Jakby Boga nie było

18.04.05, 14:41
Charakterystyczne jest to, że ten artykuł od tygodnia nie ma żadnych
komentarrzy. Twórczość Bonhoeffera, a przede wszystkim jego udział w opozycji
antyhitlerowskiej są zupełnie nieznane, a i może ignorowane. Jego wezwanie do
wiary dojrzałej i samodzielnej nie jest zadaniem łatwym ani popularnym.
Ciągle brak jest jego pism po polsku, a te, które są, nie stały się
przedmiotem teologicznej dyskusji. Podczas gdy w NIemczech i dalej wychowały
całe rzesze teologów.
    • pospolitus Re: Jakby Boga nie było 18.04.05, 16:05
      Zaprawde prawde piszesz. Jestem mieszkancem Szczecina. Bylem zobaczyc miejsce,
      gdzie z Zdrojach (dzielnica Szczecina) miescilo sie seminarium Kosciola
      Wyznajacego. Czytel kilka artykulow w lokalnym dodatku gazety Wyborczej
      poswieconych Bahnoferowi ale zadnych pism jego nie znam.
      W artykule pana Turnaua zaskoczyl mnie fragment mowiacy, ze Bahnofer bral
      udzial w spisku na zycie Hitlera. To dla mnie calkowite novum
    • nonno1 Re: Czyżby był? 18.04.05, 17:54
      Kto go widział?
      Może zapomniał zajrzeć do komór gazowych.
    • marcin.lepicki Re: Jakby Boga nie było 18.04.05, 22:41
      Właśnie, dlaczego Kościół Katolicki w Polsce tak słabo promuje tą drogę
      rozumnego dojścia do wiary? Czy wielu ludziom, tzw. "inteligencji", zostaje do
      wyboru scjentyzm i prosta, niemal zabobonna wiara?
    • piotrpsp Re: Jakby Boga nie było 19.04.05, 07:10
      Jak to rozumiec "Myślmy tak, żyjmy tak, jakby Bóg nie istniał ". Jest to raczej
      niejednoznaczne, do tej grupy zaliczylby siebie stalin po swoich slowach
      wyjasniajacych ze religia aby hamuje ludzkie dzialania. Czy tez tu chodzi o to
      zeby humanizm Chrzescijanski byl nasza druga natura, jakby niezalezna od naszej
      religijnosci?
    • minna Re: Jakby Boga nie było 19.04.05, 14:13
      Co do znajomości Bonhoeffera, to rzeczywiście jest nikła, co widać po
      niezrozumieniu jego słów mówiących o życiu "jakby Boga nie było". To jest
      wezwanie do wiary samodzielnej, która nie używa Pana Boga jako podpórki i
      zapory dymnej przed światem i jego wyzwaniami. Ale rzeczywiście takie słowa
      wyrwane z kontekstu mogą prowadzić na manowce - dlatego tak ubolewam nad
      brakiem rzetelnej dyskusji nad myślą Bonhoeffera o "bezreligijnym
      chrześcijaństwie". Ciekawe jest też to, że osoba, która czynnie brała udział w
      opozycji przeciw Hitlerowi, zupełnie jest nieznana w tym kraju. We Wrocławiu
      stoi wprawdzie jego pomnik, ale Szczecin jest rzeczywiście kompletnie
      nieświadomy tego, jak ważnym był miejscem dla Kościoła Wyznającego.
      Jeśli chodzi o czynny udział w opozycji antyhitlerowskiej, to Bonhoeffer musiał
      sobie jako chrześcijanin i duchowny odpowiedzieć na pytanie, czy wolno mu brać
      udział w działaniu zmierzającym do pozbawienia życia człowieka, nawet jeśli ten
      człowiek nazywa się Adolf Hitler.
      Pozostaje żałować, że życie i myśl tego człowieka tak brutalnie zostały
      przerwane i to na krótko przed zakończeniem wojny.
      Polecam jego "Naśladowanie" wydane w wydawnictwie "W drodze". Ostatnio wyszły
      też fragmenty jego listów z więzienia w tomie "Praeceptores. Teologia i
      teologowie języka niemieckiego" (Poznań 2005).
Pełna wersja