Ach, jak nieprzyjemnie!

21.10.05, 19:37
Co trzeba "zażyć" żeby powyższy tekst zrozumieć ?
    • mgr_scout Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 11:10
      O co tu chodzi?? Panowie Bereś i Skoczylas nie wykazali się tu polotem, a
      uważałem ich za jednych z lepszych felietonistów.. Chyba zapomnieli, że pisząc
      taki tekst obrażają wiele osób dla których survival jest pasją, a w
      szczególności autorów magazynu Survival... BTW jestem jednym z nich... Sam
      tekst jest zupełnie niezrozumiały, poszatkowane fragmenty, wyrwane z kontekstu
      zdania... Szkoda gadać :/ ZERO PROSFESJONALIZMU PANOWIE!! Polecam wstać czasem
      od komputera i pobyć z przyrodą... Okazja do przewietrzenia głowy i zrzucenia
      nadmiaru kilogramów...
    • cyberseth Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 12:21
      Dlaczego ludzie którzy niemają o czymś pojęcia wypowiadają się na dany temat.
      Ocena i komentowanie códzych zainteresowań i pasji nie leży w ręku jakichś
      nieudolnych, sfrustrowanych pismaków. Może by tak panowie Witold Bereś i Jerzy
      Skoczylas podzielili się z nami swoimi zainteresowaniami i metodami spędzania
      wolnego czasu? Z chęcią skomentujemy i wyszydzimy...
    • krisek_survival Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 23:53
      Kłaniam się wszystkim!
      Nie rozumiem całego zamieszania. Sądzę, że wszyscy czytelnicy felietonu
      autorstwa panów Witolda Beresia i Jerzego Skoczylasa z dnia 21-10-2005 powinni
      trochę się nad sobą zastanowić. Czytają GW i natychmiast starają się wykazać swą
      wyższość nad autorami.

      Nieprzyjemnie tak, Panowie, nieprzyjemnie!

      Może zechcecie przeczytać felieton jeszcze raz, tym razem uważmie i - myśląc. Co
      zauważacie na pierwszy rzut oka? Autorów było dwóch - praca felietonisty jest
      wymagająca, trzeba się dzielić robotą. Nie wnikam jak autorzy to robią, ale z
      pewnością każdy z nich czytał jakiś fragment pisma SURVIVAL. Potem sprawa była
      prosta, gdyż technika dana felietonistom pozwala sobie nieco ułatwić życie:
      komputer, skaner, program OCR i już felieton prawie gotowy, teraz tylko trzeba
      pomiędzy cytaty wstawić swoje uwagi.

      Wybaczcie Panowie, naczelny wymaga od felietonistów dokładnej ilości znaków w
      felietonie i tego trzeba się trzymać. To nawet ważniejsze, niż sam tekst użyty
      jako "opinie autorów". Jeśli do tego felietonista jest "nie od tego tematu"
      (vide: zupełnie chyba inny Skoczylas i jego zainteresowania "początkującą
      dziennikarką" - ma facet orientację jak to jest;), wówczas nie należy niczego
      szczególnego wymagać.

      Proszę się zastanowić, ile problemów byłoby z pismem pszczelarskim, łowieckim,
      rolniczym, informatycznym, medycznym? Prawda? Otóż NIE! Nie byłoby w ogóle
      problemów, bowiem przytoczone przeze mnie przykłady wiążą się nieuchronnie z
      nieznanym słownictwem, niezrozumiałymi procedurami i komletnie obcym sensem.
      Felieton-nie-do-napisania! A tak panowie felietoniści znali i być może rozumieli
      kilka słów, mogli zatem nad czymś jednak popracować i wziąć należne honorarium
      (za felietony są całe niezłe, byleby ilość znaków w tekście była odpowiednia)...

      A tak przy okazji - jako, że akurat znam temat i prowadzę w związku z tym
      wykłady na jednym z uniwersytetów - nie wychodzę z domu bez 'multi-toola'
      Leatherman Wave i latarki. Mam przy sobie też kilka przydatnych drobiazgów.
      Ponadto mam dodatkowe wykształcenie ratownicze. Dzięki temu zdarzało mi się brać
      czynny udział w wielu akcjach ratowniczych, a także kończyć je szczęśliwie zanim
      przyjechały odpowiednie służby i zanim panowie Bereś i Skoczylas mieli czas
      zastanowić się, czy w takich wypadkach dzwoni się pod numer 112, czy też głośno
      woła: "Mamooo!"
    • krisek_survival Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 23:58
      Kłaniam się wszystkim!
      Nie rozumiem całego zamieszania. Sądzę, że wszyscy czytelnicy felietonu
      autorstwa panów Witolda Beresia i Jerzego Skoczylasa z dnia 21-10-2005 powinni
      trochę się nad sobą zastanowić. Czytają GW i natychmiast starają się wykazać swą
      wyższość nad autorami.

      Nieprzyjemnie tak, Panowie, nieprzyjemnie!

      Może zechcecie przeczytać felieton jeszcze raz, tym razem uważmie i - myśląc. Co
      zauważacie na pierwszy rzut oka? Autorów było dwóch - praca felietonisty jest
      wymagająca, trzeba się dzielić robotą. Nie wnikam jak autorzy to robią, ale z
      pewnością każdy z nich czytał jakiś fragment pisma SURVIVAL. Potem sprawa była
      prosta, gdyż technika dana felietonistom pozwala sobie nieco ułatwić życie:
      komputer, skaner, program OCR i już felieton prawie gotowy, teraz tylko trzeba
      pomiędzy cytaty wstawić swoje uwagi.

      Wybaczcie Panowie, naczelny wymaga od felietonistów dokładnej ilości znaków w
      felietonie i tego trzeba się trzymać. To nawet ważniejsze, niż sam tekst użyty
      jako "opinie autorów". Jeśli do tego felietonista jest "nie od tego tematu"
      (vide: zupełnie chyba inny Skoczylas i jego zainteresowania "początkującą
      dziennikarką" - ma facet orientację jak to jest;), wówczas nie należy niczego
      szczególnego wymagać.

      Proszę się zastanowić, ile problemów byłoby z pismem pszczelarskim, łowieckim,
      rolniczym, informatycznym, medycznym? Prawda?

      Otóż NIE! Nie byłoby w ogóle problemów, bowiem przytoczone przeze mnie przykłady
      wiążą się nieuchronnie z nieznanym słownictwem, niezrozumiałymi procedurami i
      kompletnie obcym sensem. Felieton-nie-do-napisania! A tak panowie felietoniści
      znali i być może rozumieli kilka słów, mogli zatem nad czymś jednak popracować i
      wziąć należne honorarium (za felietony są całe niezłe, byleby ilość znaków w
      tekście była odpowiednia)...

      A tak przy okazji - jako, że akurat znam temat i prowadzę w związku z tym
      wykłady na jednym z uniwersytetów - nie wychodzę z domu bez 'multi-toola'
      Leatherman Wave i latarki. Mam przy sobie też kilka przydatnych drobiazgów.
      Ponadto mam dodatkowe wykształcenie ratownicze. Dzięki temu zdarzało mi się brać
      czynny udział w wielu akcjach ratowniczych, a także kończyć je szczęśliwie zanim
      przyjechały odpowiednie służby i zanim panowie Bereś i Skoczylas mieli czas
      zastanowić się, czy w takich wypadkach dzwoni się pod numer 112, czy też głośno
      woła: "Mamooo!"
    • krisek_survival Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 25.10.05, 00:08
      Poza tym to nieładnie wyżywać się na Jacku Pałkiewiczu, bo nie zaprosił na swoją
      wyprawę. Należy pogodzic się z tym - to zupełnie inna klasa.
Pełna wersja