toja3003
25.01.06, 10:02
ja ciebie nawet rozumiem drobny skpelpikarzu:
jesteś właścicielem szczęk, łóżka polowego albo budy przerobionej ze starego
kiosku ruchu czy innego barakowozu i twój handlowy „biznes” jest
bez „sztucznego blichtru, okropnego plastiku, kiczu, tandety, kretynskich
promocji, zdetych od sztucznego usmiechu hostess, absurdalnych i prostackich
dekoracji świątecznych przez dwa miesiące”.
Bo u ciebie nikt się nie uśmiecha tylko „wita” klienta ponurym „czego” i od
razu dodaje „nie ma”. U ciebie nie ma dekoracji nawet przez 2 godziny,
zamiast plastiku jest romantycznie przerdzewiała blacha a pęknięta szyba
zaklejona plastrem to żaden kicz ale sztuka na miarę Hasiora.
Pieniądze wydanie uciebie są jak najbardziej wydane „potrzebnie”, bo kupuje
się dwa razy drożej niż w hipermarkecie a tego ty potrzebujesz. No i czas
można też u ciebie spędzić, np. gapiąc się na ulicę albo dłubiąc w nosie.
A wyzysku u ciebie nie ma w ogóle, bo zatrudniasz tylko żonę a co za różnica
czy ona siedzi w domu czy 20 godzin na dobę za ladą? Niestety muszę nieraz u
ciebie kupować, bo mam daleko do hipermarketu ale zrobię sobie dzień bez
zakupów (u ciebie) i pojadę do dużego sklepu, mając nadzieję, że kiedyś taki
i unas w dzielnicy powstanie.