basia_zab Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 08:12 Brawo! W koncu ktos madrze napisal o bezczelnych babach z wozkiem. Radze przeczytac felieton pana profesora Odpowiedz Link Zgłoś
noel1 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 08:16 Zgadzam się z p. profesorem w całej rozciągłości, tzw. "wózkowych " jest to sposób na życie. Złapać chłopa na dziecko najlepiej jeszcze Niemca ,Szweda lub Anglika i do końca życia nic nie robić. Skutki takiego postępowania widać na codzień chociażby w postaci zgraji dzieciaków biegających jak bezpańskie psy wokół blokowisk od rana do wieczora. Nalepiej żeby wybudować im jeszcze piaskownice i boiska na samym osiedlu nie musiałyby wtenczas wychodzić z domu tylko obserwowałyby dzieci z okna, cóż za wygoda. Po co orliki jak boisko jet pod blokiem. Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 08:16 No to żeś profesorze dołożył do pieca !! Zwłaszcza tekstem o MB jako archetypie bogini płodności. I co z tego, że to prawda? Zaraz się rzucą i zakrzyczą... Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 16:52 Teraz musi być twardy jak Roman Bratny, ale fakt że ważną rzecz zrobił: jest jak najbardziej pyskówka i to jego zwolennicy częściej mają do powiedzenia coś po polsku, na temat i sensownego. Odpowiedz Link Zgłoś
askold Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 08:51 A mnie się wydaje, że szanowny pan profesor zapomniał, że ktoś go kiedyś urodził, przewijał i wychowywał. Ba, być może nawet, osoba ta korzystała z przywilejów " Matki Polki". Ale przecież problem szybko się rozwiąże. Polskie dziewczyny nie chcą zostawać "Matkami Polkami" - wolą zostawać np.: "Matkami Angielkami". Czego nie ganię - posiadanie dziecka w dzisiejszej Polsce to istna droga przez mękę. Nie będzie więc "Matek Polek." I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 09:03 askold napisał: > A mnie się wydaje, że szanowny pan profesor zapomniał, że ktoś go kiedyś urodzi > ł, przewijał i wychowywał. Nie zapomniał, tu masz cytat: " Lubię kobiety, zostałem przez nie wychowany, wspieram je." A Ty nie przeczytała(e)ś felietonu. Lepiej czytać to, co się próbuje komentować. Większa szansa, że Cię nie obśmieją. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 18:54 taa cytat. jasne. profesor nie pamięta o swojej matce, bo matka go porzuciła. Odpowiedz Link Zgłoś
makak103 "matka Polka"? 07.09.12, 08:55 Jak zwykle w takiej dyskusji (również tej w komentarzach) pomija się fakt, że istnieją zarówno matki-pasożyty jak i matki-pracujące. Problem polega na wrzucaniu wszystkich matek do kategorii "matka Polka", która ma przypisany konkretny zestaw cech i który nie pasuje do wszystkich matek wypowiadających się tu, a czujących, że niesprawiedliwie przypisano im te cechy, a jest tak dlatego, że w dyskusji operuje się właśnie tą jedną kategorią. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "matka Polka"? 07.09.12, 09:13 > istnieją zarówno matki-pasożyty jak i matki-pracujące A nazwanie "pasożytem" matki malutkiego dziecka to już w ogóle pomieszanie pojęć. Odpowiedz Link Zgłoś
makak103 Re: "matka Polka"? 07.09.12, 09:15 a niby dlaczego? Bycie matką malutkiego dziecka wyklucza bycie pasożytem? To dopiero pomieszanie logicznego myślenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "matka Polka"? 07.09.12, 09:47 Podstawowym zadaniem matki malutkiego dziecka jest opieka nad tym malutkim dzieckiem. Jeśli na tym etapie życia nie pracuje zawodowo, nie można jej nazwać pasożytem. Odpowiedz Link Zgłoś
makak103 Re: "matka Polka"? 07.09.12, 10:08 OK, jeśli malutkie dziecko to noworodek, to faktycznie w pełni angażuje ono kobietę. W dyskusji jednak mowa przede wszystkim o matkach dzieci starszych, co zmienia postać rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: "matka Polka"? 07.09.12, 10:22 A do którego roku życia wozi się dziecko w wózku? Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: "matka Polka"? 07.09.12, 16:59 Można, jak najbardziej. Wszystko zależy od tego, jak ta matka zapewnia sobie sytuację, w której może się całkowicie zaangażować w opiekę nad małym czy wręcz malutkim dzieckiem. Niektóre robią to w sposób sprawiający, że jak najbardziej słuszne jest nazywanie ich pasożytami. Znoszący liczne jaja tasiemiec też jest pasożytem, choć poza generowaniem potomstwa zajmuje się tylko absorpcją składników odżywczych, nawet nie trawieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
klauduska844 Re: "matka Polka"? 07.09.12, 14:23 To w takim ukł. jaką ja jestem Matką? skoro nie pracuje na rzecz wychowania dzieci starsza 3,5 roku (nie dostała się do przedszkola) młodsza półtora roku? zaznaczam że nie pasożytuje na państwie, ponieważ ubezpieczona jestem w Krus gdzie co kwartał odprowadzam wszystkie składki, na które mam z wynajmu mojego mieszkania? A od państwa na rzecz dzieci ani czego nie pobieram żadnych profitów, żyje w formalnym związku z czego różne profity też mi odpadają. Jedynie co to becikowe które dostaje każda jedna matka czy to pracująca czy też nie, samotna czy też nie. Bo wydaje mi, że nie zaliczam się do żadnej z tych wymienionych grup ;) własnie dobrze napisałeś czuję że niesprawiedliwie przypisano mi pewne cechy naklejono nalepkę wózkowa, pasożyt, nic nie robiąca :( Nigdy niczego nie wymagałam, od nikogo a tym bardziej od państwa, skoro sami z mężem się zdecydowaliśmy na dzieci świadomie to dlaczego państwo ma mi je utrzymywać? Ja poświęciłam się na te kilka lat na rzecz wychowania, co nie oznacza, że nie mam zamiaru iść do pracy do skończenia 18 przez młodszą :) Odpowiedz Link Zgłoś
etatowyszyderca Re: "matka Polka"? 07.09.12, 19:13 "...nie pasożytuje na państwie, ponieważ ubezpieczona jestem w Krus gdzie co kwartał odprowadzam wszystkie składki..." Jesteś w KRUS. To już warunek wystarczający i dostateczny bycia pasożytem. Odpowiedz Link Zgłoś
klauduska844 Re: "matka Polka"? 09.09.12, 12:39 A to kim Ty jesteś??? aaa no etatowyszyderca i wszystko jasne = pasożyt! Czyli wszyscy którzy płacą Krus, dzięki którym masz co żreć są pasożytami, czyli Zus Ci co płacą Zus to jeszcze gorsze pasożyty, już nie mówiąc o matkach ubezp. w urzędzie pracy...te to już najgorsze pasożyty! Ale wiadomo po co to robisz...no comment Odpowiedz Link Zgłoś
klauduska844 Re: "matka Polka"? 10.09.12, 09:56 I się zastanów zanim coś napiszesz! nie masz żadnego pojęcia, jak można być pasożytem dla państwa, kiedy nie ma się grosza od niego, a do tego płaci się podatek od ziemi, od nieruchomości-2 mieszkań- podatek od wynajmu, bo oszustką nie jestem i mieszkanie wynajmuje legalnie! itd. poza tym państwo również nie dokłada do mojego ubezp. gdybym to się zarejestrowała do UP wiedząc, że i tak pracy nie podejmę, bo nie mam jak iść do pracy...żenada z Twojej strony. Poza tym wybiórczo czytasz. Razi Cię to, że mam ten komfort i mogę mieć tańszy Krus a Ty musisz tyle bulić na Zus. Nie mówię nawet ile matki dostarczają podatku do państwa kupując mnóstwo ubrań, żywności, zabawek itp rzeczy dla dzieci. Poza tym największym pasożytem to jest właśnie państwo! biorąc np. po kilkanaście razy podatek od sprzedaży jednego i tego samego mieszkania, a takich przykładów jest milion. Odpowiedz Link Zgłoś
zawichrowana Re: "matka Polka"? 10.09.12, 13:53 Do jakiej kategorii wg. Ciebie się zaliczam? Przed ciążą pracowałam 3 lata (po ciąży niestety już nie), teraz wychowuję 2 latka. Nie dostał miejsca w żłobku, w przedszkolu też pewnie nie dostanie. Utrzymujemy się wyłącznie z pensji męża. Jestem pasożytem? Tzn. 10.02 nim jeszcze nie byłam, ale po otrzymaniu 11.02 wypowiedzenia już nim jestem? Ciekawe. > Jak zwykle w takiej dyskusji (również tej w komentarzach) pomija się fakt, że i > stnieją zarówno matki-pasożyty jak i matki-pracujące. Problem polega na wrzucan > iu wszystkich matek do kategorii "matka Polka", która ma przypisany konkretny z > estaw cech i który nie pasuje do wszystkich matek wypowiadających się tu, a czu > jących, że niesprawiedliwie przypisano im te cechy, a jest tak dlatego, że w dy > skusji operuje się właśnie tą jedną kategorią. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Chyba już wiem, na czym polega błąd profesora 07.09.12, 09:08 Zupełnie mu umknęła oczywistość, że w społeczeństwie oprócz elit są również doły, na ogół od elit liczniejsze. I nie rozumiem, czemu człowiek tak niby mądry bulwersuje się, że kobiety z tych dołów także rodzą dzieci. Reasumując: nie istnieją odrębne kategorie matek. Są różne grupy społeczne ludzi i w ramach każdej z tych grup kobiety rodzą dzieci i wychowują je tak, jak potrafią. Co do szczegółów: o co chodzi z tym "moim" trawnikiem? Czy matki wpuszczają dzieci na prywatną posesję profesora? A jeśli chodzi o trawnik w parku, czemu profesor wybiera na odpoczynek i medytację akurat okolice placu zabaw? Odpowiedz Link Zgłoś
makak103 Re: Chyba już wiem, na czym polega błąd profesora 07.09.12, 09:13 Istnieją rożne kategorie/ typy matek, bo matka to rola, a ta nie może być z założenia przypisana do grupy społecznej. Odpowiedz Link Zgłoś
basia8.93 Re: Chyba już wiem, na czym polega błąd profesora 07.09.12, 14:47 makak103 napisał(a): > Istnieją rożne kategorie/ typy matek, bo matka to rola, a ta nie może być z założenia > przypisana do grupy społecznej. 1. owszem, ale przepisy ról społecznych tworzone są w oparciu o normy i wartości preferowane przez grupy społeczne. zachowania osób zajmujących określoną pozycję społeczną wynikają z oczekiwań formułowanych pod jej adresem przez członków społeczności, w której żyje. 2. Jeżeli już nawet nie Kopernik :), to M. Skłodowska -Curie matką była. dziś też wiele matek odnosi sukcesy np. zawodowe, nie wszystkie oglądają telenowele. Odpowiedz Link Zgłoś
makak103 Re: Chyba już wiem, na czym polega błąd profesora 07.09.12, 09:14 ale zgodzę się, że błąd polega na generalizacji :) Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: Chyba już wiem, na czym polega twój błąd 07.09.12, 10:53 Problem polega na tym, że niektóre matki "produkują" buble i to na koszt podatnika. Rozwydżone bachory, których mamusie najbardziej interesuje ostatni serial czy ciuszek koleżanki, jakoś niepostrzeżenie przechodzą od figli na trawniku do wybijania szyb, nękania słabszych w szkole czy drobnych kradzieży na które zajęte sobą matki nie reagują. Duża część "wózkowych" produkuje więc buble wychowawcze. Jeśli matka żyje na cudzy koszt to jej świętym obowiązkiem jest przynajmniej dobre wychowanie pociechy. Jeśli od małości przygotowuje dziecko do pasożytniczego i aspołecznego trybu życia to powinno się taką postawę oceniać nagannie a nie chować głowę w piasek i zasłaniać się stereotypami "matki Polki". Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Chyba już wiem, na czym polega twój błąd 07.09.12, 11:10 W takim razie jedynym rozwiązaniem "problemu" jest wysterylizowanie wszystkich kobiet, które nie spełniają standardów profesora. Problem jest źle zdefiniowany - opisane matki z dziećmi nie funkcjonują w próżni, tylko w większym patologicznym środowisku. Profesor powinien się zastanowić, co zrobić z całym marginesem aspołecznej patologii w społeczeństwie, zamiast tworzyć wyrwany z kontekstu problem "wózkowych" matek. Od uczonego takiej rangi można chyba wymagać rzetelnej metodologii ;) Odpowiedz Link Zgłoś
hieronim_kowalski Re: czyli najpierw trzeba zbawić świat 07.09.12, 13:17 Czyli rozwiązanie każdego problemu należy rozpocząć od uprzedniego zbawienia świata. Prof. dotknął z lekka mały problem pań, których jedynym zajęciem jest wychowanie dzieci. Pań, które nie dość że nie pracują, to dzieci źle wychowują ale domagają się powszechnego uznania, ochrony i pieniędzy od nas podatników. W dyskusji wychodzi zaś, że ich nieuctwu i lenistwu jesteśmy winni my wszyscy i to od nas a nie od nich należy rozpocząć rozwiązywanie problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
klauduska844 Re: czyli najpierw trzeba zbawić świat 07.09.12, 14:37 Ale jaką ochronę mają niby matki? A gdzie jest jakiś dekalog dobrego wychowania? To co działa na jedno dziecko nie działa na inne. Fakt zgodzę się że są lepiej i gorzej wychowane, ale częściej są gorzej wychowane właśnie tych pracujacych niestety, ponieważ wychowują je wszyscy, mama, tata, dwie babcie czasem jakaś ciocia, opiekunka etc. i każdy wprowadza swoje zasady i dziecko rozwydrzone wtedy. A podatnicy heh temat rzeka, ja tak samo mogę powiedzieć, że nie chce płacić za L4 ciężarnych bo sama nie korzystałam, za teoretyczne samotne matki i ich z tego tytułu zasiłki, renty socjalne dla alkoholików, za wysokie pensje rządzących etc. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: czyli najpierw trzeba zbawić świat 07.09.12, 14:50 > Prof. dotknął z lekka mały problem pań, których jedynym zajęciem jest wychowanie dzieci. Profesor nie "dotknął problemu", tylko stworzył problem abstrakcyjny, bo nic nie wie o tych paniach, które tak mu przeszkadzają wraz ze swoimi dziećmi. Na jakiej podstawie, obserwując matki małych dzieci, zakłada, że te kobiety nigdy nie będą pracować, i że dzieci, które, o zgrozo, sypią piaskiem w piaskownicy, w przyszłości też nie będą pracować, tylko np. zajmować się rozbojem? O efektach wychowania można coś powiedzieć w przypadku 25-latka, nie malucha w piaskownicy. A jeśli zna te kobiety i wie, że są z patologicznego środowiska, jako mędrzec chyba powinien wiedzieć, że bez dzieci byłyby tak samo patologiczne i aspołeczne. Ciekawa też jestem, jak postrzega społeczną rolę partnerów tych pań i ojców ich dzieci. Jeżeli są porządnymi ludźmi i pracują, to przecież utrzymują te dzieci z własnych zarobków i podatnikowi nikt nie zabiera. To ich sprawa, że umówili się ze swoimi kobietami na taki podział zadań. Jeżeli matki żyją z zasiłków na dzieci, oznacza to, że ojcowie tych dzieci albo sami są roszczeniowymi nierobami, albo te matki z małymi dziećmi porzucili. Dlaczego więc to one mają być wszystkiemu winne? Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: czyli najpierw trzeba zbawić świat 07.09.12, 18:57 nie, nie, echtom. w wizji profesora nie ma facetów. za dzieci są odpowiedzialne tylko matki. Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: czyli najpierw trzeba zbawić świat 07.09.12, 17:08 It's society. Society. ...jak to śpiewał Saddam w pewnej komedii. Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba W Polsce dzieci rodzą się z niepokalanych poczęć 07.09.12, 12:02 > Problem polega na tym, że niektóre matki "produkują" buble i to na koszt podatn > ika. Same produkują? W Polsce jest jakaś plaga niepokalanych poczęć. > Jeśli matka żyje na cudzy koszt to jej świętym obowiązkiem jest przynajmn > iej dobre wychowanie pociechy. Jeśli od małości przygotowuje dziecko do pasożyt > niczego i aspołecznego trybu życia to powinno się taką postawę oceniać nagannie > a nie chować głowę w piasek i zasłaniać się stereotypami "matki Polki". Myślałby kto, że największym problemem społecznym w Polsce są młode matki nieumiejące należycie wychować swoich dzieci, które oczywiście nie mają ojców. Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Mylisz się, to nie błąd, to kwestia psyche 07.09.12, 12:55 Starzejący się mężczyźni często czują niechęć do młodych kobiet. Zwłaszcza starzy kawalerowie, samotni. Mam takiego krewnego - przy każdym spotkaniu opowiada mi jakim koszmarem jest dla niego sąsiedztwo młodej kobiety, która często kąpie się koło północy. Pan jest na emeryturze, zero obowiązków, mieszka sam, może spać o dowolnych porach i ile chce, ale do białej gorączki doprowadzają go północne kąpiele sąsiadki. I co ona robi, że musi się kąpać o tej porze! Oczywiście przeszkadza mu hałas. Żeby było jeszcze dziwniej, to przez kilka lat miał sąsiada alkoholika, ale na tamtego dużo mniej się skarżył :))) Podobne historie ponad 20 lat temu miałam sama z sąsiadem (stary kawaler mieszkający w małym dwupokojowym mieszkanku z matką i siostrą!), ciągle nas nachodził, że u nas za głośno (a my akurat jesteśmy mało rozrywkową rodziną, imprez nie urządzamy, nie pijemy, nie awanturujemy się). Najpierw były pretensje o telewizor, to zaczęliśmy ściszać tak, że ledwie słyszeliśmy filmowe dialogi, potem przybiegł, bo raz roześmiałam się głośno (mąż opowiedział mi kawał późnym wieczorem), a na końcu przyszedł straszyć mnie administracją, "bo pani w nocy kaszle" (akurat miałam paskudne zapalenie oskrzeli). Tego już było za dużo, wkurzyłam się i zamiast przepraszać jak zawsze, też go postraszyłam administracją (całymi dniami coś piłował, wiercił - powiedziałam, że zgłoszę do administracji, że ma w mieszkaniu nielegalny warsztat). Odczepił się. Niedługo później wyprowadziliśmy się do mieszkania mojego zmarłego ojca, a ten lokal wynajęliśmy studentom i jakoś do nich skarg na hałas nie było :)))) Wielokrotnie byłam świadkiem przejawów niechęci czy nawet agresji słownej starszych mężczyzn wobec młodych kobiet, będąc młodą kobietą bywałam także celem takich ataków. Nie jestem psychologiem, więc nie będę snuć teorii, dlaczego tak się dzieje, piszę tylko o tym, co mogłam zaobserwować. I nie chodzi tutaj o to, że czyjeś zachowanie przeszkadza czy drażni. Chodzi o to, że reakcja jest nieproporcjonalna na zdarzenia, że dużo gorsze rzeczy są znoszone nierzadko ze stoickim spokojem, a tu wytaczane są armaty na wróbla. Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: Mylisz się, to nie błąd, to kwestia psyche 07.09.12, 17:15 Zauważyłem, że co prymitywniejsze panieneczki z wielkim lekceważeniem podchodzą do starszych panów. Miałem 20 lat temu historię, jak się taka jedna docentowi sfajdała na maskę samochodu, bo jej nie przepuścił magisterki. Co oczywiście dowodzi, że wszelkie anse do profesora to efekt małości własnej krytykujących, a już ty konkretnie reprezentujesz wśród nich ostateczne dno. Fajne, nie? A ja tylko zastosowałem twój wywód do ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
klauduska844 Re: Chyba już wiem, na czym polega błąd profesora 07.09.12, 14:27 Ekstra powiedziane! To nie matki dzielą się na kategorie tylko społeczeństwo a tam są matki...No ja tak zrozumiałam też z tym trawnikiem chyba na prywatną posesję, a jak idzie na plac zabaw czy też jego okolice to sam sobie winien. Ja matka dwójki a nie chodzę ani na place ani jego okolice ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: Chyba już wiem, na czym polega błąd profesora 07.09.12, 17:07 Nie zauważyłem, gdzie profesor napisał, że przeszkadzały mu dzieci w pobliżu placu zabaw. No ale wiadomo, że jak trzeba oszczekać, to zaraz się okaże, że ma rogi i kopyta. Odpowiedz Link Zgłoś
imaman.pl Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 09:21 Mikolejko urodz dziecko,daj mu jesc,ubierz,idz na spacer,zrob pranie,prasowanie,zakupy,zalatw pilne sprawy,w wolnym czasie pracuj i pisz takie narzekania na matki-polki. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 09:51 Zastanawiające, jak w kraju kultu życia napoczętego, Modelu Tradycyjnego (nie mylić z Modelem Standardowym) oraz Najświętszejpanienkizawszedziewicy pleni się pogarda do macierzyństwa, dodatkowo uzasadniana w taki sposób, że nie da się pomyśleć o wygłaszającym inaczej, jak o mizoginicznym bucu. Jak sobie człowiek uświadomi, że słowa te wypowiada nie Zenek przy piwku tylko podobno szanowany profesor filozofii, to ręce niżej d*py opadają i powody straszliwego cywilizacyjnego zacofania polaczkowa widoczne są jak na dłoni. Można ew. pozastanawiać się, kiedy w klechistanie skończy się mentalnie wiek XIX. Być może za 3 pokolenia... Odpowiedz Link Zgłoś
mariabi Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 09:53 Brawo. Pracowałam w Urzędzie, który odwiedzało mnóstwo matek z małymi dziećmi. Zaobserwowałam zależność. Im więcej kultury (niezależnie od wykształcenia) miała matka tym lepiej potrafiła zająć się dziećmi. zająć się dziećmi czyli pomłodzieżowemu Ogarnąć je I to nie ma nic wspólnego z nagonką na macierzyństwo. Matka oprócz daj powinna pomyśleć - ja w zamian też dam . I tyle. Ma Pan Profesor rację Macierzyństwo nie uświęca środków Odpowiedz Link Zgłoś
blaize Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 09:58 Wśród moich znajomych nie ma raczej żadnej "wózkowej", widzę jednak wielki wysiłek w produkcji narcyzów, ludzi którym sie wszystko należy. Smutne. Zaś co do dyskusji - to widzę głównie emocje i ideologie, mało konkretów i zrozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwkowa75 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 10:05 A gdzie ojcowie tych dzieci? Gdzie zapładniacze owych wózkowych? Czy oni nie muszą się tymi dziećmi się zajmować? Są zwolnieni z tego obowiązku? Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 17:10 A weź ustal, który to ojciec. Impreza była gruba. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotaw1000 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 10:10 jestem kobietą i matką (wyrośniętą już co prawda z wieku "wózkowego") i w pełni popieram opinie pana profesora. Proszę tylko pamiętać, że nie każda baba, która akurat idzie z wózkiem jest "wózkową babą", wiele z nich to po prostu "kobiety z dzieckiem w wózku", a różnica jest kolosalna. To samo dotyczy starszych pań w puszystych beretkach i innych tego typu uogólnień. Odpowiedz Link Zgłoś
nazikomunista_back Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 17:11 Owszem, dlatego są matki, którym bez namysłu wtacham wózek do tramwaju, a są takie, które ominę szerokim łukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
aenyewed Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 10:23 A wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Pardon my french, ale łagodniej naprawdę nie można - pieprzona, większa niż Himalaje, wszechogarniająca obłuda i hipokryzja. Z jednej strony MY (czytaj: społeczeństwo) potrzebujemy dzieci, MY potrzebujemy zastępowalności pokoleń, MY potrzebujemy żeby ktoś pracował na NASZE emerytury, MY domagamy się prawa do decydowania nawet o tym jak te cudze dzieci mają byc poczynane i co się ma dziać z cudzymi brzuchami po poczęciu. Ale niech no już to będące przedmiotem niby-troski całego Narodu dziecko się na świecie pojawi - to jest to TWOJA - kobieto - decyzja, TY chciałaś, TY masz, TY zasuwaj, TY się martw i boże broń, nie oczekuj jakiejkolwiek pomocy, czy chociażby tylko elementarnej empatii i wyrozumiałości w tym swoim queście. A to Polska właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mimka21 Fajna dyskusja 07.09.12, 10:51 się wywiązała. Drodzy forumowicze - szacun. Odpowiedz Link Zgłoś
25cz Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 11:40 Pan profesor, dał upust swojej frustracji, która czasami ogarnia zgorzkniałych starców. Być może, jako filozof, zrozumiał, że te ,,wózkowe baby, ze swoimi bachorami,, tak naprawdę, są dowodem klęski, jego gó...anego życia. Nie wiem ile lat życia pozostało prof. Mikołejko, ale zawsze jest szansa, gdy będzie intensywnie pracował, o ile potrafi okiełznać swoje fobie i frustracje, to istnieje jakaś szansa, że nasz dzielny filozof zorientuje się, że te dzikie baby, niczym Atlas, dźwigają nasz ludzki świat. Odpowiedz Link Zgłoś
grenlandzki-opos Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 12:03 Czy istnieje waga, na której jednej szali można położyć 24-latkę, która nic nie robi, czasem tylko szturchnie dziecko, żeby nie sypało piaskiem w kolegę, a na drugiej starszego filozofa? Można zważyć, kto jest więcej wart? Nie mówię, że ja. Ale nie zgadzam się, żebym zawsze w starciu z macierzyństwem z automatu przegrywał. Skoro dzisiejsi emeryci przehulali cały dorobek, to ktoś piramidę finansową musi utrzymywać. Im nas więcej tym większa szansa, że to nie runie. Zatem szala przechyla się na korzyść patologii z petem w kąciku ust. Za to brzuchatej i z gromadką "pociech". Istnieje jakaś szansa, że kiedyś będą pracować i utrzymywać nas. Z filozofa zostanie tylko sweter. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
godeep Prof. Mikołejko jest niespełna rozumu. 07.09.12, 12:14 Tylko człowiek zwany idiotą wychodzi na wojnę. Jak więc nazwać kogoś, kto wojuje z kobietami? Na dodatek z kobietami, które mają małe dzieci? Śledzę te "zmagania" Mikołejki od samego początku i doszedłem do wniosku, że ten pan postradał zmysły. Odpowiedz Link Zgłoś
mieszkaniec_wszechswiatow Ten katolski bożek jahwe jedną ludzkość już utopił 07.09.12, 12:16 a jakiś stary zgred. który nie może się przeprowadzić na jedno z dziesiątek tysięcy pól zawłaszczonych przez mafię watykańską, chciałby zniszczyć następne co najmniej pół ludzkości - tak się zapatrzył na tego miłosiernego i kochającego ludzi bożka !!! Profesorku - miej pretensję do swoich koleżanek i kolegów, że zaprojektowali tak miasta, że trudno w nich żyć i oddali setki tysięcy hektarów polskiej ziemi mafii watykańskiej i dlatego społeczeństwo polskie musi żyć w ciasnocie, bez toalet i z takimi profesorkami od siedmiu boleści czy też od Naszej Matki Bolesnej !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mieszkaniec_wszechswiatow Facet - miej jaja - kup se działkę siedliskową np. 07.09.12, 12:18 5 - 20 ha i zapomnij o dzikich wózkowych babach !!! Odpowiedz Link Zgłoś
wiertlomiej Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 13:02 Cieszy postawa Mikołejko. I cieszy ta odwilż terroru politycznej poprawności, sprzeciw wobec absolutyzacji kobiecych aspiracji i cierpień. To jak zajadle "jedwabne usteczka" kontratakują za najmniejszą krytykę, tylko odsłania ich agresję. Cóż, z przywilejami dla bab tak jest: apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dziś to nie jest emancypacja, tylko egzaltacja. Równość? - jak w tej reklamie: "kobiety nie chcą równych praw - kobiety chcą więcej", albo jak u Koterskiego: "co twoje, to moje, a co moje, to nie rusz" - genialne. I jak mówiła Kwaśniewska na zeszłorocznym kongresie kobiet: "kobiety pragną prestiżu, pieniędzy i władzy". Dlatego "noszą dupy jak monstrancje", nietykalny pępek świata... Odpowiedz Link Zgłoś
marek-lipski Prof. Mikołejko,zada lekow bez oplat dla dzieci w 07.09.12, 13:45 Polsce.To by byla sensacja ale brakuje mu odwagi a ze ma "wejscia"w mediach, z kontaktami,obraza..dzieci. To sprawia mu przyjemnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
kownopalka Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 16:00 Cała ta dyskusja jakby na złych torach. No bo o co chodzi? A o to, że pan prof. jest bardzo tradycyjny i jest wybitnym tworem właśnie polskiego myślenia. A mianowicie, że wychowaniem dzieci zajmują sie wyłącznie kobiety i że będąc na macierzyńskim to pasożytują na innych. A na przyklad w innych krajach ojcowie sa zachęcani do opieki i urlopów ojcowskich, trwających tak jak macierzyńskie 1 rok. Po tym okresie wszyscy bez względu na płeć wracają do pracy. Więc panie mądry, wez sie pan za wychowanie potomstwa, no chyba, że uważasz pan, że takarobota to jest godna tylko kobit. Odpowiedz Link Zgłoś
yagon333 Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z "d... 07.09.12, 16:36 No to doświadczyliśmy rzeczy historycznej: sojuszu ołtarza z wolną waginą i nocnikiem! Do nagonki Feminoteki i jej akolitek na profesora przyłączył się właśnie katolicko-narodowy "Gość Niedzielny". Super! Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 18:51 To jest niesamowite, jak profesor gładko przechodzi z faktu, który przemawia na korzyść kobiet: "Są raporty, które mówią o tym, że Polki wychodzą za granicą za cudzoziemców i awansują społecznie." do wniosku, który je obraża, robi z nich prostytutki i w dodatku jest wewnętrznie sprzeczny: "Wiele kobiet używa rodzenia po to, by się zaczepić, by w Wielkiej Brytanii czy Skandynawii brać zasiłki i dzięki dziecku nie pracować. Wierzy pani w gwałtowną masową miłość polskich 20- i 30-latek do niemieckich 60-letnich rolników? Ten styl kobiecej kariery za granicą powinien zostać opisany bez ceregieli." Czyli jak jest panie profesorze - wychodzą za starych dziadów, zeby się ustawić czy po to by brac zasiłki? Nawet na mitycznym zachodzie zasilków nie przyznaje sie osobom finansowo ustawionym. Pan profesor po prostu nawet nie widzi, jak bredzi. A we mnie sie gotuje. bo ja znam emigrację polskich kobiet z praktyki, nie z teorii i z moich obserwacji wynika, ze kobiety sobie dużo lepiej radzą na emigracji zawodowo, ze łatwiej im znaleźć pracę, że pracują w swoim zawodzie i pracują umysłowo, a juz na pewno - nie łapią się pierwszego faceta z brzegu i zachodzą w ciążę, tylko często kilka lat się samodzielnie ustawiają, zanim się zdecydują na założenie tam rodziny. A znam tez kilka przypadków, ze kobieta utrzymywała swojego faceta (Polaka), który nie radził sobie tak dobrze na tamtym rynku pracy, natomiast nie poznałam sytuacji odwrotnej. Nie poznałam też ani jednego przypadku jakiejs pasożytki, która się wżeniła w cudziozemca, żeby żerowac na państwie brytyjskim - bo jest to absurdalne. Znam kilka przypadków polskich kobiet, które się związały z cudzoziemcami z miłości, ale nie wyszły za nich za mąż, bo nie mają parcia na ustawianie się, po prostu kochają i żyją, jak normalne kobiety. Dwie z nich mają dzieci, i nie nie pobierają zasiłków, poza normalnym macierzyńskim, przed ciążą -normalnie i z sukcesami pracowały. Panie profesorze - ma pan ogromną niechęć do kobiet, widać, ze ewidentnie kobiety się w Pana zyciu nie sprawdziły - tak, internauci już to wywęszyli - ale to są Pańskie osobiste nierozwiązane kompleksy i problemy wymagające przepracowania i terapii. Tytuł profesorski nie daje Panu żadnego prawa do obrażania polskich kobiet i tworzenia niczym nieuprawnionych generalizacji, które robią z polskich emigrantek prostytutki. Rozumiem, ze czuję się Pan zachęcony do głoszenia otwarcie swoich uprzedzen, bo gazeta zwęszywszy aferkę jest gotowa umieścić na portalu każdą brednię, która podniesie klikalność. Ale to świadczy tylko o poziomie gazety, a nie o Pana racji. Odpowiedz Link Zgłoś
policjawkrainieczarow Re: Prof. Mikołejko: Dlaczego rozpętałem wojnę z 07.09.12, 20:40 > "Wiele kobiet używa rodzenia po to, by się zaczepić, by w Wielkiej Brytanii czy > Skandynawii brać zasiłki i dzięki dziecku nie pracować. Wierzy pani w gwałtown > ą masową miłość polskich 20- i 30-latek do niemieckich 60-letnich rolników? Ten > styl kobiecej kariery za granicą powinien zostać opisany bez ceregieli." > > Czyli jak jest panie profesorze - wychodzą za starych dziadów, zeby się ustawić > czy po to by brac zasiłki? Nawet na mitycznym zachodzie zasilków nie przyznaje > sie osobom finansowo ustawionym. Pan profesor po prostu nawet nie widzi, jak b > redzi. I one jeszcze z tego zachodu zawsze jakos się poświęcą i dojadą, zeby na polskim podwórku furtek nie podomykac i poszurac jeździkami. To jest masa roboty i logistyki. Odpowiedz Link Zgłoś
marysia.3.3 Spotkałam wózkową 07.09.12, 19:46 Mieszkanie na parterze, okna wychodzące na podwórko. Pod moim oknem mamusie zorganizowały dzieciom "basenik". Około 15. dzieci skaczących do bani. Wrzask niesamowity. Jedną z matek poprosiłam o przesunięcie bani i na drugi dzień faktycznie zrobili w innym miejscu. Ale przyszła "wózkowa" i gdy dowiedziała się dlaczego dzieci nie skaczą pod oknami, bania wróciła na pierwotne miejsce. Cóż było robić? Zadzwoniłam na komisariat, opisałam sytuację i zapytałam się czy mam jakieś prawa. okazało sie, że jak najbardziej. Przyjechał patrol i od tamtej pory jest spokój, z wózkową. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Spotkałam wózkową 07.09.12, 21:24 Samo określenie "wózkowa" jest wyjątkowo nietrafione, bo przecież każda kobieta wozi małe dziecko w wózku. Odpowiedz Link Zgłoś