Unia czeka na naszego prezydenta

17.10.05, 20:06
Unia czeka???
autor propaguje tu jakas meglomanska wizje Polski jako pepka Unii Europejskiej, jakby nie rozumiejac, ze Polska jest w jej ukladzie, tylko malym trybikiem tej maszyny biznesu, zdanym na rozlegla pomoc cywilizacyjna innych. Czytajac uwaznie prase zachodnia, ciezko znalezc, jakies najmniejsze artykuly o Unii, tym bardziej o roli Polski w tym ukladzie. Znamienne juz dla tego autora jest typowo polskie pojecie wielkosci, ktora moze wszystko, wszystkie oczy sa zwrocone na nas, wszystcy sciskaja kciuki, czy wygra Kaczynski, czy Tusk. Nic z tego, Polska na forum miedzynarodowym, probuje tylko blyskac w sprawach Rosji, czy Bialorusi, bo jak dotad nasi politycy stosuja stara zasade, obojetnie jak sie o nas mowi, ale sie mowi.

Natomiast nie slucha sie co mowia o nas inni, a mowia przewaznie, ze nie ma miejsca dla obecnej Polski w strukturach Unii, tu autor ma racje, rak, ktory toczy nasze struktury, udalo sie zaszczepic w solidarnej do 2004 Unii, to juz od dawna przewidywali inni, nazywajac polskich politykow, jako przedstawicieli konia trojanskiego,
ktory z polecenia innych, destabilizuje skutecznie wszystkie struktury demokratyczne w Europie.

Nalezy sadzic, ze w kraju przesypia sie powazna sprawe, cisza w sprawie Unii, nie oznacza , ze nic sie w tym kierunku nie dzieje. zakulisowo tocza sie daleko posuniete poufne rozmowy, tych najwiekszych w Unii, w sprawie jej reorganizacji, cz budowy nowej konstrukcji. Polacy sa chyba za burta, patrzac tak pwenie w ich pozycje w strukturach obecnej Unii. Wielka Rosja i Niemcy, budowa miliardowego rurociagu, daly impuls do nowych pojec o przyszlej Europie. Ten kto tego jeszcze nie widzi, naprawde ma wrodnika..jak pisza autor.
    • fawad Re: Unia czeka na naszego prezydenta 17.10.05, 20:36
      Dziwny jestes, w jednym miejscu mowisz, ze Polska malo znaczy i ma nieznaczny
      wplyw na Unie, zwlaszcza, ze jest beneficjentem pomocy strukturalnej:

      > autor propaguje tu jakas meglomanska wizje Polski jako pepka Unii
      > Europejskiej, jakby nie rozumiejac, ze Polska jest w jej ukladzie, tylko
      > malym trybikiem tej maszyny biznesu, zdanym na rozlegla pomoc cywilizacyjna
      > innych. Czytajac uwaznie prase zachodnia, ciezko znalezc, jakies najmniejsze
      > artykuly o Unii, tym bardziej o roli Polski w tym ukladzie.

      a w drugim obwiniasz Polske o powazny, negatywny wplyw na Unie, na tyle powazny,
      by porownywac go z rakiem:

      > rak, ktory toczy nasze struktury, udalo sie zaszczepic w solidarnej do 2004
      > Unii, to juz od dawna przewidywali inni, nazywajac polskich politykow, jako
      > przedstawicieli konia trojanskiego,

      We sie stary zdecyduj, ma ta Polska znaczacy wplyw na Unie czy nie? To, ze twoje
      za przeproszeniem "analizy" mozna o kant posladka potluc to juz wiemy ale ta
      dychotomia jest intrygujaca, ma ona jakis wplyw na twoje zycie prywatne czy nie?
      Np. gdy kupujesz w sklepie ta siare, po ktorej produkujesz potem te posty nie
      nachodzi cie jednoczesnie chec wypicia zamiast niej wody?

      TomiK

      • eva15 Re: Unia czeka na naszego prezydenta 18.10.05, 00:34
        mo a gdzie tu sprzeczność? Polska może mieć duży negatywny i zerowy pozytywny
        wpływ na Unię. Wynika to z tego, że otwarcie się na nowe kraje nie było i tak
        witane entuzjastycznie, więc polskie antyunijne zachowanie zostaje szczególnie
        silnie zauważone, Polska z dokładką realizuje najbardziej czarny scenariusz
        rozwalania idei Unii, tak niestety jest, porównanie z wolnymi elektronami jest
        b. uprzejmie zawoalowane - dyplomatyczne. Natomiast polski pozytywny wpływ na
        rozwój Unii jest jak narazie równy zeru - Polska bierze a nie daje i to wcale
        nie tylko w sensie materialnym.
        • fawad Re: Unia czeka na naszego prezydenta 18.10.05, 05:52
          OK nie bede sie wymadrzal co ludzie mowia na ulicach w Berlinie, Paryzu czy
          Madrycie. Nie wiem. Ale to cale gadanie o tym jak to rozszerzenie nic Unii nie
          dalo to jakis obled. W owej telewizyjnej debacie Chirac - 'przedstawiciele
          narodu', majacej sklonic Francuzow do poparcia "eurokonstytucji" sam Chirac
          podkreslal korzysci jakie Francja ma z nowych czlonkow UE. Pamietam z tego cos o
          ponad 100 tys miejsc pracy. Co z inwestycjami u nowych czlonkow, przynoszacymi
          wiekszy profit dzieki wciagnieciu tych krajow w obieg gospodarczy Unii? Co z
          korzysciami geopolitycznymi jakie przypadly Unii w wyniku rozszerzenia? Polska
          jest beneficjentem netto budzetu Unii choc jak dotad sa to bardzo male pieniadze
          a przeciez przeplyw tej unijnej kasy to tylko czesc rownania. Wy natomiast
          uporczywie nazywacie to caloscia. Polacy wcale nie wegetuja na brukselskiej
          kroplowce. I to nie Polacy sa eurosceptykami, ponad 70% glosujacych w referendum
          wypowiedzialo sie za wejsciem do UE. Rowniez "eurokonstytucja" uzyskiwala u nas
          w sondazach poparcie wiekszosci. To Francuzi i Holendrzy ja uwalili a nie my. A
          jesli nie oni to zrobili by to Anglicy. Tak dawno to bylo, ze trzeba to juz
          przypominac? Wystarczy tego przyprawiania rogow. Najwyrazniej jedynym wystepkiem
          nowych jest to, ze osmielili sie zachowac wlasne zdanie nawet PO akcesji i
          naiwnie uwazaja, ze rozszerzenie o nowe kraje oznacza rowniez rozszerzenie o
          nowe poglady. Poglady Polski, Litwy, Czech i innych mialy stac sie rownoprawna
          czescia europejskiej wymiany mysli. Takie jest znaczenie slowa "rozszerzenie"
          nieprawdaz? Kiedy jednak czytam wasze komentarze to widze, ze wam chodzilo o
          zabor. Najwyrazniej Unia przed 2004 byla za mala na tak duze rozszerzenie i jego
          rozmiar przytloczyl jej dotychczasowych obywateli, i politykow ale trudno o to
          obwiniac tych "nowych". Och przepraszam, nowych zawsze latwo obwiniac. Rozwalaja
          sie idee Unii? To wina tych nowych! Gospodarka nie chce ruszyc? Nowi, nowi! Co
          za przedszkole!

          Polacy nie maja problemu z uznaniem Niemcow, Francuzow, Hiszpanow etc. za
          pelnoprawnych obywateli UE. Jesli ta relacja nie jest wzajemna to po co strzepic
          sobie jezyk na rozmowkach o jakichs ideach europejskich a tym bardziej o ich
          rozwalaniu?

          TomiK
          • eva15 kto chciał wejść do Unii?? 18.10.05, 13:47
            Ani Czechy ani Węgry i inni nowi nie są problemem. Oni jakoś rozumieją, że
            weszli do Unii nie po to, by jej coś narzucać, lecz po to by stać się jej
            częścią. Polska natomiast walczy z uporem o podporządkowanie Unii swoim
            interesom, np. na Wschodzie. Interessy te jednak kolidują z unijnymi i widać to
            gołym okiem, ot choćby w pragmatycznym podejściu Unii do Rosji.

            Jedni myślą to co myślą o takich polskich zachowaniach i milczą lub mówią
            dyplomatycznie między wierszami, inni mówią otwarcie: W odległej Portugalii,
            która do Polski nic nie ma, usłyszałam podczas urlopu, że wygląda na to, że
            Polacy sądzą, że to Unia przyłączyła się do Polski a nie odwrotnie..

            Twoje pisanie o podbojach i zaborach to demagogia i zakłamywanie
            rzeczywistości i odwracanie kota ogonem. To Polska swego czas zgłosiła akces do
            Unii, Unia się o to NIE biła i NIE prosiła.
            • gorf Re: kto chciał wejść do Unii?? 18.10.05, 19:04
              a co moga mowic w kraju ktory z beneficjenta ma nagle szanse stac sie platnikiem
              netto?
              • wasylzly Hydraulicy Unii 18.10.05, 19:55
                mysle ze ten obraz nie jest przypadkowo pielegnowany w Unii, a i dziwnym trafem jest szlagierem reklamy w Polsce. Jakas pani z branzy turystycznej, dumnie chwalila sie o wzroscie obrotow z Francuzami. Podobno Francuzki przepadaja teraz za polskim hydraulikiem. IHMO, jezeli sami szlifujemy taki nasz wizerunek w Unii, pieknego, sliczenego, ale przyglupawego hydraulika, otz nic dziwnego ze i inni go z pogardliwym usmieszkiem akceptuja. W pasie polskiej jest przedstawiany zupellnie zafalszowany obraz Polskie w Unii Europejskiej, ludzie sie szybko rozczarowuja, gdy jako przedstawiciele wielkiego i znaczacego kraju w Unii, musza pracowac jako niewolnicy we Wloszech, Anglii czy Holandii. Taka niestety jest brutalna prawda, ktorej nie mowi sie obywatelom, nie wazne co mowia politycy, jak nadymajasie w wielkosci jak indory, wazne jest jak nas traktuja jako obywateli za granica, jakie mamy prawa i jak zyjemy z innymi. Narazie duza wiekszooc zyje w tym zakresie iluzjami, jak zreszta widac na podstawi serii pana Pawlickiego.
                • fawad Zadna praca nie hanbi ... 19.10.05, 04:33
                  ... poza tym, polskich inzynierow Francja nie wpuszcza.

                  TomiK
            • fawad Re: kto chciał wejść do Unii?? 19.10.05, 04:31
              OK, krotko:

              1.
              > Polska natomiast walczy z uporem o podporządkowanie Unii swoim
              > interesom, np. na Wschodzie. Interessy te jednak kolidują z unijnymi

              Od 1 maja 2004 r. interesy Polski na wschodzie sa czescia interesow Unii na
              wschodzie bo Polska stala sie czescia Unii. Jesli to rzeczywiscie nie byl zabor
              to nie moze to tylko byc konstrukcja semantyczna.

              2.
              > Ani Czechy ani Węgry i inni nowi nie są problemem. Oni jakoś rozumieją, że
              > weszli do Unii nie po to, by jej coś narzucać, lecz po to by stać się jej
              > częścią.

              To zabawne, ze wspomnialas Czechy. Slyszalas o gosciu, ktory nazywa sie Vaclav
              Klaus? Moglo ci sie obic o uszy bo to prezydent Czech. Na jego tle Rokita z jego
              "Nicea albo smierc" wyglada jak zalozyciel Unii Robert Schuman.
              Klaus niejednokrotnie wypowiadal sie przeciwko glebszej integracji i jest
              goracym zwolennikiem unii glownie "handlowej".
              Voila:
              www.kapitalizm.republika.pl/ue/konstytucja.html
              TomiK
              • fawad Uzupelnienie 19.10.05, 06:49
                do punktu 2.
                > Ani Czechy ani Węgry i inni nowi nie są problemem. Oni jakoś rozumieją, że
                > weszli do Unii nie po to, by jej coś narzucać, lecz po to by stać się jej
                > częścią.

                Litwa, Lotwa i Estonia maja o wiele gorsze relacje z Moskwa niz Polska. Podobnie jak Polska
                wypowiadaja sie glosno przeciwko budowie gazociagu Polnocnego. Domagaja sie reparacji od Rosji za
                najazd w 1940. Lotewscy i estonscy weterani Wafen SS celebruja swoja walke na fronie wschodnim
                (podobnie jak weterani niemieccy nieprawdaz?). Cypr zaognia stosunki Unii z Turcja. W 2004 r. to
                wlasnie mieszkancy "greckiej" czesci Cypru zablokowali za pomoca referendum wlaczenie do Unii
                czesci wyspy pozostajacej pod wplywami Turcji. Nolens volens opinie i polityka nowych czlonkow Unii
                staly sie po rozszerzeniu czescia polityki calej Unii. Ja sie nie dziwie, ze starszych czlonkow to wkurza,
                mnie samego tez by wkurzalo ale tak jak powiedzialem wczesniej jesli to ma byc rozszerzenie o
                rownoprawnych czlonkow to wszystkie te poglady i zatargi sa teraz rownoprawna czescia polityki i
                historii Unii. Pod takim ukladem stowarzyszeniowym ta dziesiatka i tamta pietnastka sie podpisywaly.

                TomiK
                • eva15 Czyj to jest autobus? 19.10.05, 13:12
                  Z Cyprem to bym trochę uważała, to b. skomplikowany temat i myślę, że jest tu
                  po cichu prowadzona podwójna gra Unii wobec Turcji.

                  Czechy są dla Zachodu absolutnie przewidywalne a Klaus to wyjątek - chorobliwie
                  ambitny, chorobliwie proliberalny facet, marny jako ekonomista ale w sumie
                  żaden wielki problem. Zresztą w ogóle jest tak: im większy kraj tym większy
                  problem. Czym innym są pretensje Litwy czy Estonii do Rosji czym innym Polski.
                  Zresztą te 3 małe kraje najwyraźniej podczepiają się tu polskiego "prowodyra".

                  Oczywiście, że interes Polski stał się interesem unijnym. Ale rzecz w tym, że
                  Unia uważa, że polski interes stał się JEDNYM (z 25) interesów unijnych. Polska
                  natomiast uważa, że weszła (prosiła latami o wejście) do Unii po to, by teraz
                  ta nakierowała swą politykę na interesy W-wy.
                  Polskie szarże pod unijną osłoną (np. wtykanie nosa posłów na Białorusi, czy
                  Kubie etc..) NIE otrzymały i nie będą otrzymywać błogosławieństwa Unii. Podczas
                  gdy dobre stosunki z Rosją były od wielu lat podstawą dotychczasowej polityki
                  EU, Polska i może jeszcze Litwa, Łotwa, Estonia chcą je psuć z zemsty za złą,
                  krzywdzącą niewątpliwie przeszłość.
                  Pomijając fakt, że to głupota, zapominają, że 4 kraje (w dodatku biorcy kasy)
                  chcą narzucić pozostałym 19 swą wizję "komunikacji" z Rosji. Można oczywiście
                  dalej próbować narzucać, ale trzeba pamiętać, że zwycięstwa rewanżyzmu w EU nie
                  będzie.

                  Rzecz nie w tym, że starzy członkowie są źli, bo nowi mają być równouprawnieni.
                  Rzecz w tym, że starzy są źli, bo nowi próbują narzucać swoje wizje i pozbawiać
                  staryych członków ich praw z wyjątkiem JEDNEGO:

                  prawa do opłacania nowych.

                  Holendrzy porównali to, co się wyprawia trafnie do autobusu w którym nowi (gł.
                  Polska)z krzykiem chcą przejąć ster i decydować o kierunku jazdy, a starzy
                  mają cicho siedzieć na tylnich siedzeniach i PŁACIC za benzynę.

                  PS. O gazociagu słuchać już nie mogę. Polska ma go pod Bałtykiem naprawdę TYLKO
                  i wyłącznie na własną prośbę. No chyba, że uważasz, że Polska ma prawo do
                  polityki pt."sama nie zjem, ale drugiemu też nie dam". Nawet jeśli to jest
                  cudza "karma" do której Polsce nic mi kompletnie. Podaję linki do tego sporu:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=30590922&a=30606725
                  • eva15 Re: Czyj to jest autobus? 19.10.05, 13:24
                    Jeszcze jedno, twoje własne słowa oddają doskonale wręcz megalomański zupełnie
                    niesamowity stosunek Polski do EU, piszesz:

                    "Polacy nie maja problemu z uznaniem Niemcow, Francuzow, Hiszpanow etc. za
                    pelnoprawnych obywateli UE. "

                    To wielka wspanialomyślność. Kraje założyciele Unii jak Francja i Niemcy, mogą
                    być wdzięczne, że Polska wszedłszy do Unii zgodziła się na pozostawienie im
                    tych praw. Włącznie z prawem płacenia, jeśli cię dobrze rozumiem..

                    Myślę, że oni to stosownie doceniają, przecież mogli z Unii wylecieć, albo
                    przynajmniej mieć nagle ograniczone prawa (np. stracić prawo głosu).

                    To tak jakbyś mi się wprowadził do domu, rozejrzał się i powiedział do mnie:
                    No OK, masz prawo tu mieszkać tylko płać komorne i siedź cicho.
                  • eva15 Re: Czyj to jest autobus? 19.10.05, 14:10
                    eva15 napisała:

                    > Pomijając fakt, że to głupota, zapominają, że 4 kraje (w dodatku biorcy kasy)
                    > chcą narzucić pozostałym 19 swą wizję "komunikacji" z Rosji.

                    Pozostałym 21 nie 19..
                  • fawad To nasz wspolny autobus. 19.10.05, 17:33
                    W rozbrajajacy sposob traktujesz moje argumenty. To jest skomplikowany problem,
                    tamto za male by brac pod uwage a jeszcze inne to wyjatek. Na patelni zostaje
                    tylko Polska, ktora jak wiadomo nie jest skomplikowana, nie jest za mala i nie
                    ma w niej wyjatkow, i wtedy latwo juz udowodnic jakim jest dziwadlem. Nie wiem
                    co mam na to odpowiedziec i nie wiem czy jest sens.

                    O tym, ze Polska miesza na Kubie dowiaduje sie ze zdziwieniem. Do tej pory
                    myslalem, ze Polska postepuje w zgodzie z polityka Brukseli wobez rezimu Castro
                    (notabene idac tu reka w reke z przewidywalnymi Czechami) i to Hiszpania
                    aktywnie narzuca swoj punkt widzenia. Przepraszam, tylko nowe kraje narzucaja,
                    stare kraje propaguja. Polityka UE wobec Kuby jest opisana tutaj (portal Unii
                    Europejskiej powinien byc wiarygodny w tej sprawie):
                    europa.eu.int/comm/development/body/country/country_home_en.cfm?cid=cu&lng=en&status=old
                    Polityczne srodki wymierzone w rezim Castro zostaly w tym roku zawieszone na
                    probe ale nawet tak prominentny czlonek UE jak Niemcy chce do nich wrocic (nie
                    mowiac o przewidywalnych Czechach).
                    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34230,2955087.html
                    TomiK
                    • eva15 Re: To nasz wspolny autobus. 19.10.05, 18:05
                      myślała, że na patelni są 4 kraje, tak przynajmniej pisałam...

                      Co do Kuby -mMyślę, że prawdopodobnie nie odróżniasz oficjalnych deklaracji od
                      misternych i po cichu tkanych własnych interesów. Gra o Kubę jest grą o wpływy
                      Unii VIA HISZPANIA w Ameryce Łaciżskiej i o tworzenie tam lekkiej przeciwwagi
                      dla USA. (N amarginesie-podobnie jak aktualny spór USA z Hiszpanię o sprzedaż
                      uzbrojenia dla Wernezueli.
                      Bezpłodne awantury polskich posłów (plus chyba faktycznie 1. Czecha) na Kubie
                      na nic są przydatne w takich grach. Unia wyraźnie to pokazała olewając polski
                      wniosek o sankcjach dla Kuby z tej przyczyny.

                      To nasz wspolny autobus?? Którym wszyscy będą kierować ale tylko niektórzy za
                      to płacić?
                      Tego wymaga zasada solidarności. Ta jednak się kłóci z zasadą równości praw i
                      obowiązków. Równość i braterstwo nie są zbyt realną parą, choć probują nią być
                      (obok wolności)od czasów Rewolucji Francuskiej. Unia przyjmując coraz więcej
                      ubogich staje przed dylematem: zgodnie z ludzką naturą ten kto płaci, chce
                      wymagać, a już napewno nie da sobie dyktować przez tego, który bierze warunków.
                      To jest w wielkim (!) skrócie i uproszczeniu zarzewie konfliktów unijnych,
                      które się wzmocnią gdy wstąpią Rumunia, Bułgaria,inne kraje Bałkańskie, Turcja,
                      a zwłaszcza gdyby wstąpiła Ukraina - ta ma jeszcze bardziej rogatą i
                      roszczeniową naturę niż Polska..
                      No ale taka Unia nie będzie istnieć, więc nie ma tematu.




                      A teraz fragment z podanego przez ciebie linku:
                      • eva15 Re: To nasz wspolny autobus. 19.10.05, 18:06

                        > A teraz fragment z podanego przez ciebie linku:
                        Sorry coś mi się nie skasowało
                      • fawad Re: To nasz wspolny autobus. 19.10.05, 21:17
                        > Co do Kuby -mMyślę, że prawdopodobnie nie odróżniasz oficjalnych deklaracji od
                        > misternych i po cichu tkanych własnych interesów. Gra o Kubę jest grą o wpływy
                        > Unii VIA HISZPANIA w Ameryce Łaciżskiej i o tworzenie tam lekkiej przeciwwagi
                        > dla USA.

                        Wiesz nie wiem jak z toba rozmawiac. Podtykam ci przed oczy oficjalna wykladnie
                        polityki UE wylozona lopatologicznie na oficjalnym portalu UE a ty na to, ze to
                        tylko takie mydlenie oczu a naprawde to Unia robi cos innego przy pomocy jakich
                        tajemniczych zakusow. Wyliczam kraj po kraju czlonkow UE, ktorzy postepuja
                        podobnie jak Polska a ty, ze to tylko jakies wyjatki albo, ze sie nie licza bo
                        za male albo, ze to Polska ich podpuszcza wiec tak tez sie nie liczy. I to
                        wszystko dlatego by bron Boze nie przyznac, ze Polska postepuje zgodnie z linia
                        UE lub, ze MA PRAWO wspoltworzyc ta linie. Kurcze nawet gdyby sam Baroso hymn
                        pochwalny na czesc Polski tu napisal to tez bys powiedziala, ze to tylko takie
                        gadanie bo przeciez zakulisowe negocjacje, bo balans wplywow, i wogole to gosc
                        sie nie zna.

                        Za bilet autobusowy i benzyne Polska placi. Nikt jej ze skladki nie zwolnil. A
                        ze jest biedniejsza to wiedziano i wtedy gdy machala reka na przystanku, i wtedy
                        gdy kierowca otworzyl drzwi. Wcale sie Polska do kierownicy nie dobiera, nie
                        slyszalas, to Niemcy i Francja chca prowadzic, i wcale sie z tym nie kryja?

                        Koncepcja wplywania na LATAM (Latin America) za pomoca jakiejs nieskutecznej i
                        "misternej" gierki na Kubie jest tak dziwaczna, ze wyglada na teorie ad hoc.
                        Powiazania i konflikty pomiedzy krajami tego regionu sa tak zloznone, ze jakies
                        rozmowki pod kocem pomiedzy Castro i Zapatero maja wartosc gry w salonowca. Kuba
                        nie jest tam zadnym graczem. Jest wstydliwym cierniem. Graczami sa kraje
                        Wspolnoty Andyjskiej i Mercosur-u a im Kuba nie ma do zaoferowania niczego pod
                        wzgeldem militarnym, politycznym, ekonomicznym ani ideologicznym. Prosze tu
                        kolejny raport na temat stosunkow EU z LATAM (portal EU):
                        europa.eu.int/comm/external_relations/la/news/memo05_173.htm
                        Oczywiscie raport nic nie wspomina o supertajnych, zakulisowych, delikatnych,
                        mrocznych negocjacjach z Jamesem Bondem-Zapatero w roli glownej i dlatego jest
                        niekompletny i g warty.

                        TomiK

                        • eva15 Re: To nasz wspolny autobus. 19.10.05, 23:07
                          Powtarzam - jak najbardziej uważam, że Polska MA PRAWO współtworzyć linię
                          polit. zagr. Unii ale nie ma szans, aby swoją całej EU narzucić. Ty jak wielu
                          zresztą Polaków (mężczyzn, kobiety są tu jakoś inne) stawiasz znak równości
                          między jednym a drugim.

                          Nie musisz wierzyć, że Hiszpania stara się realizować swoje interesy w Am. Płd.
                          i, że jest to zgodne z intencjami Unii, dlatego Polacy trafili z rozrabianiem
                          na Kubie jak kulą wpłot. Faktem jest, że Stany to hiszpańskie "wtrącanie" w
                          przeciwieństwie do ciebie pilnie rejestrują i się denerwują, jak widać na
                          aktualnym przykładzie Wenezueli.

                          W sumie:
                          Skoro nie wierzysz, że polityka jest/potrafi być dwulicowa, że co innego
                          twierdzi się werbalnie czy nawet na piśmie, i, że nie są żadne tajemnicze
                          zakusy tylko brutalny świat interesów, to pewnie jesteś z frakcji tych
                          żarliwców, którzy szczerze wierzą, że USA wprowadzają w Iraku demokrację, bo
                          przecież Bush tak mówi i pisze, a p. Merkel odda politykę zagraniczną Niemiec w
                          polskie ręce, bo tak ją w W-wie zrozumiano.

                          Masz prawo tak widzieć świat, ale faktem jest, że trudno jest nam znaleźć
                          wspólną płaszczyznę. Na wymianie złośliwostek mi nie zależy, pozostawiam więc
                          twoje bez komentarza..
                          • fawad Re: To nasz wspolny autobus. 20.10.05, 00:24
                            Jestem z frakcji tych, ktorzy uwazaja, ze konspiracyjne teorie powinny podpierac
                            sie choc cieniem prawdopodobienstwa. Ta z Kuba to zupelny niewypal bo:

                            1. Oddzialywanie na LATAM poprzez Kube to zamki na piasku. Ten kraj zyje od
                            dawna na peryferiach problemow, ktorymi region sie zajmuje. Nie ma nic do
                            zaoferowania regionowi pod zadnym wzgledem. Castro nie ma wplywow politycznych,
                            poza Chavezem ostatnio. Ale jesli ktos chce oddzialywac na Chaveza poprzez
                            Castro to juz przeciez lepiej odzialywac na Chaveza bezposrednio, nawet
                            skomplikowane plany podlegaja brzytwie Ockhama. Na lidera w regionie wyrasta
                            Brazylia a nie zauwazylem by Lula palal miloscia do Castro. Za to liczy sie z
                            USA chocby ze wzgledu na ich pozycje w WTO, Banku Swiatowym i negocjacjach na
                            temat patentow medycznych. Inne panstwa regionu, czlonkowie Wspolnoty Andyjskiej
                            takie jak Kolumbia i Peru rowniez licza sie z USA ze wzgledu na ich zaangazowana
                            pomoc w walce z przemytem narkotykow i marksistowskimi popluczynami w rodzaju
                            FARC i Sendero Luminoso. Najwazniejsza inicjatywa regionu w ostatnim czasie jest
                            powolanie Wspolnego Rynku nieco wzorowanego na EWG. Kuby do niego nie zaproszono.
                            news.bbc.co.uk/2/hi/business/4079505.stm
                            2. Skladanie misternych planow w rece Zapatero jest smieszne. Ten facet nie
                            potrafi zapanowac nad swoim wlasnym krajem, rozjatrzyl Kosciol Katolicki,
                            Baskowie i Katalonczycy w twarz mu sie smieja i uchwalaja sobie coraz szersza
                            autonomie. Maroko gra mu na nosie. Gosc rozjusza w sposob otwarty USA nie bawiac
                            sie w jakies zawoalowane intrygi. On nie potrafilby rozpoznac misternego planu
                            nawet gdyby jakis podszedl do niego i kopnal go w tylek.

                            Jesli do tego dodac oficjalne dokumenty UE, ktore tak ochoczo prezentowalem to
                            moj sceptyzcym wobec twojej "kubanskiej" teorii robi sie zrozumialy. Jesli w
                            odpowiedzi na to wszystko ty masz jedynie do powiedzenia cos w rodzaju "no
                            wiesz, sa tajne uklady, intrygi" to nie zwalaj na mnie winy za to, ze nie czuje
                            sie przekonany.

                            TomiK
                            • eva15 siła wiary 20.10.05, 01:00
                              Ty o kubańskiej teorii, ja zaś piszę nie tylko o Kubie ale BEZPOSREDNIM
                              oddziaływaniu Hiszpanii na Wenezuelę, nie wspomniałam o bardzo silnych i
                              zacieśniających się ostatnio związkach z Argentyną, bardzo USA rozgoryczoną. To
                              rozległe tematy a ty i tak wiesz swoje i coś tam piszesz o "konspiracyjnych
                              teoriach". Ja zaś widzę, co się dzieje w kategoriach pragmatycznych interesów,
                              nadajemy więc najwyraźniej na innych falach...

                              PS. Stany wciąż probują powoływać organizacje działające przeciw tym, którzy są
                              im nie posłuszni. Tak w Ameryce (Amerykach) jak i w Azji Wsch. Krzyku jest dużo
                              a eketyf zerowe..

                              "Critics say that if existing blocs have not been able to achieve unity, this
                              one stands little chance of doing so".

                              Słusznie piszą w cytowanym przez ciebie tekście.. Otóż to, i czym tu się
                              podniecać? Szefowie rządów Argentyny, Ekwadoru, Urugwaju i Paragwaju od razu
                              olali tą bzdurną imprezę, wysyłając jedynie przedstawicieli.
                              Może sami poejchali w tym czasie na Kubę??

                              Masz żarliwy obraz USA i zostań sobie przy nim. Ja mogę walczyć z argumentami
                              ale nie z wiarą..
                              • eva15 Re: siła wiary 20.10.05, 01:02

                                Krzyku jest dużo a efekty zerowe
                              • eva15 Re: siła wiary 20.10.05, 01:52
                                jeszcze jedno, o czym zapomniałam, odnośnie roli Hiszpaniiw Am. Łac.:

                                "Szczyt iberoamerykański wzywa USA do zakończenia blokady Kuby

                                Uczestnicy szczytu iberoamerykańskiego, który zakończył się w sobotę w
                                Salamance, wezwali USA do zakończenia blokady Kuby. Reprezentanci krajów
                                Ameryki Łacińskiej oraz Hiszpanii, Portugalii i Andory uchwalili także
                                rezolucję, w której domagają się od USA ekstradycji Luisa Posady Carrilesa
                                odpowiedzialnego za zamach na kubański samolot, w którym w 1976 r. zginęło 73
                                cywilów. Posada w maju został zatrzymany w USA i czeka w areszcie na decyzję o
                                deportacji".

                                serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34212,2969798.html

                              • fawad A slowo cialem sie stalo 20.10.05, 05:30
                                > Stany wciąż probują powoływać organizacje działające przeciw tym, którzy są
                                > im nie posłuszni. Tak w Ameryce (Amerykach) jak i w Azji Wsch.

                                Dwanascie krajow regionu podpisuje umowe o powolaniu nie tylko wspolnego rynku
                                ale tez integracji politycznej w ramach organizmu nazwanego Comunidad
                                Sudamericana de Naciones (CASA) ale to przeciez spisek USA majacy na celu
                                spacyfikowanie nieposlusznych. Tylko skad w tym wszystkim Wenezuela?

                                > "Critics say that if existing blocs have not been able to achieve unity, this
                                > one stands little chance of doing so".

                                Zapewne dlatego, ze ten szczyt to tylko jaczejka USA o czym krytycy zapomnieli
                                wspomniec jedynie przez nieuwage.


                                > Krzyku jest dużo a eketyf zerowe..

                                26 wrzesnia tego roku w Caracas zebrali sie ministrowie jaczejki by radzic nad
                                szczegolami integracji polityki energetycznej krajow CASA. 29-30 wrzesnia odbylo
                                sie w Brazylii Pierwsze Spotkanie Szefow Panstw CASA. Wciaz niewytlumaczalny
                                jest udzial Chaveza.

                                CASA wciaz jest rzadko obecna w mediach (tym tlumacze zalosnie znikoma wiedze o
                                niej w takiej np niehiszpanskojezycznej czesci EU) ale uplynelo jedynie 10
                                miesiecy. To nie handel okretami wojennymi tu nie trzeba sie spieszyc.

                                TomiK
                                • eva15 Re: A slowo cialem sie stalo 20.10.05, 15:42
                                  229-30 wrzesnia odbylo sie w Brazylii Pierwsze Spotkanie Szefow Panstw CASA.
                                  Wciaz niewytlumaczalny jest udzial Chaveza."

                                  Widać nie znasz metody kija i marchewki, metody jak nie kijem to pałą oraz
                                  metody panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Innymi słowy nie czujesz
                                  wielotorowości działań i metod. Jednotorowość jest typowa dla polskiej polityki
                                  wobec Rosji, nie ma tu nic z przyciągania i odpychania, delikatnego grożenia i
                                  i miłego traktowania, jest tylko pryncypialna krytyka prosto z mostu i z grubej
                                  rury, żeby nie było wątpliwości.
      • kucharpa Re: Unia czeka na naszego prezydenta 23.10.05, 20:55
        Nie jest dziwny. Ja tez nie zauwazylem na Zachodzie, wielkiego zainteresowania
        wyborami w Polsce. Ale jak juz mowia to niestety, nawet tradycyjnie najbardziej
        pro-polska sposrod najwiekszych w Unii - brytyjska prasa i opinia publiczna,
        krytycznie sie wypowaiada na temat poziomu populizmu w Polsce i braku
        merytorycznie skutecznych politykow. "Wermacht Gate" jest komentowany jako
        najwieksza polityczna zenada jaka widziano w ostatnim roku w Unii, a Anglicy
        coraz czescie uzywaja niemmieckigo zwrotu Polnische Wirschaft gdy mowia o
        polskich decyzjach i glosach polskich politykow na europejskiej
        arenie...GRATULUJE WSZYSTKIM WYBORCOM PISU I LECHA KACZYNSKIEGO, schrzanienia
        pokoleniowej szansy na Polske jako czesc Zachodu a nie Wschodu...
    • maniek.siekiera UE na nie?? i to jest powód,żeby wybrać Kaczora 17.10.05, 21:40
      nie będą się eurokraci wtrącać w nasze sprawy!! Gdyby to samo ten unijny
      dyplomata powiedział przed wyborami w Niemczech wywołałby europejski skandal.
      Ale oczywiście wg nich Polska jest członkiem 4ej kategorii....

      Wcale bym się nie zdziwił, gdyby to był dyplomata francuski. Aż dziw bierze, że
      nie kazał nam być cicho przy urnach... ;>
    • hauron Tusk zadawał pytania bo nie wiedział.. 20.10.05, 10:47
      Kaczynski wiedzial wiec nie pytal byle Barossy;)
Pełna wersja