toja3003
15.08.05, 17:18
ależ wy wszyscy w piętke gonicie,
razem z tymi sondażami kto kogo lubi.
Kiedy ktoś mnie np. pyta: czy lubisz Amerykanów?
to opdowiadam: "jakich Amerykanów, nazwiska poproszę,
bo nie jestem w stanie wypowiadać się naraz o milionach
ludzi". To samo jest z innymi narodami. W każdym
sa ludzie sympatyczni i niesympatyczni a gdzie i jakich
jest więcej? Kto to zmierzy? To takie samo bajanie jak
hasła typu "Paryż to ladne miasto a Londyn nie".
Gdzie Paryż jest ladny, pytam? Pod wieżą Eifla?
Może, jak ktoś lubi składnice złomu. Ale są też tam miejsca
zwyczajnie obskurne. Tak samo jest w Londynie.
Reszta to całkiem subiektywna i niemierzalna psychologia.
Można nią manipulować jak się chce.
Po jednej wypowiedzi francuskiego prezydenta nagle
Polacy mówią "nie lubię Francuzów" - śmieszne.
Potem będzie inna wypowiedź pojedynczego człowieka i nagle będziemy
lubić 50 milionów ludzi?
Szkoda czasu na takie gazetowe horoskopy i pseudonaukowe sondaże,
życie idzie swoją drogą.