Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać...

28.10.12, 11:23
To, że banksterzy potrafią dbać o swoje interesy w RP nie podlega żadnej dyskusji. Ostatnie zmiany prawa spadkowego (2006r.), Kodeksu Postępowania Administracyjnego (2007-2012) oraz Kodeksu Postępowania Karnego dowodzą, że znaleźliśmy się jako społeczeństwo w takim punkcie rozwoju, iż można już mówić o dziedzicznym i trwałym niewolnictwie ekonomicznym wobec międzynarodowych korporacji finansowych.
Trudno mi tu znaleźć analogię w dziejach świata - kolonie brytyjskie ? miasta greckie w Azji Mniejszej w czasach rzymskich ?
No cóż, ad rem:

"Sprawdź, czy odpowiadasz za długi swoich bliskich
Pożyczki nie brała, a musi spłacać dług. Jak to możliwe, skoro z przepisów prawa wynika, że za długi współmałżonka zaciągnięte bez naszej wiedzy nie odpowiadamy?
Czy ogłoszenie w prasie: "Oświadczam, że nie odpowiadam za długi współmałżonka" może okazać się pomocne w walce z wierzycielami? Taki anons w prasie nie zwalnia z odpowiedzialności za długi, ale może ostrzec kontrahentów zadłużonego małżonka, by nie pożyczali mu więcej pieniędzy.

W przypadku mniejszych długów, zaciąganych na zaspokojenie zwykłych potrzeb rodziny, o zwolnieniu z odpowiedzialności za długi współmałżonka w ogóle nie ma mowy. Jeśli więc żona brała w miejscowym sklepie zakupy "na zeszyt", to mąż nie może powiedzieć, że odmawia spłaty długu [...]"

Więcej... wyborcza.biz/finanse/1,105684,12743341,Sprawdz__czy_odpowiadasz_za_dlugi_swoich_bliskich.html#ixzz2AaK9pcFz

I tradycyjnie celny komentarz jednego z internautów:
-----------------
xerathus
wczoraj

Oceniono 60 razy 60

Przykład nr 1: Biedny, uczciwy Polak wyjeżdża z tego poopie...nego kraju za pracą.
W tym czasie jego wesoła rodzinka zadłuża się w parabankach po uszy. W końcu wątróbka szacownych rodziców nie wytrzymuje dobrobytu i posyła rodzinkę na tamten świat. Zostaje, bagatela 200 tys, długu.
Po 2 latach do Polski wraca z saksów Polak, który zaapie...ł, by się jakoś ustawić.

Jego pierwsze zadanie po powrocie to udowodnić w sądzie, że nie wiedział, że rodzice-menele raczyli umrzeć. Ma przeciwko sobie armię krawaciarzy z kancelarii na usługach parabanków. Bo polskie prawo stanowi, że po 6 miesiącach nabywasz długi wprost.

Przykład 2: na Zielonej Wyspie, prawo zabrania przymusowego leczenia psychicznie chorych jeśli nie zagrażają sobie i innym. Pani Jadzia ma pecha, bo jej mąż choruje, nie chce się leczyć i na potęgę bierze kredyty. Aha, nie może też się rozwieść, bo tego prawo też zabrania.
Pani Jadzia ucieka z dziećmi z domu, mąż się stacza, wyprzedaje majątek, kończy pod mostem. Na szczęście pojawia się MOPS i pomaga mężowi pozwać panią Jadzię o alimenty i ma chłopina z czego żyć.
No i wisienka na torcie - zaszczuta, skrzywdzona kobieta z ulgą przyjumuje wiadomość o śmierci małżonka. Ma się z czego cieszyć, o ile wie, że musi odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy, bo inaczej milusińscy z banków przyjdą po haracz.

Witajcie w Polsce..... ale co tam. Ważny jest, krzyż, pomnik, in vitro, itp, itd.

--------------

Przemyślcie to dobrze, zwłaszcza Wy lemingi, na ogół to Wy braliście kredyty hipoteczne i konsumpcyjne na mieszkania, firmy, samochody
    • maaac Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 29.10.12, 09:51
      Niestety w CAŁYM świecie dziedziczy się albo wszystko albo nic.
      To co jest skandalem to blokowanie możliwości zapoznania sie ze stanem zadłużenia nieruchomości czy w ogóle długów danej osoby ZANIM podejmiesz decyzję o przyjęciu spadku.
      Musisz "brać w ciemno".

      Skandalem też jest wspólna odpowiedzialność za długi zaciągane przez jednego współmałżonka BEZ zgody drugiego. Chyba rozdzielność majątkową można zrobić bez rozwodu? Tylko, że niestety nie działa natychmiast. To podobny skandal jak zaciąganie długów TYLKO na podstawie posiadanych danych osobowych lub tylko na podstawie ksera dowodu osobistego.
      • winniepooh Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 29.10.12, 14:32

        maaac napisał:

        > Niestety w CAŁYM świecie dziedziczy się albo wszystko albo nic.
        > To co jest skandalem to blokowanie możliwości zapoznania sie ze stanem zadłużen
        > ia nieruchomości czy w ogóle długów danej osoby ZANIM podejmiesz decyzję o przy
        > jęciu spadku.
        > Musisz "brać w ciemno".

        jak nie wiesz to się nie wypowiadaj - spadek możesz przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, czyli do wysokości zobowiązań. skandalem to jest termin 6 - mcy.

        > Skandalem też jest wspólna odpowiedzialność za długi zaciągane przez jednego ws
        > półmałżonka BEZ zgody drugiego.

        polecam intercyzę
        • maaac Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 29.10.12, 15:06
          Przepraszam CZEGO nie wiem?
          Powtórzyłeś to samo co ja, że spadek się bierze z dobrodziejstwem inwentarza.
          Nie wypowiedziałeś się NIC na temat tego o czym pisałem jako skandalu - o fakcie, że póki nie zostaniesz uznany za spadkobiercę nie możesz się dowiedzieć z różnych instytucji/firm czy mienie które dostajesz w spadku jest obciążone jakimiś długami czy nie.
          Nie rozumiem co jest skandalicznego w tych 6 miesiącach?


          > polecam intercyzę
          Ok fajnie ale by ją podpisać już WCZEŚNIEJ musisz mieć podejrzenie o możliwości jej potrzeby. No to gratuluję takiego małżeństwa. Niestety ideały ideałami a potem w życiu różnie się zdarza i tu powinna być możliwość dość łatwego "zerwania" więzów finasowych. Ewentualnie państwo powinno określić do jakiej wysokości sumarycznej za długi zaciagniętego przez jednego małżonka odpowiada drugi solidarnie.
          • spokojny.zenek Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 29.10.12, 17:21
            maaac napisał:

            > Przepraszam CZEGO nie wiem?

            Nie wiesz, jakie zasady obowiązują w prawie spadkowym.

            > Powtórzyłeś to samo co ja, że spadek się bierze z dobrodziejstwem inwentarza.

            "Z dobrodziejstwem inwentarza" znaczy, że w wypadku, gdyby długi spadkowe przekraczały aktywa, za nadwyżkę nie odpowiadasz.
            Chodzi o inwentarz aktywów i pasywów służący właśnie temu.

            • maaac Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 30.10.12, 06:50
              Obawiam, że się mylisz Zenku. Oczywiście jak zwykle twoje rozumienie prawa jest zgodne z jego literą (wy prawnicy macie swoje rozumienie słów, które w języku potocznym nie muszą znaczyć dokładnie to samo i MYLI się wam notorycznie wasz język z językiem potocznym) ale nie do końca z tym co jest naprawdę. Np nie uwzględniasz faktu, że nie ma obowiązku zgłaszania przez wszystkich wierzycieli w momencie obejmowania spadku po danej osobie długów jakie ta osoba zaciągnęła (A może jest? To gdzie są te ogłoszenia o procedurach spadkowych? Powinno być ich tysiące co dzień nowych). Obawiam się, że zobowiązania o jakich myślisz dotyczą TYLKO obciążeń zapisanych na hipotece.

              No i odkąd to Zenku odpowiada się za kogoś innego co on myślał? I gdzie ustosunkowanie się do pozostałych spraw?
              • spokojny.zenek Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 30.10.12, 09:29
                maaac napisał:

                > Obawiam, że się mylisz Zenku.

                Nie, nie mylę się. Po prostu Ci wyjaśniłem, co to znaczy "z dobrodziejstwem inwentarza". To znaczy, że za długi spadkowe odpowiada się tylko i wyłącznie do poziomu aktywów. To jest właśnie to "dobrodziejstwo" - w przeciwnym wypadku odpowiadałoby się za całość.


                Oczywiście jak zwykle twoje rozumienie prawa jest
                > zgodne z jego literą (wy prawnicy macie swoje rozumienie słów, które w języku
                > potocznym nie muszą znaczyć dokładnie to samo i MYLI się wam notorycznie wasz j
                > ęzyk z językiem potocznym)

                Wręcz przeciwnie. Całkiem niedawno próbowałem na pokrewnym forum tłumaczyć pewnym laikom różnice między językiem prawnym i potocznym i niestety nie byłem w stanie im tego wyjasnić - obaj upierali się, że wszystkie słowa w ustawach należy rozumieć dokładnie tak jak w języku potocznym zaś definicje legalne nie mają dla nich znaczenia. To dość częsta postawa.

                ale nie do końca z tym co jest naprawdę. Np nie uwzg
                > lędniasz faktu, że nie ma obowiązku zgłaszania przez wszystkich wierzycieli w m
                > omencie obejmowania spadku po danej osobie długów jakie ta osoba zaciągnęła (A
                > może jest?

                Toż właśnie dokładnie taki jest sens przyjęcia z dobrodziejstwem inwentarza. Żeby nie przyjmować "w ciemno", nie mając pewności co do długów. No przecież to właśnie tłumaczę!
                Jakiś dług wyjdzie na jak później a ten, kto przyjął z dobrodziejstwem inwentarza jest "kryty" - w najgorszym przypadku "wyjdzie na zero".

                • gandalph Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 30.10.12, 21:41
                  Z zainteresowaniem śledzę tę dyskusję, bo z pewnych powodów mnie to ciekawi, aż natrafiłem na fragment:
                  "Całkiem niedawno próbowałem na pokrewnym forum tłumaczyć pewnym laikom różnice między językiem prawnym i potocznym i niestety nie byłem w stanie im tego wyjasnić - obaj upierali się, że wszystkie słowa w ustawach należy rozumieć dokładnie tak jak w języku potocznym zaś definicje legalne nie mają dla nich znaczenia."
                  Otóż śpieszę wyjaśnić, że nie jest to tylko problem prawa i prawników. W innych dziedzinach też występują pojęcia, które mają zupełnie inne znaczenie niż w potocznym rozumieniu. Weźmy choćby pojęcie "praca" w fizyce. Facet, który trzyma uniesioną w górę sztangę z wysiłkiem takim, że aż siódme poty na niego biją, z punktu widzenia fizyki w ogóle nie wykonuje pracy, na co laicy oburzą się, ale tak jest.
                  Jestem w stanie sobie wyobrazić ustawę z tekstem: "W rozumieniu niniejszej ustawy marchewka jest owocem" (jak w regulacjach unijnych).
                  • gate.of.delirium Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 30.10.12, 22:15
                    gandalph napisał:

                    Weźmy choćby pojęcie "praca" w fizyce. Facet, który trzyma
                    > uniesioną w górę sztangę z wysiłkiem takim, że aż siódme poty na niego biją, z
                    > punktu widzenia fizyki w ogóle nie wykonuje pracy, na co laicy oburzą się, ale
                    > tak jest.

                    A jeżeli ów facet podnosi lub opuszcza sztangę o określonej masie na określonej drodze ?

                    Mnie osobiście bardziej interesuje przykład podany przez internautę xerathus'a:

                    "...No i wisienka na torcie - zaszczuta, skrzywdzona kobieta z ulgą przyjumuje wiadomość o śmierci małżonka. Ma się z czego cieszyć, o ile wie, że musi odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy (podkr. - g.o.d.), bo inaczej milusińscy z banków przyjdą po haracz [...]"

                    Mówiąc inaczej, jeżeli małżonek porzuci rodzinę i zaszaleje, przyjmijmy dla uproszczenia gdzieś w kraju, nabierze kredytów i umrze to współmałżonek ma raptem 6 m-cy, aby odrzucić spadek (i zarazem kłopot). Jest jedno ale... skąd współmałżonek ma wiedzieć o miejscu i dacie zgonu, jeżeli było to porzucenie ?
                    • spokojny.zenek Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 06:10
                      Przecież zostało już wyjaśnione, że twierdzenie jakoby musiała odrzucić jest po prostu nieprawdą.
                  • spokojny.zenek Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 06:09
                    gandalph napisał:


                    > Jestem w stanie sobie wyobrazić ustawę z tekstem: "W rozumieniu niniejszej usta
                    > wy marchewka jest owocem" (jak w regulacjach unijnych).

                    Jak najbardziej. Chodzi bowiem o to, żeby nie powtarzać za każdym razem "owoce i marchewki", być w może w kilkunastu miejscach, lecz w jednym miejscu określić, ze na potrzeby danej ustawy marchewka jest (fikcyjnie) traktowana jako owoc i potem mówić juz tylko o owocach.
                    Są zresztą przykłady, gdy pewne wyrazy nabywają znaczenie wręcz inne niż potoczne, dla precyzji z skrócenia tekstu normatywnego.
                • maaac Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 08:52
                  > > Obawiam, że się mylisz Zenku.
                  >
                  > Nie, nie mylę się. Po prostu Ci wyjaśniłem, co to znaczy "z dobrodziejstwem inwentarza".
                  > To znaczy, że za długi spadkowe odpowiada się tylko i wyłącznie do poziomu aktywów. To
                  > jest właśnie to "dobrodziejstwo" - w przeciwnym wypadku odpowiadałoby się za całość.
                  Nie mylisz się jeżeli chodzi o rozumienie słów z języka prawniczego. W to nie wątpiłem. Mylisz się jeżeli chodziło o "prostowanie" mojej wypowiedzi. Wiesz albo powinieneś wiedzieć, że nie znam znaczenia prawniczego tego słowa, za to jego znaczenie używane w języku powszechnym jest nieco inne i w takim go użyłem.

                  > Wręcz przeciwnie. Całkiem niedawno próbowałem na pokrewnym forum tłumaczyć pewn
                  > ym laikom różnice między językiem prawnym i potocznym i niestety nie byłem w st
                  > anie im tego wyjasnić - obaj upierali się, że wszystkie słowa w ustawach należy
                  > rozumieć dokładnie tak jak w języku potocznym zaś definicje legalne nie mają d
                  > la nich znaczenia. To dość częsta postawa.
                  To była ich postawa. Ja mówię o twojej. Pisze coś w języku "powszechnym" nie "prawniczym", a ty mnie poprawiasz. Nie poprawiasz mówiąc, że nie powinienem stosować tych słów w odniesieniu do kwestii prawnych bo są mylące ale, że ogólnie piszę głupoty w sprawie spadków (przynajmniej tak odebrałem twoje słowa).

                  > Toż właśnie dokładnie taki jest sens przyjęcia z dobrodziejstwem inwentarza. Że
                  > by nie przyjmować "w ciemno", nie mając pewności co do długów. No przecież to w
                  > łaśnie tłumaczę!
                  > Jakiś dług wyjdzie na jak później a ten, kto przyjął z dobrodziejstwem inwentar
                  > za jest "kryty" - w najgorszym przypadku "wyjdzie na zero".
                  Nie Zenku - ty tłumaczysz że takie jest prawnicze stosowanie pojęcia "z dobrodziejstwem inwentarza" a nie, że tak wygląda prawo spadkowe w Polsce. Niestety moja rodzina przećwiczyła to na samej sobie. Sprawa chodziła o dziedziczenie mieszkania komunalnego gdzie część zapłaty miała być uiszczana w ratach. W dodatku sprawa spadkowa miała być w wiele lat po śmierci osoby która w ten sposób wykupywała to mieszkanie. Bez przejęcia spadku (nie nie wiem czy używam właściwych słów) administracja komunalna nie chciała podać czy mieszkanie zostało w całości spłacone czy przypadkiem nie istnieje dług obciążony w dodatku wieloletnimi odstekami. Przedstawiali to następująco - informacje mogą udzielić tylko prawnym właścicielom nieruchomości - nie jesteś nie dowiesz się. Więc jak można dowiedzieć się czy jest dług skoro nie możesz się o nim dowiedzieć? Jak też wytłumaczysz brak konieczności powiadamiania "wszystkiech potencjalnych wierzycieli" o postępowaniu spadkowym? Brak takiej informacji godziło by w ich ineteres ponieważ nie mogli by później wystąpić o spłatę długów, a jednak WYSTĘPUJĄ i jakoś nie czytałem byś gdzieś pisał, ze tego typu wnioski są bezprawne.
                  • spokojny.zenek Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 09:05
                    maaac napisał:

                    > Nie mylisz się jeżeli chodzi o rozumienie słów z języka prawniczego. W to nie w
                    > ątpiłem. Mylisz się jeżeli chodziło o "prostowanie" mojej wypowiedzi. Wiesz alb
                    > o powinieneś wiedzieć, że nie znam znaczenia prawniczego tego słowa, za to jego
                    > znaczenie używane w języku powszechnym jest nieco inne i w takim go użyłem.

                    Nic podobnego. Nie Ty użyłeś, lecz winniethepooh użył/użyła. W znaczeniu prawidłowym. Ty zaś zrozumiałeś opacznie, stąd właśnie konieczność wyjaśnienia.

                    > To była ich postawa. Ja mówię o twojej. Pisze coś w języku "powszechnym" nie "p
                    > rawniczym", a ty mnie poprawiasz.

                    No właśnie nie. Dokładnie odwrotnie. To winniethepooh napisała, Ty zaś zarzuciłeś jej że nie ma racji. Gdybyś właściwie zrozumiał to, co napisała winne, nie byłoby potrzeby wyjaśniania, że to nieporozumienie.


                    Nie poprawiasz mówiąc, że nie powinienem stos
                    > ować tych słów w odniesieniu do kwestii prawnych bo są mylące ale, że ogólnie p
                    > iszę głupoty w sprawie spadków (przynajmniej tak odebrałem twoje słowa).

                    Wybacz, ale twierdzenie jakoby jedyną możliwością uniknięcia spłaty długów obciążających spadek było jego odrzucenie jest głupotą i to wyjątkowo niebezpieczną.


                    > Nie Zenku - ty tłumaczysz że takie jest prawnicze stosowanie pojęcia "z dobrodz
                    > iejstwem inwentarza" a nie, że tak wygląda prawo spadkowe w Polsce.

                    Maaac, na litość boską, prawo spadkowe jest dokładnie takie jak określa to kodeks cywilny, ja zaś i winniethepooh Ci tłumaczymy. W wypadku obawy, że są długi spadkowe należy spadek przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Tak się to nazywa i w ustawie i w języku potocznym, w obu wypadkach chodzi o dokładnie tę samą instytucję prawną.


                    Niestety mo
                    > ja rodzina przećwiczyła to na samej sobie. Sprawa chodziła o dziedziczenie mies
                    > zkania komunalnego gdzie część zapłaty miała być uiszczana w ratach. W dodatku
                    > sprawa spadkowa miała być w wiele lat po śmierci osoby która w ten sposób wykup
                    > ywała to mieszkanie. Bez przejęcia spadku (nie nie wiem czy używam właściwych s
                    > łów) administracja komunalna nie chciała podać czy mieszkanie zostało w całości
                    > spłacone czy przypadkiem nie istnieje dług obciążony w dodatku wieloletnimi od
                    > stekami.

                    No więc własnie o takim przypadku pisała/pisał winnie i pisałem ja - wtedy należy przyjąć spadek z DOBRODZIEJSTWEM INWENTARZA. Nie jest prawdą, jak wprowadzał nas w błąd założyciel wątku, jakoby trzeba było spadek albo przyjąć wprost (i w ciemno) albo odrzucić.


                    > Więc jak można dowiedz
                    > ieć się czy jest dług skoro nie możesz się o nim dowiedzieć? Jak też wytłumaczy
                    > sz brak konieczności powiadamiania "wszystkiech potencjalnych wierzycieli" o po
                    > stępowaniu spadkowym?

                    Może tym, że wierzyciel powinien sam się dowiedzieć?

                    > Brak takiej informacji godziło by w ich ineteres ponieważ
                    > nie mogli by później wystąpić o spłatę długów, a jednak WYSTĘPUJĄ i jakoś nie
                    > czytałem byś gdzieś pisał, ze tego typu wnioski są bezprawne.

                    Dlaczego wniosek o zapłatę długu miałby byc bezprawny?
                    • maaac Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 09:57
                      Ok rozumiem?
                      Można więc spadek przyjąć "bezwarunkowow" (albo inaczej się to nazywa w języku prawniczym) wtedy ryzykując pojawienie się roszczeń, o których nie wiemy albo z klauzulą "z dobrodziejstwem inwentarza", która w języku prawniczym oznacza ograniczenie roszczeń do wysokości przejętego spadku. Tak?
                      Oczywiście "wszyscy o tym wiedzą"? Pytanie tylko skąd się biorą te tragedie z pojawiającymi się długami, o których rodziny nie miał pojęcia? Przecież w tym momencie WSZYSCY powinni stosować klauzlę (czy tak się to nazywa?) "z dobrodziejstwem inwentarza" bo niezastosowanie jej jest obarczone ryzykiem finansowego samobójstwa. Chyba, że taka klauzla ma również niekorzystne konsekwencje dla przejmującego spadek skoro nie jest używana powszechnie?

                      PS.
                      Z dobrodziejstwem inwentarza w jezyku potocznym NIE oznacza "z odpowiedzialnością za długi do wysokości majątku" ale "z wszelkimi konsekwencjami wynikającymi z przejmowania tego majątku bez względu jakie one by nie były" - to cholernie różna interpretacja.
                      • spokojny.zenek Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 12:09
                        maaac napisał:

                        > Ok rozumiem?
                        > Można więc spadek przyjąć "bezwarunkowow" (albo inaczej się to nazywa w języku
                        > prawniczym) wtedy ryzykując pojawienie się roszczeń, o których nie wiemy albo z
                        > klauzulą "z dobrodziejstwem inwentarza", która w języku prawniczym oznacza ogr
                        > aniczenie roszczeń do wysokości przejętego spadku. Tak?

                        Tak.

                        > Oczywiście "wszyscy o tym wiedzą"?

                        Jak widać - nie wiedzą. Właśnie dlatego za tak ważne uważam informowanie ludzi o tym i prostowanie bredni wciąż się na te temat pojawiających. Właśnie dlatego, by ludzie wiedzieli, jak postąpić w takiej sytuacji i by uniknęli takich tragedii.


                        Pytanie tylko skąd się biorą te tragedie z p
                        > ojawiającymi się długami, o których rodziny nie miał pojęcia? Przecież w tym mo
                        > mencie WSZYSCY powinni stosować klauzlę (czy tak się to nazywa?) "z dobrodziejs
                        > twem inwentarza" bo niezastosowanie jej jest obarczone ryzykiem finansowego sam
                        > obójstwa. Chyba, że taka klauzla ma również niekorzystne konsekwencje dla przej
                        > mującego spadek skoro nie jest używana powszechnie?

                        Nie ma. Problemem jest to, o czym wspomniała winnie.
                        Tym bardziej więc trzeba informować.


                        > PS.
                        > Z dobrodziejstwem inwentarza w jezyku potocznym NIE oznacza "z odpowiedzialnoś
                        > cią za długi do wysokości majątku" ale "z wszelkimi konsekwencjami wynikającymi
                        > z przejmowania tego majątku bez względu jakie one by nie były" - to cho
                        > lernie różna interpretacja.

                        To prawda. Zwrot frazeologiczny wziął się stąd, że ktoś go gdzieś zapożyczył z języka prawnego ale nie rozumiejąc - użył w przeciwstawnym znaczeniu. I w takim się on utrwalił.

    • tymon99 Re: Bantustan a prawo spadkowe-radzę przczytać... 31.10.12, 12:25
      jeśli wyjechał za granicę i nie interesował się losem własnych rodziców - do tego stopnia, że zmarli w nędzy zadłużeni po uszy - to dobrze mu tak, albowiem napisane jest "czcij ojca swego i matkę swoją".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja