Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są głu...

21.02.05, 14:03
Coz, powiedzal tylko prawde! Wyrazy wspolczucia dla niego.
    • maciej48 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 21.02.05, 14:12
      Za prawdę zawsze bili,a politpoprawni faszyści go zniszczą,
      • kmar5 Maciek, to ty.Zawsze byłeś nogą z matematyki 22.02.05, 16:00
        więc teraz poprawiasz sobie humor. Sądzisz, że jeżeli profesor matematyki (nie
        genetyki)stwierdził, ze kobiety są mniej zdolne matematycznie-genetycznie niż
        mężczyźni to znaczy, że ty jestes zdolniejszy od wszystkich kobiet?
        Chciałbys.
        • weritaa śmieszne 22.02.05, 16:48
          W tym roku kończe liceum, ktore ma berdzo dobry profil scisly- proporcja 24
          chlopakow i 8 dziewczyn. Programowanie to trudna rzecz (kto probowal ten wie)
          przed rozpoczeciem nauki wiadomosci wiekszosci w tej dziedzinie byly znikome
          lub zerowe. Po roku walkowania 5 osob programuje w miare swobodnie (jak na
          liceum) - 4 chlopakow i 1 dziewczyna Popytajcie na uczelniach tam jest jeszcze
          ciekawiej
          Ten profesor nie powiedzial ze kobiety sa glupsze tylko ze sa mniej
          predysponowane do przedmiotow scislych, a z zycia wiadomo ze humanistyczne ida
          im o wiele lepiej. Sa wyjatki i cale szczescie jest ich coraz wiecej (w obu
          dziedzinach) Wsrod geniuszow takze zdazaja sie i kobiety i mezczyzni...coz zycie
          • kinka2000 Re: śmieszne 22.02.05, 18:11
            Jak kończyłam liceum to, mimo że byłam wśród najlepszych osób w klasie z
            matematyki mówiono mi że nie poradzę sobie na studiach technicznych. A zupełnie
            przeciętnym kolegom z klasy nikt tego nie mówił. Poradzziłam sobie i to dużo
            lepiej niż większość kolegów na moim roku.

            Nie mówie żeby wszystkie dziewczyny ruszały szturmem na politechniki, ale
            dlaczego zniechęca się te, które już się zdecydują.
          • sztuciec Re: śmieszne 22.02.05, 19:42
            Hmmm. Wiec skoro wyjatkow jest coraz wiecej, to chyba nie mamy do czynienia z
            czystym dzialaniem roznic genetycznych, hmmm? A moze dziewczyny nie sa biegla w
            programowaniu, bo sie tym po prostu nie zajmuja, sa do tego mniej zachecane
            przez otoczenie, etc.?
            • bartekboe Re: śmieszne 22.02.05, 19:59
              pan jestes durniem jak nic
              • sztuciec Re: śmieszne 22.02.05, 20:06
                bardzo smieszne, panie bartekBOE.

                -----------------
                krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
            • dem0kryt Re: śmieszne 22.02.05, 20:10
              Fakt, pracuję w firmie informatycznej i dziewczyn jest tam mniej, ale są wśród
              nich takie, którym dobrze wychodzi nie tylko samo programowanie (bo to jeszcze
              małe piwo), ale i koncepcyjna praca, jak zaprogramować taki system, który będzie
              rozwiązaniem określonego problemu - np. w telekomunikacji lub bankowości.
            • maya2006 Re: śmieszne 22.02.05, 21:10
              Sztuciec, to bardzo madre spostrzezenie. Wzorce, ktore dzialaja w otoczeniu, w
              domach, w reklamach itd. sa czasami wazniejsze niz oficjalna
              wersja "rownouprawnienia"... Zachowania bardzo czesto zaleza od oczekiwan
              otoczenia...czytalam, ze przed rewolucja przemyslowa kobiety byly dosyc
              wyemancypowane, mialy silna pozycje w hierarchii rodzinnej i gospodarczej, bo
              zazwyczaj jedna byla z druga polaczona. W trakcie rewolucji przem.
              doszlo do oddzielenia miejsca pracy od rodziny. Mezczyzna zostal wydelegowany
              do pracy na zewnatrz (naukowej, przemyslowej, zarobkowej) KObieta miala
              troszczyc sie o dom i dzieci. Miala byc slaba istotka, mdlejaca i zwiewna. Po
              jakims czasie faktycznie wiekszosc kobiet zachowywala sie tak, jak od niej tego
              oczekiwalo spoleczenstwo..nie udajac byly one slabe, zalezne itd. Coz, trudno
              kobietom i trudno mezczyznom to jakos poukladac.
              A co do zachecania, hmm juz w dziecinstwie dziewczynka biegajaca nie
              interesujaca sie rozowymi lalkami jest nazywana chlopczyca (czesto przez
              matke....trudno jest zmienic podswiadomosc...
              • colombina nic smiesznego 23.02.05, 04:05
                W dziecinstwie najczesciej slyszana fraza od mojego ojca bylo: dziewczynka tak
                sie nie zachowuje, dziewczynki nie scigaja sie z chlopakami, dziewczynki sa
                grzeczne, itd. w roznych wariantach a najczesciej gdy przejawialam jakakolwiek
                spontanicznosc i niezaleznosc. Zwykle pranie mozgu uprawiane na polowie
                populacji. Dobrze ze wiekszosc ma wrodzone instynkty samozachowawcze.
                • samuray_last Fizyk-teoretyk 23.02.05, 08:31
                  Na mojej katedrze fizyki teoretycznej, było i jest parę kobiet.
                  Niestety żadna z nich nie prezentuje poziomu wyższego niż przeciętny.
                  Natomiast paru facetów tak:))
                  Generalnie w czasie mojej na szczęście prawie zakończonej "kariery" naukowej
                  nie spotkałem ANI JEDNEJ błyskotliwej fizyczki, większość z nich to żony lub
                  kochanki profesorów, którzy skrobią im artykuły i doktoraty.
                  W środowisku hackerskim z którym miałem niejaki kontakt też nie zaobserwowałem
                  żadnych kobiet.
                  Sorry, ale tak to wygląda.

                  • colombina Re: Fizyk-teoretyk 23.02.05, 12:52
                    Co ma wspolnego Twoja wypowiedz z tym co ja napisalam? (Jesli mozesz
                    wytlumaczyc, bo ja bedac tylko kobieta nie moge znalezc zaleznosci.)
                    • samuray_last Re: Fizyk-teoretyk 24.02.05, 08:26
                      Po prostu chciałem pokazać jak jest w jednym z "wiodących" instytutów w naszym
                      kraju. Wydaje mi się że fakty lepiej przemawiają niż wzajemne przekrzykiwanie
                      • colombina Re: Fizyk-teoretyk 24.02.05, 14:14
                        Fizyka teoretyczna to dziedzina dla najtezszych umyslow na planecie. Jesli
                        mowisz ze Twoje kolezanki z instytutu sa przecietne to co masz na mysli. Czy to
                        oznacza ze sa przecietne wzgledem ogolnej populacji (ich IQ jest okolo 100), czy
                        przecietne w grupie najinteligentniejszego 0.1% ludzi. Jesli to drugie to teza
                        Summersa sie chwieje.
                        • komentator4 Re: Fizyk-teoretyk 24.02.05, 22:50
                          Colombina, niepotrzebnie usiłujesz zamącić. Też jestem fizykiem-teoretykiem,
                          bardzo możliwe, że obracam się w tym samym środowisku, co "samuray-last" (nie
                          ma tych środowisk wiele w Polsce) i mogę w 100% potwierdzić jego obserwacje.
                          Magistrantki z fizyki teoretycznej są w dużej mniejszości, raz na kilka lat
                          któraś z nich robi doktorat, a do habilitacji i profesury doszło może 5 w ciągu
                          ostatnich 35 lat. Nie są w żaden sposób dyskryminowane, po prostu ta dyscyplina
                          im jakoś nie odpowiada. Można dyskutować o przyczynach, ale fakty są
                          niepodważalne. Niepodważalnym faktem jest też inna obserwacja "samuray-last"a -
                          te, które są, nie są wybitnymi uczonymi, podczas gdy wśród mężczyzn tamże
                          zatrudnionych jest spora grupka wybitnych w skali światowej. W myśl
                          ideologii "równego dostępu" należałoby dążyć do wyrównania proporcji. Tylko po
                          co? Kobiety zmuszone do działania w dziedzinie, która im nie opdowiada, czułyby
                          się jak na torturach i do niczego wielkiego by nie doszły, a wypchnięci przez
                          nich mężczyźni, potencjalni wybitni fizycy, mordowaliby się przy nudnej i nie
                          lubianej innej pracy, bo w instytutach naukowych nie wystarczyłoby dla nich
                          etatów. Skoro kobiety wolą być lekarkami, dentystkami, aptekarkami,
                          nauczycielkami - to nie trzeba obrażać się na rzeczywistość, tylko nauczyć się
                          z nią żyć. Przecież w tamtych zawodach są dobre i pożyteczne. Ktoś musi te
                          zawody wykonywać, więc dlaczego nie pozwolić tym, które same tego chcą i
                          potrafią?
    • toja3003 kobiety do woja i od 65 lat na rentę, równość nie? 21.02.05, 15:03
      • bluesy Re: kobiety do woja i od 65 lat na rentę, równość 22.02.05, 07:42
        faceci, mniejsze zarobki i krzywe spojrzenia szefa gdy mowisz ze idziesz na
        macierzynski (po czym nie masz juz dokad wracac),rownosc nie?
        • toja3003 ok, a więc baby do woja i od 65 lat - ustalone! 22.02.05, 09:31
      • kmar5 Swoje wojny prowadźcie sobie sami. To właśnie one 22.02.05, 16:04
        najlepiej świadczą o waszym rozumie.
        Statystyki mówią, że 67 procent meżczyn nie myje rąk po skorzystaniu z toalety.
        To takie proste i tego też zrozumieć nie potraficie? Zdolniachy.
        • cham_i_prostak Re: Swoje wojny prowadźcie sobie sami. To właśnie 22.02.05, 16:13
          Moje statystyki mówią, że to samo dotyczy 70% kobiet.
          • cham_i_prostak Re: Swoje wojny prowadźcie sobie sami. To właśnie 22.02.05, 16:20
            Taki jestem podniecony , że mi sie literki pomyliły w sygnaturce.
            • toja3003 przepraszam ale po co myć rące jak się siada? 22.02.05, 16:27
              • the_real_kris Wydaje ci sie ze jestes genialny/a? 22.02.05, 17:26
                Wyobraz sobie ze przed omawiana pania w kabince byla inna pani, ktora robila
                kupke i podtarla sie prawa reka - moze nie trafila papierkiem? Potem ta reke
                polozyla na klamce drzwi od kibla...

                Kumasz geniuszu?
                • toja3003 przesadna higiena to alergie, kumasz choć tyle? 22.02.05, 17:32
                  • the_real_kris nie mam argumentów... 22.02.05, 19:14
                    skoro dla ciebie umycie rąk po wyjściu z ubikacji to przesadna higiena.

                    Życzę smacznego.
        • toja3003 jakie "swoje" to właśnie matki, żony i kochanki 22.02.05, 16:26
          pchają nas na te walki żeby
          korzystać z owoców zwycięstwa a biedny
          mężczyzna ginie, zresztą my
          żyjemy krócej więc nie mamy czasu na mycie
          rąk nie?
          • watanabe.miharu Re: jakie "swoje" to właśnie matki, żony i kochan 22.02.05, 16:37
            Żyjecie krócej,bo nie myjecie rąk, hihi
            • toja3003 a po co myć jak się siada pytam, a gdzei ty 22.02.05, 17:04
              mieszkasz? w kurnej chacie?
              Jako facet sasiad sobie na klopa, potem
              bidecik mi automatycznie podmywa co trzeba
              i dupcia czysta, ryncamy nic nie muszę robić;
              poza tym nadmierna higiena jest przyczyną alergii.

              Masz dzieci w planie niedoświadczona młódko?
              To wiedz, że jak takie nie zje kilo piachu
              dzienie to jest chore. Wiąc "częste mycie
              skraca życie" w podwójnym tego słowa znaczeniu.
      • sympleks_w_rn jasne! 22.02.05, 17:50
        Jasne, ze kobiety powinny pracowac w wojsku i byc powolywane do wojska. A fakt,
        ze w Polsce "przysluguje" im wczesniejsza emerytura, jest poza tym, ze
        cholernie niesprawiedliwe, to takze i dla nich krzywdzace.

        A o tym, ze kobiety maja prodyspozycje do matmatyki moze swiadczyc moj przyklad
        =)
    • robal_pl Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 21.02.05, 15:09
      Echhh... ta 'poprawność polityczna' często jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem...
    • trzykroki To już nie wolno mieć opinii? 21.02.05, 15:34
      A tak poważnie to protestowały dwie panie profesor jedna z nich to biolog z MIT
      Nancy Hopkins, a druga Denice D. Denton z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa
      Cruz znana jest z tego, że STWORZYŁA dla swojej lesbijskiej kochanki posadę na
      Uniwersytecie za $192 000 rocznie. Sama też jest prześladowaną za płeć z pensją
      $275 000 rocznie.
      • colombina Re: To już nie wolno mieć opinii? 22.02.05, 02:24
        Odpowiadam tylko na pytanie w naglowku; o paniach profesor i ich wzajemnych
        stosunkach nic nie wiem wiec pomine ten temat.

        W USA mozna miec swoja opinie niewazne jak glupia czy nieuzasadniona i ja
        publicznie wyrazac. Problem pojawia sie tylko gdy "glosiciel" jest w calosci
        lub w czesci oplacany z pieniedzy podatnika (wiekszosc uniwersytetow otrzymuje
        pieniadze na badania naukowe od panstwa). W tym przypadku niech lepiej wie co
        mowi, bo panstwo moze cofnac fundacje.
        • dem0kryt Re: To już nie wolno mieć opinii? 22.02.05, 14:16
          To znaczy, że nauczyciele szkół publicznych lub dotowanych z kasy państwa,
          urzędnicy państwowi itp. nie mają prawa wyrażać własnych opinii, innych niż
          obowiązujące oficjalnie? Nawet, jeśli są dyskusyjne lub błędne? Nawet, jeśli
          praktyka jest zupełnie inna niz ich opinie? Nie chodzi przecież o to, że Harvard
          dyskryminuje kobiety. Chodzi o opinię jednego pana...Sorry, to pachnie komunizmem.

          Nie wnikam w treść tego, co powiedział ten facet (ja nie zgadzam się z nim). Ale
          był to jego głos w dyskusji. A tu zamiast polemiki - organizuje się nagonkę.
          Zmierzamy do dyktatury politycznej poprawności. Między innymi dlatego nie lubię
          feministek - dyskusja z nimi to jak walenie o beton...
          • colombina Re: To już nie wolno mieć opinii? 22.02.05, 16:21
            Pan Summers jest z wyksztalcenia ekonomista i jego opinia na temat mniejszej
            zdolnosci kobiet do nauk scislych nie jest oparta na badaniach naukowych z
            dziedziny bilogii czy socjologii ale na jego wlasnych obserwacjach i ich
            nienaukowej interpretacji. Takze swoimi pogladami "w temacie" niech sie dzieli
            z zona bo obiektywnie nic do nauki nie wnosi. Ostatnio naukowcy od anatomii
            oglosili ze mozg kobiety i mezczyzny inaczej przetwarza informacje
            (uzasadniajac to) i nie slyszalam zeby wlos im z glowy spadl za to
            stwierdzenie.

            Masz racje ze polityczna poprawnosc to forma komunizmu i mam nadzieje ze jest
            to tylko forma przejsciowa do czasu kiedy ludzie naucza sie szanowac prawa
            innych tak sami z siebie. Amerykanie sa bardzo wyczuleni na co rzad przeznacza
            ich podatki. Jesli ktos jest rasista i nalezy Ku Klux Klanu moze mowic co mu
            sie zywnie podoba. Ten sam rasista gloszacy swoje poglady jako nauczyciel nie
            ma prawa bytu.

            Z polskiej perspektywy reakcja amerykanskich srodowisk naukowych na
            stwierdzenie Summersa wydaje sie byc przesadzona, nalezy jednak zrozumiec
            roznice kulturowe. W USA generalnie panuje wieksza odpowiedzialnosc za slowa
            niz w Polsce a szczegolnie jest to oczekiwane od osob na eksponowanych
            stanowiskach (Busha wylaczajac).
            • the_real_kris To sie nie nazywa poprawnosc polityczna... 22.02.05, 17:35
              tylko zaklamanie. Na jakiej podstawie uwazasz ze czlowiek obserwujacy swoje
              srodowisko pracy jest mniej wiarygodny niz trzech naukowcow obserwujacych jakies
              zdarzenie przez 2 lata (hipotetycznych naukowcow bo raczej nikt takich badan nie
              przeprowadzal)?

              Tylko dlatego ze opisali metodologie i przygotowali jakis plan? Nie rozsmieszaj
              mnie. Facet stwierdzil glosno to co jest powszechnie znane i co zgadza sie z
              jego doswiadczeniem.


              Zreszta swego czasu prowadzono rowniez w USA badania nad inteligencja bialych i
              czarnych (dla ciebie typu kaukazkiego i afroamerykanskiego) - okazalo sie ze
              niestety czarni sa mniej inteligentni i gorzej sie ucza. Niestety w tym
              przypadku 'naukowość' badań nie miała żadnego wpływu na to iż wyniki zostały
              zakrzyczane, utajnione i zakazane.

              Żyjesz w iluzji.
              • colombina Re: To sie nie nazywa poprawnosc polityczna... 22.02.05, 18:01
                A na jakiej podstawie uwazasz ze ziemia jest okragla? Przeciez chyba wiesz ze
                swoich wlasnych obserwacji ze jest plaska (szczegolnie gdy nie mieszkasz nad
                morzem). Po co mieszac w to naukowcow z ich nudnymi metodami badawczymi.
                Przeczytaj sobie tekst do ktorego link jest dolaczony w tym artykule, jak pan
                Summers doszedl do swoich konkluzji. Probka statystyczna = 2, jego corki
                blizniaczki (jak jednojajowe to genetycznie probka statystyczna wlasciwie =1).
                • the_real_kris Ale pojechalas... 22.02.05, 18:41
                  Uwazam ze ziemia jest okragla (a raczej kulista - chyba to mialas na mysli) na
                  podstawie wlasnych obserwacji - wystarczy pdniesc glowe w gore i troche
                  poobserwowac Ksiezyc przez teleskop - przyjrzec sie terminatorowi i jego drodze
                  przez tarcze Ksiezyca, zobaczyc na nim pare razy cien Ziemi oraz przyjrzec sie
                  pierscieniom Saturna. Reszta jest juz sprawa myslenia i analogii. Zreszta pragne
                  ci uswiadomic iz ludzie juz w starozytnosci, wlasnie dzieki obserwacjom i
                  obliczeniom stwierdzali ten fakt. Ptolomeusz bodajze nawet obliczyl calkiem
                  dokladnie promien Ziemi. Nie wspominam juz o tym ze pare osob (bez zaangazowania
                  badan naukowych widzialo ten fakt na wlasne oczy). Natomiast przez wiele setek
                  lat oficjalna 'nauka' dowodzila czegos przeciwstawnego. Paru gosci przysmazono
                  na stosie za podwazanie tej nauki.

                  Facet o ktorym dyskutujemy spedzil cale zycie na uczelni obserwujac studentow -
                  mysle ze jego obserwacje i spostrzezenia sa dosyc wiarygodne - tym bardziej ze
                  pokrywaja sie z obserwacjami i opiniami wielu innych osob. Zbyt wiele razy
                  widzialem jak doswiadczenie zwycieza teorie by slepo wierzyc w 'nauke'.
                  • colombina przesadzilam 22.02.05, 18:51
                    .. po twoim poprzednim postcie pomyslalam ze jestes jednym z tych facetow od
                    plaskiej ziemi. Stosuj swoja metodologie obserwacji takze do innych dziedzin i
                    wszystko bedzie dobrze.
                    • the_real_kris jak widzisz... 22.02.05, 19:12
                      w tym przypadku twoje myślenie okazało się być niezbyt dobre, argumentacja
                      również - oczywiście daleki jestem od rozciagania tego na całokształt twoich
                      procesów myślowych a już zupełnie nie uważam by było to przekładalne na całą
                      populację kobiet ale może jednak mniej zajmuj się myśleniem a więcej
                      szydełkowaniem? Być może wtedy wszystko będzie dobrze...
                      • colombina Re: jak widzisz... 22.02.05, 19:36
                        ty sie zajmij szydelkowaniem a myslenie zostaw mnie
                        • paskudaprawdziwa kobiety nie tylko madre, ale dowcipnijsze od mezcz 24.02.05, 03:38
                          Brawo colombina!
                  • maya2006 Re: Ale pojechalas... 22.02.05, 21:18
                    boszszsze, a byly tez czasy, ze kobiety, ktore dazyly do wiedzy, chcialy sie
                    uczyc-nie mogly tego robic. A jezeli probowaly, to palono je na stosie, bo
                    madra kobieta to czarownica. A pierwsze kobiety mogly studiowac dobiero pod
                    koniec 19. wieku.
                    Cytuje: "Facet o ktorym dyskutujemy spedzil cale zycie na uczelni obserwujac
                    studentow -
                    > mysle ze jego obserwacje i spostrzezenia sa dosyc wiarygodne "
                    Wow, jakie to wszytsko czarno-biale. Jezeli powiedzial to fect na stanowisku, z
                    doswiadczeniem... to ma pewnie racje. Dawno, a moze nie tak dawno temu
                    powiedzial facet na stanowisku, ze ludzie z ciemnymi wlosami, zydowskiego
                    pochodzenia, sa gorsza genetycznie rasa, i mu uwierzyli. Bo przeciez byl na
                    stanowisku.i sie przygladal.. ojojoj troche za pozno sie urodziles...
                    • colombina czarownice.. dobrze ze wspomnialas 22.02.05, 22:02
                      maya2006 napisała:

                      > boszszsze, a byly tez czasy, ze kobiety, ktore dazyly do wiedzy, chcialy sie
                      > uczyc-nie mogly tego robic. A jezeli probowaly, to palono je na stosie, bo
                      > madra kobieta to czarownica. A pierwsze kobiety mogly studiowac dobiero pod
                      > koniec 19. wieku.

                      Interesujaca jest historia matki Keplera Katarzyny, kobiety niewyksztalconej,
                      ekscentrycznej i niezwykle inteligentnej. To od niej Kepler odziedziczyl
                      bakcyla do astronomii. Ze wzgledu na swoje zainteresowania zostala posadzona o
                      bycie czarownica i osadzona we wiezieniu w makabrycznych warunkach na ponad
                      rok. Tylko zabiegi jej syna uchronily ja od stosu. Jej siostra niestety nie
                      miala takiego szczescia i splonela na stosie.
              • sztuciec Re: To sie nie nazywa poprawnosc polityczna... 22.02.05, 19:52
                wow... no mocne twierdzenia. wiec po kolei:
                1) tak, wlasnie dlatego, ze opisali metodologie, postawili hipotezy i
                zweryfikowali je kontrolujac zmienne. to sie nazywa 'nauka' a nie 'mam takie
                wrazenie', 'z tego, co zaobserwowalem', 'golym okiem widac'...
                2) swego czasu badano roznice rasowe w inteligencji... czy chodzi Ci o badania
                murraya i herrnsteina? bo jesli tak, to abstrahujac od faktu, ze azjaci okazali
                sie w nich inteligentniejsi od rasy kaukazkiej, to
                2a) konstrukt inteligencji uzyty w badaniach jest kontrowersyjny (badanie IQ
                zestandardyzowanymi testami jest wrazliwy na srodowisko, w ktorym sie ktos
                wychowuje, na przyklad obeznanie z tego typu testami)
                2a) konstrukt rasy tez jest dosc watpliwy - mierzymy rozmiarem czaszki,
                pigmentacja skory czy promieniem nozdrzy?
                3)'zyjesz w iluzji' - hmmm. to jak wyglada 'prawda'?

                -----------------
                htpp://krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
                • wr99 Re: To sie nie nazywa poprawnosc polityczna... 24.02.05, 02:06
                  >2) swego czasu badano roznice rasowe w inteligencji... czy chodzi Ci o badania
                  > murraya i herrnsteina? bo jesli tak, to abstrahujac od faktu, ze azjaci okazali
                  > sie w nich inteligentniejsi od rasy kaukazkiej, to
                  > 2a) konstrukt inteligencji uzyty w badaniach jest kontrowersyjny (badanie IQ
                  > zestandardyzowanymi testami jest wrazliwy na srodowisko, w ktorym sie ktos
                  > wychowuje, na przyklad obeznanie z tego typu testami)
                  No wiec jak widac azjaci poradzili sobie doskonale z wplywami srodowiska, lepiej
                  nawet niz bedacyw tym srodowisku biali.
                  Co do rasy to zastanawia mnie jedno jak to jest ze lewica ma watpliwosci jak
                  rozroznic rasy gdy mowa o badanich nad iteligencja a przestaje je miec gdy mowa
                  o akcji afirmatywnej.
                  • sztuciec Re: To sie nie nazywa poprawnosc polityczna... 24.02.05, 19:04
                    otoz nie, azjaci nie poradzili sobie wcale z wplywami srodowiska - wychowani w
                    kulturze kladacej wyzszy nacisk na doskonalosc, dopasowanie oraz, w zwiazku z
                    tym, edukacje, osiagaja lepsze wyniki w standaryzowanych testach na inteligencje.
                    nie wiem jak to jest z lewica, ale dla mnie rozroznienie rasy po prostu jest
                    problematyczne - tak samo w kwestii inteligencji jak i w kwestii akcji
                    afirmatywnej (ktorej jestem przeciwny). to tyle.
                    ------------------------
                    www.krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
              • kmar5 Czy czarni mężczyźni są mniej zdolni matematycznie 22.02.05, 21:07
              • kmar5 czy murzyni są mniej zdolni matematycznie od 22.02.05, 21:09
                białych kobiet?
            • dem0kryt Re: To już nie wolno mieć opinii? 22.02.05, 19:47
              Przepraszam, co ma piernik do wiatraka? Od kiedy to nauka zamyka się w kastowych
              przedziałach ścisłych specjalizacji? Gdyby tak wszyscy mysleli, to do dziś
              pewnie nie mielibyśmy insuliny. Jeśli facet miał jakąś teorię, to miał prawo ją
              wygłosić. A jeśli to były bzdury - należało mu to udowodnić, a nie wszczynać
              nagonki, domagając się od razu pozbawienia go stanowiska.

              Co do form przejściowych - socjalizm tez był tylko "formą przejściową" na dodze
              do komunizmu. Natomiast to co ty sugerujesz pisząc "do czasu kiedy ludzie naucza
              sie szanowac prawa innych tak sami z siebie" trąci mi inżynierią społeczną. Ja
              dziekuję, juz byli tacy, którzy chcieli zaprogramować moje zachowanie. I
              dlaczego niby sądzisz, że ludzie nie szanują prawa?

              Porównanie do rasistów z Ku Klux Klanu jest nie na miejscu. Od razu ustawia
              Summersa w określonej roli. To tak, jakby każdego komu nie podoba się polityka
              Sharona wobec Palestyńczyków nazywac od razu nazistą.

              Co do odpowiedzialności za słowo: w USA jest rzeczywiście coraz większa. Strach
              myslec, co będzie dalej.

              Nie zgadzając się - pozdrawiam
              • sztuciec Re: To już nie wolno mieć opinii? 22.02.05, 19:59
                absolutnie sie zgadzam - jesli ktos sie myli, powinno mu sie to udowodnic. z
                drugiej strony, jesli ktos twierdzi, ze ma racje, rowniez powinien podac jakies
                argumenty. sprawa zdolnosci kobiet i mezczyzn i ich biologicznej determinacji
                jest dosc kontrowersyjna, dlatego dyskusja w tym temacie powinna opierac sie na
                merytorycznych przeslankach. nie ma ich w tej chwili za duzo - summers oparl
                sie, prawdopodobnie, na swoich obserwacjach, a jego wnioski moga budzic strach
                przed dyskrimacja. i dlatego taka reakcja, pozdrawiam.

                -----------------
                htpp://krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
                • wr99 Re: To już nie wolno mieć opinii? 24.02.05, 02:10
                  Otoz nie prawda - Summers opieral sie na badanich naukowych, doswiadczeniu
                  wlasnym oraz wielu orgranizacji i ludzi z ktorymi na ten temat rozmawial.
                  Polecam przeczytac transcript:
                  www.president.harvard.edu/speeches/2005/facletter.html
                  • sztuciec Re: To już nie wolno mieć opinii? 24.02.05, 19:10
                    dzieki za linka - zabieram sie za czytanie i odezwe sie jak skoncze. peace.
                    ------------------------
                    www.krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
                  • sztuciec Re: To już nie wolno mieć opinii? 24.02.05, 19:40
                    okiej, po przeczytaniu tego transkryptu pan summers ma u mnie duzego plusa.
                    powiedzial, co uwazal za uprawomocnione, podal zrodla swojej wiedzy i zaprosil
                    do debaty - na tym powinna polegac akademia. szacun. reakcje sa przesadzone,
                    kolega powinien zostac, dyskusja powinna byc kontynuowana. pozdrawiam.
                    ------------------------
                    www.krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
              • colombina Re: To już nie wolno mieć opinii? 22.02.05, 21:00
                dem0kryt napisał:

                > Przepraszam, co ma piernik do wiatraka? Od kiedy to nauka zamyka się w
                > kastowych przedziałach ścisłych specjalizacji? Gdyby tak wszyscy mysleli, to
                > do dziś pewnie nie mielibyśmy insuliny. Jeśli facet miał jakąś teorię, to
                > miał prawo ją wygłosić. A jeśli to były bzdury - należało mu to udowodnić, a
                > nie wszczynać nagonki, domagając się od razu pozbawienia go stanowiska.

                Zgadzam sie ze czlowiek nie powinien byc niewolnikiem swojej specjalizacji i
                wielokrotnie ktos "spoza branzy" wniosl nowe spojrzenie na sprawe i dokonywal
                przelomu. Nie jest to jednakze przypadek Summersa. Wyglosil on jedynie opinie
                oparta na swoich ograniczonych obserwacjach i "urban legends". Tak juz jest w
                USA ze jak mowisz cos degradujacego innych to lepiej miej lepsze argumenty niz
                przyklad swoich corek blizniaczek. Nagonka na niego jest przesadzona i
                niewspolmierna z glupota ktora strzelil, ale jest to raczej specyfika
                srodowiska akademickiego, gdzie kazdy tylko czeka na czyjes potkniecie.

                > Co do form przejściowych - socjalizm tez był tylko "formą przejściową" na
                > dodze do komunizmu. Natomiast to co ty sugerujesz pisząc "do czasu kiedy
                > ludzie naucz a
                > sie szanowac prawa innych tak sami z siebie" trąci mi inżynierią społeczną. Ja
                > dziekuję, juz byli tacy, którzy chcieli zaprogramować moje zachowanie. I
                > dlaczego niby sądzisz, że ludzie nie szanują prawa?

                Caly ten cyrk zostal tylko dlatego wprowadzony ze ludzie nie przestrzegali
                prawa. I to jest fakt. Nie jestem socjologiem wiec trudno mi powiedziec co by
                sie stalo gdyby puscic wszystko na zywiol.

                > Porównanie do rasistów z Ku Klux Klanu jest nie na miejscu. Od razu ustawia
                > Summersa w określonej roli. To tak, jakby każdego komu nie podoba się polityka
                > Sharona wobec Palestyńczyków nazywac od razu nazistą.

                Ku Klux Klan to byla uwaga ogolna, to nie bylo do Summersa

                > Co do odpowiedzialności za słowo: w USA jest rzeczywiście coraz większa.
                Strach
                > myslec, co będzie dalej.
                >
                > Nie zgadzając się - pozdrawiam

                Rowniez pozdrawiam.
    • arkalionxp Polityczna poprawność-nowe kajdany 21.02.05, 16:25
      Jesteśmy powoli zniewalani przez nowy totalitaryzm,straszniejszy od
      komunizmu,który nazywa siępolityczna poprawność.Nie można mieć własnego
      zdania,bo można kogos urazić /kobiety,lesbijki,arabów/.Niedługo ludzie będą się
      bali myśleć.
      • watanabe.miharu Re: Polityczna poprawność-nowe kajdany 22.02.05, 16:40
        Jakby ludzie naprawdę myśleli, to zastanawialiby się nad swoimi słowami i nikt
        nie czułby się urażony, Proste?
        • jann75 Re: Polityczna poprawność-nowe kajdany 23.02.05, 18:17
          Ależ nie! Wtedy bowiem myśleliby co powiedzieć-a powinni mówić to co myślą! Ale
          o czym my mówimy...w dzisiejszym świecie "postepu i oświecenia" stawia się wóz
          przed koniem i zastanawia czemu nie chce jechać!? Proste? Niby tak...a jednak...
    • mmm05 Nie tylko o kobietach 21.02.05, 17:24
      Uwagi prezydenta Harvardu nie wzbudzilyby takiej sensacji i ataku mediow gdyby
      dotyczyly tylko kobiet. Niestety Summers, sam Zyd, wymienil w swoich
      dywagacjach rowniez Zydow i to w kontekscie anty-semickiego stereotypu.
      Zauwazyl bowiem, ze tak jak katolicy sa nie dosc reprezentowani w sektorze
      finansowo-bankowym tak Zydzi maja bardzo maly udzial w ...rolnictwie.
      Jednym slowem - wiecej zydowskich bankierow do pluga?
      • eva15 Re: Nie tylko o kobietach 22.02.05, 00:55
        mmm05 napisała:

        > Zauwazyl bowiem, ze tak jak katolicy sa nie dosc reprezentowani w sektorze
        > finansowo-bankowym tak Zydzi maja bardzo maly udzial w ...rolnictwie.
        > Jednym slowem - wiecej zydowskich bankierow do pluga?

        A ile tam mozna zarobic?? Jedno jest pewne, jak w banku, to chyba nie interes z
        tym rolnictwem. Czyli katolicy do pluga.
        • biedronka24 Na samych interesach swiata nie zbudowano 22.02.05, 15:54
          swiat buduja pasjonaci.. I niewiele sie w tym wzgledzie zmienilo. Moze dlatego
          jak wysylam dziecko do szkoly to oprocz faktu ile zarabia dyrektor i czy zna
          francuski interesuje mnie tez czy ufaja mu nauczyciele...
    • idonea A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 21.02.05, 18:12
      .. z powodu płci jej mózgu. Ręce i piersi opadają jak się czyta co panowie mają
      na ten temat do powiedzenia, 21 wiek!
      • timoszyk Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 21.02.05, 18:39

        Zapewne to napisala kobieta, bo innych nazywa "panami". Zly to zwyczaj, ze
        wypowiedzi nie sa podpisywane, jak gdyby kazdy wstydzil sie tego co mowi.
        Otoz wzywam Pania do studiowania logiki, oraz statystyki. Istnieje mozliwosc,
        ze kobiety sa STATYSTYCZNIE mniej zdolne w pewnych dziedzinach, a w innych
        bardziej, niz mezczyzni. Z tego NIC nie powinno wynikac w przypadku
        pojedynczego osobnika. Prawo musi chronic kazdego, by byl tak samo traktowany,
        czyli zadnej dyskryminacji. Jednakze zadanie, by wszedzie bylo 50% kobiet jest
        jawnym nonsensem, bo roznice genetyczne moga istniec, a poza tym istnieja
        roznice kulturowe. Zreszta nie wiem, czy kobiety by tak bardzo chcialy, by
        wsrod kanalarzy bylo ich takze 50%. Wiec jak najbardziej jednakowe traktowanie
        wszystkich, ale zadne sztuczne wyrownywanie roznic, a juz z pewnoscia zamykanie
        komus ust mozliwoscia wyrzucenia go z pracy niczemu dobremu nie sluzy.

        Waclaw Timoszyk
        • czlowiek4 Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 22.02.05, 13:30
          To ze jestes plci "meskiej" juz wiemy.Studia statystyki i logiki - wlasnie
          bardzo dobre zrodlo dla ciebie.

          Nie bedziemy sie targowac, jakie sa roznice fizyczne pomiedzy dwoma sexami.
          Sa - i nie mozna tego zaprzeczyc, inaczej nie byloby na swiecie tych "MOCNYCH"
          osobnikow z sexem meskim.

          Co do reszty, napewno mozna podyskutowac i dojsc do rozsadnego wniosku.

          Jest stwierdzone MEDYCZNIE, ze inteligencja kobiety jest o wiele wiecej
          rozbudowana od meskiej. Mozg jest tak "zbudowany" i nie ma na to rady!

          Kobieta z ogromna latwoscia moze wykonywac pare funkcji w tym samym czasie,
          kiedy mezczyzna potrafi sie skupic tylko na jednej czynnosci (nie proponuje aby
          mowil przez telefon) i pracowal np na komputerze. Przyklad: nasze kochane
          sekretarki - odbieraja setki rozmow telefonicznych (sluzbowych i nie .....) i w
          tym samym czasie potrafia pisac na maszynie (lub czyms z klawiatura)
          skomplikowany list . To JEST SZTUKA, ktorej panowie jeszcze nie opanowali.

          Z reguly, panie sa lepiej (logiczniej) zorganizowane od panow.
          Mozna by bylo wyliczac dlugie listy ZA i PRZECIW.

          Przeciez to nie o to chodzi. Jedni sie wymadrzaja, ze panie lesbijki ....glosna
          krzycza.
          Tak sie zdarza, ze panowie homoseksualni jeszcze glosniej krzycza.
          Znowu nie o to chodzi.

          Dajmy ludziom zyc jak chca, zapomnijmy o ich sexie, religii, kolorze skory itd.

          Dajmy kazdemu "jego oszobista szanse", bowiem prawda jest, ze w kazdej
          homosapiens jest troche inteligencji i nalezy ja odpowiednio wykorzystac.

          Juz w latach po 1930 niektorzy starali sie klasyfikowac ter wlasnie
          homosapiens - i co z tego wyniklo?

          Szanuje panow i panie - jestem demokrata-czlowiekiem!
          • biedronka24 Tez bzdura 22.02.05, 15:31
            a propos ´stwierdzen medycznych´

            Tylko siasc i plakac ;)
          • the_real_kris Terefere... 22.02.05, 17:40
            skoro zaczynasz dyskutować na tematy logiki i statystyki to może najpierw
            pomyślisz o poprawieniu swej polskiej gramatyki i ortografii?

            Może po paru godzinach ćwiczeń będziesz potrafił wysławiać się w taki sposób że
            da się jakoś wykoncypować co waść miałes na myśli?
          • ego69 Właśnie za wygłoszenie takich poglądów jak Twoje, 22.02.05, 18:16
            tylko w stosunku do kobiet i w o wiele delikatniejszej formie, niszczą teraz
            Summersa. Nie podniecaj się tak, tylko postaraj się zrozumieć czego dotyczy
            dyskusja i gdzie leży problem.
          • sztuciec Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 22.02.05, 20:03
            przepraszam bardzo - stwierdzone medycznie? a jak sie stwierdza medycznie iloraz
            inteligencji? moglbym prosic o jakies zrodla, chociazby w przyblizeniu?

            -----------------
            krytyka.org - pierwszy portal niezaleznej opinii
        • biedronka24 Blad 22.02.05, 15:29
          bardzo duzy. Choc mnie ten temat nie interesuje. Wypowiedz tego pana a pchanie
          polityki- wszystkim po rowno to zupelnie co innego. Pan wykazal sie niewiedza.
          Siegnal do przeszlosci i wiedzy sprzed 20 tu lat- a nie aktualnej.
          Statystyka, jak wiedza wszyscy naukowcy sluzy do bardzo zgrubnego usredniania. A
          usrednianie jest zabojstwem dla wszystkiego co tworcze i kreatywne..
          Jest narzedziem, ale nie wolno go naduzywac.
          Z socjologii zas i zwyklych obserwacji wynika- a to moge powiedziec jako
          naukowiec ze w wielu dziedzinach gdy pojawi sie kobieta panowie tak sie
          rozpraszaja ze nie potrafia robic nic innego. Zupelnie inaczej jest z kobieta i
          moze stad to poczucie zagrozenia. Kobiety w tych dziedzinach sa cenne bo wlasnie
          interesuja sie zwykle konkretami o wiele bardziej niz mezczyzni. Konkretami
          naukowymi, podczas gdy faceci na konferencjach naukowych interesuja sie glownie
          kontaktami socjalnymi i prestizem wladzy.. Nie warto wiec tak glupio usredniac
          bo praktyka moze prowadzic do zgola przeciwstawnych usrednien. Kobieta moze
          wolec ogoly od szczegolow ale i w matematyce i fizyce myslenie syntetyczne jest
          bardzo cenne.
          Najistotniejsze we wszystkim sa motywacje. I prawdy w tej wypowiedzi jest tylko
          tyle ze rzadziej przecietnie dla kobiet znaczenie ma dlubanie w teorii, tam
          gdzie dotyczy ich o wiele bardziej praktyka rodzinna. Niemniej jesli kobieta
          zajmuje sie i zainteresuje naukami scislymi nie ma zadnych podstaw by twierdzic
          ze bedzie w nich gorsza- przeciwnie. Takie twierdzenia to drugie oblicze
          komunizmu a wiec wroga wszelkiej roznorodnosci...
        • watanabe.miharu Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 22.02.05, 16:44
          timoszyk napisał:

          bo roznice genetyczne moga istniec, a poza tym istnieja
          > roznice kulturowe.
          Różnice kulturowe są g... warte. To sztucznie narzucone stereotypy, mówiąc
          wprost. Co to ma do mózgu? Co do genetycznych, to jakoś do tej pory nikt jasno
          nie udowodnił różnic w zdolnościach matematycznych kobiety vs. mężczyźni. I
          prosze mi tu nie przywoływać badań w rodzaju "który szczur najszybciej nauczył
          się liczyc do trzech" bo to żałosne.
          • maruda.r Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 22.02.05, 19:15
            watanabe.miharu napisał:

            > Różnice kulturowe są g... warte. To sztucznie narzucone stereotypy, mówiąc
            > wprost. Co to ma do mózgu? Co do genetycznych, to jakoś do tej pory nikt jasno
            > nie udowodnił różnic w zdolnościach matematycznych kobiety vs. mężczyźni. I
            > prosze mi tu nie przywoływać badań w rodzaju "który szczur najszybciej nauczył
            > się liczyc do trzech" bo to żałosne.

            *******************************

            Wszelkie tego typu badania zostaną oskarżone o brak poprawności politycznej.

          • jann75 Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 23.02.05, 18:36
            > Różnice kulturowe są g... warte. To sztucznie narzucone stereotypy, mówiąc
            > wprost.
            Dlatego musimy stworzyć NOWEGO OŚWIECONEGO CZŁOWIEKA...dzieło naszych ojców musi
            zostać dokończone! Rewolucja musi zwyciężyć!

            Co to ma do mózgu? Co do genetycznych, to jakoś do tej pory nikt jasno
            > nie udowodnił różnic w zdolnościach matematycznych kobiety vs. mężczyźni. I
            > prosze mi tu nie przywoływać badań w rodzaju "który szczur najszybciej nauczył
            > się liczyc do trzech" bo to żałosne.

            To jawna dyskryminacja szczurów!
      • mkopek Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 21.02.05, 18:52
        Chyba jestes nie powazna. Nikt nic takiego nie powiedzial. Wrecz przeciwnie
        bardzo cenie Nobla Sklodowskiej Cure, bardziej niz wiekszosc Nobli meskich,
        glownie dlatego, ze Sklodowskiej bylo trudniej go otrzymac niz mezczyznom. To
        byly uwarunkowania kulturowe. Jednak czy dzisiaj gdziekolwiek w cywilizowanym
        swiecie kobieta ma urudniony dostep do edukacji, czy do pracy naukowej? Czy
        uwazasz, ze nalezy odgornie narzucic, ze powinno byc tyle samo naukowcow kobiet
        co mezczyzn? To chyba od checi samych kobiet i od ich indywidualnych zdolnosci
        i umiejetnosci powinno zalezec, czy bedzie naukowcem, czy wybierze inna droge.
        A moze powinnismy zarzadzic, zeby w wojsku tez bylo dokladnie tyle samo kobiet
        co mezczyzn. Jesli nie bedzie dosc chetnych kobiet by obsadzic polowe stanowisk
        wojskowych, to sie bedzie losowac. Kiedys wszedzie byla sluzba obowiazkowa i
        bylo dobrze. Jakby z tych wylosowanych, za malo zdalo egzaminy to sie wsrod
        nich wylosuje takie, kotre dostana stanowiska bez egzaminow. Tak samo proponuje
        wprowadzic ustawe, ktora nakaze by tyle samo koniet i mezczyzn bralo urlopy
        macierzynskie. Jak kobieta bedzie chciala po urodzeniu dziecka urlop
        macierzynski, ale okaze sie, ze akurat wiecej kobiet jest na takowym niz
        mezczyzn, to sie przymusowo posle na urlop macierzynski jej meza lub po prostu
        ojca dziecka. To dla wyrownania szans zawodowych kobiet i mezczyzn. Albo
        jeszcze lepiej oboje rodzice razem beda sie zwracali o urlop macierzynski i co
        druga para bedzie dostawac dla mezczyzny, a co druga dla kobiety. I wogole
        wszedzie nie bedzie sie robic rekrutacji na stanowiska pracy ogolnej, tylko
        polowa wakatow bedzie przeznaczona dla mezczyzn, a polowa dla kobiet. Jak ktos
        bedzie chcial zatrudnic dwudziestu pracownikow, to nie wolno mu bedzie wybrac
        dwudziestu najlepszych ludzi, ktorzy zglosza sie ze swoimi CV, tylko 10
        najlepszych mezczyzn i 10 najlepszych kobiet, zeby bylo sprawiedliwie. W kasie
        na dworcu kolejowym tez bedzie sie sprzedawac co drugi bilet meski, a co drugi
        zenski, zeby kobiety mialy rowny dostep do transportu publicznego.

        Ja uwazam , ze facet chcial powiedziec tylko tyle, ze u niego na uniwersytecie
        nie dyskryminuje sie kobiet w dostepie do stanowisk naukowych, zas dysproporcje
        w zatrudnieniu na tych stanowiskach wynikaja z tego, ze na te stanowiska mniej
        zglasza sie chetnych i bardzo zdolnych kobiet niz mezczyzn. Moze to byc
        wynikiem roznic genetycznych, z ktorych wynika, ze kobieca inteligencja
        czesciej objawia sie w innych dziedzinach niz u mezczyzn, a takze, ze wiecej
        zdolnych kobiet niz mezczyzn rezygnuje z kariery naukowej dla macierzynstwa.
        • biedronka24 Chcial powiedziec ale mu nie wyszlo 22.02.05, 16:09
          i w tym rzecz. Bo zaczal spekulacje a spekulacje to zle widziana sprawa u
          naukowcow. Tyle moge powiedziec jako nie w pelni jeszcze samodzielny ale
          poczatkujacy naukowiec.
          Poza tym to ze kobiety rezygnuja z kariery naukowej dla macierzynstwa nie wynika
          czesto z checi takiej rezygnacji - bo niby dlaczego? Skoro kobiety lepiej
          wlasnie radza sobie przecietnie z podzialem obowiazkow, a raczej z tego ze brak
          jest infrastruktury, ktora wcale z gruntu nie musi byc komunistyczna czy
          socjalistyczna , ktora moglaby to umozliwic. I tu jest pies pogrzebany.
          Naukowcy niemieccy z zachodu ciesza sie ze ich zony na wschodzie moga pracowac w
          nauce. Ciesza sie ze przedszkola prywatne pracuja tu dluzej, ze nikt nie robi
          glupich uwag, czy pytan, czy nie stawia idiotycznych wymogow...
          Jeszcze raz. To nie sa kwestie ´predyspozycji genetycznych´ bo dziedzina nauk i
          predyspozycje w niej na pewno nie dziela sie wg plci tak zgrubnie. Za to moge
          zareczyc. Poza tym dzis dziedziny nauk mieszaja sie. Stosuje sie metody z
          roznych dziedzin, a problemy badane rowniez wielu dziedzin dotycza.
          Z takich glupich przesadow biora sie potem idiotyzmy panstwowe jak np taki, ze
          gdzies- konkretnie w Niemczech fizyk zarabia wiecej od biologa choc uczyl sie
          dokladnie tyle samo, robi dokladnie to samo i stosuje dokladnie te same metody;).
          To nonsens. Statystyczne roznice miedzy plciami obejmowac moga bardzo subtelne
          czesci tych mechanizmow ktore prowadza do rozwiazywania problemow. Poniewaz przy
          mysleniu mamy do czynienia z sieciami wiec takie rozroznienia wogole nie maja
          racji bytu. Roznice leza w motywacjach a nie zdolnosciach plci. I te sa
          dostrzegalne statystycznie ale - gros z nich lezy wlasnie w niedomaganiach
          infrastruktury- o ktorych pisze, a czasem tez w przesadach dzieki ktorym w
          dawnym RFNie mowilo sie o matkach pracujacych i ich stosunku do dzieci bardzo
          brzydko. Powtarzam to sa opinie Niemca z Monachium, bynajmniej nie lewaka.
      • vlad.palownik a prosze wymienić inne laureatki Nobla 21.02.05, 18:58
        nie wliczając dziedziny literatuty i pokojowej nagrody.
        ja znalazłem 2 (DWIE) panie.
        z faktami się nie dyskutuje, można ja tylko komentować.
        więc czekam na komentarz.
        • biedronka24 przypomnij sobie 22.02.05, 15:52
          o np zonie Einsteina...
          To kwestia wyborow..
          Nobel to glownie prestiz.. Tysiace kobiet- malych robaczkow dzieki ktorych
          racjonalizatorskim pomyslom zaoszczedzono juz kupe pieniedzy potrzebnych na
          wielkie inwestycje.. A dalej...
          Coz poczekaj. Ja bylam na wykladzie pewnej Rumunki pracujacej pomiedzy USA a
          Niemcami..Ma swojego faceta od nokautow w myszach ma babeczke od
          immunocytologii. Ma faceta od behawioru. Ale to ona ujmuje calosc i nadaje bieg
          odkryciom naukowym.. Nobel ma duzy poslizg. Zbyt duza ´bezwladnosc´ by wyciagac
          z niego daleko idace wnioski...
          • ego69 Bardzo bladziutka obrona. 22.02.05, 18:23
            Zabrakło argumentów???
            • hanova Re: Bardzo bladziutka obrona. 22.02.05, 19:55
              argumenty....kpina..tylko tyle moge napisac w reakcji na twoja glupote. Kobiety
              od zarania dziejow byly degradowane do roli matek waszych dzieciakow i
              sluzacych w waszych domach, nie dziw sie wiec, ze taki stereotyp nie wyszedl
              jeszcze z ogolnego przeswiadczenia wiekszosci samcow. kobiety jednak dzieki
              swej wiekszej odpornosci psychicznej moga lepiej stawiac czola wyzwaniom
              zawodowym, co probuja osiagnac na roznych szczeblach.
              a szczerze mowiac, to o przynaleznosciach plciowych do zyciowych celow, mowia
              jedynie mezczyzni ktorzy maja glebokie kompleksy zwiazane z wlasna
              nieudolnoscia
        • colombina Re: a prosze wymienić inne laureatki Nobla 22.02.05, 16:52
          Zle postawiles problem.

          To ze kobiety maja mniejsze osiagniecia naukowe niz mezczyzni to fakt. Pytanie
          bylo czy jest to spowodowane ich mniejsza inteligencja.
        • maya2006 Re: a prosze wymienić inne laureatki Nobla 22.02.05, 21:25
          Biorac pod uwage fakt, kobiety dopiero pod koniec 19. wieku zostaly dopuszczone
          na uczelnie to nawet niezly procent? jak na te 110:5000 lat?
          • dem0kryt Re: a prosze wymienić inne laureatki Nobla 22.02.05, 21:34
            No popatrz, to już 5000 lat... Przypomnij mi tylko, kiedy Nobla dostał
            Archimedes? A Pitagoras, Galen, Galileusz, Newton, Keppler, Kopernik... o
            przepraszam, Kopernik była kobietą.
            • maya2006 Re: a prosze wymienić inne laureatki Nobla 23.02.05, 08:37
              dem0kryt napisał:

              > No popatrz, to już 5000 lat... Przypomnij mi tylko, kiedy Nobla dostał
              > Archimedes? A Pitagoras, Galen, Galileusz, Newton, Keppler, Kopernik... o
              > przepraszam, Kopernik była kobietą.

              malenki, nie chodzilo mi procentualnie nagrode Nobla, no wiesz mimo, ze jestem
              kobieta, wiem ze Nobel to taki czlowiek, OCZYWISCIE mezczyzna, bo przeciez
              madry byl (!), ktory zyl w 19. wieku....
              Zloz to nieporozumienie na karb mojego nizszego genetycznie rozwoju i braku
              umiejetnosci wyrazania sie na tematy , ktore mnie wprawdzie dotycza, ale
              ktorych nie jestem w stanie zrozumiec... wiesz.. to genetyczne, wiec nie musze
              sie wstydzic, nie moge nic za to...
              Chodzilo mi o porownanie podstaw rozwoju, czyli liczbe mezczyzn, ktorzy tysiace
              lat mieli mozliwosc zajmowania sie wiedza, rozwijanie zdolnosci, prawo do
              nauki, ktore m.in. jest podstawa do osiagniec.DO LICZBY OSIAGNIEC. Bo jezeli w
              19. na uniwersytetach setki tysiecy mezczyzn zajmowalo sie nauka
              profesjonalnie, a tylko kilka kobiet, to wtedy sie powinno chyba obliczyc
              procenty... no ale to juz jako bardziej rozwiniety Demokryt w stanie
              zrozumiec...chyba...
              no i oczywiscie podziwiam dowcip, i chyle czolo przed meskoscia.. ochhh
              • dem0kryt Re: a prosze wymienić inne laureatki Nobla 23.02.05, 09:42
                Maleńka, bardzo dziękuję ci za wyjaśnienie. Wiesz, jako typowa męsko -
                szowinistyczna świnia, której procesy myslowe ogranicza testosteron i która jest
                i tak skazana przez ewolucję na wymarcie (były już artykuły prorokujące wymarcie
                facetów za kilkaset tys. lat - pewnie szkoda, że tak późno) - mam trudności z
                nadążeniem za kobieca logiką. Stąd zastanawiałem się, dlaczego chcesz porównywać
                osiągnięcia z 5000 lat z liczbą laureatów nagrody, która jest przyznawana od
                nieco ponad wieku i chyba nie jest przyznawana pośmietnie. Ale wyjasniłaś - dzięki.

                Życzę powodzenia w wyciąganiu procentów i odsetek. Jesteś niewątpliwie 100%
                kobietą i jako taka z pewnością znajdziesz taki rodzaj matematyki, dzięki
                któremu twoje wyliczenia w pełni cię usatysfakcjonują.

                No i podziwiam ładunek sarkazmu zawarty w poście -))))
      • idonea Do pp. timoszyka, mkopka i drakuli 21.02.05, 19:53
        Jedyny powód, dla którego kobiety mają na koncie mniej spektakularnych osiągnięć
        naukowych, artystycznych na przestrzeni stuleci jest fakt, że pralki
        automatyczne i pampersy wynaleziono dopiero w ostatnich paru dekadach. Kobieta,
        o ile nie jest bajecznie bogata, lub obdarzona kompletem babć i dziadków musi
        wybierać między karierą a dziećmi To tak, jakby mężczyźni mieli wybierać między
        karierą i seksem, ciekawe, ilu byłoby zainteresowanych. Miałam w rodzinie
        naukowców (panie) i są to wszystko osoby samotne. Przeprowadzono badania, z
        których wynika, że ilość energii i stresu związana z opieką nad małym dzieckiem
        odpowiada pracy na pełne dwa etaty, a jeśli jeszcze dochodzi do tego obsługa
        pana i władcy dochodzi jeszcze trzeci.
        Rynek pracy funkcjonuje, jakby była tylko jedna płeć.
        Chciałabym podyskutować więcej, ale moje dziecko jest chore i muszę wytrzeć mu nos.
        • amdrzej11 Re: Do pp. timoszyka, mkopka i drakuli 21.02.05, 20:30
          Droga "indoneo", to co piszesz zgadza sie tylko czesciowo! W krajach
          skandynawskich bardzo wielu panow idzie na urlop macierzynski (a moze lepiej -
          ojcowski). Do zlobka powszechnie wysyla sie dzieci jednoroczne i dwuletnie,
          tak, zeby wychowanie ich nie "zaklocalo" karier zawodowych ich mam. Po mimo
          tego, "prawo" Laurence`a Summersa jest rownie aktualne w Szwecji i Danii czy
          Finlandii, jak i w USA oraz Polsce! Nie wierzysz? Sprawdz prosze statystyki!
          • maya2006 Kraje skandynawskie i urlopy 22.02.05, 21:31

            > Droga "indoneo", to co piszesz zgadza sie tylko czesciowo! W krajach
            > skandynawskich bardzo wielu panow idzie na urlop macierzynski (a moze lepiej -

            > ojcowski). Do zlobka powszechnie wysyla sie dzieci jednoroczne i dwuletnie,
            > tak, zeby wychowanie ich nie "zaklocalo" karier zawodowych ich mam.

            W krajach skandynawskich mezczyzni sa zmuszani do wziecia urlopu po urodzeniu
            dziecka, bo jezeli go nie wezma (pare tygodni starczy), to im sie obcina
            dotacje panstwa. Po drugie latwiej isc na urlop jezeli kobieta tez dobrze
            zarabia. W Niemczech tylko pare procent mezczyzn bierze urlopy bo kobieta mniej
            zarabia.Nawet na NA TYM SAMYM STANOWISKU !!!
        • timoszyk Re: Do pp. timoszyka, mkopka i drakuli 21.02.05, 21:09

          A czy ja twierdze, ze opieka nad dziecmi nie przeszkazda w karierze zawodowej?
          jak mi mowila kiedys moja kolezanka: Ja wiem, ze powinnam myslec o problemach
          zwiazanych z doktoratem, ale co ja zrobie, ze mysle ciagle o mojej Kasi? Tak
          jest w wiekszosci wypadkow.
          Musimy jednak miec otwarte oczy i uszy i niczego z gory nie zakladac. Byc moze
          rzeczywiscie kobiety sa mniej zdolne genetycznie, niz mezczyzni i na odwrot
          (statystycznie oczywiscie) w przypadku pewnych dziedzin? Z gory nie mozemy
          zakladac, ze tak nie jest. Znow, nie moze to miec zadnego znaczenia w przypadku
          jednostki. Jak na przyklad wytlumaczyc fakt, ze jest tak malo dziewczat
          laureatek olimpiad tematycznych z matematyki i fizyki? Jakos trudno mi sobie
          wyobrazic, ze nauczyciele dokonuja jakiejs negatywnej selekcji w tym zakresie,
          tym bardziej ze tak wiele jest nauczycieli kobiet.
          To nie sa sprawy proste i niczego nie mozna przesadzac, ale zbyt czseto widze
          agresywnosc tej strony, ktora zaklada calkowita rownosc pod kazdym wzgledem
          kobiet i mezczyzn. Czym wytlumaczymy na przyklad fakt, ze wiezienia pelne sa
          mezczyzn, a nie kobiet? Moze mezczyzni popwinni podniesc ten problem i
          protestowac energicznie oskarzajac system wymiaru sprawiedliwosc o
          dyskryminacje?


          Wacek
          • pantera01 Re: Do pp. timoszyka, mkopka i drakuli 21.02.05, 22:22
            Timoszyk
            To ze wiezienia sa pelne mezczyzn a nie kobiet jest zwiazane z tzw. odchylka
            standardowa IQ mezczyzn. Nawet jesli przyjac ze srednie IQ kobiet i mezczyzn
            jest dokladnie takie same (rezultaty badan naukowych nie sa jednoznaczne pod tym
            wzgledem, jedne badania przyznaja 5 pkt. przewagi dla mezczyzn, inne okolo 2
            pkt. przewagi dla kobiet) to prawie wszystkie badania zgadzaja sie co do tego ze
            rozrzut wartosci IQ jest znacznie wiekszy dla mezczyzn co znaczy ze jest
            statystycznie wiecej mezczyzn-geniuszy jak i mezczyn-idiotow. Geniusze zwykle
            produkuja Noble a idioci koncza w kryminale, dlatego jest wiecej kryminalistow
            mezczyzn niz kobiet. Dorzucmy do tego jeszcze biologie (testosteron) i
            wytlumaczenie kryminogennosci mezczyzn jest jasne.
            • bluesy Re: Do pp. timoszyka, mkopka i drakuli 22.02.05, 07:58
              hmm czytam to wszystko i w sumie zgadzam sie ze kobiety i mezczyzni moga miec
              rozne uwarunkowania STATYSTYCZNIE, choc nie zawsze odnosi sie do jednostki.
              mowi sie ze tak naprawde srodowisko nie ksztaltuje zdolnosci z czym ja sie nie
              zgodze tak do konca. przeciez jak to jest? rodzila sie dziewczynka- no to masz
              laleczke, ubranka, bobasa i baw sie w mame. przeciez to MUSI wpluwac na
              psychike! a chlopczyk? autka, zolniezyki,i takie tam. teraz technika poszla do
              przodu, ale i tak chlopcy sa czesciej zachecani przez rodzicow by usiedli przed
              komputerem. Gdybym ja jako dziecko,nie dostala mojego pierwszego comodore, dzis
              pewnie nie programowalabym, ani nie zajmowala sie grafika i projektowaniem
              stron. podobna sytuacja jest u mojej kolezanki. dzis jest na informatyce i
              bynajmniej nie jest gorsza od kolegow ze studiow. wychowanie sie zmienilo,
              dlatego tez dzis sytuacja kobiet jest wiele lepsza.Dodatkowo, moze w niektorych
              kwestiach, jak juz wspomnialam sie roznimy, jednakze nie jest to powod dla
              ktorego kobieta bedaca na tym samym stanowisku co facet ma zarabiac
              mniej.dlaczego? to sama robota.faktycznie dotyczy to wyzszych stanowisk. faceci
              czesto mowie " skoro mamy rownosc to baby na budowe! itp" no coz skoro mamy
              rownosc to czemu tak malo facetow jest opienumi do dziecka, pokojowkami itp :>
              wiadomo, ze chodzi o sile fizyczna ale widocznie niektorzy pewnych spraw nie
              dostrzegaja.to myba moja opinia. pozdrawiam
      • piegusik77 Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 22.02.05, 14:17
        Jestem kobieta-matematykiem. Osiaganie sukcesow w naukach scislych (mam tu na
        uwadze wyniki badan naukowych, a nie osiaganie kolejnych stopni kariery
        akademickiej...) wymaga niemal niewolniczego podporzadkowania swojego umyslu
        pewnym zadaniom, problemom, nad ktorymi sie pracuje. Kobietom przychodzi to
        (generalnie) znacznie trudniej - jest to najprawdopodobniej cecha przynalezna
        naszej plci i nic sie na to nie poradzi. I wlasnie tutaj liczy sie na plus fakt,
        ze mezczyzni z reguly *nie* potrafia robic wielu rzeczy naraz...
        • zuitka Re: A więc Nobel Skłodowskiej był gorszy 22.02.05, 16:07
          A czy kobiecie, ktora chcialaby niewolniczo podporzadkowac swoj umysl
          zagadnieniom matematycznym latwo bedzie pokonac opor spoleczny, znalezc
          sprzatacza/pracza/podawacza i wychowywacza dzieci, tak aby jeszcze cieszyc sie
          prestizem i podziwem rodziny i spoleczenstwa? Nie, nie. Taka kobieta to zakala
          rodziny, musi pozostac samotna, co na dodatek ja osmiesza. Ona robi to
          wlasciwie WBREW otoczeniu, chyba ze ma niezwykle swiatla rodzine albo nagodza
          ja Noblem, co jednak nie umniejsza pozostalych trudnosci. Nic dziwnego, ze
          takich kobiet jest malo.
          Nie rozumiem, o co chodzi z tym oddaniem dzieciom? To co, mezczyzn dzieci nie
          dotycza? Przeciez to okropne! Dlaczego maluchy mezczyzn maja nie obchodzic, ich
          choroby ich nie dotyczyc, a rozwoj nie odciagac od pracy? Taki model rodziny
          jest bardzo przykry i mysle, ze trzeba go zmienic. Bo to tylko model, a nie
          wrodzone predyspozycje.
          A tym, ktorzy watpia w zdolnosci kobiet (choc jak niejednokrotnie podkreslano
          nie ma na to zadnych podstaw naukowych) chcialabym przypomniec, ze sto,
          dwiescie i wiecej lat temu tez tacy byli, tyle ze nic z tego, co wtedy glosili
          sie nie sprawdzilo - dzis kobiety pelnia te same funkcje spoleczne, co
          mezczyzni i swietnie sobie radza, mimo ze jest im trudniej. A kiedy poczytac o
          tym, jak to kiedys uwazano, ze kobiety nie maja mozgu, albo potem ze nie nadaja
          sie do nauki, to smiech ogarnia! Bo to po prostu smieszne! Dlatego jesli jest
          sie rektorem i wyglasza sie poglady calkowicie nieuzasadnione naukowo (bo
          statystyki nie sa uzasadnieniem naukowym, a jedynie stwierdzeniem faktu, ktory
          moze miec najrozniejsze wytlumaczenia), ktore jak wszystko wskazuje przemina z
          wiatrem i przy tym obraza sie polowe populacji swiatowej, to nie mozna
          oczekiwac, ze jeszcze wszyscy beda siedziec cicho...
          Ja zreszta uwazam, ze jeszcze troche a mezczyzni stana sie ta gorzej traktowana
          grupa spoleczna; juz dzis jest wiele tego przejawow. I dzis sami dzialaja na
          swoja niekorzysc gloszeniem zatwardzialych, gruboskornych, tepych uwag
          o "porzadku swiata", bo jak ten porzadek sie zmieni, to chetnie sobie te
          postawy poprzypominam.
          Jesli dyskusje ma konczyc, wedlug niektorych, "kobiety do woja i na rente w
          wieku 65 lat", to proponuje "mezczyzn zdegradowac zawodowo o dwa stopnie, a
          najlepiej przeznaczyc ich wylacznie do garow".
          kobietom jest tak wspaniale na tym swiecie, ze nie znam faceta, ktory by chcial
          sie zamienic. Natomiast wiele kobiet przyznaje, ze bylo by im latwiej w zyciu w
          meskiej skorze.
          Uhh, orka na ugorze...
          • the_real_kris Hehehe 22.02.05, 18:09
            Ziutka, dobrze ze ty wszystko wiesz... a wlasciwie ze wydaje ci sie ze wszystko
            wiesz.

            Tych twoich genialnych wynurzen nie bede komentowal.

            Faceci bardzo szybko 'odwroca' porzadek spoleczny jesli stana sie 'gorzej
            traktowana' strona - do czego ty wyraznie dazysz. Po prostu zrobia jedna lub
            druga wojne (gdzies frustracja musi znalezc ujscie) i wrocicie na swoje miejsce
            - zdobyczy wojennej.
            • herrena Re: Hehehe 22.02.05, 18:42
              no fakt, wojny to cos w czym jestescie najlepsi :-)
              szkoda ze tylko kobiety pracuja nad tym zeby nam wszystkim sie lepiej zylo -
              chodza na kursy, czytaja poradniki, ucza sie o plci itd. Mezczyzni za to
              zostaja w sferze stereotypow, prymitywnych obserwacji, a rownosc i
              rownouprawnienie traktuja jako calkiem zabawny temat - do posmiania sie w
              meskim gronie
              mezczyzni!!! moze to ciezkie zadanie, ale warto sprobowac. Zainteresujcie sie
              nasza wspolna sprawa, bo moze sie okazac, ze faktycznie za jakis czas
              zostaniecie "ta dyskryminowana grupa spoleczna" i nie dacie rady "zrobic
              wojny". jezeli do tego czasu nie dacie sie poznac jako godni rozmowy partnerzy,
              nikt nie bedzie z wami rozmawial...
              a przeciez nie o to chodzi (nawet feministkom:-)
              pozdrawiam wszystkich, meskich szowinistow tez
              • the_real_kris Ładnie manipulujesz... 22.02.05, 18:59
                ale zostawmy erystyke na boku.

                Oparłaś swoją wypowiedź na kłamliwym stwierdzeniu jakoby tylko kobiety pracowały
                nad tym by wszystkim lepiej się żyło. To bzdura i kłamstwo.

                Kobiety według ciebie nie pozostają w sferze stereotypów i prymitywnych
                obserwacji? Kobiety nie traktują równouprawnienia jako zabawnego tematu?


                Widzisz - bardzo rozmijasz sie z prawdą a ponieważ twoja wypowiedź oparta jest
                na fałszywych przesłankach to wynikające z niej stwierdzenia również są fałszywe
                - odsyłam do logiki.

                A i jeszcze jedno - nie martw się o mężczyzn - na pewno nie zostaną
                'dyskryminowaną grupą społeczną' na całym świecie. A to że palanty z USA czy
                zachodniej Europy zniewieścieją zaskutkuje jedynie tym iż 'przyjdzie Chińczyk
                albo inny Ruski i wyrówna'. Mamy na to w historii wiele przykładów. Wam to rybka
                - wy przeżyjecie i staniecie się 'zdobyczą wojenną' - od gwałtu nikt jeszcze nie
                umarł, prawda? ;-) Dziwię się tylko tym głupolom którzy dają się wam manipulować.
                • paskudaprawdziwa Re: Ładnie manipulujesz... 24.02.05, 03:40
                  Kris zlosc przystojnosci szkodzi.

                  Dopoki kobieta rodza, dopoty nie pozwola skrzywdzic mezczyzn. W koncu wlasn
                  piersia karmia synow. Nie strachaj sie, idz po rozum do glowy i
                  kapuj...kolego
    • wojcika Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 09:46
      Kobietom wolno się uczyć na uczelniach dopiero od stu lat, a powszechnie od 60.
      Mężczyzni długo się starali o to by uczenie się było tylko ich przywilejem i
      wystąpienie prezydenta Harvardu jest tej postawy pozostałością.
      Ci z państwa, którzy na forum ubolewają nad koniecznością przestrzegania
      poprawności politycznej/ która jest ponoć gorsza od komunizmu i faszyzmu razem
      wziętych/ powinni starać się być uczciwi do końca i nie stosować jej wcale.
      Rozmawialibyśmy wówczas otwarcie np. o tym że to mężczyzni a nie ludzie, są
      odpowiedzialni za większość przestępstw na świecie; wojny, gwałty ,rozboje,
      przestępstwa na tle seksualnym, kradzieże. Nie trzeba w tym celu sięgać po
      wątpliwe dowody naukowe, wystarczy odwołać się do faktów np. danych
      statystycznych.Moglibyśmy zastanawiać sie czy ta część ludzkości, która tak
      dalece nie panuje nad swoją agresją, jest w pełni ukształtowana i czy powinna
      stanowić o reszcie.Moglibyśmy wrócić do rozważań nad tym czy ci o innym kolorze
      skóry są również ludzmi? Itd, itd...
      • obserwer2 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 12:14
        Chciałbym zaapelować do pań biorących udział w dyskusji, by nie ulegały
        spiskowej teorii dziejów. Mężczyźni nie są jakimś tajnym stowarzyszeniem czy
        spółką, która zazdrośnie strzeże swoich wpływów i dzieli się tylko ze swoimi.
        Jeśli rywalizujemy, to jest nam absolutnie obojętne, czy mamy konkurentów czy
        konkurentki. Wielu mogłoby się nawet sprzeczać, czy woli w życiu społecznym
        przestawać z kobietami czy z mężczyznami.
        Równie absurdalne są sugestie, że szef płaci mniej kobiecie, bo ..... jest
        solidarny z męzczyznami. Zastanówcie się! Kto z tego powodu zapłaciłby choć o
        grosz więcej? Z passusem Wojciki o agresji mężczyzn trudno dyskutować, ale
        równie zasadne jest przypuszczenie, że kobiety są w takim razie bardziej
        podatne przeżywać męki zawiści.
        Niestety, to te złe, brzydkie emocje kierują tymi, którzy (które) napadli
        (napadły) człowieka, który próbował tylko po ludzku wyjaśnić, czemu zatrudnia u
        siebie tak mało kobiet. A przecież tyle by mógł zaoszczędzić zatrudniając
        kobiety!
        • m15 Czy feministki 22.02.05, 14:24
          Czy to prawda ze niektóre feministki maja tylo o dwa zwoje mózgowe wiecej niz
          kury?Szczególnie te walczace!
          • biedronka24 Faktem jest ze w krajach 22.02.05, 15:38
            w ktorych dosc mocno sie ugruntowaly kobiety sa aktywniejsze a faceci do niczego.
            Wystarczy spojrzec na Niemcy. Nie wiem czy to potwierdza czy obala teorie Pana z
            Harvardu ale obawiam sie ze obnaza jej slabosci conajmniej...

            Ja jestem leniwa- wiec feministka nie jestem. Cenie sobie bystrych panow - na
            tyle bystrych ze nie musza dowartosciowywac sie niezbyt udanymi stwierdzeniami i
            zagrywkami politycznymi, ktore maja dowodzic ze jesli kobieta zajmie sie naukami
            scislymi to jest z gruntu do niczego. A jest wlasnie odwrotnie. Statystyka
            pokazuje ze jesli sie juz takowymi zainteresuje ( nie z racji na wybor meza-
            choc do diaska kto by chcial miec meza fizyka teoretyka ;))- to cos jak
            zakonnik...to osiaga efekty niejednokrotnie lepsze od wielu mezczyzn.

            Niemniej takie dywagacje powinny zdrowo i rozsadnie pozostawac z dala od
            wszelkich praw, ustalen formalnych i procedur dzieki ktorym dochodzi do naboru
            nowych naukowcow. Do tego jednak dochodzi sie tylko w demokracjach.
            • obserwer2 Re: Faktem jest ze w krajach 22.02.05, 17:01
              Droga Biedronko,
              W tym co piszesz aż pulsuje strach, że ktoś Ciebie uzna za mniej "rozwojową" w
              Twojej dziedzinie, bo jesteś kobietą, lub też, że sama stracisz wiarę w swoją
              szansę. To rzeczywiście byłby cios od losu, przy tym cios zupełnie
              niezawiniony. Z drugiej strony, wszyscy musimy sobie z tym radzić, na chłodno
              analizować jakie są nasze atuty i jakie słabości. Rachunek jest zazwyczaj tak
              skomplikowany, że przez całe życie nie daje się go zamknąć. Rozumiem Cię
              dobrze, bo sam muszę się przebijać w dziedzinie uważanej za domenę kobiet
              (param się językami), ale z faktu, że kobiety częściej uczą się języków nigdy
              nie wyciągałem wniosku, że ja, mężczyzna, się ich nie nauczę.
              Pozdro
      • czlowiek4 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 13:39
        I taka jest prawda.
        Sam pamietam kiedy z zona przyjechalismy do Szwajcarii we wczesnych latach 70,
        w Genevie bylo kilkadziesiat kobiet z uniwersyteckim wyksztalceniem.

        Wiem co mowie, bowiem moja zona byla jedna ze wsplzalozycielek tzw Klubu Kobiet
        Uniwersyteckich w Genevie. Bylo ich ponizej 50 i glownie cudzoziemki (z krajow
        demoludow, skandynawii i amerykanki, i ole sobie przypominam 2 - 3 max.
        szwajcarki). Powod: kobiety zaczely studiowac po wojnie bardzo pozno - nie
        nalezy winic za to nikogo - taka byla sytuacja (postawa rodziny aby
        nie "inwestowac" w dziewczyny", sytuacja powojenna, itd).

        Cale szczescie, ze dzisiaj kazdy ma prawo (choc nie zawsze jest ono
        respektowane) do nauki i ewentualnie dobrego stanowiska.
      • dem0kryt Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 14:56
        Powtarzasz rzeczy oczywiste. Mężczyźni są z natury bardziej agresywni i często
        nie kontrolują swojej agresji? Tak! Są sprawcami ok. 90% przestępstw (można się
        kłócić czy troszkę mniej czy więcej)? Tak! I nie zmieni tego nawet fakt rosnącej
        ostatnio przestępczości także wśród kobiet, bo świadczy ona tylko o kryzysie
        współczesnych społeczności, ich atomizacji. Tu nie trzeba żadnej politycznej
        poprawności, takie opinie można wygłaszać swobodnie, bo to prawda.

        Czy mężczyźni są godni sprawować władzę nad światem? Kiedy ją brali, może gdzieś
        tak w okolicach rewolucji neolitycznej, nie pytali o zgodę kobiet. Wykorzystali
        to, że są silniejsi fizycznie i bardziej skłonni do agresji. W społeczeństwach
        patriarchalnych kobiety spowadzono do roli niemal rzeczy (w skrajnych
        przypadkach). To też prawda. Choć można dyskutować, skąd ta męska agresja się
        wzięła - może bez niej człowiek nie miałby szans na przetrwanie jako gatunek?
        Ale teraz niewątpliwie stanowi źródło kłopotów...

        No więc agresja, przestępczość i wojny. Męskie wynalazki. Ale przecież to tylko
        pół prawdy. Należy do tego dodać przecież także te wszystkie osiągnięcia
        cywilizacyjne, które decydowały o rozwoju ludzkości - od literatury przez
        architekturę po fizykę kwantową. To też w przeważającej mierze spadek
        patriarchalnej kultury mężczyzn... Mówmy więc o całości, nie wybierajmy tylko
        tego, co pasuje do naszej wizji... Nie stosujmy zasad politycznej poprawności.

        Można się zastanawiać, jak wyglądałby świat rządzony przez kobiety
        (matriarchat), ale póki co to tylko spekulacje. Robią to czasem autorzy powieści
        sf. A my mówimy o faktach, które mogą się nam nie podobać, ale są. Z faktami się
        nie dyskutuje.

        A tak naprawdę nie o to chodzi w tej dyskusji. Chodzi tylko o wolność wyrażania
        własnych opinii. Także tych o predyspozycjach kobiet i mężczyzn, a nawet
        predyspozycjach ludzi różnych ras i kultur. Jeśli takie opinie są nieprawdziwe -
        należy po prostu wykazać ich fałszywość. A nie urządzać nagonki.

        I jeszcze jedno - wszyscy jesteśmy ludźmi, niezależnie od płci i rasy.
        Przysługują więc nam TE SAME PRAWA, choćby naukowcy (biolodzy, psychologowie,
        statystycy) udowodnili, że mamy różne predyspozycje. Chodzi tylko o to, by nie
        zaklinać rzeczywistości, ale ją badać.
        • watanabe.miharu Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 17:02
          dem0kryt napisał:

          Ale przecież to tylko
          > pół prawdy. Należy do tego dodać przecież także te wszystkie osiągnięcia
          > cywilizacyjne, które decydowały o rozwoju ludzkości - od literatury przez
          > architekturę po fizykę kwantową.

          Typowy argument. No dobra, ale jakby faceci dopuścili kobiety do tworzenia
          cywlizacji, to by te wszystkie osiagnięcia były pól na poł, nie? Jaka wiec
          zasługa facetów w tym, że czynili wynalazki, skoro TYLKO ONI byli w stanie to
          robić? Też mi wielkie osiagnięcie.

          To tak offtopikowo, ale podobne argumenty wytaczają ludzie z sentymentem
          wspominający komunę. "Jacy komuniści nie byli, ale przynajmniej drogi
          zbudowali, zakładali szkoły, szpitale itd." No dlatego, że byli u wladzy -
          gdyby rząd był wówczas niekomunistyczny, tylko jakikolwiek inny, robiłby to
          samo. To żadne osiagniecie, gdy się robi coś, co TYLKO ty jesteś w stanie
          zrobić.

          Rozumiesz analogię?

          Pozdrawiam
          • the_real_kris Tobie wolno spekulowac w obronie zwojej 'tezy'? 22.02.05, 18:20
            Cytuje: '...jakby faceci dopuścili kobiety do tworzenia
            > cywlizacji, to by te wszystkie osiagnięcia były pól na poł, nie?...'

            wiec ja spekuluje ze nie masz racji gdyby faceci dopuscili kobiedy do tworzenia
            cywilizacji to nadal siedzielibysmy na drzewach. Moje twierdzenie jest rownie
            prawdopodobne jak twoje - jednym slowem - gdyby babcia miala wasy to by byla
            dziadkiem.

            Swoja droga co za idiotyczne stwierdzenie iz faceci nie dopuscili kobiet do
            tworzenia cywilizacji...
            • jann75 Re: Tobie wolno spekulowac w obronie zwojej 'tezy 23.02.05, 18:34
              Czego wymagać od "oślepionych oświeceniem i postępem"?:) W krainie Utopii teza
              watanabe ma sens...

              Pytam się po raz wtóry...czemu stomatologów nie dopuszcza się do operacji na
              otwartym sercu, a chirurgów się dopuszcza?! Jest to jawna dyskrimnacja-musimy
              połączyć nasze szeregi i walczyć z tą niesprawiedliwością! Ustawowo stomatolog
              ma mieć takie samo prawo do wykonywania operacji jak chirurg! Żyjemy w w XXI
              wieku w oświeconej Europie czy gdzieś w ciemnogrodzie!?

              Nieważne że od młodości studenci medycyny wybierają sobie takie specjalizacje do
              jakich mają najlepsze predyspozycje! To są prawa dżungli! My LUDZIE stoimy ponad
              naturą! Musimy ją kreować! Musimy tworzyć NOWEGO EUROPEJSKIEGO CZŁOWIEKA!

              !!!Triumph des Willens!!!
          • dem0kryt Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 19:36
            Po pierwsze: nie wiemy jakby było. Możemy tylko gdybać. W przypadku komunizmu
            jest to o tyle łatwiejsze, że mamy pewne porównania, bo wiele krajów nie
            doświadczyło tego "najwspanialszego z systemów" i jego "dobrodziejstw". Możemy
            porównać np. Polskę i Grecję lub Portugalię sprzed 1939 r. i po 1989 r. -
            zachowując wszelkie proporcje i pamiętając o odmiennościach. Może da nam to
            pewien obraz, jak wyglądałaby Polska bez komunistów. Choćby przybliżony.

            W przypadku, o którym mowa, nie mamy ŻADNEGO porównania. Zważ, że praktycznie
            wszystkie kultury na Ziemi w pewnym okresie przyjęły patriarchalny system
            społeczny (może są jakieś wyjątki wśród małych plemion tzw. "przedpiśmiennych"
            jak to sie mówi w dialekcie poprawności politycznej, a dawniej mówiło się -
            prymitywnych). Nasze spekulacje byłyby więc czystą fantastyką, pozbawioną
            jakichkolwiek punktów oparcia. Równie dobrze możnaby stwierdzić, że byłoby 3/4
            do 1/4 na korzyść facetów lub kobiet, jak kto woli. A może ludzkość wciąż
            jeździłaby pojazdami napędzanymi czterema nogami gniadosza? Te hipotezy są tak
            samo uprawnione jak Twoja. Równie dużo (a raczej mało) jest na nie dowodów.

            Ale problem nie w tym, że możemy się nie zgodzić lub mieć zupełnie inne opinie.
            Problem w tym, żeby móc je wyrazić bez obawy, że druga strona natychmiast
            oskarży adwersarza o szowinizm. I o to chodzi, moim zdaniem, w tej dyskusji. Bo
            mowa o wyższości mężczyzn nad kobietami to jak dyskusja o wyższości świąt Bożego
            Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. To co napisałem w poprzednim poście było
            oczywistym skrótem myslowym, drastycznym uproszczeniem, bo faceci nie
            zdziałaliby NIC, gdyby nie mieli pomocy kobiet.

            Pozdrawiam
            • dem0kryt Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 20:05
              I jeszcze jedno: użyłem tego stwierdzenia o wkładzie mężczyzn w rozwój
              cywilizacji nie po to, by ich gloryfikować. Zauważ sama: oburzyło cie moje
              stwierdzenie, ale nie zareagowałaś na stwierdzenie, że facetom zawdzięczamy
              wojny i przemoc. To prawda, tak jest, ale skoro wojny i terror są hańbą
              mężczyzn, to kultura i nauka mogą być ich chlubą. Nieprawdaż? Chodziło mi o to,
              że nie można patrzeć fragmentarycznie, wyciągając tylko to, co akurat pasuje do
              naszej wizji, a przemilczając to, co do niej nie przystaje.

              Ponadto nie masz żadnych dowodów, że w świecie rządzonym przez kobiety wojen by
              nie było. Tylko hipotezy i fantazje.
          • jann75 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 23.02.05, 18:26
            > Typowy argument. No dobra, ale jakby faceci dopuścili kobiety do tworzenia
            > cywlizacji, to by te wszystkie osiagnięcia były pól na poł, nie? Jaka wiec
            > zasługa facetów w tym, że czynili wynalazki, skoro TYLKO ONI byli w stanie to
            > robić? Też mi wielkie osiagnięcie.

            Ale skoro zrobili to to znaczy iż mieli ku temu prawo-jakkolwiek je
            zdefiniujemy. Dla ciebie będzie to "prawo siły"-ale w tamtych czasach tak nie
            było. Skoro mężczyźni byli w stanie wywalczyć sobie prawo do dominacji...to
            wywalczyli je.

            Poruszasz się w świecie "Fantasy" i Utopii...kompletnie głupi argument. Czy mamy
            chwalić prof.Religę za to że wykonuje świetną pracę przy operacjach serca?
            Czemu mielibyśmy nie chwalić jakiegoś znanego stomatologa za to że robi śliczne
            protezy?! Rozumiesz analogię??

            > To tak offtopikowo, ale podobne argumenty wytaczają ludzie z sentymentem
            > wspominający komunę. "Jacy komuniści nie byli, ale przynajmniej drogi
            > zbudowali, zakładali szkoły, szpitale itd." No dlatego, że byli u wladzy -
            > gdyby rząd był wówczas niekomunistyczny, tylko jakikolwiek inny, robiłby to
            > samo. To żadne osiagniecie, gdy się robi coś, co TYLKO ty jesteś w stanie
            > zrobić.
            >
            > Rozumiesz analogię?
            >
            > Pozdrawiam
        • maya2006 Agresywny mezczyzna i kobieta aniol... 08.03.05, 12:19
          Mowienie o agresji jest dosyc trudne, bo istnieja rozne jej formy i jezeli
          mowimy o agresji to zazwyczaj o tej zewnetrznej. Jezeli chodzi o fizyczne
          zadawanie komus bolu, czy tez zabojstwa, faktem jest, ze w wiezieniach siedzi
          wiecej mezyzczyzn mordercow niz kobiet.
          Ale czy to napewno jest argument na to, ze kobiety sa nieagresywne i gdyby one
          mialy wladze, to swiat bylby pelen szczescia i spokoju? Kobiety jak i mezczyzni
          sa argesywne. Wydaje mi sie, ze mezyczyzni i kobiety sa po prostu w rozny
          sposob agresywni. Obserwacje wykazaly, ze juz w szkole chlopcy sklaniaja sie do
          konfrontacji i fizycznej agresji, dziewczynki wyrazaja agresje w inny,
          substelny sposob(zazwyczaj): intrygi, obowa, wykluczenie z grupy, tzw. mobbing,
          psychiczna agresja. Trudno powiedziec, ktora z tych form jest gorsza dla
          poszkodowanego.

          Uwazam, ze dzielenie swiata na dobre, nieagresywne kobiety i zlych agresywnych
          mezczyzn jest idotyczne. Biale i czarne. Chyba kazdy z nas przezyl wspanialych,
          cywilizowanych mezyzczny i straszne agreswyne kobiety. I wspaniale cywilizowane
          kobiety i strasznych, agresywnych mezczyzn.

          Co do matriarchatu, to w obecnych czasach na swiecie istenieje ponad 100
          wspolnot(Azja, Afryka, opartych na matriarchacie lub tez posiada tzw,
          matrilinearna strukture(sorry, nie znam dokladnie tego slowa po polsku).
          Przykladem moze byc plemie Khasi, w Meghalaya, w polnocno-wschodnich Indiach.
          Demokryt, mozna by sie pokusic, i przekonac sie na wlasne oczy, jak wygladaja
          zwiazki walczace o rownouoprawnienie mezyzczn...:-)
      • the_real_kris a kto jest odpowiedzialny 22.02.05, 18:12
        mniej lub bardziej bezposrednio za podjudzanie do tych wojen, przestepstw itp.?
        Kto faworyzuje mezczyzn silnych, wladczych, bogatych?


        Zwiaz sie z jakims kolesiem pozbawionym ambicji, dochodow i inteligencji - wtedy
        bedziesz miala czyste sumienie.
    • jerry.uk ta amerykanska poprawnosc polityczna! 22.02.05, 15:41
      w sumie mozesz powiedziec wszystko, ale tak zeby nie urazic jednej z
      rozlicznych mniejszosci, koterii, lobby, grup interesu itp.
      • zuitka Re: ta amerykanska poprawnosc polityczna! 22.02.05, 16:25
        A dlaczego mialbys miec prawo ja urazic? Bo wydaje ci sie, ze wiesz lepiej, jak
        swiat jest urzadzony? A moze sam Pan Bog wyjawil ci swoje tajemnice i
        powiedzial ci "teraz idz, glos wszem i wobec, co wiesz, a juz szczegolnie nie
        zwazaj na uczucia innych ludzi, bo jesli kogos masz urazic, to masz do tego
        prawo, jako posiadacz wiedzy objawionej". Amen.
        Kiedys nie mowilo sie o poprawnosci politycznej. Nazywalo sie to po prostu:
        kulturalne zachowanie.
        • zuitka Re: ta amerykanska poprawnosc polityczna! 22.02.05, 16:27
          A rzeczywiscie kulturalne zachowanie nie wszystkim jest w smak.
        • the_real_kris Pleciesz glupoty... 22.02.05, 18:24
          co ma do niekulturalnego zachowania glosne wypowiadanie sie o faktach? To ze
          ktos mi powie ze jestem szczuply lub mniej umiem od kogos innego uwazasz za brak
          kultury?

          Jakies farmazony opowiadasz.
    • camel_3d a to niby nie jest prawda.. 22.02.05, 16:26
      wezmy informatykow..ilu jest mezczyzn a ile kobiet? i to niby z jakiego powodu?
      nyby przyjmuje sie mniej kobiet na wydzial informatyczny? nie. Po prostu duzo
      mniej ich sie tam zglasza.. Jak sobie przypomne to w mojej klasei zawsze
      najwieksze klopoty z fizyka, matematyka i innymi scislymi mialy
      dziewczyny...cos w tym jest.
      • watanabe.miharu Re: a to niby nie jest prawda.. 22.02.05, 17:05
        Doprawdy? A jak ja sobie przypominam ze szkolnych czasów, to zawsze dziewczyny
        uczyły się najlepiej, a chłopaki mieli największe kłopoty z nauką. To jak to
        jest z tą genetyką? Coś nie tak z tymi badaniami.
        • maaac Re: a to niby nie jest prawda.. 22.02.05, 17:22
          No i co tym dowodzisz?
          Czy ktoś przeczy że kobiety są zwykle pilniejsze w nauce?
          Tylko (hehe) bardzo często jest to nauka typu kucie na pamięc, świetnie zdaje
          zadanie w nauka humanistycznych wysiada zaś w politechnicznych.
    • sdfsfdsf Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 16:47
      czy nikt tutaj nie wzial pod uwage ze z kobietami nie ma dyskusji?
      bo tak he he
      kobiety sa rowne a nawet rowniejsze
      powiem wiecej, sa takie same jak mezczyzni
      dlaczego?
      bo tak
      • watanabe.miharu Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 17:08
        czy nikt tutaj nie wzial pod uwage ze z mężczyznami nie ma dyskusji?
        bo tak he he
        mężczyźni są stworzeni do rządzenia światem
        dlaczego?
        bo tak
        mężczyzni są inteligentniejsi
        dlaczego?
        bo tak

        • sdfsfdsf Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 17:36
          chcesz zrobic na zlosc mi czy rzeczywistosci? he he
        • the_real_kris manipulujesz... 22.02.05, 18:22
          z dyskusji wynika co innego.
    • amenothep gosc wywodzi sie ze Swiatowego Banku 22.02.05, 17:02
      co dowodzi, ze to faszysta. Tam pracuja tylko faszysci i krwopijcy. On zapewnie
      jest rowniez pedofilem, ktory wykorzystuje biedne azjatyckie dzieci i
      faszystowska ideologia pomaga mu uwierzyc, ze on wykorzystuje podludzi, wiec to
      jest ok. Nie podniecajcie sie, facet jest skonczony. on skonczy na smietniku,
      tak jak skonczyl kazdy faszysta.
    • nenkam Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 17:22
      Jezu jacy ci amerykance sa glupi, czego sie oni czepiaja... setki publikacji,
      etc... cholera o co... niby on pierwszy to stwierdzil ;) Nie no to zart, ale
      faktem jest, ze sporo w jego wypowiedzi racji. Kobiety nie sa glupie poprostu
      maja inne predyspozycje... no i tyle! To ze ktos sie na matmie nie zna to go
      jeszcze nie dyskwalifikuje
    • ego69 Facet próbował delikatnie powiedzieć, to co wiedzą 22.02.05, 17:49
      wszystkie dzieci, jednak wymogi political corectness każą go zniszczyć. Kobiety
      są lepsze od mężczyzn w innych dziedzinach i nikt z tego powodu nie rozdziera
      szat. Po co ta durna walka płci - nie mam pojęcia. Kobiety i mężczyźni to dwa
      tak różne gatunki, że aż dziw bierze, że mogą się krzyżować.
    • krakus11 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 18:31
      "Mężczyźni i kobiety różnią się od siebie. Nie są lepsi ani gorsi, tylko inni.
      Nauka o tym wie, ale poprawność polityczna robi wszystko, co może, aby temu
      zaprzeczyć"
      To cytat z książki Allana i Barbary Pease "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a
      kobiety nie umieją czytać map". Autorzy w oparciu o bardzo solidne badania
      naukowe potwierdzają istnienie różnic pomiędzy umysłami mężczyzn i kobiet (
      między innymi w dziedzinie nauk ścisłych). Są również dziedziny, w których
      kobiety bywają zdecydowanie lepsze (te, w których istotne są kontakty
      międzyludzkie).
      Bez przeczytania tej książki dyskusja będzie jedynie destrukcyjną kłótnią.
    • komentator4 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 19:00
      Najmniejsze podejrzenie o chęć dyskryminacji budzi u "aktywnych kobiet"
      obsesyjną agresję i nienawiść do mężczyzn (wszystkich!) i wyłącza myślenie.
      Tymczasem rektor Harvardu powiedział prawdę i wcale nie chciał kobiet obrazić
      ani dyskryminować. Kobiety mają, z powodów niekoniecznie dla wszystkich
      zrozumiałych, inne preferencje, co bardzo wyraźnie ujawnia się w statystykach.
      To nieprawda, że stanowią większość tylko w zawodach mało płatnych. Czy
      dentystki mało zarabiają? W moim już dość długim życiu prawie zawsze chodziłem
      do dentystek-kobiet. Pamiętam tylko jednego mężczyznę. Czy w aptece zarabia się
      mniej niż w innych zawodach? Tam też jest olbrzymia przewaga kobiet. Widocznie
      ta praca lepiej im odpowiada. Są lepsze w pracach wymagających cierpliwości i
      delikatności, np jako pielęgniarki, lekarki od dzieci, wychowawczynie w
      przedszkolach czy nauczycielki w szkołach podstawowych. Te ostatnie zawody są
      rzeczywiście nisko płatne (to przez głupotę naszych polityków - i to jest
      rzeczywiście problem z zakresu równouprawnienia), ale nie wyobrażam sobie, żeby
      te zawody nagle zaczęły przyciągać mężczyzn, gdyby podwyższyć tam wynagrodzenia.

      Równouprawnienie ma polegać na równych prawach na wszystkich polach, a te równe
      prawa są już w kodeksach zagwarantowane. Nikt nie ma prawa nie przyjąć kobiety
      do pracy z uzasadnieniem "nie chcemy kobiet", bo jeśli tak zrobi, to przegra
      sprawę w każdym sądzie w 5 minut. Teraz przyszedł czas na drugi etap walki o
      równouprawnienie: kobiety muszą te prawa wykorzystywać. Walczyć w sądach, jeśli
      są niesprawiedliwie odrzucane. Ale też muszą zrozumieć, że w uczciwej
      rywalizacji zdarzy im się nieraz przegrać z mężczyzną, i nie będzie to objawem
      dyskryminacji.
    • turtlezzz Nie ma już dwóch płci. Obie są identyczne :] 22.02.05, 19:10
      Facet stwierdził, że decydują róznice genetyczne i w podejściu do życia (mającym podłoże kulturowe, ale też przecież i genetyczne). Próby zatarcia oczywistych róznic między kobietami a mężczyznami dla dobra szczególnie pojętej tolerancji zachaczają o paranoję. Przecież jeśli nie decydują w tym wypadku "różnice genetyczne" i podejście do życia (a wszyscy wiemy, że decydują) to trzeba by uznać, że Harvard był jak dotąd siedliskiem szowinizmu !!! Dlaczego wokół tego nie wybuchła afera!?? To PARANOJA! Z jednej strony mamy uniwersytet, na którym broni się praw kobiet, a z drugiej powtarzamy jak a transie, że kobity są dyskryminowane. A kiedy następny dyrektor przyzna, że są dyskryminowane to będzie nowa afera, hłehłe.

      I w koło Macieju aż ludzie znormalnieją do tego stopnia by przejmować się tylko strzeżeniem praw, a nie budowaniem czyjejś wizji świata na siłę. To podobnie jak z polityką i pomysłami w każdej partii 1/3 stanowiły kobiety. A czy ktoś im broni próbować kariery politycznej ? Proszę nie mylić tolerancji z paranoją...
    • bartekz1 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 19:10
      Przecież takie są fakty! Nie wiem czy badania biologiczne coś wykazały, ale
      przecież na wszystkich politechnikach i wydziałach nauk ścisłych jest znacznie
      więcej facetów, a na wydziałach humanistycznych i lingwistycznych - kobiet. Nie
      bierze się to tylko i wyłącznie z narzucania kobiecie jakiejś roli. Przecież
      teraz rzadko który rodzic narzuca swojemu dziecku, jaki kierunek studiów ma
      wybrać. Nie wierzę, żeby profesor np. polibudy wolał przyjąć faceta niż babkę, a
      jeśli już, to pojedyncze przypadki.
      A jak ktoś chce coś osiągnąć, to niech się temu poświęci. Przecież w USA już
      nawet krążą dowcipy że najlepiej jest być czarną kobietą, transseksualistką,
      lesbijką z gromadką dzieci.
      • maksimum Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 19:49
        Ciekawe co by sie stalo,gdyby zamiast Busha kobieta byla prezydentem????
        Pewno do tej pory polowe USA by juz Taliby zburzyly.
        • turtlezzz Co za pierdoły.. 22.02.05, 20:57
          Taliby by nic nie zburzyły. A USA pewnie nie byłyby tak zacofane politycznie i społecznie. Gdyby rządziła kobieta, to pewnie byłaby to demokratka albo Condoleeza Rice. A od Busha to już lepszy byłby jego pies...
    • superan nadinterpretacja 22.02.05, 20:00
      nadinterpretacja
    • callafior BRAWA DLA PREZYDENTA HARVARDU!!! 22.02.05, 21:09
      Każdy wie, że kobiety (ogólnie) są mniej inteligentne i spostrzegawcze od
      mężczyzn (ogólnie). Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale to TYLKO wyjątki. To,
      że jedna czy druga ma doktorat, zna 3 języki, a jakiś tak facet jest po
      zawodówce o niczym nie świadczy, bo chodzi tu o spojrzenie ogólne na sprawę.
      Jest sprawą oczywistą, zę kobiety są mniej inteligentne, ktoś, kto uważa inaczej
      po prostu jest nieświadomy albo to prowokator.
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
    • kubecek kobiety sa slabszym rodzajem niewiescim 22.02.05, 21:14
      www.brzeg.own.pl/
    • czarko28 Synteza: Kilka wątków - kilka obserwacji i faktów 22.02.05, 22:16
      Witam serdecznie. Przeczytałem wszystkie wypowiedzi i chciałbym dodać
      swoje "trzy grosze". Jako że poruszono kilka wątków, "groszy" będzie chyba
      więcej, niż tylko trzy :-)

      1) Poprawność polityczna. Nie ulega wątpliwości, że obecnie coraz trudniej
      powiedzieć coś publicznie tak, aby nie było to "niepoprawne politycznie". Jeśli
      natomiast ktoś mówi, że "myśli", "wydaje mu się", "zaobserwował" a nie, że "tak
      jest", "badania potwierdzają", "faktem jest, że", to nie ma żadnych podstaw do
      tego, aby wszczynać nagonkę. Można polemizować, przedstawiać argumenty,
      próbować udowodnić, że jest inaczej... Ale nie szczuć. Przez zwykły szacunek do
      drugiego człowieka, w tym przypadku niewątpliwie mądrego i zasłużonego - nauce
      właśnie. Uważam, że jako naukowiec popełnił błąd i wyraził się na tyle
      nieprecyzyjnie, że mogło wobec niego - jako kogoś mającego wpływ na skład kadry
      zatrudnionej na uczelni - powstać podejrzenie o dyskryminowanie kobiet. Stąd
      tak poważne zarzuty. Bez odpowiedzi pozostanie jednak pytanie, czy gdyby np. od
      razu jasno oddzielił jego osobistą opinię od tego, w jaki sposób nadzoruje
      procedurę zatrudniania naukowców, to uniknąłby tej nagonki...? W dzisiejszej
      Ameryce?

      2) Dlaczego kobiety zarabiają mniej. Kilka lat temu pisałem pracę magisterską,
      w której - na podstawie porównywalnych danych panelowych - badałem dynamikę
      dochodów w okresie transformacji i dokonywałem porównań między Polską, Węgrami,
      Niemcami (częścią zachodnią) i Francją. Regułą było to, że - caeteris paribus -
      kobiety zarabiają mniej o ok. 20% od mężczyzn. Ponieważ pisząc pracę
      magisterską nie za bardzo można mieć własną opinię ;-), próbowałem znaleźć
      wyjaśnienie tego fenomenu w bibliografii i z wielu wymienianych przyczyn,
      począwszy od najbanalniejszej (zwykła dyskryminacja płci), jedna wydało mi się
      trudna do podważenia. Otóż - jak wiadomo z ekonomii - głównym celem każdej
      firmy jest maksymalizacja zysku w długim okresie (mogą istnieć także inne,
      również bardzo ważne cele, ale są one wobec wymienionego zawsze drugorzędne).
      Zatrudniając pracownika wiadomo, ile czasu zajmie mu zdobycie kwalifikacji
      niezbędnych do optymalnego wykonywania swojej pracy. Wiadomo również, jaki zysk
      jego praca przyniesie firmie. Zakładając, że kobieta (K) i mężczyzna (M) uczą
      się tak samo szybko i zawsze tak samo dobrze wykonują pracę oraz że zaczynają
      pracę będąc w tym samym wieku, dostajemy istotną z punktu widzenia różnicę -
      mianowicie liczbę przepracowanych lat przez K i M, która w przypadku M jest
      większa. Porównanie kosztów pracowników w takim samym okresie da w wyniku,
      kobiety są droższe dla firmy, ponieważ (a) skończą wcześniej pracę i dlatego
      trzeba będzie zatrudnić nową pracowniczkę, podczas gdy stary pracownik jeszcze
      będzie mógł pracować a nowa osoba będzie wymagać szkolenia oraz (b)
      statystyczna kobieta przynajmniej kilka miesięcy nie będzie mogła pracować ze
      względu na ciążę i urlop macierzyński (założyłem "optymistycznie" - dla firmy,
      oczywiście - tylko jedno dziecko), co okresowo obniży zyski firmy. To tłumaczy,
      dlaczego kobiety zarabiają statystycznie mniej - po prostu firma "odbija" sobie
      te zwiększone koszty na pensjach zatrudnionych kobiet. Wydaje się przekonujące,
      prawda? Dopiero niedawno wpadłem na pomysł, dlaczego to niekoniecznie jest
      optymalne, właśnie z punktu widzenia firmy. Ale to w następnej wypowiedzi. Chcę
      wywołać dyskusję :-)

      3) Różnice we "wrodzonych predyspozycjach" u kobiet i mężczyzn, czarnych i
      białych itp. Jak wykazują badania (musiałbym poszperać, gdzie o tym czytałem) z
      czasów, gdy faworyzowano współczynnik IQ, uwarunkowania społeczno-kultorowe
      MAJĄ WPŁYW na jego wielkość oraz - co za tym idzie - na wyniki w nauce
      akademickiej. Rozpiętość osiąga maksimum na poziomie 24%. Nie ma natomiast
      znaczenia np. rasa czy płeć. To samo dotyczy współczynnika EQ, którego wysokie
      wartości przypisuje się z reguły kobietom (zupełnie niesłusznie, bo z samej
      genetyki to nie wynika, tylko ze wspomnianych uwarunkowań właśnie).

      Dogłębnie się o tym przekonałem, gdy zacząłem pracować w międzynarodowym dziale
      IT dużej firmy. Kobiety odpowiedzialne za duże projekty w żaden, absolutnie
      żaden sposób nie odstają od mężczyzn. Są od nich lepsze lub gorsze a z czasem
      wszelkie różnice się wyrównują (np. zdarza się, że projekty są niedopasowane do
      aktualnych umiejętności nowych pracowników, którzy z tego tylko powodu
      początkowo sobie nie radzą).

      4) Dlaczego jest mniej kobiet-matematyków itp. Na podstawie moich doświadczeń
      zawodowych (vide supra) i osobistych uważam, że czynnik kulturowy ma tu
      decydujące znaczenie. Mam dwie siostry. Nasz ojciec jest chemikiem z
      wykształcenia. Jeden malutki fakcik: jak one nie chciały iść w ślady ojca
      (jedna studiowała nauczanie początkowe, druga prawo), to nie było problemu.
      Ntomiast jak ja wspomniałem, że interesuje mnie filologia klasyczna, to mi się
      dostało... (w rezultacie skończyłem ekonometrię). I tak jest często w szkołach,
      gdzie na dziewczęta planujące pójść na politechnikę patrzy się jak na
      dziwolągi... Ale sytuacja się zmienia. Od trzech lat zajmuję się również
      rekrutacją do wspomnianego działu IT i procent kobiet nim zainteresowanych
      zdecydowanie rośnie! Po prostu dziewczyny nie boją się przedmiotów i studiów
      technicznych, a i tzw. "przyzwolenie społeczne" jest większe. Jako HR-owiec
      dysponuję wystarczającą "próbką", żeby stwierdzić, że coś takiego, jak
      genetyczne różnice w predyspozycjach do nauk ścisłych między kobietami i
      mężczyznami po prostu nie istnieją.

      Uffff.... No, to się opisałem! Mam nadzieję, że ktoś przeczyta i przemyśli...

      Pozdrawiam Internautów!
      • colombina pkt 2 22.02.05, 22:56
        czarko28 napisał:

        > te zwiększone koszty na pensjach zatrudnionych kobiet. Wydaje się
        > przekonujące, prawda? Dopiero niedawno wpadłem na pomysł, dlaczego to
        > niekoniecznie jest optymalne, właśnie z punktu widzenia firmy. Ale to w
        > następnej wypowiedzi. Chcę wywołać dyskusję :-)

        Ze wzgledu na doglebnosc twojej wypowiedzi ogranicze sie do odpowiedzi na pkt
        2.
        Twoja analiza kosztow i inwestycji w pracownika bylaby sluszna przy zalozeniu
        ze gospodarka jest statyczna. Ktos kto pracuje w szybko zmieniajacej sie
        galezi (IT w Twoim przypadku) musi sie co najmniej kilkanascie
        razy "przestawic" w ciagu swojej kariery zawodowej. I mam tu na mysli nie tyle
        zwykle doksztalcenie ale calkowita zmiane kierunku. W tej sytuacji
        przewaga "inwestycji" pracodawcy na pracownika-mezczyzne maleje, gdyz wszyscy
        co jakis czas i tak zaczynaja od zera.
      • dobry11 Re: Synteza: Kilka wątków - kilka obserwacji i fa 22.02.05, 23:18
        Koledzy teoretyzuja zamiast popatrzec na realia pracy naujowej w USA. My tu mamy
        terror kobiet zadnych wladzy i majatku. Na kazde stanowisko musimy 'interview'
        kilka kobiet i one przez kilka miesiecy sa rozchwytywane. Ten atak na prez
        Harvardu to tylko dalszy etap tej walki. W naukach scislych mamy kiepskie
        kobiety zarabiajace duzo wiecej od lepszych mezczyzn. To juz przechodzi wszelkie
        pojecie. Moi studenci nie dostaja zadnych nagrod, bo te ida na kobiety. Niestety
        nie ma nadzieji na poprawe, a po tej aferze bedzie tak ja w Polsce w latach
        50-tych kiedy ludzie bali sie cokolwiek podyskutowac.
        • colombina Re: Synteza: Kilka wątków - kilka obserwacji i fa 23.02.05, 04:35
          dobry11 napisał:

          > Koledzy teoretyzuja zamiast popatrzec na realia pracy naujowej w USA. My tu mam
          > y
          > terror kobiet zadnych wladzy i majatku. Na kazde stanowisko musimy 'interview'
          > kilka kobiet i one przez kilka miesiecy sa rozchwytywane. Ten atak na prez
          > Harvardu to tylko dalszy etap tej walki. W naukach scislych mamy kiepskie
          > kobiety zarabiajace duzo wiecej od lepszych mezczyzn. To juz przechodzi wszelki
          > e
          > pojecie. Moi studenci nie dostaja zadnych nagrod, bo te ida na kobiety. Niestet
          > y
          > nie ma nadzieji na poprawe, a po tej aferze bedzie tak ja w Polsce w latach
          > 50-tych kiedy ludzie bali sie cokolwiek podyskutowac.

          Widze ze w instytutach naukowych przychodzi placic za czasy gdy z kandydatow do
          pracy odrzucalo sie kompetentna kobiete i przyjmowalo glupiego faceta. Teraz
          trzeba przyjmowac do pracy agresywna i durna babe. Ale nie przejmuj za
          pokolenie wszystko wroci do normy i moze dzieki babom taranom kompetentni
          kandydaci plci obojga znow zawitaja w Twe progi.
    • skinhead78 Re: Czy prezydent Harvardu uważa, że kobiety są g 22.02.05, 22:43
      To jest oczywista prawda znana juz nie od dawna. Wy baby powinnyscie szorowac
      gary, gotowac obiady oraz dawac doopy kiedy nam sie chce was pouzywac. Czy
      wiecie dlaczego populacja juropy kurczy sie? Bo wam przyszlo na robienie
      fochow. Zamiast gadac normalnie z facetami yebiecie ich za to, ze istnieja. A
      wtedy my dajemy wam wielkie 'fakk ju' i sobie moze pozniej kupic pieska i o
      niego sie troszczyc. Aha, mozecie zawsze sie zwrococ do murzynow i arabow i
      robic z nimi dzieci, bo to wyprawiacie. Nie w jednym bialym kraju zauwarzylem
      to zjawisko.
    • wr99 Co naprawde powiedzial Summers (transcript) 24.02.05, 01:59
      Naprawde warto przeczytac co powiedzial Summers zeby zdobyc rzetelna wiedze o
      sprawie:
      www.president.harvard.edu/speeches/2005/facletter.html
      Za glowna przyczyne duzo mniejszej reprezentacji kobiet w naukach scislych uznal
      osobiste wybory i mnijesza statystycznie niz u mezczyzn chec poswiecenia
      wszystkiego dla pracy i karriery, potem statytycznie czesciej wystepujace cechy
      extremalne u mezczyzn, nastepnie roznice biologiczne i nastepnie dyskryminacje
      jako najmniej istotna. Podal wiele roznych argumentow, przytaczal badania
      naukowe, podawal rowniez przyklady z doswiadczenia i nie tylko te ze swoimi
      corkami ale np. doswiadczenia izraelskich kibicow. Pozatym caly czas twierdzil
      ze jest otwarty na argumenty, jego celem jest sprowokowanie audytorium do
      dyskusji i szerokiego zajecia sie problem i zdaje sobie sprawe ze moze sie
      mylic. Twierdzil tez ze wiele jest rzeczy wartych zbadania i podawal odpowiednie
      propozycje.
      Cala ta histeria zostala rozpetana przez amerykanska lewice dla ktorej religia
      jest twierdzenie ze glowna przyczyna mniejszej ilosci kobiet w naukach scislych
      jest dyskryminacja a jedynym dowodem jaki na to podaje jest to ze kobiet
      (zreszta innych tzw "mniejszosci" tez) w nauce jest mniej a roznic rzadnych nie
      ma. Mimo wielu badan wykazujacych cos zupelnie przeciwnego kazdy kto osmieli sie
      zaprzeczyc glownemu dogmatowi religi politycznej poprawnosci jest pietnowany i
      proboje sie dyskredytowac jego wypowiedzi za pomoca ich brutalnej wulgaryzacji -
      jak to zrobiono np. w tytule tego artykulu.
      • colombina Re: Co naprawde powiedzial Summers (transcript) 24.02.05, 14:39
        Przeczytalam 2/3 transkryptu (nie mialam czasu dokonczyc) i masz racje. Relacja
        ktora nam zaserwowala Wybiorcza to kpina. Jego dwie najbardziej niefortunne
        wzmianki w calej wypowiedzi (o Katolikach i Zydach - ni w piec ni w dziesiec, i
        o jego corkach blizniaczkach - wrecz glupia) w atrykule staly sie nagle
        centralna czescia wywodu Summersa. Jego wywod ma kilka duzych dziur a
        interpretacja niektorych danych jest kontrowersyjna moim zdaniem, ale jak sam
        powiedzial chcialby wywolac dyskusje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja