keh
08.08.12, 15:26
Na jednym z posiedzeń senatu Uniwersytetu Warszawskiego przedstawiciel wydziału prawa przekonywał senatorów, że wykład logiki na jego wydziale prowadzić powinien prawnik a nie logik, ponieważ logika prawnicza jest specyficzna. Wydaje się, że prof. Wojciech Sadurski też hołduje takiej specyficznej logice. Według rozumowania analogicznego do przedstawionego w jego artykuliku można dojść do wniosku, że alkoholik płodzący „w pijanym widzie” chore i upośledzone dziecko, nie narusza jego prawa do bycia zdrowym i sprawnym. Z prawniczego punktu widzenia być może tak jest, ale na zdrowy rozum chyba już nie.
Prawo do nie bycia przedmiotem manipulacji ze strony innych ludzi jest w świetle współczesnej kultury fundamentalnym prawem człowieka i jednym z istotnych filarów jego godności. Jeżeli uważa się, że człowiek jest nim od chwili poczęcia, to zabieg in vitro narusza to prawo w kluczowym momencie jego życia. Przedmiotowe traktowanie mającego się narodzić dziecka, ignorowanie tego, że jest ono osobą a nie rzeczą, przebija niemal ze wszystkich publikowanych wystąpień zwolenników tej metody, koncentrujących się wyłącznie na prawie potencjalnych rodziców do zaspokojenia swoich potrzeb emocjonalnych. Fakt, że wielu rodziców naturalnie poczętych dzieci traktuje je niestety w podobny sposób nie może tu być argumentem. Podobnie fakt, że wiele osób poczętych in vitro nie uważa tego za krzywdę nic tu nie zmienia. Wielu niewolników dobrze traktowanych przez swoich panów też nie uważało się za pokrzywdzonych, choć obiektywnie ich prawa człowieka były naruszone.
Zwykła (nie prawnicza) logika ks. F. Longchamps de Bérier jest więc chyba w porządku.