Reality show z diabłem

07.02.05, 19:34
Kolejna sierota po grubej kresce przekonuje nas, ze niczego sie przez te 15
lat nie nauczyła. Nie byłoby tego bałaganu, tej histerii, gdyby zrobiono to,
co zrobili Niemcy, Czesi, Slowacy, Węgrzy. Mumia Wolnosci wolala trzymac
trupa w szafie, co jakis czas popsikujac dezodorantem i udajac, ze własciwie
wcale nie smierdzi. Sugestie, ze moze by tak trupa pochowac i wywietrzyc
pokoj, wzorem sąsiadow, były uznane za wyraz barbarzynstwa i zdziczenia
obyczajow.

Jak widze, kampania histerii trwa. Jutro przeczytamy o lustracyjnym
holokauscie (bo "lustracyjne tsunami" juz bylo).
    • pjpb Re: Reality show z diabłem 07.02.05, 20:29
      to jest paranoja. po tygodniu kiedy bylo wiadomo ze czesciowa adresowa baza
      danych archiwow ipn-u jest 'w obiegu' i czym ona jest, 'gazeta wyborcza'
      wybuchnela artykulem o 'ubeckiej liscie' po czym laje wszystkich wokol za skutki
      histerii jaka sama rozpetala. czym innym mozna to wytlumaczyc jak nie hipokryzja
      i antylustracyjnym zacietrzewieniem?
      przy odrobinie dobrej [sic!] checi podobna burze mozna wywolac z publikacji
      ksiazki telefonicznej. tam tez swinie sasiaduja z bohaterami, a bez znajomosci
      czlowieka z samego wpisu nie wynika dokladnie nic. przy odrobinie wysilku
      moznaby sprobowac i z tamtej szacownej ksiegi zrobic bozka ktorym masy sie beda
      niezdrowo podniecaly a odpowiedzialni za zaistnialy balagan beda krecili glowami
      i od czci odsadzac tpsa....
      • kpix Re: Reality show z diabłem 07.02.05, 21:48
        > przy odrobinie dobrej [sic!] checi podobna burze mozna wywolac z publikacji
        > ksiazki telefonicznej.

        czy widziales ksiazke telefoniczna, ktora jest trzymana pod kluczem przez
        instytut nazwany instytutem _pamieci_narodowej_ ?

        czy widziales, zeby na jakiejs stronie yellow_pages serwer przez kilka godzin
        zatykal sie serwer od wejsc?

        a czy widziales, zeby pojawialy sie kolejne wersje ksiazki telefonicznej, w
        ktorej kolejni autorzy prywatnie umieszczali nieistniejace nazwiska?

        Opanuj sie, czlowieku...
        • janek007 Re: Reality show z diabłem 07.02.05, 22:43
          "czy widziales ksiazke telefoniczna, ktora jest trzymana pod kluczem przez
          instytut nazwany instytutem _pamieci_narodowej"
          Nie byla trzymana pod kluczem ale miala ograniczony dostep, tak samo jak lista
          telfoniczna z numerami zastrzezonymi.

          "czy widziales, zeby na jakiejs stronie yellow_pages serwer przez kilka godzin
          zatykal sie serwer od wejsc?"
          Nie, ale jest to latwo wyobrazalne, np. jezeli jakas firma oferuje serwis na
          ktory jes duzy popyt. W tym wypadku tym serwisem z duzym popytem byla 'Lista
          IPNu'.

          "a czy widziales, zeby pojawialy sie kolejne wersje ksiazki telefonicznej, w
          ktorej kolejni autorzy prywatnie umieszczali nieistniejace nazwiska?"

          Ciekawe kto to robi. Dlatego IPN powinien na swoich stronach internetowych
          opublikowac oficyjalna liste 'Liste IPNu'.
          No i co? Madralo...
          • x3936012 Wildstein - TAK! Maleszka - NIE! 10.02.05, 12:00

      • achutek Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 09:49
        Osoby noszace rzadkie nazwiska i nie wystepuja na liscie moga oddychac
        spokojnie. Rowniez Ci z nazwiskami popularnymi, kiedy zawsze mozna powiedziec,
        to nie ja. Gorzej z tymi, co maja rzadkie nazwiska i imie sie zgadza i znajduja
        sie na liscie, a sa niewinne. Z kolei osoby z nieczystym sumieniem powinny same
        wiedziec, czemu zawdzieczaja znalezienie sie na liscie. Zawsze mowiono prawda
        na wierzch wyjdzie predzej czy pozniej. Niewatpliwie mieszane uczycia maja
        osoby, ktore na tej liscie znalazly sie z innych powodow. Je nalezy chronic i
        bronic. Pytanie w jaki sposob? Liste nalezalo opublikowac, tylko opracowana, z
        wyjasnieniami, moze zaopatrzona w date urodzenia, co dawaloaby okreslona
        pewnosc, do kogo sie dany zapis odnosi. W tej postaci opublikowana lista nie
        spelnia swej roli. Czekac na pelne je opracowanie jeszczez nastepnych 15 lat,
        tez nie mozna, tego nie mozna uczynic ofiarom systemu komunistycznego.
        Calkowita odnowa odgorna jest jedyna szansa, aby Polska stala sie Polska
        akceptowana w swiecie. Ale ktoz oddaje wladze dobrowolnie. Tym bardziej nie
        czynia tego Ci, co maja grube brudy za uszami. Zwracam uwage na komentarze
        zagraniczne, jezeli pijanstwo, kradziez samochodow zeszly na plan drugi, to na
        pierwszym planie sa polskie skandale, lapowkarstwo i korupcja elit rzadzacych.
        Brawo?! Zycze, aby ta cala dyskusja nie podziela spoleczenstwa polskiego na dwa
        zwalczajace sie strony, lecz zjednoczyla w walce o inna Polske. Haslo precz z
        komuna nalezy dzisiaj zastapic precz z postkomuchami, ktorzy nazwywaja sie
        butnie socjaldemokratami, jakkolwiek nie wiedza, co ta nazwa oznacza. Oni sa
        zmora obecnej Rzeczypospolitej.
      • rapatap Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 12:43
        'gazeta wyborcza'
        > wybuchnela artykulem o 'ubeckiej liscie' po czym laje wszystkich wokol za
        skutki
        > histerii jaka sama rozpetala. czym innym mozna to wytlumaczyc jak nie
        hipokryzj
        > a
        > i antylustracyjnym zacietrzewieniem?
        dokładny cytat z artykułu z 29 stycznia brzmi: "Lista funkcjonariuszy milicji
        i tajnych służb PRL, agentów i kandydatów na agentów z nieprawdopodobną liczbą
        240 tys. nazwisk krąży po Polsce". Wymienione są więc wszystkie kategorie
        ludzi, które mogły się znaleźć na liście. Czy to GW utożsamia listę Wildsteina
        z listą agentów??? Przecież widać, że nie.
    • rfrank Re: Reality show z diabłem 07.02.05, 20:38
      miara czlowieczenstwa jest sila w dazeniu do prawdy. Autor tego artykulu robi wszystko, zeby wsrod czytelnikow ta sile zabic.
      • kpix Re: Reality show z diabłem 07.02.05, 21:53
        Miara czlowieczenstwa jest ustanowienie w spoleczenstwie prawa i obrona przed
        linczem.

        Sila w dazeniu do prawdy nie moze wyprzedzac niewinnych ofiar: wezmy przyklad
        eksperymentow medycznych nad fizjologia bolu w obozach koncentracyjnych. Skoro
        dzieki nim, medycyna poszla nieslychanie do przodu i ludzkosc po 45 roku leczona
        jest lepiej - to czy to oznacza, ze eksperymenty byly prowadzone slusznie??
        • janek007 Zaczyna ci sie mieszac. A co z... 07.02.05, 22:45
          wplywem zycia seksualnego mrowek na ksiezycu na przyplywy oceanow? He...
        • pyzol1 Re: Reality show z diabłem 07.02.05, 23:49
          "Skoro
          > dzieki nim, medycyna poszla nieslychanie do przodu i ludzkosc po 45 roku
          leczon
          > a
          > jest lepiej - to czy to oznacza, ze eksperymenty byly prowadzone slusznie??
          Do kpix:

          Bardzo rzadko uzywam takiego jezyka, ale tym razem swiadomie do niego sie
          odwolam:

          - sluchaj ty wszawa gnido,zaden z eksperymentow prowadzonych w niemieckich
          obozach kazni nie zaowocowal "nieslychanym pojsciem do przodu medycyny". Podaj
          konkretny przyklad, smierdzielu, wprowadzajacy wymeczone ofiary Mengelego do
          antylustracyjnej histerii ubectwa!

          Mozna przekroczyc granice dobrego smaku i to juz jest fatalne, ale zerowanie na
          niewyobrazalnych dla ciebie, tluku, tragediach tzw. "kroliczkow" to juz nie
          brak dobrego smaku - to zbrodnia.

          Modl sie, abys nigdy mnie, twarza w twarz,nie spotkal,

          Katarzyna Makowska
          • kpix Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 01:08

            Dlugo zastanawialem sie, czy odpowiadac czlowiekowi, ktory zbulwersowal sie
            dlatego, ze nie zrozumial intencji przedmowcy. Pomine ohydne inwektywy.

            Droga Katarzyno Makowska. Ja moge spokojnie zrezygnowac z wszelkiego dotykania
            sprawy eksperymentow nazistowskich. Moje zdanie na ich temat wyrazilem wczesniej
            jasno. Moge powiedziec to, co chce powiedziec, w inny sposob.

            Ja w swoim poscie zajalem sie stwierdzeniem: "miara czlowieczenstwa jest sila w
            dazeniu do prawdy" i rozwazylem je jako twierdzenie o charakterze etycznym.

            Sila w dazeniu do prawdy jako taka rzeczywiscie powina stac wysoko w hierarchii.
            Jestem naukowcem i wyznaje to z glebi serca.

            Jednakze sa ROWNIEZ INNE imperatywy, ktore powinny stac wysoko w hierarchii.
            Takimi postawami sa obrona przez praworzadne panstwo zasady domniemania
            niewinnosci i przekrywajace sie z nia obrona przez praworzadne panstwo
            bezwzglednego zakazu linczu.

            Sprawa listy Wildsteina, czy szerokiego udostepnienia akt SB jest typowa'
            sytuacja', w ktorej ma miejsce konflikt tych kilku imperatywow.

            Moja intencja jest prosta mysl, ze nie zgadzam sie na to, ze najwlasciwszym dla
            tzw. porzadnego czlowieka jest w tej sprawie WYLACZNE dazenie do prawdy, czyli
            ze nie zgadzam sie na to, ze "miara czlowieczenstwa jest sila w dazeniu do
            prawdy" akurat w takiej sytuacji. Nie mozna dazyc do prawdy po przyslowiowych
            trupach, chcac nadal uwazac to dazenie za etyczne, poniewaz konieczny jest
            jeszcze namysl, czy takie dazenie nie doprowadzi do wiekszych nieszczesc, niz
            niewiedza danej prawdy.

            Pozdrawiam, zyczac na przyszlosc szerszego rozumienia intencji postow adwersarzy.

            • janek007 Naukowcem? Chyba od spraw niepotrzebnych. 08.02.05, 01:52
              • kpix slyszales o tym,ze glupi mezczyzna nie jest sexy? 08.02.05, 02:17
                :)

                dobranoc.
                • janek007 Oh! Wiec ty to sexuolog, dlatego tak pie.....sz. 08.02.05, 04:11
            • pyzol1 Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 08:36


              Zgodnie z moimi przewidywaniami, nie byles w stanie podac zadnego przykladu
              odkrywczosci niemieckich eksperymentow na wiezniach, jako istotnego wkladu w
              rozwoj medycyny. Nie uzywaj wiec argumentow wyssanych z palca, jezeli sobie nie
              zyczysz aby twoje intencje byly odbierane niewlasciwie. Zadne intencje nie
              uzasadniaja powolywania sie na brednie, a wrecz przeciwnie - powaznie oslabiaja
              swoja sile przekonywania.

              Lekkosc, z jaka dopusciles sie tego naduzycia, wykazuje, iz twoja etyka wymaga
              co najmniej powaznej...hmmm.. reedukacji. Poki co - moze wiec nie wypowiadaj n
              a jej tematy etyczne.

              Kaska
              • kpix Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 11:49
                >Zadne intencje nie uzasadniaja powolywania sie na brednie, a wrecz przeciwnie
                >- powaznie oslabiaja swoja sile przekonywania.
                Masz racje, nie powinno sie tak robic, jak zrobilem.

                Nie jestem w stanie dyskutowac na temat pozniejszych skutkow tych eksperymentow,
                poniewaz nie jestem biologiem. Byc moze rzeczywiscie przesadzilem, choc
                slyszalem takie opinie od studentow medycyny. Z pewnoscia nie chodzilo o te
                brutalne eksperymenty, ktore byly niepotrzebne, (i w tym sensie rzeczywiscie
                napisalem brednie, ze chodzi o jakas fizjologie bolu), ale pewnie o jakis postep
                w badaniach nad stopniem odpornosci na szczepionki tyfusu, cholery, zoltej febry
                itp, czy postep w transplantologii. Jak mowie, nie o to mi tym wszystkim chodzi
                i z calej sprawy moge sie spokojnie wycofac.

                >Lekkosc, z jaka dopusciles sie tego naduzycia, wykazuje, iz twoja etyka
                >wymaga co najmniej powaznej...hmmm.. reedukacji. Poki co - moze wiec nie
                >wypowiadaj na jej tematy etyczne.
                Jeszcze raz. Mi chodzilo o pokazanie, ze slowa "miara czlowieczenstwa jest sila
                w dazeniu do prawdy" nie sa prawdziwe _w_kazdym_momencie_ i ucieklem sie do
                drastycznego, przejaskrawionego przykladu degeneracji ludzkiej, gdy czlowiek
                slepo -wlasnie- dazy do prawdy. Czy nazistowscy doktorzy nie dazyli do prawdy?
                Dazyli, "chcieli sie dowiedziec", tylko po trupach. Inny (znow) drastyczny
                przyklad: eksperymenty z eksponowaniem zolnierzy na promieniowanie w wyniku
                wybuchu bomby atomowej. Czy to nie bylo dazenie do prawdy? Jak najbardziej! To
                bylo dazenie do oceny zagrozenia promieniowania jadrowego i przyszlego ustalenia
                regul jego eliminacji. Tyle ze eksperymentatorzy nie mieli do tego prawa, bo
                isnialy INNE imperatywy moralne, ktorym im przekroczyc nie bylo wolno.

                Jednoczesnie Kasko, musze powiedziec, ze sama uzylas ohydnej potwarzy, piszac
                "antylustracyjna histeria ubectwa". Jest to oskarzenie Gazety Wyborczej o to, ze
                jest ona "ubectwem". Nie masz prawa do takiego oskarzenia i w duzej mierze
                spotwarzalas w tym momencie wielu dziennikarzy tej gazety, ktorzy walczyli z
                komuna, zebys teraz mogla napisac taka brednie. Mozna nie lubic GW za zbyt silna
                obrone zakazu linczu, ale przekroczylas w tym momencie granice dobrego smaku,
                nie mowiac juz o etycznym wyczuciu.
                • gini Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 12:01
                  Nikt nikogo nie chce linczowac, ale osadzic, GW nie sprzeciwia sie wiec zadnemu
                  linczowi, ale sprawiedliwemu osoadowi .A podobno mamy panstwo prawa.
                  • kpix Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 13:09

                    Sprawiediwy osad to jest taki, w ktorym konkretna osoba zostaje przez prawomocne
                    cialo podejrzana na podstawie rzetelnych przeslanek, a nastepnie w wyniku
                    rzetelnej rozprawy, w ktorej przysluguja jej pelne prawa oskarzonego (i nadal
                    jeszcze niewinnego), a oskarzajacemu pelny wglad w akta, nastepuje stwierdzenie
                    sadu: tak, nie, razem ze wszystkimi odcieniami. To, co sie teraz dzieje, nie ma
                    nic wspolnego ze sprawiedliwoscia.

                    Zaden sprawiedliwy osad wrecz nie moze nastapic, gdy pewna liste uznaje sie za
                    liste "zlych", gdy tymczasem sa na niej przemieszani winni i niewinni i NIE
                    WIADOMO, kto jest winny, a kto niewinny, a nawet nie wiadomo, czy Jan Iksinski
                    to TEN Jan Iksinski, a jezeli nawet to TEN, to czy byl on wspolpracownikiem czy
                    kandydatem na wspolpracownika, a jezeli nawet wspolpracownikiem, to jaka byla
                    skala jego czynu. Spoleczenstwo wyraza swoj pozbawiony sprawiedliwosci osad na
                    podstawie czegos, co NIE ZAWIERA informacji, ktore go do tego osadu uprawniaja.
                    A cecha kazdego spoleczenstwa jest podatnosc na lincz na podstawie domnieman.

                    Przeczytaj tresc oswiadczenia rzecznika praw obywatelskich:
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62267,2524539.html

                    w tym zdania:
                    "Jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie mogę milczeć wobec praktyk, które niosą
                    zagrożenie dla różnych wartości konstytucyjnych, które mogą prowadzić do krzywdy
                    ludzkiej na poważną skalę."

                    "Nie mam żadnych wątpliwości, że w konkretnej sytuacji, skoro na jednej liście
                    znajdują się nazwiska funkcjonariuszy i współpracowników aparatu przemocy
                    totalitarnego państwa obok ofiar tego systemu, rozpowszechnianie i
                    upublicznianie takiej listy jest niedopuszczalne, gdyż zasada jawności musi
                    zejść w tym przypadku na drugi plan."

                    "obywatelom służy prawo do rzetelnej informacji, zaś udostępnianie określonej
                    listy rzetelnej informacji oczywiście nie zapewnia"
                    • gini Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 13:30
                      kpix napisał:

                      >
                      > Sprawiediwy osad to jest taki, w ktorym konkretna osoba zostaje przez
                      prawomocn
                      > e
                      > cialo podejrzana na podstawie rzetelnych przeslanek, a nastepnie w wyniku
                      > rzetelnej rozprawy, w ktorej przysluguja jej pelne prawa oskarzonego (i nadal
                      > jeszcze niewinnego), a oskarzajacemu pelny wglad w akta, nastepuje
                      stwierdzenie
                      > sadu: tak, nie, razem ze wszystkimi odcieniami. To, co sie teraz dzieje, nie
                      ma
                      > nic wspolnego ze sprawiedliwoscia.

                      Wez pod uwage, ze na liscie nie ma konkretynych osob a jedynie nazwiska .
                      Gdyby przy nazwisku stalo, JAN Kowalski syn Antoniego urodzony, 15 5 1956 i
                      zamieszkaly w Krakowie,przy ulicy jakiejs tam to bylaby konkretna osoba .
                      Nazwisko i imie to nie zadne dane osobowe, ilu Smithow jest w USA i GB?
                      Ludzie przestancie klamac!!!


                      >
                      > Zaden sprawiedliwy osad wrecz nie moze nastapic, gdy pewna liste uznaje sie za
                      > liste "zlych", gdy tymczasem sa na niej przemieszani winni i niewinni i NIE
                      > WIADOMO, kto jest winny, a kto niewinny, a nawet nie wiadomo, czy Jan Iksinski
                      > to TEN Jan Iksinski, a jezeli nawet to TEN, to czy byl on wspolpracownikiem
                      czy
                      > kandydatem na wspolpracownika, a jezeli nawet wspolpracownikiem, to jaka byla
                      > skala jego czynu. Spoleczenstwo wyraza swoj pozbawiony sprawiedliwosci osad na
                      > podstawie czegos, co NIE ZAWIERA informacji, ktore go do tego osadu
                      uprawniaja.
                      >
                      To nie spoleczenstwo to GW chce wcisnac dziecko w brzuch ludziom.
                      Jak nawet znajde swoje nazwisko na liscie, wcale nie polece narobic larum, bo
                      jestem pewna, ze nie o mnie chodzi.Gdy ewentualnie przyjdzie sasiadka, i powie
                      znalazlam Cie na liscie bylas TW, to ona nie ma szans, bo to ona musi
                      udowodnic, ze na tej liscie bylam wymieniona ja konkretnie, a nie jakas inna
                      pani z Pipidowka dolnego.
                      Tak to dziala, zyjemy w panstwie prawa podobno wiec to jeszcze na razie wine
                      trzeba udowadniac .
                      Chyba, ze trzeba udowadniac, niewinnosc...


                      A cecha kazdego spoleczenstwa jest podatnosc na lincz na podstawie domnieman.

                      Jaki lincz?I jaka to cecha kazdego spoleczenstwa?W takim razie nie wono nikogo
                      oskarzac w procesach karnych bo byc moze zle spoleczenstwo zacznie linczowac.

                      >
                      > Przeczytaj tresc oswiadczenia rzecznika praw obywatelskich:
                      > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62267,2524539.html
                      >
                      > w tym zdania:
                      > "Jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie mogę milczeć wobec praktyk, które niosą
                      > zagrożenie dla różnych wartości konstytucyjnych, które mogą prowadzić do
                      krzywd
                      > y
                      > ludzkiej na poważną skalę."

                      Jakies przyklady?Nic dziwnego, zer panstwo jest w stanie rozkladu, skoro
                      prawnicy belkoca.Gdzie kto kiedy naruszyl jakis artykul panie Zollu.

                      >
                      > "Nie mam żadnych wątpliwości, że w konkretnej sytuacji, skoro na jednej liście
                      > znajdują się nazwiska funkcjonariuszy i współpracowników aparatu przemocy
                      > totalitarnego państwa obok ofiar tego systemu, rozpowszechnianie i
                      > upublicznianie takiej listy jest niedopuszczalne, gdyż zasada jawności musi
                      > zejść w tym przypadku na drugi plan."

                      Dlaczego?Bo pan tak twierdzi?No to ladnego rzecznika praw mamy, zasada jawnosci
                      na drugi plan.
                      Prosze wiec zakazac druku ksiazek telefonicznych, bo tam sa nazwiska ubekow i
                      ich ofiar, na jednej liscie.
                      Moje imie i nazwisko i imie Piotrowskiego, szik!!!


                      >
                      > "obywatelom służy prawo do rzetelnej informacji, zaś udostępnianie określonej
                      > listy rzetelnej informacji oczywiście nie zapewnia"

                      Proponuje zamknac GW, ktorej REM zarzucila dezinformacje, ale co tam
                      dezinformujecie panstwo dalej.
                      • kpix Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 14:14
                        >Wez pod uwage, ze na liscie nie ma konkretynych osob a jedynie nazwiska .
                        >Gdyby przy nazwisku stalo, JAN Kowalski syn Antoniego urodzony, 15 5 1956 i
                        >zamieszkaly w Krakowie,przy ulicy jakiejs tam to bylaby konkretna osoba.

                        Przeczytaj raz moj post, zanim odpiszesz. Przeciez ja akapit nizej
                        pisalem dokladnie to samo! Skoro obaj sie zgadzamy w tym punkcie, to nie moze
                        byc mowy o zadnym sprawiedliwym osadzie, do ktorego spoleczenstwo (w postaci
                        jego jednostek) byloby uprawnione na podstawie tej listy!

                        >Jak nawet znajde swoje nazwisko na liscie, wcale nie polece narobic larum, bo
                        >jestem pewna, ze nie o mnie chodzi.
                        Ty nie, bo nie znalazlas sie na liscie i nie mialas przezyc psychicznych
                        z tym zwiazanych. Dlatego nie mozesz do konca odpowiadac za wlasne zachowanie
                        w tej sytuacji. Ale wielu innych ludzi, choc pewnie sa pewni, ze nie o nich
                        chodzi, zglaszaja sie do IPNu o dodatkowe zapewnienie, ze sa czysci.
                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62266,2528459.html

                        >Gdy ewentualnie przyjdzie sasiadka, i powie znalazlam Cie na liscie bylas TW,
                        >to ona nie ma szans, bo to ona musi udowodnic, ze na tej liscie bylam
                        >wymieniona ja konkretnie, a nie jakas inna pani z Pipidowka dolnego.
                        Gdyby spoleczenstwo bylo brylantowe: znalo sie na logice i postepowalo
                        etycznie, to mialoby to miejsce. Tymczasem prawda o spoleczenstwie,
                        przynajmniej w Polsce, jest taka ze jest glodne sensacji, jest zawistne,
                        wystarcza jemu pomowienie, by obrazac czy spotwarzac. W zupelnie zwyklych
                        sprawach obgadujemy innych za plecami, nie dajac tym "innym" wytlumaczyc sie,
                        a czesto raz nastawieni "przez sasiadke" traktujemy tlumaczenia tendencyjnie.
                        Wez rowniez pod uwage, ze jestesmy w kraju, gdzie sa prywatne firmy i nie ma
                        doslownie zadnej kontroli nad tym, czy ktos nie zostanie z powodu listy
                        zwolniony z pracy: jest silna nadwyzka chetnych do pracy nad pracodawcami i
                        pracodawcy moga przebierac jak w ulegalkach, wedlug zupelnie dowolnego
                        kryterium: czy ma dlugie nogi, czy jest synkiem kierownika, ale i TEZ czy jest
                        na liscie Wildsteina. Nic (realnie!) takiego pracodawcy od tego nie odwiedzie.
                        Juz pierwszy pozew zostal zlozony, w ktorej osoba uwaza, ze zostala zwolniona,
                        poniewaz imie i nazwisko identyczne z jej imieniem i nazwiskiem figuruje na liscie.

                        >Jaki lincz?I jaka to cecha kazdego spoleczenstwa?W takim razie nie wono nikogo
                        >oskarzac w procesach karnych bo byc moze zle spoleczenstwo zacznie linczowac.
                        Czyli ze uwazasz, ze bycie na takiej liscie stanowi JAKAKOLWIEK podstawe do
                        oskarzenia? Czy ktos, widzac nazwisko Iksinskiego na tej liscie, jest na tej
                        podstawie uprawniony do oskarzenia go o to, ze jest TW, albo do publicznego
                        mowienia, albo do prywatnego pomawiania go? Niewinny Iksinski bedzie "w
                        swietle niebios" nadal niewinny, ale CO Z TEGO, skoro na ziemi ludzie moga sie
                        od niego odsunac, albo moze nie dostac sie do pracy, albo z niej wyleciec,
                        albo ktos mu cos namaluje na drzwiach? Zatem jesli jestem na liscie, a jestem
                        niewinny, to potrzebuje dodatkowego glejtu z IPN, ze jestem niewinny, poniewaz
                        ludzie kiedys moga uznac to za argument przeciwko mnie. I dlatego ludzie
                        przychodza teraz do IPN, klnac na Wildsteina.

                        Pozdrawiam.

                        ps. przez kilka godzin nie moge odpowiedziec.
                        • gini Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 14:30
                          kpix napisał:

                          > >Wez pod uwage, ze na liscie nie ma konkretynych osob a jedynie nazwiska .
                          > >Gdyby przy nazwisku stalo, JAN Kowalski syn Antoniego urodzony, 15 5 1956
                          > i
                          > >zamieszkaly w Krakowie,przy ulicy jakiejs tam to bylaby konkretna osoba.
                          >
                          > Przeczytaj raz moj post, zanim odpiszesz. Przeciez ja akapit nizej
                          > pisalem dokladnie to samo! Skoro obaj sie zgadzamy w tym punkcie, to nie moze
                          > byc mowy o zadnym sprawiedliwym osadzie, do ktorego spoleczenstwo (w postaci
                          > jego jednostek) byloby uprawnione na podstawie tej listy!


                          A kto to sugeruje?Przeciez kazdy normalny czlowiek wie, ze na podstawie nazwisk
                          sadzic sie nie da.


                          > >Jak nawet znajde swoje nazwisko na liscie, wcale nie polece narobic larum,
                          > bo
                          > >jestem pewna, ze nie o mnie chodzi.
                          > Ty nie, bo nie znalazlas sie na liscie i nie mialas przezyc psychicznych
                          > z tym zwiazanych.

                          A skad wiesz ?Ciekawa jestem?Znasz moje imie nazwisko?A skad moge wiedziec.


                          Dlatego nie mozesz do konca odpowiadac za wlasne zachowanie
                          > w tej sytuacji.

                          W jakiej sytuacji?Znasz moje imie i nazwisko?Wiesz czy jest ono na liscie,
                          jezeli tak to skad.

                          Ale wielu innych ludzi, choc pewnie sa pewni, ze nie o nich
                          > chodzi, zglaszaja sie do IPNu o dodatkowe zapewnienie, ze sa czysci.
                          >
                          Skad wiesz po co sie zglaszaja ludzie do IPN?Kazdy Ci sie tlumaczy?Czy IN Ci
                          sie tlumaczy.
                          Jak sie znalazlo imùie i nazwisko kogos urodzonego w 1995 roku jak to ktos
                          tutaj tlumaczyl to co?Mamusia i Tatus biegiem poleca do IPN by go oczyscic z
                          zarzutu o wspolprace z SB w 1985 roku, kiedy czlowieka na swiecie nie bylo?
                          Umiaru troszke w wypisywaniu glupot,prosze.

                          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62266,2528459.html
                          >
                          > >Gdy ewentualnie przyjdzie sasiadka, i powie znalazlam Cie na liscie bylas
                          > TW,
                          > >to ona nie ma szans, bo to ona musi udowodnic, ze na tej liscie bylam
                          > >wymieniona ja konkretnie, a nie jakas inna pani z Pipidowka dolnego.
                          > Gdyby spoleczenstwo bylo brylantowe: znalo sie na logice i postepowalo
                          > etycznie, to mialoby to miejsce. Tymczasem prawda o spoleczenstwie,
                          > przynajmniej w Polsce, jest taka ze jest glodne sensacji, jest zawistne,
                          > wystarcza jemu pomowienie, by obrazac czy spotwarzac. W zupelnie zwyklych
                          > sprawach obgadujemy innych za plecami, nie dajac tym "innym" wytlumaczyc sie,
                          > a czesto raz nastawieni "przez sasiadke" traktujemy tlumaczenia tendencyjnie.
                          > Wez rowniez pod uwage, ze jestesmy w kraju, gdzie sa prywatne firmy i nie ma
                          > doslownie zadnej kontroli nad tym, czy ktos nie zostanie z powodu listy
                          > zwolniony z pracy: jest silna nadwyzka chetnych do pracy nad pracodawcami i
                          > pracodawcy moga przebierac jak w ulegalkach, wedlug zupelnie dowolnego
                          > kryterium: czy ma dlugie nogi, czy jest synkiem kierownika, ale i TEZ czy jest
                          > na liscie Wildsteina. Nic (realnie!) takiego pracodawcy od tego nie odwiedzie.
                          > Juz pierwszy pozew zostal zlozony, w ktorej osoba uwaza, ze zostala zwolniona,
                          > poniewaz imie i nazwisko identyczne z jej imieniem i nazwiskiem figuruje na
                          lis
                          > cie.
                          >
                          > >Jaki lincz?I jaka to cecha kazdego spoleczenstwa?W takim razie nie wono ni
                          > kogo
                          > >oskarzac w procesach karnych bo byc moze zle spoleczenstwo zacznie linczow
                          > ac.
                          > Czyli ze uwazasz, ze bycie na takiej liscie stanowi JAKAKOLWIEK podstawe do
                          > oskarzenia? Czy ktos, widzac nazwisko Iksinskiego na tej liscie, jest na tej
                          > podstawie uprawniony do oskarzenia go o to, ze jest TW, albo do publicznego
                          > mowienia, albo do prywatnego pomawiania go? Niewinny Iksinski bedzie "w
                          > swietle niebios" nadal niewinny, ale CO Z TEGO, skoro na ziemi ludzie moga sie
                          > od niego odsunac, albo moze nie dostac sie do pracy, albo z niej wyleciec,
                          > albo ktos mu cos namaluje na drzwiach? Zatem jesli jestem na liscie, a jestem
                          > niewinny, to potrzebuje dodatkowego glejtu z IPN, ze jestem niewinny, poniewaz
                          > ludzie kiedys moga uznac to za argument przeciwko mnie. I dlatego ludzie
                          > przychodza teraz do IPN, klnac na Wildsteina.
                          >
                          > Pozdrawiam.
                          >
                          > ps. przez kilka godzin nie moge odpowiedziec.
                          • kpix pilna odp. 08.02.05, 14:48
                            nie, nie znam twojego nazwiska i nie mam pojecia, czy jest na liscie. Zdanie
                            "nie znalazlas sie na liscie" napisalem po twoich slowach "Jak nawet znajde
                            swoje nazwisko na liscie" i zalozeniu szczerosci wobec tego, co napisalas.

                            Odpisze pozniej.
                            • gini Re: pilna odp. 08.02.05, 16:03
                              kpix napisał:

                              > nie, nie znam twojego nazwiska i nie mam pojecia, czy jest na liscie. Zdanie
                              > "nie znalazlas sie na liscie" napisalem po twoich slowach "Jak nawet znajde
                              > swoje nazwisko na liscie" i zalozeniu szczerosci wobec tego, co napisalas.
                              >
                              > Odpisze pozniej.

                              A jak juz ktos chce postawic mi jakis zarzut, to ja bardzo prosze.Tyle, ze
                              trzeba najpierw udowodnic mi wine popelniona.
                              Wtedy ewentualnie mode porozma
                              wiav, wiem, ze chodzi o mnie, konkretna osobe, urodzona w tym i tym roku z
                              konkretnych rodzicow.
                              Wtedy ewentualnie poprosze WAS panstwo o przedstawienie jakichs konkrektynch
                              zarzutow.
                              Gdzie do nioslam, na kogo donioslam, w ktoryù roku, i prosze mi to wszystko
                              udowodnic.

                              Przedstawic dowody panu Olejnikowi, i On juz wyzmazy akt oskarzenia.
                              Mam nadzieje, ze jakies tam dowody znajdzie.Jestem dobry czlowiek, szukaj Kaziu
                              tych dowodow na mnie.
                          • kpix spozniona odpowiedz 08.02.05, 18:56
                            >A skad wiesz? Ciekawa jestem?Znasz moje imie nazwisko?A skad moge wiedziec.
                            (...)
                            >Znasz moje imie i nazwisko? Wiesz czy jest ono na liscie, jezeli tak to skad?

                            CZYZBYS SIE ZDENERWOWALA, Gini? Poczulas sie niepewnie? Lekki dyskomfort?
                            W koncu czemu sie denerwowujesz? - Bo zaistniala taka MOZLIWOSC, ze ktos
                            moglby UWAZAC, ze jestes na liscie! I mimo ze sama uwazasz, ze lista to
                            pikus, i ze nikt nie ma prawa oskarzac, ze jestes w tym wszystkim gora, i ze
                            to nie jest zaden dowod, to sam fakt, ze ktos cos powiedzial na temat tego, czy
                            jestes na liscie, zdaje sie wprawil Cie w dyskomfort.

                            >>nie moze byc mowy o zadnym sprawiedliwym osadzie
                            >A kto to sugeruje?
                            Jak rozumiem, Ty sama sugerujesz, piszac: "GW nie sprzeciwia sie wiec zadnemu
                            linczowi, ale sprawiedliwemu osadowi".

                            >Przeciez kazdy normalny czlowiek wie, ze na podstawie nazwisk sadzic sie nie da.
                            problem w tym, ze spoleczenstwo nie sklada sie z normalnych ludzi, jesli akurat
                            chodzi o to. Spoleczenstwo jest cholernie pochopne w osadzaniu innych.

                            Chyba, ze nie mowisz o spoleczenstwie, a wylacznie o prawie. Ale ja rozumiem, ze
                            cala wrzawa, ktora robi GW, czy Zoll, Zycinski itd, to nie jest stwierdzenie
                            banalu, ze "winny prawnie jest ten, ktory zostanie prawnie osadzony", ale obrona
                            przed osadem danych ludzi przez -ogolnie- spoleczenstwo: aktorow i innych
                            znanych postaci przez ogol, a ludzi niepublicznych przez ich sasiadow,
                            pracodawcow, kolegow w pracy czy innych znajomych.

                            Mysle, ze minelo jeszcze zbyt malo czasu, albo ja nie buszowalem wystarczajaco
                            w gazetach czy internecie. Ale z czasem pomawianie ludzi na podstawie tej calej
                            listy bedzie sie rozszerzac. Slyszalem juz o przypadkach, ze ktos sobie
                            wyswietla we wlasnej witrynie liste, zedytowawszy ja uprzednio: dodawszy to
                            i owo nazwisko. Jesli tak rzeczywiscie jest, to PO CO ludzie to robia, skoro
                            lista ma nic nie znaczyc? A jesli znaczy, to nie ma teraz zadnej metody REALNEJ,
                            szybkiej reakcji na takie ohydztwo.

                            >Skad wiesz po co sie zglaszaja ludzie do IPN? Kazdy Ci sie tlumaczy?
                            Naturalnie, ze nie wiem, ale zwykla znajomosc psychiki homo sapiens mowi mi,
                            ze jesli czujesz sie niewinna, to masz odruch i zglaszasz po oczyszczenie.
                            Z drugiej strony, moge sobie wyobrazic, ze jesli czujesz sie winna, to sie nie
                            zglaszasz, bo ci sie to nie kalkuluje: w wyniku procesu sadowego nie
                            spowodujesz, ze wymaza Cie z listy, a jeszcze twoj przypadek zostanie
                            naglosniony, wiec po co? Lepiej siedziec cicho i twierdzic, ze to przypadkowa
                            zbieznosc nazwisk.

                            >Jak sie znalazlo imie i nazwisko kogos urodzonego w 1995 roku jak to ktos
                            >tutaj tlumaczyl to co? Mamusia i Tatus biegiem poleca do IPN by go oczyscic z
                            >zarzutu o wspolprace z SB w 1985 roku, kiedy czlowieka na swiecie nie bylo?
                            >Umiaru troszke w wypisywaniu glupot, prosze.
                            Wlasnie "wcisnelas mi dziecko w brzuch". Sama uznalas, ze ja cos pisze, czy
                            uwazam, po czym uznalas, ze to glupota. Ale widze, ze to typowe. Przed chwila
                            bylem "ludziem, ktory nie przestaje klamac". Sluchaj, ten internet to jest
                            straszna ohyda - ludzie zatracaja hamulce w slowach.

                            Czy kolejka do IPNu sklada sie z samych "rodzicow dzieci urodzonych po 1995
                            roku"? Do tego sie problem sprowadza?

                            Pozdrawiam
                            • gini Re: spozniona odpowiedz 08.02.05, 19:23
                              kpix napisał:

                              > >A skad wiesz? Ciekawa jestem?Znasz moje imie nazwisko?A skad moge wiedziec
                              > .
                              > (...)
                              > >Znasz moje imie i nazwisko? Wiesz czy jest ono na liscie, jezeli tak to sk
                              > ad?
                              >
                              > CZYZBYS SIE ZDENERWOWALA, Gini?

                              A czym znowu?


                              Poczulas sie niepewnie? Lekki dyskomfort?


                              A z jakiej eacji dyskomfort, jest jakas gini na liscie?

                              > W koncu czemu sie denerwowujesz?


                              To Ty twierdzisz, ze ja sie denerwuje, wiec dyskutuj ze swoja teza sam, ja sie
                              dobrze bawie.

                              - Bo zaistniala taka MOZLIWOSC, ze ktos
                              > moglby UWAZAC, ze jestes na liscie!


                              A iech sobie uwaza w koncu na bohaterke wyjde jak jestem na liscie jako
                              pokrzywdzona.

                              I mimo ze sama uwazasz, ze lista to
                              > pikus, i ze nikt nie ma prawa oskarzac, ze jestes w tym wszystkim gora, i ze
                              > to nie jest zaden dowod, to sam fakt, ze ktos cos powiedzial na temat tego,
                              czy
                              > jestes na liscie, zdaje sie wprawil Cie w dyskomfort.


                              Gadasz sam ze soba ja nic takiego nie twierdzilam.
                              >
                              > >>nie moze byc mowy o zadnym sprawiedliwym osadzie
                              > >A kto to sugeruje?
                              > Jak rozumiem, Ty sama sugerujesz, piszac: "GW nie sprzeciwia sie wiec zadnemu
                              > linczowi, ale sprawiedliwemu osadowi".
                              >
                              > >Przeciez kazdy normalny czlowiek wie, ze na podstawie nazwisk sadzic sie n
                              > ie da.
                              > problem w tym, ze spoleczenstwo nie sklada sie z normalnych ludzi, jesli
                              akurat
                              > chodzi o to. Spoleczenstwo jest cholernie pochopne w osadzaniu innych.


                              Trzeba by w takim razie wymienic spoleczenstwo.

                              hihihi >
                              > Chyba, ze nie mowisz o spoleczenstwie, a wylacznie o prawie. Ale ja rozumiem,
                              z
                              > e
                              > cala wrzawa, ktora robi GW, czy Zoll, Zycinski itd, to nie jest stwierdzenie
                              > banalu, ze "winny prawnie jest ten, ktory zostanie prawnie osadzony", ale
                              obron
                              > a
                              > przed osadem danych ludzi przez -ogolnie- spoleczenstwo: aktorow i innych
                              > znanych postaci przez ogol, a ludzi niepublicznych przez ich sasiadow,
                              > pracodawcow, kolegow w pracy czy innych znajomych.


                              Ja caly czas twierdze, ze to sady maja sadzic, ale zeby sadzily musza wiedziec
                              kogo, .

                              > Mysle, ze minelo jeszcze zbyt malo czasu, albo ja nie buszowalem wystarczajaco
                              > w gazetach czy internecie. Ale z czasem pomawianie ludzi na podstawie tej
                              calej
                              > listy bedzie sie rozszerzac.

                              Pomowienie czy szkalowanie ludzi jest karalne,.
                              I Slyszalem juz o przypadkach, ze ktos sobie
                              > wyswietla we wlasnej witrynie liste, zedytowawszy ja uprzednio: dodawszy to
                              > i owo nazwisko.

                              Moga dodac moje i co z tego?
                              W cywilizowanym swiecie udowadnia sie wine a nie niewinnosc.Ktos tam moze
                              napisac, ze ja jestem przywodca mafii , morderca i zlodziejka na dodatek, i
                              niech pisze, tyle, ze na to jeszcze trzeba miec dowody robaczku.

                              Jesli tak rzeczywiscie jest, to PO CO ludzie to robia, skoro
                              > lista ma nic nie znaczyc?

                              Moja wina, ze sa idioci na swiecie?

                              A jesli znaczy, to nie ma teraz zadnej metody REALNEJ
                              > ,
                              > szybkiej reakcji na takie ohydztwo.

                              Nie wolno sporzadzac aktow oskarzenia?Wolno, zawsze, tyle, ze trzeba zgromadzic
                              dowody jakies.

                              >
                              > >Skad wiesz po co sie zglaszaja ludzie do IPN? Kazdy Ci sie tlumaczy?

                              > Naturalnie, ze nie wiem, ale zwykla znajomosc psychiki homo sapiens mowi mi,
                              > ze jesli czujesz sie niewinna, to masz odruch i zglaszasz po oczyszczenie.

                              To ja Marsjanka jestem w takim razie, jak ktos mnie oskarza to chce dowodow.
                              Koniec kropka.

                              > Z drugiej strony, moge sobie wyobrazic, ze jesli czujesz sie winna, to sie nie
                              > zglaszasz, bo ci sie to nie kalkuluje: w wyniku procesu sadowego nie
                              > spowodujesz, ze wymaza Cie z listy, a jeszcze twoj przypadek zostanie
                              > naglosniony,

                              A dlaczego maja mnie wymazac z listy skoro figuruje na niej jako pokrzywdzona?

                              wiec po co? Lepiej siedziec cicho i twierdzic, ze to przypadkowa
                              > zbieznosc nazwisk.

                              Ta tyle, ze na tej liscie znajduja sie ludzie pokrzywdzeni, o czy chyba celowo
                              zapomniales robaczku.
                              To nie jest lista agentow ubekow, to jest zwykly katalog, ot skorowidz i
                              wszystko.
                              A jak jest ewentualnie na niej moje nazwisko to polece sprawdzic kto na mnie
                              kapowal.

                              >
                              > >Jak sie znalazlo imie i nazwisko kogos urodzonego w 1995 roku jak to ktos
                              > >tutaj tlumaczyl to co? Mamusia i Tatus biegiem poleca do IPN by go oczysci
                              > c z
                              > >zarzutu o wspolprace z SB w 1985 roku, kiedy czlowieka na swiecie nie bylo
                              > ?
                              > >Umiaru troszke w wypisywaniu glupot, prosze.
                              > Wlasnie "wcisnelas mi dziecko w brzuch". Sama uznalas, ze ja cos pisze, czy
                              > uwazam, po czym uznalas, ze to glupota. Ale widze, ze to typowe. Przed chwila
                              > bylem "ludziem, ktory nie przestaje klamac". Sluchaj, ten internet to jest
                              > straszna ohyda - ludzie zatracaja hamulce w slowach.
                              >
                              > Czy kolejka do IPNu sklada sie z samych "rodzicow dzieci urodzonych po 1995
                              > roku"? Do tego sie problem sprowadza?
                              >
                              > Pozdrawiam
                              • kpix Re: spozniona odpowiedz 08.02.05, 19:59
                                >> CZYZBYS SIE ZDENERWOWALA, Gini?
                                >A czym znowu?
                                (i nizej).

                                - a tak po prostu. To tylko szesc postawionych przez ciebie na raz znakow
                                zapytania po mojej sugestii, ze cie nie ma na liscie. Jesli sie nie
                                zdenerwowalas, to juz twoja sprawa.

                                >Trzeba by w takim razie wymienic spoleczenstwo.
                                No wlasnie Gini, stworz sobie idealne spoleczenstwo i wstaw temu spoleczenstwu
                                holenderskie okna w scianach. A w prawdziwym spoleczenstwie pozwol mi
                                twierdzic, ze niektore dzialania, o, wlasnie to co zrobil Wildstein, moga
                                przyniesc wiecej szkody, niz pozytku.

                                >Ja caly czas twierdze, ze to sady maja sadzic
                                Przeciez nie tego dotyczy sprawa listy. Sady maja na razie
                                scisle instrukcje, kogo sadzic - i sadza. Jesli chcesz szerszej lustracji
                                przez sady, to zmien forum, czy rozmowce, bo to inna historia. Ja boje sie o
                                skutki spoleczne, a nie prawne, sprawy, pod ktora teraz podpisuje posty.

                                >ale zeby sadzily musza wiedziec kogo
                                dowiedza sie o tym nie z listy Wildsteina. To, co bedzie po tej liscie, to
                                smrod w spoleczenstwie.

                                >Pomowienie czy szkalowanie ludzi jest karalne
                                I CO Z TEGO, JESLI SKUTKI PRZYCHODZA W POLSCE LATAMI? Co bys wlasciwie
                                zrobila, gdybys na wycieraczce zastala rano szczura (przyklad wymyslony)?
                                Skad bys wiedziala i udowodnila, ze to akurat znajomy X to zrobil? Albo w jaki
                                sposob udowodnilabys, ze nie dostalas awansu w pracy, bo szef Y zobaczyl twoje
                                nazwisko na liscie w internecie? Mam dla ciebie propozycje na eksperyment.
                                Wejdz sobie na strone:
                                www.polonica.net/ListaZydow_zmienione-nazwiska.htm
                                Ja ta liste widze wywieszona przynajmniej od 2 miesiecy, od kiedy na nia
                                wpadlem. Eksperyment jest taki: wlaczaj ten adres raz na miesiac i patrz, czy
                                nadal jest. Zakladam sie o dowolna butelke wina, ze nie zniknie w przeciagu
                                roku. Nie chodzi mi o ta strone, tylko o opieszalosc prawa.

                                >Moja wina, ze sa idioci na swiecie?
                                Ale trzeba w zyciu publicznym robic tak, zeby nie wystawiac niewinnych na
                                dzialania idiotow.

                                >To ja Marsjanka jestem w takim razie, jak ktos mnie oskarza to chce dowodow.
                                >Koniec kropka.
                                Kazdy pomowiony chce dowodow. Ale co wiekszosc wowczas CZUJE?!

                                >A dlaczego maja mnie wymazac z listy skoro figuruje na niej jako pokrzywdzona?
                                Figurujesz na niej w odczuciu spoleczenstwa jako "lekko lewa". To jest i tak o
                                niebo lepiej, niz isc rznac glupa w IPNie (mowimy o osobie, ktora jest winna),
                                by w efekcie narazic sie na znacznie wiekszy wstyd i konkretne zakazy prawne.
                                Dlatego mysle, ze wielu prawdziwie winnych sie do IPNu nie zglosi.

    • gaia80 Tajnośc okupiona cierpieniem niewinnych 07.02.05, 21:34
      Tajnośc okupiona cierpieniem niewinnych
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?topic=6
    • michnik-klamca Jesteście w stanie napisać wszystko byleby tylko 07.02.05, 21:36
      zablokować lustrację i dekomunizację, ale Wildstein wam to zawlil, wasz
      konstrukt runąl bo teraz sami przyznajecie że trzeba ludzi oczyszczać, ujawniać
      co jest w aktach. Tak trzeba to bylo zrobić 15 lat temu, ale teraz tez można to
      zrobić- i trzeba. Nie straszciie tsunami, linczami, samobójstwami i ostracyzmem
      bo to się dzieje w waszym umyśle. Spoleczeństwo nie uwierzylo w klamstwa
      wybiórczej o ubeckiej liście ale zobaczylo że jest problem i oczekuje
      rozwiązania tego problemu.
    • janek007 Po fakcie to kazdy madry. Zostawcie IPN bo to... 07.02.05, 21:44
      nie jest wina IPNu. Trzeba bylo p. Kuczynski przed czasem wnosic poprawki i
      zbierac glos w tej sprawie. Teraz to jest juz 'myslenie po linii GW' i
      przeciwnikow lustracji.
    • klakierr Jest p.żałosny jak GW wostatnim czasie 07.02.05, 22:10
      Ciekawe że p Kuczyński,jak i jemu podobni''mający patent na rację i prawdę tacy
      jak p.Bujak ,Osiatyński o redaktorach GW już nie mówiąc,w rożnych audycjach
      poświęconych lustracji w konfrontacji z zwolennikami tejże,wypadają jak mali
      chłopcy,przegrywają na argumenty z kretesem.I jak ci mali chłopcy tupią nóżką,i
      nie bacząc na fakty mówią -ja chcę by tak było.Po co pan przywołuje Zycińskiego?
      On chce tego samego co Wildstein pomóż pokrzywdzonym przez UB.Pan Osiatyński
      też by mógł im pomóc nie mówiąc o UB-eckiej liście tylko zgodnie z faktami i
      prośbą p.Kieresa niech ciągle podkreśla że na liście obok konfidentów są też
      osoby pokrzywdzone.Ale na to p.i innych obrońców UB-eków nie stać to nie miesci
      się w waszej wizji określającej przyszłość naszego kraju.
      • r.k1 Re: czy naprawde nic nie rozumiesz? 08.02.05, 08:46
        To juz jest nudne. Winna jest GW bo napisala "ubecka lista"? A jakby nie
        napisala to afery by nie bylo? Nikt by sie tym nie interesowal? Niewinni z
        listy czuli by sie dobrze? Wolne zarty. Nie mam nic przeciwko publikacji listy
        agentow, ale publikowanie wszystkich nazwisk, ofiar i sprawcow jest zbrodnia i
        glupota. Brawo p. Kuczynski! Bardzo madry tekst.
        R
    • aurora.we.mgle divide et impera! 08.02.05, 03:16
      w 100% podpisuje sie pod tekstem autora. IPN i Wildstein dokonali niebywalej
      zbrodni na polskim narodzie. Pytanie komu na tym zalezalo?, zeby przejac wladze
      w imie zasady - divide et impera! Ze tez losem Polski musza rzadzic tacy glupcy
      i szkodnicy jak W. i IPN.
    • 48matrix Szokujący upór GW w obronie PRL-owsk. konfidentów! 08.02.05, 08:22

      • r.k1 Re: Szokujący upór GW w obronie PRL-owsk. konfide 08.02.05, 08:50
        Jakich konfidentow? Przeciez ponoc jest to lista "jak ksiazka telefoniczna"?
        Chyba proba przemowienia do rozsadku w obronie niewinnych, ktorzy sie na tej
        liscie tez znalezli...Widac jednak cale te gadanie , ze nie jest to ubecka
        lista jest g... warte, gadki Wildsteina , ze nie chodzi o agentow to zaslona
        dymna. Dobry ludek swoje wie: na liscie sa ubecy a GW ich broni...Co zakraj! co
        za ludzie!
        R.
    • toja3003 To prawda i dlatego myślę, że ludzie uczciwi nie 08.02.05, 09:20
      To prawda i dlatego myślę, że ludzie uczciwi nie
      mają się czego obawiać. Jeśli mój sąsiad jest na liście
      jako ofiara to uścisnę mu dłoń z szacunkiem ale
      jeśli był wtedy kanalią to nie mogę go za to pochwalić
      i dlaczego to mamy zostawiać pod dywanem?

      Prawda wyzwala, teczki są jej częścią – otworzyć.

      Nie może byś tak, że garstka ludzi decyduje kto i co może wiedzieć a masy
      będą trzymane w ciemnocie, bo „nie zrozumią” i należy im się tylko streszczenie
      jaśnie oświeconych strażników informacji z IPN a pan prezes będzie od czasu do
      czasu wychodził na scenę i mówił jak w grudniu: „a za tydzień ujawnię wam
      kolejne 4 nazwiska, albo 3, albo 5, jeszcze się zastanowię” a naród będzie
      czekał w napięciu na „prezent” żeby się czegoś dowiedzieć.

      Teczki nie są własnością prywatną ale publiczną i każdy obywatel musi mieć
      pełny dostęp, tak jak do każdego państwowego archiwum inaczej znowu nastąpi
      odruch społecznego nieposłuszeństwa i ich dane znajdą się i tak w internecie.
    • windal Bzdury- na korki doSemki (Rzepa 8.02). 08.02.05, 11:16
      • gini Re: Kuczynski skonc manipulowac 08.02.05, 11:21
        To lista hańby - z tego i tylko z tego tytułu, że są na niej ludzie skalani
        donosicielstwem, a nie można ich odróżnić od czystych. Tej listy nikt nie
        musiał nazywać ubecką. Gadanie, że zrobiła to "Gazeta", jest czasem naiwnością,
        na ogół złą wolą. Ta lista sama krzyczała swoją nazwę, i to przeraźliwie

        Piszac takie bzdety, obrazasz mnie czlowieku.To zadna lista hanby, jak
        usilujesz ja klamczuchu przedstawiac, to skorowidz zwykly, katalog, namawiacie
        Kuczynski do glosowania na UW, na kogo mam glosowac?Na takiego klamce jak pan?
        Zapomnijcie .
        • elektor5 Re: HAŃBA DLA UW 08.02.05, 11:30
          Myślę, że byloby hańbą dla UW gdyby taki facet jak ty na nią glosowal.
          • henryk.log HAŃBA DLA UW i dla rozsądnych :-) 12.02.05, 09:50
            -"..taki facet.." "lub facetka" :):)
    • windal Kuczyński na korepetycje do Semki (Rzepa 8.02). 08.02.05, 11:19
      • gini Re: Kuczyński na korepetycje do Semki (Rzepa 8.02 08.02.05, 11:22
        Za pozno,obawiam sie, tu jz zadne korepetycje nie pomoga.
    • leszek.sopot "Incydent" 08.02.05, 11:41
      Po wypowiedzi przedstawiciela IPN, ktory nazwal umieszczenie Listy Wildsteina w
      internecie "incydentem" otworzylem na forum kraj watek. To co w nim wypisywali
      zwolennicy "incydentu" nie swiadczy o nich zby pozytywnie. Ciesze sie, ze
      Waldemar Kuczynski wypowiedzial sie w podobnym tonie jak ja.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20173620&a=20181054
    • orien Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 13:22
      Wedlug mnie, ten tekst jest troche, hmm, nie z tej bajki. Odczytujac intencje
      autora, dochodze do wniosku, ze w zasadzie brak lustracji to zle, ale lustracja
      sama to jeszcze gorzej.

      Ale to wlasnie cala wrzawa medialna zaczela sie od owego nieszczesnego tytulu
      artykulu w GW. Bo nie mozna bylo oczywiscie zatytulowac tekstu mniej
      spektakularnie, prawda? ;-) Tym bardziej to przykre, ze to wlasnie na lamach
      szanowanego dziennika pojawila sie owa "ubecka lista", a teraz - takie glosy
      jak ten, Pana W. Kuczynskiego.

      Bo wg autora okazuje sie, ze wszyscy sa zli, a Bronek to potwor. No i IPN-owi
      sie oberwalo. Za bardzo tylko nie wiem tylko za co? Za prace, do jakiej
      statutowo zostal powolany?

      Tak to jest, jak sie trupa w pore z szafy nie wynioslo i nie pogrzebalo, to
      teraz smierdzi w calym mieszkaniu. I zamiast rozliczyc sie z przeszloscia, znow
      zaczynamy tanczyc makabryczny taniec lustracyjny na grobach ofiar komunizmu...

      A ci, co sa winni, dalej zyja w bezkarnosci. Polska, mozna rzec,
      rzeczywistosc...
    • wldstn wildstein.info 08.02.05, 14:53
      wildstein.info

    • creesn Re: Reality show z diabłem 08.02.05, 15:01
      jestem za lustracją,prawda jest potrzebna,czy jest cos ważniejszego niż prawda?
      Przecież kapusie na hasło wystąp ,nie uczynią tego sami.UB,SB -to kręciło
      całym PRL-oni przyczyniali się,do tego,że to gó.. funkcjonowało.B>S.
    • dolenicz Reality show z Michnikiem & consortes 08.02.05, 18:38
      Mialem wiecej szacunku dla p. Kuczynskiego jako odpowiedzialnego publicysty.
      Czy on nie zdaje sobie sprawy, ze stawia sie on rzedzie cynicznych manipulatorow
      - hipokrytow, ktorzy udaja, ze maja na wzgledzie dobro niewinnych ludzi? A tak
      naprawde to chodzi im tylko o kumpli, ktorzy zmoczyli papiery z czasow komuny,
      a teraz cieko piszcza w obawie przed zdemaskowaniem.
      • wasylzly Pozegnanie Kuczynskiego 08.02.05, 21:28
        p.Kuczynski mnie doglebnie rozczarowal, a nawet obrazil, traktuje mnie jako
        czytelnika, jako czlonka motlochu, ktory bedzie gilotynowal dziadkow z SB.
        Osobiscie nie mam tego zamiaru i mysle ze wiekszosc Polakow tez nie bedzie tego
        robic. O listach pisano juz wiele, moze dodam, ze ludzie na niej, szczegolnie co
        niewinni, nie maja sie czego obawiac, kiedys znalezli sie w zyciu na zlym
        miejscu i zlym czasie, teraz musza / jezeli chca / ta sprawe wyjasnic. Juz rzad
        stworzyl dodatkowe warunki, aby rehabilitacja przebiegala sprawnie,
        przeznaczajac na IPN dodatkowe fundusze. Mam nadzieje , ze bedzie takze pomysl
        wydania biuletynu ludzi zrehabilitowanych i beda tam umieszczani ci, ktorzy
        sobie tego zycza.

        Poza tym jak widac, najgorsze scenariusze lustracji, pozostalöy w sferze bajek,
        lustacja wg.IPN obejmnie jaknajszersze kregi polityczne i opinio-tworcze.

        Ktos tu w tej gazecie zredukowal spoleczenstwo polskie, do blokersow,
        wymierzajacych prawo piecia i szczurami powieszonymi na klamce, to jest wlasciwa
        obelga, dla wszystkich przyzwoitych ludzi. Mamy po prostu wiekszy poziom
        cywilizacjyny, niz wydaj esie tym panom, siedzacym za komputerami w redakcji i
        zyjacymi z tego co sprzedadza narodowi. Na obelgi w Polsce nie ma popytu im
        szybciej zrozumie to pan Kuczynski, tym lepiej dla niego.
    • chris12 Tak samo rozumiem to widowisko... 08.02.05, 19:12
      Przeciętny Polak nie potrzebuje lepszej pracy, wyższego standardu życia,
      bezpieczniejszych ulic, lepszych nawierzchni albo umiejętności czytania w obcym
      języku. Polak-patriota ryczy jak niewydojona krowa - lustracji!
      • aby Re: Tak samo rozumiem to widowisko... 08.02.05, 21:45
        Zespół Rzeczpospolitej w awangardzie neobolszewickiej rewolucji.
        Dziś w rozmowie z dziennikarką Radia Tok FM pan Bogumił Luft, wezwał do
        gruntownego zlustrowania wszystkich biznesmenów w sektorze prywatnym, ponieważ -
        jak argumentował nie bez racji - oni też mają znaczny wpływ na politykę i życie
        publiczne.
      • henryk.log Re: Tak samo rozumiem to widowisko... 12.02.05, 10:16
        -"Polak-patriota ryczy jak niewydojona krowa - lustracji" - super ujęcie:-)
    • witek.bis Danse macabre à la Valdemar 08.02.05, 22:03
      No, takiego diabła to jeszcze w Polsce nie widziano. Stare diablisko z resztek
      jest pozszywane, ale spustoszenie sieje ogromne. Mrożąca krew w żyłach opowieść
      Kuczyńskiego pełna jest okrucieństwa, ludzi cierpiących i rozstających się z
      życiem na wszelkie możliwe sposoby – jedni toną, inni są zadeptywani, a jeszcze
      inni - ścinani na gilotynie (à propos – ciekawe kto naopowiadał panu
      Kuczyńskiemu o tej gilotynie na Polu Marsowym?).
      Zwolennicy lustracji są oczywiście zacietrzewieni, głusi na ludzkie cierpienie
      i wrzaski listy(lista jest gigantycznym oszczercą, który krzyczy
      przeraźliwie). Ponadto lustratorzy wyją, gardłują, szczują, są agresywni i
      cieszą się z ludzkiego nieszczęścia. Ci najłagodniejsi ograniczają się do
      godzenia się na cierpienie wielu niewinnych istot.
      Przy obrazie namalowanym przez Kuczyńskiego wszystkie najbardziej przejmujące
      dzieła Boscha wyglądają jak ilustracje do elementarza. U naszego mistrza
      horroru nawet większość musi być „miażdżąca”. Kto by się spodziewał takiego
      temperamentu po facecie o wyglądzie Piaskowego Dziadka?
      I po co to całe pandemonium? Ano żeby porządnie nastraszyć. Żeby te obrazy,
      wzbogacone wizją esbeckich fałszerstw i poczuciem irracjonalnego zagrożenia,
      prześladowały czytelników w dzień i w nocy. Może wreszcie wtedy odechce się
      hołocie majstrowania przy etosie.
      • kuczynski2 Re: ODPOWIADAM WITKOWI.BIS 09.02.05, 12:02
        "Diabeł z IPN-u" sieje spustoszenie, Witku.bis i to jak cholera. Czy myslisz,
        ze te tysiące już ludzi biegnące do "Wielkiego Brata" po zaświadczenie, że byli
        porządni, to nagli milośnicy lustracji? Nie, to opluci przez "indeks",
        przez "katalog", czy co tam jeszcze. A ta forsa ktorą IPN dostał to dlatego, że
        naród zapałal do ujawniania agentów? Guzik prawda, to pieniąze na blyskawiczne
        stworzenie "POGOOTOWIA RATUNKOWEGO" DLA ugodzonych przez "Diabla z IPN".
        Nie wszyscy zwolennicy lustracji są zacietrzewieni. Ale niektórzy, także z
        pracowników merytorycznych IPN są, nawet mozna ich nazwać fanatykami lustracji
        i oni nie powinni tam pracować. Ktos kto lubi widok krwi nie powinien byc
        chirurgiem, ktoś kto tak pragnie dopaść agentów, że mylą mu się z niewinnymi
        nie ma tam nic dobrego do zrobienia. To nie ja nastraszyłem ludzi. Ja stanąłem
        po stronie tych, ktorych nie tyle nastraszono co sponiewierano, i przeciwko
        tym, ktorzy okazali sie tak tepi emocjonalnie, że nie dostrzegli, jakie
        straszydło stworzyli i nieupilnowali. Ja nie walczę przeciwko ujawnieniu
        rzeczywistych agentów. Sprzeciwiam sie dawaniu do ręki takiego bagażu, jak
        archiwa bezpieki narwanym. Ale ogólnie biorąc Piaskowy Dziadek uważa, że post
        jest fajny, dowcipny i nie ma o co kruszyc kopii. Żeby większość była taka w
        Internecie? Ale gdzie tam. Pozdrawiam
        Waldlemar Kuczyński (na mur beton autor artykułu).
        • witek.bis ODPOWIADAM WALDEMAROWI KUCZYŃSKIEMU ;) 09.02.05, 15:36
          No i co jam mam zrobić w sytuacji, gdy pisze do mnie internauta przedstawiający
          się jako Waldemar Kuczyński? Chyba muszę to wziąć za dobrą monetę i uwierzyć na
          słowo. Robię to z trzech powodów. Po pierwsze – mój korespondent twierdzi, że „
          na mur beton” jest autorem artykułu. Nie sposób zlekceważyć takiej formuły,
          choć przyznaję, że zawsze bardziej przekonywało mnie zaklęcie „jak bonie dydy”
          (pewnie dlatego, że nigdy nie wiedziałem co oznacza i wstydziłem się do tego
          przyznać przed innymi i przed samym sobą). Po drugie – od zawsze jestem
          chłopięciem prostodusznym i ufnym aż do obrzydliwości. Po trzecie wreszcie –
          fakt korespondowania z samym Waldemarem Kuczyńskim najzwyczajniej w świecie mi
          pochlebia, więc nie mogę się oprzeć i łykam to jak pies muchę, bo zawsze bardzo
          łasy na ten towar byłem.
          Otóż panie Waldemarze ;) Niewątpliwie problem „diabła z IPN-u” widzimy i
          prawdopodobnie nadal widzieć będziemy zupełnie inaczej. Różnica zdań pojawia
          się już na etapie ustalenia ojcostwa. Podczas gdy Pan wydaje się przypisywać je
          IPN-owi, ja uważam, że diabeł został poczęty w konkubinacie Jacka Żakowskiego z
          Gazetą Wyborczą. Doskonale pamiętam co Bronisław Wildstein mówił o tym
          inwentarzu archiwalnym w programie Prześwietlenie na TVN24. Dobrze też
          pamiętam, że ta „lista Wildsteina” wywołała początkowo dość mizerny oddźwięk,
          co było widać choćby na forum GW. Pamiętam również, że słynna, albo raczej
          osławiona, publikacja GW ukazała się w chwili, kiedy ja zdążyłem już trzy razy
          zapomnieć o tej nieszczęsnej „liście”. Uważam i - póki nie dotrą do mnie
          jakieś nowe informacje - uważał będę nadal, że całą swoją diaboliczność
          inwentarz IPN-u zawdzięcza histerycznym, nieuczciwym, dezinformującym
          publikacjom Gazety Wyborczej oraz wyjątkowo podłej manipulacji dokonanej przez
          Jacka Żakowskiego, który będąc człowiekiem niewątpliwie wyczulonym na
          nieszczęście i ból wielu anonimowych ludzi, posunął się do zagrania emocjami
          całkiem realnej i bynajmniej nie anonimowej Jadwigi Staniszkis. Krótko mówiąc –
          cała ta prasowo-telewizyjna kampania, przypominająca do złudzenie to, czym
          częstowano nas na początku lat 80-tych, przyczyniła się do lawinowego wzrostu
          zainteresowania „listą”, do zdezorientowania opinii publicznej i wywołania
          wszechobecnego poczucia zagrożenia. Jestem głęboko przekonany, że taki był jej
          cel, ponieważ długotrwały i niemrawy proces lustracyjny w naszym kraju dotarł
          właśnie do etapu udostępniania materiałów osobom pokrzywdzonym, odtajniania
          danych personalnych agentów i ujawniania ich opinii publicznej. Nic więc
          dziwnego, że ci, którzy z takich czy innych względów czują się takim rozwojem
          wypadków zagrożeni, postanowili wykorzystać „listę Wildsteina” do podjęcia
          ostatniej, trochę już rozpaczliwej próby skompromitowania i ostatecznego
          pogrzebania lustracji. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie oni stali za
          wpuszczeniem tego „diabła” do internetu. Ja na ich miejscu chyba właśnie tak
          bym zrobił.
          Niestety, przykro mi to mówić, ale pański tekst zdaje się dobrze wpisywać w tę
          medialną kampanię. Pomijając już samą demoniczną stylistykę tego artykułu, mam
          do Pana żal i pretensje o parę całkiem konkretnych rzeczy. Otóż uważam, że nie
          postępuje Pan uczciwie, zupełnie bezpodstawnie przypisując niektórym
          pracownikom IPN-u krwiożerczość i nieumiejętność odróżnienia prawdziwych
          agentów od ofiar. Niestety jest to twierdzenie całkowicie gołosłowne, a w
          dodatku obraźliwe. Ponadto doskonale Pan wie, że inwentarze archiwalne nie
          powstają „dla wygody” paru naukowców. Nie są one żadną fanaberią czy zabawką,
          tylko niezbędnym narzędziem umożliwiającym jakąkolwiek orientację w zasobie
          archiwalnym. Pretensje do IPN-u, że wybrał układ osobowo-alfabetyczny, a nie
          moralno-etyczny, wydają mi się trochę dziwne. Równie dobrze można by
          zaprotestować przeciw strukturze katalogu Biblioteki Narodowej i zażądać by
          stworzono dwa oddzielne katalogi książek „ciekawych” i „nieciekawych”.
          Inwentarz archiwalny jest swoistą mapą zasobu archiwalnego i tak jak na każdej
          mapie znaleźć tu można jednocześnie miejsca „święte” i „przeklęte”. O ile wiem,
          to nawet LPR-owi nie przyszło jeszcze do głowy oprotestować mapy Polski, na
          której widnieją Częstochowa i Oświęcim. Dlatego właśnie wydaje mi się, że
          obowiązkiem, a nawet „psim obowiązkiem, wszystkich mediów w tym kraju jest
          rzetelne informowanie społeczeństwa o rzeczywistym charakterze tego inwentarza,
          a nie mnożenie wątpliwości i podsycanie atmosfery strachu.
          Mam też do Pana żal o to, że w swoim tekście przemyca Pan starą i od dawna już
          lansowaną tezę, że akta SB to jeden wielki zbiór fałszywek. Obaj doskonale
          wiemy, że SB przeprowadzała akcje dezinformacyjne, produkowała falsyfikaty i
          fałszywe dowody obciążające, ale chyba obaj też wiemy, że firma ta chciała
          wprowadzić w błąd całe społeczeństwo albo poszczególnych jego przedstawicieli,
          ale nie samą siebie. Sugerowanie, że w teczkach pracy TW znajdują się
          fałszywki, albo, że personalia rzekomych agentów mogły być spisywane z list
          lokatorów, jest po prostu nieuczciwe i takim pozostanie do momentu
          przedstawienia pierwszych niepodważalnych dowodów.
          I na koniec wreszcie chciałbym się z Panem podzielić pewną refleksją. Niedługo
          po zapoznaniu się z pańskim opisem tego dantejskiego piekła, które rzekomo
          rozpętało się w wyniku publikacji IPN-owskiego inwentarza, przeczytałem krótki,
          prosty i jakże mądry list pana Macieja Strzembosza, a więc osoby
          pośrednio „poszkodowanej” w wyniku ogłoszenia tej listy. Przyznaję, że postawa
          autora bardzo mi zaimponowała, a jego słowa nawet mnie wzruszyły. Gorąco Panu
          polecam lekturę tego listu. Naprawdę warto.
          Pozdrawiam.
          • kuczynski2 Re: ODPOWIADAM WALDEMAROWI KUCZYŃSKIEMU ;) 09.02.05, 17:22
            Panie Witku,
            oczywiście różnimy się zasadniczo. Przy tak rozbudzonym przez
            media "zapotrzebowaniu" na ujawnienie agentów każda lista z IPN musiala byc
            uznana za liste agentów i "Gazeta" nie miala tu nic do rzeczy, choć tytuł był
            niezręczny. Gdyby jednak dała tytul, że wyniesiono "indeks" dodająć, że są
            nazwiska agentów, pracowników SB i innych efekt był by identyczny, a przecież
            musiano by o tym napisac.
            Nie wierzę w wersję przypisywaną Żakowskiemu, między innymi przez Jadwigę,
            bardzo mi sie jej zachowanie nie podoba. Ale to kwestia wiary, a nie wiedzy.
            Pan tez jest w identycznej sytuacji, pan wierzy w tą wersję nie mając wiedzy.
            Jest pan - i inni w głębowkim błędzie - sądząc, że "Gazeta" i Żakowski,
            chcieli zablokować dotychczasowy przebieg lustracji. Żadnej zaplanowanej akcji
            nikt nie podejmował. Mój artykuł się w żądna kampanie nie wplata. Ja uważam, że
            INP i Wildstein popełnili moralna zbrodnię, skrzywdzili dziesiątki tysięcy
            osób. To nie ja pierwszy napisałem o milionach spotwarzonych lecz Rzepliński
            czlonek kolegium IPN. Mnie się po prostu w glowie nie mieści to co zrobiono.
            Są w IPN ludzie rozsądni na swoim miejscu i są fanatycy lustracji. Absolutnie
            nie powinni tam pracować.
            Proszę Pana dajmy spokój z tym porównywaniem "indeksu IPN" do katalogu
            biblioteki, czy ksiązki telefonicznej. Kataloig biblioteczny jest zestawiony
            wedle imion i nazwisk AUTORÓW, KTÓRZY NAPISALI KSIĄŻKI, a książka telefoniczna
            wedle ludfzi mających telefony. Katalog IPN to zestawienie ludzi MAJĄCYCH
            TECZKI w SB, z których jedne są hańbiące a drugie nie lecz nie wiadomo kto ma
            jaką. Tu dziala domniemanie winy. Gdyby bylo inaczej te tysiące ludzi nie
            bieglo by w przerażeniu o zaświadczenie, że są porządni.
            Ja mam 65 lat i wiem czym była bezpieka i jak bezbronnym stawał człowiek przed
            nią, ile trzeba bylo hartu, żeby nie ulec, w pragnieniu, aby wyjść poza
            wartownie. Nie bylo odwołania do nikogo, ani do prasy, ani rzecznika praw (nie
            bylo praw), ani do sądu. Do nikogo, wokół był moloch totalitarengo państwa.
            Najbardziej mnie oburza radykalizm w sądach trzydziestolatków i mlodszych.
            Dziękli Bogu i III RP nie będą musieli sprawdzać swojej odporności i swojego
            morale. Łatwo się wyzywać żyjąc w wolności. A powinni rozumieć.
            • witek.bis Re: ODPOWIADAM WALDEMAROWI KUCZYŃSKIEMU ;) 09.02.05, 19:33

              Panie Waldemarze!
              W związku z tym, że teraz mam pewne podstawy sądzić, że rozmawiam z
              autentycznym Waldemarem Kuczyńskim, postaram się odpowiedzieć w telegraficznym
              skrócie, by nie zabierać Panu zbyt wiele czasu.
              Trudno mi się zgodzić z pańską tezą o rozbudzonym przez media zapotrzebowaniu
              na „listę agentów”. Niedawny, i – nazwijmy sprawę po imieniu - poroniony
              pomysł LPR-u, spotkał się raczej z chłodnym przyjęciem i dość powszechną
              krytyką. „Lista Wildsteina” krążyła sobie w dość ograniczonym kręgu osób i mimo
              że wiedza o niej przeniknęła do mediów, w dalszym ciągu nie robiła
              oszołamiającej kariery. Prawdziwy popyt na listę agentów zrodziła dopiero cała
              seria publikacji w GW i program Jacka Żakowskiego, który jakimś dziwnym trafem,
              gości do swego programu zapraszał tuż przed ukazaniem się pierwszego artykułu w
              GW. Przyznaję oczywiście, że mój pogląd na tę sprawę nie opiera się na wiedzy
              czy też jakichś twardych dowodach, ale nie uważam jednocześnie by był on
              kwestią „wiary”. Już prędzej domysłów opartych na licznych obserwacjach. Nawet
              jeśli założę, że GW oraz Jacek Żakowski mieli i mają jak najlepsze intencje (co
              jako byłemu, wieloletniemu sympatykowi UW i GW przychodzi mi z łatwością), to
              nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego w dążeniu do tak szczytnych celów
              posłużyli się oni aż tyloma nieścisłościami, przekłamaniami, przeinaczeniami
              czy też po prostu kłamstwami.
              Być może wyraziłem się niezbyt precyzyjnie, ale ja nie zarzucałem Panu
              świadomego udziału w jakiejś zaplanowanej kampanii. Wierzę, że napisał Pan
              tekst szczery i w pełni odzwierciedlający pańskie poglądy. Nawet ja, wbrew
              pozorom, nie jestem aż takim impertynentem, by zarzucać Panu pisanie na
              zamówienie. Przyzna Pan jednak – mam nadzieję – że pańskie twierdzenie,
              że „żadnej zaplanowanej akcji nikt nie podejmował” również należy zaliczyć do
              sfery wiary, a nie wiedzy. Myślę, że po prostu obaj możemy pozostać przy swojej
              wierze, dając dowód na to, że słynna polska tolerancja religijna nie całkiem
              poszła w zapomnienie.
              Przyznaję, że porównania inwentarza IPN-u do książki telefonicznej czy katalogu
              bibliotecznego są lekkie, łatwe i przyjemne, ale nie oddają całej istoty
              rzeczy. Do pewnego stopnia zgadzam się nawet z pańskim stwierdzeniem, że „tu
              obowiązuje domniemanie winy”, jednak ja uważam, że odpowiedzialność za ten stan
              rzeczy spoczywa nie na IPN-ie czy Wildsteinie, tylko na mediach z Gazetą
              Wyborczą na czele. Wielomiesięczna kampania prowadzona pod hasłem uchronienia
              niewinnych przed niezasłużoną hańbą przyniosła rezultaty. Ta niesłychana
              troskliwość Gazety stała się czymś w rodzaju samosprawdzającej się
              przepowiedni. Chętnie wierzę, że dziś wielu ludzi uważa się za pokrzywdzonych,
              bo umiejętnie wmówiono im, że znalezienie się na takiej liście jest hańbiące.
              Nie wytłumaczono im dokładnie, że posiadanie teczki w SB równie dobrze może
              świadczyć o podłości jak i o bohaterstwie. Nie poinformowano ich, że nie dość,
              że są różne rodzaje teczek, to jeszcze każda z nich zawiera całkowicie osobną i
              niepowtarzalną historię. Nie przekonano ich, że figurowanie w esbeckich
              kartotekach jest jednak czymś bardzo podobnym do figurowania w książce
              telefonicznej – świadczy wyłącznie o posiadaniu telefonu, ale nie mówi niczego
              ani o życiorysie, ani o kwalifikacjach moralnych abonenta.
              Z ostatnim akapitem pańskiego postu niemal całkowicie się zgadzam, ale
              przyznam, że jedno mnie tutaj niepokoi. Otóż niepokoi mnie ta niewiara w ludzki
              rozsądek, w ludzkie poczucie przyzwoitości i instynkt moralny, które mimo
              wszystko trzymają się znacznie lepiej, niż się Panu wydaje. Proszę przypomnieć
              sobie głośną nie tak dawno sprawę Małgorzaty Niezabitowskiej. Nie wiem czy
              śledził Pan dyskusję na forum, ale jeśli nie, to spieszę Panu donieść, że
              przeważały tu głosy rozsądne i pełne zrozumienia dla trudnej sytuacji, w jakiej
              Małgorzata Niezabitowska znalazła się w początkach stanu wojennego Jeśli
              stawiano jakieś zarzuty pani Niezabitowskiej, to odnosiły się one do jej
              postawy w roku 1989 albo 2004, a nie 1981. Oczywiście jak zawsze znalazło się
              trochę frustratów i maniaków, ale umówmy się co do jednego, że akurat oni nigdy
              nie potrzebowali żadnych list ani teczek i w zupełności wystarczała im ich
              własna niegodziwość. Proszę mi wierzyć, że „my, naród”, nie jesteśmy wyłącznie
              krwiożerczym motłochem albo bandą lustracyjnych onanistów, jak to od jakiegoś
              czasu wmawia nam Gazeta Wyborcza. Mamy nawet jakąś ludzką twarz, ale żeby ją
              zobaczyć, trzeba przynajmniej co jakiś czas wychylić się ze swojej wieży z
              kości słoniowej. Ta ostatnia uwaga nie odnosi się oczywiście do Pana, bo Pan –
              jak widać – nie boi się z niej wychylać, za co dziękuję i składam różne
              wyrazy ;)
              Pozdrawiam.
    • elemeledudki1 Re: Reality show z diabłem 09.02.05, 09:23
      Napiszę z perspektywy socjologa: dla zwykłych ludzi, tzw. opinii publicznej,
      której postrzeganie rzeczywistości kształtowane jest przez media, żadna LISTA
      nie będzie LISTĄ NIEWINIĄTEK. Jeśli ktoś już tam na górze w mitycznej sferze
      rządzących (negatywnie percepowanej, pełnej korupcji tzw. "Rzundożydów"
      urodzonych do pomiatania plebsem) tworzy się listę, to będzie to lista
      najgorszych szumowin. Wszelkie tłumaczenie, że jest to wymieszanie, kompilacja,
      czy inny melanż nic nie da. Co więcej wielki spisu szumowin to dosonałe
      narzędzie manipulacji. Uważam, że ktoś w naszym kraju powinien odpowiedzieć za
      tak niefrasobliwe traktowanie chociażby danych osobowych, nie mówiąc już o
      reputacjach ludzi. Nazywanie ostrej reakcji na taki BŁĄD histerią, to nieco
      lekkomyślna reakcja.
    • msaabbccdd Re: Reality show z diabłem 10.02.05, 17:46
      Oswiadczam,ze nigdy nie bylem jawnym ani tajnym wspolpracownikem SB,
      w jej cywilnej czy wojskowej odmianie. Przeciwnie, to ja bylem
      obiektem nieustannych szykan tych sluzb, od roku 1957 do mojej
      emigracji w roku 1971.
      Za dopuszczenie do znieslawienia wystepuje z pozwem sadowym
      przeciwko IPN.
      Michal Sadykiewicz, Londyn
      • lektor5 Re: POPIERAM 10.02.05, 20:59
        Słusznie, po tym co zrobili zasluguja na lawine pozwów.
        Zycze powodzenia
    • henryk.log Refleksja po jakimś czasie ?:-) 12.02.05, 09:18
      Poniższe cytaty z P. Kuczyńskiego o "..miażdżącej większości" forumowiczów(ek) FK, na całe szcęście mnie nie dotyczą,- pocieszające, że jeszcze kilkoro z "nas" się ostało wśród "wyci(a)e tłumu linczującego" ;-)
      • henryk.log Re: Refleksja po jakimś czasie ?:-) 12.02.05, 09:20
        Sorry.
        Cytaty: "To lista hańby - z tego i tylko z tego tytułu, że są na niej ludzie skalani donosicielstwem, a nie można ich odróżnić od czystych. Tej listy nikt nie musiał nazywać ubecką. Gadanie, że zrobiła to "Gazeta", jest czasem naiwnością, na ogół złą wolą. Ta lista sama krzyczała swoją nazwę, i to przeraźliwie."

        "Morze reakcji w miażdżącej większości przypominające wycie tłumu linczującego, i to na ślepo."

        Waldemar Kuczyński
    • zetp Codzienne reality show z diabłem 16.02.05, 16:33
      Problemem Polski i Polakow jest to, ze reality show z diabłem przezywa
      codziennie od lat 15 bez jakiejkolwiek mozliwosci przerwania tegoz show! Toczy
      sie ono pod dyktando diablow przebranych w ornaty, albo choc w ciuchy cywilne.
      Jakiego by dranstwa nie dotknac ZAWSZE konczy sie na komunie, SB i spolkach
      polonijnych. Rzygac mi sie chce, jak ktos widzac rozgrywajaca sie tragedie
      narodu bierze w obrone osoby, ktore i bez jego pomocy latwo moga wykazac, ze sa
      czyste. Prawdziwym celem takich jak ten artykulow jest dalsze skrywanie agentow
      SB, aby mogli dzialac bezkarnie. Wszedzie tam, gdzie panuje jawnosc zycia
      publicznego i politycznego dranstwo i swolocz sa w zaniku!
      • lektor5 Re: Codzienne reality show z diabłem 20.02.05, 13:27
        To znaczy, że jawność nigdzie nie panuje, bo draństwo i swolocz można znaleźć
        (w niemalych rozmiarach) wszędzie i od zawsze i bynajmniej nie jest w zaniku.
        To wkład diabla w zycie na Ziemi, zaakceptowany przez Stwórcę.
        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja