iuztiiotz
13.04.05, 00:33
>Pojawił się radykalny relatywizm, z którym Jan Paweł II zderzył się radykalnie i we wszystkich
>obszarach - czy to chodziło o antykoncepcję, czy o przerywanie ciąży, o sposoby przeciwdziałania
>AIDS, o bioetykę, o eutanazję, o status kobiet...
Och, drogi panie francuski filozofie kościelny: to radykalne zderzenie Karola Wielkiego przypomina
walnięcie Trabantem w mur. Da się "bioetyką" porwać niewyedukowane tłumy, ale jednocześnie
odstręcza się tych znających prawdę o antykoncepcji, przerywaniu ciąży, eutanazji... Wielka
kampania zakłamywania tych pojęć tylko w ciemnej Polsce przyniosła tragiczne efekty (podziemie
aborcyjne) i w podobnie zacofanej Afryce (tragedia AIDS). Reszta świata rozwija się pomimo tych
"przestróg" a nawet (sądzą niektórzy), że dzięki lekceważeniu takiej wizji świata, klaustrofobicznej i
przykrojonej dla trzymanych w ciemnocie wiernych. Mniej wazeliny, więcej myślenia - ale po
zapoznaniu się z wynikami "badań" nad całunem turyńskim już niczego nie oczekuję od
"intelektualistów katolickich". To pojęcie brzmi zresztą jak oksymoron.