Prowokacyjna Parada

    • asdfzxcv Re: Prowokacyjna Parada 10.06.05, 20:26
      W Polsce geje sa BARDZO DYSKRYMINOWANI. Jakosc demokracji polega na jej
      stosunku do mniejszosci. Homoseksualisci sa spychani przez nietolerancyjna
      wiekszosc na marginesie zycia spolecznego. Ja jestem Polakiem i jestem gejem.
      Moj partner jest amerykaninem i mieszkamy w Stanach. Oboje wychowujemy nasze
      adoptowane dziecko. Polska i Polacy wyganiaja mnie z mojego wlasnego kraju. Z
      moim partnerem i dzickiem chcialbym sie przeprowadzic do Polski. Niestety
      polskie prawo nie zezwala na to abym ja mogl mojego partnera sprowadzic do
      Polski. Polskie prawo nie zezwala takze na przyznania polskiego obywatelstwa
      mojemu dziecku. Dziecko ktore jest Polakiem, i ktore mowi po polsku. Niech
      szlag trafi ten nietolerancyjny kraj.
      • olgierd.tomczorek SKANDAL!!! 11.06.05, 02:19
        owszem. np. dyskryminacja w sporcie. ja i mój partner już dawno chceliśmy jechać
        na zimowe igrzyska olipijskie (trenujemy łyżwiarstwo figurowe) i startować i w
        konkursach indywidualnych i jako para. na to jednak nam nie pozwolona.
        podobnie sprawa ma się w tenisie, turnieje par mieszanych z góry zakładają
        klasyczny, nietolerancyjny, heteroseksualny układ.
        skandal.
    • kalina_lewandowska Polemika z autorem. 10.06.05, 20:37
      "Małżeństwa otrzymują swe uprawnienia nie dlatego, że małżonkowie są
      heteroseksualni czy homoseksualni, lecz dlatego, iż rodzina pełni pewną funkcję
      społeczną."

      Ta funkcja społeczna wiąże się przede wszystkim z posiadaniem dzieci-
      wyróżniamy funkcję prokreacyjną, socjalizacyjną (z grubsza wychowanie),
      stratyfikacyjną (nadanie potomstwu pozycji społecznej), opiekuńczo-
      zabezpieczającą, kulturową (przekazywanie potomstwu dziedzictwa kulturowego)
      itd. Pozostałe funkcje rodziny, czyli seksualna czy rekreacyjna, moznosci
      posiadania dzieci nie wymagaja. Podobnie funkcja prokreacyjna wcale nie musi
      być funkcją rodziny- może być funkcją konkubinatu, ewentualnie każdego innego
      układu między dwojgem płodnych ludzi płci przeciwnej.
      Jeśli podstawowe funkcje rodziny wiążą się z posiadaniem dzieci, a to właśnie z
      tytułu tych funkcji związki heteroseksualne są szczególnie uprzywilejowane
      możliwością zawarcia małżeństwa, może należałoby nie zezwalać na małżeństwa
      osób bezpłodnych? Autor odpowiedziałby: możliwość adopcji. A dlaczego nie dać
      takiej możliwości homoseksualistom?
      Z toku myślenia autora wynika, że bezpłodni heteroseksualiści powinni być
      traktowani tak samo, jak homoseksualiści. Troche dziurawa logika.

      Argument prawa moralnego i tradycyjnego postrzegania homoseksualizmu, jako
      moralnego zła. Autor sam przytacza kontrargument pluralizmu światopoglądowego,
      zapominając jednak, że w DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA to on jest zasadą
      świętą, nie zaś na przykład zasady moralne wynikające z dekalogu. W
      demokratycznym państwie prawa, jedynie PRAWO określa granicę między dobrem a
      złem, jedynie do niego można się w tej materii odwoływać. Inna rzecz, że prawo
      można zmieniać- tak, żeby pozwalało na coraz większą wolność i pluralizm, albo
      tak, by tę wolność ograniczało, w imię na przykład bardzo mglistego argumentu
      prawa naturalnego. Pytanie, co społeczeństwo kupi. Dyskusja jest otwarta.

      "Jeśli odeszlibyśmy od modelu heteroseksualnej rodziny, dlaczego nie
      zaakceptujemy poligamii? Dlaczego zatrzymać się na homoseksualizmie i nie
      zezwolić na kazirodztwo?"

      Nie widzę przeszkód dla legalizacji poligamii. Na drodze legalizacji
      kazirodztwa stoi argument genetyczny, grozba niepełnosprawnego potomstwa. Jest
      to argument dość poważny, ale myślę, że i z tego problemu da sie jakoś wybrnąć
      bez szkody dla miłości łączącej dwóch członków rodziny.
      • pyzol1 Re: Polemika z autorem. 10.06.05, 22:21
        "Z toku myślenia autora wynika, że bezpłodni heteroseksualiści powinni być
        > traktowani tak samo, jak homoseksualiści. "

        Coz, jesli homoseksualizm ma byc traktowany jako stan nadajacy sie do leczenia -
        jak bezplodnosc - to bezplodni heteroseksualisci owszem, powinni byc
        traktowani tak samo jak homoseksualisci.

        A i, swego czasu, byli.

        W wielu tradycyjnych spolecznosciach bezplodnosc jest nadal uznanym przez
        prawo powodem do rozwodu, zwiazek bezdzietny traktowany jako "wyklety przez
        Boga". Odpowiedzialnoscia za bezplodnosc obarcza sie kobiety, niekiedy stosujac
        niedopuszczalnosc badania mezczyzn ( bo sperma sie wowczas "marnuje", jak
        przy kazdej mastrubacji, takze tej sluzacej wylacznie samozaspokojeniu). Uznana
        za bezplodna kobiete (do takiego "uznania" wystarczy fakt bezdzietnosci
        malzenstwa) spolecznosci te aprobuja nie tylko rozwodzic ( czesto, bez zadnych
        materialnych kompensat),ale i po prostu wypedzic, badz w krancowych
        przypadkach - zabic, zapewniajac bezkarnosc mordercy.

        "Autor sam przytacza kontrargument pluralizmu światopoglądowego,
        > zapominając jednak, że w DEMOKRATYCZNYM PAŃSTWIE PRAWA to on jest zasadą
        > świętą, nie zaś na przykład zasady moralne wynikające z dekalogu."

        Dekalog nie adresuje kwestii homoseksualizmu w o g o l e, zas powolanie sie
        na jakakolwiek "swietosc" wymaga zalozenia jakiejs religii. Jesli wiec pani
        uwaza, ze pluralizm swiatopogladowy jest "swiety" prosze mi wskazac wg jakiej
        religii.

        Zas samo prawo, na ktore pani sie powoluje, akurat, owszem, w swych
        elementarnych podstawach zostalo zbudowane wlasnie na Dekalogu, moze wiec nie
        ma co tak spieszyc sie od niego odzegnywac.

        "Nie widzę przeszkód dla legalizacji poligamii"

        Ja widze. Mniej wiecej takie same, dla ktorych tzw. zachodnia cywilizacja
        wybrala poligamie, ale to inna i dluzsza dyskusja. Przywolam tylko argument
        najbardziej do wyobrazni przemawiajacy - pieniedzy. Jezeli zezwolimy poligamie,
        kazdy z czlonkow takiego zwiazku bedzie musial miec takie same prawa, w tym np.
        korzystania ze swiadczen przyslugujacyh pracujacemu czlonkowi takiej wspolnoty.
        To sytuacja, w ktorej na trzy do ...x zyjacych we wspolnocie osob, pracowac moz
        e tylko jedna, pozostali zas korzystaja do upojenia z kieszeni podatnika, na
        zasadzie praw przyslugujacych malzonkom. Alternatywa jest likwidacja wszelkich
        rodzinnych swiadczen dla wspolmalozonka/kow.

        "Na drodze legalizacji
        > kazirodztwa stoi argument genetyczny, grozba niepełnosprawnego potomstwa"

        Ten sam argument dotyczy ludzi niepelnosprawnych od urodzenia. Czy im tez
        odmowi pani prawa do zakladania rodziny i prokreacji? A rodzicom "zdrowym",
        ktorym urodzilo sie niepelnosprawne dziecko - tez pani odmowi prawa dalszej
        reprodukcji? Ustawa, czy poprzez sterylizacje?

        Tabu kazirodztwa istnieje w zbyt wielu spolecznosciach, niemal wszystkich
        kulturach, takze tych, ktore zielonego pojecia o genach nie maja ( nie mialy).
        Moze lepiej tutaj jest szukac argumentow przeciwko kazirodztwu niz w genach?

        Kaska

        • pyzol1 Poprawka 10.06.05, 23:10
          pyzol1 napisała:

          "Mniej wiecej takie same, dla ktorych tzw. zachodnia cywilizacja
          wybrala poligamie"

          Oczywiscie, moj blad, powinno byc" wybrala monogamie".

          Kaska
      • olgierd.tomczorek nie - z prostego powodu 11.06.05, 02:14
        z troski nad dziećmi takich "par", które mogą być psychologicznie obciążone
        bardziej niż wychowywane przez samotnych rodziców albo w sierocińcach.
        • olgierd.tomczorek <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=200" targe 11.06.05, 02:25
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=20015817&a=20015817
        • werter-6 Zycie pokazuje co innego/ olgierd.tomczorek 11.06.05, 10:39
          Setki dzieci,nowo narodzonych w śmietnkach, w beczkach, zakiszonych, gwalconych,
          rozpijanych, wszystko to można znależć w Katolandzie!!A dzieci które przeżyją są
          obciążone patologią polskiego klerykalizmu i zaklamania tego Katabasowego kraju,Amen
          • s.flores Re: Zycie pokazuje co innego/ olgierd.tomczorek 11.06.05, 10:54
            werter-6 napisał:
            > Setki dzieci,nowo narodzonych w śmietnkach, w beczkach, zakiszonych, gwalconych,
            > rozpijanych, wszystko to można znależć w Katolandzie!!A dzieci które przeżyją są
            > obciążone patologią polskiego klerykalizmu i zaklamania tego Katabasowego kraju,
            > Amen

            Zgoda. Ani instytucja małżeństwa ani tym bardziej nasze społeczeństwo nie jest
            wolne od ciężkich patologii. Tylko powiedz mi proszę co na wyżej opisane zjawiska
            uodparnia związki homoseksualne? Geje spadli z księżyca? Nie są częścią tego
            chorego społeczeństwa, nie mieli (w większości) heteroseksualnych rodziców?
            • werter-6 tonie sprawa homosexualizmu to sprawa 11.06.05, 11:18
              Demokracji, ja nie chce się obnażac,bo to moja prywatna sprawa chcemy przelamac
              Tabu, w tym mocno sklerykalizowanym spoleczeństwie, Chcę czuć się wolny, chcemy
              zrzucic piętno "Zboczenia? które nalozyl nam kosciól katolicki.
              • s.flores Re: tonie sprawa homosexualizmu to sprawa 11.06.05, 11:44
                > Demokracji, ja nie chce się obnażac,bo to moja prywatna sprawa chcemy przelamac
                > Tabu, w tym mocno sklerykalizowanym spoleczeństwie, Chcę czuć się wolny, chcemy
                > zrzucic piętno "Zboczenia? które nalozyl nam kosciól katolicki.

                Znowu zgoda. Uważam, że Kaczyński nie miał prawa zakazać tej demonstracji. Co więcej,
                moim zdaniem autor artykułu też tak uważa, a jedynie dyskutuje z racjami gejów
                dotyczącymi legalizacji związków homoseksualnych.

                Jeżeli natomiast chodzi o kościół katolicki, to uważam, że nie zasłużył na taką etykietę.
                Tabu które jest nałożone na homoseksualizm jest starsze niż religie w ogóle.
                Najlepszym dowodem na to jest występowanie tego tabu w innych religiach
                i w odległych od naszych kulturach. Zresztą, jak sam wspomniałeś z katolicyzmu Polaków
                wynika że jesteśmy święci. Podobnie, gdyby nawet kościół uznał, że nie ma nic
                złego w homoseksualiżmie, społeczeństwo i tak wiedziałoby swoje.

                Problemem nie jest kościół tylko ludzie, którzy w swej większości są konserwatywni,
                czyli niechętni gwałtownym zmianom. Tylko czy nalezy im się dziwić? Dwadzieścia
                lat temu homoseksualizm nazywany był zboczeniem przez encyklopedie, a przedtem
                przez wieki traktowany był jak zbrodnia. Moim zdaniem emancypacja gejów i tak
                przebiega w tempie ekspresowym.

                ***

                Mam jednak do Ciebie pytanie, bo z twojego post wywnioskowałem, że jesteś gejem.
                Czy słyszałeś o incydencie w Notre-Dame i jeśli tak, to jaki masz do niego stosunek?
              • olgierd.tomczorek Libertyński antyklerykalizm. 11.06.05, 11:58
                wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=3531
    • czesq Re: Prowokacyjna Parada 10.06.05, 23:25
      nieliczny głos rozsądku w tej człaej batalii
    • watashi79 Do autora 10.06.05, 23:30
      "Małżeństwa otrzymują swe uprawnienia nie dlatego, że małżonkowie są
      heteroseksualni czy homoseksualni, lecz dlatego, iż rodzina pełni pewną funkcję
      społeczną."
      Jaką funkcję? Rozrodczą? Czekam w takim razie na zakaz małżeństw osób
      bezpłodnych, albo takich które dzieci nie chcą.

      "Czy nadając lekarzom uprawnienie do leczenia, państwo dyskryminuje wszystkich
      nielekarzy? Oczywiście nie."
      Oczywiście, że nie. Byłoby to niebezpieczne dla zdrowia potencjalnych pacjentów
      - o to właśnie chodzi. Jednak z homoseksualizmem nie ma to nic wspólnego.

      Uzasadnianie czegokolwiek pragmatyką katolicką nie może mieć miejsca - chyba że
      dotyczy wyłącznie katolików. Nie ma obowiązku bycia katolikiem w Polsce. Jeszcze.

      "Trzeci typ argumentacji odwołuje się do tradycji lub cywilizacji. Głosi, iż
      koncepcja małżeństw heteroseksualnych jest jednym z fundamentów cywilizacji
      zachodniej."
      To już jakiś absurd, czy przyznanie pewnych praw parom homoseksualnym spowoduje,
      że heteroseksualistów opuści chęć zawierania małżeństw i płodzenia dzieci?

      Różnica między homoseksualistami i heteroseksualistami polega wyłącznie na tym,
      że ktoś kocha kogo innego, niż społeczeństwo by oczekiwało. To nie jest
      argument. Może zakazać także małżeństw mieszanych?

    • terence Parada Równości jest potrzebna! 10.06.05, 23:44
      ja nie mogę pojechać, ale popieram całym sercem, takie parady są potrzebne i to
      nie tylko dla homoseksualistów,
      nie może być tak, że Polska musi być hetereseksualna i katolicka i basta!
      ludzi w tym kraju jest prawie 40mln i musi się znaleźć miejsce dla wszystkich,
      poza tym trzeba uświadamiać ludziom o potrzbie tolerancji. Śmieszą mnie teksty
      niektórych, że Polacy są tolerancyjni (może i są ale w mniejszości). Wobec
      kogo?, chyba wobec Czarnych mieszkających w Afryce. Bo nie tych mieszkających w
      Polsce. Nazistów i rasistów też u nas nie brakuje!
      Niech żyje wolność! Niech żyje równość wszystkich ludzi!
      • olgierd.tomczorek Parodia Równości 11.06.05, 01:50
        Ciekawe dlaczego geje i lesbijki są nie równi? Nie rozumiem tego, czy
        rzeczywiście geje mają większe prawa niż lesbijki, czy odwrotnie?
        Nie można nadać gejom specjalnych praw ponieważ będzie to niezgodne z
        konstytucją, która mówi, że wszyscy ludzie są równi i wolni (w tym też wolność
        sumienia). Jak odróżnić geja (któremu należą się specjalne prawa) od zwykłego
        heteroseksualisty (podszywającego się pod geja, żeby wyłudzić od państwa różne
        benefity)? Czy państwo będzie miało sprawdzać kto jest gejem i komu przysługuje
        z tego tytułu wchodzenie w związki partnerskie?
        • dziwak4 Re: Parodia Równości 11.06.05, 03:37

          Tej paradzie nikt nie powinien odmawiac realizacji,
          tak jak maja swoje parady ludzie na wozkach inwalidzkich.
          Maja swoje srodowsko,zycie a nawet zawody sportowe.
          Nie znaczy to jednak,ze nie sa oni na wozkach i o tym nie
          nalezy zapominac,tzn.ciagle potrzebuja pomocy ludzi zdrowych
          i ich leczenia.
          Trudno tez,aby tacy ludzie majac teoretycznie rowne prawa,
          dostawali tak latwo prace,czy tez prowadzili powazne dla kraju
          interesy.Niestety taka jest natura,i to do niej powinni miec pretensje
          jak wszyscy ludzie ulomni tego swiata.
          Roznica pomiedzy lesbijkami i pedalami jest oczywista,
          i wynika ona z roznic dynamiki seksualnej kobiety i mezczyzny.
          Wiele kobiet uwazanych za normalne ma predystynacje lesbijskie,ale tego
          tak nie nie widac jak w przypadku mezczyzn;i tak np.kiedy dwie kolezanki
          caluja sie w usta na powitanie lub pozegnanie jest odbierane normalnie,
          choc niewiadomo jakie to ma podloze,a w przypadku mezczyzn nie (z wyjatkiem
          tych co znajduja sie w stanie nietrzezwym).
          Problemy homoseksualizmu sa dosc zlozone i nalezy z nimi postepowac dosc
          ostroznie,a to po to aby nie zmienic gatunek ludzki w zwierzecy.
          z powazaniem,
          :)
          • olgierd.tomczorek ułatwienia w dostawaniu pracy 11.06.05, 11:07
            czyżby przy 17 procentowym bezrobociu gejom było trudniej o pracę niż innym
            ludziom?
            czyżby w tym kraju każdy pracodawca na wstępie pytał się o orientację seksualną?
            jakim prawem gejom ma być łatwiej? bo jest ich mniej?
    • toporowa wszystko ma szlag trafić w imię seksu? 11.06.05, 08:13
      Jedynym wyróżnikiem homoseksualistów są inne niż powszechnie przyjęte sposoby kopulacji.
      Sposób kopulowania ma być podniesiony do rangi kryterium decydujacego o prawach czlowieka.
      Jak zatem bedzie się uwierzytelniać przed sądem/ kolegium? urzędnikiem stanu cywilnego?
      fakt, że ktoś NAPRAWDĘ jest homoseksualistą i należą mu się stosowne uprawnienia?
      Bo przecież nabywanie uprawnień wiąże się z koniecznością ścisłego zdefiniowania podmiotu
      tych uprawnień.
      Czy przewiduje się opieczętowanie homo czy hetero?
      Nie uważam aby zakaz parady był pomyslem dobrym, choć nie mam wątpliwości, że jest to
      prowokacja.
      Uważam natomiast, że szalenie groźnym dzialaniem jest atakowanie tradycji kulturowej
      (głównie chrzescijańskiej), co czynią politycy posługujacy się w tym celu środowiskami
      homoseksualistów.
      Nie wiem co maja do zaproponowania wzamian, ale wiem doskonale co możemy wszyscy utracić
      jeśli im się uda.
      Sex jako nowy bożek?
    • s.flores małźeństwa homoseksualne a... podatek liniowy 11.06.05, 09:36
      Na czym polega sens wspólnego opodatkowywania się małżonków?
      Na tym, że dzieki niemu można zeskoczyć z wyższego progu podatkowego
      na niższy. Np. kiedy jedno z małżonków zarabia znacząco mniej niż drugie.
      Ergo - jesli byłaby tylko jedna stawka wspólne opodatkowanie straciłoby
      swój ekonomiczny sens.

      Może zamiast rozniecać ideologiczne emocję zajelibyśmy się praktycznymi
      rozwiązaniami?

      ***

      Innym ważnym argumentem w dyskusji o dyskryminacji zwiazków homeseksualnych
      jest uprzywilejowanie małżeństw w przypadku podatku spadkowego.

      Dlaczego więc zamiast dyskutować o dyskryminacji nie znieść tego podatku?
      Zdaje się, że Słowacy się na to zdecydowali i żadna katastrofa ich budżetowi
      się nie stała.

      ***

      Przniesienie rozwiązania powyższych problemów z płaszczyzny politycznej
      na ekonomiczną dałoby jeszcze jeden efekt. Przy okazji zadowoliłoby
      zwolenników równego traktowania małżeństw i konkubinatów bez
      konieczności wzniecania kolejnego światopoglądowego fermentu.
      • piotr7777 Re: a ja się zgadzam z autorem 11.06.05, 12:52
        Protestowałbym przeci wyskryminacji homoseksualistów w Polsce gdyby takowa
        była. Rzecz w tym, że w wymiarze prawnym jej nie ma - homoseksualiści i
        heteroseksualiści mają taie same prawa jak reszta społeczeństwa. Argument, że
        nie mogą zawierać małżeństw nie świadczy o dyskryminacji, jest konsekwencją
        faktu, że małżeństwo to ex definitione związek dwóch osób przeciwnej płci.
        W wymiarze faktycznym przejawy dyskryminacji być moze są, ale ciekawe, że jakoś
        niewiele słyszymy o konkretnych przykładach. Wielu homoseksualistów normalnie
        pracuje, nierzadko wykonują prestiżowe zawody (np. dyrektor teatru Wybrzeże w
        Gdańsku jest gejem). Często występują w mediach (choćby Robert Biedroń). Owszem
        padają ofiarą chuligaństwa, ale przecież nie tylko oni.
        Skoro więc problemem nie jest dyskryminacja to co?
        Otóż moje poglądy w tej kwestii zawsze były życzliwe - uważałem
        homoseksualistów za takich samych ludzi jak inni, godnych szacunku niezależnie
        od orientacji. Jednak aktywiście ruchu gejowsjkiego domagają się szacunku i
        akceptacji ZE WZGLĘDU na swoją orientację. I w świetle radykalizacji ruchu
        gejowskiego rzeczywiście moge uchodzić za homofoba dlatego że dwaj faceci
        trzymający się za rękę raczej nieszczególnie mi się podobają.
        Tak naprawdę czasy w których gejów przymusowo leczono i zamykano w więzieniach
        należą do przeszłości. Teraz są pełnoprawnymi obywatelami i tak powinno być,
        ale muszą się pogodizć, że reprezetnuja pewne odstępstwo od powszechnej normy.
        Że obrzydzenie praktykami homoseksualnymi jest czymś dopuszczalnym w wolnym
        społeczeństwie a rezerwa z jaką ich orientację (a nie ich samych) odbiera
        otoczenie jest naturalną reakcją jak np. ból jest reakcją na ukłucie igły.
        Osobną sprawą jest kwestia adopcji dzieci - otóż geje nie mają prawa mówić, że
        przysługuje im "prawo do dzieci" bo prawo to nie przysługuje nikomu. Dziecko to
        nie przedmiot. Ze względu na dobro dziecka nie można na nim eksperymentować a
        wmawianie dziecku, że dwóch tatusiów albo dwie mamusie to sytuacja najzupełniej
        normalna i skazywanie na inność praktycznie od urodzenia (bo mówi się o
        sztucznych zapłodnieniach czyli tworzeniu dzieci od początku skazanych na
        homoseksualnych rodziców) jest okrucieństwem.
        Jeśli bowiem przyznamy parom homoseksualnym prawo do adopcji wielu
        homoseksualistów i tak z tego nie skorzysta. Ale te nieliczne pary które
        zgłoszą się do ośrodków mogą być traktowane ulgowo w imię wyrównywania szans.
        Kurator sądowy, który uzna ich za niespałniających wymogów zostanie okrzyknięty
        homofobem. Kontrola sądowa wykonywania przez nich władzy rodzicielskiej będzie
        uznana za szykanę.
        Dlatego geje i lesbijki muszą jasno powiedzieć, że rezygnują z roszczeń
        adopcyjnych a nie, że "na razie" to niemożliwe. Bo trzeba wiedzieć kiedy
        nacisnąć hamulec.
        A Parada oczywiście powinna się odbyć, bo każdy ma prawo do wyrażania
        poglądów.
    • faraon1981 Panie Mądralo! 11.06.05, 14:13
      Ciekawa teza, bo ja mam wrażenie, że to raczej Kaczyński chce wywołać społeczne
      oburzenie na homoseksualistów i zarobić punkty w wyborach. No ale można się
      widocznie w dzisiejszej Polsce dopatrzyć nagonki na homofobów. Ciekawe.

      A poza tym - co to kogo obchodzi, czy parada prowokuje czy nie?! Nawet gdyby,
      to co z tego?! Manifestacja MA PRAWO prowokować i - o jejku, jejku - nawet
      kogoś zdenerwować. Jakby nie wywoływała takich odczuć, to nie byłoby potrzeby,
      żeby ją organizować.
      • s.flores Re: Panie Mądralo! 11.06.05, 14:36
        faraon1981 napisał:

        > Ciekawa teza, bo ja mam wrażenie, że to raczej Kaczyński chce wywołać społeczne
        > oburzenie na homoseksualistów i zarobić punkty w wyborach. No ale można się
        > widocznie w dzisiejszej Polsce dopatrzyć nagonki na homofobów. Ciekawe.

        W sprawie parady obie strony - organizacje gejowskie i Kaczyński zgodnie współdziałają.
        Pełna symbioza. Im głośniej krzyczą homoseksualiści, tym więcej konserwatywnego
        przestraszonego społeczeństwa popiera Kaczyńskiego. Im bardziej bezczelnie poczyna
        poczyna sobie prezydent Warszawy - tym bardziej problemy homoseksualistów są widoczne
        w mediach, a więc rośnie znaczenie tej grupy. A wiadomo za pasem wybory. Może któraś
        partia będzie wreszcie chciała postulaty gejów zagospodarować.

        Kaczyński opowiada o porządku w mieście, geje o tolerancji a tak na prawdę wszystko
        sprowadza się do polityki.


    • mickey.mouse Re: Prowokacyjna Parada 11.06.05, 21:22
      Dzieki za ten artykul
    • rmk28 Re: Prowokacyjna Parada 13.06.05, 19:23
      polityka.onet.pl/162,1231976,1,0,artykul.html
      Miłuj geja swego

      Problem większy niż mniejszość

      Kiedy prezydent Lech Kaczyński zakazał Parady Równości w Warszawie, uzasadniając to ochroną przestrzeni publicznej przed manifestowaniem opcji seksualnych, obecny akurat w Warszawie Charles Taylor – zapewne najwybitniejszy dziś katolicki filozof moralny i referent organizowanych przez Jana Pawła II sympozjów w Castel Gandolfo – zareagował wybuchem gromkiego śmiechu.

      EDWIN BENDYK, JACEK ŻAKOWSKI

      Wystarczy przecież popatrzeć na warszawskie billboardy, żeby się przekonać, że opcja seksualna jest w przestrzeni publicznej demonstrowana niezwykle intensywnie i niewątpliwie za zgodą władz miasta. Tyle że jest to opcja heteroseksualna. Trudno też sobie wyobrazić, by – jak zauważył Taylor – ktokolwiek zabronił demonstracji rodzin heteroseksualnych domagających się na przykład zasiłków dla dzieci. Nikt nie powinien więc mieć wątpliwości – i Lech Kaczyński specjalnie tego nie ukrywa – że chodzi tu nie o demonstrowanie seksualności w ogóle, lecz o to, by w stolicy nie panoszyli się geje. Pamiętając bezmierne zdziwienie na twarzy wielkiego filozofa warto się zastanowić, co taki zakaz w istocie wyraża i ku czemu naprawdę prowadzi.

      W sporze o Paradę Równości stawka jest poważniejsza niż praworządność, prawa gejów i międzynarodowa opinia o Polsce. Nie chodzi o wybór między homo- a heteroseksualizmem, bo zakaz paradowania nie przywróci żadnego geja na łono heteroseksualnej rodziny, tak jak parada nie skłoni heteroseksualnego mężczyzny do homoseksualizmu. W istocie nie chodzi też raczej o zakres wolności, bo ten określą sądy albo trybunał w Strasburgu, ani o wizję ładu moralnego, bo ją kształtują sumienia, a nie decyzje administracyjne.

      Nie trzeba też Parady Równości, by zetknąć się z demonstracją gejowskiej seksualności w przestrzeni publicznej Warszawy. Wystarczy trochę pochodzić po Śródmieściu, po Nowym Świecie, klubach albo firmach. Oni tu są! I się z tym nie kryją. W każdym razie nie kryje się wystarczająco wielu, by byli gołym okiem widoczni, by swym widokiem mogli kusić niezdecydowanych i drażnić tradycjonalistów jak zwykle zwracających uwagę raczej na ekstremistów nieakceptowanej grupy niż na jej umiarkowaną większość. By ich usunąć z widoku, wcisnąć w przymus pozorów i fałsz tradycyjnej rodziny, trzeba by cofnąć czas i odciąć Polskę od świata. Bo w całym wysoko rozwiniętym świecie lesbijki i geje są coraz bardziej widoczni.

      O co więc chodzi w sporze o Paradę? W jakimś stopniu zapewne o bieżącą politykę, czyli o głosy tradycjonalistycznej części elektoratu w najbliższych wyborach. Ale prawdziwa stawka jest nieporównanie większa. Jest nią wizja i miejsce Polski w nowoczesnym świecie. A długofalową istotą formalnie obyczajowego konfliktu może okazać się wybór między stagnacją a modernizacją, to znaczy między przaśnością, biedą i upokorzeniem pozornie jednorodnej Polski kartoflanej a dumą, kreatywnością i dobrobytem otwarcie różnorodnej Polski nowoczesnej. Może to brzmi radykalnie, ale żyjemy w radykalnym świecie, w którym kulturowy pluralizm jest nie tylko ideologicznym zaklęciem liberalnej lewicy, lecz także – a może zwłaszcza – warunkiem rozwoju i ważnym źródłem dobrobytu.

      W doskonałej książce o mądrości tłumu publicysta „New Yorkera” James Surowiecki cytuje niezliczone eksperymenty, w których różnorodne grupy przypadkowych osób lepiej przewidują trendy ekonomiczne, kierunki odkryć naukowych, a nawet niepowodzenia ekspedycji kosmicznej niż jednorodne zespoły złożone z wybitnych ekspertów. To nie są żadne gusła. Mądrość czerpana z różnorodnych doświadczeń przetwarzanych na rozmaite sposoby według odmiennych systemów mentalnych sumuje się podobnie jak siła obliczeniowa sprzężonych komputerów. Każdy ma coś ważnego do dodania z niepowtarzalnej perspektywy swojej wiedzy, doświadczenia, intuicji, etniczności, osobowości, seksualności i religijności. Ale to jeszcze nie wszystko. „Różnorodność – pisze Surowiecki – dobrze służy nie tylko dlatego, że oznacza różne punkty widzenia, ale także dlatego, że ułatwia ludziom mówienie tego, co naprawdę myślą”. Co więcej, sama różnorodność grupy jest często ważniejsza niż kompetencje poszczególnych jej członków. Scott Page z Uniwersytetu Michigan odkrył, że grupy złożone z osób w jakiejś dziedzinie wybitnych i przeciętnych działają lepiej niż grupy złożone z samych osób wybitnych. Im większa różnorodność, tym lepiej radzi sobie grupa.

      W dużej mierze to właśnie dzięki temu mechanizmowi otwarte społeczeństwa liberalnych demokracji w dłuższych okresach przeważnie rozwijają się lepiej niż społeczeństwa zamknięte albo dyktatury. Wśród wielu przyczyn gospodarczego upadku komunizmu brak pluralizmu, niszczenie różnorodności i nietolerancja wobec odmienności były z pewnością kluczowe. Tę zasadniczą różnicę jeszcze niedawno widzieliśmy gołym okiem, gdy z pogrążonego w stagnacji i szarości „obozu postępu” choć na chwilę zdołaliśmy się wyrwać do papuzio barwnych krajów „zgniłego kapitalizmu”. Sądzono wtedy, że ta wielobarwność, różnorodność strojów, karnacji skóry, stylów życia, subkultur jest tylko ubocznym produktem ekonomicznego sukcesu Zachodu. Dziś wiemy, że we współczesnym świecie jest ona także istotnym motorem sukcesu.

      Jednak sama różnorodność już dziś nie wystarcza. Źródłem gospodarczego sukcesu, którym do niedawna była pracowitość i trafność podejmowanych decyzji, w coraz większym stopniu staje się bowiem potencjał kreatywny. Współczesna „nowa gospodarka” zmierza z grubsza ku temu, by pracowici pocili się i biedowali, a kreatywni spijali śmietankę. Z ciężkiej pracy żyje się coraz gorzej, a z dobrych pomysłów wciąż lepiej. W światowym podziale pracy różnica dochodów i jakości życia między społeczeństwami „twórczymi” a „produkcyjnymi” rośnie błyskawicznie. Jeżeli szybko nie dołączymy do „twórczych” i damy z siebie zrobić państwo kartoflane lub nawet fabryczne, możemy na zawsze pozostać ubogimi krewnymi Zachodu.

      By się wybić na poziom bogatego centrum, musimy być bardziej kreatywni. Warunkiem wysokiej kreatywności jest jednak między innymi społeczna otwartość. Otwartość to więcej niż akceptacja różnorodności i tolerancja, czyli zgoda na istnienie innych – to życzliwe zainteresowanie, ciekawość wobec wszystkiego co nowe, inne, nieznane, niezrozumiałe. Jak kiedyś w różnych krajach miarą tolerancji był stosunek do innowierców, kolorowych, Żydów, tak dziś najczulszą miarą otwartości jest postawa wobec mniejszości seksualnych, które w wielu kulturach najtrudniej jest zaakceptować. Od Zachodu dzieli nas tu kosmos. W międzynarodowych badaniach porównawczych na pytanie: „Czy chciałbyś mieć za sąsiada geja?”, 55 proc. Polaków odpowiedziało: „nie!”. Wśród krajów starej unijnej „15” najwięcej takich odpowiedzi udzielono w Irlandii – 27 proc., czyli dwa razy mniej niż w Polsce.

      Kulturowa otwartość Zachodu wobec odmiennych postaw seksualnych nie jest jednak jakimś stanem odwiecznym. Przyszła wraz z późną nowoczesnością. Dzisiejszy stan osiągano stopniowo przez całe poprzednie półwiecze. Jeszcze czterdzieści lat temu, gdy Alfred Kinsey pisał swój słynny raport o seksualności ówczesnych Amerykanów, homoseksualizm był karalny i przymusowo leczony nie tylko w USA, lecz także na przykład w Anglii. W społecznej martyrologii gejów jedną z symbolicznych postaci jest prof. Alan Turing, brytyjski matematyk, jeden z najgenialniejszych umysłów XX w., inicjator rewolucji informatycznej, twórca podstaw konstrukcji komputerów i sztucznej inteligencji, mający też duży wpływ na rozwój innych nauk – od fizyki po biologię. W 1952 r. Turing został aresztowany, bo wykryto jego homoseksualny romans. Stanął wówczas wobec alternatywy: więzienie albo pr
    • jaro_ss Re: Prowokacyjna Parada 14.06.05, 12:17
      Za dużo postów - dlatego krótko - Paradowanie niczemu nie służy, to co
      proponuje to daleko przekracza znaczenie tolerancji, to atak na moją postawę,
      postawę stworzenia warunków dla wychowywania następnego pokolenia, dla jego
      socjalizacji. Homoseksualizm nie będzie nigdy małżeństwem .
    • tadluzny Dobry artykul panie Szułdrzyński! 16.06.05, 16:35
      No wlasnie, jezeli dwoch panow moze sie ozenic, to dlaczego nie mogloby 4 panie
      i jeden pan zalozyc rodziny (tylko nie islam). Czemu nie mozna sie ozenic z np
      9 letnim osobnikiem przeciez to dyskryminacja pedofilow. Niktorzy maja "seks"
      tez ze zwierzetami czy i to ma byc komorka rodzinna?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja