Paraliżująca uroda mas

27.09.05, 07:33
Telewizja w tych wyborach była złą stroną kampanii wyborczej. Zgadzam sie z
autorką,że pomysł z "ulicą" był fatalny bowiem tłum był anonimowy. Ale i
partie powinny desygnować do takich ulicznych debat ludzi o innym
temperamencie politycznym. Przykładowo nie Mazowiecki a Frasyniuk. Spotkania
były zupełnie nieprzygotowane. Zdanie się na żywioł srodze się mściło.
Najgorsze to fakt, że po pierwszej wpadce nadal kontynuowano ten sam styl.
Osobiście jestem strasznie zawiedziony działaniem prezesa Dworaka.
    • mondokane Re: Paraliżująca uroda mas 27.09.05, 08:54
      A mnie się ten pomysł spodobał. Dobrze, że politycy mówili o sprawach ważnych
      dla ogółu w obliczu tych, przed którymi odpowiadają. Wiekszość słuchaczy była
      zainteresowana. A że się hołota schodziła, to tylko świadczy o cieniutkim
      ucywilizowaniu naszego narodu. Dziennikarze powinni piętnować takie warcholskie
      zachowania i usuwać krzykaczy, przedtem dokładnie ich filmując.
    • taki-i-owaki Niestety TVP zmierza w stronę TVN 27.09.05, 10:36
      Niestety TVP zmierza w stronę TVN. "Szoł" staje się najważniejszy. Dziennikarze Wiadomości przejęli też fatalną manierę "Faktów": po każdym materiale musi być komentarz pełen banałów i pseudoanegdotek, w którym wskażą Ci drogi telewidzu, co masz myśleć na zadany temat.
    • timoszyk Re: Paraliżująca uroda mas 27.09.05, 18:50

      Ponury artykul. Juz sam tytul "Paralizujaca uroda mas" demonstruje dla tych mas
      pogarde. A jedno z nastepnych zdan: "Raz na pare lat spoleczenstwo dostaje
      lekcje demokracji" streszcza, niestety, sens uprawianej w Polsce demokracji.
      Rzadza bowiem elity partyjne, wspierane przez liczne media, na przyklad w
      osobie Autorki, a "masom" urzadza sie tylko co pare lat "lekcje demokracji" i
      ku ponoc zdziwieniu wielu te masy nie chca w tej lekcji uczestniczyc, co sie
      objawia w niskiej frekwencji wyborczej.
      Autorka zdaje sie nie wiedziec, ze "masy" moga nie tylko uczestniczyc w
      dyskusji, ale nawet - jako "masy" - podejmowac decyzje. Kazdy wie, ze do tej
      pory w Szwajcarii zbieraja sie mieszkancy wielu gmin, dyskutuja i glosujac
      podejmuja wazkie dla gminy decyzje. Tak tez sie dzieje w amerykanskiej Nowej
      Anglii, gdzie wiele decyzji podejmowanych jest na "town meetings", czyli
      zebraniach mieszkancow miasta. Glosuje sie na nich, na przyklad, nad
      zatwierdzeniem budzetu miejscowej szkoly.
      Wedlug autorki demokracja wydaje sie opierac na zakulisowych - w kazdym razie,
      nie w obecnosci "mas" - dyskusjach, a spoleczenstwu co jakis czas daje
      sie "lekcje demokracji", czyli pozwala mu sie glosowac, oczywiscie po
      uprzednim jego urobieniu prasowa i telewizyjna papka.
      Demokracja w wydaniu "elit".
      Chetnie bym widzial, by autorka przeprosila te "masy" za swa arogancje, a
      czasem i ignorancje, bo zdaje sie nie wiedziec, ze w wielu nie tak znow
      najbardziej zacofanych miejscach na swiecie "masy" rzeczywiscie dopuszczane sa
      do glosu i udzielaja lekcji raczej politykom, a nie na odwrot, ale to jest
      zapewne marzenie scietej glowy.
      Oczywiscie, organizatorzy masowych imprez, czy to beda mecze, czy polityczne
      dyskusje, odpowiadaja za ich nalezyta organizacje. Ale to juz jest zupelnei
      inna sprawa.

      Wac
      • lektor5 SZACUNEK DLA MOTŁOCHU? 29.09.05, 12:02
        Dlaczego Bogucka ma demonstrowac szacunek dla politycznych szalikowców?
    • wasylzly Urok motlochu 27.09.05, 18:50
      Znajac prawa motlochu, nie wywoluje dyskusji fajk, ze ich przywodcy musza byc czyms wyjatkowym. Patrzac na historie tego swiata, kazdy wielki przywodca byl / do pewnego czasu / istota nadprzyrodzona. Abstarhujac, od Jezusa i Buddy, w ziemskim padole pokazuje sie czasami taki pochodzacy, z nienaruszonej kobiety, czy nawiedzony przez sekty, Biblie, Tore, Koran. Czyz mozna sobie wyobrazic, Busza, czy Hitlera, sikajacego w pieluchy, czy uprawiajacymi seks, w zaciszu gabinetow? trudno, albo takiego Stalina, onanizujacego sie przed lustrem? trudno. Motloch lubi oltarze, na ktoryxm stoje ludzie, krotko mowiac, inni od motlochu. Tak, tez, podniesienie do wladzy jakiegos bylego prezydenta gminy, czy w ogole czlowieka publicznego, jest zawsze narazone, na szybki upadek delikwenta, w szczegolnosci, gdy delikwent okaze sie, ze nic sie nie rozni od motlochu. Wtedy czeka kandydata na prezydenta, straszliwa kara, gorsza niz pieklo, rzucie go motlochowi inteligentow na ulice !, a rozerwia go wlasnymi zebami. Skad sie to bierze? anonimowosc, wspolny duch cywilizacji i kraju? Jajkiem w chama, bo stoi na trybunie, a sie nie rozni od nas? Ot, zagadnienie filozoficzne.
      • wasylzly PS.->Historia prezydentow polskich, a spawa 28.09.05, 00:08
        wplywu motlochu na decyzje polityczne.

        I Prezydent RP - wzlot->gen Jaruzelski, wielki general w czarnych okularch, przed ktorym motloch czul niespotykany respekt wladzy, upadek->wdal sie w machinacje z motlochem, sam pozbawil sie nimbu wladzy nieograniczonej, epitafium->obecnie scigany przez wladze.
        II Prezydent RP - wzlot-> Lech Walesa, elektryk, noszony na rekach przez tlumy, bo czynnie przeciwstawial sie komunizmowi, upadek->okazal sie slabym politykiem i mowca, staracil nimb i poparcie tlumow, epitafium -> dzis oczerniany odzialalnosc agenturalna z SB.
        III Prezydent RP - Aleksander Kwasniewski->wzlot poparcie 40% dla polityki socjalnej, mlodosc, przebojowosc, upadek->oszust wyborczy / wyksztalcenie/, neoliberal, maly autorytet w kraju i za granica, epitafium-> oczekuje na postawienie przed Trybunalem Stanu, obecnie bezrobotny, bez funkcji politycznej.
        IV Prezydent RP?? wzlot-> upadek-> epitafium->
Pełna wersja