że mężczyzna i kobieta żyje w celibacie! Wymuszonym przez kościół, czyli SEKTĘ !
      A teraz co do meritum, czyli związków partnerskich.
      Wiem na ten temat bardzo dużo, bo jedno z moich dzieci żyje w takim własnie związku(hetero i dzięki temu jestem też i dziadkiem}. I co dnia widzę i doświadczam CHOREJ SYTUACJI moich dzieci i wnuków, przez to IDIOTYCZNE, WYMUSZONE PRZEZ BEZMÓZGICH IDIOTÓW prawo. A to np rozliczanie podatku, sprawy leczenia, darowizn etc, etc!
      Czym oni są gorsi od tych co są małżeństwem?? Czy tym, że nie dali BUCOWI w sutannie zarobić??
      Kiedy w końcu sekta o nazwie kościół katolicki obrządku rzymskiego zostanie postawiony tam gdzie jego miejsce, czyli NA ŚMIETNIKU!
    • chodac homoaktywiści sieją, a zwykli ludzie będą zbierać 16.07.12, 13:40
      Homoaktywiści prowokują i de facto pogarszają postrzeganie w PL osób homoseksulanyuch.
      Oczywiście aktywostom o to chodzi, bo będą przez lata mieli dobrze opłacaną robotę..


      Żyjemy w dziwnych czasach, beton dookoła, cału dzień na d... przed monitorem, dyskusje niby polityczne na tematy podobne do pytania czy rzeczywiście księżyc się kręci wokół ziemi.
      Łatwość pisania na klawiaturze, bezkrytyczność i tzw. nowa teoria względnościo polegająca na mówieniu "niby tak, człowiek ma dwie nogi, ale są tacy którym trammaj je odciął, czyli cechą to nie jest /czyli klasyczne absurdalne wnioskowanie z wyjątku na definicję, która ma być z istoty generalna, a 'wyjątek potwierdza regułę'/, moda na paplanie w TV dla krótkiej niby-sławy, nieprzejmowanie się ośmieszeniem, zawsze pewny przytakiwacze np. na hasło nowoczesność
      (kiedyś ci sami zakłądali organizacje eugeniczne i doprowadzali do zmian prawa celem wprowadzenia eugeniki, dziś ich następcy udają, że nie pamiętają).

      DOKŁADNIE TO SAMO PRZY TEH ABSURDALNEJ Z ISTOTY DYSKUSJI O MAŁŻEŃSTWACH ORAZ RODZICIELSTWIE. TA DYSKUSJA JUŻ NA WSTĘPIE JEST NAZNACZONA NAJPROSTSZYM Z MOŻLIWYCH BŁĘDEM.
      KIEDY PORÓWNUJEMY PARĘ DAMSKO-MĘSKĄ ORAZ ZWIĄZEK W OSÓB TEJ SAMEJ PŁCI, TO PRZECIEŻ OD RAZY WIDAĆ, ŻE SĄ TO RÓŻNE SYTUACJE.
      PODSTAWOWA ZASADA RÓWNOŚCI I NIEDYSKRYMINACJI MÓWI, ŻE TAKIE SAME SYTUACJE TRZEBA TRAKTOWAĆ JEDNAKOWO, A RÓŻNE BYTY POWINNY BYĆ TRAKTOWANE RÓŻNIE.
      a PARADOKSALENIE POD HASŁEM DĄŻENIA DO RÓWNOŚCI, CELOWO PRZE3SKAKUJE SIĘ Z PERSPEKCTYWY OCENY I PORÓWNANIA TAKICH RÓŻNYCH PAR/ZWIĄZKÓW
      NA MÓWIENIE O POJEDYNCZYCH LUDZIACH, CO Z TEJ PERSPEKTYWY NIE MA ŻADNEGO SENSU, BO MAŁŻEŃSTWO Z ISTOTY 'POJEDNYNCZE NIE JEST'.

      I TAK TO SOBIE, PRZY NIEZAUWAŻANIU BŁĘDU NA SAMYM WSTĘPIE, TIOCZY SIĘ DYSKUSJA,
      KTÓRA NIE MA SENSU.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja