Kogo obraża biust?

    • idonea Po co w ogóle reklamy? 25.05.05, 19:03
      Telewizja bez reklam - jak BBC - jest możliwa. Nie wiem, skąd się to wzięło, że
      ludzie bezkrytycznie zgadzają się, by im przerywano program i wciskano jakiś
      kit, obojętne z golizną czy bez. Może jest na to jakiś paragraf - na przykład
      naruszenie prywatności czy miru domowego.
      Mieszkam w Stanach i praktycznie w ogóle nie oglądam TV, bo na 1 godzinę
      programu jest 35 minut reklam; szkoda na to życia. Reklamy skierowane do dzieci
      (zwłaszcza słodyczy, coli etc.) to juz w ogóle skandal, większy niż
      seksistowskie i inne obrazki.
      To wszystko powinno być nadawane na jakimś specjalnym kanale hanadlowym albo w
      internecie, jak niektóre kultowe reklamy np toyoty.
      • silent.m Re: Po co w ogóle reklamy? 25.05.05, 21:46
        Mieszkam w Stanach i praktycznie w ogóle nie oglądam TV

        ja chcę abym sam wybierał co oglądać, a nie żeby urzędnik (szczególnie
        z ,,nominacji,, SLD, lub ich kolejnego wcielenia ) za mnie decydował -
        kategorycznie sprzeciwiam się rozszerzaniu wpływu urzędników na kolejną sferę
        mojego życia prywatnego. Wystarczająco już zbiurokratyzowano, w ostatnich
        latach, moje życie zawodowe
        • idonea Re: Po co w ogóle reklamy? 26.05.05, 01:46
          No właśnie, jeśli chcę obejrzeć film z Julią Roberts z jakiej racji mam oglądać
          przy okazji 50 innych filmików, które zupełnie mnie nie interesują?
          Nie chodzi o to, żeby urzędnik decydował co puścić, co nie, po prostu w ogóle
          oddzielić reklamę od sztuki, informacji, rozrywki. Niech będzie kanał informacji
          o produktach, ci co chcą niech oglądają.
          Nie wiem na jakich zasadach to wszystko funkcjonuje, że to się w ogóle opłaca?
          Nie zdarzyło mi się kupić jakiejś rzeczy dlatego, że zobaczyłam reklamę. Raczej
          przeciwnie, zwłaszcza jeśli reklama jest wkurzająca. Tak przestałam jeszcze w
          Polsce słuchać Radia Zet, kiedy pokazali w reklamie kobietę, która rozwala radio
          grające Mozarta.
    • chrz Re: Kogo obraża biust? 25.05.05, 20:18
      Czytam komentarze i nie rozumiem. Jaka jest różnica w tym czy facetowi stanie
      przed telewizorem czy w autobusie ? Złe autobusy też trzeba zlikwidować. Taka
      jest konstrukcja facetów od zarania dziejów i walka z nia to osładzanie wody w
      oceanie. Poza tym, W CZYM PROBLEM, że nie wszystkie kobiety są piękne ??? A czy
      wszyscy faceci mają pieniądze ? Oni też mogą czuć się urażeni, bo pokazana jest
      kobieta, na którą stać tylko przeciętnie inteligentnych a oni tacy nie są. To
      boli.
    • silent.m Re: Kogo obraża biust? 25.05.05, 22:26
      ach, przytuliłbym się do takiego biustu, choćby to była feministka. Miałem taki
      ciężki dzień...
    • sffinx Re: Kogo obraża biust? 26.05.05, 00:09
      " Ale demokracja wymaga różnic i szacunku dla tych różnic. To nie jest system dla obrażalskich. Jeśli chcemy mieć wolność sztuki, musimy się zgodzić na wolność kultury wizualnej, a zatem także reklamy."

      To jest sedno sprawy. Za to zdanie obie panie mają u mnie plus.
    • genepis Re: Kogo obraża biust? 26.05.05, 00:09
      "...Nie jesteśmy biernymi odbiorcami "kultury masowej", bezwolnymi ofiarami
      prania mózgu..."

      Biedne autorki to zdecydowanie ofiary prania mózgu. I jak widać, nie tylko one.
      • 1maruti1 Re: Kogo obraża biust? 26.05.05, 00:31
        Argument braku argumentu...

        Genepis... nie wiesz co powiedziec wiec walisz na oslep. Az milo popatrzec jak tacy ludzie jak wy sa spychani do defensywy.
        • genepis Re: Kogo obraża biust? 30.05.05, 12:31
          1maruti1 napisał:

          > Argument braku argumentu...
          >
          > Genepis... nie wiesz co powiedziec wiec walisz na oslep. Az milo popatrzec
          jak
          > tacy ludzie jak wy sa spychani do defensywy.

          Wiem, co powiedzieć, jeno czasu nie mam ;-) "Ojczyzna wzywa" ;-)
          A jeśli nie rozumiesz dlaczego uważam panie autorki za ofiary prania mózgu, no
          to cięężko Ci będzie wytłumaczyć.
          Teraz wyjeżdżam znowu na tydzień, jeśli nikt ci tego w tym czasie nie
          wytłumaczy, będę musiała to chyba zrobić.. Ech!
          • genepis Re: Kogo obraża biust? - jeszcze do 1maruti1 30.05.05, 12:37
            O widzisz maruti!
            Trochę niżej jest post napisany przez zawszad_i_znikad. Mysle ze on troche
            tlumaczy to, o co mi chodzi, a w kazdym razie z tym listem najbardziej mi po
            drodze.
            Rozjasnilam ci troche?
            Lece, bo mi pociag ucieknie!
            --
            Różnica między głupim i garbatym polega na tym, że garbaty wie, że jest garbaty
    • tw76n Re: Kogo obraża biust? 26.05.05, 09:48
      naturysta.blox.pl/html
    • dronx1 Seksistowska reklama 26.05.05, 11:48
      "Młoda mężatka z Górniczej Dąbrowy
      nie traci fasonu, gdy obiad niegotowy
      Danio stawia na stół i kłania się wpół
      Tak oto karmienie męża ma z głowy"

      - reklama "Danio" to naprawdę ewidentnie seksistowska reklama. Choć w ogóle nie
      ma w niej seksu.

      Sam falujący bist nikogo nie obraża, ale liczy się też kontekst: warto
      pamiętać, że do tego biustu przypadkiem przyczepiona jest kobieta...
    • zewszad_i_znikad Re: Kogo obraża biust? 26.05.05, 12:19
      Tekst bardzo mi się podoba, ale nie do końca się z nim zgadzam. Uznaję
      zagrożenie ze strony antydemokratycznych polityków i jestem skłonna uznać, że
      może w tej sytuacji lepiej pewnych ograniczeń w reklamach nie wprowadzać.
      Jednak nie potrafię dostrzec jakiegokolwiek "wzoru" w zaprezentowanych
      strojach - nie, nie zakazałabym ich, ale uważam, że wstydliwość bynajmniej nie
      jest postawą złą; chcę wierzyć, że istnieją kobiety piękne, seksowne, a
      nieskore wszystko pokazywać. Oprócz tego mimo wszystko problematyczne wydaje mi
      się samo hasło "seks tak, seksizm nie". Nie, nie jestem przeciwniczką seksu.
      Ale jestem przeciwniczką kultury, która narzuca sposoby życia. Tak w wydaniu
      tradycyjnym, jak i "nowoczesnym". To, co prowadzą gazetki w rodzaju "Bravo
      Girl", też jest indoktrynacją. A chodzi mi o to, by każdy mógł swobodnie
      wybierać swoją drogę życiową, jeżeli tylko nie krzywdzi innych. Żeby kobieta,
      która decyduje się pozostać nietknięta, a wcale nie chce zostać zakonnicą, nie
      była wydrwiwana (tak, zetknęłam się na tymże forum z tego rodzaju opinią). Żeby
      kobieta, która nie chce mieć dzieci, nie była wyzywana od egoistek. Permisywizm
      też ma ogromną moc ograniczania ludzi, jeżeli jest przedstawiany jako jedyna
      nowoczesna postawa. Przykład: pismo o zdrowiu, nie żadne Cosmo. Artykuł o
      stresie w łóżku, napisany w formie dialogu koleżanek. Zdanie: "Może nam się
      tylko wydaje, że jesteśmy takie nowoczesne, wyzwolone kobiety..."
      Otóż domagam się od tej kultury tego, by przypomniała sobie konteksty, w jakich
      pojawia się słowo "wyzwalać". Które są także duchowe, także polityczne -
      ograniczenie tego pojęcia do sfery seksu jest uzurpacją. Domagam się, by
      zgodnie z prawdą prawo do miana "kobiety wyzwolonej" miała także choćby
      kobieta, która potrafi przejrzeć tę kulturę i odrzucić jej kłamstwa,
      uczestniczyć w niej, ale nie pozwolić się indoktrynować, nie pozwolić narzucać
      sobie sposobu życia. Nie chcę tu bynajmniej narzucać komukolwiek celibatu. Chcę
      powiedzieć tylko, że choćby i celibat jest równoprawnym sposobem życia, jeżeli
      tylko wynika z nieprzymuszonej woli, że trzeba słuchać swojego głosu
      wewnętrznego, a nie głosu gazetek i "koleżanek" oburzonych odmiennością. Wróćmy
      raz jeszcze do problemu wstydliwości - dlaczego ludzie uważają wstyd za coś
      wstydliwego? Dlaczego 25-letnia dziewica wmawia sobie, że coś jest z nią nie w
      porządku? Dlaczego kultura dominująca próbuje wdzierać się w tak intymną sferę
      życia, dlaczego tak bez oporu na to pozwalamy? Dlaczego ci, którzy wybiorą
      mniej typowy sposób życia, w ogóle nie mogą się wysłowić? Założeniem
      obowiązującym jest dualizm: jeżeli nie jestem konserwatystką, muszę zgadzać się
      z postawą "wszystko wolno". Jeżeli uważam za coś moralnie niedobrego seks bez
      miłości, muszę być moherowym beretem lamentującym nad upadkiem rodziny. Ale ja
      nie identyfikuję się ani z jednym, ani z drugim punktem widzenia. Podstawowym
      pojęciem mojej etyki seksualnej jest miłość, dlatego bez poczucia jakiejkolwiek
      sprzeczności mogę i bez wahania popierać żądanie równości, wysuwane przez gejów
      i lesbijki, i uważać, że odczucie w rodzaju "ale ładna laska/przystojny
      chłopak, chcę ją/jego natychmiast mieć!" jest czymś, co chyba jednak lepiej
      powstrzymać w sobie.
      Wiem, że nie jestem całkiem konsekwentna. Ale naprawdę uważam, że dużym, a
      niezauważanym problemem jest to, że o nietypowych sposobach życia ledwo się
      mówi. One nie istnieją w świadomości, potrzeba siły, by pójść taką drogą, by
      nie dać sobie wmówić, że kto chce żyć inaczej niż większość, "powinien się
      leczyć".
      Jako hasło brzmi to beznadziejnie, ale autorkom mogę odpowiedzieć: precz z
      seksizmem, a seks - tylko jeśli to twoja wola, a nie kultury.
    • ws21 Takie poglądy 26.05.05, 13:41
      w stolicy Ciemnogrodu? Jestem w szoku. Do tej pory Toruń to dla mnie Ojciec
      Rydzyk, Pani Grześkowiak i UMK z najbardziej zacofaną kadrą jaką można sobie
      wyobrazić. A tu okazuje się że pod skorupą coś kiełkuje.
      Jest jeszcze nadzieja dla tego miasta.
    • east11 FEMINISTKI ZAPOBIEGAJA CIAZY SWOJA TWARZA 26.05.05, 16:18
      - oskar lafontaine, polityk niemiecki z lewicowej zreszta SPD kiedys wslawil sie tym powiedzeniem.

      jak ktos ma dr. przed nazwiskiem i dostal jakies tam stypendium, to wcale nie znaczy, ze to, co pisze
      automatycznie ma sens.

      jak kazdy inteligent, autorki zyja ze swojego pesymizmu i biadolenia. postuluja aby nie "mylic seksu z
      seksizmem" podpierajac swoja analize przykladami sprzed 20 lat z kraju, ktory z zyciem codziennym w
      Polsce nigdy nie mial nic wspolnego. czy to ma w ogole jakas wartosc poznawcza?

      a co z konkretnymi postulatami na "tak"? brakuje ich wcale albo rozsmieszaja swoja naiwnoscia.

      w sumie caly tekst sie sprowadza do tego, ze skoro nastepuje zblizenie pozycji m. minister S. a
      powiedzmy, Giertychem, to jest to skandal i nalezy temu koniecznie zapobiec.

      nie jestem fanem giertycha (ani troche), ale takie sprowadzanie skomplikowanej rzeczywistosci do
      pseudonaukowego modelu typu 1+1=2 jest i glupie i naiwne. to taka sama metoda, ktora stosuje
      giertych do swojego opisu swiata, tylko ze znakiem ujemnym.
    • janul1 Feminizm - zaraza XXI w. 26.05.05, 19:54
      Zalosne bojowniczki o macice, propagatorki zboczencow, niedouczone panienki w natarciu! A gdziesz lepsze miejsce dla nich jak nie w Wyborczej. W sukurs im idzie "intelektualista" Sierakowski. Wspaniale towarzystwo wymiotnej sekty, tylko wstepowac w jasnie oswiecone szeregi.
    • jacekkedzlodz Re: Kogo obraża biust? 27.05.05, 11:22
      Im większa tandeta, tym reklama jest bardziej roznegliżowana...
      A czy biust powinien reklamować tandetę? Niech sobie na to odpowiedzą wszyscy
      komentatorzy. Ze sztukui filmowej słytszałem o takim chwycie jak "goła dupa" na
      ekranie. Miała ona wielkie zadanie, bo zająć myśli cenzora lub kolaudatora i
      odwrócić jego uwagę od innych istotniejszych wątków niż golizna, a które nie
      byłyby być może tolerowane.
      A co do zaprezentowanych zdjeć, to nie jest to pokaz stroju. Zdjęcia te
      pokazują ciekawe przykłady braków pewnych części stroju kobiecego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja