Dodaj do ulubionych

CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą

16.12.05, 00:45
Polacy mają dość chlewu, uciekania się od odpowiedzialności
i zwyczajnej lewizny... dlatego wygrał charakterystyczny Kaczyński
a nie obły Prezio2 Tusk

religiapokoju.blox.pl/
Obserwuj wątek
    • r0b0l do realizacji marzeń potrzeba WODZA, nie kaczki 16.12.05, 00:55
      bo zakompleksiony i fałszywy kurdupel to raczej nie jest ktoś kto ma charyzmę, że nie wspomnę o talencie i zdolnościach dyplomatycznych.
      Owszem, będzie silne państwo: silne bezprawiem, kaczym terrorem i bałaganem wszelkim.
      Zamiast wartości demokratycznych które dają silnych i zadowolonych z życia obywateli będzie powtórka z komuny.
      Tusk by przynajmniej był nieszkodliwy bo słaby, kaczor ma siłę która się bierze ze strachu.
              • mirmat1 Przywieje gejow, Amnezja Int.wykladnia"demokracji" 16.12.05, 07:58
                .... to jak dziekuje za taka "dupokracje".
                werrka napisała:
                > za solną włądzą... o boooże! Freud by miał cieszenie, widać jaki ja mam
                stosunek do naszej władzy:))))))), miało być "za silną władzą"...hihihihi
                Mirmat: Tak zwana "demokracja" z Eurokolchozu w wielu wzgledach
                przypomina "demokracje ludowa". Przesladowania myslacych politycznie
                niepoprawnie, bezczelny atak na patriotyzm, proba zamkniecia lub ograniczenia
                dzialalnosci Radia Maryja czy proba ograniczenia naszej suwerennosci przy
                pomocy Eurokonstytucji slusznie inspiruja Polakow do myslenia o systemie, ktory
                pod pozorem "tolerancji' nie doprowadzal by do zdziczenia i NIETOLERANCJI jaka
                panuje we Francji, Holandii czy Szwecji.
                Dla mnie przykladem zgnilizny "demokratycznej" stala sie fikcyjna afera
                z "wiezniami CIA" w Polsce. Dla "obroncow demokracji" prawa terorystow
                przwyzszaja prawo spoleczenstw do obrony przeciw terorystycznemu zdziczeniu.
                • pozlotemu TESKNOTA ZA ZLOTYMI LATAMI KOMUNISTOW 16.12.05, 19:41
                  Lud porzucil swoja Partie, swoich wodzow i
                  zostali nam tylko poczatkujacy pederasci.
                  A przeciez zyja wsrod nas towarzysze, ktorzy
                  pamietaja naszego nieodzalowanego Jozefa Stalina,
                  ukochanego wodza i Swiatlo Rewolucji. To on
                  pokazal jak nam trzeba rzadzic i jak rozmawiac
                  z opozycja. Kazdy kto mial jakies watpliwosci
                  dostawal bez wyroku kulea w leb albo z wyrokiem
                  szedl na Sybir.
                  Dzis juz nie ma mocnych ludzi i dlatego osuneli
                  nas od wladzy. Najlepsi synowie Partii ida dzis
                  do wiezienia. Nadszedl czas martyrologii komunizmu.
                  O tym jak odbierali nam majatki ciezka praca
                  przyswojone beda pisac kroniki.
                  Towarzysze poszukajcie, moze wsrod was zyje nowy
                  Lenin i Stalin!
          • mick3 Re: do realizacji marzeń potrzeba WODZA, nie kacz 16.12.05, 08:00
            r0b0l napisał:

            > do polityki w tym kraju pcha się wszelka szumowina i menda.
            > Ja wolę być szefem samego siebie
            Ha, ciekawy pogląd. A ja myślałem, że to my wybieramy, a skoro wybraliśmy
            szumowinę lub mendę to jest nasza wina i twoja też, a nie tej mendy czy
            szumowiny. Być szefem samego siebie możesz być na bezludnej wyspie, w kraju
            cywilizowanym i wolnym musimy nauczyć się wybierać mądrze. Ty też.
        • polonski Re: Logika prostego czlowieka 16.12.05, 04:09
          Mlodzi i gniewni ... Z demokracja to jest tak.

          Pewnego razu dupa mi sie odsiedziala w oszklonym biurze od patrzenia na moje
          notowania udzialow (na internecie w czasie godzin pracy). Niektore z nich
          niezbyt dobrze sobie radzily, wiec ponarzekalem sobie do kolegi specjalisty
          przez telefon.
          Potem wyszedlem z biura (aby sie przejsc) sprawdzic postep prac przy wymianie
          rury. Nagle slysze prawdziwie Polskie chwytajace za serce "ku....co za je..ny
          los siedziec po pasie w pomyjach i zap..dalac na koncu swiata.

          Zagladam do rowu chcac poslac pare slow pociechy a tu nagle spadaja na mnie
          prawdziwe Polskie " co sie anglosaski h..ju patrzysz. Nie widziales jak doktor
          chirurg i doktor polonista zapie...la w rowie.

          Odpowiedzialem wiec po Polsku " chlopaki to ja swoj" itd.

          Tak samo jest z demokracja - kazdy moze sobie ponarzekac ile wlezie w
          swoim "zorganizowanym " grajdolku. he..he..
    • sothis666 wyżej d... nie podskoczysz. 16.12.05, 01:14
      alkud napisał:

      > Polacy mają dość chlewu, uciekania się od odpowiedzialności
      > i zwyczajnej lewizny... dlatego wygrał charakterystyczny Kaczyński
      > a nie obły Prezio2 Tusk

      dość może mają.
      tylko że statystyczny wyborca to właśnie chlew, lewizna, radio z ryjem i decyzja podjęta 5 min przed urną. i choćby powtórnie przyszedł Kazimierz III Wielki, i tak go nie rozpoznają i zagłosuja na niejakiego Golika. A dodatkowo- 60% tych co by rozpoznali uważa że jest ponad to i w ogóle nie głosuje.

      Więc - po co tyle hałasu.
      Po co tyle zamieszania.
      Dość mam tego wybierania.
      (Kora;)
    • jazz.art.pro wręcz odwrotnie.... 16.12.05, 03:59
      Polacy wybrali PiS'uar nie dlatego, że mają dość przekrętów i syfu. WIdać to po
      poparciu jakie ta pseudopartia ma dziś. Polaccy widzieli jakie Kaczyński robił
      przekkręty, łgał w kampanii, wycofywał i wycofuje się z koleinych obietnic
      wyborczych. Polacy kochają przekręty, Polacy nie chcą robić nic, są leniwi jak
      nikt inny na świecie dlatego, że całyczas głeboko, głęboko tkwi w nich komuna i
      jeszcze długo tkwić będzie niezależnie czy w byłym SBku czy opozycjoniście).
      Nauczyli(śmy) się nic nie robić i dostawać wszystko za friko, nawet jakby to
      miało być nadgnite (doskonały przykład to wybory)- wystarczy sobie wmówić, że
      tocoś innego... Polacy są na tyle głupi (piszę jako Polak), że dadzą odebrać
      sobie nawet wolność, nie dla michy, ale dlatego zeby tą michę ktoś im dal.
      Dlatego u rządów mamy dziś rozdawnictewo, a w rządzie samych śniętych Mikołajów
      którzy nie potrafią powiedzieć co dalej zrobią z krajem bo zajęci są stzelaniem
      do komuchów. Pseudokatolicy...pseudopolitycy, motłoch gorszy od SLD, a myślałem
      że to nie możliwe
        • marl57 madrości a nie patosu i nadęcia 16.12.05, 05:19
          po lewej czy po prawej stronie potrzeba.
          Pragnatyzmu i współczucia - pozytywnego zarządu dla pożytku tubylców. Już teraz jest tu tak podle i żle, że cele życia uzyskiwane tu często po całym zyciu, są na tzw."obczyżnie" realizowane częstokroć w ciągu kilku miesięcy.

          Kumpel mój po pół roku pobytu dostał właśnie klucze do swego mieszkania od gminy w Anglii, mieszkanie małe na które czekał, bo duże-większe mógł ić prawie od razu, ale kosztowo nie chciał. Wziął takie małe 40 coś klika m2. O procedurze w tej sprawie był art. na Interii, po tym zapodałem mu temat i po 6 tyg miał pozytywną odpowiedz.Żadnych cyrografów, lojalek, zmian obywatelstwa, -to jest tealizowana szczodrośc od tzw."obcych w dlalekim kraju".

          Tutaj zaś gdzie mam najem administracujnie przez Miasto Kraków ustanowiony przymusem dla właściciela w jego mieszkaniu zamiast w włąsnym miejskim, tu jetem z niego pod pozorem realizacji prawa właściciela z tego mieszkania usuwany wypowiedzeniami 3-letnimi. Bydło a nie "swoi". Płacę za zobowiązania "Państwa" wobec mnie zaciągnnięte decyzją administracyjną.
          Jest w kraju boom na wyjazdy na zachód, bo tam i śmietniki są bogatsze od tutejszych zmieszkań, a i pomoc socjalna elementarnie podstawowa dla obckrajowców jest o niebo wyższa i lepsza niż "zesraj się a nie daj się"-maksimum mozliwej do zrealizowania pomocy do której tu władze lokalne są ich konstytuowaniem ZOBOWIAZANE, czyli wiatr w oczy, HwD i nóz w plecy w wydaniu np i konkretnie wydziału mieszkalnictwa Urzędu Miasta Krakowa-to wobec kilu tysięcy RODZIN po 3-letnich wpypowiedzeniach najmu.
          Tytejsz władza lokalna jest jak k.mac kamień na drodze, że zęby masz sobie na nim powybijać ale go zauważyć i ominąc musisz. A g.mnie oni obchodzą z ciemnotą ich i prostacką manią bycia zauważanym.
          NIE dziwie się kumplowi nic gdy mówi, że nigdy i po nic tutaj nie przyjedzie, bo bydło tu i syf.
          Miłego dnia i optymizmu by przeżyć życzę.
          Osoby które poczuły się tu obrażone slowami - treścią lub formą -nie zrozumiały zamysłu przekazu, -obrażam nie osoby a ciemnotę i głupotę
          • polonski Re: madrości a nie patosu i nadęcia 16.12.05, 08:50
            Nazwe Cie Marysiu, bo mi sie to imie podoba. Porazilas mnie swoim komentarzem.
            Wydaje sie, ze czuje Twoja cicha a jakze grozna nienawisc. Moze nie do Polski i
            Polakow ale do Polskiej mrocznej rzeczywistosci. Ja to samo czulem 30 lat temu
            opuszczajac swoj kraj. Czulem,ze opuszczam pieklo wybrukowane dobrymi
            intencjami.

            Niezaleznie czy ten ustroj nazwiesz demokratyczny czy nie, to bedzie to
            ciagle otoczka dla malej uprzywilejowanej czesci ludzi korzystajacych z
            niedostatecznej ilosci wypracowanych dobr.

            Niestety nie dla wszystkich to wystarczy i dlatego ciagle!!!! widzisz jak
            szybko sa rozszarpywane dary wysylane z Zachodu na Polska wies i miasteczek.

            Ostatnio mialem okazje przekonac sie ile jest nienawisci miedzy sasiadami na
            wsi Polskiej. Ile zlodziejstwa i braku wzajemnego szacunku miedzy
            tzw."countryman". Bylem swiadkiem jak kradl sasiad sasiadowi i tlumaczyl sie
            spokojnie, ze ten drugi nie potrzebuje bo ma wiecej. Nawet na policje bylo
            strach podac bo pociotkowie juz z nozami czekali na sygnal. Zreszta policja
            mialaby to w dupie i tak, bo szwagier zlodzieja mial wlasnie dyzur. To jest
            autentyczne zdarzenie.

            Pytam sie gdzie jest (ten ciagle tlusty i wredny )Polski kosciol. Gdzie sa
            sludzy bozy powolani do pomocy (nie mowie o materialnej) ludziom z okolicznych
            parafii.

            Gdzie sa ksieza pozbawieni nienawisci do samych siebie i bliznich.

            Jakze potrzebna jest Polakom wzajemna chrzescijanska i braterska pomoc.

            Jestem prawie pewny, ze wiekszosc polskich wsi i miast oddalaby sie prusakom w
            niewole w szybkim czasie ale niestety obawa jest,ze prusak bedzie eksterminowal.

            P.S. Wierz mi jezeli on czekal na mieszkanie w Anglii to jest chyba jakies
            nieporozumienie. Zreszta nie raz juz slyszalem o syfiastym zyciu w
            zasniedzialej i smrodliwej anglii.
    • eliza1eliza Re: Już chyba żadna głupota mnie nie zdziwi 16.12.05, 07:20
      Chcesz wiedzieć jak Polacy wybierają? Duża grupa jak im ktoś powie - w tym
      wypadku Rydzyk. Wątpię jednak czy drugi raz dadzą się na kaczki nabrać. Wielu
      już teraz żałuje, że tak wybrało. Wiem coś o tym bo sama znam takie osoby. Poza
      tym zapominasz chyba ile osób nie poszło głosować. Większość z nich - tych co
      nie głosowała (a nie były to moherowe berety), gwarantuję Ci przy najbliższych
      wyborach poszłaby do urny i zagłosowałaby na każdego tylko nie na PiS.
      Widziałeś ostatnie notowania PiS jak spadły już PO prawie go dogoniła .
      Poczekajmy jeszcze trochę i zobaczysz jakiego państwa chcą Polacy. Sądzę, że
      najbardziej zdziwiony będzie PiS.
      • mick3 Re: Już chyba żadna głupota mnie nie zdziwi 16.12.05, 08:03
        eliza1eliza napisała:

        > Chcesz wiedzieć jak Polacy wybierają? Duża grupa jak im ktoś powie - w tym
        > wypadku Rydzyk. Wątpię jednak czy drugi raz dadzą się na kaczki nabrać. Wielu
        > już teraz żałuje, że tak wybrało. Wiem coś o tym bo sama znam takie osoby.
        Poza
        >
        > tym zapominasz chyba ile osób nie poszło głosować. Większość z nich - tych co
        > nie głosowała (a nie były to moherowe berety), gwarantuję Ci przy
        najbliższych
        > wyborach poszłaby do urny i zagłosowałaby na każdego tylko nie na PiS.
        > Widziałeś ostatnie notowania PiS jak spadły już PO prawie go dogoniła .
        > Poczekajmy jeszcze trochę i zobaczysz jakiego państwa chcą Polacy. Sądzę, że
        > najbardziej zdziwiony będzie PiS.
        Powoływanie się nantych co nien poszli na wybory w kontekście poparcia dla
        swoich różnych też, jest tylko manipulatorskim ruchem. Dla mnie liczy się ten,
        który poszedł na wybory, był za lub przeciw lub wszystko skreślił. Inni się nie
        liczą, czytaj sami się wyautowali.
    • mick3 Re: CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą 16.12.05, 07:56
      Od wielu lat różne badania wskazują na przerażająco niski procent tych co
      rozumieją teksty pisane i mówione, również a może przede wszystkim wśród
      młodzieży szkolnej. Taki młody uczeń też dorasta ( wiekiem) i wtedy jest
      przepytany na okoliczność istoty lub elementów demokracji i pada odpowiedź, że
      się kłócą, że za dużo gadania, żę bałagan itd., itd. O tym też trzeba pamiętać.
    • raffi5 Re: CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą 16.12.05, 08:47
      Dziwi mnię troche interpretacja faktów:
      >Jak więc tłumaczyć rosnące przyzwolenie na "rządy silnego człowieka"? - Wraz ze
      >zwycięstwem PiS odżył mit dobrego władcy, władzy sprawiedliwej i mocnej.
      A może po prostu Polacy mają już dość politycznych przepychanek?
      Tak samo również:
      >Optymistyzne jest jednak to, że młodzież okazuje się na ten mit odporna
      Akurat młodzież jest grupą, którą jest najłatwiej manipulować i trochę mnie
      śmieszy to, że jak się chce wypromować jakiś pogląd to się mówi, że ma duże
      poparcie wśród młodych.
    • kiczkis Polacy tęsknią za NORMALNOSCIA 16.12.05, 08:55
      (...)"Socjologowie z CBOS tłumaczą, że Polacy nie potrafią oddzielić oceny
      rządu i sytuacji politycznej od oceny demokracji. Im gorzej myślą np. o
      premierze, tym gorzej wypada w badaniach demokracja.

      A jednocześnie pytani o konkretne zdarzenia Polacy wykazują przywiązanie do
      demokratycznych swobód. Widać to w badaniach po zakazie Marszu Równości w
      Poznaniu. Jak pokazał opublikowany wczoraj w "Gazecie" sondaż OBOP, większość
      Polaków jest za wolnością demonstracji, ograniczyć chce ją 38 proc."(...)
      ------------------------------------------------

      Tiaaaa... Najwazniejsze to umiec znalezc "odpowiednia" i "prawidlowa"
      interpretacje wynikow tzw. "sondazy". - Jest problem i SZTUKA z ktora borykaja
      sie "spece" od prania mozgow nie pd dzis.. - Pierwsi "profesorowie historycy"
      (z nadan Lenina) otrzymali zadanie znalezienia "korzeni Rosjan wsrod cywilzacji
      starozytnego Zachodu. I znalezli! - Jak i socjolodzy z CBOS znalezli..
      Ci "naukowcy sowiieccy "UDOWODNILI ponad wszelka watpliwosc" iz Rosjanie to
      potomkowie ludu, zamiekszujacego Italie przed Rzymianami. - Dlaczego?? - to
      bardo proste; - Kiedy starozytni Rosjanie wkroczyli przed tysiacami lat na
      polwysep Iberyjski, przerazona öudnosc tubylcza uciekajac wrzeszczala z
      przerazenia: - "Eto Ruski!!" - stad powstal skrot "Etruski" - a wiadomo
      kazdemu, nawet glabowi, kto wladal talia przed zymianami, - ETRUSKI! - No i
      wszystko sie zgadza.. sa RWuskie potomkami Etruskow?? - Tylko chory psychicznie
      bedzie twierdzil inaczej..

      Podobnie z socjologami od CBOS: - Wyciagneli "jedyny sluszny wniosek" - Polacy
      sa za glupi by potrafic rozdzielic rzad i polityke od "demokracji, stad tez u
      socjologow, czem gorzej wypada premier.. tym nizsze notowania
      ma "demokracja".. - Zupelnie jak z Ruskami i Etruskami.. Oczywiscie nie osmiela
      sie nawet interpretowac inaczej.. - Ze.. mimo nachalnej i bezustannej
      indoktrynacji i bezustannego prania mozgow nt. "demokracji" jako najlepszego z
      ustrojow (zajela owa "d..pokracja" miejsce innego "na´jlepszego na swiecie" -
      socjalizmu), ludzie zaczynaja dostrzegac w jakiej chorej rzeczywistosci zyja..
      Patologie przekraczaja wszelkie rozsadne granice. I ludzie zaczynaja dostrzegac
      iz politycy czy rzad, sa ZAKLADNIKAMI tejze osr..nej "d..pokracji", i wielu
      patologom ani polityk, ani rzad nie moga zaradzic gdyz.. "DEMOKRACJA"!! i
      czesc! - I stad Polacy sa wg socjologow z CBOS-u glupi, gdyz probuja wierzgac
      przeciw "d..pokracji". A moze to Polacy widza ze jakich by politykow nie
      wybrali, to chocby 90% spoleczenstwa bylo za przywroceniem kary smierci.. To
      obojetnie czy prawicowy, czy lewicowy czy chadecki czy ultra konserwatywno-
      nacjonalistyczny rzad i politycy kary smierci nie przywroca.. Dlaczego?? - No
      bo.. D E M O K R A C J A !! - I czy to nie jest tak, ze Polacy majac dosc
      serdecznie "demokracji", w efekcie - niejako automatycznie - daja nizsze
      notowania i prmierowi?? - No.. ale przeciez "Eto Ruski " idut`.. - Jest
      wytlumaczenie?? - jest! - uratowano "demo-kreacje"? - uratowano..
      - Kupia to tlumaczenie Polacy?? - Aaaaa.. to juz nie takie pewne..
      Jeszcze 10-15 lat wstecz.. to co innego.. Lykali wszystko co im Michnik
      i "michnikowcy" podsuneli.. Dzisiaj juz coraz wiecej zaczyna myslec
      samodzielnie..

      Kolejna sprytna semantyczna sztuczka w tym artykule..
      Znowu grunt to umiejetnie dobrac okreslenia i wyrazenia i rownie
      umiejetnie "interpretowac.. - Oczywiscie nawet glupi widzi - a jesli nie widzi,
      to "Gazieta" mu pokaze - ze "Polacy wykazują przywiązanie do demokratycznych
      swobód" - a dowodem na to jest.. - jakzezby inaczej! - "zakaz Marszu Równości w
      Poznaniu" - gdyz.. "Jak pokazał opublikowany wczoraj w "Gazecie" sondaż OBOP,
      większość Polaków jest za wolnością demonstracji, ograniczyć chce ją 38 proc".

      - Wszystko pieknie.. tylko ze przeciw pedalstwu i ich pluciu w twarz
      spoleczenstwu swoimi "paradami" jest wiekszosc Polakow, a 200 osob - razem z
      roznymi pociotkami z Zielonych, feministek, pacyfistow, SdPl.. narybku SLDe
      etc.etc. - to faktycznie "JEDNOZNACZNE" niekwestionowane "glosowanie za
      swobodami demokratycznymi" - chyba za swobodami dewiantow i zboczencow?? -
      wtedy ta "oszalamiajaca" liczba "zwolennikow swobod demokratycznych" nikogo
      normalnego nie zdziwi..
      - Na milionowa Warszawe zas, 2 tys "demonstrantow" wlacznie z pociotkami i
      Gebertem w jarmulce zydowskiej, to tez mimo oszalamiacego wrzasku i
      naglosnienia, wynik jest nie tyle skromny i kompromitujacy, ile wrecz mowiacy
      wszystko..

      Nie wiem jak sformulowane bylo pytanie(a) OBOP, ale to jest wlasnie sedno
      i "clou" calej takiej operacji.. Jesli zapytano by mnie: - "Czy jestes za
      wolnoscia demonstracji" - Na tak sformulowane pytanie, MUSIALBYM
      odpowiedziec "tak" oczywiscie..
      - Tyle ze wcale nie wynikaloby z tego, ze bylbym za urzadzaniem "marszu-parady"
      pedalskiej w Boze Cialo.. w Krakowie i w tym samym czasie i podobną trasą co i
      procesja Bozego Ciala, chociaz "socjolodzy" bez trudu mogą to tak wlasnie
      zinterpretowac..

      Inną sprawą jest to, ze owe "Marsze" pedalskie i "Parady", są poburzaniem do
      niepokojow spolecznych i wzbudzaniem nienawisci miedzy grupami spolecznymi, nie
      mowiąc o tym ze sa oczywista PROWOKACJA, majaca na celu zantagonizowanie
      spoleczenstwa i wywolywania conajmniej konfrontacji z "niepoprawnymi
      politycznie" silami "ciemnogrodu" w moherowych beretach, ktory to "ciemnogrod"
      juz z definicji (bo ciemnogrod) nie chce uzywac rozkoszy z uzywania cudzego
      zadka - "jasnogrodowcow od anusa"..

      Widac tez za to wyraznie "who is who" i kto sie po czyjej stronie opowiada..
      Jednym z gwozdzi do trumny pedalskiej, bedzie Konstanty Gebert ("Dawid
      Warszawski") wrzeszczacy w jarmulce zydowskiej na placu Konstytucji wsrod
      wyjacych z zachwytu pedalow i zboczencow i dewiantow: - " - Zgodnie z sugestia
      ojca dyrektora jestem gotów napisac sobie na czole: jestem gejem, kiedy geje sa
      przesladowani.
      - Jestem tez gotów napisac: jestem lesbijka, cyklista. Mój Boze, jestem nawet
      sklonny napisac: jestem Zydem!"

      - Tak wiec i Zydzi jasno okreslili sie za kim i ZA CZYM sa w Polsce.. - I
      dobrze.. Wiadmo z kim ma sie do czynienia i kto za czym stoi. Kto za sznurki
      pociaga, - wystarczy pochodzic na "marsze" dewiantow i pedalow, a nie tylko
      Jarugi Nowackie czy babo-chlope Senyszyn i pedalskiego nuworysza Nalecza
      zobaczyc mozna lub Chojeckiego.. Zobaczyc z pewnoscia mozna wszystko
      co "lewoskretne", wszystko co holduje tzw. "wolnosci wybiórczej" - wolnosci z
      okolic odbytu i innych dewiacji.

      Codziennie.. w kraju i na swiecie jest tysiace waznych i mniej waznych
      wydarzen.
      Kto zgadnie dlaczego niemalze BEZUSTANNIE i ciagle, wsrod glownych informacji
      na witrynie "Wybiórczej" i "Onetu" zamieszczane sa informacje na temat
      homoseksualizmu?? - Informacje bzdurne,marginesowe, - interesujace samych
      tylko dewiantow i pedalkow, ale jatrzace i podsycajace atmosfere
      "zagrozenia".. "przesladowania" i "dyskryminacji" tych milosnikow cudzej
      odbytnicy i "demokratycznych swobod" ??
      Jak to jest, i kto za tym stoi? - Kto za sznurki pociaga?? - W kraju tyle
      patologii i - dzieki "d..pokracji" - rozkwit bandytyzmu i przestepczosci, a
      policja oglasza swoj niebywaly sukces!! - Przechwycono transport Cd z -
      uwaga!! - macie podobniez "DEMOKRACJE" - Z... "zabronionymi PIOSENKAMI"!!
      - To ze ustroje totalitarne i dyktatury baly sie slowa pisanego czy spiewanego
      to normalne.. Okazuje sie ze nie tylko za okupacji niemieckiej byly "zakazane
      piosenki", nie tylko w czasach zaborow.. - W "demokracji" tez!
      - Ale kije basebollowe jako "instrument perswazji" nikomu nie przeszkadza.
      Nikomu z tych "demokratow" nie przeszkadzaja obsceniczne zachowania i publiczne
      demonstrowanie swoich upodoban pedalskich w publicznych miejscach i na tych
      ich "Pride Paradach".. Narkotykow, sterydow, broni.. wykryc nie potrafia, chyba
      ze ktos doniesie - ale doskonale maja "rozpracowane" spotkania
    • zegrz Albo to prowokacja albo robią wam wodę z mózgu 16.12.05, 08:59
      "Ponad połowa Polaków - 52 proc. - twierdzi, że rządy niedemokratyczne mogą być
      niekiedy lepsze niż demokracja."
      Odpowiedź na pytanie: Czy rządy niedemokratyczne mogą być niekiedy lepsze niż
      demokracja? jest oczywista. Kazdy normalnie myślący człowiek powie TAK.
      Niekiedy może. NIEKIEDY - to jest słówko klucz.
      Niekiedy lepiej jest nie mieć pieniędzy niż je mieć (co przecież nie znaczy że
      zawsze lepiej jest nie mieć pieniędzy).
      Prosty przykład - gdy żonka wybrała jakieś ohydne meble do sypialni, a Ty
      szczęśliwy mówisz - nie mam pieniędzy. :)))

      Pytanie powino brzmieć: Jaką formę rządów uważasz za najlepszą (i tu wymienić
      kilka).
    • smierc_jak_kromka_chleba Polacy to naród zniewolony 16.12.05, 09:29
      Tak samo chce byc traktowany, zero wlasnych pomyslow (są przecież reklamy), zero
      wlasnego światopoglądu (jest przecież ambona), zero przedsiebiorczosci (zawsze
      można wyciągnąć łapę po cudze). Polacy są jak dzieci, które trzeba prowadzić za
      rękę.
    • sredni4 Re: CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą 16.12.05, 14:55
      Demokracja, zarówno jak socjalizm i jego zwyrodniała wersja czyli komunizm
      opiera się na filozofii XVIII wiecznych lóż masońskich, zakładającej pełną
      równość między ludźmi. Demokracja zakłada równość w wymiarze społecznym,
      socjalizm zaś ekonomicznym. Równość ta miała zniszczyć stary ład
      chrześcijańskiej Europy, opierający się na hierarchii, autorytecie oraz
      tradycji. Egalitaryzm gwałci właśnie to naturalne prawo dane człowiekowi przez
      Boga. Prawo naturalne uznaje bowiem nierówność między ludźmi za rzecz oczywistą
      oraz moralnie dobrą i pożądaną, gdyż u jej genezy leży pojęcie hierarchii. A
      tylko hierarchiczność buduje moralny ład (pozwala człowiekowi stawać się
      lepszym, skłaniać go do twórczości, pracy nad sobą).

      Bardzo istotnym zaś elementem w określeniu pozycji osoby na płaszczyźnie
      drabiny społecznej jest właśnie pojęcie własności prywatnej. Komunizm
      ekonomiczny jest najpełniejszym jej zniszczeniem, gdyż całkowicie pozbawia
      człowieka własności. Komunizm narodził się z rewolucji francuskiej w tezach
      Baboeufa, założyciela "Sprzysiężenia równych". Jego utopijne i wywrotowe
      teorie, kontynuował później Karol Marks oraz Fryderyk Engels. Wolnomularstwo
      przygotowało następnie grunt pod Manifest Komunistyczny z 1848 roku za pomocą
      środowiska karbonariuszy. Tak rodził się system, którego motywem przewodnim w
      ekonomii była idea równości. Do wprowadzenia tych koncepcji niezbędna była
      kolejna rewolucja. Tym razem jej inspiratorzy nie mogli oprzeć się na warstwie
      burżuazyjnej, jak miało to miejsce w 1789 roku. Burżuazja po rewolucji
      francuskiej, przestała być z ducha warstwą rewolucyjną. Na przełomie XIX i XX
      wieku, nastąpił w niej silny proces przejścia w znacznej mierze na pozycje
      zachowawcze i konserwatywne. Rewolucjoniści, burzyciele starego porządku
      potrzebowali nowej klasy do przeprowadzenia kolejnej ideowej wolty godzącej w
      ancien regime. Jak trafnie zauważył w jednej ze swych prac lider przedwojennego
      ONRu Tadeusz Gluziński, "socjalizmem opanowali żydzi masy proletariatu
      miejskiego i rzucili je do walki z kapitałem aryjskim, aryjską burżuazją(...) w
      ustroju socjalistycznym, pod rządem proletariatu to masy żydowskie znajdują
      właśnie chleb, jako jedyni uprawnieni do pracy głową, jako urzędnicy-komisarze
      komunistycznego państwa. Przykład Rosji sowieckiej jest tego najlepszym
      dowodem". Bolszewizm w Rosji, był kolejnym etapem utrwalania nowego porządku
      godzącego w łacińską cywilizację. Jednak rewolucja październikowa oddaliła jej
      twórców, od ideałów demokratyzmu. Potrzebne było kolejne kilkadziesiąt lat
      przemian społecznych, dwie wojny światowe i rewolucja kulturowa aby socjalizm i
      demokracja maszerowały w jednym szeregu. Dziś właśnie znaczna część tzw.
      demokratycznego świata znajduje się w punkcie pełnej zbieżności obu systemów
      społeczno-gospodarczych. W większości państw UE rządy sprawują socjaliści,
      demokracja zaś i prawa człowieka są ich fundamentalnymi wyznacznikami w materii
      ustrojowej. Demokracji z wolnym rynkiem połączyć się nie da, gdyż idea woli
      większości jest sprzeczna z nierównością ekonomiczną jaką niesie za sobą
      wolność gospodarowania. Biedna większość, która w demokracji ma głos wiodący
      (jest jej więcej) zazdrośnie i chytrze patrzy na bogatą mniejszość. Chce więc
      zrównania dóbr, dlatego też jak mawiał gen. Pinochet "demokracja jest najlepszą
      pożywką dla komunizmu".
      • sredni4 Re: CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą 16.12.05, 14:55
        Demokracja zbieżna ideowo jest w sposób naturalny z socjalizmem, gdyż w jej
        pion ideowy wpisany jest postulat równości. Monarchia i dyktatura opiera się
        natomiast na hierarchiczności czyli zdrowej nierówności wśród obywateli, więc
        naturalnymi ich odpowiednikami w gospodarce są feudalizm i kapitalizm (systemy
        oparte na nierówności w posiadanych dobrach).

        Przechodząc do strony czysto praktycznej warto przyjrzeć się jak funkcjonuje
        ten rzekomy wolny rynek w państwie demokratycznym. Niektórzy twierdzą, że w
        Polsce jest źle bo mamy liberalizm ekonomiczny a jeszcze inni, że źle bo jest
        socjalizm. A prawda jest taka, że zdrowy system gospodarczy, nie może zaistnieć
        w kraju demokratycznym. Dlaczego? Otóż partie polityczne, które są nieuniknioną
        częścią systemu demokratycznego, aby zaistnieć na scenie politycznej potrzebują
        bezustannie, olbrzymich środków finansowych. Żadna partia bez nich nie może
        funkcjonować. Trzeba przecież zareklamować się wśród wyborców, opłacać biura,
        kampanie, werbować nowych aktywistów etc. Każda partia ponosi ogromne wydatki
        na własne funkcjonowanie. Jest też prawdą, iż ugrupowanie polityczne, które
        posiada największe środki finansowe zazwyczaj wygrywa walkę wyborczą i obejmuje
        ster władzy. Problem pojawia się w tym, iż partie pieniędzy nie tworzą, gdyż
        nie zajmują się wytwarzaniem dóbr. Zwracają się więc do świata finansów o
        wsparcie, w zamian za przychylność po objęciu władzy. To jest istota, główna
        przyczyna korupcji w demokracji. Partie nie wytwarzają żadnych dóbr, jedyne co
        mogą zaoferować dla świata finansów to własne wpływy. Demokracja jest
        najbardziej korupcjogennym systemem politycznym, gdyż świat polityki i
        finansów, przenika się w nim wzajemnie, tworząc pajęczą nić układów i wspólnych
        zależności. Najzdrowszą istotą wolności gospodarczej jest to, iż na rynku
        wygrywa podmiot najlepszy. Czyli ten, który potrafi zaoferować klientowi
        najniższa cenę oraz najlepszej jakości produkt. Prowadzi to do nieustannej
        konkurencji, uczciwej walki o konsumenta. Zarówno klient wychodzi na tym
        najlepiej (gdyż otrzymuje najlepszy produkt), jak i rynek eliminuje zgodnie ze
        zdrowym prawem natury miernoty, nie mogą sprostać wymaganiom. Ten zdrowy proces
        gospodarczy zostaje w demokracji zachwiany, gdyż przez zależności i korupcję
        nie wygrywa walki o klienta podmiot najlepszy lecz ten, który ma najsilniejsze
        powiązania ze światem polityki. Tak tworzą się monopole, czyli zanika zdrowa
        rywalizacja w gospodarce. Reguły gry oparte na zasadzie - niech wygra najlepszy
        ? zostają obalone, gdyż przodującą rolę zaczynają odgrywać podmioty, które nie
        mają nic do zaoferowania, poza łapówkami dla rządzącej kasty polityków.

        Inaczej rzecz się przedstawia w ustroju autorytarnym. Dyktator lub monarcha nie
        musi zabiegać o głosy wyborców (gdyż wyborów po prostu nie ma), nie potrzebuje
        więc walczyć o władzę (czyli także o pieniądze), gdyż dzierży ją z woli Bożej
        do kresu swych dni. Świat polityki nie łączy się ze światem finansów, gdyż nie
        istnieje taka fizycznie potrzeba. Władza nie potrzebuje wchodzić w świat
        finansów, gdyż jest to dla niej zbyteczne. Autorytaryzm w przeciwieństwie do
        demokracji, nie jest więc ze swej natury korupcjogenny. Pozwala rozwijać się
        gospodarce w sposób konstruktywny, nie ingerując w jej istotę. Zaś demokracja z
        jej naturalnymi skłonnościami do budowania ustroju korupcji i kłamstwa, nie
        jest zdolna do wypracowania zdrowego modelu gospodarczego. Wszelkie próby
        połączenia wolności gospodarowania z demokracją muszą umrzeć śmiercią
        naturalną. Gdyż jak pisał francuski pisarz prawicowy Maurice Bardeche "Korupcja
        leży u podstaw naszych współczesnych ustrojów, jest ich życiem i sokiem,
        ponieważ stanowi umowę, na której opiera się istnienie i funkcjonowanie ich
        środków działania. Nie warto jej demaskować, nie warto z nią walczyć, gdyż
        będzie istniała tak długo, jak długo będzie istniał ustrój demokratyczny. Bo to
        ona jest ustrojem, jego powietrzem i pożywieniem, pępowiną łączącą królestwo
        pieniądza z królestwem ideologii".

        • sredni4 Re: CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą 16.12.05, 15:11
          Co się zaś tyczy demokracji, to wszechwładza pieniądza i kosmopolitycznych grup
          interesu nie jest żadną w niej "anomalią", "wypaczeniem" czy "zagrożeniem", ale
          jej kardynalną normą, umożliwiającą samo trwanie tego sprzecznego z naturą (roz)
          stroju. Bez plutokracji, bez władzy "banksterów", żadna demokracja nie
          przetrwałaby jednego sezonu. W obliczu wygnania z demokracji widomego Suwerena,
          faktyczne rządy oligarchii finansowej i "autorytetów moralnych" stanowią
          konieczne i jedyne możliwe w tych warunkach antidotum na formalną zasadę "rządu
          liczby", która matołkowi przyznaje ten sam głos, co geniuszowi, a opryszkowi
          ten sam, co świętemu. Oligarchowie są demokracji tak samo niezbędni, jak
          dodający jej chamskiego wigoru Lepper i jego kamraci, którzy też mają swoich
          wiekowych antenatów, od pyskatego "towarzysza Kleona" w Atenach Peryklesa po
          krwawego Jakuba Szelę. Demoplutokracja i demoochlokracja to dwie Janusowe
          twarze tego samego bałwana!

          Filozofowie polityki zajmowali się od wieków zarówno poszukiwaniem wzoru na
          państwo idealne, jak uważnym klasyfikowaniem i rozważaniem, tak dodatnich jak
          ujemnych stron, ustrojów istniejących oraz możliwych do pomyślenia. Studiując i
          czcząc ich dorobek, powinniśmy jednak pamiętać, że praktycznie mamy do
          czynienia z prostą alternatywą: albo władza miecza - prawowitego króla, lub
          jeśli to w danym czasie niemożliwe, przynajmniej dyktatora, albo sterowana z
          zewnątrz, anonimowa władza pieniądza, wstrząsana okresowo paroksyzmami warknięć
          motłochu. Tertium non datur! Posłuchajmy raz jeszcze Maurrasa: Nie chcecie
          Kapetyngów? To będziecie mieli Hohenzollernów, albo, podczas bezkrólewia,
          wielkie rodziny żydowskie, protestanckie, masońskie i cudzoziemskie, które już
          panują nad wami.
          • sredni4 Re: CBOS: Polacy tęsknią za silną władzą 16.12.05, 15:45
            GLOBALIZACJA ≠ DEMOKRACJA

            Tworzy się tzw. 'NEW WORLD ORDER' - Nowy Porządek Światowy (NOWY ŁAD ŚWIATOWY)

            CZY CZEKA NAS SUPERPAŃSTWO I "ROK 1984" WEDŁUG ORWELLA?
            ZNIEWOLENIE UMYSŁÓW, ZAAWANSOWANE SYSTEMY INWIGILACJI OBYWATELI, TERROR
            EKONOMICZNY, GLOBALIZACJA DAJĄCA KORZYŚCI TYLKO NIEWIELKIEJ GRUPCE OLIGARCHÓW,
            POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA, BIUROKRACJA,-
    • przysuski Panstwo wyznaniowe i autorytarne tendencje wspiera 16.12.05, 15:47
      wspieraja sie nawzajem. Tendencje wyplywaja z zaszczepionego paternalizmu
      (zgadnijcie kto go zaszczepia) zgodnie z ktorym jacys "ojcowie narodu" wezma
      sprawy w swoje rece, uporzadkuja i doprowadza do oczekiwanych rezultatow. Co
      jest bzdura ale w to wlasnie narod nasz wierzy.

      Panstwo wyznaniowe to glownie rzady oligarchii zwiazanej z panstowa ideologia
      (kler i tzw. klasa polityczna) ktora dba o utrzymanie status quo, tzn. wlasnej
      pozycji w ramach wspomnianej ideologii oraz wyznaniowego panstwa. Wobec braku
      mechanizmow kontrolnych jakie naklada na ewentualny rozwoj autorytarianizmu
      zinstytucjonalizowana liberalna demokracja jest jedynie kwestia czasu i
      okolicznosci by, w obliczu kryzysu, aktualne rzady zaczely dyktowac dekretami.
      To nic ze nie bedzie i tak dzialac. Najwazniejsze, ze utrzymany zostanie system
      oraz pozycja oligarchii.
    • indris Fałszywy wybór 16.12.05, 16:11
      Trudno się wypowiadać o demokracji komuś, kto nigdy nie miał z nią do czynienia
      w praktyce. W Polsce demokracji nie ma i nigdy nie było. To co NAZYWA SIĘ
      demokracją, to tylko baardzo względna - zniekształcona szalbiercza ordynacją -
      swoboda wyboru Sejmu i prezydenta.
      • sredni4 OFIARA DEMOKRACJI 16.12.05, 16:23
        John Fitzgerald Kennedy był najmłodszym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Był
        także najmłodszym z nich wszystkich, kiedy umierał.

        Urodził się w Brookline, Massachusetts, 9 maja 1917 roku w zamożnej rodzinie. W
        1940 r. ukończył studia na prestiżowym Uniwersytecie w Harvard i od razu
        zaciągnął się do marynarki wojennej. W 1943 roku, łódź patrolowo – torpedowa
        (PT-109), którą dowodził, została staranowana przez japoński niszczyciel.
        Pomimo ciężkich ran, Kennedy do końca komenderował rozbitkami aż do czasu,
        kiedy zostali uratowani przez okręt Stanów Zjednoczonych.

        Po powrocie z wojny, z ramienia partii Demokratów, rozpoczął karierę jako
        zawodowy polityk. W 1961 roku, po publicznych debatach z Richardem Nixonem,
        które śledziła cała Ameryka, został wybrany trzydziestym piątym prezydentem
        Stanów Zjednoczonych. To właśnie z jego inauguracyjnego przemówienia pochodzą
        słynne już słowa: „Nie pytaj, co kraj może dla ciebie zrobić. Pytaj, co Ty
        możesz zrobić dla kraju”.

        Wkrótce po objęciu urzędu, Kennedy został zmuszony do podejmowania trudnych
        decyzji, od których zależał nie tylko los Stanów Zjednoczonych ale także i los
        całego świata. 13 sierpnia 1961 roku Sowieci ukończyli budowę muru
        berlińskiego. W odpowiedzi, prezydent Kennedy podwoił amerykański garnizon w
        Berlinie Zachodnim oraz zapowiedział znaczne powiększenie budżetu obronnego
        Stanów Zjednoczonych. To, jak się wydaje, do pewnego stopnia złagodziło
        sowiecki despotyzm w rejonie Europy Środkowej. Niemniej nie trwało długo, kiedy
        Moskwie zachciało się nowych awantur, tym razem w postaci szmuglowania na Kubę
        rakiet nuklearnych średniego zasięgu. W październiku 1962 roku cały świat
        wstrzymał oddech, kiedy z Białego Domu w Waszyngtonie wyszło
        ultimatum: „radzieckie okręty zawrócą z powrotem do ZSRR albo lotnictwo bojowe
        Stanów Zjednoczonych je zatopi”. Po pełnych napięcia kilkunastu godzinach,
        Moskwa zdecydowała zastosować się do rady prezydenta USA i zawróciła transport
        broni nuklearnej, w związku z czym cały świat znowu odetchnął z ulgą. Tyle
        tylko, że jak pamiętam, potem przez kilka lat jedliśmy sól z wielkiego worka,
        który mama kupiła na wypadek wojny.

        Natomiast wracając do głównego tematu dzisiejszego felietonu, to w listopadzie
        1963 roku J. F. Kennedy odwiedził Dallas, w Teksasie, w ramach nadchodzących
        wyborów prezydenckich, które miały odbyć się następnego roku. Około 12:30, na
        placu Dealey został śmiertelnie postrzelony. Zmarł 24 minuty później. Sylwetka
        prezydenta nie byłaby pełna, gdyby nie wspomnieć o książce, którą napisał w
        1957 roku: „Postacie odwagi” (Profiles in Courage) W tej pozycji, J. F. Kennedy
        opisuje dzieje ośmiu senatorów amerykańskich, którzy w imię prawdy i
        sprawiedliwości ryzykowali nie tylko swe kariery ale także i same egzystencje.

        Wszystkie te dane są powszechnie znane, jako, że pisano na ten temat wiele a
        dyskutowano w niemalże każdym kraju na kuli ziemskiej nawet więcej. Natomiast
        mniej znanym wydarzeniem z życia i działalności byłego prezydenta Stanów
        Zjednoczonych był fakt podpisania przez niego 4 lipca 1963 roku „Specjalnego
        rozporządzenia” (Executive Order) numer 11110.

        Treścią i zamiarem tego zarządzenia było przywrócenie prawa do emisji dolara
        amerykańskiego dla rządu Stanów Zjednoczonych. Jak zapewne PT. szanowni
        czytelnicy „Akcentu Polskiego” wiedzą (pisałem o tym w felietonie „Globalny
        Pacht”) pieniądze w USA są drukowane przez prywatną organizację, znaną pod
        nazwą „Federalny Bank Rezerw”. Jakie to ma czy też może jeszcze mieć
        konsekwencje dla całego amerykańskiego społeczeństwa – nie muszę chyba
        przypominać. Wystarczy tylko pomyśleć, że na przykład pieniądze potrzebne do
        kolejnej agresji międzynarodowej trzeba pożyczać od prywatnych właścicieli
        mennicy. Stąd zresztą tyle tych agresji, szczególnie w ostatnim stuleciu, wszak
        za każdą z nich stały w cieniu finansowe korporacje, wyławiające z rzeki krwi i
        łez tryliony dolarów, funtów, franków i dziesiątki innych walut. Natomiast
        rozporządzenie 11110 z dnia na dzień odbierało prawo do emisji pieniędzy przez
        prywatną organizację i, zgodnie zresztą z konstytucją Stanów Zjednoczonych”,
        przekazywało to prawo rządowi. Od tej pory dolar amerykański miał być oparty na
        srebrze i wolny od długu – to znaczy, że każdy cent miał mieć pokrycie w tym
        metalu, którego zasoby znajdowały się w skarbcu USA. (Dolary Federalnego Banku
        nie maja w ogóle pokrycia) W rezultacie, ponad 4 miliardy dolarów zostało
        wprowadzonych w obieg, w dwu i pięciodolarowych banknotach. Bilety dziesięcio –
        i dwudziestodolarowe były już wydrukowane ale nigdy nie weszły w obieg – śmierć
        dosięgła prezydenta J. F. Kennedy wcześniej.

        Porównując banknoty z napisem „Federal Reseve Note” oraz „United States Note”
        na pierwszy rzut oka nie widać większych różnic. Tyle tylko, że Federalne
        banknoty mają zieloną pieczęć i numer seryjny a te wydane przez rząd Stanów
        Zjednoczonych – czerwone.

        Momentalnie, po śmierci prezydenta, nowe banknoty zaczęto wycofywać z obiegu i
        dziś mają je już tylko kolekcjonerzy.

        Tak więc istotą rozporządzenia 11110 było zatrzymanie gwałtownie narastającego
        długu narodowego Stanów Zjednoczonych. Rzecz w tym, że Federalny Bank Rezerw
        jest w stanie wydrukować każdą ilość pieniędzy bowiem cały koszt
        przedsięwzięcia to papier i farba drukarska. Niemniej, na przykład na potrzeby
        wojny z Irakiem, pieniądze te są pożyczane rządowi Stanów Zjednoczonych na
        odpowiedni procent. I właśnie spłaty tych procentów osiągnęły obecnie tryliony
        dolarów. Ponoć nikt już nie wie, ile tak naprawdę Ameryka jest winna Bankowi
        Federalnemu bowiem nikt nie ma odwagi pytać. Mowa jest o trylionach dolarów i
        miliardach dziennych spłat, które są tylko procentami od procentów. Doszło już
        bowiem do tego, że Ameryka zaciąga pożyczki żeby spłacać odsetki od procentów.
        Tyle tylko, że pożyczki i spłaty wciąż są dokonywane w jednym i tym samym
        miejscu.

        Jeśli dodać do tego, że „główny księgowy” ministerstwa skarbu w 1963 roku
        (comptroller), zresztą osobiście nominowany przez J. F. Kennedy – James J.
        Saxon, prowadził politykę osłabiającą wpływy Banku Federalnego (głównie poprzez
        faworyzowanie banków nie zrzeszonych w FRB) obraz śmierci prezydenta staje się
        coraz bardziej klarowny.

        I ciekawa rzecz, Specjalne Rozporządzenie numer 11110 obowiązuje do dnia
        dzisiejszego. Tyle tylko, że każdy następny prezydent Stanów Zjednoczonych,
        poczynając od Lyndona Johnson, po prostu je ignoruje, i dalej zaciąga pożyczki
        z Banku Federalnego żeby spłacać odsetki. No, ale jak mawiał pewien ojciec,
        kiedy dzieci zanudzały go o kieszonkowe: „pieniądze nie liście i nie chcą
        rosnąć na drzewach”. I dlatego ci obywatele Stanów Zjednoczonych, którym się
        zdaje, że płacąc podatki budują świetlaną przyszłość swego kraju, są w grubym
        błędzie. To znaczy budują świetlaną przyszłość ale na pewno nie swojego kraju.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka