Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n...

    • marek-lipski Absurdalny list przeciw ...oswiacie.Propaganda czy 02.09.12, 11:11
      swiadoma krytyka,poparta
      faktami ktorych brakuje w liscie?
      Komu zalezy na krytykowaniu
      europejskich uczelni,w tym w Polsce?
      Co to za czlowiek?
      Pije,pali czy tworzy sabotaz
      na zamowienie sluzb wywiadowczych
      innych krajow?Przestancie narzekac
      na uczelnie,oswiate w Polsce i EU.
      Konkretne propozycje prosze zamiast
      chorobliwych,pod wplywem grypy,analiz.
    • leming77 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 11:21
      Gdy czytam coś takiego: "Nie jestem też dobiegającym emerytury profesorem, który ma mały kontakt z rzeczywistością. Jestem nauczycielem akademickim" zastanawiam się, kim jest autor listu: młodym profesorem? adiunktem z habilitacją? adiunktem bez habilitacji, a już w średnim wieku? to ważne, od kogo pochodzi taki głos. Zawsze dziwią mnie i casem drażnią takie głosy, takie obrażanie się na rzeczywistość, na uczniów czy studentów. Oni są tacy, jacy są i od nas tylko zależy, na ile im pomożemy rozeznać się w trudnej rzeczywistości wokół nas. A jeśli Pana to tak męczy, to dlaczego Pan nie zmieni pracy na bardziej atrakcyjną, sam się nie odnajdzie na trudnym rynku pracy? Przecież nikt Panu nie każe uczyć tych studentów i przeżywać frustracji! To są przeważnie wartościowi, czasem zagubieni w tej rzeczywistości ludzie, ale naszym zadaniem nie jest ich obrzucać oskarżeniami, tylko wydobyć z nich to, co najlepsze i im pomóc. Ja tak staram się robić. Ja też jestem nauczycielem akademickim, profesorem tytularnym nauk humanistycznych, do emerytury mam 20 lat, mam dobry kontakt z rzeczywistością, uczę podobnych studentów, dostrzegam wszystko to, o czym Pan pisze, też drażnią mnie niektóre postawy studentów, ale staram się nie poddawać, nie narzekać, tylko robić to, co do mnie należy. A studenci ze swojego szwedzkiego stołu niech wybierają to, co najlepsze - taką szansę dziś mają.
    • forgotten_realms Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 11:28
      Sporo w tym prawdy. Dodałbym jeszcze - tabuny leniwych wykładowców, którzy uważają (podobnie jak studenci), że jak już załapali się "na uczelnię", to oni już nic nie muszą. Dodatkowo banda matołków (nie wiem czy dużo, czy mało, ale istnieją w przyrodzie i są widoczni) doktorantów, którzy na asystenturę się załapali bo znają Józka, Kazia i Zbyszka. A tą mierność kadr widać nawet nawet w tym liście. Jeżeli Jaśnie Pan Wykładowca widzi, że ma do czynienia z baranami to dlaczego ich przepuszcza, dlaczego nie da im pały? To przecież zachowanie schizofreniczne twierdzić, że są słabi i jednocześnie ich przepuszczać. To Jaśnie Pan Wykładowca jest właśnie częścią systemu, którego wrodzoną cechą powinno być odrzucanie najsłabszych.

      A dla tych dobrych, którzy nie mają pracy. Cóż zapiszcie się do Praca Swoim Ludziom lub Partii Oprychów. Oczywiście w zależności od koniunktury politycznej, bo przecież przy innej konfiguracji parlamentarnej warto będzie zapisać się do: Paranoicy i Schizofrenicy, Sojuszu Lewych Dochodów, Solidarne Pitolenie, czy Ruchu Primadonny Pinokia
    • bratstrach Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 11:28
      Nie ma co narzekać i trzeba w siebie inwestować. Propozycja coachingu dla studentów - www.coachingstudentow.pl
    • jake210 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 11:31
      Po prostu studia spelniaja swoja role dla 10-20% absolwentow, reszta zdobywa w znoju papierek ktory nic nie znaczy. Nie maja pasji, zdolnosci i horyzontow, powinni zakonczyc edukacje na maturze.
    • marek-lipski Koniec selekcji dzieci i mlodziezy:poddani i ... 02.09.12, 11:32
      dzieci zarzadzajacych.
      To nie jest tylko niepotyzm.
      Lepsze wyksztalcenie dla
      dzieci politykow a reszta,
      to niewolnicy.To ma miejsce
      w Polsce za zgoda,wszystkich partii.
      W tym lewicy.Jak dlugo?
    • marek-lipski Proponuje Polsko - Amerykańskie Szkoły Prywatne 02.09.12, 11:46
      lub publiczne w Polsce aby kazdy
      mial rownie szanse.
      Nawet z mundurkami.
      Szkola w Szczecinie jest znana.
      Rekacje na uczelniach beda
      beda bardzo pozytywne.
      www.polskoamerykanska.pl/
    • zubr.z.jeczmienia Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 11:51
      Od paragrafu "Za 1000 zł? Nie po to kończyli studia..." przestałem czytać - bo 2.5tys to nie jest postawa roszczeniowa - to absolutne minimum za jakie osoba wykształcona może pracować. Oczywiście również, że autor wygaduję głupoty o rozumieniu pracy za kilka/kilkanaście tysięcy - generalizuje, że jest to praca kilkanaście godzin. Praca poniżej 2.5tys to uwłaczanie godności człowieka pracującego umysłowo - oznacza, że jego praca jest w ogóle niepotrzebne i lepiej niech ten czas przeznaczy na naukę nowych kwalifikacji aby znaleźć miejsce gdzie wykonuje coś wartościowego. Bo praca to przede wszystkim przynoszenie dochodu pracodawcy - słusznie trzeba krytykować ludzi którzy uważają, że za papierek dostaną pracę bo to pracowici ludzie którzy uczą się umiejętności ważnych w biznesie dostają pieniądze. Natomiast gdy pracodawca ma kontrakt na 200tys na rok czasu to potrzebuje ludzi którzy ten kontrakt zrealizują - gdy zapłaci dwóm osobom po 5tys to (200-2x5x12) ma 80 tysięcy minus inne koszty - gdy ma również inne kontrakty to biznes się kręci. Problem jest w Polsce, że cwaniak płaci w Polsce po 2tys (200-2x2x12) i ma 150 tysięcy (i nie za bardzo chce mu się szukać innego kontraktu?). Bo przecież gdy polscy pracownicy wyjadą za granicę to są bardzo cenieni a tu dostają 2tys?
      • ruchaka Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 16:36
        "Natomiast gdy pracodawca ma kontrakt na 200tys na rok czasu to potrzebuje ludzi którzy ten kontrakt zrealizują - gdy zapłaci dwóm osobom po 5tys to (200-2x5x12) ma 80 tysięcy minus inne koszty - gdy ma również inne kontrakty to biznes się kręci."

        a co jesli klient nie zaplaci faktury? czy pracownicy zwroca pracodawcy te 120 tys? czy zgodza sie dokladac do interesu i zapieprzac po16h/7 dni w tyg przez 3 miesiace, zeby utrzymac firme na powierzchni? czy ich syn/corka zapomni jak wyglada tata?czy postawia na szali zycie rodzinne i oszczednosci calego zycia?
    • zweig20 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 11:53
      Zgadzam sie z autorem. Sama konczylam liceum ogolnoksztalcace w 2002. Wiekszosc, jesli nie wszyscy, z mojej klasy podostawali sie na studia. Nie pamietam aby ktokolwiek z nich pracowal czy tez robil staz w czasie wakacji czy studiow...jedynie praktyki wymagane przez uczelnie...potem byl placz, ze o prace ciezko. Ja studiow nie skonczylam, zaliczylam staz z UP i wyjechalam do UK....W tym roku odwiedzilam Polske w Wielkanoc. Wybralam sie do fryzjera, gdzie fryzjerka stwierdzila iz jej corka zdaje mature w tym roku i ze martwi sie czy prace po studiach znajdzie. Pytam sie jej na jakie studia jej corka chce isc...ona na to ze na pedagogike, filozofie lub socjologie...mowie jej ze bedzie miec ciezko bo juz teraz trudno po tych kierunkach cos znalezc a ona na to : "niby tak ale przeciez trzeba lubiec co sie studiuje"....rece mi opadly
    • pompompom Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 12:06
      "Na roku jest 70-80 osób. Spora część się na tych studiach męczy. Nie każdy nadaje się do studiowania. Tym ludziom ktoś wmówił, że "bez studiów" nie będą mieli pracy."

      Nikt im nie wmówił, to niestety prawda. No może w kilku zawodach typu budowlaniec da się bez studiów, ale jak ktoś nie chce sprzątać to bez studiów ma się dużo gorszą pozycję startową i nawet niezłe doświadczenie w pracy nic nie daje. Teraz dziewoja z dyplomem byle szkółki zarządzania powietrzem, bez doświadczenia ma większe szanse na dostanie lepszej pracy niż osoba bez dyplomu byle uczelni, ale za to z kilkunastoletni doświadczeniem w pracy i głową na karku.
    • magma3000 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 12:13
      Niestety nie zgodzę się z tym, że aktywność na studiach, praktyki, staże w tym momencie pomagają absolwentom na rynku pracy. Piszę to nie tylko z własnych doświadczeń, ale również znajomych, nie tylko z jednego kierunku. Sama podczas studiów odbywałam bezpłatne praktyki, staże na których zwodzono nas, że po ich ukończeniu jest szansa na zostanie na stałe w firmie a mimo największych wysiłków i wielu talentów, które tam przychodziły nikomu takiej pracy nie zaproponowano. Wraz ze znajomymi również chętnie korzystałam z wielomiesięcznych szkoleń na uczelnii w obszarze moich zainteresowań HRem. Podczas studiów dzięki statusowi studenta pracowałam dorywczo dla ponad 30 firm na targach w Polsce i za granicą. Oczywiście już wtedy przy okazji szukałam kontaktów, z których pomocy mogłabym skorzystać przy poszukiwaniach stałej pracy. Uważam, że jestem osobą komunikatywną, łatwo nawiązującą kontakty, ale mimo tych wszystkich cech pracodawcy na słowo Absolwent studiów dziennych od razu dziękują. Nikt nie chce kupować kota w worku, każdy mając do wyboru osobę z dwuletnim doświadczeniem, a absolwenta studiów dziennych wybierze tego pierwszego. Niestety przyczynili się pewnie do takiego stanu rzeczy pewnie i sami absolwenci, więc chyba największym problemem w tym momencie jest opinia pracodawców o studentach/absolwentach. Prędzej taki pracodawca zatrudni studenta zaocznego, który najczęściej nie posiada takiej wiedzy jak student dzienny i nie przykłada się tak do studiów, ale jest już sprawdzonym pracownikiem. Więc jeżeli ktoś nie chce pracować na uczelnii to jaki jest sens studiowania dziennie? Dlaczego osoby, które na prawdę się przykładają do studiowania, na prawdę pasjonują się tym co robią, są aktywne na studiach, nie mają na rozmowach szans z absolwentami studiów zaocznych którzy oczywiście nie wszyscy ale w większości prześlizgują się z semestru na semestr, wymagania w stosunku co do nich są nieporównywalnie niższe, tylko z tego względu, że nie mają tyle czasu co studenci dzienni na naukę. Dlaczego ich dyplomy są tyle samo warte co dziennych, a zakres wiedzy dużo mniejszy. Nie atakuję tu w żadnym wypadku studentów zaocznych, sama wybrałabym teraz taki tryb, tylko chory system i niebotyczne wymagania co do studentów dziennych na niektórych wydziałach, po których i tak nic nie będą mieli bo po prostu tak obecnie wygląda twardy rynek pracy, pracodawcy kupują gotowe umiejętności, większości się nie chce/ nie mają czasu szkolić absolwentów. Oczywiście są wyjątki, jest wiele programów dla absolwentów, ale w skali całej Polski to kropla w morzu.
    • mayta Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 12:16
      Szanowny Autorze,

      a po jaką cholerę wysyłasz studentom oferty praktyk na maila????

      Nie TY jesteś odpowiedzialny za to, czy ludzie po studiach znajdą pracę. To powinno być zmartwienie rządu, w żadnym wypadku nie pojedynczych wykładowców zasuwających za poniżej średniej krajowej!

      Nie dajmy się wmanewrować w sztuczny podział wykładowcy - studenci!
      • brebre Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 15:09
        Znalezienie ludziom pracy nie jest zadaniem dla rządu. Trudno oczekiwać, że "rząd" będzie szukał pracy dla miernych absolwentów, którzy ani nie mają doświadczenia, ani nie są zainteresowani jego zdobyciem , mają zaś wysokie żadania co do zarobków. Niech siedzą leniuchy na bezrobociu.
    • mandolinka.bramborova Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 12:23
      Nic ciekawego, same truizmy.

      Już w piśmie "Perspektywy", które czytałam na rok-dwa przed maturą, w każdym artykule było napisane, żeby przy wyborze kierunku nie kierować się tym, że nie ma tam zajęć z matematyki (osobliwe rozumienie pojęcia "kierunek humanistyczny"); po drugie, żeby się nie łudzić, że studia cokolwiek gwarantują (dość często też czytałam, że naprawdę mały procent absolwentów pracuje w wyuczonym zawodzie i że trzeba umieć się przekwalifikować); po trzecie, żeby nie mieć zbyt wygórowanych wymagań i że na początku warto pracować za małe pieniądze, aby zdobyć w ten sposób doświadczenie; po czwarte i po piąte, że studia studiami, ale uczą na ogół teorii, a różne niezbędne umiejętności należy kształtować na własną rękę, poza tym trzeba się dokształcać na kursach, szkoleniach, podyplomówkach, bo studia magisterskie to na ogół tylko początek. Naprawdę, nihil novi, aż zdziwiło mnie, że autorem tych oczywistości jest nauczyciel akademicki. Wymagałabym raczej nowego, świeżego spojrzenia, ciekawych uwag, zasiania jakiegoś fermentu. Bywały tu takie artykuły, pisane przez być może "oderwanych od rzeczywistości profesorów", ale lepiej się to czytało, nawet jeśli się kompletnie nie zgadzałam. A jeśli nauczyciel akademicki płodzi oczywistości, to czego można oczekiwać od jego studentów?

      PS: studentów, magistrów, absolwentów prawie wszystkich kierunków jest za dużo (choć nadprodukcja na wydziałach "humanistycznych" jest oczywiście wyższa), ale dlaczego tak jest? po to, żeby pan K., autor artykułu miał pracę. Bo za studentem idą pieniądze dla uczelni. Czy pan K. zgodziłby się na uzdrowienie systemu jego kosztem? Chyba nie - w przeciwnym razie podpisałby się imieniem i nazwiskiem pod swoim listem.
    • pokrecony_oliver Ja się z całością nie zgadzam! 02.09.12, 12:28
      Tak, system akademicki produkuje dużą część absolwentów nie przygotowanych do pracy. Co gorsze, o czym się nie mówi, ci absolwenci nie są też przygotowani do tworzenia nowych miejsc pracy. To nie chodzi tylko o to, że uniwersytety i politechniki mają produkować pracowników, niektórzy absolwenci powinni sami zakładać firmy.
      Nasz system edukacji wyższej jest systemem, który zabija kreatywność i indywidualizm. Student ma przede wszystkim być posłuszny, jedyny poprawny sposób zrozumienia materiały to wizja wykładowcy. Wykłady najczęściej to przykład żywej maszyny kopiującej do notatek. Wykładowca przenosi je na tablice a studenci do kajetów. Wykłady to najczęściej suchy materiał, który o wiele lepiej jest opisany w książkach.
      Chodzenie na wykłady i ćwiczenia to strata czasu w obecnych czasach. O wiele więcej jest informacji w internecie (wykłady renomowanych światowych uczelni na youtube np.) i bibliotece, podane w przystępny sposób. Po co męczyć się na wykładzie pana który uważa studentów za niedorozwojów i stara się podtrzymać wewnętrzną opinię po przez fatalne przygotowanie materiału. Ilu to wykładowców spotkałem, którzy byli dumni z tego jakich głupich studentów mieli, że nic nie załapali. To działa prosto w tym systemie, osoba widząca, że inni nie mogą zrozumieć wiedzy, którą przekazują uznają się za lepszych. Nie bierze się pod uwagę tego, że są fatalnymi i patologicznymi nauczycielami.
      Oczywiście nie wszyscy tacy są, znam wspaniałych wykładowców, znam średnich wykładowców i całą rzeszę fatalnych wykładowców.
      Osoby kończące studia po takim praniu umysłu, nie myślą samodzielnie i naśladują swoich oprawców. Przypomina to falę, która powstaje w wojsku.

      Na dokładkę mamy rynek pracy, który w dużej części został stworzony przez ludzi, których PRL nauczyło cwaniactwa. Często szef nie posiada wyższego wykształcenia i nie lubi pracowników lepiej wykształconych. Absolwentom stara się uświadomić, że ich wykształcenie nic nie znaczy, tylko po to, żeby za psie pieniądze skorzystać z ich umiejętności. Szefom firm zależy na tym aby absolwenci mieli o sobie jak najmniejsze mniemanie. Ile to jest sytuacji gdzie za skomplikowany projekt płaci się grosze studentowi lub świeżemu absolwentowi, a osoby z doświadczeniem się nie zatrudni. Sytuacja jest naprawdę tragiczna, w Polsce zarabia się już gorzej niż w Chinach, jak ktoś nie wierzy to są google. Stajemy się krajem taniej siły roboczej, bo każdy wykorzystuje każdego.

      System edukacji i rynek pracy są w Polsce chore. Człowiek wykształcony powinien być kimś kto posiada wiedzę i udowodnił swoje umiejętności. Stanowił cenny nabytek dla pracodawcy, bo dzięki niemu firma może się rozwinąć. Część z tych ludzi powinna też umieć stworzyć firmę.
      Są jeszcze kraje gdzie poziom kształcenia nie podupadł i firmy cenią wykształconych pracowników.
    • szats69 A może by tak nogi tego stołu podwyższyć? 02.09.12, 12:29
      Wielka tajemnica wiary jakim cudem ci "debile" dostają się na uczelnie i przechodzą z roku na rok? Jeśli ktoś uzyskuje tytuł magistra to nie dostaje go za darmo, ale powinien posiadać pewną wiedzę i umiejętności. Ja się pytam kto i za co w takim razie rozdaje tym "nieukom" dyplomy? Sami sobie je wypisują? Dzisiaj studia mało znaczą z tego właśnie powodu, że robi je prawie każdy, a jeśli mgr może mieć każdy to spada jednocześnie jego wartość - logiczne. I teraz pytanie do kogo należy mieć pretensje? Do tych którzy korzystają z takiego stanu rzeczy i mogą pochwalić się papierkiem uzyskanym niskim kosztem, czy do tych którzy powinni selekcjonować tych, którzy zasługują na ten papierek?

      Pan wykładowca nie zająknął się w ani jednym miejscu, że ci ludzie nie znaleźliby się na studiach albo wylecieliby w ciągu pierwszego roku jeśli uczelniom zależałoby na wypuszczaniu wartościowych absolwentów. Jedyne co autor tekstu ma do powiedzenia oiarom systemu to: sami sobie jesteście winni! Jeśli wręcza się dyplom każdemu kto zgłosi się na studia to nie ma co się dziwić, że rynek pracy jest zepsuty. Trudno żeby ludzie rezygnowali z niego skoro znalazł się tak blisko na wyciągnięcie ręki, zbyt blisko.
    • andrew-live Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 12:29
      BARDZO DOBRY ARTYKUŁ ,ODDAJE RZECZYWISTOŚĆ!
      • pokrecony_oliver Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 13:28
        Tak, a ty jesteś tym co potrafi ocenić co rzeczywiste a co nie. To tylko twoja rzeczywistość.
    • odlewnik Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 12:32
      Wykładam na politechnice, 5 semestr ma problemy z zastosowaniem twierdzenia pitagorasa...
      Na 2 sem. stud. inżynierskich sprawdzian (bez nazwisk): 2+2*3= [u]30% poprawnych odpowiedzi, lim (1/x) - 5% poprawnych, pochodne i całki z "x" - 0% !!!! zapomnijmy o zespolonych... itd. a ja wg programu mam im wykładać o technicznych problemach indukcji magnetycznej z zastosowaniem wyższej matematyki ... Tak, postawiłem im po 3. Dlaczego? Bo byłem na dywaniku, dla władz liczy się "sztuka absolwenta" a nie "jakość absolwenta". Odlewnik
      • szats69 Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 12:42
        no i trzeba sobie zadać pytanie czy to wina studentów, którzy korzystają z takiego stanu rzeczy, że mogą mieć 3 za nic? Taką jednostronną wizję nakreślił właśnie autor tekstu dla GW. nie ma to jak narzekać na brak wiedzy studentów, psucie się rynku pracy, a jednocześnie przyczyniać się do konczenia przez takich "nieuków" studiów - czyli podtrzymywanie całego tego koła, które się krytykuje.
        • ar.co Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 03.09.12, 12:01
          No i niech studenci korzystają, tylko niech nie mają potem pretensji, że pracodawcy nie mają ochoty zatrudniać nieuków.
    • mariner4 Studia to inwestycja. 02.09.12, 12:42
      Można zainwestować dobrze, ale i źle.
      Wiadomo, że wobec niżu demograficznego, potrzeba coraz mniej nauczycieli. Tymczasem studia pedagogiczne są nadal oblężone. Dlaczego? Bo to studia łatwe, lekkie i przyjemne, Jest czas na "życie studenckie". Politologia, socjologa i inne "logie" po których pracy nie ma i nie będzie.
      Rodzice się odczepią, bo latorośl jest ?mgr" i jest spokój.
      Nie tak dawno, miałem pecha być w szpitalu. Ze mną na sali leżał młody chłopak z 3 roku polibudy. Wydział, poszukiwania naftowe,gazowe, wiercenia itp ( nie pamiętam nazwy wydziału)
      Był w czołówce studentów pod względem wyników. Znaleźli go. Do końca studiów zaproponowali mu 1500PLN stypendium i pierwszą pracę za ok 4500 PLN.
      A niedouczonych matołów po jakiejś tam "logii" jest ci u nas dostatek.
      Symptomatyczna jest wypowiedź prezesa PKO BP w TV. On woli do pracy przyjmować absolwentów matematyki, niż absolwentów studiów specjalistycznych. Dlaczego? Bo matematycy umieją myśleć. Reszty szybko się nauczą.
      M.
      • chimera03 Re: Studia to inwestycja. 02.09.12, 12:56
        Dwie sprawy. Po pierwsze autor tekstu jest świnią o mentalności niewolnika, po drugie w niektórych aspektach ma jednak rację, Ale na jego miejscu nie podcinałbym gałęzi na której siedzi, wątpię by pracował na uczelni państwowej, więc jedynie ci studenci, o których niejednokrotnie wyraża się z pogardą zapewniają etat temu świetnie radzącemu sobie w "brutalnym świecie "prostaka któremu wydaję się że jest mądry. Bo jakby nie oni to co wtedy ?
        Problem wygląda tak: jeżeli ktoś po studiach nie ma pracy, to bez studiów też raczej mieć jej nie będzie, nie oszukujmy się, problem nie tkwi w tym że młodzi są wykształceni. jak chce nam to powiedzieć najbardziej nieudolny mądrala z jakim miałem do czynienia, czyli autor listu. Szkoda tylko że na to w wielu przypadkach bezużyteczne wykształcenie zdobywają wielkim nakładam sił i środków. Co z tego że nie są "najlepsi"? Czy studia to zawody sportowe ? Po co egzaminy i pisanie prac skoro potem wszyscy mówią że student nic nie umie ?
    • eptesicus tak samo jest ze studiami przyrodniczymi... 02.09.12, 12:44
      ...np. z biologią na specjalnościach środowiskowych. W tej chwili są ogromne możliwości pracy dla ornitologów i innych zoologów wszelkiej maści, botaników. Bo Unia, bo Natura 2000, bo oceny oddziaływania na środowisko różnych inwestycji. A mimo to studenci przychodzą (pytanie w takim razie po co?) z nastawieniem że żadnej pracy nie ma, żadnych zleceń, żadnych możliwości założenia działalności gospodarczej, nic. Nie uczą się niczego, co mogłoby im przydać się w wykonywaniu takiej pracy, nie chcą nawet uczyć się rozpoznawania gatunków np. ptaków czy roślin, choć to podstawa. Są również pozbawieni elementarnej ciekawości świata. Wiele potrzebnych umiejętności i kompetencji dostają od uczelni, ale NIE BIORĄ ich
    • laurine swieta prawda 02.09.12, 13:00
      Sama ukonczylam kierunek humanistyczny (10 lat temu), ale na studia dzienne (!) sama musialam zarobic. Kiedy moje kolezanki i koledzy obalali kolejna 'krowe' ja rozkladalam towary na polkach, kiedy oni opalali sie w Kolobrzegu ja rozdawalam ulotki, a wieczorem nalewalam piwo. Kiedy spotykalismy sie w nowym roku akedemickim oni tacy odpoczeci z 'plecaczkiem' swierzutkich zeszycikow i tygodniowymi wizytami mamusi praczko-kucharki i tatusia skarbonki, ja martwilam sie czy dam rade oplacic akademik. 95% procent roku przebimbalo 5 lat wyzszej szkoly panstwowej. Dzis po 10 latach widze i wnioskuje przewaznie z portali i zadkich spotkan, ze 20% dziewczyn rzucilo sie na maciezynstwo (ja rowniez jestem matka), czesc pracuje w butikach/bibliotekach za najnizsza krajowa. Chlopcy juz humanistami nie sa, zrobili sie z nich informatycy, kierowcy i nauczyciele.
      Za to ja i jeszcze 2 osoby z roku odnosimy sukcesy, rozwijamy sie, zyjemy i nie narzekamy bo wiemy co to ciezka praca, ambicja, samorozwoj. Zyje za granice i mam po tym 'kiepskim kieruneczku' prace, ktora kocham, ktora mnie nie przemecza, ale daje mozliwoci rozwoju i pozwala zyc na poziomie. I pomyslec, ze mielismy taki sam start.
      KAZDY JEST KOWALEM SWOJEGO LOSU
      • mamabe2 Re: swieta prawda 02.09.12, 14:26
        Nie widzę nic złego w tym, że rodzice pomagają swoim dzieciom. Jeśli odpowiada Ci życie z niewyspaniem i harówką za marne grosze na studiach, to zawsze mozesz sprezentować taki los swoim dzieciom. JA też jeździłam na wakacje, wracałam na uczelnie z tornistrem zeszycików, ale matki nie traktowałam jak praczki a ojca jak skarbonki. Po prostu moich rodziców było stać na pewien poziom życia. Nie ma się to nijak do podejścia do studiów. Mimo kulturalnych wakacji i braku stresu o kasę, uczyłam się bardzo solidnie.
        • gandalph Re: swieta prawda 02.09.12, 15:33
          "Nie widzę nic złego w tym, że rodzice pomagają swoim dzieciom..."

          I to jest akurat najważniejsze w wypowiedzi poprzedniczki? Ciekawe! Bo ja całkowicie zgadzam się z jej wypowiedzią.
          • mamabe2 Re: swieta prawda 02.09.12, 16:42
            Ale chyba ze mną też, bo błędy robi...
            • gandalph Re: swieta prawda 02.09.12, 20:13
              mamabe2 napisała:

              > Ale chyba ze mną też, bo błędy robi...

              No i co z tego? A co do meritum, masz coś do powiedzenia?
              • mamabe2 Re: swieta prawda 02.09.12, 22:05
                A to z tego, że dobrze wykształcony człowiek za jakiego się ma autorka sterana wakacyjną pracą, nie sadzi takich błędów ortograficznych. Zwłaszcza gruntownie wykształcona na humanistycznych studiach.
                • gandalph Re: swieta prawda 04.09.12, 12:14
                  mamabe2 napisała:

                  > A to z tego, że dobrze wykształcony człowiek za jakiego się ma autorka sterana
                  > wakacyjną pracą, nie sadzi takich błędów ortograficznych. Zwłaszcza gruntownie
                  > wykształcona na humanistycznych studiach.

                  Weź poprawkę na to, że wielu ludzi, ja na przykład, nie robi błędów ortograficznych pisząc ręcznie, natomiast zdarzają się im literówki przy pisaniu na klawiaturze. Może to kwestia pokolenia.
      • mamabe2 Re: swieta prawda 02.09.12, 14:28
        Twoi rodzice coś nie umieli kuć tego losu, jeśli zosłaś bez pomocy....
      • mamabe2 Re: swieta prawda 02.09.12, 14:33
        świeży pisze się przez z z kropką, a rzadki przez rz. Może trzeba było w wakacje pouczyć się trochę ortografii zamiast to piwo nalewać. Ale najważniejsze, że jest dobra robota, może masz sekretarkę, (co to nie daj Bóg na wakacje jeździła ) do poprawiania błędów.
      • wnuk-swojego-dziadka Re: swieta prawda 03.09.12, 16:39
        Absolwentko "kierunku humanistycznego"!
        Do twojej wiadomości, zgodnie z zasadami języka polskiego, piszemy:
        "świeżutkich" a nie "świerzutkich",
        "macierzyństwo" a nie "mażyństwo"
        "rozwój osobisty" a nie "samorozwój" (chyba że chodzi o "niedorozwój" - wtedy OK).
        I nie zasłaniaj się brakiem polskich znaków w komputerze.
        Świetnie uzasadniasz jedną z tez artykułu, że zazwyczaj "humaniści" w ustach świeżej daty "humanistów" znaczy "ignoranci"/"nieuki"/"...".
        Gdyby ci się nie udało za granicą, prawdopodobnie też dołączyłabyś do chóru narzekających na brak pracy dla wykształconych, młodych, zdolnych. Z takimi efektami kształcenia dziwiłbym się pracodawcy chętnemu do zatrudniania "humanisty", który nawet nie potrafi pisać we własnym języku (Boże, chroń przed sprawdzeniem innych kompetencji).
        POZA TYM PODPISUJĘ SIĘ CZTEREMA RĘKAMI POD POWIEDZENIEM, ŻE KAŻDY JEST KOWALEM WŁASNEGO LOSU. Tylko zdecydowanie nie każdy musi kończyć studia i udawać wykształconego.
        Absolwent ekonomii
    • i.wona990 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 13:08
      Piszę z perspektywy studentki kierunku humanistycznego, większość studentów przychodzi na uczelnie z postawą roszczeniową: ma być miło, lekko, łatwo i przyjemnie, byle mieć ten papier i tyle. Jednak nie zgodzę, się, że większość myśli że z tytułem magistra studiów humanistycznych znajdzie pracę za ponad 2500 zł, wręcz przeciwnie, studia wybrali, bo nie wiedzieli co ze sobą robić, a po studiach przewidują raczej pracę w sklepie, wyznają zasadę po co się starać skoro i tak będę bezrobotny albo wyjadę za granicę.
      Co do "stołu szwedzkiego", czasami chociażby chciało się najeść to nie ma czym. Wielu wykładowców odpuszcza, nie przykłada się do zajęć, jest im to na rękę. Ponadto nie proponują, są osoby ambitne, które chcą robić "coś więcej", ale brakuje im pomysłu, myślę, ze te pomysły powinni podsuwać wykładowcy, a część woli podsunąć kawał o bezrobotnym studencie.
      Wina leży po stronie uczelni i studentów.
    • chimera03 Autor tekstu to świnia 02.09.12, 13:45
      Dwie sprawy. Po pierwsze autor tekstu jest świnią o mentalności niewolnika, po drugie w niektórych aspektach ma jednak rację, Ale na jego miejscu nie podcinałbym gałęzi na której siedzi, wątpię by pracował na uczelni państwowej, więc jedynie ci studenci, o których niejednokrotnie wyraża się z pogardą zapewniają etat temu świetnie radzącemu sobie w "brutalnym świecie "prostaka któremu wydaję się że jest mądry. Bo jakby nie oni to co wtedy ?
      Problem wygląda tak: jeżeli ktoś po studiach nie ma pracy, to bez studiów też raczej mieć jej nie będzie, nie oszukujmy się, problem nie tkwi w tym że młodzi są wykształceni. jak chce nam to powiedzieć najbardziej nieudolny mądrala z jakim miałem do czynienia, czyli autor listu. Szkoda tylko że na to w wielu przypadkach bezużyteczne wykształcenie zdobywają wielkim nakładam sił i środków. Co z tego że nie są "najlepsi"? Czy studia to zawody sportowe ? Po co egzaminy i pisanie prac skoro potem wszyscy mówią że student nic nie umie ?
    • ami_lii Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 14:03
      Właściwie, to powinnam się zgodzić z artykułem. Tyle że moim zdaniem, wina leży po obu stronach : niektórym wykładowcom nie chce się chcieć, studentom później też już się nie chce.

      Jestem na IV roku filologii angielskiej, z planami być zostać tłumaczem pisemnym, ewentualnie zajmować się korektą tekstu. Byłam na płatnej specjalizacji translatorycznej na II roku, wytrzymałam semestr (na 9 zajęć, 8 było prowadzone przez tą samą osobę, tłumaczeniu tekstu poświęcone były JEDNE. Reszta była poświęcona miłości pani doktor do Szymborskiej : nieważne czy zajęcia były z kulturoznawstwa, gramatyki porównawczej czy przekładu literatury dziecięcej, wszystko opierało się na wierszach Szymborskiej. Po polsku.). Chodziłam na zajęcia z kultury amerykańskiej : na 30 studentów, byłam jedyną która wiedziała że w tym roku są wybory w Ameryce. Chciałam się zgłosić na wakacyjny staż w Bibliotece akademickiej, znajomi stwierdzili że jeśli nie płacą to oni nie będą się wysilać. Ostatecznie mnie nie przyjęli, potrzebowali kandydata który będzie przynosił do pracy własnego laptopa (praca ponoć bezwzględnie wymagała użycia komputera, biblioteka komputera nie ma), nikogo nie znaleźli. Na zajęciach z literatury angielskiej byłam w znaczącej mniejszości osób które jeszcze czytały w oryginale, reszta czytała streszczenia (i potem pisali na sprawdzianach że "Huckleberry Finn" to byli bracia bliźniacy). Na wykłady chodzić się nie chce (i tak wykładowca 1.5 godziny dyktuje swoje notatki), niektórym na ćwiczenia też nie.

      Na II semestrze III roku przyszła do nas młoda, pełna zapału i przekonania że jej przedmiot jest fascynujący pani magister. Przychodzi i widzi 100 par kompletnie znudzonych oczu. Grają na komórce (co bezczelniejsi, przynosili laptopa i na nim grali), gadają, śpią, zerkają co 3 minuty na zegarek, czytają gazety, ewentualnie odrabiają prace domowe na następne zajęcia. Fakt że kobieta była tak przekonana o tym że jej przedmiot jest interesujący, że nawet nie próbowała nas "bardziej" zainteresować poza pokazywaniem nam slajdów. Po 3 miesiącach chciała zrobić z nami projekt edukacyjny, zero odzewu (ostatni projekt edukacyjny jaki robiliśmy został wykorzystywany jako praca doktorska wykładowcy).

      I tak z jednej strony, dla znajomych jestem dziwna (chce mi się czytać nowelki po angielsku? Oglądam angielską telewizję? Czytam angielskie gazety?), dla wykładowców jestem też dziwna (bo zadaję pytania, coś wiem i chcę o tym porozmawiać)...




    • annas11 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 14:21
      nic dodac - nic ujac

      Tak wyglada smutna prawda - mlodym sie nie chce, za to wszystko sie im nalezy -

      a potem krzyk i zgrzytanie zebow !!!!!

      pewnikiem Tusk i rzad winien - nie daj Boze przyjdzie Kaczynski i PiS - to wszystkim da po rowno - jak w komunie -

      PiS - prawicowa moralnosc i socjalistyczna gospodarka -

    • eurooooo Co za belkot 02.09.12, 14:23
      Powiem tak: ten rzekomy "list" napisala osoba zupelnie bezmyslna. Przypuszczam ze osobie po studiach nie chodzi o niewiadomo jakie wynagrodzenie tylko po prostu o przezycie. Jesli osoba mieszka z rodzicami, ktorzy placa za mieszkanie to OK. Ale czy tak trudno zrozumiec, ze wynajem kawalerki kosztuje w najlepszym wypadku ok 1000? Czym ci ludzie maja zyc, co maja jesc? Maja karmic sie ideami czy jak? nawet z zarobkami 1500 na reke mozna jakos przebiedowac pod warunkiem ze wynajmuje sie mieszkania na spolke z kims w mieszkaniu studenckim. Ale jak sama nazwa wskazuje sa to mieszkania studenckie i dla doroslej osoby, ktora ewentualnie zaklada do tego rodzine taki uklad to ponizenie. Zawsze mozna jeszcze mieszkac pod mostem: wtedy 1000 faktycznie wystarczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja