bintell
25.07.12, 17:33
Nie moge pojac, jak lekko ludzie godza sie na prywate i nepotyzm w instytucjach panstwowych.
Nominacje powinny: (1) sluzyc calemu narodowi (ktorego to panstwo is forma organizacyjna), a nie poszczegolnym partiom, czy tez nawet ich frakcjom; (2) byc oparte na udokumentowanych kwalifikacjach i udokumentowanym doswiadczeniu (tak to Kwiasniewski z faszywym dyplomem i doswiadczeniem w agitkach by nie przeszedl), (3) byc oglaszane publicznie przed ich zatwierdzeniem (jak zapowiedzi malzenstwa w kosciele - tak to Wielgus sie nie przepchnal).
Wszystko powinno byc krysztalowo przejrzyste, a nie zakonspirowane jak dzisiaj. Polska to nie dojna krowa, ze co ktora partia dorwie sie do wladzy, to upuszcza nie tylko mleka ale i krwi, wszystko na korzysc 'towarzayszy partyjnych.' Polska ma marne notowania w Transparency International, i jest to niechlubna tradycja polskiej prywaty, ktora to zgubila I Rzeczpospolita.
No wiec nie brnijmy w blotko, z ktorego to oficjalnie mamy sie wygrzebywac. Jezeli nominowani i zatwierdzeni kandydaci beda z takiej czy innej partii, to chwala dla tej partii. Ale nominacje nie powinny sie odbywac w chorej kolejnosci (jak za PRL-u), ze Partia przed narodem, a po narodzie popioly.