jagnieszkaa 13.10.05, 21:29 Czy niewierząca może starać się o "łaskę wiary"? Jeśli tak, to jak? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
john_wayne Re: Kościół świętego niepokoju 13.10.05, 22:52 jagnieszkaa napisał: > Czy niewierząca może starać się o "łaskę wiary"? > Jeśli tak, to jak? Może. W przeciwnym wypadku nie byłoby nawróceń. Jeśli się "stara", to już jest na dobrej drodze. Może też poprosić o modlitwę w tej intencji swoich wierzących przyjaciół i nie tylko przyjaciół. Forumowicze też mogą być. Odpowiedz Link Zgłoś
jagnieszkaa Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 00:19 Jakimi(i) sposobem (ami) może to robić? Pzecież jeśli nie wierzy w Pana Boga, to nie wierzy w sens modlitwy do Niego. Odpowiedz Link Zgłoś
colombina Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 02:28 agnieszkaa napisał: > Jakimi(i) sposobem (ami) może to robić? > Pzecież jeśli nie wierzy w Pana Boga, to nie wierzy w sens modlitwy do Niego. Moze czuje uswiadomiona (acz niekoniecznie ujawniona) pustke i smutek, ktorej nie daje sie niczym zastapic czy zagluszyc. Postanawia zaeksperymentowac z modlitwa wbrew swojej logice. Odpowiedz Link Zgłoś
jagnieszkaa Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 03:56 Próbowałam, ale nie potrafię modlić się do Kogoś, w Kogo nie wierzę. Czy jest dla mnie jakaś inna droga (sposób) "starań o łaskę wiary"? Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Bog to nie jest 'ktos' albo 'cos'. Modl sie ... 14.10.05, 06:20 do Boga a nie do 'kogos' albo 'czegos'. Odpowiedz Link Zgłoś
malpa-z-paryza Re: Bog to nie jest 'ktos' albo 'cos'. Modl sie . 14.10.05, 09:28 dlaczego nie ma prawa modlic sie do kogos lub cos... chyba zle przeczytales artykul!!! nie badz dokrtynalny... Odpowiedz Link Zgłoś
anselme Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 11:04 ciekawy tekst autorstwa Paulo Coelho: Buddha was seated among his disciples one morning when a man approached the gathering. "Does God exist," he asked. "Yes, God exists," Buddha answered. After lunch, another man appeared. "Does God exist?" he asked. "No, God does not exist," Buddha answered. Late in the day, a third man asked Buddha the same question, and Buddha's response was: "You must decide for yourself." "Master, this is absurd," said one of the disciples. "How can you give three different answers to the same question?" "Because they were different persons," answered the Enlightened One. "And each person approaches God in his own way: some with certainty, some with denial and some with doubt." pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fajka2 Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 12:17 myślę, ąe wystarczy być przyzwoitym człowiekiem i nieustab\nnie zadawać sobie pytania. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
teresa81 Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 13:05 Wiara jest łaską, ale ta łaska jest dana kazdemu - nazywa się ona człowieczeństwem, i przejawia jako wrażliwość na Prawdę, Dobro, Piękno, Sprawiedliwość, ... Jeśli w godzinie twego bólu wyrywasz sie ku czemuś więcej, jeśli nie zgadzasz się na swoją nędzę i nędzę jaką dostrzegasz wokół, jeśli podejmujesz choćby najmniejszy akt po to, żeby coś zmienić, żeby było lepiej - to tylko dlatego, że wierzysz; to właśnie jest łaska. Pytanie W CO, lub W KOGO wierzysz. Tu odpowiedź jest znacznie trudniejsza, ale można także dać ją w najprostszej formie. Zawsze wierzysz w to, co umożliwia twoją "dobrą przyszłość" (tak ładnie napisał kiedyś ks. Tomasz Węcławski). Dopiero z tego punktu można pytać o siłę lub osobę - to co "zazwyczaj ludzie nazywają Bogiem" (a to już Tomasz z Akwinu). POznanie TEGO wymaga wysiłku - trzeba szukać na różnych drogach, wiedzy, uczuć, spotkań, ... .Ale najważniejsze w takim szukaniu jest to, żeby nie zadowolić się odpowiedzią, która wydaje sie wyjaśniać "wszystko"; taka odpowiedź wystarcza zazwyczaj jedynie na chwilę, a potem pozostaje straszna pustka. Niech każda odpowiedź prowadzi Cię do nowych pytań - a wtedy twoja wiara będzie żyła i wzrastała. Do kogo kierować pytania? Kieruj je do ludzi; ale nade wszystko to TEGO, który stoi przed Tobą jako możliwość twojej przyszłości. Takie pytania to jest prawdziwa modlitwa. Jeżeli będziesz gotowa przyjąć KAŻDĄ odpowiedź, to wiedz, że odpowiedzi przyjdą. Ale strzeż się, żebyś ich nie oczekiwała z konkretnych kierunków i w konkretnym kształcie. Odpowiedzi przyjdą na pewno nie takie, jakich się spodziewasz. Ale własnie dlatego będą realnie odpowiadały na twoje problemy i realnie wskazywały twoją, własną przyszłość. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wytrwałości. I pomodlę się za Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
jabeta Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 19:12 Tereso, przyjrzyj się trafnej wypowiedzi Wery7 ( hej, hej!), która wskazuje na celność ironii i prowokacji w poście Jagnieszki- ma to związek z tezą T. Bartosia o konieczności posłuzenia się nowym paradygmatem w myśleniu i MÓWIENIU o tych sprawach. Już w pierwszym zdaniu wyprowadzasz wynikanie, które jest dla mnie zupełnie nieoczywiste- mianowicie miedzy wiarą a człowieczeństwem. Rozumiem, co amsz na myśli, ale to naprawdę nie tak- takie wynikanie wyrzuca pzoa nawias myślenia o Sensie ( nawet jeśli mamy na mysli NICOŚĆ, czyli bezsens- vide Cioran i Nietzsche)tych, którzy nie posługują się kategoriami wiary czy zbawienia ( mówiłam o tym poprzednio do Anty). Dalej: "jeśli nie zgadzasz się na swoją nędzę i nędzę jaką dostrzegasz wokół"- A co z tymi, którzy tę nędze widzą i uznaja ją za co najmniej składową zasady istnienia świata? Co z Hansem Jonasem, który pozbawiwszy boga pzrymiotu wszechmocy wskazal na jego nędze i nędzę stworzenia? Oraz tymi, którzy nie potrafią, w imię godności ludzkiej, na tę nędzę nie wskazywać? Odpowiadasz trochę uwłaczajaco im: "jeśli podejmujesz choćbynajmniejszy akt po to, żeby coś zmienić, żeby było lepiej - to tylko dlatego, że wierzysz". A co ztymi, którzy nei wierzą, a podejmują owe akty? widzisz- stary paradygmat, kóry ma na celu udowodnić wyższość "wierzącego", choć to staje się w wielu kontekstach pustym znaczeniowo terminem. Powiadasz, słowami T. Węcławskiego: "Zawsze wierzysz w to, co umożliwia Twoją "dobrą przyszłość"". Nie znam kontekstu jego wypowiedzi, ale moge cos dopowiedzieć do Twoich. Pytaniem. O to, co onzacza tak naprawdę dobra przyszłość? Moze znowu wieleki NIC, odwaga spojrzenia w twarz nagiej trwodze (Paul Tilich "Męstwo bycia")? Zgadzam sie z Tobą , ze odpowiedzi będą "nie takie". Na szczęście, dodaję. Serdecznie pozdrawiam. T. Bartosiowi gratuluję trafnych tez artykułu. Odpowiedz Link Zgłoś
jozikan1 Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 21:27 "W opowieści z Księgi Rodzaju mowa jest o pewnym uprawnionym oczekiwaniu, które okazuje się jednak pułapką – bo przecież znać dobro i zło, nie jest samo w sobie rzeczą niegodziwą. Rozumiem grzech pierworodny jako coś, co wydarza się w życiu każdego człowieka. Tak czy inaczej zwracamy się ku czemuś, co w naszym przekonaniu obiecuje nam dobrą przyszłość (i zwracamy się ku temu jak ku Bogu!), lecz okazuje się, że to nie Bóg tylko nasze fałszywe pragnienie i że jesteśmy w śmiertelnej pułapce, z której sami nie potrafimy się wydobyć." Odpowiedz Link Zgłoś
andzia.to Re: Jeśli może się starać, to jak? 14.10.05, 21:34 After you have enriched your soul To the highest point, With books, thought, suffering, the understanding of many personalities, The power to interpret glances, silences, The pauses in momentous transformations, The genius of divination and prophecy; So that you feel able at times to hold the world In the hollow of your hand; Then, if, by the crowding of so many powers Into the compass of your soul, Your soul takes fire, And in the conflagration of your soul The evil of the world is lighted up and made clear - Be thankful if in that hour of supreme vision Life does not fiddle. (Edgar Lee Masters, Spoon River Anthology. Jonatan Swift Somers) Odpowiedz Link Zgłoś
toja3003 Jagnieszkaa, 14.10.05, 09:16 Jagnieszkaa, Jeśli nie wierzysz w Boga to oczywiście trudno jest ci się do Niego modlić. Ale przecież wierzysz w Dobro, w Miłość, w to że warto do tych wartości dążyć, bo jest w nich Piękno. W to, że nasz świat, który znamy nie jest najlepszym z możliwych, że masz Nadzieję, iż kiedyś będzie lepszy a może nawet gdzieś już taki istnieje. Przecież chciałabyś aby nasz świat, Twój świat, był doskonalszy a nawet doskonały. Taki, w którym naprawdę byłabyś szczęśliwa, w którym naprawdę byliby wszyscy szcęśliwi. Takie są Twoje marzenia. Warto o takim świecie myśleć. Warto zastanawiać się jak wspaniale byłoby gdyby on istniał. Warto, choćby w myślach próbować identyfikować się z Doskonałością. Warto spróbować do niej dążyć. Nie musisz od razu nazywać tej Doskonałości Bogiem, nie musisz od razu nazywać swojej myśli modlitwą. Nie musisz szukać innych ludzi, którzy myślą podobnie i się w tym celu razem gromadzą. Masz wolną wolę i sama podejmujesz decyzje. Ale czy nie mogłabyś spróbować zainwestować 1 godzinę w tygodniu aby wraz z grupą innych ludzi dać wyraz temu, że popierasz Doskonałość, że jesteś za „nie zabijaj” czy „nie kradnij”, za tym żeby człowiek pomagał człowiekowi. Bo Twoja obecność w Świątyni, wraz z innymi będzie takim świadectwem, rodzajem manifestacji Twoich marzeń. Jestem też przekonany, że jeśli w skupieniu sięgniesz po Ewangelię i bez pośpiechu, refleksyjnie zaczniesz czytać, to ta lektura umocni Cię w Twoich marzeniach. Spróbuj. Naprawdę warto. Nic przez to nie tracisz a odkryjesz nowy, duchowy wymiar w sobie. Nie musisz oczekiwać od razu cudów. Wystarczy, że się na nie otworzysz a one się staną. Przesyłam uśmiechy i życzenia Miłego, Słonecznego Dnia ofiarowując w tej chwili krótką modlitwę w Twojej intencji toja Odpowiedz Link Zgłoś
malpa-z-paryza Re: Jagnieszkaa, 14.10.05, 09:26 wiara.. to jest potezna sila. Ale czy wierzysz w siebie lub w cos lub w kogos... to nie ma znaczenia. Wierz, i tak jak powiedzial Boudha jesli masz watpliwosc to je rozwiazuj i w ten sposob ewolujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
malpa-z-paryza milosc.... 14.10.05, 09:17 ciesze sie ze sa ksieza w PL ktorzy sa swiatli.... aby ich bylo wiecej... szkoda ze nie ma swego radia.... Odpowiedz Link Zgłoś
jagnieszkaa Dziękuję życzliwym (zwłaszcza t-81 i 1-3003) 14.10.05, 14:00 1. Nie odczuwam pustki ani smutku. Jestem osobą raczej szczęśliwą. 2. Wiara w Pana Boga nie jest dla mnie sprawą najważniejszą. Najważniejsze, to żyć uczciwie, nie kłamać, nie kraść, nie zabijać, pomagać innym, szanować myślących inaczej, itp. Mam wrażenie, że właśnie tak udaje mi się żyć. 3. Ale zdecydowanie wolałabym wierzyć w Pana Boga. Próbowałam kilka razy, naprawdę starałam się, bardzo chciałam, ale mi nie wychodzi. To chyba faktycznie jakaś zewnętrzny czynnik (siła, łaska). Ale skoro ta łaska jest dana wszystkim? 4. Czy to prawda, że ci, którzy nie wierzą w Boga, zostaną przez Niego ukarani na wieczność? 5. Czy protestanci lub prawosławni są przez Boga traktowani tak samo jak katolicy (ogólniej: chrześcijanie tak samo jak wyznawcy innych wielkich religii)? Dziękuję za poświęcony mi czas :-) Jagnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
wera7 Re: Dziękuję życzliwym (zwłaszcza t-81 i 1-3003) 14.10.05, 15:28 Znam doskonale Twoje problemy z autopsji i Twoją ironię w zadawanych prowokacyjnie pytaniach, bo przez to wszystko przeszłam sama. Dobrze wiesz, Jagnieszko, że Bóg, jeśli jest, a ponoć jest Miłością i Miłosierdziem, nie będzie Cię karał za brak łaski. Ukarać chcą Cię ludzie-doktrynerzy, bo swoimi pytaniami burzysz ich porządek świata. I karać Cię będą dlatego, bo sami boją się, jak ci, którzy spalili na stosie Giordana Bruno. Starzec Zosima w "Braciach Karamazow" opowiada młodemu Aloszce o Wielkim Inkwizytorze, ktory skazałby na stos samego Chrystusa, gdyż ten, przybywając 1600 lat po swoich narodzinach, zakłóciłby porządek ustalony przez ten czas przez Kościół. Odpowiedz Link Zgłoś
tad9 Nie doktryna powinna wiązać wiernych - 14.10.05, 16:10 - raczej wspólnota miłości. Czym różniłoby się to od miłośników seksu grupowego? Odpowiedz Link Zgłoś
colombina Re: Nie doktryna powinna wiązać wiernych - 14.10.05, 18:25 tad9 napisał: > - raczej wspólnota miłości. > > Czym różniłoby się to od miłośników seksu grupowego? To proste, jedni sa milosnikami milosci, drudzy sa milosnikami seksu grupowego. Odpowiedz Link Zgłoś
janek-007 Nie probuj przeemycac swojego doktrynerstwa... 14.10.05, 18:32 i calego tego relatywistycznego mambo-jambo. Jordano Bruno zostal spalony nie za wiare ale za to ze byl szpiegiem hipokrytko. Odpowiedz Link Zgłoś
wera7 Re: Nie probuj przeemycac swojego doktrynerstwa.. 15.10.05, 11:29 No oczywiście, że był szpiegiem /TW/ wszelakich ludzików zielonych z antenkami, których kosmos pełen. Dlatego jego teczki Watykan zniszczył, by nie było, że z agentami UFO się zadaje. Hipokrytka Odpowiedz Link Zgłoś
wera7 Re: Jasieńku złotousty, 15.10.05, 11:41 dołóż mi jeszcze...tak lubię Twój bluzg. Nikt tak cudnie nie bluzga jak Ty. Kiedy czytam Twoje kalumnie, leżę pod klawiaturą ze śmiechu. Twoja femofaszystka-hipokrytka Wera Odpowiedz Link Zgłoś
andzia.to Co dalej? Ja się tymczasem żegnam 16.10.05, 11:13 Moi drodzy, Jak widać rozmowa w tym miejscu się nie klei. Ja się tymczasem z Wami pożegnam (ale spokojnie i tylko na pewien czas). Na pożegnanie wkleję wszystkim pod uwagę jeszcze jeden wiersz z antologii "Spoon River" Mastersa. Pomyślcie o tym choćby przez chwilę, jak i ja myślę. YEE BOW They got me into the Sunday school In Spoon River And tried to get me to drop Confucius for Jesus. I could have been no worse off If I had tried to get them to drop Jesus for Confucius. For, without any warning, as if it were a prank, And sneaking up behind me, Harry Wiley, The minister's son, caved my ribs into my lungs, With a blow of his fist. Now I shall never sleep with my ancestors in Pekin, And no children shall worship at my grave. Odpowiedz Link Zgłoś