Dlaczego nie byłem na Marszu?

02.10.12, 12:56


Jako obywatel świadomy politycznej sytuacji Polski nie uczestniczę w politycznej przepychance między ugrupowaniami politycznymi realizującymi w Polsce interesy dwóch żydowskich światowych oligarchii: żydostwa europejskiego (PO) i żydostwa anglosaskiego (PiS). Nie mam również zamiaru uczestniczyć w popieraniu żydowskich mediów Rydzyka optujących za PiS, przeciw żydowskim mediom Michnika optującym za PO.

Negatywnie oceniam również antynarodowe stanowisko Episkopatu Polski, który wspiera obydwie antypolskie żydowskie opcje: anglosaską – PiS i europejską – PO.


Polska świadomość narodowa, mimo nachalnej indoktrynacji powszechnych żydo-mediów oraz także KK, zaczyna być udziałem coraz większej części społeczeństwa. Potwierdza to wyborcza frekwencja, która, według oficjalnych danych statystycznych służb reżimu żydowskiej demokracji, maleje w każdych kolejnych wyborach i nie osiąga już nawet 50%. Nie ma podstaw do podważania tych danych, ponieważ żydo-władzy z pewnością zależy na pokazaniu społeczeństwu, że ma przecież poparcie większości. Można jedynie przypuszczać, że frekwencja jest zdecydowanie poniżej 50%, a oficjalne dane raczej zawyżają wyniki frekwencji. Zatem ilość niezadowolonych z systemu żydo-władzy RP przekracza ilość zindoktrynowanych zwolenników PO i PiS, tak każdej z osobna, jak i razem wziętych łącznie z pozostałymi żydo-partyjkami. A więc, mamy prawo twierdzić, że rządzące w Polsce partyjne ugrupowania realizujące interesy światowych żydowskich mocodawców nie posiadają większościowego społecznego mandatu do sprawowania władzy nad Polakami.

Antypolskie ustawodawstwo i antypolski system „sprawiedliwości” uniemożliwiają Polakom powołanie narodowych organizacji oraz narodowych mediów. Dlatego, mimo wzrostu narodowej świadomości ciągle nie jesteśmy w stanie zorganizować się i wyeliminować z politycznego życia kraju całego obozu żydo-władzy.

Musimy mieć jednak świadomość, że brak naszego zorganizowania się, brak narodowego politycznego ruchu, ułatwia przestępcom niszczenie, a być może także w końcu likwidację Ojczyzny Polaków.



Refleksja pomarszowa

Uczestnicy i obserwatorzy marszu z 29.09.2012r. w Warszawie zapewne zauważyli, że jego przebieg różnił się znacznie od marszu z 11.11.2011r. Popierających media Rydzyka i PiS uczestników marszu nie gonili i nie maltretowali bandyci w policyjnych mundurach. Żydowska Krytyka Polityczna nie zapraszała na ten marsz trockistowskich zbirów z Niemiec, żeby blokowali i bili jego uczestników. Dlaczego? Dlatego, że maszerujący, choć protestowali przeciw żydo-rządom PO, to jednak optowali za ewentualnymi żydo-rządami PiS. A więc, póki żydo-władzy nic nie grozi, nie są artykułowane narodowe hasła, służby porządkowe służące żydostwu, ale opłacane z naszych podatków (!), zachowują się przyzwoicie.

Dariusz Kosiur
    • kylax1 A co na to psychiatra? 02.10.12, 13:02
      www.tworki.eu
      • maaac Re: A co na to psychiatra? 02.10.12, 14:43
        Kylax1 ty nieuku. To ty nie wiesz, że psychiatria to żydowska pseudonauka? Prawdziwy patriota się nią nie skala.
        • bokertov1947 Re: A co na to psychiatra? 02.10.12, 19:45
          A psychoterror Smoliatria - to jak wiadomo - najwyzej notowana supernauka Polaczkow!
          Pozdrowienia z Tel Avivu!
          PS: A tak na marginesie - radzilbym ci udac sie do psychiatry - kompleksow polskich ci nie wylecza - ale moze skroca twe cierpienia pustoglowca!
          • maaac Re: A co na to psychiatra? 02.10.12, 20:26
            sjp.pwn.pl/slownik/2561982/ironia
            Ba! Pozornie aprobujące. Trzeba naprawdę być chorym by nie zauważyć mojej kpiny. Ech....

            Chociaż. W dzisiejszych czasach. Gdy to co każdy powinien odbierać jako kpinę traktowane jest ze śmiertelną powagą to faktycznie można się pomylić. Chociażby po wystąpieniu PiSowskiego "kandydata na premiera", gdy Kaczyński opuścił z kolegami salę powinni od razu wyjść wszyscy dziennikarze zostawiając tego faceta jak głupca samego. To jedynie cię usprawiedliwia.
            • zomozadwa Re: A co na to psychiatra? 07.10.12, 12:18
              czego ty wymagasz od
              szeregowego hasbarczyka?
              toż to kibucowy dojarz wielbłądów
              i gwałciciel kóż. :-D
              • maaac Re: A co na to psychiatra? 08.10.12, 09:48
                Dokładnie tego samego, czego wymagam od "szergowych moherów", "PGR-owskich dojarzy krów i gwałcicieli kóz" piszących na forum GW o "hasbarczykach" - myślenie i kultury.
                • zomozadwa Re: A co na to psychiatra? 10.10.12, 03:00
                  aj waj, koleś z hasbarskiej drużyny
                  skręcił czerstwego suchara,
                  więc maca rusza na pomoc... ;-)
                  • maaac Re: A co na to psychiatra? 10.10.12, 05:26
                    ??
                    Ech.....czy ty w ogóle czytasz co piszesz i co było wcześniej napisane?
                    • zomozadwa Re: A co na to psychiatra? 11.10.12, 01:45
                      pewnie, że czytam!
                      na ten przykład to:
                      PS: A tak na marginesie - radzilbym ci udac sie do psychiatry - kompleksow polskich ci nie wylecza - ale moze skroca twe cierpienia pustoglowca!
                      bardzo mi się spodobało...
                      a ci? ;-)
    • 54dek Re: Odpowiadając rozwydrzonym syjonistom 03.10.12, 12:50
      Powyższe komentarze są najlepszym przykładem żydowskiej, być może i filosemickiej, nie wykluczone, że i zawodowej, reakcji na oczywistą prawdę: na zawłaszczenie Państwa Polskiego przez żydostwo.
      Jednak żydowski rejwach, pozbawiony jakichkolwiek argumentów, a polegający na prymitywnym, głupawym, opluwaniu autora tekstu, nie jest w stanie odwrócić rosnącej narodowej świadomości Polaków.
      Liczcie lata i dni, żydowski kapitalizm zwali się na wasze łby.
      • maaac Re: Odpowiadając rozwydrzonym syjonistom 03.10.12, 13:52
        Powszechnie wiadomo, że władzę nad Ziemią obecnie sprawują Reptilianie.
        pl.wikipedia.org/wiki/David_Icke
        Fakt, ten ukrywają w różnych krajach poprzez wamawianie ludziom, że władza należy do demokratycznych rządów. Jak już ktoś zaczyna podejrzewać, że coś jest nie tak to podsuwają takim osobom poprzez zawodowych intrygatorów inne zastępcze terorie. W Polsce agenci Reptilian próbują nam wamawiać, że naszym krajem rządzą do wyboru - Żydzi, masoni, postkomuniści, księża/Opus Dei.

        Poproszę o merytoryczne argumenty, że to co pisze nie jest prawdą.

        PS.
        bokertov1947 - zanim coś napiszesz wpierw pomyśl. To pomaga by się nie ośmieszać reakcją a'la pies Pawłowa.
    • wujcio44 Raczej: dlaczego nie jesteś na Marsie? 03.10.12, 15:26
      • 54dek Re: Raczej: dlaczego nie jesteś na Marsie? 04.10.12, 12:09
        Bo rezerwuję go dla takich jak ty.
        • maaac Do reptiliańskiego zdrajcy! 04.10.12, 13:40
          To już ci mało Ziemi? Chcesz jeszcze Marsem dysponować?
    • leming.nr1 Re: Dlaczego nie byłem na Marszu? 04.10.12, 00:57
      Bo nie dostałeś przepustki.
      • henryk_49 Re: Dlaczego nie byłem na Marszu? 05.10.12, 08:00
        Jakiś niesamowity zastój na tym forum, a przecież hasło PiS i Kaczyński było. No to toczyć pianę , a chyżo , a żywo, nie lenić się!
    • tymon99 Re: Dlaczego nie byłem na Marszu? 05.10.12, 01:48
      a kogo obchodzą motywacje debila?
    • gobi05 Re: Dlaczego nie byłem na Marszu? 05.10.12, 15:11
      > Jako obywatel świadomy politycznej sytuacji Polski nie uczestniczę
      > w politycznej przepychance między ugrupowaniami politycznymi realizującymi
      > w Polsce interesy dwóch żydowskich światowych oligarchii

      Zakładając, że masz rację, powiedz mi proszę, jakie to ma znaczenie, czy są to oligarchie żydowskie, francuskie, chińskie czy arabskie? Jakie to miałoby w ogóle znaczenie?


      > Negatywnie oceniam również antynarodowe stanowisko Episkopatu Polski,
      > który wspiera obydwie antypolskie żydowskie opcje:

      Czy jesteś rodzimowiercą? Czy twoja niechęć do polityki hierarchii najpopularniejszego w Polsce kościoła ma uzasadnienie religijne?
      Bo wiesz, oni rozmawiają z tymi, z którymi trzeba się liczyć, z racji realnego wpływu na politykę w Polsce. Mogliby rozmawiać z ugrupowaniami o marginalnym znaczeniu, ale znaczenie tych rozmów byłoby marginalne.


      > Polska świadomość narodowa, mimo nachalnej indoktrynacji powszechnych
      > żydo-mediów oraz także KK, zaczyna być udziałem coraz większej części społeczeństwa.

      Czy uważasz masową emigrację zarobkową za przejaw polskiej świadomości narodowej?


      > Można jedynie przypuszczać, że frekwencja jest zdecydowanie poniżej 50%,
      > a oficjalne dane raczej zawyżają wyniki frekwencji.

      Przypuszczać można.

      > A więc, mamy prawo twierdzić, że rządzące w Polsce partyjne ugrupowania
      > realizujące interesy (...) mocodawców nie posiadają większościowego
      > społecznego mandatu do sprawowania władzy nad Polakami.

      Twierdzenie wymaga dowodu.
      Nota bene: władza w Polsce nie oznacza władzy nad Polakami.


      > Antypolskie ustawodawstwo i antypolski system „sprawiedliwości” uniemożliwiają
      > Polakom powołanie narodowych organizacji oraz narodowych mediów. Dlatego,
      > mimo wzrostu narodowej świadomości ciągle nie jesteśmy w stanie
      > zorganizować się i wyeliminować z politycznego życia kraju całego obozu żydo-władzy.

      No, i jeszcze rąbek! Rąbek u spódnicy "nam" przeszkadza.
      A tak na poważnie, to nie podoba mi się, że raz piszesz o sobie w liczbie pojedynczej, a innym razem w liczbie mnogiej. To podważa wiarygodność.


      > służby porządkowe służące żydostwu, ale opłacane z naszych podatków (!),
      > zachowują się przyzwoicie.

      Zadaniem służb porządkowych nie jest zajmowanie stanowiska w polityce. I niech tak pozostanie.


