Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n...

    • ja-gatka Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 14:47
      Nie sposób się nie zgodzić. Sama kończę właśnie studia, które były moją życiową pasją i wiele czasu poświęcałam na własny rozwój poza nimi. Istnieje jednak drobne "ale", którego autor nie podjął - system jest jednak przestarzały. Wykładowców, którzy proponują dodatkowe zajęcia, podsuwają możliwości studentom mogę policzyć na palcach jednej ręki. I nie użyć wcale wszystkich z nich. Większość wykładowców na uczelniach publicznych, jeśli już pojawi się na wykładzie o czasie, odklepuje swoje i szybko wraca do domu. Moje seminarium magisterskie to była farsa i totalna strata czasu. Wszystko, czego się nauczyłam, osiągnęłam dzięki dwóm lub trzem wykładowcom i mnóstwie własnej pracy w bibliotekach i kole naukowym. Szkoda tylko, że większość z tych, marnujących mój czas, wykładów jest obowiązkowa i odsiedzieć swoje trzeba. Nie dziwi mnie więc widok znudzonych studentów. Sama nie raz grałam w sudoku lub czytałam książki pod ławką na trzecim z kolei cyklu wykładów o tym samym. A patrząc na stosunki panujące w środowiskach akademickich i "branżowych"? Nie chcę pracować w zawodzie. Studia kończę z dużą ulgą i marzę o tym, by zarabiać na hobby. A swoim dzieciom doradzę, by wybrali technikum jeśli takie jest właśnie ich marzenie. Bo studia i tak im wiele, poza niewiele wartym papierkiem, nie dadzą.
    • masterolo Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. 02.09.12, 14:58
      Polskie uczelnie publiczne są bardzo słabe. Króluje nepotyzm, lizodupstwo, mało ambitni wykładowcy - często korzystający z internetu przy przygotowywaniu wykładów.
      Na mojej uczelni, dodam, że "wojskowej" wykładali doktoranci- po znajomości.
      Rzadko, które zajęcia miały charakter dyskusji, a i nie było również zdobywania praktycznych umiejętności.
      Jeden z wykładowców powiedział: "Większość będzie bezrobotnymi, a co ambitniejsi będą układać kostkę brukową".
      • maksimum "Glodowe" pensje profesorow. 02.09.12, 15:15
        Jesli studenci sie nie ucza,to w jaki sposob koncza studia????
        Zamuleni profesorowie przepuszczaja kazdego kto przychodzi na zajecia bo uczelnia stracilaby dofinansowanie z budzetu czy bezposrednio od studenta.
        Gdyby polowe studentow zostawic na drugi rok,to poziom nauczania podnioslby sie nie tylko natychmiast ale i dramatycznie,ale profesorowie zarabialiby marne 10 tys miesiecznie a nie tak jak teraz.
    • polkow79 Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 15:21
      Wspaniały tekst!!!
    • zustoformapodatku Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 15:37
      Dlatego studia powinny być płatne. Niekoniecznie pełna cena 500-800-1000zł na miesiąc, niech to będzie symboliczne 100zł co miesiąc, 1200zł rocznie.

      I parę % się zastanowi czy to dobry kierunek dla nich. Poza tym jak płacą to wymagają - od siebie i od szkoły.

      Jak się dostaje coś za darmo to się nie szanuje.

      ps powyższe 100zł może być zwrócone np. przez stypendium naukowe, dofinansowanie badań, udostępnienie za darmo basenów uczelni itp Chodzi o symbol - idę na studia, podpisuje umowę, obojętnie czy się będę uczył czy nie min 1200zł muszę zapłacić. A nie np. nie dostałem się na wymarzony kierunek, będę starał się za rok i na przeczekanie idę na inny. Tak nie może być - to są zmarnowane pieniądze podatniów! Plus czas młodych ludzi.
    • zustoformapodatku Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 15:45
      Poza tym uczelnie wyższe (publiczne i prywatne) to biznes.

      To one wmówiły młodym ze trzeba iść ... Plus potem obniżały jeszcze wymagania...

      To że na studiach są ludzie których tam nie powinno być to winna rekruterów uczelni.

      Uczelnia powie ze potrzebuje pieniądze dlatego bierze wszystkich - to ja mówię nie bierzcie wszystkich, a od tych co przyjeliście bierzcie jakąś kasę. Ci co się dostali dostaną wyższą jakość i powinno za to zapłacić.


      Poza tym tak jak pisałem uczelnie to biznes. Każdy student to kasa.

      Aby 20-40% ambitnych studentów mogło studiować, na sali wykładowej musi siedzieć kolejne 60%, które bedzie tylko wypełniaczem, skarbonką.

      To tak jak prywatna szkółka piłkarska, żeby miała racje bytu musi w niej biegac i trenowac z 100 dzieciaków (+ tylu rodziców płacić za to). Może 1 z nich osiągnie coś w piłce... Ale bez reszty nie było by kasy na funkcjonowanie szkółki...
    • ruby.blue chory system 02.09.12, 16:38
      Zgadzam się i nie zgadzam.

      Faktycznie: studiuje zbyt wiele osób, które się do tego nie nadają, które powinny pójść do zawodówek i techników, a nie zawracać sobie głowę studiami. To nie są ani humaniści, ani naukowcy, ani nawet osoby, które w ogóle powinny mieć maturę.

      Ale to nie oni sami wymyślili sobie, że studia są im do życia potrzebne. Ktoś, najczęsciej rodzice/nauczyciele wtłukł im to do głów. Samą ich chęć i wolę kształcenia się trudno chyba potępiać? Zdobywanie wiedzy, samo w sobie, to zacna pobudka. Trudno wymagać od dzieciaka w wieku lat 19, żeby był mądrzejszy od swoich rodziców i nauczycieli, a komunikat jaki dostaje od samej podstawówki jest jasny: rób studia, bo będziesz rowy kopać!

      Poza tym, chciałam zauważyć, że ktoś cały ten chory i niewydolny system stworzył, i to nie byli sami studenci! Uczelnie co roku przyjmują i wypuszczają setki tysięcy niedokształconych studentów i absolwentów. Uniwersytety idą na ilość, a nie na jakość, bo to im się zwyczajnie OPŁACA. Pan, który jest autorem tego artykułu, zdaje się zapomniał, że sam jest trybikiem tej popsutej machiny, w której każdy przepchnięty dalej student, to konkretny zysk finansowy dla uczelni. Co sam zrobił, żeby podwyższyć poziom nauczania? Ilu niedouczonych studentów oblał na egzaminach? Ilu udowodnił, że ich praca magisterska to "kopiuj-wklej" z Wikipedii? Ile razy głośno zabierał głos w sprawie ograniczenia ilości przyjmowanych studentów?

      Moim zdaniem rozwiązanie jest proste. Przywrócić prestiż dobrym technikom i zawodówkom. Podwyższyć poziom matury - 30% to żenada. Na studia powinno się być łatwo dostać - bo każdy młody człowiek, który chce się uczyć, powinien mieć na to szansę, bez względu na to czy kończył prestiżowe LO w wielkim mieście, czy małą szkółkę na wsi - ale już na samych studiach, poziom nauczania powinien być taki, że po samym pierwszym roku odpadałaby i rezygnowała połowa studentów - zostawaliby tylko ci, którym naprawdę na studiach zależy, którzy naprawdę się uczą i rozwijają.

      Wypuszczając tabuny niepotrzebnych absolwentów, uniwerki i państwo oszukują ich, dając im złudną nadzieję na dobrą pracę i prestiż wynikający z "mgr" przed nazwiskiem. Winiłabym uniwersytety, a nie tylko studentów. Studenci przynajmniej próbują coś z sobą zrobić, to że robią tyle ile muszą i niewiele ponadto jest naturalną konsekwencją niskiego poziomu nauczania, zerowych wymagań. Dla uczelni są tylko cyferkami, bez których wykładowcy, dziekani i rektorzy zostaliby bez swoich pensji.

      I to właśnie uniwerkom i ich pracownikom, nolens volens takim jak autor, cały ten chory system jest najbardziej na rękę. Ot, taki mały paradoks. Tymczasem, na kształcenie przyszłych bezrobotnych składamy się my wszyscy jako podatnicy.
      • gandalph Re: chory system 02.09.12, 20:25
        "Moim zdaniem rozwiązanie jest proste. Przywrócić prestiż dobrym technikom i zawodówkom. Podwyższyć poziom matury - 30% to żenada."

        Uwielbiam "proste rozwiązania"! Otóż nie ma prostych rozwiązań, to zadanie na lata, jeśli nie na dziesięciolecia.
        Zacząć, moim zdaniem, trzeba od reformy szkół wyższych. Zapewne 90% z nich powinno utracić tę rangę. Po drugie, gdyby to ode mnie zależało, to nie "podnosiłbym poziomu matury", lecz w ogóle ją zlikwidował przywracając równocześnie ostre egzaminy wstępne, ustalane przez poszczególne uczelnie na własną modłę. Po trzecie, szybko powinny zostać przywrócone szkoły zawodowe i technika z równoczesną likwidacją gimnazjów; już po szkole podstawowej, tzn. po 6-ej klasie, można ustalić, kto nadaje się do liceum, a kto od razu idzie do nauki zawodu bez tracenia czasu na bzdety.
        Reforma (w sensie przewietrzenia) programów nauczania to kolejny punkt programu; powinno to objąć również zwiększenie udziału przedmiotów ścisłych i przyrodniczych, które w tej chwili są całkowicie olewane. No i oczywiście kompletne przemodelowanie sposobu nauczania, tzn. odejście od kretyńskich testów na rzecz 3-ch podstawowych elementów, na których powinien opierać się system edukacyjno-wychowawczy: 1. rzetelna wiedza, 2. samodzielne myślenie, 3. szacunek dla pracy. Wszystko, co z tym sprzeczne - won!
        I ostatnia sprawa: skrócenie obowiązku szkolnego do 15 lat, jak było kiedyś, i zwiększenie uprawnień nauczyciela, tak wobec władz szkolnych, jak i młodzieży i jej rodziców.
        Ale tego wszystkiego nie da się zrobić w 5 minut ani w ciągu roku. A jakie będą opory!
        • ruby.blue raczej nie. 02.09.12, 21:21
          "Po drugie, gdyby to ode mnie zależało, to nie "podnosiłbym poziomu matury", lecz w ogóle ją zlikwidował przywracając równocześnie ostre egzaminy wstępne, ustalane przez poszczególne uczelnie na własną modłę. Po trzecie, szybko powinny zostać przywrócone szkoły zawodowe i technika z równoczesną likwidacją gimnazjów; już po szkole podstawowej, tzn. po 6-ej klasie, można ustalić, kto nadaje się do liceum, a kto od razu idzie do nauki zawodu bez tracenia czasu na bzdety. "

          - likwidacja gimnazjów -> niewyobrażalne wręcz, bezsensowne koszty. wystarczy zmodyfikować program nauczania. likwidacja szkół niczego nie naprawi, tylko wprowadzi totalny zamęt.

          - szkoły zawodowe i technika istnieją i funkcjonują cały czas, nie trzeba ich "przywracać" (!). po prostu młodzież częściej wybiera licea ogólnokształcące. kwestia mody i prestiżu.

          - przywrócenie egzaminów wstępnych - kolejny przepotężny krok wstecz, ogromne obniżenie szans na studiowanie młodzieży z małych miasteczek i wsi (oni nie będą dojeżdżać na kursy przygotowujące do egzaminu po 100 km, nie będą mieć dostępu do egzaminów z poprzednich lat, korepetycji itd; wreszcie - jest ponowne otwarcie furtki na przekręty i łapówkarstwo, takie jakie miały miejsce na uniwerkach przez całe lata).

          - po szóstej klasie podstawówki i zdolnościach 11-letniego dziecka nie można powiedzieć NIC obiektywnego - można najwyżej stwierdzić, jak pilnują jego edukacji rodzice. można je za to pięknie zaszufladkować na resztę życia, odebrać mu chęć i szanse dalszego rozwoju.

          Zgodzę się tylko z tym, że obowiązek edukacji powinien kończyć się na 16 (nie 15) roku życia. Myślę, że młodzież zyskałaby na motywacji, mając świadomość, że siedzi w szkole bo chce - nie bo musi.
          • gandalph Re: raczej nie. 04.09.12, 12:25
            ruby.blue napisała:

            >"
            >
            > - likwidacja gimnazjów -> niewyobrażalne wręcz, bezsensowne koszty. wystarc
            > zy zmodyfikować program nauczania. likwidacja szkół niczego nie naprawi, tylko
            > wprowadzi totalny zamęt.

            Jeszcze większe koszty marnotrawstwa ponosimy utrzymując ten dziwoląg, jakim są gimnazja.

            >
            > - szkoły zawodowe i technika istnieją i funkcjonują cały czas, nie trzeba ich "
            > przywracać" (!). po prostu młodzież częściej wybiera licea ogólnokształcące. kw
            > estia mody i prestiżu.

            Nie sądzę, by chodziło o modę i prestiż. Szkół zawodowych jest po prostu za mało i, być może, są kiepskie.
            >
            > - przywrócenie egzaminów wstępnych - kolejny przepotężny krok wstecz, ogromne o
            > bniżenie szans na studiowanie młodzieży z małych miasteczek i wsi

            Nie, to nie jest krok wstecz, wręcz przeciwnie! Poza tym zauważ, że egzamin wstępny, w razie niepowodzenia, możesz powtórzyć, jeśli kiepsko zdasz maturę, nie masz takiej możliwości.
            Poza tym, co to za wyrównywanie szans przez obniżanie kryteriów, bo tylko w ten sposób to jest możliwe? A co stoi na przeszkodzie temu, by małe miejscowości nie mogły mieć szkół na bardzo wysokim poziomie? Trzeba o to zadbać!

            (oni nie będą
            > dojeżdżać na kursy przygotowujące do egzaminu po 100 km, nie będą mieć dostępu
            > do egzaminów z poprzednich lat, korepetycji itd; wreszcie - jest ponowne otwar
            > cie furtki na przekręty i łapówkarstwo, takie jakie miały miejsce na uniwerkach
            > przez całe lata).
            >

            I co, sądzisz, że obecnie przekrętów nie ma?

            > - po szóstej klasie podstawówki i zdolnościach 11-letniego dziecka nie można po
            > wiedzieć NIC obiektywnego
            Można, można.... Poza tym, wcale nie twierdziłem, że ze ścieżki nauki zawodu nie ma wejścia na szczebel wyższy kształcenia.

            - można najwyżej stwierdzić, jak pilnują jego edukacj
            > i rodzice. można je za to pięknie zaszufladkować na resztę życia, odebrać mu ch
            > ęć i szanse dalszego rozwoju.

            Patrz wyżej.
            >
            > Zgodzę się tylko z tym, że obowiązek edukacji powinien kończyć się na 16 (nie 1
            > 5) roku życia. Myślę, że młodzież zyskałaby na motywacji, mając świadomość, że
            > siedzi w szkole bo chce - nie bo musi.

            Pisząc "15 lat" byłem zbyt szczodry, jestem zdania, że najlepiej znieść go w ogóle: uczą się tylko ci, którzy chcą. Reszcie rozdać od razu dyplomy magistrów i niech idą w cholerę!
            • ruby.blue pianobicie 04.09.12, 20:21
              "Szkół zawodowych jest po prostu za mało i, być może, są kiepskie."
              -Zawodówki są kiepskie nie być może, a na pewno. Świecą pustkami, bo nikt nie chce tam iść. Tworzenie nowych zawodówek jest w tej sytuacji nielogiczne. Podniesienie prestiżu, o którym piszę, to nic innego jak podniesienie poziomu nauczania. Czytanie ze zrozumieniem ma przyszłość.

              "jeśli kiepsko zdasz maturę, nie masz takiej możliwości."
              - MASZ. Piszesz maturę z resztą maturzystów w kolejnym roku i już z nowym wynikiem ponownie rejestrujesz się na studia. Okres oczekiwania: rok - tak samo jak w wypadku egzaminów wstępnych. To nie jest argument, pokazujesz tylko, że nie wiesz o czym piszesz.

              "Poza tym, co to za wyrównywanie szans przez obniżanie kryteriów, bo tylko w ten sposób to jest możliwe? A co stoi na przeszkodzie temu, by małe miejscowości nie mogły mieć szkół na bardzo wysokim poziomie? Trzeba o to zadbać!"
              - nie mam pojęcia w jaki sposób to wiąże się z moim postem.

              "I co, sądzisz, że obecnie przekrętów nie ma?"
              - trzeba było jeszcze dopisać "hę" na końcu tej uprzejmej wypowiedzi.
              Owszem, dokładnie tak sądzę. Wynik ogólnokrajowej, zakodowanej matury, sprawdzanej przez CKE oraz lista rankingowej sporządzanej przez uniwersytet na podstawie tejże matury jest praktycznie nie do oszukania. W przeciwieństwie do subiektywnego egzaminu wstępnego, organizowanego przez wydział, którego kierownikiem może być kumpel twojego ojca z podwórka.

              > - po szóstej klasie podstawówki i zdolnościach 11-letniego dziecka nie można po
              > wiedzieć NIC obiektywnego
              "Można, można..."
              - nie, nie można. Zapytaj jakiegokolwiek pedagoga/psychologa.

              Bez odbioru, nie mam siły nieść dalej tego kaganka oświaty.
    • holdyourhorses Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 16:43
      Zgadzam się z autorem listu!
      Często słyszę wokół siebie takie głosy, że "po studiach to teraz nie ma pracy" - ale tak naprawdę, to od nas zależy, czy tę pracę zdobędziemy, czy nie. Większość studentów faktycznie jedzie na trójach, jakoś tam zaliczają rok za rokiem, licząc, że 5 lat szybko przeleci a później ktoś przyjmie ich z otwartymi ramionami na ciepłą posadkę. I nie dotyczy to tylko studentów przedmiotów humanistycznych. Czasem ludzie na siłę wybierają jakiś kierunek ścisły, zupełne jakby to była gwarancja znalezienia pracy po studiach.
      Tymczasem studia to rozwój, studiuje się o to, żeby nabywać wiedzę. Jeśli ktoś jest dobry w tym, co sobie wybrał i ma pomysł na siebie, to prędzej czy później się ustawi.
      Ja jeszcze studiuję i niedawno udało mi się podłapać stałe miejsce w zespole badawczym. Wcześniej jednak często zdarzało mi się (i nadal się zdarza) prowadzić różne projekty badawcze, za które nie dostawałam ani grosza i którym poświęcałam sporo czasu i energii. Od koleżanek i kolegów na uczelni słyszałam głównie: "że też ci się chce, mnie by się nie chciało.." A teraz widzę, że to wszystko procentuje.
    • d25 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 17:07
      Po przeczytaniu tych wypowiedzi widać dwie frakcje: jedni (przeważnie zgadzający się z autorem) piszą tak na prawdę o tym że studia to nie szkoła tylko samodzielna ciężka praca, drudzy (ci co się przeważnie nie zgadzają) piszą, że studia są nudne, wykładowcy nieciekawi a system kijowy.

      Łatwo zauważyć różnicę:
      pierwsi tak na prawdę piszą, że to ich życie, ich studia i ich odpowiedzialność. Że studia to nie szkoła, a prawdziwa wiedza to nie "karnawał nauki" gdzie jest wesoło i kolorowo i ciekawie. Nie piszą że studenci, z definicji pełnoletni, mający prawa wyborcze, itd. to małe dzieci które trzeba uczyć, organizować im wszystko czy zachęcać. I popierają to swoimi przykładami, często przyzwoitej kariery i niemałych osiągnięć.
      drudzy, oczywiście się z tym nie zgadzają, podając przykłady jakie to z nich biedaki, bo coś chcieli a nie wyszło, bo wykładowcy nie chcą dyskutować (trudno dyskutować z kimś kto nie przeczytał żadnej książki związanej z tematem wykładu), bo oni by może chcieli umieć, ale żeby się samemu uczyć, to nie.

      I na przykładach podawanych przez jednych i drugich widać jak się im w życiu układa. Pierwsi pewnie zrobią karierę, drudzy będą ciągle narzekać i pewnie zostaną na przysłowiowym "zmywaku".

      Studia to jednak szwedzki stół. A co z niego wybierzesz to twoje. Nie wszystkie potrawy ci smakują, ale o tym nie wiesz dopóki ich nie spróbujesz. Jak sobie nałożyłeś, to zjedz (jedzenia nie wolno marnować) i szukaj dalej (ale aktywnie, a nie siedząc w ławce w ostatnim rzędzie). Jak wszystkie dania ci nie smakują, to może ta restauracja jest dla wegetarian, a ty szukasz schabowego?
    • virgil33 Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 19:12
      Zgadzam się i jednocześnie nie zgadzam z autorem.

      Problem jest o wiele bardzie złożony, a lego podstawy leżą w całym systemie edukacji. Kiedy byłam jeszcze sama na studiach, wykładowcy ostrzegali nas, że poziom nauczania w Polsce spadnie, ponieważ będziemy się zrównywać z Europą. Kiedy mówili, że w przyszłości wiedza magistra będzie się równała poziomowi matury (jeszcze tej stare), nie chciało mi się wierzyć. Teraz minęło 10 lat i w dalszym ciągu nie mogę uwierzyć – że ich obraz czarnej przyszłości stał się realny.

      Obecnie szkoły podstawowe, gimnazja i szkoły średnie hodują maszynki do zdawania testów. Nikt nie uczy krytycznego myślenia, analizy czy interpretacji. Nikt nie uczy, bo kto ma to robić. Nauczyciele po amnestii Giertycha i półprodukty po 30%-wym wymogom maturalnym?

      Uczniowie nie szanują nauczycieli, rodzice nie szanują nauczycieli. I kogo szanować w szkołach? Dobrzy nauczyciele (a tacy istnieją i serdecznie ich pozdrawiam) szybko się wypalają i odchodzą lub pozostaje im samotna walka z wiatrakami. Ot i koło się zamyka.

      Dalej maszynki z 30 procentami idą dalej w świat. Uczelnie przyjmują co prawda ‘tych najlepszych’, ale z czego tu wybierać?

      Minimum zaliczeniowe też pójdzie na studia – wszelkiego rodzaju szkoły prywatne od gotowania na gazie. Uczelnie publiczne, aby konkurować z (w dużej części) prywatną miernotą i przetrwać, zaczynają przyjmować jak leci. I ot kolejne koło się zamyka.

      Rosną nowe pokolenia nauczycieli i wykładowców, którzy pójdą dalej w świat.

      Te pracowite/utalentowane jednostki, które jakimś cudem potrafią się uczyć, łączyć fakty, analizować, kwestionować i udowadniać nie mają wyboru – muszą dostosować się do większości. ‘Zdobywają’ wiec ‘wiedzę’ na z roku na rok niższym poziomie. Tych właśnie jest mi żal.

      • virgil33 Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 19:26
        Jeśli chodzi o pracę, drażni mnie jak cholera, kiedy widzę teksty: “Kto mi da pracę?’ i „Nikt nie da mi pracy.”

        Ludzie – pracy się nie dostaje. O pracę trzeba się postarać i na nią zapracować. Mieć podstawy z uczelnie, zapał, wytrwałość, nastawienie; nauczyć się jak pisać (dobre) CV – ambitny student bez doświadczenia zawodowego też może mieć dobre CV; ‘nauczyć się’ zachowania na rozmowie z potencjalnym pracodawcą.

        Ja jestem ...logiem. Na pracę nie narzekam. Pracuję już od ogólniaka. Zaczęłam od drobiazgów, na studiach licencjackich a później magisterskich każdą wolną chwilę spędzałam w pracy, ale udało mi się też znaleźć czas na ‘życie studenckie’. Później zdecydowałam się na studia podyplomowe, bo z roku na rok mam więcej pomysłów na siebie i nowe ambicje.

        Ale moja nauka jeszcze się nie skończyła.
      • ruby.blue Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 21:42
        Uczelnie przyjmują co prawda ‘tych najlepszych’, ale z czego tu wybierać?

        ...dobre uczelnie, może tak. reszta (o prywatnych nie mówiąc) bierze wszystkich jak leci. limity przyjęć stale się zwiększają, chociaż od rocznika '90 możemy mówić o początku niżu demograficznego. mniej ludzi-więcej miejsc. i gdzie tu logika?...

        zdolni uczniowie są i byli zawsze, tego nie wypaczy nawet nowa matura.

        a z resztą tego co piszesz zgadzam się w 100%.
        • virgil33 Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 02.09.12, 21:48
          ruby.blue napisała:


          > ...dobre uczelnie, może tak. reszta (o prywatnych nie mówiąc) bierze wszystkich
          > jak leci. limity przyjęć stale się zwiększają, chociaż od rocznika '90 możemy
          > mówić o początku niżu demograficznego. mniej ludzi-więcej miejsc. i gdzie tu lo
          > gika?...
          >

          Tak. Dokładnie tak jest. Dlatego mnożą się jak grzyby a później padają. Ostatnio kuszono mnie 'stanowiskiem' na takiej 'uczelni' ponieważ planowali przyjęć kilkuset Chińczyków...


          > zdolni uczniowie są i byli zawsze, tego nie wypaczy nawet nowa matura.
          Zgadzam się z częścią o zdolnych (i pracowitych). Stara matura nie była idealna, ale nowy model nie motywuje tych dobrych, ale popycha na siłę tych słabych/leniwych.
          >
          > a z resztą tego co piszesz zgadzam się w 100%.
          • ruby.blue Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 04.09.12, 20:48
            To niestety prawda: upupiamy zdolnych, promujemy tych którzy ledwo dają sobie radę. 30% z matury podstawowej to mniej więcej tyle, ile można strzelić na chybił-trafił. Jaka jest wartość takiego egzaminu i o czym on ma świadczyć - nie wiem. Pal licho jeszcze matury z przedmiotów ścisłych - tu piłka jest krótka, albo się wie, albo nie, wynik jest jasny i obiektywny. Ale matura z polskiego ze sławetnym myśleniem "pod klucz", to największa pomyłka całego tego systemu. Pamiętam, jak kilka lat temu poproszono jakiegoś profesora polonistyki z UJ o napisanie tego egzaminu - nie udało mu się nawet osiągnąć tych 30%! Od znajomej pracującej w CKE słyszałam, że jedno i to samo wypracowanie, zależnie od egzaminatora, może być ocenione na 30% albo 90% - przeprowadzali taki test... Dlatego, moim zdaniem - formuła egzaminu z języka polskiego jest całkowicie do zmiany; reszta przedmiotów może zostać tak jak jest, oprócz kryterium punktowego, które powinno zostać podniesione.
            Nie chcę nawet wspominać o tym jak demotywująco działa na uczniów świadomość, że żeby zdać maturę, nie muszą robić prawe nic. Z własnego doświadczenia - szkoda słów.
    • gruba_rybka Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 20:28
      Mieszkałem we Włoszech tylko pół roku, ale jeżdżę tam regularnie co miesiąc. Byłem tam dwa razy jeszcze w liceum na wymianie, a poza tym moja mama jest profesorem italianistyki i robiła mi i bratu jeden dzień włoski w tygodniu - wtedy rozmawialiśmy w domu tylko po włosku
    • lhasa Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 02.09.12, 20:38
      Po czesci to tez wina naszej, niedomagajacej gospodarki. W krajach rozwinietych studia nie sa tak powszechne jak w Polsce, a jednak ci ludzie sobie radza. U nas jest brak zroznicowanych miejsc pracy. Nie kazdy musi chciec robic tzw. kariere....mnie do tego nigdy nie ciagnelo, mam inne priorytety.....Mozna miec calkiem inny pomysl na zycie....dlatego zachecalabym do zakladania wlasnych dzialalnosci gosp. Jesli ktos czuje,ze jest w czyms dobry i to lubi to, to po co chodzic i zebrac o prace skoro mozna samemu sobie ja dac.
    • zalatanazaplatana Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 03.09.12, 00:52
      Tak. Podsumowania to coś w czym jesteśmy świetni. I uogólnienia. Zapomniałabym dodać. Wiem, że denerwujący są studenci, którzy nie robią nic, którzy studiują dla magistra, ale dlaczego na litość boską program studiów jest taki, że oni ciągle trwają?? A poza tym - mam za sobą te wszystkie staże studenckie, absolwenckie, doświadczenie zawodowe. I co? I nic. Nadal nie mam pracy "porządnej". Tylko taką na umowę zlecenie, na umowę o dzieło. Nic na to nie jestemw stanie poradzić. Mam tez rodzinę, którą trzeba się zająć. Gratuluję.
      • lhasa Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 03.09.12, 01:18
        No coz, zwolennicy krwiozerczego kapitalizmu odpowiedza,ze widocznie nie jestes dobra w tym co robisz i zamiast marudzic, powinnas sie przekwalifikowac....
        • zalatanazaplatana Re: Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy 03.09.12, 01:26
          Takiej odpowiedzi jestem prawie pewna. całe szczęście to co robię wychodzi mi całkiem nieźle. a i opinia zwolenników czegokolwiek mnie nie interesuje. Wyrażam swoją opinię.
    • kubetson Prawdziwy szwedzki stół wiedzy jest w internecie 03.09.12, 11:36
      Nie zgodzę się, że w Polsce studia to szwedzki stół. Są dania, i to zdecydowana większość, które musisz zjeść, nie zależnie od tego czy masz na nie ochotę czy nie.

      Prawdziwy szwedzki stół znajdzie się teraz w internecie, dzięki któremu można często za darmo uczęszczać na zajęcia z najlepszych uniwerków na świecie. Ale to już jest dla naprawde chcących i potrafiących się samemu zmobilizować. Wiecej na ten temat pisałem na moim blogu
    • historyk_realista Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 03.09.12, 11:40
      Zgadzam się z Autorem, większość studentów nie ma pomysłu na życie, ani przed studiami ani po studiach. Ja wykształcenia jestem historykiem, kierunek wybrany z miłości, świadomy. Z dumą mogę powiedzieć że jestem humanistą, bo dla mnie humanista to człowiek który potrafi się odnaleźć w każdym zawodzie jaki przyjdzie mu wykonywać. Na szczęście trochę rozumu mi w głowie pozostało i nie założyłam że pracodawca na klęczkach podejdzie do mojego uniwerku i z radością i łzami w oczach zaproponuje mi pracę za tysiące zł. Już na studiach poszłam do pracy, za jak niektórzy twierdzą marne grosze, bo w pierwszej pracy zarabiałam 400 zł na miesiąc, ale gdy inni się bawili ja zdobywałam doświadczenie, i to nie jako historyk ale księgowy. Nikt nie czeka na studentów przed szkołą, nikt nie ma zamiaru zatrudnić absolwenta, ludzie inwestujcie w rożne kierunki wykształcenia bo inaczej praca za 1000 zł to najlepsza opcja jaką będziecie mogli uzyskać.
    • krysztofiak1963 Studia to rodzaj szwedzkiego stołu. Niektórzy n... 03.09.12, 12:26
      Zapraszam do lektury o kondycji polskiej pedagogiki
      blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/643887,beznadzieja-szkol-skutkiem-ideologicznosci-polskiej-pedagogiki.html
    • sondziarz SEKS, przemoc i czekolada 03.09.12, 23:10
      Witam serdecznie,
      Szukam bezpłatnych praktyk w Toruniu, w dziale marketingu dowolnej firmy zajmującej się działalnością B2C, najchętniej w obszarze promocji lub zarządzania produktem/marką własną.
      Jeśli twoi etatowi pracownicy nie wyrabiają z codziennymi pierdołami to chętnie ich w tym wyręczę, w zamian za możliwość realnego uczestnictwa w stricte marketingowych działaniach firmy.
      Dodatkowo mogę zaoferować duszę i podpisać cyrograf swoją krwią.
      Z wyrazami szacunku
      ps. nie jestem zainteresowany robieniem za telemarketera.
      ps2. nie umiem obsługiwać ekspresu, ale "szybko się uczę" i mam dryg do "nowoczesnych technologii"
      ps3. z chęcią wykupiłbym całą stronę w lokalnej Wyborczej, albo billboard w centrum miasta, ale mnie na takie rzeczy nie stać...
    • steefen [...] 27.09.12, 16:26
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja