feminasapiens
01.04.05, 13:01
To nie ironia - pytam na poważnie.
Zawsze jak widziałam to uwielbienie tłumów na pielgrzymkach i w mediach to
zastanawiałam się dlaczego ludzie tak bardzo go kochają? Ja nie odczuwam
takiego uwielbienia dla niego. Jest to dla mnie człowiek, bardzo mądry,
światły, ważny z uwagi na pełnioną funkcję. Jednak nigdy nie odczuwałam jego
charyzmy i zawsze zadziwiały mnie te uwielbienia dla niego.
Teraz, kiedy "cały świat" płacze z powodu jego choroby i bliskiego kresu
życia, słyszę ciągle głosy, że tyle dobrego zrobił.
Jedyne co przyznaję to jego intensywne zasługi dla ekumenizmu i ciągłe
nawoływania o pokój. Ale pokoju pragnie wielu ludzi na świecie - w modlitwach
o pokój nie widzę niczego nadzwyczajnego. Poza tym nie widzę niczego wielce
rewolucyjnego w jego pontyfikacie. Może po prostu jestem nieuświadomiona.
Proszę o odpowiedź (najlepiej w punktach).
Z góry przepraszam jeżeli uraziłam czyjeś uczucia. Nie było to moim zamiarem.