O Jałcie mówmy razem

16.03.05, 08:11
Bandyci z kc niech sobie pogadają. O Jałcie.
    • ela234 Re: O Jałcie mówmy razem 16.03.05, 09:40
      I to jest właśnie pierwsza odpowiedź na apel o jedność i wspólne działania na
      rzecz zaznaczenia swojego zdania na temat końca II wojny światowej. Już
      odzywają się pierwsi niezłomni, którzy będą przyznawać kto może zabierać w tej
      sprawie głos. Mamy zamanifestować nasze oburzenie, ale nie z (komuchami,
      czarnymi, pająkami, czy wizygotami). Tylko nasz głos jest jedynie słuszny. A
      to, że nikt go nie potraktuje poważnie w kakofonii dźwięków wychodzących z
      naszego kraju. Upoimy się w swojej niezłomności i ponarzekamy na Kwacha, co się
      daje poniżać Putinowi w Moskwie. Poprzeć go wspólnym głosem?! Za Boga!

      Co tam kraj, ale nasza partia z tymi (tu wstaw po uważaniu)nie wystąpi z jednym
      głosem NIGDY!
      • edek47 ZEBY KTOS ZAUWAZYL COS,... 16.03.05, 10:51
        TO MUSI COS WIEDZIEC NA TEMAT TEGO COS.Na 'edukacje przyglupow' z zachodniej
        Europy nie ma pieniedzy, a OBSMAROWAC Polakow kazdy moze , bo nikt nikogo nie
        bedzie z tego rozliczal, a polskie wladze umieja tylko 'walczyc' za Ukraine
        albo jeszcze komiczniej, za Czeczenie.Lepiej juz posluchac Czyraka i dac sobie
        z tym spokoj.
      • 2560a Re: O Jałcie mówmy razem 16.03.05, 14:20
        Oddanie Polski Stalinowi było ceną Zachodu za szybsze zwycięstwo nad
        faszyzmem.
        1.Badzmy realistami.Intelektualisci typu:" nasza_europa napisał: Bandyci z kc
        niech sobie pogadają" a jest takich sporo nie zauwazaja, ze staramy sie
        wystapic przeciw WSZYSTKIM, zarowno Rosji jak i Zachodowi.Zapominamy, ze w
        podziale Europy po wojnie mamy swoj wlasny i to duzy udzial.Nasza dyplomacja,
        szczegolnie rzad londynski ,zajmowala sie w latach wojny glownie walka o stolki
        i to glownie przez deskredytowanie innych czlonkow rzadu.Rzad brytyjski nie raz
        dawal do zrozumienia , ze postepowanie naszych politykow przyprawia wyspiarzy
        o mdlosci. Wobec takiego postepowania, kto mial reprezentowac nasze interesy?
        Obcy dyplomaci?
        Dzisiaj co polityk , to inna opinia. Polowa tych z bozej laski ojcow narodu
        albo nie wie o czym mowi albo uczyla sie historii z jakiejs dziwnej,nie calkiem
        polskiej, czytanki.
        Nie tak dawno na tym forum furiaci wylewali morze inwektyw z powodu nie uznania
        przez Rosje zbrodni katynskiej za ludobojstwa. I nie wazne jaka jest definicja
        ludowbojstwa, wazne co my chcemy i jak to widzimy.Racja jest zawsze po naszej
        stronie. Bo my my cierpimy za Slowian, za Europe, za CALY SWIAT! My jestesmy
        dobrzy, my chcemy dobrze tylko nam robia zle.
    • wojakszwejk Ładne tezy... ale nic z tego 16.03.05, 11:23
      Tezy artykułu jak najbardziej słuszne, ale póki co wątpię, żeby była szansa na skuteczność takich pomysłów. Tak się składa, że Putin jest jednym z najbardziej popularnych polityków na Zachodzie, więc to jego wersja historii przebije się do świadomości tych Europejczyków, których ta sprawa zainteresuje. A warto nadmienić, że po długim śledztwie Rosjanom wyszło, że w Katyniu nie było ludobójstwa, więc mamy pogląd na ich metody działania.
      PS Autor artykułu inkasuje specjalną premię od kierownictwa Gazety za:
      1. dokopanie Kaczyńskiemu przez wypomnienie moskiewskiej teczki,
      2. zaakcentowanie głosu Frasyniuka w całej sprawie.
    • toja3003 Filmowcy polscy do dzieła! 16.03.05, 16:28
      Do masowej opinii publicznej można dotrzeć głównie w jeden sposób: kasowym
      filmem, który będzie pokazany o 20-tej na najpopularniejszych kanałach. To
      dlatego świat ekscytuje się Szkocją, bo są różni „Nieśmiertelni” i „Waleczne
      serca”, choć w gruncie rzeczy na tych paru pagórkach kudy zamkowi np. w
      Edynburgu do Wawelu. Nie chcę obrażać Szkocji ale naprawdę nasuwa się pytanie
      dlaczego nasi filmowcy nie zrobią czegoś podobnego, bo przecież nie zawojujemy
      świata „Krzyżakami” z roku bodaj 1960. Nakręcić film o wrześniu 1939 w Polsce i
      o staliniźmie ale z klasą „Szeregowca Rajana” czy „Doktora żywego”i wtedy świat
      się dowie co się działo 1-go czy 17-go IX. A tak to wszyscy tylko wiedzą kiedy
      i co zbombardowały dwa samoloty w Wietnamie, bo była cała masa filmów
      amerykańskich o tym. Filmowcy polscy do dzieła! A nie kręcić cieniaste lekturki
      dla szkół.
    • pianola2 Panie Wroński! Chłopcze!:) 16.03.05, 18:18
      Panie Wroński! Chłopcze!:) Komuchy nie są żadną stroną, z ktorą należy mowic
      "jednym glosem" o historii. Nie nalezy jednoczyc sie z ta cholota nawet przy tak
      wznioslej okazji. Niech jedzie prezio do Moskwy i zobaczymy jak sie zachowa.
      Potem i tak cale to towarzystwo zniknie ze sceny politycznej. To kwestia kilku
      miesiecy. Wtedy mozna zaczac tak na prawde dzialac w kwestii odklamywania
      historii. Z komuchami nie da sie tego zrobic. Oni sa sprawca i produktem zarazem
      tego zaklamania.
    • inkwizytor_inkwizytor Ale po co?... 16.03.05, 19:53
      Ale po co?… panie Wronski.
      Glos redaktora Wronskiego zabrzmial szlachetnie. Tak jak i liczne inicjatywy
      naszych eurodeputowanych, liderow partii centrowych, administracji.
      Szlachetnosc wszak, to jeszcze nie madrosc. A czasami, i chyba wlasnie mamy
      tego przyklad, moze nawet z glupota graniczyc.
      O co nam wlasciwie chodzi? Czy chcemy wykrzyczec calemu swiatu prosto w twarz,
      zesmy oszukani, mordowani, zdradzani? Ze i Hitler i Stalin (ale chyba tez i
      Churchill i Roosevelt ?) sprzysiegli sie przeciw nam, by nas z powierzchni
      ziemi zetrzec?
      Jesli tylko taki jest nasz cel – to jednak racje ma pan Wronski, wolajac
      wielkim glosem o koordynacje. Ale pamietac warto, ze niewielu to wzruszy –
      oczywiscie poza nami samymi.
      Moze wiec celem powinno byc cos innego. Np. wykorzystanie tej “moskiewskiej”
      okazji, do dalszego utrwalenia silnej miedzynarodowej pozycji naszego panstwa w
      Europie i swiecie?
      Dazenie do takiego celu wcale jednak nie musi oznaczac, ze zapomina sie o
      przeszlosci i ignoruje mordercza podlosc Sowietow i zdrade aliantow. Ze nie
      rozumie sie prawdziwych intencji paktu Ribbentrop – Molotow, czy wieloletnich,
      katastrofalnych dla nas skutkow porozumien Jaltanskich. Ze zapomina sie o
      ofiarach z Katynia czy Warszawy.
      Wystepowanie jednak w roli biednej, zdradzonej i zgwalconej (nie tylko przez
      Stalina!) ofiary – i to wtedy, gdy caly swiat swietuje 60 rocznice wiekopomnej
      wiktorii nad nazistami - to bardzo zle dobrana i rola i okazja.
      Co innego, gdyby podtrzymac – nieopatrznie chyba przez Putina zaanonsowany dni
      temu kilkanascie pomysl – by moskiewskim obchodom nadac formule “dnia
      europejskiego pojednania”.
      Wtedy, i tylko wtedy mialoby sens, by wyrazajac radosc i dume ze zwyciestwa
      sojusznikow, przypominajac swiatu i podkreslajac nasz w nim niebagatelny udzial
      na prawie wszystkich frontach, wspomniec rowniez o innych, ciemnych kartach
      przeszlosci. Bo taka pamiec jest warunkiem “sine qua non” - POJEDNANIA.
      I zaapelowac do gospodarza moskiewskich uroczystosci, by gwoli tejze, przez
      niego samego zaproponowanej idei pojednania – odcial sie od tej czesci
      dziedzictwa sowieckiego.
      Radzilbym wiec i Rotfeldowi i Kwasniewskiemu, i Geremkowi i Frasyniukowi, i…
      nam wszystkim bysmy, nawet jesli Putina nie szanujemy ani wielbimy, podjeli w
      naszym mysleniu rzucona przez niego formule “pojednania”.
      Bo tylko ona moze dac naszym oficjalnym reprezentantom logiczna podstawe do
      powiedzenia swiatu historycznej prawdy, bez ubocznych skutkow samobojczego
      strzalu.
      • janek007 Dobrze napisane, inkwizytor_inkwizytor... 16.03.05, 21:49
        ale czy ci wszyscy krzykacze potrafia zrozumiec to co napisales. Obawiam sie ze
        nie maja oni zadnego konkretnego pomyslu jak ta sprawa pokierowac i rozegrac na
        korzysc Polski, poza oburzeniem jakkolwiek slusznym nie maja nic innego do
        zaoferowania. Ciagle prezentowanie Polski i Polakow jako pokrzywdzonych i
        oszukanych chwaly i sympatji nam nie przysporzy, wrecz przeciwnie. To ciagle
        biadolenie nad przeszloscia jest moim zdaniem demoralizujace i ponizajace.
        Zamiast biadolic i nachalnie domagac sie wspolczucia od wszystkich i od
        wszystkiego nalezy robic wszystko azeby historia juz nigdy wiecej sie nie
        powtorzyla. Za historie i za PRZYSZLOSC sami jestesmy odpowiedzialni przed soba
        i przed nastepnymi pokoleniami. Nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie dbal o
        nasze Polskie interesy jezeli sami nie bedziemy tego robic dzien w dzien,
        generacja po generacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja