Nie bójmy się rodzić - felieton

29.12.05, 09:27
personel "się będzie bardziej starał" jak dostanie kasę;
a taka internetowa "książka skarg i zażaleń" może pomóc ale bez
finansowego kija i marchewki personel oleje ją
ciepłym moczem tak jak to było w socjalistycznych sklepach.
Tylko prywatna służba zdrowia jest efektywna - to co państwowe
zawsze działa gorzej. No ale my póki co mamy w tej dziedzinie
socjalizm.
    • bat_oczir Re: Nie bójmy się rodzić - felieton 29.12.05, 14:00
      własnie dlatego, że często relacje pochodzą od kobiet rozgoryczonych i
      wściekłych, na readakcji spoczywa ogromna odpowiedzialność za wyłapanie
      ewentualnych przekłamań i nieścisłości jakie mogą się w takich listach pojawić.

      Wymieniony przez p. Redaktor list ("Lekarz przywiązał mi nogi") takież własnie
      zawiera.


      I tak w jednym akapicie pada zwrot "nie wiem, kiedy podano mi środek (petydynę)"
      i zaraz potem "pod wpływem narkotyku jest także dziecko". Wczesniej przytoczona
      jest charakterystyka petydyny, na pierwszy plan wysuwająca jej działania uboczne
      i sugerująca jej mizerne działanie p/bólowe.
      Oczywisćie dolargan jest marnym środkiem w znieczulaniu porodu ew szycia krocza
      po jego zakończeniu. Natomiast:

      a) jesli nie wiadomo kiedy został podany, to nie sugerujmy, że dziecko jest pod
      jego wpływem - bo jesli został podany po wydobyciu dziecka i odcięciu pępowiny,
      na dziecko wpływu nie ma żadnego.

      b) nie zniechęcajmy kobiet do leku jako leku, bo może on im być potrzebny nie w
      trakcie porodu, ale np jako środek p/bólowy podawany po cięciu cesarskim, gdzie
      jest bardzo skutecznym sposobem na złagodzenie dolegliwości bólowych. Objawy
      uboczne dolarganu są zmienne i u róznych ludzi wystepują z róznym nasileniem.



      druga sprawa - nie drukujcie na litość boską zdań w rodzaju "znieczulenie
      szkodzi dziecku" jako prawd objawionych, bo znieczulenie znieczuleniu nierówne i
      odpowiednio wykonane i przeprowadzone znieczulenie zewnątrzoponowe porodu
      dziecku absolutnie nie szkodzi a wręcz przeciwnie - zmniejszając dolegliwości
      bólowe poprawia komfort kobiety i pozwala jej na dobrą współpracę z połóżną
      (badź połoznikiem).
      • poet Re: Nie bójmy się rodzić - felieton 29.12.05, 18:13
        Nie bójmy się sprawdzonych leków,nawet, jeśli gdzieś obok podane. Bójmy się
        pijanych anestezjologów (coś o tym mało na łamach, a zdarzają się tacy, co to
        tylko tak potrafią pracować), bójmy się powrotu do zakładów pracy, które na
        nas, wbrew ogólnym tendencjom, nie czekają, bo ... nie, bo zmieniły się na
        przykład ... układy. Bójmy się, że dziecko może nam przewrócić świat, bo bywa
        przeszkodą w karierze zdaniem Waszych pracodawców (nie naszym)Bójmy się
        nawiedzonych polityków, dla których wszystko jest proste, oczywiste, jasne
        i ... łatwe. Oni nie rodzą. Oni wiedzą. Znają teorie.
    • ekopomoc "NIEZALEŻNI DZIENNIKARZE" STRASZYLI NAS JUŻ WSZYST 30.12.05, 00:47
      POŻAL SIĘ BOŻE "NIEZALEŻNI DZIENNIKARZE" STRASZYLI NAS JUŻ WSZYSTKIM:
      HOMOFOBIĄ, KARĄ ŚMIERCI,
      ANTYSEMITYZMEM, PIENIACTWEM, OPUS DEI, RUSOFOBIĄ, GERMANOFOBIĄ, MILITARYZMEM,
      PACYFIZMEM, FISKALIZMEM, ROZRZUTNOŚCIĄ, SOCJALIZMEM, POPULIZMEM, KONSERWATYZMEM
      I RADYKALIZMEM DEMOKRATYCZNIE WYBRANEGO RZĄDU. BRAKUJE TYLKO NIUSA, ŻE POLSKIM
      RZĄDEM KIERUJE Z UKRYCIA SAM OSAMA, UŻYWAJĄC KOMÓRKI Z KARTĄ HEJAH.
      SŁUCHANIE "NIEZALEŻNYCH DZIENNIKARZY" TO PROSTA DROGA DO OSIĄGNIĘCIA POZIOMU
      DEMOKRACJI Z
      CHICAGO LAT DWUDZIESTYCH, GDZIE LEW RYWIN BYŁBY NIEWINNY JAK NIEMOWLE.
      • koloratura1 Re: "NIEZALEŻNI DZIENNIKARZE" STRASZYLI NAS JUŻ W 30.12.05, 13:39
        Tym wszystkim, co wspomniałeś, Ekopomoc, dziennikarze "straszyli" nas
        niebezzasadnie. Tak się składa, że i bez straszenia przez dziennikarzy, każdy
        myślący i uważny obserwator naszej rzeczywistości dostrzeże wiele powodów, żeby
        się bać, bowiem te powody nie są bynajmniej wymyślone przez dziennikarzy.
        Nie bardzo rozumiem, co w tym wszystkim robią Chicago i Lew Rywin, ale pewnie
        moja wyobraźnia po prostu ustępuje Twojej, czego dowodem jest, choćby,
        zaprezantowana wizja Osamy: mnie by coś takiego wymyśleć na pewno by się nie udało.
        I jeszcze jedno: wrzask (bo to przecież oznacza pisanie w internecie dużymi
        literami) nie jest równoznaczny z argumentami i nie może ich zastąpić.
Pełna wersja