sebastian64 21.10.05, 19:37 Co trzeba "zażyć" żeby powyższy tekst zrozumieć ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
mgr_scout Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 11:10 O co tu chodzi?? Panowie Bereś i Skoczylas nie wykazali się tu polotem, a uważałem ich za jednych z lepszych felietonistów.. Chyba zapomnieli, że pisząc taki tekst obrażają wiele osób dla których survival jest pasją, a w szczególności autorów magazynu Survival... BTW jestem jednym z nich... Sam tekst jest zupełnie niezrozumiały, poszatkowane fragmenty, wyrwane z kontekstu zdania... Szkoda gadać :/ ZERO PROSFESJONALIZMU PANOWIE!! Polecam wstać czasem od komputera i pobyć z przyrodą... Okazja do przewietrzenia głowy i zrzucenia nadmiaru kilogramów... Odpowiedz Link Zgłoś
cyberseth Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 12:21 Dlaczego ludzie którzy niemają o czymś pojęcia wypowiadają się na dany temat. Ocena i komentowanie códzych zainteresowań i pasji nie leży w ręku jakichś nieudolnych, sfrustrowanych pismaków. Może by tak panowie Witold Bereś i Jerzy Skoczylas podzielili się z nami swoimi zainteresowaniami i metodami spędzania wolnego czasu? Z chęcią skomentujemy i wyszydzimy... Odpowiedz Link Zgłoś
krisek_survival Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 23:53 Kłaniam się wszystkim! Nie rozumiem całego zamieszania. Sądzę, że wszyscy czytelnicy felietonu autorstwa panów Witolda Beresia i Jerzego Skoczylasa z dnia 21-10-2005 powinni trochę się nad sobą zastanowić. Czytają GW i natychmiast starają się wykazać swą wyższość nad autorami. Nieprzyjemnie tak, Panowie, nieprzyjemnie! Może zechcecie przeczytać felieton jeszcze raz, tym razem uważmie i - myśląc. Co zauważacie na pierwszy rzut oka? Autorów było dwóch - praca felietonisty jest wymagająca, trzeba się dzielić robotą. Nie wnikam jak autorzy to robią, ale z pewnością każdy z nich czytał jakiś fragment pisma SURVIVAL. Potem sprawa była prosta, gdyż technika dana felietonistom pozwala sobie nieco ułatwić życie: komputer, skaner, program OCR i już felieton prawie gotowy, teraz tylko trzeba pomiędzy cytaty wstawić swoje uwagi. Wybaczcie Panowie, naczelny wymaga od felietonistów dokładnej ilości znaków w felietonie i tego trzeba się trzymać. To nawet ważniejsze, niż sam tekst użyty jako "opinie autorów". Jeśli do tego felietonista jest "nie od tego tematu" (vide: zupełnie chyba inny Skoczylas i jego zainteresowania "początkującą dziennikarką" - ma facet orientację jak to jest;), wówczas nie należy niczego szczególnego wymagać. Proszę się zastanowić, ile problemów byłoby z pismem pszczelarskim, łowieckim, rolniczym, informatycznym, medycznym? Prawda? Otóż NIE! Nie byłoby w ogóle problemów, bowiem przytoczone przeze mnie przykłady wiążą się nieuchronnie z nieznanym słownictwem, niezrozumiałymi procedurami i komletnie obcym sensem. Felieton-nie-do-napisania! A tak panowie felietoniści znali i być może rozumieli kilka słów, mogli zatem nad czymś jednak popracować i wziąć należne honorarium (za felietony są całe niezłe, byleby ilość znaków w tekście była odpowiednia)... A tak przy okazji - jako, że akurat znam temat i prowadzę w związku z tym wykłady na jednym z uniwersytetów - nie wychodzę z domu bez 'multi-toola' Leatherman Wave i latarki. Mam przy sobie też kilka przydatnych drobiazgów. Ponadto mam dodatkowe wykształcenie ratownicze. Dzięki temu zdarzało mi się brać czynny udział w wielu akcjach ratowniczych, a także kończyć je szczęśliwie zanim przyjechały odpowiednie służby i zanim panowie Bereś i Skoczylas mieli czas zastanowić się, czy w takich wypadkach dzwoni się pod numer 112, czy też głośno woła: "Mamooo!" Odpowiedz Link Zgłoś
krisek_survival Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 24.10.05, 23:58 Kłaniam się wszystkim! Nie rozumiem całego zamieszania. Sądzę, że wszyscy czytelnicy felietonu autorstwa panów Witolda Beresia i Jerzego Skoczylasa z dnia 21-10-2005 powinni trochę się nad sobą zastanowić. Czytają GW i natychmiast starają się wykazać swą wyższość nad autorami. Nieprzyjemnie tak, Panowie, nieprzyjemnie! Może zechcecie przeczytać felieton jeszcze raz, tym razem uważmie i - myśląc. Co zauważacie na pierwszy rzut oka? Autorów było dwóch - praca felietonisty jest wymagająca, trzeba się dzielić robotą. Nie wnikam jak autorzy to robią, ale z pewnością każdy z nich czytał jakiś fragment pisma SURVIVAL. Potem sprawa była prosta, gdyż technika dana felietonistom pozwala sobie nieco ułatwić życie: komputer, skaner, program OCR i już felieton prawie gotowy, teraz tylko trzeba pomiędzy cytaty wstawić swoje uwagi. Wybaczcie Panowie, naczelny wymaga od felietonistów dokładnej ilości znaków w felietonie i tego trzeba się trzymać. To nawet ważniejsze, niż sam tekst użyty jako "opinie autorów". Jeśli do tego felietonista jest "nie od tego tematu" (vide: zupełnie chyba inny Skoczylas i jego zainteresowania "początkującą dziennikarką" - ma facet orientację jak to jest;), wówczas nie należy niczego szczególnego wymagać. Proszę się zastanowić, ile problemów byłoby z pismem pszczelarskim, łowieckim, rolniczym, informatycznym, medycznym? Prawda? Otóż NIE! Nie byłoby w ogóle problemów, bowiem przytoczone przeze mnie przykłady wiążą się nieuchronnie z nieznanym słownictwem, niezrozumiałymi procedurami i kompletnie obcym sensem. Felieton-nie-do-napisania! A tak panowie felietoniści znali i być może rozumieli kilka słów, mogli zatem nad czymś jednak popracować i wziąć należne honorarium (za felietony są całe niezłe, byleby ilość znaków w tekście była odpowiednia)... A tak przy okazji - jako, że akurat znam temat i prowadzę w związku z tym wykłady na jednym z uniwersytetów - nie wychodzę z domu bez 'multi-toola' Leatherman Wave i latarki. Mam przy sobie też kilka przydatnych drobiazgów. Ponadto mam dodatkowe wykształcenie ratownicze. Dzięki temu zdarzało mi się brać czynny udział w wielu akcjach ratowniczych, a także kończyć je szczęśliwie zanim przyjechały odpowiednie służby i zanim panowie Bereś i Skoczylas mieli czas zastanowić się, czy w takich wypadkach dzwoni się pod numer 112, czy też głośno woła: "Mamooo!" Odpowiedz Link Zgłoś
krisek_survival Re: Ach, jak nieprzyjemnie! 25.10.05, 00:08 Poza tym to nieładnie wyżywać się na Jacku Pałkiewiczu, bo nie zaprosił na swoją wyprawę. Należy pogodzic się z tym - to zupełnie inna klasa. Odpowiedz Link Zgłoś