ar.co 04.01.06, 19:54 A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco absurdalnie. Jak poniżej, to w zasadzie nie powinno już egzystować - a jednak egzystuje, i to często przez wiele lat. Siłą woli? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nick3 Zamiast bawić się słowami, pomyśl. 04.01.06, 20:31 Niestety, ale rynkowa demagogia nie zastąpi kontaktu z rzeczywistością (w istocie ultraliberalizm kapitalistyczny zajął w obiegowym myśleniu miejsce marksizmu-leninizmu jako ideologiczna recepta na świat). Zamiast "minimum egzystencji" można mówić dosadniej - o "progu nędzy". Teraz spójniej? A może myślisz, że skoro delikwent jeszcze żyje, to znaczy, że jego dochody są z definicji wystarczające? Cóż za genialne i niekosztowne (czysto werbalne!) rozwiązanie problemów setek tysięcy ludzi! Nie ma czegoś takiego jak niewystarczające dochody i już! Odpowiedz Link Zgłoś
osiolekporfirion Dlaczego publicysta Majcherek nie rozumie.... 04.01.06, 22:47 Pani Profesor dziwi się: >Zdumiewające, że wypowiadający się na temat ubóstwa publicysta o tym nie wie< Droga Pani Profesor, publicysta Majcherek to po prostu taki Misiu o Bardzo Małym Rozumku, który nie może zrozumieć, dlaczego nagle w słoiku z napisem "Mjut" nie znajduje się słodka, lepka substancja, skoro zawsze tam była i każdy powinien o tym dobrze wiedzieć!!!! Publicysta Majcherek za swój Mały Rozumek bywał nawet nagradzany! I właśnie takich publicystów nam trzeba! Takich publicystów drukuje z lubością każda gazeta w każdym systemie! Skończmy z czarnowidztwem i stonką ziemniaczaną! Niech żyją i taplają się w mjodach Majcherki! Hip-hip! Hurraaa! Odpowiedz Link Zgłoś
miguell ACZKOLWIEK 06.01.06, 09:43 Życie to nie bajka, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Jakoś popularne stało sie narzekanie na kapitalizm a okazuje się, że kraje mające najwięcej wolności gospodarczej są najbogatsze. Że jest tam też nędza. Jak to ktoś mądrze napisał mały odsetek nędzarzy dobrze stymuluje społeczeństwo jako element nagrody i kary. A co lepszym ustrojem jest socjalizm albo quasi-socjalizm do jakiego dążą ostatnio wybierane rządy w naszym kraju. Niestety aby było u nas jak w Dublinie trzebabyłoby przejść przez wszystkie etapy rozwoju, łącznie z kapitalizmem wyzyskującym ale o czym ja piszę jak my zmierzamy w przeciwnym kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
tarura Re: ACZKOLWIEK ___na pralke, jak sie ma 06.01.06, 10:59 miguell napisał: > Niestety aby było u nas jak w Dublinie trzebabyłoby przejść przez wszystkie > etapy rozwoju, łącznie z kapitalizmem wyzyskującym ale o czym ja piszę jak my > zmierzamy w przeciwnym kierunku. tyle ze nie wszyscy maja, niektorzy sprzedali na zlom Odpowiedz Link Zgłoś
looney1 Re: Zamiast bawić się słowami, pomyśl. 06.01.06, 17:55 A swoją drogą to pojęciej ubóstwa jest bardzo względne. Lepiej jest zająć się aby całe społeczeństwo się bogaciło, wtedy i biedni zarobią więcej, niż sztucznie stymulować ograniczanie biedy. -- Niektórzy potrafią świetnie pokazać nędzę na zdjęciu Odpowiedz Link Zgłoś
tora_tora Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 04.01.06, 20:45 minimum egzystencji określa wartość koszyka dóbr ponizej której to wartości możemy mówić o biologicznej degradacji- innymi słowy oznacza to stan niedozywienia, braku mozliwości pokrycia kosztów utrzymania skromnego mieszkania (15m2 dla jednej osoby, 25m2 dla dwóch) nie ma tam pieniędzy na zakup odzieży, jakiekolwiek rozrywki,czy używki. Ktoś kto żyje ponizej min. egzystencji nie musi od razu umrzeć, moze zacząć częściej chorować, nie wychodzić z domu, bo nie ma na buty etc. Inną sprawą jest że przy obliczaniu tego progu ubóstwa często nie uwzglednia się darwowych dóbr jakie utrzymuje ubogi- np. żywienia w róznych harytatywnych garkuchniach Odpowiedz Link Zgłoś
nordwest11 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 04.01.06, 21:11 Majcherka słusznie Leszczyński nazwał Panglossem III RP, choć o to miano mógłby się ubiegać też Waldemar Kuczyński. Bardzo dobrze że prof. Tarkowska wykazała nieuctwo i nieuczciwość argumentacji Majcherka, zresztą to nie pierwszy raz kiedy wykazuje on ogromne braki intelektualne, np. pamiętam jego artykuł sprzed 2 czy 3 lat kiedy mylił pojęcia "paradygmat" i "dogmat". Zupełnie nie rozumiem na jakiej zasadzie ten facet funkcjonuje jako publicysta głłównych dzienników w Polsce, chyba na zasadzie towarzyskich powiązań. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Majcherek żyje w innym świecie 04.01.06, 22:06 Rozsądna i wyważona odpowiedź prof. Tarkowskiej nie trafi do człowieka, który żyje innymi problemami i już dawno odseparował się od tego "gorszego" świata nierobów, leniów i alkoholików - jak określają świat nędzy i biedy piewcy sukcesu i liberalizmu. Ten świat po prostu dla tych ludzi nie istnieje, nie pasuje im ani do kręgów znajomych ani nie odpowida ich zainteresowaniom. Majcherek to nie dziennikarz, ale publicysta, który pisząc o abstrakcjach wierzy, że opisuje prawdziwy świat. A tworzy on przecież jedynie fikcję, która ma usprawiedliwić jego poglądy. Publicysta polityczny niech lepiej nigdy nie zabiera się do pisania o prawdziwym życiu bo musiałby najpierw odrobić lekcje u śp. Kuśmierka. Odpowiedz Link Zgłoś
konrad.ludwik02 Re: Majcherek żyje w innym świecie 06.01.06, 14:45 Jest dokładnie tak, jak postuje "leszek.sopot"! Najlepiej biedę oddać może przykład środowiskowy: w domu w którym mieszkam od 1945 roku, jest 7 lokatorów, z których ANI JEDEN nie ma stałej etatowej pracy, tylko jedna pani jest sprzątaczką ADMu, dwóch emerytów, pozostali na różnego rodzaju zasiłkach, dodatkach rodzinnych, dorywczych partaninach. Tylko ja jeden (emeryt) posiadam skromny zresztą samochód, centralne ogrzewanie, przyzwoity sanitariat. Pozostałych - pomimo że to ludzie przyzwoici, po prostu nie stać! Podobnie u dalszych sąsiadów: jednostki żyją na przyzwoitym poziomie, większość ledwo wiąże koniec z końcem. Pan Majcherek w swej opinii opiera się - co zupełnie pewne - na najlepiej sobie znanym, czyli swoim własnym środowisku: warszawskiej inteligencji, biznesmenach, pieszczochach "wadzy". Tym istotnie powodzi się zupełnie dobrze i nie mają powodów do pesymizmu i biadolenia! Odpowiedz Link Zgłoś
mbishop Niestety to Majcherek ma rację 05.01.06, 00:51 Pani profesor cierpi na znany syndrom charakterystyczny dla naukowców od lat zajmujących się jednym problemem - widzi ten problem wszędzie. A fakty są zupełnie inne. Owszem, jest w Polsce bieda, jest jej dużo, o wiele za dużo. Ale nie mylmy biedy relatywnej, subiektywnej, którą zapewne odczuwa 80-90% Polaków z obiektywnym wzrostem zamożności, który widać na każdym kroku. Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Re: Niestety to Majcherek ma rację 05.01.06, 23:55 mbishop napisał: > Ale nie mylmy biedy relatywnej, subiektywnej, którą zapewne odczuwa > 80-90% Polaków z obiektywnym wzrostem zamożności, który widać na każdym kroku. Gdy rośnie rozwarstwienie (jak właśnie u nas), "obiektywny wzrost zamożności" o którym piszesz, a który rozumiesz jako wzrost średniej zamożności (czyli całkowitego, sumarycznego dochodu Polaków - przy praktycznie niezmiennej nas liczbie - ), może współwystępować (i właśnie o tym pisze prof. Tarkowska) ZE WZROSTEM biedy obiektywnej, czy wręcz nędzy. Doszło już do kilkunastu procent! A że temu dodatkowo towarzyszyć może poczucie wzrostu biedy subiektywnej dalszych "procentów" społeczeństwa, to inna sprawa. Naśmiewając się z lamentujących obywateli, którym "poprawiło się mniej niż sąsiadowi" jak to liberałowie lubią formułować, nie zatuszujesz, nie zagadasz faktycznie rosnacej nędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 09:25 hmmmmm...wybacz ale ja tej biedy jakos nie widze mniej wiecej 80 % moich przyjaciół ze studiów dostalo od rodzicow mieszkania, jakies 50 % - samochody, reszta (w tym ja) nie miala wiekszych problemow zeby te dobra sobie nabyc (w przypadku mieszkania oczywiscie czesc jest na kredyt), 1-2 % ktory wciaz mieszka z rodzicami po prostu nie ma cisnienia kumowac wlasnego lokum - ja tez nie mialem dopoki nie przeprowadzilem sie do innego miasta padlo stwierdzenie o brakach na odziez i uzywki...no to ja pewnie zle widze (podwojnie po duzej ilosci browaru:)) ale w weekend kazda knajpa w miastach peka w szwach - obojetnie czy jest to 3miasto (tam spedzilem znaczna czesc swojego zywota), warszawa (bywam tam dosyc czesto) czy olsztyn (mieszkam tu obecnie). Odpicowane panienki, morze alku nie mowiac juz o innych uzywkach... W ogole nowe mieszkania ida jak woda, ludzie chca kupowac ale nie ma gdzie budowac (braki planow zagospodarowania przestrzennego) W hipermarketach i centrach handlowych przewalaja sie tlumy, ostatnio wyposazalem mieszkanie i mialem z tym spore problemy (producenci ledwo sie wyrabiaja z zamowieniami), teraz to samo robi moja dziewczyna i ma jeszcze gorzej bo sklepy z mat budowlanymi i wyposazeniem swieca pustkami pytam wiec ponownie gdzie ta bieda? w bylych pgr-ach? tam owszem, zgodze sie z tym, bylem, widzialem ale to jest margines (notabene sytuacja w bylych gospodarstwach rolnych jest wynikiem jednej decyzji balcerowicza z poczatkow transformacji ustrojowej) jasne jest ze tym ludziom potrzebna jest pomoc ale do licha nie uprawiajcie czarnowidztwa i propagandy kleski a jesli ktos sie podpiera danymi gus-u to gratuluje:) w polsce jest GIGANTYCZNA szara strefa, kazdy kombinuje jak kon pod gore w kwestii podatkow, stad mamy prawie 100 % podatnikow z pierwszego przedzialu skali (jestem ksiegowym i troche znam sie na rzeczy) ale prawda jest taka ze przy takiej strukturze dochodow po ulicach nie jezdzilyby samochody po 200-300 tys zł a tych jest calkiem sporo. Przez analogie podam przykladzik - jesli podniesiemy akcyze na alkohol to oficlanie spozycie spadnie:) i kretyni z PARPA beda zadowoleni (teraz przeciez placza ze spozycie wzroslo). Gowno prawda, chlejemy tyle samo tyle ze teraz wiecej kupujemy w sklepach a nie na bazarku czy na melinie i mniej ludzi schodzi po zatruciu jakims syfem. A i budżet dochody ma większe. Reasumujac naprawde jest dobrze, po prostu robmy swoje nie ogladajmy sie na debilnych politykow ktorzy robia wszystko zeby zepsuc to co robimy czyli budujemy dobrobyt - nie dla wspolnego dobra jednak jak bylo kiedys ale dla siebie. I to jest zdrowe Odpowiedz Link Zgłoś
stevexxx Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 10:03 No koprofag po prostu mnie rozwalasz. Biedy nie ma bo Ty jej nie widzisz. Twoi znajomi ze studiów mają się dobrze a knajpach w których bywasz nie widzisz obdartusów. Rewelacja. Ale wyobraź sobie że: 1. Biedaków nie stać na to żeby wysłać dzieci na studia a często i do szkoły średniej. 2. Biedaków nie stać na chodzenie po knajpach. 3. Biedaków nie stać czasem na kupno ciepłych butów, mięsa na obiad i podręczników dla dzieci. 4. To że dobrze Ci się wiedzie i obracasz się tylko w podobnym kręgu nie oznacza że wszystkim jest dobrze. Naprawdę nie życzę, ale gdyby Twoje poukładane ekonomicznie życie nagle się zawaliło (to możliwe, uwierz), zobaczyłbyś, że bieda to realny problem. Nie miałbyś już zamożnych znajomych, do knajpy mógłbyś zajrzeć tylko od zewnątrz, w Warszawie przestałbyś bywać, bo nie miałbyś na bilet. Wtedy może byś zauważył ludzi, którzy stoją w kolejce po darmową zupę i czerstwy chleb a ubrania kupują tylko na wagę. Nie wszyscy są alkoholikami. 4. Jak słyszę że za komuny było lepiej to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Trzeba być zupełnym tumanem żeby nie zauważyć jak z roku na rok bogaci się społeczeństwo. Tylko że jedni bogacą się bardzo (z reguły ci co są już bogaci) inni umiarkowanie a jeszcze inni wcale albo osuwają się w coraz gorszą nędzę. Odpowiedz Link Zgłoś
koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 13:16 odniose sie tylko do punktu 4 nie napisalem ze za komuny bylo lepiej - w koncu nie jestem idiota wiem jedno - ja nie wyszedlem ze szczegolnie bogatej rodziny (aczkolwiek biedy tez nie klepalem) i wszystko osiagnalem dzieki wlasnemu samozoparciu i wlasnej ciezkiej pracy. Teraz takie cos jest duzo trudniejsze, bo na studia dzienne (a wiec te teoretycznie bezplatne) dostaja sie bardzo czesto dzieciaki niespecjalnie lotne ale za to mocno nadziewane kapusta (korki) i wlasciwie wszyscy maja gleboko w doopie zmiane ustawy o szkolnictwie wyzszym bo tak naprawde nikt nie jest tym zainteresowany. Jednym slowem - o awans spoleczny jest obecnie duzo trudniej a czasem jest on wrecz niemozliwy (dziedziczenie biedy) - to tez jest zdobycz naszego nieco wynaturzonego kapitalizmu:) generalnie jednak uwazam ze system jest w porzadku, ja przynajmniej jakos nauczylem sie w nim funkcjonowac. Wiem ze niektorym sie to nie udalo - im wypada jakos pomoc ale nie marchewka a raczej kijem. Natomiast tak juz bardzo w temacie - problem biedy jest uwazam wyolbrzymiany w naszych mediach. Dlaczego np media kreuja tak pozytywny obraz ameryki? Ja bylem, widzialem i wiem ze rozwarstwienie dochodow i rozmiary biedy sa tam nieporownywalnie wieksze niz u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
gazetunia Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 12:29 skoro nie wiesz gdzie ta bieda to wyjedż pekaesem z tego swojego olsztyna i zwiedż to bogate województwo w którym teraz mieszkasz, posłuchaj tam szumu "idących jak woda nowych mieszkań" zobacz niekoniecznie "po dużej ilości browaru" jak te tłumy przewalają sie po "centrach handlowych"; nie sądzisz, że to ty uprawiasz białowidztwo i propagandę sukcesu, nie mów, ze to ty "budujesz dobrobyt", może to nie politycy jak piszesz są "debilni"?; życze ci żebyś miał okazję popracować w tych hipermarkietach o których sliniąc się piszesz, np jako ekspedient; to że skończyłeś studia i jesteś księgowym nie gwarantuje ci przecież zycia w dobrobycie; i to jest właśnie "zdrowe" Odpowiedz Link Zgłoś
jt100 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 12:46 Moja przyjaciółka dostała się na studia, pochodzi z biednej rodziny więc od poczatku musiała pracować, aby się utrzymać. Po absolutorium dostała nieżle płatną praće, więc już nie miała czasu skończyc pracy magisterskiej. NIe miała czasu na nic. Z pracy ja wywalili po paru latach (wysoce skomunizowana spółka państwowa) i od 1,5 roku szuka pracy. Nie ma z czego żyć, skończyły jej się wszystkie oszczędności i teraz znajomi wspieraja ją drobnymi pozyczkami. Desperacko szuka pracy. Moja znajoma, dziewczyna po medycynie - matka 2 dziewczynek - żyje za 600 zł miesięcznie (alimenty plus jakiś zasiłek). Do pracy nie ma nawet szans, bo ma małe dzieci, które non stop chorują. Przed 9 laty moja rodzina tez zyła ponizej granicy nędzy - mąż inzynier po studiach, ja po dwóch kierunkach, wychowywałam małe dzieci. Teraz powopdzi mi się b. dobrze, ale w przeciwieństwie do ciebie potrafię dostrzec obok siebie ludzi, którym jest bardzo ciężko. Ja nie kombinuje z podatkami, wszystko mam opodatkowane, bo inaczej nie mogłabym pracować. A to że po ulicach nie jezdzilyby samochody po 200-300 tys zł a tych jest > calkiem sporo. To tylko oznacza, że dochody sie rozwarstwiają. Bóg nie wszystkim dał równe mozliwości intelektualne i rodziny, które ich ustawią. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 13:50 Zgadzam się, że bieda w Polsce jest. Jednak nie taka, jak podaje GUS. Ja bardzo dokładnie rozglądam się wokół i widzę, że tej biedy TYLE i TAKIEJ nie ma. Bieda jest w większości relatywna - w porównaniu do sąsiada mam mniej, tzn. ja jestem biedny a on bogaty. On ma dobry sprzet, komputer, niezłe auto, zadbany dom. Ja tez mam auto, ale starsze, sprzęt nie taki jaki bym chciał, starszy komputer, bałagan koło domu. Co prawda 15 lat temu nie miałem samochodu, komputera, a ze sprzętu czarno biały telewizor no i bałagan koło domu. Tak. ale sąsiad miał dokładnie to samo. On co prawda tyra od 5 rano do połowy nocy, śpi tylko w niedziele, a ja ogladam wszystkie moje ulubione seriale, ale jakby przyszli i dali mi dużo pieniędzy też bym popracował. Ewentualnie (scenariusz blokowy) - babcia wpadła jak miała 16 lat, urodziła mame i jeszcze dwie ciocie i dostała mieszkanie w bloku. Potem mama jak miała 16 lat wpadła, urodziła moja siostre, a potem mnie. Ciocie też jedna wpadła, ale druga wyszła za mąż i się wyprowadziła. Teraz mam 16 lat, jestem w ciąży, moja siostra ma juz dzidziusia. Dzieci przybywa, panowie się zmieniają (każde, albo prawie każde dziecko ma inne nazwisko), a mieszkanie mamy jedno i jesteśmy BIEDNEEE. Nota bene, babcia krótko pracowała, chwile tez ciocie, ale reszta jakos nie znalazła pracy, no ale sprzatać za 500 zł to przeciez nie będą. Jak dadzą zasiłek, to będzie impreza, to chwile będzie fajnie. Owszem sa ludzie biedni z przyczyn losowych, ale znakomita większość to takie typy jak wyżej. Ekstremalna bieda sie mnoży, ale znakomita większość nic nie robi, aby swój stan zmienić, a nasze socjalistyczne państwo pogłębia biedę względną (1000-1500 zł na rodzinę), aby wspierac takie menelstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 14:08 o rany w koncu normalna osoba:) slowo daje przywrocilas mi wiare w to co pisze bo juz sadzilem ze mna jest cos nie tak:) jestem ze tak to ujme gleboko dzwieczny:) Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 16:55 .Nie rozglądaj się tylko pytaj!, prawdziwa bieda jest czysta i jej nie widać . Spróbuj przeżyć za minimalną pensję te 500zł, i porównaj z danymi nie GUS tylko ZUS.W mojej branży panuje regres i normą jest redukcja pensji a nie podwyżka od tych 6lat.A propos opowiastki: wiadomo klepniesz laskę w plecy i już się rozkracza - wszystkie to niewyżyte nimfomanki. Uogólnienia są głupie i złe( przykład wyżej).Czynienie z ekstremalnej sytuacji normy jest nadużyciem intelektualnym ( nimfomanki się zdarzają, ale nie każda dziewczyna nią jest) Logika liberałów też nie jest ich mocną stroną. Oblicz siłę nabywczą osoby zarabiającej 500-600 zł netto po zaspokojeniu potrzeb bytowych : dachu , łachu i jedzonka, wychodzi 0 = popyt więc podaż zmierza do zera (- kilka milionów konsumentów).I kretyn, pardon analityk gosp. dziwi sie wzrostowi eksportu z Chin i redukcji zatrudnienia w firmach zaspokajających popyt wewnętrzny.Co trzeźwiejsi widzą sytuację ale mowa o tym nie jest na czasie (trendy -tak mówia mentalne ćwoki) Reasumując Polską rządzą albo gospodarczy wtórni analfabeci lub szuje a Bozia dała rozum aby odsiewać ziarna od plew, czego sobie i innym życzę Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 17:15 Problem z biednymi jest taki, że cały czas próbuja przezyć za 500 złotych. A tu po prostu trzeba zacząć zarabiać (szukać zarobku - nie miejsca pracy). Mam tu na mysli zdrowych facetów od 18 do 65 bez garbów, widzących, słyszących, z wszystkimi kończynami. Reszta zawsze znajdzie wsparcie-ludzie mają dobre serca. Odpowiedz Link Zgłoś
koprofag4 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 14:05 dobra dobra narzekajcie dalej... no to powiedz mi bo moze sie myle ale jesli sie nie przelewa to moze decyzje o urodzeniu dziecka nalezy odlozyc? mowiac wprost trzeba myslec glowa ale ta na karku a nie ta nizej Jesli chodzi o hipermarkety to sie nie slinie tylko jest mi wygodnie zajechac na duzy parking (najczesciej w NIEDZIELE bo w inne dni tygodnia nie mam czasu) kupic wszystko w jednym miejscu i zapakowac bagaznik siatami na caly tydzien - to chyba dosc logiczne. jezeli chodzi o niejakiego boga to on teraz pewnie wszystkim da po rowno (czyt. jednakowo duzo) bo moje twoje i innych podatki pojda na budowe swiatyni opatrznosci bozej czy innego syfu:) na pewno bedzie bardzo wdzieczny:) ja tam sobie po tym wiele obiecuje:) jest takie jedno powiedzenie: dlaczegos biedny? bos glupi. a dleczegos glupi? bos biedny:) i to wszystko w tym temacie moze jeszcze jedno - oczywiscie ze uwazam placenie po 1000 zl za miesiac ciezkiej roboty (bo praca np babki na kasie w hipermarkecie jest bardzo ciezka) to jest skandal i mocne przegiecie ale to juz nie moja wina tylko tych przyglupow z wiejskiej Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pool ot pomylenie pojęć 06.01.06, 13:14 kompletne;-) > dużo. Ale nie mylmy biedy relatywnej, subiektywnej, którą zapewne odczuwa 80- 90 > % > Polaków z obiektywnym wzrostem zamożności, który widać na każdym kroku. obiektywne to sa dane z GUSu anie badania stanu samopoczucia; podobnie ja obiektywny jest wynik wyborów a nie sondaże... łapiesz już? o to w tym wszystkim chodzi żeby sprawę pzmarginalizować - ot taki marketing publicystyczny - tak zamieszac żebys nie wiedział czym mierzyć i podsunąć ci kryterium... i jeszcze żebyś mial świadomość że zdanie twe cytując film "Sauna" jest: "własne, niepodpowiedziane i nie powołujące się na niczyj błąd" przecie mistrzem sprzedaży bedzie ten co sprzeda bubla za duza kasę i jeszcze sprawi żeby kupujący był wniebowzięty; pozdrawiam i dystansu życzę; Odpowiedz Link Zgłoś
janma46 Re: Niestety to Majcherek ma rację 06.01.06, 16:11 Módl się o lekką śmierć,bo o rozum za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
alajka7 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 07:45 Mam pytanie do pani prof. Elżbiety Tarkowskiej. Czy socjologowie zbadali dokładnie sytuację ludzi, krórzy określili sie w grupie 9 czyli tej, w której nie wystarcza na najtańsze jedzenie? Skąd moje pytanie? Ponieważ osobiście znam 2 rodziny, które zaliczyłyby się do tej grupy, są na zasiłku, mężowie od czasu do czasu jak im się chce pracują na czarno. To ludzie, którzy nie potrafią planować swoich wydatków w terminie dłuższym niż 3-4 dni, jak są pieniądze to wracają z pełnymi torbami zakupów ze sklepu, każdy z rodziców posiada komórkę, na dachu antena satelitarna z dekoderem za który trzeba płacić abonament. A po 1,5 tygodnia od zasiłku rozpoczyna się biedowanie. I w tej sytuacji socjologowie od razu pochylą się nad losem ich dzieci, że głodne, że nie ubrane itp. A przecież wystarczyłoby gdyby ojciec z matką przestali palić, ojciec ogrniczył kupowanie alkoholu, może trzeba zrezygnować z jednej komórki - po prostu trzeba zacząć planowac swoje wydatki w okresie dłuższym. Ja sam określiłbym się w grupie 3-4, a mimo to nie mam płatnego dekodera, stałego łącza do internetu bo uważam że zbytnio by mnie to obciążało. Wiem, że nie wszyscy w grupie 9 są tacy jak opisałem, ale zwracam uwagę, że sytuacji tych ludzi nie wolno uśredniać. Sa różne powody dla których rodziny te określają się jako przynalezni to grupy 9. Odpowiedz Link Zgłoś
sobekx Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 08:13 albo dawać takim świadczenia w systemie tygodniowym? ewentualnie, jak źle wydają i dzieci są głodne to część kasy zabrac i przeznaczyć na dożywianie tych dzieci w szkołach Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Ależ taki system w Polsce istnieje! 05.01.06, 08:29 Sa takie miejsca gdzie nawet wydziela się jedzenie codziennie, organizuje czas spacery, leczenie, nawet pracę. To więzienia i zakłady psychiatryczne. Nie ma tam tylko jednego: WOLNOŚCI. Jeżeli akceptujemy że każdy człowiek ma być WOLNY to musimy zaakceptować że wolno mu również umrzeć z nędzy i głodu z komórką w ręku. Odpowiedz Link Zgłoś
stevexxx Re: Ależ taki system w Polsce istnieje! 06.01.06, 10:07 Ciekawe rozumowanie, jeśli Twoje dziecko zachoruje to będzie Twoja wina, jeśli nie będzie Cię stać na leczenie? Dzieci biedaków które rodzą się chore możemy od razu zrzucać ze skały, przecież nie będziemy płacić za ich leczenie skoro rodziców nie stać? Wolność to wolność? Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Ależ taki system w Polsce istnieje! 06.01.06, 13:56 Wolnośc to wolność, ale nie za moje pieniądze. Jak ktoś chce umrzeć z głodu z komórka w ręce to oczywiście wolno mu, ale jak chce to robić razem z rodziną za pieniądze z zasiłku na dzieci, płaconego z zabieranych mi i moim dzieciom pieniędzy, to pozwolisz, że sie oburzę. Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Re: Ależ taki system w Polsce istnieje! 06.01.06, 16:55 Facet który z zasiłku na dziecie kupuje komórkę powinien dostać pałą po ... Lucunia, przeczytaj jeszcze raz to co napisałem a dojdziesz do wniosku że jesteśmy po tej samej stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszdz Re: Ależ taki system w Polsce istnieje! 06.01.06, 18:06 wtes2 napisał: > Facet który z zasiłku na dziecie kupuje komórkę powinien dostać pałą po ... > Lucunia, przeczytaj jeszcze raz to co napisałem a dojdziesz do wniosku że > jesteśmy po tej samej stronie. Za cenę komórki to nawet sobie dobrego obiadu nie upichcisz Odpowiedz Link Zgłoś
efg Popieram w stu procentach. Palą,piją a dzieci głod 05.01.06, 11:39 ne, komóra u taty i mamy,tv sat. z dekoderem, mieszkanie 100m3 za które płaci państwo (opieka społeczna.) Teraz jeszce beda produkowac dzieci za 1000 zł/sztuka. Odpowiedz Link Zgłoś
vharia Popieram również! No i jeszcze szara strefa. 06.01.06, 12:25 Poza ludźmi, których naprawdę los doświadczył surowo (np. choroba, niepełnosprawność ich czy dzieci) ogromna grupa tzw. biednych marnuje środki, które posiada, np. zasiłki z opieki społecznej. "Inwestycja" to zresztą dla nich w najlepszym wypadku komórka, nigdy kurs zawodowy, angielski dla dziecka czy opieka dentystyczna. Trzeba ich dożywiać, ale mają na papierosy (niech będzie, że nie piją). Poza tym dane gusu powstają w oparciu o OFICJALNE dane o dochodach. Nikt nie ewidencjonuje szarej strefy a żaden "biedaczyna" nie będzie się urzędnikom państwowym chwalił, ile wyciąga poza oficjalnym zasiłkiem czy rentą. Nawet jeśli taki dochów nie jest zawrotną kwotą, bo w końcu bądźmy realistami, to i tak przebija oficjalne zarobki np. trzykrotnie. Znam takich osób sporo: on na lewo na budowie (1200 miesięcznie, bez podatku) ona pilnuje dziecka koleżanki sąsiadki (500 miesięcznie, bez podatku) oficjalnie: jego renta 600 złotych. Jakoby żyją z tej renty razem z dwójką dzieci. Kretyni z GUSu w to wierzą. LITOŚCI. Odpowiedz Link Zgłoś
sam_sob Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 08:06 ar.co napisała: > A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco > absurdalnie. Jak poniżej, to w zasadzie nie powinno już egzystować - a jednak > egzystuje, i to często przez wiele lat. Siłą woli? Ta absurdalność jest mniej przekonywująca po zapoznaniu się z faktycznym poziomem wynagrodzeń, np nauczycieli, policji i wojska w Polsce i pozostałych krajach UE. Widok tego poziomu z perspektywy uprzywilejowanych jest nierzetelny, niesłuszny i niesprawiedliwy. O tym warto pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 14:06 Jasne, to krańcowo niesprawiedliwe, gdy ocenia sie jako uprzywilejowanych tych, którzy nie płacą pełnego ZUSu, a dostają wszystkie świadczenia na poziomie powyżej sredniej krajowej. Owszem nauczyciele dostają w innych krajach UE więcej pieniędzy i jest to praca prestiżowa, ale mam doświadczenia z wielu krajów i tam NIGDZIE nie spotkałam się z tak niekompetentnymi nauczycielami jak w Polsce (nie dotyczy wszystkich, są też wspaniałe przykłady). Tam nauczyciel zazwyczaj jest PRZYGOTOWANY merytorycznie do nauki co najmniej 2 przedmiotów i ich uczy. Mało tego, stale się dokształca - za swoje i budżetowe pieniądze. Paniusia, która dyktuje swój zeszyt z podstawówki, czy pyta się po co uczniowi matematyka jak jest w klasie językowej, za granicą musiałaby szybko znaleźć sobie inną pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
kosa811 O, Uczona Odkrywaczyni totalnej nędzy w Polsce? 05.01.06, 09:54 z Pani wypowiedzi w sylwestrowym wydaniu GW: "Ponad połowa [Polaków] żyje poniżej minimum socjalnego - dziś wynosi to nieco ponad 800 zł miesięcznie dla dorosłej, samotnej osoby". Proponuję dokonanie rozbioru logicznego powyższej wypowiedzi, porównanie jej z dzisiejszym 'sprostowaniem', tudzież wyjście poza własny i krajowy grajdołek socjologii. Efekt murowany, ręczę za to. Odpowiedz Link Zgłoś
kropek_oxford A wiec wyjdzmy z tego "grajdolka" socjologii 06.01.06, 05:34 krajowej i zobaczmy jak to wyglada w Wlk.Brytanii: sticerd.lse.ac.uk/case/ www.cesi.org.uk/ portal.unesco.org/shs/en/ev.php-URL_ID=3725&URL_DO=DO_TOPIC&URL_SECTION=201.html www.socialexclusion.gov.uk/ Wiecej w indeksie: www.sosig.ac.uk/roads/subject-listing/World-cat/poverty.html Warto takze sprawdzic, co sie dzieje u Irlandzczykow (choc tam socjologia/nauki spoleczne nie sa na poziomie brytyjskim), gdzie mamy najwyzszy w Unii dochod na glowe: www.cpa.ie/ www.combatpoverty.ie/facts_index.html Zabawne, ze tylko w Polsce problem biedy i spolecznej marginalizacji biedy uznaje sie za nieistniejacy i - o dziwo - "grajdolkowy". Mimo braku jakichkolwiek realistycznych oslon socjalnych (chocby w porownaniu z "liberalnymi" jak na EU socjalami UK i Irlandii - tu zasilki i darmowe swiadczenia, np. sluzba zdrowia, leki, mieszkania etc. naprawde wystarczaja na godne zycie; przykladowo po odcieciu innych wydatkow, jak odziez, transport i kultura biednym rodzinom pozostaje ze 150 funtow na zarlo dla 4 osobowej rodziny - za wiecej zjesc i zamoznym trudno, chyba gdy sie szweda po knajpach i nocnych klubach). Coz, nie popisales sie, koles, znajomoscia socjologii Zachodu. Odpowiedz Link Zgłoś
erst14 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 10:59 Pan Majcherek robi dwa podstawowe błędy. Jeden - to ocenianie na podstawie sytuacji jaka panuje w jego środowisku (mieście, wśród znajomych, wśród najbliższych sąsiadów, w miejscu pracy itd), drugi - ocenianie wg danych uśrednionych tj. np prezes przodującej spółki zarobił w poprzednim roku 20.000.000 zł (może więcej?), a pan Kowalski 6.000 zł tj. średnio zarobili oni po 10.003.000 zł. To, że wzrasta średni dochód nie oznacza, że wszystkim się poprawia. Następuje widoczne "gołym okiem" rozwarstwienie dochodów: bogaci bogacą się coraz bardziej, a biedni biednieją lub co najwyżej ich dochody stoją w miejscu. Patrz, kapitalistyczne państwa Ameryki Południowej i Środkowej - jeszcze chwila i u nas też będą potężne osiedla slumsów! - bo luksusowe i zamknięte osiedla przepychu już są!. Takim przykładem nieobiektywnej oceny, jest wypowiedź w TV policjanta na temat chłopca, który w okresie świątecznyum stracił z głodu przytomność przy przeszukiwaniu śmietników. Policjant ten powiedział mniej więcej tak: "Przypadek ten jest tym tragiczniejszy, że w tym czasie WSZYSCY siedzieli przy suto zastawionych stołach świątecznych". Wszyscy??? Może rodzina tego policjanta i rodziny jego kolegów, bo chyba nie rodzina tego chłopca i jego sąsiadów (często bieda sąsiaduje z biedą), rodziny z popegeerowskich osiedli, rodziny z nędznych domków na przedmieściach miast (proszę się przejść po tych bocznych uliczkach!), rodziny z "familoków" po zlikwidowanych kopalniach i hutach, rodziny bezrobotnych, bezdomni, chorzy i starzy emeryci z minimalnymi rentami i emeryturami których nie starcza nawet na wykup leków. Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 To jest wszystko paplanina! 05.01.06, 11:19 Może i Majcherek widzi swoje podwórko, ale Ty też odwołujesz się do obrazów z "kawałeczka" świata (swoja droga ja z Amer.Południowa kojarzę karnawał, nie slumsy). Niech tu wypowie się lepiej jakiś biedny. Dawać go tu, niech opowie co się stało. Bo u mnie to jest tak: nie zarabiam jak prezes Orlenu i nawet wiem dlaczego-trzeba sie było uczyć, nie leżeć na kanapie po południu przed TV, pomysleć o zmianie pracy itd. Ale z drugiej strony - przecież jestem szczęśliwy i tak. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeciarz68 Biedni gazet nie czytają 05.01.06, 15:00 Tego dowiódł już x-lat temu George Orwell, który na własnej skórze chciał przekonać się, co to znaczy być biednym i jak zmienia się pod wpływem biedy ludzka psychika. Dlatego wrzucił pewnego wieczora klucz od swojego mieszkania do Tamizy i tak, jak stał, tak zaczął swój słynny eksperyment. Można poczytać, nic się w tym względzie nie zmieniło i dzisiaj, choć biedni - a tak! mogą mieć nawet komórkę i przeżarty rdzą samochód. (Taki obraz biedy nikogo nie zaskakuje, wszyscy go znamy od dziesięcioleci, choćby z filmów hollywoodzkich. Dlatego właśnie w niego nie wierzymy, bo wiemy przecież, że w Hollywood, Chicago, Nowym Jorku czy Paryżu wszyscy są bogaci, tylko tak udają, że im się nie przelewa.... Nawet nasi emigranci zarobkowi, którzy koczują na Dworcu Victoria tylko udają, że im się nie udało... Wiadomo - sami sobie winni. Lenie po prostu. Na Dworcu Vicoria jednak także "Wybiórczej" nikt nie czyta. Co najmniej z tego choćby powodu nie oczekuję, że wypowie się na tych łamach ktoś biedny.Zdumiewa mnie jednak ilość faszyzujących jełopów, którzy wypowiadają się tutaj autorytatywnie na temat, o którym dużo co prawda wiedzą, ale boją się do tego przyznać. Do czasu. Bieda jest zaraźliwa i rozprzestrzenia się po świecie z coraz większą szybkością. Ja ją widzę z okna mojego domu na Mokotowie. Ma twarz staruszka z drugiego piętra, bardzo eleganckiego pana w kapeluszu z lat siedemdziesiątych, płaszczu z wystrzępionymi kantami, który wychodzi czasem do spożywczego i do kiosku po papierosy w dwóch różnych butach, bo ten od pary się rozpadł. Ma twarz dziecka, które podniosło z ziemi drożdżówkę rzuconą na błotnisty chodnik przez inne dziecko. Ma twarz chłopaka, który w barze mlecznym kupuje sobie za użebrane pieniądze ryż posypany cukrem. Ma bardzo wiele twarzy, tylko trzeba chcieć je dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Dostrzegłeś, no i co zrobiłeś ? 05.01.06, 19:24 A z drugiej strony - radzisz sobie, prawda? To co się stało, że staruszek ma płaszcz postrzępiony, zamiast eleganckiego prosto pd Bossa albo innego Próchnika ? Co było przedtem ? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeciarz68 Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 05.01.06, 21:01 A przedtem to on walczył o wolną Polskę - jak był w Twoim wieku. Ryzykował życie. A potem odbudowywał Warszawę i uczył się. A potem całe życie pracował. A teraz nie stać go na wykupienie recepty od lekarza. Dobrze, że nie czyta tej gazety i komentarzy takich durniów jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Re: Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 05.01.06, 21:17 Kiepsko z Tobą, pojawiły się wyzwiska. I do tego "dużo robię" czyli co ? Stworzyłeś fundacje, dajesz co tydzień 100 zł jakiemuś biedakowi, a może prowadzisz firmę i jest dzięki temu kilka miejsc gdzie można zarobić kasę ? Na razie "poetyzujesz". Nic nie powiedziałeś wartościowego. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeciarz68 A Ty? Co robisz? Co mówisz? 06.01.06, 05:38 Pokazujesz poziom piaskownicy Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 No to przejdźmy na poziom ławeczki! 06.01.06, 08:05 Założenie: zarobek netto 1000 brutto koszt pracodawcy 1360 - konieczny wypracowany przychód aby dostać 1000 brutto Składka emerytalna: 360; rentowa 280, chorobowe 30, wypadkowe 45 dochody z podatkiem na zdrowie; 130 czyli 1360-360-280-30-45-130=515 "na rękę" Z tego -15% średni podatek VAT i -19% skumulowany podatek dochodowy od producentów (ukryty w towarze)zostaje ok 350 złotych czystych zakupów. Z 1360-350 oddałem Państwu i jego agendom 1100 czyli ok.80%. Z tego 1100 33% to transfery socjalne. I bieda aż piszczy. No przecież widać że to nie działa. I pomyśleć że były bunty przy placeniu dziesięciny !!! Ps. Zalożenia są przybliżone-weź swój kwit płacowy i przlicz sam Odpowiedz Link Zgłoś
babariba-babariba te rachunki w buty sobie włóż syneczku... 06.01.06, 11:13 ...'wygooglaj' sobie jakikolwiek kalkulator płac (np. praca.onet.pl/2,kalkulator.html) i zobaczysz, że 1000 zł płacy brutto kosztuje pracodacę 1.207,9 zł (czyli pracodaca dokłada do płacy brutto pracownika 20,79%), natomiast pracownikowi potrącane jest z jego płacy brutto 284,1 zł, czyli 28,41%. A więc płaca netto wynosi 715,9 zł, a nie 515, jak 'wyliczyłeś' Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Ok. chłopczyku 06.01.06, 12:42 ale odejmij od tego 15% uśredn.VAT-u i 19% skumulowanego podatku dochodowego (to w sytuacji gdy wszsytko od razu wydajesz) I tak jest to koszmarne. Z tego 33% idzie na transfery socjalne i kupa na pseudo-socjalne np. dotacje dla górników i... np.artystów. 97%ludzi pracujacych poza rolnoictwem i którzy są w I przedz.podatkowym płaci kupę kasy na system który nigdy nie zadziała. Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: No to przejdźmy na poziom ławeczki! 06.01.06, 17:41 W Polsce biedę kreuje się systemowo np. przez niską pensję minimalną . PENSJA MA WYSTARCZAĆ NA DACH ,STRAWĘ I ODZIEŻ . jEŚLI FIRMY NIE STAĆ NIECH SPADA W TROPIKI KOSZTY OSOBOWE 100 KROTNIE NIŻSZE.A teraz zadanie matematyczno-socjologiczne. Zysk państwa z zakupu merca600 przez jednego obywatela z zyskiem państwa odniesionym z zakupu 20 fiacików Panda przez 20 "roboli" w czasie 10 lat.Jasne ...Państwo opiera się na masach - najlepiej pracujących (płacą wyższe podatki), gdy bezrobotni to tylko koszty. O głupocie naszych decydentów świadczy sprawa błękitnego lasera. Złote jajko w Polsce okazało się zbukiem Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszdz Re: No to przejdźmy na poziom ławeczki! 06.01.06, 18:32 gnago napisał: > W Polsce biedę kreuje się systemowo np. przez niską pensję minimalną . PENSJA M > A WYSTARCZAĆ NA DACH ,STRAWĘ I ODZIEŻ . jEŚLI FIRMY NIE STAĆ NIECH SPADA W TROP > IKI KOSZTY OSOBOWE 100 KROTNIE NIŻSZE.A teraz zadanie matematyczno-socjologiczn > e. Zysk państwa z zakupu merca600 przez jednego obywatela z zyskiem państwa odn > iesionym z zakupu 20 fiacików Panda przez 20 "roboli" w czasie 10 lat.Jasne ... > Państwo opiera się na masach - najlepiej pracujących (płacą wyższe podatki), > gdy bezrobotni to tylko koszty. O głupocie naszych decydentów świadczy sprawa b > łękitnego lasera. Złote jajko w Polsce okazało się zbukiem Na niskiej płacy ktoś się bogaci :) .... nadmiernie . Ceny żywności w Polsce osiągneły ceny żywnośći na zachodzie ,ceny produktów przemysłowych również , ta sama sytuacja . A co ciekawe ,często ,żywność jak i produkty przemysłowe produkowane na Polskę są gorszej jakośći :) . Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Re: Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 05.01.06, 21:19 I jeszcze jedno gdyby w moim wieku odbudowywał Warszawę (tę walkę o wolną Polskę odpuśćmy sobie) musiałby mieć jakieś 110 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
henryad [...] 06.01.06, 05:00 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
kropek_oxford Co do wieku -racja. Reszta:obrzydliwy antysemityzm 06.01.06, 05:54 frustrata, co sie dowartosciowuje czytaniem Mein Kampf:))) Odpowiedz Link Zgłoś
kropek_oxford Bredzisz, wtes - az czytac hadko. Nie masz pojecia 06.01.06, 05:53 o oslonach socjalnych w najbardziej "liberalnych" gospodarkach EU, tj. Irlandii i Wlk.Brytanii; nie masz pojecia - bladego - jak wielu czasu i srodkow poswieca sie tam na problemy tzw. spolecznego wykluczenia i jakie zagrozenie dla rozwoju gospodarki (a jakze), spoleczenstwa obywatelskiego i bezpieczenstwa publicznego ono stwarza. A bledowi gazeciarza co do twego wieku sie nie dziwie - gadasz jak maly Ziutek, co to Adama Smitha sie naczytal, i to nie w oryginalne (bo tam mowa i o purytanskiej moralnosci kapitalu i kapitalisty), a w apokryfach jakis jego postkomunistycznych wyznawcow. Staruszkowie, o ktorych pisze gazeciarz, maja dzisiaj po 80tce, stary portfel. Ty zapewne zalujesz, ze nie zeszli zaraz po przejsciu na emeryture... Nie byloby dzis z nimi klopotu... Zdradzasz soba niewiarygodnie bezmyslny egoizm spoleczny; podobnie jak dyletantyzm i - de facto - szkoda czasu na rozmowy z Toba, bo bez klonicy i tak nic do ciebie nie dotrze, co mogloby zaklocic twoje blogie poczucie powszechnej szczesliwosci... Odpowiedz Link Zgłoś
julko Re: Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 06.01.06, 06:00 To głupie co piszesz o 110 latach.Bardzo głupie. Jeżeli ktoś urodzony np.w 1930 r.ma 110 lat to już idiotyzm.Obecny 75 latek w roku 1945 miał 15 lat.Już tacy chłopcy byli w AK i walczyli o wolną ojczyznę. Przez całe lata walczyli z zabujczą komuną.Czy muszą mieć teraz jak oceniasz 110 lat.Kończyli studia w latach 50,60 poprzedniego wieku i co.Badylarz zarabiał krocie a mgr.grosze.Od tych niskich płac oblicza mu sie też groszową emeryturę.Nie znasz realiów,nie znasz historii, nie znasz życia i pleciesz głupstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
wtes2 Re: Ja osobiście - dużo.I nadal robię. 06.01.06, 07:47 gazeciarz napisał: A przedtem to on walczył o wolną Polskę - jak był w Twoim wieku I jeszcze o odbudowywaniu Warszawy. 1945-40lat=1905 2006-1905=101 lat I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: Biedni gazet nie czytają 06.01.06, 14:21 Taka bieda była i jest. Wbrew temu co piszesz to się raczej nie rozprzestrzenia. Przed wojna taka bieda była nieskończenie bardziej rozpowszechniona, nie tylko w Polsce, ale wszędzie. Po wojnie tez była, ale jak wszystko było szare i odrapane, to sie nie rzucała w oczy. Teraz ją bardziej widać, bo ma od czego sie odznaczać. A Ty gazeciarzu może dorosłeś i zacząłeś oglądać świat dojrzalszymi oczyma. Małe dzieci nie rozróżniaja biednych od bogatych, a im sie jest starszym to widać różnice wyraźniej, aż w pewnym momencie to przeraża. Potem obrazy jest się w stanie zanalizować i zrozumieć. Życzę szybkiego zrozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
prudent1 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 19:49 Pani prof. Tarkowska ma w 100% racje. Natomiast p.Majcherek, swoja droga, co to za nazwisko (majcher=noz), niech najpierw poduczy sie troche socjologii, bo nawet jesli jest takim "magisterkiem", to jeszcze grubo za malo, zeby dyskutowac z profesorem. W ogole niektorym pismakom wydaje sie, ze rozumy pojedli i ze sa jakas potega! Co za megalomania!Wsrod tych pismakow jest oczywiscie kilkanascie procent rzetelnych, solidnych dziennikarzy, ale to znoun "grubo za malo".Szkoda, ze red. A.Michnik nie wzial tego "Nozyka" na dywanik, bo w moim pojeciu p.Michnik jest znakomitym dziennikarzem i az dziw bierze, ze toleruje takich kiepskich wyrobnikow... Odpowiedz Link Zgłoś
garfield69 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 20:10 A wiec uwazasz, glupi palancie, ze wiezniowie, ktorzy przezyli obozy koncentracyjne zyli grubo ponad poziom egzystencji ? Syty nigdy nie zrozumie glodnego. Odpowiedz Link Zgłoś
awacss Majcherek czyli pistolecik 05.01.06, 20:36 a w zadnym razie nie pistolet-just pistolecik.On nalezy do kategorii-dość licznej- dziennikarzy strzelających bez prochu ale za to głośno.Tak już ma.Np. niedawno bardzo użalał się nad tzw."wypędzonymi" Niemcami i strofował nasze społeczeństwo,że tego nie rozumie a przeciez Niemcy tak zostali skrzywdzeni.Czego po takim pistoleciku można się spodziewać?Nędzny kaliber i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
rihi Re: Majcherek czyli pistolecik 05.01.06, 21:11 dyskusja pouczajaca - zeby tylko to cos dalo ! Bieda jest i bedzie jeszcze wieksza ! Nie mieszkam nad Tamiza lecz nad Elba, pracuje, radze sobie. Odwiedzam rodzinne strony (Zachodniopomorskie). Jak tylko moge, wioze cos z soba przewaznie dla dzieci na wiosce. Widzialem jak zyja , jak chodza ubrani.Ciesze sie ze moge chociaz troche pomoc. W samym Szczecinie znam wielu zyjacych w biedzie - hm , skromnie powiedziawszy. Zato co zrobilem nie oczekuje zadnych orderow - lecz jezeli jakis tam pan Majcherek jest niedowiarkiem , podaje adres : rihi@gazeta.pl ja jestem z siebie zadowolony , a Pan ????? Odpowiedz Link Zgłoś
funia81 Re: Majcherek czyli pistolecik 05.01.06, 21:15 Co najwyzej nozyk, nie pistolecik. Nie popisuj sie erudycja, ktorej nie masz, bo niebezpiecznie zblizasz sie do Majcherka. Odpowiedz Link Zgłoś
ulubienieclosu Ubostwo na kazdym kroku. 05.01.06, 21:29 Problem biedy zwieksza sie rok rocznie, ale widac, nie wszyscy chca go dostrzec. Dla bylego prezydenta ostatnie lata to "najlepsze lata w historii panstwa". Sa dwa oblicza prawdy: prawda bogatych i prawda biednej wiekszosci. Nie mam watpliwosci po ktorej stronie opowiedzial sie red.Majcherek. Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk pani Elzbieto: szkoda pani czasu dla polglowkow ! 05.01.06, 23:28 Kto czyta dzisiaj co pisza dzinnikarze ? Chyba tylko inni dziennikarze bo dla czlowieka myslacego samodzielnie celem wiekszosc dziennikarskich "wypocin" jest zaliczka i zaplata. Reszta nie ma najmniejszego znaczenia. Niedokladnie, zapomnialem: dobrze jest bysmy sie ich bali, by mogli nas wykorzystac dla wlasnej popularnosci wlasnej kariery. Dziennikarze, a polscy w szczegolnosci, zastapili myslenie wlasnym przekonaniem o nieomylnosci: starczy posluchac pani Olejnik w radio Z: obecnie powinni nazywac to kabaretem pani Olejnik. Politycy ze strachu stoja do niej w kolejce i pozwalaja jej na wszystko bez slowka protestu: mozna zrobic ranking najbardziej zadnych popularnosci za wszelka cene: to sa ci co sa u niej najczesciej. Ci zas co sa rzadko lub w ogole zasluguja na prawdziwy szacunek. Doprawdy szkoda naszego czasu na pretensjonalnych, na niczym sie nie znajacych a przede wszystkim nie nauczonych ani myslec ani pracowac polglowkow! Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 05.01.06, 23:46 ar.co napisała: > A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco > absurdalnie. Gdy ktoś ma dochody właśnie "poniżej minimum egzystencji" ale żyje bo dobrzy sądziedzi go dokarmiają (albo żebrze), to jak nazwać jego dochody? Wliczyć tęjałmużnę do dochodu i uznać, że już on jest na poziomie minimum? Odpowiedz Link Zgłoś
gattara Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 15:34 Wlasnie, wlasnie. Swieta prawda. W sasiednim domu mieszka pani,schorowana (ostatnio po amputacji piersi), z minimnalna emerytura,ktora zyje dzieki dokarmiajacym ja sasiadom. Wiem, co pisze, bo jestem jedna z nich. A tacy rozni ekonomisci, nie pamietam juz, czy to byl p. Witold Gadomski czy prof.W. Orlowski pisali, ze Polakom generalnie coraz lepiej sie powodzi, tylko lubia narzekac. Moznaby zyczyc tym Panom, zeby tak rok sobie pozyli w tym dobrobycie ponizej minimum egzystencji, tylko nie wiadomo, czy znalezliby sie sasiedzi, ktorzy chcieliby im pomoc przezyc. Odpowiedz Link Zgłoś
fruchtzwerg Bieda jest pojeciem wzglednym 05.01.06, 23:46 Bieda jest pojeciem wzglednym i jako taka jest konsekwencja wolnosci. Dzisiejsi "biedni" maja kilkakrotnie wieksze dochody, niz kilkadziesiat lat temu, kiedy wszystkich, ktorzy sie ponad przecietnosc wybijali, sprowadzano od razu do parteru. Wybor jest prosty: zyjemy wszyscy w syfie i nie pozwalamy nikomu z niego wyjsc, albo pozwalamy kazdemu starac sie o poprawe wlasnego losu. zwolennikom wariantu pierwszego proponuje dokonac jakiego wlamania, albo napadu. Znajda sie wtedy w spolecznosci, w ktorej nie ma biednych ani bogatych, wladza da im dach nad glowa i jedzenie i nikt im nie bedzie klul w oczy majatkiem. Rownac mozna tylko w dol i tylko przemoca. Ja mam wieksze ambicje niz lozko, chleb i wodka. Rownosc= niewola, zacofanie, ciemnota Odpowiedz Link Zgłoś
gnago Re: Bieda jest pojeciem wzglednym 06.01.06, 17:50 Zgadza się Aleksander Wielki za potrzebą za stodołę chadzał, lub obywał się nocnikiem , a dzisiaj biedak żyje jak on i telewizję ogląda , a on dla rozrywki świat zdobywał, zamiast gwarzyć z Roksaną przez wypasiona komórę Odpowiedz Link Zgłoś
jan_kochanowski Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 00:17 ar.co napisała: > A tak na marginesie, określenie "poniżej minimum egzystencji" brzmi nieco > absurdalnie. Jak poniżej, to w zasadzie nie powinno już egzystować - a jednak > egzystuje, i to często przez wiele lat. Siłą woli? Ależ nie. Po prostu wyprzedając posiadane dobra (nie mogąc ich odtwarzać), czyli pomniejszając majątek i możliwości funkcjonowania w przyszłości a dodatkowo rujnując na skutek braków zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwak4 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 02:11 Jak swiat swiatem zawsze byli na nim ludzie biedni i bogaci. I na to nie ma rady,bo taka jest ludzkosc.Jedyne co mozna zrobic to probowac zmniejszac roznice pomiedzy bieda a bagactwem i doskonalym tego przykladem byla Polska Ludowa czyli Polska lat 1945-1989. Niestety,szczescie nie trwalo dluzej (byc moze mrokow sie zleklo?) i nadeszla zmiana,gdzie wszyscy mysleli ze beda bogaci,a tymczasem "nie!". Wrocila dawna bieda i zroznicowanie spoleczenstwa poglebilo sie. Teraz przynajmniej bedzie sie cenilo to co ktos kiedys nazwal Socjalizmem (nie mylic z komunizmem),a o ktorym juz nasz wieszcz A.Mickiewicz pisal. Ten okres nie wroci tak szybko,chyba ze znowu dostaniemy sie pod Rosje komunistyczna. Ale o wiele wazniejsza od biedy materialnej jest tzw. nedza duchowa,ktora w Polsce dotyczy ponad 99% ludnosci,a wiec prawie wszystich. Najbardziej objeci sa nia ludzie bogaci skolei a bogacacy sie stoja w kolejce po ten status.w Tej sytuacji ludzie przecietni (ktorych jak zwykle jest najwiecej) staja sie dusza Narodu polskiego i tylko dzieki nim Polska jeszcze istnieje,ale sytuacja (jak wykazuja ostatnie statystyki) zmienia sie i ludzie przecietni zaczynaja "nasladowac" bogatych co prowadzi do calkowitej tragedii i upadku panstwa. Miejmy nadzieje,ze Bog Wszechmogacy w Trocy Jedyny nie dopusci do tego i zdazy jeszcze obronic nasza Ojczyzne,bo pomimo wszystko,jest tego warta. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
srull Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 01:56 Obawiam się, że autorka jest chora psychicznie, nie ma więc problemu kontaktu z rzeczywistością. Palce lizać - oderwanie od realiów - dokumentne. Odpowiedz Link Zgłoś
srull Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 01:59 "Dziś polski biedny może mieć np. ładę samarę, która służy do transportu złomu (to przykład pochodzący z moich badań). Zbieranie i handel złomem często są podstawą bytu rodziny." - kurka, nie wytrzymalem. Urocze. Odpowiedz Link Zgłoś
kropek_oxford Prawdziwe: to ich warsztat pracy, wyremontowany 06.01.06, 06:04 "wlasnymi recami", a na zakup grata zrzuca sie kilku takich "przedsiebiorcow" - z zasilkow, poki je jeszcze dostawali. W "liberalnej" Irlandii czy Wlk. Brytanii dostaliby bezzwrotna pozyczke (jesli ich biznes by przetrwal ze 2 czy 3 lata ulega ona kasacji) na zakup furgonetki i innego sprzetu, tudziez darmowe biznesowe szkolenia, by zlomowy biznes mogli zaczac z realna szansa na wyjscie z biedy i stworzenie stalych miejsc pracy, chocby tych paru, dla samych siebie. Zabawne, jak polscy "liberalowie", ksztalceni na GW, nie maja bladego pojecia i o kapitalizmie, i o Zachodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropek_oxford PS: Polecam "Furgonetke" Dole'a - komedia, ale to 06.01.06, 06:06 takze i najswietsza prawda o irlandzkiej biedzie - jakze roznej od tej polskiej beznadziei dzieki...roznicom systemowym. Odpowiedz Link Zgłoś
dccircle Problem biedy - jeszcze za komuny 06.01.06, 02:24 Jako dziecko zylem z matka w warunkach ponizej egzystencji w latach 50-ych i 60-ych. Co to oznaczalo? Zamiast miesa chleb ze smazona cebula, ale oszczednie, bo musialo starczyc na jutro. Mamalyga z paczek Caritasu - na oleju, tez z paczki. Ohyda. 5 dkg szynki (matka kupowala po plasterku) raz na miesiac. Banan, jak dowiezli, raz na rok. chleb ze smalcem na II sniadanie do szkoly. W rezultacie liczne choroby, anemia i ogolne oslabienie organizmu, co odczuwam po dzis dzien - w wieku 50 lat. Niech sobie Majcherek z rodzina tak pozyja z rok, to wtedy zrozumie, co to jest egzystencja ponizej granicy egzystencji: za malo, zeby zyc, za duzo, zeby umrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwak4 Re: Problem biedy - jeszcze za komuny 06.01.06, 02:47 Ja pamietam lata 50-te za PRL-u. I sa to raczej mile wspomnienia,do jedzenia nie przywiazywalem nigdy zbyt duzej wagi chociaz lubilem zjesc.Pamietam kolonie i rozne obozy horcerskie i jak tam obzeralismy sie.W domu bylo troche gorzej,ale pamietam jak mialem chyba z 5 lat i mieszkalismy jeszcze na wsi,przyjechalo kino ( takie objazdowe) i wyswietlali jakis film wojenny bez sensu,ale dla na to byla frajda, juz za tym autem kino lecielismy,kto tam wtedy myslal o jedzeniu.Na koncu przyszlismy do domu i tam zjadlem chyba ze 3 pajdy chleba z maslem i szczypiorkiem, ale to byla pyszna kolacja,do dzis ja wspominam,ten swiezy chleb malo i zapach szczypiorku. To nie problem braku szynki jest problemem,ale nedza ducha ludzkiego, nedza o ktorej niejaki B.Pascal powiedzial "wielkosc czlowieka rowna jest jego nedzy". pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
galan12 Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 12:06 Majcherek - gdzie ty żyjesz - przejdź się po dworcach i noclegowniach, zapytaj pajacu w małych sklepikach jak ludzie kupują na zeszyt , jak za najjaśniejszej II rzeczpospolitej. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzywl Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 12:06 Pan Janusz Majcherek to zapewne młody człowiek, żyjący z publikowania o wątpliwej wartości etycznej i moralnej sensacyjnych artykułów, często zawierający półprawdy a nawet przekłamania. Tak to robi wielu dziennikarzy, bo tylko takie artykuły przynoszą sławę i pieniądze. Nieważne przy tym ilu ludzi się znieważy, upokorzy, sponiewiewiera. Taka to obecnie moda dziennikarska. Nie ważna jest rzetelność i prawda, bo one się źle sprzedają. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_pool Słusznie Pani prawi... 06.01.06, 12:57 ...pisząc: >>Tekst Janusza Majcherka potwierdza to, o czym mówiłam w wywiadzie: marginalizację problemu ubóstwa. przez takich fanów i lansiarzy dobrego samopoczucia jak Pan Janusz Majcherek wyrosło pod bokiem wiadome Imperium Medialno- Religijne; albo to nie widziano w nich [biednych i prostych] targetu (cóz media podporządkowane są reklamodawcom), albo to spychano ich [biednych i prostych] na margines nie istnienia co by samopoczucia nie psuli - to i zaopiekował sie nimi Rydzyk; pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
realkrzysiek Re: Nie wyolbrzymiam problemu biedy 06.01.06, 14:06 Żydzi w gettach i obozach koncentracyjnych też jakoś egzystowali. Odpowiedz Link Zgłoś