seawolfie
06.03.05, 18:45
pani Milewicz, na marginesie artykułu, jeśli dla Pani liczba uczestników
obchodów 1 maja jest miernikiem poparcia dla Jaruzelskiego, to współczuję.
Tak może pisac 16 latek, a nie ktoś, kto MUSIAŁ przejść w tym upokarzającym
pochodzie "wiernopoddańczym". W liceum mogłem to "olać" i pojść na
kontrpochód, ale juz na studiach nie było wyboru- sprawdzano obecność przed i
po pochodzie. Może w innych uczelniach nieobecność nie byłaby równoznaczna z
kłopotami, w mojej, owszem. Nieobecność? - ba, nawet demonstracyjnie niedbały
ubiór skutkował skreśleniem z listy studentów. Podobnie do udziału w wyborach
i referendum "namawiano" krzykiem i szantażem (bez skutku, akurat, ale to
inna historia). Dla wielu szczawi wypowiadających sie tu o PRL to pewnie
brzmi, jak bajka o żelaznym koniu.