Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d...

06.09.12, 18:57
jak bym miał cipkę zamiast ptaszka to też bym był święty ?Czy posiadanie pochwy gwarantuje posiadanie rozumu ?
    • kongregacja Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 19:33
      a posiadanie ptaszka ten rozum gwarantuje...? ;)
      • polska_baba Prof. to znawca teoretyk, bo dzieci chyba nie ma 07.09.12, 11:46
        Tak przynajmniej można wywnioskować z wywiadu - profesor mówi, że był wychowywany, ale nie mówi, że sam kogoś wychowywał.
        To wszystko wyjaśnia, jak zwykle u nas - znawca teoretyk. W Polsce najlepiej na wychowaniu znają się bezdzietni, a na rodzinie - kawalerowie i panny.
        Pan profesor rozpętał wojnę, bo jakieś dziecko śmiało mu wleźć na JEGO TRAWNIK. Mieszkamy w miastach, w dużym zagęszczeniu, jest oczywiste, że czasem nadeptujemy sobie nawzajem na odciski. Każdemu ktoś, coś przeszkadza i każdy przeszkadza innym. Ja w tej krucjacie widzę nie problem młodych matek i ich dzieci, tylko problem profesora, który nad drobnymi uciążliwościami nie potrafi przejść do porządku dziennego, to częste u starych lub starzejących się ludzi.
        • hermina5 Pomyłka! Polska ma świętego króla! 07.09.12, 12:20
          Co do króla - Polka ma w panteonie świętego Kazimierza, królewicza, syna Kazimierza Jagiellończyka, patrona Litwy w Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

          Bardzo prof. Mikołejke szanuję, ale całe to gadanie o wózkach itp nie m dla mnie sensu. Dzieci takie są , że się prują w wózkach - od pewnego momentu nalezy je po prostu wychowywać, jak matka polka z ojcem polakiem tego nie robią to jest problem. A co do wyjazdów za chlebem do rolników w Niemczech - sorry, tak to niestety działa im dalej na Wschód - w Skandynawii kobiety chodą w dzinsach i butach sportowych, w Polsce na obcasach i w kieckach, a w Rosji - to prawdziwa rewia. Dlaczego? Dlatego bo ciągle jeszcze awans życiowy kobiety uzalezniony jest od ATRAKCYJNOSCI. A czy szanowny profesor chciałby być biedny i nieszczesliwy? No to co się dziwić, ze Polka woli jakiegoś tam Irlandczyka po 60, a nie swojego rówiesnika, który pracuje na wózku widłowym w markecie i z którym bedą razem klepiać biedę z kredytem na 30 lat? Mnie to nie dziwi...

          • tanczacy.z.myslami OT: Polska ma świętego króla i świętego królewicza 07.09.12, 12:52
            hermina5 napisała:

            > Polka ma w panteonie świętego Kazimierza, królewicza, syna Kazimierza
            > Jagiellończyka, patrona Litwy w Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

            Ten, którego wymieniłaś, to w istocie święty królewicz. :)
            A święty król to... faktycznie Jadwiga Andegaweńska, wymieniona przez profesora, która została królem polskim a Jagiełło był małżonkiem władcy Polski.
        • wiechuta Re: Prof. to znawca teoretyk, bo dzieci chyba nie 07.09.12, 12:55
          Nie chce mi się już czytać wypowiedzi śmiertelnie dotkniętych "matek karmicielek itp". Te wpis potwierdza głupotę tychże rodzicielek. Na wychowaniu dzieci najlepiej znają się ci, którzy tych dzieci nie mają (własnych). Vide: Grzegorzewska, Korczak i inni.W swojej pracy obserwuję jakiego spustoszenia w umyśle dziecka dokonuje mamulka, która nie wie że dla dobra dziecka należy traktować go jak człowieka i zakreślać granice. Mam nadzieję, że umrę do czasu kiedy obecne maluchy dorosną.
          • to_nie_my_toniemy Re: Prof. to znawca teoretyk, bo dzieci chyba nie 09.09.12, 00:17
            A nie razi Cię spustoszenie umysłowe, które sieją tatulkowie? Tylko matula to zuo?
        • kabalarz Re: Prof. to znawca teoretyk, bo dzieci chyba nie 07.09.12, 15:39
          Nie wdając się w szczegóły o to, co wkurzyło starego profesora muszę przyznać mu dużo racji. Żadne zagęszczenie nie tłumaczy lekceważenia sąsiadów, nawet starych profesorów. Pod moimi oknami wrzeszczy w tej chwili stadko około 15 dzieciaków w wieku tak na oko od 5 do 8 lat. Grają w karty, wrzeszczą, niszczą zieleń, urządzają sobie slalom miedzy przechodzącymi mieszkańcami, co chwilę któreś wyskakuje na ulicę bo poleciał tam ich piłka. Ulica na szczęście wewnątrzosiedlowa, choć i na niej zdarza się kretyn goniący 90/h. Wszystkie te dzieci ponad wszelką wątpliwość są pod czyjąś "opieką". No tak, tylko opiekun wkurzony zachowaniem "gó...arza" wypuścił go na podwórko i ma spokój. Ich nie obchodzą nerwy ich sąsiadów, nawet jeśli któryś jest akurat chory, bądź wrócił z nocnej zmiany. Kiedy jednak ktoś ośmieli się zwrócić im uwagę, bądź pogonić małych krzykaczy, ich opiekun uznaje to atak, za chamstwo. Oczywiście można mieć pretensje do państwa, do władz osiedla, ale to nie zdejmuje z rodziców, bądź innych opiekunów odpowiedzialności i obowiązku przypilnowania małych "piratów z osiedla".
    • smok_wawerski Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 19:41
      Choć cenię p. profesora, to jednak tym razem... cóż chwila słabości,
      czyżby owoc dojrzał :)
      • wersal-55 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 20:55
        smok_wawerski napisał:

        > Choć cenię p. profesora, to jednak tym razem... cóż chwila słabości,
        > czyżby owoc dojrzał :)
        >TAK TO OWOC DOJRZALOSCI,TZ.MATKA POLKA,PARANOJA POLSKICH KOBIET.Jestescie polki najgorsza nacja w EUROPIE,PAN PROFESOR MA RACJE,GLUPOTA POLSKICH KOBIET,TYPOWO ROSZCZENIOWA,PODATNIK NIE ZGADZA SIE NA TO.TAK JEST W PANSTWACH EUROPY.WAS POLACZKOWYCH KOBIET NIKT NIE LUBI,CHYBA W ITD.
    • pokoj314 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 20:04
      Zgadzam sie z p. Profesorem. Odwiedzajac np. Wielka Brytanie, sprawdzcie jakiej narodowosci sa mijane "wozkowe". Otoz, na 10 mijanych czesto 9, no 8 to Polki.
      W Wielkiej Brytanii od wielu lat prowadzily w ilosci urodzen Pakistanki i Hinduski ale od zeszlego roku pierwsze miejsce zajely nasze rodaczki. Szeroko pisala o tym w zeszlym tygodniu brytyjska prasa. No i co wy na to?
      Bardzo to psuje polski wizerunek, bo przeciez nasze Matki-Polki zyja na koszt brytyjskiego podatnika. Te "wozkowe" sa szczegolnie widoczne w godzinach przedpoludniowych. A przeciez w tych godzinach powinno sie byc w pracy, czyz nie?!
      • hermina5 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 12:25
        >Te "wozkowe" sa szczegolnie widoczne w godzinach przedpo
        > ludniowych. A przeciez w tych godzinach powinno sie byc w pracy, czyz nie?!

        Większośc kobiet z wózkami jest widoczna w godzinach przedpołudniowych.Wiesz dlaczego? Bo mają urlopy macierzyńskie i rodzicielskie, bo tak sie składa, ze dziecko w dwa dni po urodzeniu nie moze zostać oddane do przechowalni bagażu i ktoś sie musi nim zająć, a to też praca. I daj słowo, jak chłop przez miesiąc swojego dziecka nie karmi, pi, wyciera, kąpie, wozi wózkiem i nie spi, nie spi, nie spi, to nie ma pojęcia, jak szczesliwy jest człowiek kiedy moze iść do roboty, opieprzy go szef, ale w nocy się WYSPI jednym ciągiem 7 godzin.
      • claudel6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 19:10
        a dlaczego uważasz, że zyją na koszt brytyjskiego czy innego podatnika? przecież żeby pobierać zasiłek macierzyński trzeba wczesniej pracowac i te kobiety tez pracowały i płaciły podatki. w Wlk. Brytanii pracuje i płaci podatki kilka milionów Polaków - więc jako nacja bez problemu sie sami finansujemy, nikt nie musi na nas płacić.
    • postmgr Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 20:21
      Jakie to żenujące!!!
      Ten człowiek ośmiesza siebie i swoją profesję!
      Gada jak potłuczony.
      Nie nauczył się szacunku do kobiet, a chce ferować wyroki.
      • pannamarianna777 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 22:42
        Co to znaczy "szacunek dla kobiet"? Widzę kobietę kłótliwą, grymaśną, niedomytą I każdy mężczyzna ma okazywać jej szacunek ze względu na płeć.?
        Z wielką przyjemnością przeczytałam i artykuł i wywiad I zgadzam się z panem.
        Teraz przydałby się artykuł o "polskim cwaniactwie" -o drobnych kradzieżach w pracy, oszukiwaniu, o szalonych kierowcach na drogach, o kulturze dnia codziennego, o słowie k...,
        • wiechuta Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 13:03
          O takich sprawach i postawach dyskutować się nie będzie. Pollak - chłop z chłopa za honor sobie poczytuje ukraść, oszukać i czuć się z tym dobrze. Chciałabym jednak bardzo, żeby taka dyskusja się odbyła i żeby wziął w niej udział kościół rzymsko katolicki uświadamiając swoim wyznawcom, że łamanie przepisów i nieprzestrzeganie dekalogu to są grzechy a nie powody do dumy.
      • wolnemiastoursynow Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 23:48
        > Gada jak potłuczony.
        > Nie nauczył się szacunku do kobiet, a chce ferować wyroki.

        To co napisałeś jest strasznie seksistowskie. Nie chcesz szacunkiem darzyć człowieka w ogóle? Kobiety zasługują na inny szacunek? Są inne? Z innej gliny, żebra czy innego materiału z teorii wymyślonej przez mężczyznę?
        I kobiety i mężczyźni są równi i w równym stopniu zasługują na szacunek. Kto obdarza jednych większym szacunkiem ujmuje go innym. Nie wolno wykorzystywać swoich domniemanych przewag (intelektualnych, biologicznych, majątkowych itp.) w celu skupienia na sobie większego szacunku. Tak zrozumiałem pana Profesora. Cały ten szum, to piękna egzemplifikacja powiedzonka "uderz w stół a nożyce się odezwą"
        • koloratura1 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 05:39
          wolnemiastoursynow napisał:

          > Nie wolno wykorzystywać swoich domniemanych przewag (intelektualnych ...)
          > w celu skupienia na sobie większego szacunku.

          Domniemanych - na pewno...
      • koloratura1 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 05:32
        postmgr napisała:

        > Jakie to żenujące!!!
        > Ten człowiek ośmiesza siebie i swoją profesję!
        > Gada jak potłuczony.
        > Nie nauczył się szacunku do kobiet, a chce ferować wyroki.

        Jestem kobietą, ale wózkową nigdy nie byłam i - podobnie jak Profesor - niecierpię tych idiotek.
        • koloratura1 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 05:41
          koloratura1 napisała:

          > niecierpię tych idiotek.

          Oczywiście - nie cierpię.
        • to_nie_my_toniemy Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 09.09.12, 00:39
          "Jestem kobietą, ale wózkową nigdy nie byłam i - podobnie jak Profesor - niecierpię tych idiotek."
          No jacha, przeca od razu widać, że bijesz je na głowę inteligencją, humorem i wrodzoną mądrością.
      • nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:32
        Żenujący jesteś ty, ale na szczęście twoje pozbawione treści szczekanie nie obraża żadnej konkretnej profesji.
    • h2s Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 20:27
      Ja się również z Panem Profesorem w ww. kwestii zgadzam. Co więcej, bardzo odpowiada mi nazywanie rzeczy po imieniu. Panosząca się w mediach poprawność, niewywoływanie wilka z lasu, zamiatanie kwestii niełatwych pod dywan (np. poprzez tak lubiane przez GW wznoszenie szczytnych haseł za którymi nic nie stoi) to nasza codzienność. Nie wychylać się, milczeć, a w najlepszym przypadku przytakiwać. Śmiało i odważnie to proszę bardzo ale w gronie przyjaciół, najlepiej po gorzale albo... na forum. Roszczeniowa postawa w stosunku do życia jest naszym chlebem powszednim. Należy się: zasiłek, wsparcie, pomoc, "prawo do", praca, renta, emerytura, zniżka, darmocha, itd. Kłopot w tym, że instytucje państwowe są poprawne do bólu więc: przydzielają, wspierają, pomagają, dają prawo, itp. Zamiast wychowywać społeczeństwo obywatelskie, utrwala w ludziach postawę "należy mi się". A jak nie? Jak nie to idę pod Sejm a w najgorszym wypadku zostaję pospolitym rzezimieszkiem. Takim prawie Janosikiem tyle, że redystrybucję dóbr kończę na sobie. A wracając do bab z wózkami... Słusznie wspomniał prof. Mikołejko, że zamiast peplać o ostatnim odcinku M jak Masakra lepeij żeby się Panie zorganizowały i zaczęły edukację swoich dzieci. Pod hasłem "Można inaczej!". A na złość profesorowi niech pokażą mu, że baba z wózkiem też potrafi.
      • koloratura1 Ciężko będzie... 07.09.12, 05:53
        h2s napisał:

        > A na złość
        > profesorowi niech pokażą mu, że baba z wózkiem też potrafi.

        Niestety, mało która.
        Zdecydowana większość to matki - Polki, ale w jednym sensie: Mam dziecko (a może nawet więcej ni z jedno), to - padajcie przede mną i moim dzieckiem /moimi dziećmi na twarz...
        Bo między Wisłom a Odrom - Nysom, to najważniejsze ze wszystkich my som! (L.J.Kern)
      • claudel6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 19:13
        taaak?? i pod ten sejm to przyjeżdżają agresywne kobiety z wózkami? a nie górnicy, hutnicy, kolejarze, związkowcy solidarności i inni MĘŻCZYŹNI? kolejny ślepy?
        • echtom Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 21:23
          > taaak?? i pod ten sejm to przyjeżdżają agresywne kobiety z wózkami?

          No jasne - i jeszcze rzucają sztachetami i palą opony, zamiast wózków pilnować :P
    • tutejszy2012 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 20:29
      Brawo Panie Profesorze! Chociaż sprawa jest z góry przegrana, to i tak trzeba było poruszyć ten temat. Sam, jak ojciec dwójki małych dzieci obserwuję takie zachowania na codzień na placach zabaw, w przedszkolu oraz szkole. Pozdrawiam
    • mm0427 Panie Profesorze - mistrzowskie posunięcie :) 06.09.12, 20:58
      Brawo!
      Dokonał Pan czegoś dotychczas niemożliwego - rozpoczęła się debata, w której kobiety reprezentujące różne grupy społeczne nareszcie wzięły udział. Do tej pory wiele pań uchylało się od angażowania w podobne dyskusje bo albo "nie są feministkami", albo one "akurat są szczęśliwe", albo "odpowiada im" taki czy inny model życia.
      Teraz zabierają głos wszystkie i wśród wielu emocjonalnych wypowiedzi można usłyszeć konstruktywne uwagi, które ukazują faktyczną sytuację społeczną kobiet - także przed nami samymi - zależności i źródła wielu problemów, które do tej pory nie były tak szeroko sformułowane. Być może dzięki tej gorącej dyskusji uda nam się wprowadzić zmiany, które rzeczywiście poprawią stosunki społeczne w naszym kraju.

      A mamy z wózkami zamiast chodzić po ścieżce rowerowej pójdą z problemem do "źródła" i zmuszą osoby odpowiedzialne za budowę niewygodnych chodników do ich przebudowania. Bo fatalne i nonsensowne wykonawstwo chodników to faktycznie jest poważny i powszechny problem - nie tylko dla wózków ale i dla nóg w butach na obcasach.
    • henryabor Wara ci od macierzyństwa! 06.09.12, 21:07
      Bezcześcisz i profanujesz filozofku Mikołejko, naczelne prawo Matki Natury- Prawo Zachowania Gatunku! I wara ci od macierzyństwa, filozofku! Musisz przy tym wiedzieć filozofku, że gdy nie masz potomstwa /a na to wygląda/, nawet gdybyś spłodził jeszcze nawet z tysiąc filorozprawek, nie masz usprawiedliwienia na swoje życie!
      • magdalenakd Re: Wara ci od macierzyństwa! 06.09.12, 22:29
        Lecz się, człowieku!!! Życzę szczęścia w poszukiwaniach dobrego terapeuty, bo na rozum za późno.
        • unleashed Redaktorowi Orlińskiemu z GW też to powiesz? 07.09.12, 01:57
        • koloratura1 Re: Wara ci od macierzyństwa! 07.09.12, 06:05
          magdalenakd napisała:

          > Lecz się, człowieku!!! Życzę szczęścia w poszukiwaniach dobrego terapeuty, bo na
          > rozum za późno.

          O ironii kiedyś w życiu słyszałaś?
          • indywidualismus Re: Wara ci od macierzyństwa! 07.09.12, 08:24
            koloratura1 napisała:

            > magdalenakd napisała:
            >
            > > Lecz się, człowieku!!! Życzę szczęścia w poszukiwaniach dobrego terapeuty
            > , bo na
            > > rozum za późno.
            >
            > O ironii kiedyś w życiu słyszałaś?

            Możliwe, że słyszała, ale obawiam się, że komentowany tekst był jak najbardziej poważny Co prawda brzmi, jak obrona Częstochowy lub święta księga, ale niektórzy naprawdę tak"myślą".
      • pannamarianna777 Re: Wara ci od macierzyństwa! 06.09.12, 22:47
        Gdyby to było napisane grzecznie, uprzejmie - to i czytać by się chciało.
        A czemu wara krzyczysz. Jakie to masz uprawnienia zabraniać? I to tykanie osoby starszej. Jeśli masz dzieci, to biedne są one, bo przykładu dobrego wychowania i zachowania nie dostają
        • to_nie_my_toniemy Re: Wara ci od macierzyństwa! 09.09.12, 00:48
          pannamarianna777 napisała:

          > Gdyby to było napisane grzecznie, uprzejmie - to i czytać by się chciało.
          > A czemu wara krzyczysz. Jakie to masz uprawnienia zabraniać? I to tykanie osoby
          > starszej. Jeśli masz dzieci, to biedne są one, bo przykładu dobrego wychowani
          > a i zachowania nie dostają
          Aha to "tykanie" osoby starszej jest nieetyczne. Za to czepianie się kobiet, które wydały na świat potomków jest już w porządku. Chyba czas najwyższy ustalić normy.
          No dzieci nie dostają dobrego przykładu bo profesory w tych czasach "som" jakieś takie nie ten tego:)
      • koloratura1 Re: Wara ci od macierzyństwa! 07.09.12, 05:58
        henryabor napisał:

        > Bezcześcisz i profanujesz filozofku Mikołejko, naczelne prawo Matki Natury- Pra
        > wo Zachowania Gatunku! I wara ci od macierzyństwa, filozofku! Musisz przy tym w
        > iedzieć filozofku, że gdy nie masz potomstwa /a na to wygląda/, nawet gdybyś sp
        > łodził jeszcze nawet z tysiąc filorozprawek, nie masz usprawiedliwienia na swoj
        > e życie!

        Zwłaszcza, że nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz M A T K Ą
        • koloratura1 Zgubiła sie puenta: 07.09.12, 06:09
          koloratura1 napisała:

          > Zwłaszcza, że nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz M A T K Ą
          Która brzmi dumnie, o!
          ;)
        • indywidualismus Re: Wara ci od macierzyństwa! 07.09.12, 08:27
          koloratura1 napisała:

          > Zwłaszcza, że nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz M A T K Ą

          A byłaś kiedyś O J C E M ?
        • tanczacy.z.myslami Re: Wara ci od macierzyństwa! 07.09.12, 13:12
          koloratura1 napisała:

          > Zwłaszcza, że nigdy nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz M A T K Ą

          W zasadzie nie wiadomo... dzisiejsza medycyna czyni cuda... :)
      • oblomoff "Wózkowy" nonsens 07.09.12, 06:37
        Zapewne istnieją aroganckie i egotyczne młode panie, które próbują używać swych pociech i swego macierzyństwa jako tarczy przed zasłużoną krytyką. Ale nazwanie ich "wózkowymi" to jest bardzo nieudany pomysł. W ten sposób każda młoda matka będzie się czuła zaatakowana, bo przecież każda wózka używa.Chyba nie o to chodziło P. Mikołejce, by udać sie na wojnę totalną ze wszystkimi mamami?
        • korkos Wózek jako taran i mercedes 07.09.12, 08:14
          Przecież nie chodzi o każdą kobietę używającą wózka dziecięcego, ale o te, dla których wózek jest ich taranem, traczą i mercedesem - przedmiotem dumy, swoistym alibi i przepustką na wszystkie "bramki".
          • b96 Re: Wózek jako taran i mercedes 08.09.12, 04:47
            Kazda mama uzywa wozka, wiec nazwanie pewnej grupy "nieladnie" zachowujacych sie mam WÓZKOWYMI jest krzywdzace dla wszystkich i nie dziwie sie ogolnemu oburzeniu, bo wszystkie mamy malych dzieci poczuly sie przez to wrzucone do jednego wora.
            Zreszta wystarczy poczytac komentarze - mozna np przeczytac, ze mama na macierzynskim to pasozyt - skoro jest na macierzynskim to wczesniej pracowala, a po macierzynskim najpewniej wroci do pracy, wiec gdzie tu pasozytnictwo?
            Mamy ida w ciazy na zwolnienia - tylko, ze najczesciej to sami pracodawcy wysylaja kobiety w ciazy na zwolnienia, bo w ten sposob maja placenie pensji z glowy, a jak potrzebne zastepstwo to sie kogos na zlecenie za mniesze pieniadze zatrudnia.
            Mamy chca zlobkow i przedszkoli - no a jak bez takich instytucji maja wrocic do pracy?
            Jak my bylismy mali to przedszkola, szkoly, a nawet podreczniki byly za darmo.
            Uzycie takiej nazwy jest albo niefortunnym wypadkiem, albo celowym zabiegiem, zeby pod pozorem krytykowania waskiej grupy mamusiek dowalic wszystkim mamom.
            Sama jestem mama i nie uwazam sie ani za swieta, ani za bohaterke, ani za szczegolnie z tego powodu uprawniona - ale chcialabym byc normalnie traktowana, a nie z pogarda tylko dlatego, ze "siedze" z dziecmi w domu.

            Ach - jakis biedny rowerzysta napisal do profesora, ze mu mamy na sciezke wlaza - a do kogo ja mam napisac, ze codziennie na chodniku musze siebie i dzieci pilnowac przed zbyt szybko jezdzacymi rowerzystami, mimo ze obok jest wyznaczona sciezka? Ze na przejsciu dla pieszych rowerzysta jedzie za mna i dzwoni, mimo ze obok ma wyznaczony dla siebie przejazd? Ze piesi bez dzieci potrafia zajac caly chodnik, bo akurat plotkuja, a jak ich przepraszam, gdy chce przejechac to dostaje pelne nienawisci spojrzenia, a nawet slowa krytyki lub bluzgi - to samo dotyczy zreszta sklepow, gdzie niektorzy soba i wozkiem potrafia zastawic cala alejke. Ze w 95% przypadkow osoba wchodzaca przede mna nie przytrzyma mi drzwi, tylko pusci je na mnie, a ja przytrzymuje dla kazdego kto za mna wchodzi.
            Spoleczenstwo niestety schamialo i nie dotyczy to tylko mamusiek.
            Ryba psuje sie od glowy - popatrzmy na nasze "elyty" zatrudniajace na fikcyjnych posadkach cale swoje rodziny, biorace odprawy przy zmianie ministra, dojace pieniadze podatnikow na cele prywatne, jak tylko sie da - ale nie - glowny problem naszego kraju to mamusie pasozyty.
            Nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.
            • echtom Re: Wózek jako taran i mercedes 08.09.12, 08:13
              > Kazda mama uzywa wozka, wiec nazwanie pewnej grupy "nieladnie" zachowujacych sie mam WÓZKOWYMI jest krzywdzace dla wszystkich i nie dziwie sie ogolnemu oburzeniu, bo wszystkie mamy malych dzieci poczuly sie przez to wrzucone do jednego wora.

              > Uzycie takiej nazwy jest albo niefortunnym wypadkiem, albo celowym zabiegiem, zeby pod pozorem krytykowania waskiej grupy mamusiek dowalic wszystkim mamom.

              No dokładnie - mnie też ruszyło, choć teoretycznie sprawa mnie nie dotyczy: dzieci mam dorosłe, do opisanej wąskiej grupy nigdy nie należałam ani takich zachowań nie pochwalam. Ale oburzyła mnie generalizacja - profesor humanista powinien staranniej dobierać słowa. Btw. późniejsze polemiki, z których wychodzi jakaś dziwna obsesja na punkcie płodności kobiet, robią jeszcze gorsze wrażenie niż artykuł wyjściowy.
      • nazikomunista_back Re: Wara ci od macierzyństwa! 07.09.12, 16:38
        Psy szczekają, karawana idzie dalej.
        Prawo zachowania gatunku owszem, ale jego gatunek to Homo Sapiens, więc na rzecz zachowania gatunku Pan Troglodytes nie musi poświęcać swej wolności osobistej.
    • sineira Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 21:09
      Polecam bardzo sensowne komentarze: Wojtka Orlińskiego: wo.blox.pl/2012/09/Precz-z-macica.html#ListaKomentarzy i Szproty: szprotestuje.wordpress.com/2012/09/05/gdakanie-profesora/
      Żadne usprawiedliwianie i tłumaczenie nie ukryje spływającej z jedwabnych usteczek profesora Mikołejko nienawiści, frustracji i pogardy wobec wszystkich kobiet.
      • bromba_bez_glusia Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 22:38
        Nie, tłumaczenia i Szproty i Orlińskiego nie są sensowne. Oboje uczepili się tego jak ciężko młodym matkom i jak je Mikołejko obraża. Czyli zupełnie nie w temacie.
        Profesor nigdzie nie mówił że droga matki jest różami usłana. Nie mówił też że wszystkie matki to "wózkowe".
        Skrytykował jeden "gatunek" matek i chwała mu za to. Mam serdecznie dość roszczeniowych bab, traktujących siebie i swój pomiot jak siódmy cud świata. Kobiety rodziły setki wieków a teraz nagle macierzyństwo w niektórych oczach urosło to rangi wyczynu, za który należy bić pokłony i wychwalać pod niebiosa. A dzieci rosną na rozwydrzonych bachorów, na każda krytykę tak jak i mamusia, reagujących agresją.
        • sineira Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 07:52
          Gdyby faktycznie skrytykował ten konkretny gatunek, nikt by złego słowa nie powiedział. Od profesora oczekuje się umiejętności jasnego formułowania myśli, bez pozostawiania miejsca na interpretację.
          Jeżeli nie dostrzegasz zła w wypowiedzi Mikołejki, proponuję mały eksperyment. Spróbuj zastąpić słowo "młode matki" słowem "starzy ludzie", a słowo "wózkowe" słowem "dziadygi". Nadal nie dostrzegasz problemu? To może tak:
          "Nie chodzi o stare kobiety. Te są najzupełniej w porządku. Chodzi o czarownice."
          Już rozumiesz?

          Żadna matka nie ma wypisane na czole, czy jest wózkową, czy może akurat pada na twarz z niewyspania. Po wypowiedziach profesora każdy frustrat, któremu przeszkadzają dzieci, będzie się czuł usprawiedliwiony. Każdy cham, zastawiający chodnik i nie pozostawiający miejsca na przejście z wózkiem, będzie się cieszył, że dokopał "wózkowej". Ci, którzy na widok wsiadającej do tramwaju kobiety w zaawansowanej ciąży nagle odwracają wzrok i udają ślepych, będą z siebie zadowoleni.
          Patologia pozostanie patologią, oberwie się normalnym młodym kobietom, bo tak, jak kiedyś wystarczyło krzyknąć "czarownica!", tak teraz wystarczy powiedzieć "wózkowa".

          Już zupełnie na marginesie dodam, że chęć skrytykowania zjawiska nie usprawiedliwia przebijającej z profesorskich słów pogardy wobec drugiego człowieka.
          • echtom Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 08:17
            Mądrze piszesz.
          • indywidualismus Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 08:55
            sineira napisała:


            > Jeżeli nie dostrzegasz zła w wypowiedzi Mikołejki, proponuję mały eksperyment.
            > Spróbuj zastąpić słowo "młode matki" słowem "starzy ludzie", a słowo "wózkowe"
            > słowem "dziadygi".

            A ja proponuje inny eksperyment: powymieniajmy na inne wszystkie słowa w Twoim poście i zobaczymy, co wyjdzie. To, co próbujesz robić jest klasyczną manipulacją. Rozumiem źródło frustracji i emocje, ale to Cię nie usprawiedliwia.

            > Żadna matka nie ma wypisane na czole, czy jest wózkową,

            Nie musi. Widać to po jej zachowaniu.

            Po wypowiedziach profesora każdy frustrat,

            (taki ja Ty?)
            Każdy cham, zastawiający chod
            > nik i nie pozostawiający miejsca na przejście z wózkiem,

            Czy również ten zastawiający WÓZKIEM przejście dla innych?

            > Patologia pozostanie patologią,
            W to nie wątpię ani ja, ani zapewne profesor. Ale patologia w ogóle nie była tematem artykułu i naszej rozmowy.
            > przebijającej z profesorskich słów pogardy wobec drugiego człowieka.
            A możesz napisać, gdzie widzisz tę pogardę?? Bo ja jej nie dostrzegam. Widzę raczej chłodne, analityczne podejście do sprawy.
            Jak się teraz czujesz, po poszatkowaniu i krytyce swojej wypowiedzi? Na każde, rzucone na wiatr słowo, można znaleźć inne, może gorsze. Więcej myśl, mniej słów używaj. A przed nieuchronnym wypluciem bluzgów na mnie, zastanów się na granicami prawa i wolności słowa. Pozdrawiam!
            • sineira Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 09:30
              > A ja proponuje inny eksperyment: powymieniajmy na inne wszystkie słowa w Twoim
              > poście i zobaczymy, co wyjdzie.
              Nie proponowałam zastępowania wszystkich słów, tylko konkretnych trzech.

              > To, co próbujesz robić jest klasyczną manipulacją.
              Klasyczną manipulacją jest zaczynanie wypowiedzi od "nie mam nic do grupy X, ALE..."

              > Rozumiem źródło frustracji i emocje, ale to Cię nie usprawiedliwia.
              Nie rozumiesz. Nie jestem młodą matką z wózkiem.

              > Nie musi. Widać to po jej zachowaniu.
              Obserwujesz ją 24 godziny na dobę, czy wysnuwasz wnioski na podstawie jednostkowych obserwacji?

              > Ale patologia w ogóle nie była tematem artykułu i naszej rozmowy.
              Nie? Więc co nim było, uprawa pietruszki? Przypadki zaniedbywania dzieci oraz bezmyślnego ich płodzenia to JEST patologia. Gdyby profesor zajął się ZJAWISKIEM, wszystko byłoby w porządku. Dobór słów MA znaczenie.

              > A możesz napisać, gdzie widzisz tę pogardę?
              W dehumanizowaniu obiektu poprzez użycie określeń takich jak "gdaczą", "pytlują", w zawoalowanym spychaniu kobiety do roli elementu dekoracyjnego z "jedwabnymi usteczkami". Pogarda wyrażona w sposób zawoalowany nie przestaje być pogardą.

              > Jak się teraz czujesz, po poszatkowaniu i krytyce swojej wypowiedzi?
              Słabe to szatkowanie.

              > A przed nieuchronnym wypluciem bluzgów na mnie (...)
              A skąd założenie, że "nieuchronnym"?
              Nie zwykłam oceniać ludzi pochopnie i nie zwykłam "wypluwać bluzgów" tylko dlatego, że ktoś ma odmienne zdanie.

              Spójrz na komentarze pod wszystkimi tekstami na ten temat - jakże często pojawia się ktoś, kto mówi "też nie cierpię takich bab". Dlaczego "bab" a nie "zachowań"? Dlaczego atakuje się grupę, trudną do jednoznacznego zdefiniowania, zamiast piętnować konkretne zachowania?
              Zastanów się nad tym.

              Również pozdrawiam i życzę miłego dnia.
              • korkos Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 10:07
                Wydaje mi się, że kierujesz spór w stronę semantyzmu. Oczywiście, chodzi o zjawisko, o zachowania, a nie o konkretnych ludzi, jednak w tym przypadku zachowania te są charakterystyczne dla pewnej grupy osób. Jak więc uniknąć częściowej personalizacji problemu? Czy grupa opisana przez p. Mikołejko jest dostatecznie zdefiniowana czy nie? Z czysto naukowego punktu widzenia może nie, niemniej w języku potocznym chyba tak; większosć czytelników z pewnoscią wie o jakie osoby tu chodzi, przecież nie o każdą matkę z wózkiem, ale o te, które zachowują się w określony, opisany sposób.
                Fakt, że słowa: pytlują, gdaczą itp. zawierają spory ładunek emocjonalny oraz wartościują, są to jednak środki wyrazu, które pozwalają łatwiej i prościej opisać zjawisko niż sążniste opisy w rodzaju: "prowadzą z dużym zaangażowaniem rozmowy o banalnej tematyce".
                Nie wydaje mi się żeby wypowiedź p. Mikołejko deprecjonowała wszystkie kobiety, odnosiła się do nich z pogardą i nienawiścią - jak sugerują to niektórzy dyskutanci. Moim zdaniem wyraziście chodzi o grupę kobiet, które nadużywają kulturowej i obyczajowej pozycji kobiety dla osłony swoich banalnych, egoistycznych postaw.
                • echtom Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 10:20
                  > Moim zdaniem wyraziście chodzi o grupę kobiet, które nadużywają kulturowej i obyczajowej pozycji kobiety dla osłony swoich banalnych, egoistycznych postaw.

                  Nie "kobiety" tylko "matki". Czy profesor sądzi, że gdyby "wózkowe" nie miały dzieci, zaczęłyby sie nagle rozwijać i czytać filozofów? Czemu się uwziął akurat na matki? Czy żule pijący na ławce w parku przy rozmowach o d...e Maryny, a potem obsikujący okoliczny teren przynoszą społeczeństwu większy pożytek niż te nieszczęsne "wózkowe"? Bo zdaniem profesora największe zło to jednak matki małych dzieci, które nie dorastają do niego intelektualnie.
                  • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 15:25
                    Tzn. gdyby uczepił się żuli pijących na ławce, to już byłoby ok?
          • mimka21 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 10:32
            właśnie - trafiłaś w sedno.
          • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 15:23
            > "Nie chodzi o stare kobiety. Te są najzupełniej w porządku. Chodzi o czarownice

            Jeżeli następnie te czarownice zostaną zdefiniowane, to owszem, ja nie widzę problemu.

            Profesor słusznie podnosi, że jakas dziwna frustracja rodzi się wśród kobiet. Środa może pisać o samcach i polityczna poprawność nie nakazuje jej zjebania za jej stosunek do mężczyzn. Kobiety jakoś wtedy nie mają wątpliwości, że chodzi o konkretny typy mężczyzn. Ale jeżeli Mikołejko opowie coś o kobietach, to nagle robi się afera.

            • policjawkrainieczarow Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 17:35
              > Jeżeli następnie te czarownice zostaną zdefiniowane, to owszem, ja nie widzę pr
              > oblemu.

              No i zdefiniował chłopina. "Ohydnymi jeździkami".... analogicznie: Nie chodzi mi o stare kobiety, chodzi mi o te czarownice. Niczym inkwizycja, odnotowuje w pamięci ich grzeszki. Jak chodzą, stukając ohydnymi laskami w trotuar". lepiej?
              • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 23:45
                Nie wiem po co ta fantastyka? Profesor raczej wyraźnie określił, jaki typ go irytuje, więc nie widze potrzeby, by sobie coś dopowiadać. To naprawdę nie wina profesora, że kobiety każdą krytykę traktują jak zamach na ich kobiecość.
          • nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:41
            Owszem, sformułował. Tyle, że jak komuś od razu pojawia się piana na paszczy, bo ktoś śmiał coś nieczołobitnego o jakiejś matce-Polce powiedzieć, to raczej tego nie wychwycił.
            Może to jeszcze kwestia czytania ze zrozumieniem, bo ani po wózkowych babonach (baboon?) ani po ich obrońcach-berserkerach takiej umiejętności raczej bym się nie spodziewał.
          • claudel6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 19:34
            no własnie, jak tak czytam pana profesora to przestaje mnie dziwic, ze w Europie w czasach polowań na czarownice stosy zapalali głównie starsi panowie.
    • plepleple33 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 21:29
      tobie nie ...
    • eso1984 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 21:32
      dobrze koleś mówi krytykując (bardzo dokładnie zdefiniowaną) część kobiet człowiek nie wydaje wojny wszystkim kobietą, po prostu wyraża zdanie, więc nie wiem skąd taka nagonka, że mizoginia, że szowinizm etc
    • gaitan Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 21:51
      Prof. Mikołejko nie powinien być zapraszany przez poważne media. W całej sprawie szokujące jest przede wszystkim to, że człowiek wykształcony i przedstawiciel elity nie rozumie, że zawsze trzeba ustępować i być wyrozumiałym dla tych, którzy mają trudniej. - A w Polsce oprócz osób ciężko chorych i niepełnosprawnych nikt nie stoi na bardziej straconej pozycji i nie ma trudniej niż rodzice (tutaj zaznaczę, że sam nie mam dzieci). A wkurzające kogoś „wózkowe” zdarzają się w przyrodzie relatywnie tak często, jak wkurzający kogoś bucowaci i oderwani od rzeczywistości profesorowie. Dzieci nie są własnością rodziców, ale dobrem wspólnym całego społeczeństwa (patrz choćby wpływ zastępowalności pokoleń na system emerytalny) i stąd wynika ich i ich opiekunów uprzywilejowana pozycja.
      • koloratura1 Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 06:23
        gaitan napisał:

        > A wkurzające kogoś „wózkowe” zdarzają
        > się w przyrodzie relatywnie tak często, jak wkurzający kogoś bucowaci i
        > oderwani od rzeczywistości profesorowie.

        I tu się mylisz...
        Z wkurzającymi kogoś bucowatymi i nawet oderwanymi od rzeczywistości profesorami, jeśli nie chcesz, do czynienia mieć nie musisz w ogóle, podczas gdy "dzikich wózkowych bab" unikać nie sposób.
        • sineira Re: Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 07:57
          > Z wkurzającymi kogoś bucowatymi i nawet oderwanymi od rzeczywistości profeso
          > rami,
          jeśli nie chcesz, do czynienia mieć nie musisz w ogóle, podczas gdy
          > "dzikich wózkowych bab" unikać nie sposób.
          Nie musisz? Nie musisz, jako studentka, wysłuchiwać "dowcipnych" uwag o tym, że kobieta nie może być inżynierem, może być co najwyżej panią inżynierową?
          Że nie wiadomo, po co przychodzisz na zajęcia, skoro i tak wylądujesz w kuchni?
          Że baba na politechnice pojawia się tylko po to, żeby złapać męża?
          Możesz uniknąć buca, który chce rozmawiać "z fachowcem", a nie z "jakąś babą" i nie przyjmuje do wiadomości, że ta baba akurat jest fachowcem?
          • koloratura1 W czerpku urodzona? 10.09.12, 17:57
            sineira napisała:

            > Nie musisz? Nie musisz, jako studentka, wysłuchiwać "dowcipnych" uwag o tym, że...

            O tym nie pomyślałam.
            Może dlatego, że ja - jako baba na studiach - takich doświadczeń osobistych nie miałam.
        • echtom Re: Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 08:16
          >podczas gdy "dzikich wózkowych bab" unikać nie sposób.

          To dlaczego ja ich nie spotykam?
          • sverir Re: Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 15:26
            Ja nie spotykam samotnych matek. Nie istnieją?
            • echtom Re: Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 15:53
              Pewnie kwestia środowiska, w jakim się obracasz - ja nigdy nie spotkałam patofizjologa, Eskimosa ani przedstawiciela wielu innych grup, które zapewne istnieją :) Odniosłam się wyraźnie do zdania: "dzikich wózkowych bab" unikać nie sposób", które sugeruje, że są wszechobecne i każdy musi paść ich ofiarą. Otóż mieszkam w mieście, dużo chodzę po ulicach, korzystam z komunikacji miejskiej, bywam w centrach handlowych i innych miejscach publicznych, a nikt mnie jakoś wózkiem nie rozjeżdża. Dlatego przesadne reakcje na rzekomo wielką społeczną uciążliwość matek małych dzieci kładłabym na karb, hmm, przewrażliwienia.
              • claudel6 Re: Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 19:42
                ja tez nie spotykam, i nie spotykałam rowniez jak byłam bezdzietną singielką (a więc uprzedzam ew. zarzut, że punkt widzenia mi sie zmienił wraz z punktem siedzenia).
              • sverir Re: Różnica jest zasadnicza 07.09.12, 23:57
                Tak samo jak z tymi żulami, nieprawdaż? Tyle się ludzie na nich skarżą, a przecież nie wpada się na nich na każdym kroku, zatem głosy, że sprawiają oni jakiś problem, są raczej głosem przewrażliwienia?

                Też mieszkam w dużym, nawet bardzo dużym (jak na Polskę) mieście. Stwierdzenia w rodzaju "nie ma dnia ani godziny, żeby nie napatoczyła się dzika baba" czy "wpadam na dzikie baby na każdym kroku" są oczywistą przesadą. Podobnie jednak jak stwierdzenie, że ich w ogóle nie ma. Prawdę powiedziawszy, częściej trafiam na niesprawnego opiekuna (bo i ojcowie potrafią być bezmyślnie nierozgarnięci) niż na wspomnianego wyżej żula.

                Ale w zasadzie masz rację, to kwestia środowiska.
      • wiechuta Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 13:23
        No proszę. Zastosujmy ostracyzm, zapis na Profesora i niech takie buractwo się pleni. Trwa dyskusja na temat szczepień ochronnych dzieci i tam padają argumenty, że rodzice decydują bą to oni są tymi opiekunami prawnymi i ma być tak jak oni zdecydują. Tutaj używa się określenia, że dzieci to własność ogólnonarodowa? Ogólnonarodowe są zasoby naturalne, lasy, rzeki i dalej można wyliczać ale dzieci NIE, a szczególnie te, których nie potrafiono wychować na członków społeczności.
      • nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:43
        Twoja stara nie powinna była być zapraszana przez poważne domy publiczne, a jednak tylko dzięki temu umiesz Włonczyć Jenternet. I co? Wyjątki to jednak dobra rzecz.
    • tychik1 Re: Za tymi"wozkowymi" mamy zakamuflowany atak 06.09.12, 22:01
      na rodzine jako taka. A zwlszcza polska i katolicka co w GW jest na porzadku dziennym.
      • ar.co Re: Za tymi"wozkowymi" mamy zakamuflowany atak 07.09.12, 10:36
        Sugerujesz, że te "wózkowe" to właśnie "polskie i katolickie"? Cóż, widocznie dobrze znasz własne środowisko.
    • elkate-2 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 22:09
      Mikołejko:
      > To atak na bezczelne baby, które kosztem i kobiet, i mężczyzn
      > usiłują urządzić sobie wygodne życie. ......................
      > nie zgadzam się, żebym zawsze w starciu z macierzyństwem z automatu przegrywał.

      Feministki ... maskuiliniści...
      Czym sie różnią? Przeważnie jedno i drugie obrzydliwe w zachowaniach.
      Mówię o skrajnościach.
      Uważam, że jeżeli gentelmen ma ochotę jako tako uszanować kobietę, to przede wszystkim tę z wóżkiem i dzieckiem.
      Inne niekoniecznie. Jest równość!

      • nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:51
        Fajne. O tym właśnie jest cały artykuł: jak idioci i cwaniacy pospołu robią z matki nietykalną Boginię, a z wózka Święty Krzyż. Twoja odpowiedź to "wara ci pogański psie od naszej bogini i krzyża!" :D Znakomite wręcz :)
    • jazzina Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 22:23
      Prof. Mikołejko wykazuje tzw. parcie na szkło i papier, wszędzie go pełno, na każdy temat ma coś "mądrego" do powiedzenia. A pilnujże szewcze kopyta!
      • koloratura1 Nie przesadzaj, nie każdy jest szewcem! 07.09.12, 06:29
        jazzina napisał(a):

        > Prof. Mikołejko ... A pilnujże szewcze kopyta!

        Tyy, a może on nie ma kopyta?
      • nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:49
        Jest filozofem. Jego kopyto jest właśnie w publicystyce.
        Twoje jest w szalecie, ale nie jestem taki, żeby kazać ci całe życie tam spędzić.
    • kampusik Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 22:26
      Uśmiałem się serdecznie: zgorzkniały profesorzyna bez rodziny i dzieci dyskutuje o problemach matki polki z niezamężną i bezdzietną sfrustrowaną dziennikarką. Po prostu para ekspertów w dziedzinie wychowywania potomstwa !!! Mogliście jeszcze zaprosić do dyskusji jakiegoś uczonego księżulka. Widać rozsądek tego pseudo-naukowca w jego genialnych pomysłach, np. organizowanie się wózkowych matek gdzie jedna z nich opiekuje się dziećmi a inne idą do kina. Czy ma pan chociaż zielone pojęcie co to jest zostać samemu z siódemką dzieci? Zginąłby pan po kwadransie, kiedy pierwsze zawołałoby kupę, drugie piciu a trzecie że jest głodne !!! Naprawdę ludzie, darujcie sobie pisanie o rzeczach, o których nie wiecie ZUPEŁNIE NIC.
      • keram01 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 22:42
        To teraz w przedszkolach każdy ma swoją nianię ? Ciekawe.
        • triss_merigold6 Czy aby na pewno wiesz o czym mówisz? 06.09.12, 23:09
          W przedszkolu w grupie jest wychowawczyni i osoba wspomagająca. Zawsze. 2 osoby, rozumiesz. Jak jedna pójdzie do łazienki sama lub z wymagającym pomocy dzieckiem, to druga pilnuje.
          W grupie żłobkowej na 20 dzieci są 4 opiekunki. Jak jedna przewija dziecko to inne zostają na sali, jak dwie karmią to pozostałe dwie zwracają uwagę na dzieci już nakarmione itd.
          Streszczając: dzieci ani przez chwilę nie zostają same.

          Mowa oczywiście o publicznych placówkach, bo prywatne niekoniecznie trzymają standardy.
          • patrycja-em Re: Czy aby na pewno wiesz o czym mówisz? 06.09.12, 23:41
            to juz zamiast jednej mamy z siedmiorgiem dzieci nie mogą zostać dwie? hmmmm....
            pozostale moga spokojnie isc do kina.
            • triss_merigold6 Re: Czy aby na pewno wiesz o czym mówisz? 06.09.12, 23:48
              Wzięłabyś odpowiedzialność za cudze małe dziecko widywane sporadycznie na placu zabaw i została z nim + własnym + kilkorgiem innych małych dzieci? Ja nie.
              • indywidualismus Re: Czy aby na pewno wiesz o czym mówisz? 07.09.12, 08:37
                triss_merigold6 napisała:

                > Wzięłabyś odpowiedzialność za cudze małe dziecko widywane sporadycznie na placu
                > zabaw i została z nim + własnym + kilkorgiem innych małych dzieci? Ja nie.

                Ja 12 lat temu wziąłem odpowiedzialność za 8 zupełnie mi obcych dzieci, w dodatku obarczonych syndromami FAS, RAD, zespołem Downa i innymi gó..... przez 24h na dobę i 365 dni w roku. Jakoś żadne w tym czasie nie wpadło pod samochód, nie zgubiło się ani nie złamało nogi czy czegoś innego, nie było głodne i chodziło w dodatku do szkoły.
                Ale to się nie liczy, bo jestem mężczyzną...
    • yagon333 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 22:43
      LIST Z DONOSEM PANI RUTKOWSKIEJ. My tu gadu-gadu, a tymczasem pani Ewa Rutkowska organizuje "bezstronny" donos na profesora Mikołejko do dyrektora jego Instytutu. "Bezstronny", bo chodzi tylko o ukaranie za "niesłuszne" opinie w jego rozmowie z jej wieloletnią koleżanką, dr Korolczuk (która oczywiście wyraża opinie słuszne i jedynie możliwe). Brawo! Wyzwiska nie wystarczą - trzeba go jeszcze postawić pod pręgierz i ubiczować. Bo co? Bo naruszył interes grupowy kilku czy kilkunastu pań?
      • gaitan Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 23:06
        > postawić pod pręgierz i ubiczować. Bo co? Bo naruszył interes grupowy kilku czy
        > kilkunastu pań?

        Jasne. W Polsce mamy tak wysoki przyrost naturalny, tych matek z dziećmi jest tak wiele, że największy problem stanowi "interes grupowy kilkunastu pań", które przeszkadzają prof. Mikołejce... :) Już nie wspominając o tym, że pod niejasną Mikołejkową definicję "wózkowej", podpadają tak naprawdę wszystkie matki z głośnymi i ruchliwymi dziećmi.
        • triss_merigold6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 23:12
          Urzeka mnie teza profesora nadzwyczajnego o dorabianiu się na dzieciach. Ileż to wynoszą zasiłki... 60 czy 90 zł na dziecko przyznawane przy dochodzie na głowę w rodzinie poniżej 504 zł?
          • ar.co Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 10:38
            To w Anglii zasiłki dla matek-Polek płacą w złotówkach? Ciekawostka.
    • patrycja-em Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 06.09.12, 23:37
      widzę, że wiele osób (przede wszystkim kobiet) nie rozumie faktu, że prof. nie krytykuje kobiet jako takich. krytykuje tylko pewna grupę kobiet, którą dokładnie opisuje. a może te oburzone głosy należą właśnie do "wózkowych"? dlaczego wciąż mam wrażenie, że umiejętność czytania ze zrozumieniem posiadł niewielki procent populacji??? :P
      • triss_merigold6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 06.09.12, 23:45
        Doprawdy?
        Krytykuje:
        - matki emigrantki
        - matki z wózkami
        - matki z dziećmi i jeździkami
        - matki z wózkami nie czytające (w chwili prowadzenia wózka?) książki
        - matki rozmawiające w podgrupach
        - matki, których dzieci wydają dźwięki
        - matki, których dzieci wchodzą na jego (?) trawniczek
        - matki degradujące się intelektualnie (podczas prowadzenia wózka?)
        - matki dorabiające się na dzieciach (ee.. co robiące?)
        Czy jakaś matka dziecka w wieku 0-4 lata ma szansę nie załapać się do którejś podgrupy?
        • martix22 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 12:13
          odpowiadając na Twoje pytanie na końcu postu -
          otóż jestem młodą (choć czy po trzydziestce to jeszcze młodość?) matką, a moje dziecko ma prawie rok i wyobraź sobie, że nie czuje się dotknięta, mimo, że:
          - mam wózek
          - nie czytam prowadząc wózek (czytam, kiedy siedzę na ławce)
          - moje dziecko wydaje dzwięki, ale UWAŻAM, aby ich jakość i ilość nie przeszkadzały WSPÓŁspacerującym (tudzież ludziom w tramwaju, w sklepie itp.). Miasto to nie dzicz, gdzie każdy może się dowolnie wydzierać.....
          DODATKOWO:
          - nie rozmawiam w podgrupach, bo nie każda kobieta z dzieckiem staje się AUTOMATYCZNIE moją psiapsiułką. Mam "stare" znajome, które spotykam w innych okolicznościach, a nie TYLKO na spacerze
          - moje dziecko rzeczywiście nie wchodzi na cudze trawniki, ponieważ są usiane odchodami psów, których właściciele wywodzą się najprawdopodobniej z tej samej linii co WÓZKOWE
          - co do degradacji umysłowej, to rzeczywiście takowa u mnie nie występuję ponieważ (a to ciekawe) nie mam wózka przyrośniętego do rąk 24h......(jak to możliwe?). Czasem chwytam w nie książkę! gazetę! podręcznik do nauki języka obcego! a a wogóle to pracuję, więc sama rozumiesz. Dziecko też nie jest do mnie przyrośnięte.....(jak TO możliwe?).
          Reasumując. Nie, pan profesor nie obraża wszystkich kobiet, skoro nie obraża choć jednej (mnie). A czytając to forum możesz się łatwo (?) zorientować, że takich kobiet-matek jest WIĘCEJ. I CHWAŁA BOGU!!!!
          pzdr.
          • patrycja-em Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:16
            nic dodać, nic ująć :)
          • agnitz Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:19
            Brawo!
            W końcu jakiś głos rozsądku.
            Niestety w związku z małym przyrostem naturalnym, o którym słyszymy zewsząd, rodzicielstwo stało się jakimś "bohaterstwem narodowym".
            Ja niestety dostrzegam problem podstawowy-po prostu jesteśmy NIEWYCHOWANI.
            Ostatnio spotkało mnie następujące zdarzenie: otworzyłam i przytrzymałam drzwi młodej matce z wózkiem robiąc jej miejsce na przejście w wąskim sklepie. Normalnie. Z własnej woli i z powodu określonego wychowania przez rodziców. Co zrobiła matka? Matka nie zaszczyciwszy mnie spojrzeniem (nie wspominając np o słowie dziękuję) przemieściła się w kierunku wybranej półki i zaczęła wybierać produkty. To, że ja nie mogłam wyjść ze sklepu, bo zatrzymała się zastawiając mi wyjście nie zrobiło na niej w ogóle wrażenia.
            Wiadomo - Matka Polka ;)
          • claudel6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 20:36
            może jesteś za mało bystra, zeby to dostrzec? moze nie chodzi tylko o to, że TY czegos nie robisz, tylko o forme w jakiej zaatakował wszystkie kobiety stosujac idiotyczne krzywdzące uogolnienia?
            dedykuję ci to, co napisał Orliński na swoim blogu:
            "To wcale nie jest paradoks, że sekundują mu w niej niektóre kobiety. Strategią przystosowawczą dyskryminowanych czasem jest obrona własnej niszy na drabinie dyskryminacji, a w konsekwencji całego chorego systemu wartości, który ją uzasadnia."
            wo.blox.pl/html
            jesteś doskonałym tego przykładem.
            • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 23:59
              Może zadedykuj te straszliwe uogólnienia, które zafundował Mikołejko? Tak będzie lepiej niż powoływanie się na interpretacje.
            • martix22 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 11.09.12, 10:30
              To typowe dla PEWNEJ grupy ludzi (PEWNEJ - czyli nie wszystkich ludzi, ale tylko części, czyli UWAGA wyszczególnienie - przeciwienstwo uogólnienia), aby w pierwszym zdaniu oponenta obrazić, sugerując brak bystrości umysłu.....
              Dzięki za dedykację (to ciekawe, że kobieta cytuje męski pkt widzenia), ale nie wciskaj mnie na siłę w cudze buty. Nie czuję się dyskryminowana w Polsce, ani jako matka, ani jako kobieta, może tylko jako obywatel (ale to już zupełnie inna historia). Podejmuję w życiu decyzje i liczę się z ich konsekwencjami. Np.: karmię publicznie piersią, ale nie ostentacyjnie, ponieważ być może to kogoś razi, zawstydza, bulwersuje. Ja mam prawo karmić publicznie, a niektórzy ludzie mają prawo poczuć się dotknięci. Mamy swoje życie w swoich rękach, nie oczekujmy szczególnego traktowania tylko dlatego, że jesteśmy kobietami. Na zakończenie - wciąż uważam, że profesor nie odnosił się do wszystkich kobiet, tylko do wyraźnie przez siebie określonej podgrupy. A dziennikarze dolewają tej oliwy......a niechaj się papierzyska dobrze sprzedają. pzdr
        • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 15:29
          Jeżeli już, to krytykuje raczej matki, które cechuje kilka z wymienionych przez Ciebie charakterystyk.
        • patrycja-em Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:11
          hahaha! kwestia zrozumienia tekstu znów daje o sobie znać. przeczytaj uważnie, przeanalizuj ze 3 razy. a i tak nie zrozumiesz :)
    • jacek_x Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę ? 07.09.12, 00:05
      Pan profesor czytal sobie spokojnie ksiazkę, a jakies "bachory" zaczęly biegac panu profesorowi po trawniku i wydzieraly sie. Mamusie zamiast się nimi zajac to "pytlowaly" sobie w najlepsze. Profesor zdenerwowal sie, bo ksiazka ciekawa byla i skorzystal tutaj z okazji aby te bezczelne baby porzadnie opierd...c :-)
      Przy okazji rozprawy z "dzikimi wózkowymi babami" prof. Mikołejko dodal kilka trafnych uwag o "tysiącach żeńskich pasożytów, które bytują na koszt podatników, nie dając nic w zamian." Nawet swoim dzieckiem na spacerze jedna z drugą porządnie się zająć się nie potrafi.
      • jacek_x errata 07.09.12, 00:53
        Przyczyna rozpoczecia medialnej "wojny" byla jednak inna.
        Profesor po prostu stanąl w obronie starszej pani znieważonej przez
        pannicę z rozwydrzonym dzieciakiem.
        "(...)10. Nie godzę się też, by poprzestać na jednym tylko przykładzie, potęgując swe grzechy ponad wszelką możliwą miarę, by dwudziestoparoletnia pannica z rozwydrzonym dzieciakiem "gdzieś w okolicy" (bo nie tuż przy niej) groziła paluchem dwukrotnie starszej kobiecie, wyzywając ją od idiotek i wzywając do zamieszkania w lesie, tylko dlatego, że poproszono ją o grzeczne właśnie zachowanie i dostosowanie się do jakichś obowiązujących, także pisanych, reguł."
        wyborcza.pl/1,76842,12435267,Prof__Mikolejko_odpowiada___dzikiej_wozkowej_babie___.html
    • czarny-taki Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 00:05
      widze ze w polsce kuleje jedna rzecz, czytanie ze zrozumieniem :D
      wroccie ludzie do felietonu, artykulu przeczytajcie go spokojnie 5 razy zastanowcie sie a pozniej jak juz zrozumiecie o co chodzi w tym wszystkim zobaczcie co wypisaliscie w komentarzach :D


      czytanie ze zrozumienie, to podstawa
    • q-ku profesor popłynał sobie 07.09.12, 00:35
      niezależnie od tego co mam w majtkach - widać to jak na dłoni
      (jestem M)
      • hieronim_kowalski Re: Popłynęli sobie głupawi komentatorzy. 07.09.12, 07:50
        Popłynęli sobie głupawi komentatorzy. Po raz kolejny okazuje się, że Polska kołtuństwem stoi. Krzyż, matka Polka i martyrologia nadal są w modzie. Mieszkam w okolicy, gdzie piękne duże kamienice zasiedlono po wojnie menelskimi rodzinami, które odtwarzają swoje struktury już chyba w piątym pokoleniu. Od małolatów z wózkami aż się roi. Bo szczytem marzeń pozostaje "chłop"-małolat kroczący z tyłu z puszką piwa w ręce. Lata mijają, panie obrastają wianuszkiem dzieci, mąż nadal pije, leje żonę i robi jej po pijaku kolejnego bachora. Mąż nie kala się pracą a żonie się "należy" (wszak "matka Polka") by staremu na kolejne piwo wystarczyło. Dzieci gdy tylko podrosną zajmują się kradzieżami i bandytyzmem. Gdy tylko dojrzeją płciowo spłodzą kolejne dzieci. A spróbuj tylko zwrócić uwagę tej "matce Polce" uwagę na niestosowne zachowanie dzieci! Usłyszysz taką wiązankę, której żaden wozak by się nie powstydził... Tak nam rośnie ta "wózkowa" Polska a wraz z nią roszczenia.
        • sineira Re: Popłynęli sobie głupawi komentatorzy. 07.09.12, 08:03
          To może spróbuj zwrócić uwagę temu mężowi, który stoi z puszką piwa? Spróbujesz?
          Na litość, naprawdę uważasz, że bita i gwałcona przez męża kobieta zasługuje na taką pogardę z Twojej strony?
          • hieronim_kowalski Re: A może zasługuje na pochwałę? 07.09.12, 08:26
            A może zasługuje na pochwałę? Przecież ona tego chce!!! Ona nie wyobraża sobie innego życia jak z zasiłku ewentualnie renty babci, w oparach alkoholu i dźwięku bluzgów. Ona aktywnie broni tego swego statusu społecznego i pogardza tymi, co do szkoły lub do pracy chodzą. Uważasz, że może stanowić przedmiot uwielbienia?
            • sineira Re: A może zasługuje na pochwałę? 07.09.12, 09:38
              Uwielbienia? Nie.
              Współczucia i zrozumienia, to owszem.
              I zastanów się dobrze, czy naprawdę jakakolwiek istota ludzka CHCE żyć w oparach alkoholu, w dźwięku bluzgów i w niepewności jutra.
              Zastanów się, kim byłbyś dzisiaj, gdyby nie tysiące czynników, które ukształtowały Twoje życie.
              • penible4 Jeśli innego świata nie widziałaś, jak 08.09.12, 20:18
                tylko taki z alkoholem, przekleństwami, przemocą, to po prostu nie wiesz, ze istnieje. Jak pragąc czegoś co nie istnieje?
          • korkos Re: Popłynęli sobie głupawi komentatorzy. 07.09.12, 08:33
            sineira napisała:
            > Na litość, naprawdę uważasz, że bita i gwałcona przez męża kobieta zasługuje na
            > taką pogardę z Twojej strony?

            A skąd wiadomo, że "bita i gwałcona"? To tylko wygodny stereotyp dla uzasadnienia wspólnictwa kobiet w kreowaniu patologicznych rodzin.
    • junghans Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 05:11
      Szkoda, że nie mam czasu,aby skomentować ten prowokacyjny artykuł, ale już mi Pana szkoda, profesorze!
    • iova Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 05:45
      zgadzam się z prof. Mikołejko w 100%

      przykłady:

      przedział w pociągu, jedzie mama z 2 dziec (ok. 7 i 9 lat)i, które przez ponad 4 godziny skaczą w butach po siedzeniach i krzyczą do siebie; mama nie reaguje na głośną zabawę dzieci w małym przedziale, gdzie jadą jeszcze 3 inne osoby

      osiedle - dziecko chodzi od drzewka do drzewka i obłamuje gałązki, które następnie rzuca na trawnik - na zwróconą mamie (opiekunce dziecka) uwagę słyszę, że przecież dziecko się "tylko" bawi

      ciekawe czy we własnym mieszkaniu to dziecko może rysować po ścianach, przecież również to tylko zabawa

    • bzykajacyhamster Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 05:51
      Po raz pierwszy w zyciu normalnie mnie zatkalo.
      Nie miesci mi sie w glowie, ze czlowiek wyksztalcony, FILOZOF plecie takie kosmiczne bzdury.
      Cytuje:" To atak na bezczelne baby, które kosztem i kobiet, i mężczyzn usiłują urządzić sobie wygodne życie. Czy istnieje waga, na której jednej szali można położyć 24-latkę, która nic nie robi, czasem tylko szturchnie dziecko, żeby nie sypało piaskiem w kolegę, a na drugiej starszego filozofa?" "
      No, panie Profesorze to teraz pan "pojechal po bandzie" a ja - facet z wyzszym wyksztalceniem i majacy Zone pracujaca naukowo panu odpowiem. Jak mezczyzna mezczyznie.
      Panska wypowiedz jest skandaliczna, seksistowska i wstrzasnela mna bardziej niz "gwalcenie Ukrainek" przez dwoch pajacujacych dziennikarzy. Bo o ile idiotyzmy sa znakiem rozpoznawczym i swoistym logo wyzej wymienionych to od profesora filozofii (!) wymagam odrobine wiecej rozumu, empatii oraz taktu.
      Przez szacunek dla mojej Zony i dwojki naszych Synkow nie przeszloby mi przez gardlo zadne slowo uwlaczajace jakiejkolwiej kobiecie opiekujacej sie maluchem. Kazdy ojciec jest swiadom a przynajmniej powinien byc (!) ile pracy, wysilku, nieprzespanych nocy i stresu wiaze sie z rodzicielstwem. Niestety ogromna wiekszosc tego spoczywa na matkach. Mowi pan lekcewazaco o kulcie "Matki Polki"? Jakim kulcie??? Kult to chyba panuje na wyzszych uczelniach gdzie kazdy osobnik z tytulem profesora uwaza sie za boga wszechmogacego i wszystkowiedzacego. Kobiety rezygnujace z wlasnego "ja" chocby na czas wychowania dzieci sa pariasami w tym katolickim i pelnym milosci blizniego spoleczenstwie. W tym kraju nie ma zadnego kultu Matki Polki. Jest brak szacunku, lekcewazenie i kompletny brak pomocy. Prosze sie przejechac kiedys tramwajem. Zobaczy pan te mamy wracajace z pracy, umeczone, z zakupami, z dzieckiem zabranym po drodze z przedszkola. Mysli pan, ze jak dojedzie do domu to odpocznie? Figa. Maz wroci z budowy albo z uczelni to sobie odpocznie. A kobieta bedzie jeszcze sprzatac, nakarmi dziecko, upierze, ugotuje na jutro obiad, wykapie juniora, poczyta mu ksiazeczke, uspi i jak ma szczescie to sama padnie zanim sie wykapie. Pyta pan szanowny dlaczego jest tylu mlodych zuli na ulicach? To ja panu wytlumacze ( choc wystarczy ruszyc inteligencja ): bo czesto ojciec lezy w rowie a matka sprzata od rana do nocy klatki schodowe zeby zaplacic za swiatlo i dac co jesc. A dziecko sobie lata z kluczem na szyi pod "opieka" starszych kolegow, ktorzy ucza je zycia. A moze tych 24-latek "szturchajacych" dzieci, o ktorych pan Profesor byl laskaw wspomniec nikt nie nauczyl jak nie zajsc w ciaze i jak - jesli juz do ciazy doszlo - byc dobra matka?
      Czesto dyskutujemy z Zona dlaczego tak a nie inaczej sie dzieje. Coz... sa rozne matki tak jak rozni sa, za przeproszeniem, profesorowie. Ponadto kazdy wiek ma swoje prawa. Starosc do narzekania, mlodosc do buntu i wrzasku. Wystarczy byc normalnym czlowiekiem aby to rozumiec. Nie trzeba tytulow.
      Jestem na placu zabaw regularnie. Widze rozne sytuacje, bardziej lub mniej zabawne. Asekuruje swoje dzieci podczas zabawy a 24-latki czesto swoich nie bo plotkuja z kolezankami. Nie szkodzi bo jesli mam troche wiecej umiejetnosci przewidywania niz one staram sie je w tej kwestii uswiadomic. Zawsze robie to taktownie i z usmiechem. Nigdy ani ja ani Zona nie spotkalismy sie z agresja bo zawsze staramy sie przekazywac pewne uwagi w taki sposob. Mozna panie profesorze, naprawde. Jestem pewien, ze wszystkie te normalne, zwykle mamy kochaja swoje dzieci a ich brak umiejetnosci rodzicielskich, frustracja i agresja ma jakas przyczyne. Z przyczynami nalezy walczyc a nie z ludzmi. Edukowac, edukowac i jeszcze raz edukowac ale ZYCZLIWIE. Niech pan czasem sprobuje z taka mama pogadac jak czlowiek z czlowiekiem, zobaczy pan, ze nie taki diabel straszny. A tak na marginesie to prosze popatrzec na te tlukace sie, rozwrzeszczane, zasmarkane maluchy ze szczerym szczesciem w oczach. Jak mozna ich po prostu nie lubic?
      Na koniec mala sugestia. Kiedy zapytano mnicha buddyjskiego praktykujacego medytacje w mieszkaniu w samym centrum Nowego Jorku czy nie przeszkadzaja mu halasy dobiegajace z ulicy odpowiedzial po prostu " Skadze, po prostu czynie je obiektem medytacji". To tak w kwestii swietego spokoju. Pozdrawiam.
      • sineira Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 08:05
        Dziękuję za tę mądrą i wyważoną wypowiedź. Przywraca mi Pan wiarę w ludzi.
        • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 15:30
          O tak, wypowiedź jest bardzo wyważona:)

          Ten temat może służyć jako przyczynek do dyskusji o granice agresji w wypowiedziach:) Jak widać chamskie i prostackie komentarze są bardziej cenione, jeżeli wyraża się w nich opinie, z którymi można się zgodzić.
      • blaize Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 09:54
        Medytowanie nie ma tu nic do rzeczy. Są zasady dobrego wychowania, które regulują takie sprawy jak hałasowanie czy korzystanie z zieleni.
      • pjpb Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 13:58
        Pełne poparcie przedmówcy.
        Kult matki-Polki.... wiele słów tu się może nasunąć, ale kult jest jednym z ostatnich w praktyce. 'Szczodre' państwo zapewnia, że decyzja o urodzeniu dziecka dla _przeciętnej_ Polki (wystarczy spojrzeć na statystyki dzietności, aby dostrzeć wyniki 'rozpieszczania' macierzyństwa w Polsce) jest trudna, a zagrożenie ciążą wypycha młode kobiety z rynku pracy. Jakość/ cena dostępnej opieki która cementuje ta kobietę poza rynkiem pracy.
        Współobywatele i władze samorządowe też robią wiele, aby 'kult' zaznaczyć - parkują samochód blokując szerokość chodnika, przejścia podziemne bez wind w miastach, miejsca w komunikacji miejskiej z naklejką dla niepełnosprawnych i opiekunów małych dzieci zajmowane przez 'intensywnie rozwijających się czytaniem' osoby nie pasujące do naklejki.
        Oczywiście, że są różni ludzie w każdej grupie społecznej. Sa kobiety z małymi dziećmi aroganckie, chamskie i roszczeniowe. Statystycznie jednak mam wrażenie, że akurat młodych matek problem ten stosunkowo najmniej dotyczy. Autorowi zaś artykułu polecam zaś całodobowo zająć się dzieckiem, aby zrozumieć pewne rzeczy. W szczególności, że małe dziecko się bawi po prostu głośno, że dzieci na placu zabaw się brudzą, że powiedzenie kilku słów do innej osoby dorosłej w czasie zabawy dziecka na placu zabaw może być jedną z nielicznych w ciągu dnia chwil odpoczynku dla takiej kobiety wypchniętej z rynku pracy.
      • sverir Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 15:40
        > Cytuje:" To atak na bezczelne baby, które kosztem i kobiet, i mężczyzn usiłu
        > ją urządzić sobie wygodne życie. Czy istnieje waga, na której jednej szali możn
        > a położyć 24-latkę, która nic nie robi, czasem tylko szturchnie dziecko, żeby n
        > ie sypało piaskiem w kolegę, a na drugiej starszego filozofa?"

        Ale dlaczego wyrywasz z kontekstu aż tak długą wypowiedź? Mogłeś skrócić i ograniczyć się np. do "To atak na bezczelne baby, które (...) usiłują urządzić sobie wygodne życie. Czy istnieje waga, na której na jednej szali można położyć 24-latkę(...), a na drugiej (...) filozofa?".

        Proponuję jednak, żebyś odetchną i doczytał do końca wypowiedź:

        "Można zważyć, kto jest więcej wart? Nie mówię, że ja. Ale nie zgadzam się, żebym zawsze w starciu z macierzyństwem z automatu przegrywał"

        Krótko mówiąc, profesorowi chodzi o to, że nie jesteś gorszy od matki z dzieckiem z tego tylko powodu, że nie jesteś inną matką z dzieckiem. A może jednak jesteś?

        > Pyta pan szanowny dlaczego jest tylu mlodych zuli na ulicach? To ja panu wytlumacze ( choc
        > wystarczy ruszyc inteligencja ): bo czesto ojciec lezy w rowie a matka sprzata od rana do >
        > nocy klatki schodowe zeby zaplacic za swiatlo i dac co jesc.

        Nie zauważyłem, żeby "pan szanowny" pytał, dlaczego jest tylu młodych żuli na ulicach. Raczej wskazał na to, ile polskie rodziny poświęcają sobie uwagi. Dokładnie - rodziny. Nie matki dzieciom, tylko rodziny sobie.

        > Na koniec mala sugestia.

        Mała sugestia dla Ciebie - więcej spokoju w czasie czytania wywiadów (innych artykułów prasowych również). Masz tendencje do wybierania sobie fragmentów z jakiejś wypowiedzi i to fragmentów, które Tobie nie pasują. Niemniej dziękuję za pasjonującą wypowiedź. Jesteś wzorcowym przykładem krytyka stanowiska "pana szanownego", widząc więcej (lub mniej) w jego wypowiedziach, niż on sam w nich zawarł:)

Inne wątki na temat:
Pełna wersja