Biedroń skazany bez rozprawy

    • lepa108 biedron skazany 04.08.05, 19:53
      czemu byla wycieta?
      Jankowski siedzi w komisji cenzury?
      Mielismy czerwonych z cenzura a teraz czarnych.
      Jestem szczesliwy, ze nie mieszkam w kraju, ktorym zadza psychopaci
    • zuzannaniedziela Zadupie Europy. 04.08.05, 20:11
    • ivrp skatowany w Katolandzie!!!!!!!!!!!!!!! 04.08.05, 22:54
      Co to będzie jak te czarne dupki dorwą się do władzy? Usłużne sądy i
      prokuratorzy juz patrzą jak się podlizać.
    • jollyroger3 ale....... 04.08.05, 23:23
      • 1normalnyczlowiek NIe chcecie się przyznać 06.08.05, 04:25
        Nie jest to pierwsza dyskusja na ten temat /Na jaki temat jest ta dyskusja?/.
        Nie pierwszy raz spotykacie się w tym gronie. Mimo tego nie zmienia się ani styl
        dyskusji ani "argumenty". Zaczęło się od krytyki "kapturowego" wyroku, chwilowo
        przerodziło się w naukowe dywagacje /czyli kto kogo przekrzyczy/ a skończyło się
        na niczym. Jeśli naprawdę chcielibyście dyskutować, to dyskusja byłaby krótka -
        dostał wyrok zaocznie, może się odwołać - koniec kropka /takie jest obecne
        prawo/. Ważniejsze sprawy też tak się rozstrzyga. Niestety najważniejszy jest
        byle jaki pretekst aby narobić dużo szumu. Zeszliście jak zwykle na inne tematy,
        żeby jak zwykle próbować wykazywać, że jesteście gnębieni przez ciemne masy.
        Podpieracie się przy tym wybiórczo naukowymi lub pseudonaukowymi teoriami.
        Wiadomo, że wszystko co wiemy, jest względne i zależy m.in. od punktu widzenia.
        Stąd wniosek następujący : aby ta dyskusja była uznana za sensowną, czyli żeby
        ktoś kogoś przekonał do swoich racji, to argumentów stricte naukowych nie można
        uznać za decydujące przy ustalaniu, kto tą rację ma. Dlatego przed polemiką z
        poszczególnymi tezami wytłumaczę jak według mnie wygląda Wasz problem i jak
        należałoby go rozwiązać. Ażeby uniemożliwić Wam zastosowanie później, wyuczonych
        i oklepanych już sztuczek, posłużę się bardzo prostym przykładem :
        Załóżmy, że wybudowaliśmy sobie dom. Długo budowaliśmy. Może nawet
        dwadzieścia wieków. Dom zbudowaliśmy według własnego uznania, tak żebyśmy się w
        nim dobrze czuli sami i ewentualnie, żeby też dobrze czuli się w nim nasi
        najbliżsi. Dom umeblowaliśmy, wyposażyliśmy i nawet poukładaliśmy naczynia w
        określonych miejscach. W domu tym przebywamy i zachowujemy się tak jak uważamy
        za stosowne. Jesteśmy gościnni i przyjaźnie nastawieni do otoczenia. Odwiedził
        nas Gość. Przyjęliśmy Go, daliśmy jedzenie i spanie. Po pewnym czasie Gość prosi
        o potrawę do której nie mamy składników ale załatwiamy to. Potem Gość prosi o
        zmianę naszego jadłospisu. Póżniej chce siedzieć na lepszym miejscu przy stole.
        Następnie mówi,że przestał mu się podobać pokój, w którym śpi. Wymaga by ściszać
        muzykę, wymienić książki na półkach, poprzestawiać meble, przemalować dom. Żąda
        oglądania określonych programów w tv. Zabrania chodzenia po domu wieczorem.
        Zmienia panujące dotąd zwyczaje. Przenosi się do sypialni. Zaprasza innych
        Gości. Wyrzuca z domu Twoją żonę. Potem dzieci. A na końcu Ciebie!!!!!!!!!!!!!!!
        A teraz odpowiedzcie sobie sami a może i nam. Co myślicie o gospodarzu tego
        domu, który przecież ten dom postawił i w nim zamieszkał? Czy dobrze postępował?
        A co myślicie o tym Gościu?????????
        cdn cdn cdnA
        • rydygier4 Re: NIe chcecie się przyznać 06.08.05, 16:20
          Witam.

          > Stąd wniosek następujący : aby ta dyskusja była uznana za sensowną, czyli żeby
          > ktoś kogoś przekonał do swoich racji, to argumentów stricte naukowych nie można
          > uznać za decydujące przy ustalaniu, kto tą rację ma.

          Paradoksalnie sensem takich dyskusji na forach nie wydaje mi się przede
          wszystkim przekonanie kogokolwiek do swoich racji (to się chyba praktycznie nie
          zdarza). Dla mnie osobiście to okazja do małej gimnastyki intelektualnej, do
          uporządkowania i wykrystalizowania własnych poglądów w ogniu polemniki, a także,
          ewentualnie, do ich skorygowania. Obawiam się, że wielu, mnie w pierwszym
          rzędzie, zwyczajnie brakuje pokory, aby publicznie przyznać się do błędu,
          niewiedzy, ignorancji...

          Pozdrawiam.
          • 1normalnyczlowiek Re: NIe chcecie się przyznać 06.08.05, 20:17
            Cześć.
            Gimnastyka jest oczywiście bardzo zdrowa. Fora dyskusyjne nie koniecznie
            muszą służyć przyznawaniu komuś całkowitej racji ale służą przekonywaniu do
            swoich racji. Ja nie mam nic przeciwko temu, że mnie ktoś przekona. W gąszczu
            różnych teorii, także naukowych, stosowaniu skrótów myślowych, trudno nieraz
            zrozumieć, co ktoś ma na myśli. Używam więc mowy potocznej, słów rozumianych
            potocznie i to bez podtekstów chyba że z kontekstu wynika coś innego. Nie
            chcielibyście wiedzieć jakie poglądy mają inni, ilu jest przeciwników Waszych
            poglądów, ilu zwolenników a ilu ma to wszystko w nosie ? Dlatego zapraszam do
            analizy bajeczki, którą ułożyłem. Chyba się nie boicie wniosków z niej
            wypływających???
            • rydygier4 Re: NIe chcecie się przyznać 06.08.05, 22:53
              >W gąszczu
              > różnych teorii, także naukowych, stosowaniu skrótów myślowych, trudno nieraz
              > zrozumieć, co ktoś ma na myśli.

              Dodatkowo bardzo często traci się z oczu sedno problemu, a roztrząsanie każdego
              aspektu wpowiedzi skutkuje ewoluowaniem tematu dyskusji w dziwacznych nieraz
              kierunkach, niewiele mających wspólnego z teoreetycznie omawianym problemem. Po
              jakimś czasie trudno sobie przypomnieć, o co tak właściwie się kłócimy? :)

              Co do bajki...

              Taka eskalacja roszczeń ze strony gościa stawia nas przed pytaniem, jak powinien
              zachować się gospodarz, gdzie kończy się gościnność, a zaczyna potrzeba
              stanowczości i sprzeciwu? Jeżeli przyjąć interpretację, że dom to Polska,
              gospodarz to społeczeństwo, to czy mniejszosć, którą chcemy przypisać postaci
              gościa nie sprzeciwi się temu? W dzisiejszym świecie kultury zachodu, gdzie
              cześć oddaje się bożkowi tolerancji, rozumianej na wiele, często wykluczających
              się wzajemnie sposobów, przewagę zdobywają mniejszości (goście), zaś gospodarz
              jest, jako mający przewagę liczebną, siedzieć cicho, albo oskarżą go o gnębienie
              słabszych i stanie się pariasem cywilizacji hipokryzji.
              • rydygier4 Re: NIe chcecie się przyznać 06.08.05, 22:57
                Rolą gospodarza jest zaś dbanie o dom i rodzinę. I to wyznacza granice
                gościnności. jak długo służy ona domowi i bliskim, tak długo jest pożądana.
                Jeśli nie, należy postawić temu kres, niezależnie od opinii sąsiadów o nas.
                • 1normalnyczlowiek Re: NIe chcecie się przyznać 07.08.05, 19:13
                  Gościem może być nie tylko jakaś mniejszość ze względu na poglądy lub
                  orientację, ale także mniejszość ze względu na narodowość, wyznanie a nawet
                  kolor skóry. Punktem wyjścia do oceny zachowań Gospodarza i Gościa są właśnie
                  poglądy Gospodarza,jego orientacja, narodowość,wyznanie i kolor skóry. Wszelkie
                  działania Gospodarza dla zachowania status quo, wynikające z tego punktu
                  widzenia, są jedynie słuszne i uzasadnione.
        • jethrox Jakie to proste a facet nie rozumie 07.08.05, 00:17
          Wiekszości tych co tu PISZĄ nie przekona sie do niczego bo skoro piszą to
          często są to zdeklarowani MANIACY.
          Ale o wiele więcej jest tych co tylko CZYTAJĄ. I ci normalni po przeczytaniu
          wyrobia sobie jakis pogląd ważąc argumenty stron...
Pełna wersja