      A teraz moja polemika do twojej wypowiedzi:
      Patriotyzm nie jest kategorią uczuciową - patriotyzm to troska o własny byt.
      To nie <<antypolskie ustawodawstwo i antypolski system „sprawiedliwości” uniemożliwiają Polakom powołanie narodowych organizacji oraz narodowych mediów>>, lecz nieudolność tych najaktywniejszych "patriotów" (mam poważne wątpliwości odnośnie prawdziwej ich natury). Ludzie jako jednostki nie są głupi, ludzie jako społeczności nie są głupi - jeżeli myśli się o zmianach w polityce, to trzeba umieć z nimi rozmawiać: z jednostkami i ze społecznościami.

      Hint 1: Oczekujesz współdziałania - musisz coś dać.
      Hint 2: Wartość obietnic zależy od osoby.
      Hint 3: Najpierw pokaż co umiesz, później możesz oczekiwać że inni to zauważą.
      Hint 4: Budowanie na nienawiści nie jest konstruktywne, niezależnie jak wytrzymałe są struktury obiektu nienawiści. Osiągnięcie sukcesu spowoduje zniszczenie fundamentów twojej organizacji. Poza tym, zwolennicy niszczenia nie są najlepszymi kandydatami do budowania. Tak, czy inaczej ruch nienawiści nie prowadzi do powszechnej szczęśliwości, czego przykłady znajdujemy w historii. Jakie są twoje cele?
      • 54dek Re: Dlaczego nie byłem na Marszu? 06.10.12, 15:02
        Odpowiedzi są Pański komentarz znajdują się tu: forum.gazeta.pl/forum/w,904,139397318,139397318,Kryzys_Zydzi_Polska.html
        [url=http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,139397318,139397318,Kryzys_Zydzi_Polska.html]Tekst linka[/url]
        • gobi05 Re: Dlaczego nie byłem na Marszu? 06.10.12, 18:32
          > Odpowiedzi są Pański komentarz (...)

          Niestety nie znalazłem tam odpowiedzi, może dlatego że trudno było moje wątpliwości wyłuskać z całej mojej wypowiedzi. Dlatego je ponowię.

          1. Jakie znaczenie miałaby narodowośc ewentualnych oligarchii "mieszających" w polskiej polityce?
          2. Czy jesteś rodzimowiercą?
          3. Czy uważasz masową emigrację zarobkową za przejaw polskiej świadomości narodowej?
          4. Czy masz dowód, że "rządzące w Polsce partyjne ugrupowania realizujące interesy obcych narodowo mocodawców nie posiadają większościowego społecznego mandatu do sprawowania władzy nad Polakami"? Czy jest to tylko przypuszczenie oparte na poszlakach?
          5. Patriotyzm nie jest kategorią uczuciową - patriotyzm to troska o własny byt.
          6. Budowanie na nienawiści nie jest konstruktywne.


          Usilnie prosze mi nie "panować", tu jest forum, tu nie ma takiego zwyczaju.
          • 54dek Re: gobi05 07.10.12, 13:22
            Odpowiadam

            1. Jakie znaczenie miałaby narodowość ewentualnych oligarchii "mieszających" w polskiej polityce?
            Zawsze takie samo, jeżeli byłoby to sprzeczne z narodowym i państwowym interesem Polskiego Narodu. Wskazanie na żydowską oligarchię finansową jest stwierdzeniem faktu.

            2. Czy jesteś rodzimowiercą?
            Religia nie ma tu żadnego znaczenia. Tak jak znakomita większość Europejczyków jestem wychowany w kulturze chrześcijańskiej.

            3. Czy uważasz masową emigrację zarobkową za przejaw polskiej świadomości narodowej?
            Pytanie jest absurdalne, bo czy narodowa świadomość ma polegać na emigracji (wszystko jedno, z jakich powodów)? Przecież w wyniku emigracji naród dąży do samolikwidacji. Do emigracji, najpierw politycznej, później zarobkowej, został zmuszony sytuacją polityczną i ekonomiczną kraju, za co odpowiadają kolejne żydo-rządy po 1980r.

            4. Czy masz dowód, że "rządzące w Polsce partyjne ugrupowania realizujące interesy obcych narodowo mocodawców nie posiadają większościowego społecznego mandatu do sprawowania władzy nad Polakami"? Czy jest to tylko przypuszczenie oparte na poszlakach?
            Świadczy o tym frekwencja wyborcza (systematycznie malejąca) w kolejnych wyborach podawana każdorazowo przez PKW.
            W 2011r. frekwencja wyniosła: 48,92% - komentarz chyba zbędny.
            Najwięcej głosów zdobyła PO – 39,18% z całej liczby oddanych głosów.
            W stosunku do ilości wszystkich uprawnionych do głosowania PO zdobyła: 0,3918 x 0,4892 x 100% = 19,15%. Zatem, jakby nie patrzeć mamy rządy mniejszości nad większością.

            5. Patriotyzm nie jest kategorią uczuciową - patriotyzm to troska o własny byt.
            Patriotyzm jest właśnie kategorią uczuciową – wyłącznie kategorią uczuciową. Patriotą własnego kraju można być będąc nawet emigrantem. Dopiero nacjonalizm (nie mylić z szowinizmem) łączy miłość do ojczyzny z racjonalnym o niej myśleniem politycznym, które zawiera także krytyczny stosunek do własnej nacji.

            6. Budowanie na nienawiści nie jest konstruktywne.
            Zgoda i to jest oczywiste. Nienawiść jest cechą charakterystyczną szowinizmu. Szowinizmem jest np. syjonizm. Budowanie na nienawiści ogranicza narodową świadomość polityczną.
            Nacjonalizm krytycznie oceniający mniejszość żydowską nie czyni tego z nienawiści tylko z racjonalnej oceny szkodliwej działalności tej mniejszości, która jako jedyna nie podlega procesom asymilacji, a więc nie identyfikuje się z interesem państwa i narodu, pośród którego żyje.
            • gobi05 Re: gobi05 08.10.12, 08:52
              >> 1. Jakie znaczenie miałaby narodowość ewentualnych oligarchii "mieszających"
              >> w polskiej polityce?

              > Zawsze takie samo

              Ale ty wciąż podkreślasz, że to Żydzi są winni. Tymczasem tych "winnych" jest zaledwie maleńki ułamek z całej populacji tego narodu. Może raczej należałoby podkreślać, że masz pretensje do finansistów (niekoniecznie żydowskiego pochodzenia)?


              >> 2. Czy jesteś rodzimowiercą?
              > Religia nie ma tu żadnego znaczenia.

              Ma spore znaczenie. Zamykasz oczy na bezsprzeczne fakty z historii (również tej najnowszej) świadczące o _pozytywnym_działaniu_ kościoła katolickiego w Polsce. Twoje wypowiedzi znakomicie wpisują się w lansowane do lat idee, które sprowadzają się do tego, że powinniśmy rozstać się z kościołem - co ja uważam za niszczenie naszej świadomości narodowej.


              >> 3. Czy uważasz masową emigrację zarobkową za przejaw polskiej świadomości
              >> narodowej?

              > Pytanie jest absurdalne, bo czy narodowa świadomość ma polegać na emigracji
              > (wszystko jedno, z jakich powodów)? Przecież w wyniku emigracji naród dąży
              > do samolikwidacji.

              Pytałem o to w związku z twoją tezą, że szerzy się świadomość narodowa. Moim zdaniem, to raczej szerzy się gotowość do emigracji...

              "Przecież" to bardzo kłótliwe słowo. Są przykłady narodów pozbawionych swego kraju przez setki lat, a jednak zachowujących tożsamość.
              Mam wrażenie, że twoje rozumienie patriotyzmu i świadomości narodowej jest takie bardziej uczuciowe, pozbawione refleksji o podłożu ekonomicznym. Tymczasem ekonomia ma ogromne znaczenie zarówno dla pojedynczych osób, jak i dla zbiorowości. Porównaj sobie dzietność Polaków w Warszawie i dzietność Polaków w Londynie.


              >> 4. Czy masz dowód, że "rządzące w Polsce partyjne ugrupowania realizujące
              >> interesy obcych narodowo mocodawców nie posiadają większościowego społecznego
              >> mandatu do sprawowania władzy nad Polakami"? Czy jest to tylko przypuszczenie
              >> oparte na poszlakach?

              > Świadczy o tym frekwencja wyborcza

              Frekwencja wyborcza nie świadczy o tym, że rządzące w Polsce ugrupowania partyjne realizują interesy obcych narodowo mocodawców.


              >> 5. Patriotyzm nie jest kategorią uczuciową - patriotyzm to troska o własny byt.
              > Patriotyzm jest właśnie kategorią uczuciową – wyłącznie kategorią uczuciową.

              Nie mogę się z tym zgodzić. Uczuciowy patriotyzm to może być wśród dzieci. Dorośli powinni trochę więcej myśleć.


              > 6. Budowanie na nienawiści nie jest konstruktywne.
              > Zgoda i to jest oczywiste.

              Dziękuję.

              > Nacjonalizm krytycznie oceniający mniejszość żydowską nie czyni tego
              > z nienawiści tylko z racjonalnej oceny szkodliwej działalności tej mniejszości,
              > która jako jedyna nie podlega procesom asymilacji, a więc nie identyfikuje się
              > z interesem państwa i narodu, pośród którego żyje.

              A chochoł gra swą hipnotyzującą melodię, a naród tańczy w zaklętym korowodzie.
              Choćby wymordować wszystkich Żydów i wszystkich finansistów świata, to nasz los i tak by się nie poprawił - bo ich miejsce muszą zająć inni, skoro jest okazja. Wina leży po naszej stronie - przykro to mówić i smutno na to patrzeć, ale taka jest prawda.
              Najwięcej zaś winy spoczywa na liderach, przywódcach, autorytetach. Dopóki nasze elity nie nauczą się myśleć logicznie i liczyć, dopóty cały naród będzie się błąkał w oparach nienawiści do tych lub owych.
              Ależ jakie elity?? Małostkowych karierowiczów tu mamy, a nie elity.
              • maaac Re: gobi05 08.10.12, 12:21
                1. Zgadzam się z 99% twojej wypowiedzi i podziwiam cię za chęć poświęcenia czasu na kulturalną i racjonalną dyskusję.

                2. Tutaj sprawa jest jednak bardziej złożona:
                > Ma spore znaczenie. Zamykasz oczy na bezsprzeczne fakty z historii (również tej
                > najnowszej) świadczące o _pozytywnym_działaniu_ kościoła katolickiego w Polsce.
                > Twoje wypowiedzi znakomicie wpisują się w lansowane do lat idee, które sprowadzają się
                > do tego, że powinniśmy rozstać się z kościołem - co ja uważam za niszczenie naszej
                > świadomości narodowej.
                Co to znaczy " _pozytywnym_działaniu_ kościoła katolickiego w Polsce"? Niestety działalność Kościoła jako instytucji (nie należy mylić z poszczególnymi księżmi i biskupami) bywała różna i zbyt często trudno ją było nazwać pozytywną. Jest faktem, że wobec opozycji z prawosławiem w zaborze rosyjskim i protestantyzmem w zaborze pruskim stanowił czynnik "wiążący" Polaków. Jednak na Śląsku Cieszyńskim wobec opozycji do katolickiej Austrii to protestantyzm był czynnikiem wiążacym Polaków, a katolicyzm był wiarą okupantów.

                Kolejna sprawą jest to, że Kościół (kościoły, religie) stanowiły przez długi czas czynnik "kulturowórczy" w rozumieniu nauczania i rozwijania świadomości swoich wiernych. Jednak przyszedł i taki czas gdy raczej ten rozwój był blokowany przez Kościół. Potem i to się zmieniło ale nalezy i o tym pamietac.

                Także mniej bym mówił o "_pozytywnym_działaniu_ kościoła katolickiego w Polsce" bardziej o roli Kościołą katolickiego i innych wyznań religijnych (a co Arianie nie odcisnęli mocno piętna na Polakach?) na budowę naszej kultury narodowej. I tej pozytywnej, i tej negatywnej. Zapominanie tego jest negowaniem cześci naszej historii. Tak samo jak negowanie tych wybitnych "synów Kościoła", którzy swoim patriotyzmem stanowili przykład dla reszty Polaków.

                To jednak NIGDY nie da prawa dzisiejszej hierarchi Kościołą katolickiego (a także innych wyznań) do roszczenia sobie prawa do decydowania samodzielnie o czymkolwiek co się dzieje w Polsce. Mogą wpływać przez wiernych. Mogą samodzielnie działając jak równi innym obywatele. Nigdy jednak nie mogą mówić "nam się należy bo dzięki nam Polska istnieje" bo będzie to kłamstwo I CHAMSTWO.
                • gobi05 Re: gobi05 08.10.12, 20:22
                  > 1. Zgadzam się z 99% twojej wypowiedzi

                  Dziękuję. Zawsze mnie drażni takie mieszanie faktów i fałszów, dlatego nie mogłem powstrzymać się. Zobacz, jak wieki mijają, a u nas króluje myślenie magiczne: wskazać wroga i podjąć walkę, a wszystko będzie dobrze - czyli tak, jak w czasach świetności Rzeczypospolitej. To nawet romantyzm nie jest, to.... Nie mam słów po prostu.


                  > Co to znaczy " _pozytywnym_działaniu_ kościoła katolickiego w Polsce"? Niestety
                  > działalność Kościoła jako instytucji (nie należy mylić z poszczególnymi księżmi
                  > i biskupami) bywała różna i zbyt często trudno ją było nazwać pozytywną.

                  Kościół jest ogromną, stabilną instytucją pozarządową, ma zasoby, kadry, kontakty i nie ma żadnego interesu w tym, by doprowadzić do upadku Polski. To czyni z Kościoła naturalnego wroga wszelkiej maści antypolskich agresorów.

                  Paradoksalnie, wśród Polaków jest cała masa katolików, którzy są bardzo krytyczni wobec własnego Kościoła. Uderzanie w Kościół jest czystej wody populizmem, ponieważ współgra z uczuciami wszystkich, którzy oddalają się od kościoła: rozpustników, rozwodników, złodziei, bałwochwalców, leni itp. Są ich miliony. Miliony wyborców.


                  > To jednak NIGDY nie da prawa dzisiejszej hierarchi Kościołą katolickiego (a tak
                  > że innych wyznań) do roszczenia sobie prawa do decydowania samodzielnie o czymk
                  > olwiek co się dzieje w Polsce. Mogą wpływać przez wiernych. Mogą samodzielnie d
                  > ziałając jak równi innym obywatele. Nigdy jednak nie mogą mówić "nam się należy
                  > bo dzięki nam Polska istnieje" bo będzie to kłamstwo I CHAMSTWO.

                  Mam wielką nadzieję, że zasada "Cuius regio, eius religio" nigdy już nie będzie działać - choćby dlatego, że to ja mógłbym okazać się innowiercą. Również dlatego, że wielu ludzi dobrych, przyzwoitych, uczciwych spotyka się na codzień wśród niekatolików, a także - niestety - wielu drani i pospolitych przestępców wśród katolików.
                  Mam przeświadczenie, że hierarchia kościoła katolickiego nie wpływa bezpośrednio na władze państwa. Niech Kościół jako instytucja podlega prawu o instytucjach - ni mniej ni więcej, niż jakieś Towarzystwo Filumenistyczne albo Zbór Świadków Prawdziwej Światłości Boskiej. Tak będzie uczciwie wobec wszystkich.

                  Czy zauważyłeś jakichś fanatycznych wrogów Towarzystwa Filumenistycznego? Dlaczego tak często kościół katolicki jest atakowany? Czy nie z przyczyn politycznych? Dla doraźnej populistycznej korzyści, a także aby osłabić tą wielką społeczność? Przykre i niepożyteczne.
                  • maaac Re: gobi05 09.10.12, 07:07
                    > Kościół jest ogromną, stabilną instytucją pozarządową, ma zasoby, kadry, kontakty i nie ma
                    > żadnego interesu w tym, by doprowadzić do upadku Polski.
                    Nie ma również najmniejszego interesu by Polski bronić (również przed upadkiem) czemu przez wieki dawał dowody. Dla Kościoła ważne jest tylko by Polacy byli katolikami. Współcześnie mamy tego dowód w postaci prawie zerowych reakcji na zachowanie TV Trwam i o. Rydzyka wyraźnie szkodzącym Polsce by było śmiesznie w obronie tejże polskości.
                    Nie słyszałem też by prowadził na szeroką skalę jakiś akcji "proobywatelskich" - namawiał do płacenia podatków, zachęcał do działalności w stowarzyszeniach, przestrzegał przed postawami roszczeniowymi.
                    Oczywiście pojedynczy księża, biskupi są polskimi patriotami i takie działania prowadzą ale NIE Kościół jako instytucja.

                    Dla mnie czym jest Kościół dla Polski i Polaków wyznacza hasło rzucone kiedyś przez konserwatywnego i katolickiego polityka - Goryszewskiego - "Nie ważne czy Polska będzie bogata czy biedna, ważne by była katolicka".

                    > To czyni z Kościoła naturalnego wroga wszelkiej maści antypolskich agresorów.
                    Bynajmniej. Nasi okupanci przez lata świetnie dogadywali się z Kościołem na terenie Polski. Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego NIE okradziono Klasztoru Jasnogórskiego w czasie II WŚ? Ukradziono tyle naszych zabytków. Robiła to i Armia Czerwona i hitlerowcy a Klasztor prawie nie tknięty...
                    Fakt, że katolicyzm jest częścią "kultury polskiej" i zamazywanie go niszczy część tej "pamięci pokoleniowej" ale to NIE to samo.
                    • gobi05 Re: gobi05 11.10.12, 08:37
                      > > Kościół jest ogromną, stabilną instytucją pozarządową, ma zasoby, kadry,
                      > kontakty i nie ma
                      > > żadnego interesu w tym, by doprowadzić do upadku Polski.
                      > Nie ma również najmniejszego interesu by Polski bronić (również przed upadkiem)
                      > czemu przez wieki dawał dowody.

                      A ile dywizji ma Watykan? Nie spodziewaj się wsparcia zbrojnego, tak nie będzie.


                      > Współcześnie mamy tego dowód w postaci prawie zerowych reakcji na
                      > zachowanie TV Trwam i o. Rydzyka wyraźnie szkodzącym Polsce by było
                      > śmiesznie w obronie tejże polskości.

                      Zdecydowanie. Ojciec Rydzyk działa dla dobra naszego narodu i Polski. Tu nie ma czego zwalczać, należy popierać.


                      > Nie słyszałem też by prowadził na szeroką skalę jakiś akcji "proobywatelskich"

                      To prawda. Kościół okopał się na stanowiskach (jak Caritas) i nie widać specjalnie ekspansji w innych dziedzinach. No, może szkoły katolickie, ale jest masa szkół społecznych lub prywatnych niekatolickich (że się tak wyrażę). Nie widać specjalnie jakichś fundacji, akcji typu "pierścień wstrzemięźliwości" (promise ring) itp. Może dlatego, że często trzeba by się z nich rakiem wycofywać i odszczekać conieco pod stołem? Kościół jest ogromny, zachowawczy i mało podatny na zmiany. A do tego podejrzliwy - tak wobec cudów, jak i inicjatych obywatelskich. Cóż...


                      > konserwatywnego i katolickiego polityka - Goryszewskiego - "Nie ważne czy
                      > Polska będzie bogata czy biedna, ważne by była katolicka".

                      Czy można brać polityka na poważnie? (To bardzo poważne pytanie) Rzeczywiście kraje katolickie nie należą do światowej czołówki, do najbogatszych i najpotężniejszych. Zapewne katolicki światopogląd nie pozwala wykorzystac do maksimum możliwości, stawia irracjonalne bariery (jak w przypadku likwidowania dzieci, które miałyby urodzić się chore lub niekochane). Pytanie: czy wyrzekając się katolicyzmu zagwarantujemy sobie bogactwo?


                      > > To czyni z Kościoła naturalnego wroga wszelkiej maści antypolskich agreso
                      > rów.
                      > Bynajmniej. Nasi okupanci przez lata świetnie dogadywali się z Kościołem na ter
                      > enie Polski.

                      Nie, to Kościół mimo wszystko dogadywał się z okupantami. Inne priorytety, inne aktywa.


                      > Fakt, że katolicyzm jest częścią "kultury polskiej" i zamazywanie go niszczy cz
                      > ęść tej "pamięci pokoleniowej" ale to NIE to samo.

                      No, cieszę się, że nie mówisz "tysiąc lat hańby".
                      • maaac Re: gobi05 12.10.12, 12:38
                        > A ile dywizji ma Watykan? Nie spodziewaj się wsparcia zbrojnego, tak nie będzie.
                        Potrafisz mi wytłumaczyć gdzie zniknęła tobie ta organizacja co jest: "ogromną, stabilną instytucją pozarządową, ma zasoby, kadry, kontakty"? Jak twierdzisz, że nie chce tej potęgi użyć do niszczenia Polski to jest ok. Jak stwierdzam, że nie tylko do niszczenia, ale i do obrony Polski jej nie używa i nie miał nigdy zamiaru używać, nagle papieżom potrzeba dywizji by znaczyć coś w świecie?

                        > Zdecydowanie. Ojciec Rydzyk działa dla dobra naszego narodu i Polski. Tu nie ma
                        > czego zwalczać, należy popierać.
                        No to albo masz skrzywione poczucie humoru albo dość dziwne dla mnie pojęcie interesu Polaków i Polski. Człowiek, który kpi z polskiego prawa - nawet tego z okresu II RP (prawo o zbiórkach publicznych - nie zmieniło się prawie od tego okresu). Człowiek który jest gotowy wyprowadzac na ulice ludzi by wymusić siłą przyznanie sobie za darmo koncesji na nadawanie w Multipleksie. Człowiek, który w walce o ten multipleks posługiuje się kłamstwami - np sugerując, że przez to, że TV Trwam nie dostanie multipleksu coś się zmieni w jego sytuacji nadawcy. Ma być popierany?

                        > To prawda. Kościół okopał się na stanowiskach (jak Caritas) i nie widać specjalnie ekspansji
                        > w innych dziedzinach. No, może szkoły katolickie, ale jest masa szkół społecznych lub
                        > prywatnych niekatolickich (że się tak wyrażę). Nie widać specjalnie jakichś fundacji, akcji
                        > typu "pierścień wstrzemięźliwości" (promise ring) itp.
                        Ależ nie potrzeba jakiejś "ekspansji". Wystarczy, by księża mówiąc do wiernych zwrócili uwagę na "proobywatelskie" zachowania. Nie tylko kogo mają wybierać, czy jak złą rzeczą jest aborcja i eutanazja, ale i że oszukiwanie w podatkach to okradanie bliźnich. Wystarczy by chętniej udostępniali sale kiedyś katechetyczne na jakieś spotkania. By zechcieli częściej swoim autorytetem wesprzeć takie inicjatywy jak budowa wodociągu. To naprawde dużo nie kosztuje. Trzeba tylko uzmysłowić sobie, że obowiązkiem chrześcijanina jest TEŻ oddawanie "cesarzowi co cesarskie", a nie tylko "Bogu co boskie".

                        > Może dlatego, że często trzeba by się z nich rakiem wycofywać i odszczekać conieco pod
                        > stołem? Kościół jest ogromny, zachowawczy i mało podatny na zmiany. A do tego
                        > podejrzliwy - tak wobec cudów, jak i inicjatych obywatelskich.
                        > Cóż...
                        No cóż. Największy problem w tym jest aby poszczególni księża "chcieli chcieć". Znam takich co "chcą" i mieszkańcy ich parafii przez to naprawdę fajnie prosperują. I to BEZ względu na to jakiego są wyznania czy są np. ateistami. Wtedy nikt na takiego księdza złego słowa nie powie i jego postawa służy wzrostowi zaufania do Kościoła a i może skłoni jakiegoś "bezbożnika" do uwierzenia.
                        Odwrotna postawa - odwrócenie się od parafian, jakieś skandale obyczajowe czy dotyczące pieniędzy, opluwanie ludzi po nazwisku "z ambony", ciagłe tylko wyciąganie ręki po pieniądze - budowanie "pałaców" w postaci domów parafialnych więcej szkodzą niż "ataki na Kościół" zatwardziałych wrogów Kościoła. Szkodzą bardziej bo można namacalnie sprawdzić, że są prawdą.


                        > Czy można brać polityka na poważnie? (To bardzo poważne pytanie)
                        Ależ można. Powinno się. I trzeba tego nauczyć i siebie, i ich. Niestety mamy obecnie raczej odwrotną tendencję. Obywatele RP wolą wybierać tych co opowiadają im gładsze kłamstwa niż tych, którzy ich "straszą", że "bez pracy nie ma kołaczy".

                        > Rzeczywiście kraje katolickie nie należą do światowej czołówki, do najbogatszych i
                        > najpotężniejszych. Zapewne katolicki światopogląd nie pozwala wykorzystac do maksimum
                        > możliwości, stawia irracjonalne bariery (jak w przypadku likwidowania dzieci, które miałyby
                        > urodzić się chore lub niekochane).
                        Ależ stawia irracjonalne bariery ale NIE jest tą barierą zakaz aborcji, antykoncepcji czy eutanazji. Te same poglądy mają fundamentaliści protestanccy a jednak potrafią robić lepsze biznesy od katolików. Problem więc tkwi gdzie indziej.

                        > Pytanie: czy wyrzekając się katolicyzmu zagwarantujemy sobie bogactwo?
                        Pytanie czy trzeba wyrzekać się katolicyzmu by lepiej się żyło? Czy wiele sprawa, które określa się jako "katolicyzm" naprawdę jest aż takie katolickie, aż takie warte obrony jak to niektórzy sugerują? Czy przypadkiem w katolicyzmie polskim nie ma zbyt wiele patologii, które skutecznie się "zamiata pod dywan", i które właśnie są przyczynami biedy?

                        Zresztą w moim tekście chodziło o zupełnie co innego. O to czy Kościołowi chodzi czy nie o dobro Polski i Polaków. Śmiem twierdzić, że poszczególnym księżom i biskupom tak (jednak nie wszystkim). Kościołowi - temu instytucjonalnemu rozumianemu jako struktura hierarchiczna NIE i NIGDY nie chodziło. Jedynym interesem Kościołą hierarchicznego był interes Kościoła hierarchicznego. Jeżeli w ramach tego interesu było pomaganie Polakom w ich sprawach obywatelskich to pomagał.

                        > Nie, to Kościół mimo wszystko dogadywał się z okupantami. Inne priorytety, inne aktywa.
                        Czy okupanci z Kościołem czy Kościół z okupantami nie ważne. Liczy się to, że jest to dowodem na to, że Kościół jako instytucja w Polsce nie była "państwowotwórcza". No może kiedyś jak nas otaczali poganie.
                        Istnienie Kościoła katolickiego czy innych kościołów i związków wyznaniowych, o ile te będą naciskać na działania swych wiernych "pro społeczne" i "pro obywatelskie", na przestrzeganie prawa, na pomoc bliznim, na troszczenie się nie tylko o koniec włąsnego nosa ale i o coś więcej działa na rzecz umacniania Polski. Tyle, że jest to działanie "pośrednie" a nie będace głównym celem. Dopiero konkretne działania na rzecz niepodległości Polski mozna do tego zaliczyć.

                        >> Fakt, że katolicyzm jest częścią "kultury polskiej" i zamazywanie go niszczy część
                        >> tej "pamięci pokoleniowej" ale to NIE to samo.
                        >
                        > No, cieszę się, że nie mówisz "tysiąc lat hańby".
                        A ja się NIE cieszę z twojej postawy. Wygląda, że bardzo, ale to bardzo cię drażni, ze ktoś śmie patrzeć krytycznym okiem na Kościół. Potrafi w nim widzieć i dobre i złe strony.
                        Wygląda na to, że jedyną akceptowaną dla ciebie postawą wobec Kościoła to "na kolanach". Każdy zaś kto tak nie robi to od razy wróg Kościołą chcący go zniszczyć.
                  • maaac Re: gobi05 09.10.12, 09:54
                    > Paradoksalnie, wśród Polaków jest cała masa katolików, którzy są bardzo krytyczni wobec
                    > własnego Kościoła.
                    Co w tym paradoksalnego? Jak się widzi wady organizacji, do której się należy to nie powinno się milczeć tylko próbować ją reformować. No a jak reformowac nie mówiąc głośno o jej wadach? No a skoro większość Polaków należy do Kościoła katolickiego to co w tym dziwnego, że dyskusja na temat wad Kościoła odbywa się w publicznych mediach? Powiedz jaki sens miało by "pranie brudów" jakiegoś mniejszościowego związku religijnego liczącego do tysiąca członków w Rzeczpospolitej czy GW?

                    > Uderzanie w Kościół jest czystej wody populizmem,
                    Nie kazda krytyka musi być "uderzaniem". Niestety zbyt często różne organizacje czy osoby - w tym też Kościół katolicki próbują wszelką krytykę ich zachowania określać jako "uderzanie" czy "atak" i je olewać. Fakt, jest dużo ataków jako ataków na Kościół. Jednak NIE wszystkie są tylko atakami. Kościół jednak starannie unika dyskusji na temat jego problemów twierdząc, że KAŻDY problem zauważany w jego łonie jest "atakiem". Jak już wyżej wspomniałęm to nie jest wy łaczna cecha Kościoła katolickiego. Wiele organizacji tak reaguje - np prawnicze czy lekarskie. Wszelkie służby mundurowe na całym świecie niechcą odpowiadac na krytyki i lubią zasłaniać się oskarżeniemi, że jest to "atak". Sztuką jest pamiętać o tym dość naturalnym odruchu i jenak PODDAWĄC się krytyce społęcznej i patrzeć czy nawet w ataku czysto populistycznym (jeszcze raz podkreśle widze sporo takich przeciwko Kościołowi) nie ma jednak ziarna prawdy z o źle istniejącym w Kościele.

                    > ponieważ współgra z uczuciami wszystkich, którzy oddalają się od kościoła: rozpustników,
                    > rozwodników, złodziei, bałwochwalców, leni itp. Są ich miliony. Miliony wyborców.
                    Śmieszne ale wielu z wymienionych spokojnie egzystuje w Kościele, a nawet broni go żarliwie przed "atakami" będacymi nie populistycznymi atakami ale realną krytyką realnych wad. Niestety zakłamanie, dwulicowość ma bogatą historię w Kościele. Pragnął bym przypomnieć, że wiekszość nauki Chrystusa polegała na piętnowaniu tych samych zachowań wśród rzekomo bogobojnych Żydów.
                    Fakt. Populistyczne ataki są mile wiedzane przez wielu ludzi (wyborców) ale to NIE jest związane akurat z odstępstwem od nauki Kościoła.

                    > Mam wielką nadzieję, że zasada "Cuius regio, eius religio" nigdy już nie będzie działać -
                    > choćby dlatego, że to ja mógłbym okazać się innowiercą. Również dla tego, że wielu ludzi
                    > dobrych, przyzwoitych, uczciwych spotyka się na codzień wśród niekatolików, a także -
                    > niestety - wielu drani i pospolitych przestępców wśród katolików.
                    Niestety do pewnego stopnia działa. Uroczystości państwowe są również uroczystościami religijnymi Kościołą katolickiego. I to idzie od szczebla państwowego do najmniejszej gminy.

                    > Mam przeświadczenie, że hierarchia kościoła katolickiego nie wpływa bezpośrednio
                    > na władze państwa.
                    Niestety jest ono fałszywe. Tak powinno być ale NIE jest. Nie aż tak byśmy byli mocno państwem wyznaniowym ale stanowczo za dużo by twierdzić by aparat państwowy traktował w Polsce równo wszystkie religie.

                    > Niech Kościół jako instytucja podlega prawu o instytucjach - ni mniej ni więcej, niż jakieś
                    > Towarzystwo Filumenistyczne albo Zbór Świadków Prawdziwej Światłości Boskiej. Tak
                    > będzie uczciwie wobec wszystkich.
                    I było by to też dobre dla samego Kościoła. Odbiło by wiele fałszywych ataków populistów antyklerykalnych. Niestety tak NIE jest i to mocno dzięki staraniom samego Kościoła.

                    > Czy zauważyłeś jakichś fanatycznych wrogów Towarzystwa Filumenistycznego?
                    > Dlaczego tak często kościół katolicki jest atakowany? Czy nie z przyczyn politycznych?
                    > Dla doraźnej populistycznej korzyści, a także aby osłabić tą wielką społeczność?
                    > Przykre i niepożyteczne.
                    1. Wiele słusznej krytyki jest traktowane jako atak.
                    2. Skala wielkości Kościoła katolickiego do wielkości ruchu filatelistycznego jest również skalą zaintersowania tymi organizacjami.
                    3. Towarzystwo filatelistyczne nie ma ambicji posiadania mediów i to bez obowiązywania reguł prawnych RP. Nie organizuje pochodów. Nie ma swoich wiernych posłó pyszczących w jego imieniu. Nie próbuje narzucać swoich zwyczajów innym (no wybacz ale jak katolicy uważają, ze nie wolno się rozwodzić to niech się nie rozwodzą, ale dlaczego blokują tą możliwość innym Polakom nie będącym katolikami? Nie próbują ich przekonywać argumentami do swojej ideologii ale chcą narzucać prawne rozwiązania wszystkim zgodne z ich ideologią).
                    4. Kościół katolicki bardziej osłąbia brak reakcji na słuszną krytkę niż ta krytyka. Kościół w Polsce był najsilniejszy za komuny, która bynajmniej (przynajmniej oficjalnie) go nie kochała. Kościołowi wiec bardziej służy niż szkodzi "Atak".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja