ktosnikt Teologia to nie skała 20.02.06, 19:37 niezależność, obiektywizm i niezmienność bytu duchowego, Boga, Absolutu można kwestionować jedynie pod warunkiem, że ów Byt duchowy utożsamia się ze stworzeniem: przyrodą, człowiekiem i jego psychiką. To tłumaczyłoby pogląd, że ,,teologii jest wiele”, powiem wręcz: mogłoby być nieskończenie wiele. Teologia, która jest opisem takiego, zjednoczonego ze stworzeniem Absolutu, musi podążać za jego nieustannym rozwojem, bowiem zmienia się istota tego Absolutu wraz ze zmianą świata i człowieka. Jeżeli Ciebie zrozumiałam nie ma świata zewnętrznego w stosunku do owej ewolucji czy też rozumiem niewłaściwie i ewolucja bytu duchowego jest niezależna od ewolucji tego, co rozumie się jako ewolucję materii. Dzieło twórcy, chociażby dla przykładu utworu literackiego, po jego wydaniu żyje własnym życiem, podobnie jak własnym życiem, niezależnym teraz od Ciebie żyje Twój artykuł i możesz ingerować, wyjaśniać, dyskutować, ale nie zmienisz generalnie sposobu interpretacji, funkcjonującego niezależnie od Ciebie w tej chwili, ale w pełnej zależności od Ciebie w momencie, gdy pisałeś, tworzyłeś. Odnosząc się krótko do sprawy dziewictwa Maryi, należy zauważyć, że rzeczywiście funkcjonowały mity oraz baśnie o dziewiczym poczęciu i były wyrazem metafizycznych pragnień ,,człowieka doskonałego”. Wyrazem tęsknoty człowieka, by stać się podobnym ptakom był mit o Dedalu. Drugie pragnienie – zrealizował sobie człowiek sam, pierwsze – Bóg. Odpowiedz Link Zgłoś
ktosnikt Teologia to nie skała 22.02.06, 16:07 Teologia to nie skała – co do tego pełna zgoda. Teologia jest tylko opisem Boga dokonanym przez człowieka. Interesujące byłoby natomiast gdybyśmy poznali Twój stosunek do panteizmu. Widzę bowiem, na podstawie analizy artykułów prezentowanych w Wyborczej, że sporo sympatii zawiązało się między Wami, a to: -niedookreśloność, która wyraża się w formie odwoływania się do znaków, symboli, umiejętne unikanie konkretów, uściślenia, -zmienność, ewolucja Boga (,,teologii jest wiele”), antropologiczne traktowanie dziewictwa, uzależnienie od czynników pozareligijnych. - naturalizm – wyeliminowanie miłości oblubieńczej, a przynajmniej zdystansowanie się (w chrześcijaństwie jest to bardzo ważne ze względu na świętą rodzinę, ale tylko) - relatywizm etyczny. W jednym z artykułów znajduje się odniesienie do przykazania miłości. Autor wymienia je i stwierdza, że miłości nie można nakazać. Podejrzewam, że broniłby swej tezy stwierdzeniem: ,,oczywiście, że uczuć nie można nakazać”, co jest oczywistą prawdą, ale to przykazanie nie odnosi się do uczuć, lecz do czynienia dobra, które jest wyrazem miłości. Nasuwa się też dręczące pytanie, co z 10 przykazaniami, skoro to o miłości bliźniego zostało tak potraktowane. Dla mnie osobiście stosunek autora do homoseksualizmu jest jasny i nie wynika z postawy społecznej, czy też postawy chrześcijanina, ale jest związany z panteistycznym relatywizmem, teorią, że Absolut wciela się we wszelkie postacie bytu. Autor jest zwolennikiem parad równości. Uważa, że, nie jest celowe podejmowanie wysiłków leczenia homoseksualizmu, gdyż do końca nie znamy jego przyczyn, co nasuwa przypuszczenie, że akceptuje go. Twierdzi na łamach Wyborczej , że grzech cudzołożenia jest ciągle tym samym grzechem, tak w przypadku pary homoseksualnej, jak i ludzi płci odmiennej. Mnie też się wydaje, że tak jest. Jednak proszę zwrócić uwagę na obiektywizm ustalonych przez Stwórcę praw naturalnych – poczęcie nowego życia jest możliwe w przypadku cudzołożnego kontaktu ludzi różnych płci, w przypadku homoseksualizmu jest wykluczone z zasady. Jest to obiektywne działanie praw naturalnych, ustalony porządek świata, którego człowiek nie jest w stanie, i nie powinien, przekraczać. Następna sprawa istotna dla panteizmu to wyznaniowy synkretyzm, a więc Kriszna, Budda, |Zaratusztra jako kolejne wcielenia Absolutu, co oczywiście znalazło swój wyraz na forum dyskusyjnym. W związku z tym pytanie: czy autor, doktor filozofii, o ile jestem dobrze zorientowana, jest katolickim teologiem, czy mamy do czynienia z kamuflażem? Odpowiedz Link Zgłoś
aurora.una Re: Teologia to nie skała 23.02.06, 04:14 ktosnikt napisał: > W związku z tym pytanie: czy autor, doktor filozofii, o ile jestem dobrze > zorientowana, jest katolickim teologiem, czy mamy do czynienia z kamuflażem? -- Wydaje sie, ze ksiadz Bartos jest przede wszystkim Czlowiekiem Myslacym, co bynajmniej nie jest sprzeczne z teologia katolicka. Gdyby wszyscy ksieza byli tacy myslacy i otwarci na czlowieka, nauke i oraz prawa Natury, to KK nie mialby dzis problemow. Odpowiedz Link Zgłoś
ktosnikt Re: Teologia to nie skała 23.02.06, 07:10 Ojciec Bartoś jest człowiekiem bardzo myślącym, ale aurora niewiele zrozumiała. Mam jednak nadzieję, że ojciec Bartoś zrozumiał świetnie. Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: Teologia to nie skała 24.02.06, 01:20 "To, co skończone w gruncie rzeczy tożsame jest z nieskończonym. Absolut ukrywa się w tym, co konkretne, granica jest najpełniejszym wyrazem ostatecznej definitywności. Kiedy zbliżasz się do kresu, wtedy okna twojego umysłu otwierają się na bezkres... Myliłby się ktoś, sądząc, że to panteizm."( Lin Moreaux) > -niedookreśloność, która wyraża się w formie odwoływania się do znaków, > symboli, umiejętne unikanie konkretów, uściślenia, W odwoływaniu się do symboli chodzi o głębię,a nie o nieokreśloność.Sprowadzanie "przedmiotu" teologii do konkretu to jakby sprowadzanie zaświatów do naszego materialnego świata.Teologia upodobnia się w opisie do fizyki,nauki ścisłej.Ten i tamten świat uchwycone w niesymbolicznym języku tak samo dobrze się w nim mieszczą,stają się tak samo konkretne. -zmienność, ewolucja Boga (,,teologii jest wiele”), antropologiczne > traktowanie dziewictwa, uzależnienie od czynników pozareligijnych Wielość teologii nie oznacza tu ewolucji Boga.Jeśli już ewolucja,to obrazu Boga.Ale przede wszystkim - teologowie w różny sposób mówią o Bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: Teologia to nie skała 24.02.06, 03:25 > -niedookreśloność, która wyraża się w formie odwoływania się do znaków, > symboli, umiejętne unikanie konkretów, uściślenia, W odwoływaniu się do symboli chodzi o głębię,a nie o nieokreśloność.Sprowadzanie "przedmiotu" teologii do konkretu to jakby sprowadzanie zaświatów do naszego materialnego świata.Teologia upodobnia się w opisie do fizyki,nauki ścisłej.Ten i tamten świat uchwycone w niesymbolicznym języku tak samo dobrze się w nim mieszczą,stają się tak samo konkretne."Przedmiot" teologii okazuje się w takim ścisłym ujęciu po prostu najbardziej doskonałym przedmiotem spośród innych mniej doskonałych rzeczy.Symbol nie pozwala na podobne urzeczowienie,dlatego pasuje do opisu świata wiary. -zmienność, ewolucja Boga (,,teologii jest wiele”), antropologiczne > traktowanie dziewictwa, uzależnienie od czynników pozareligijnych Wielość teologii nie oznacza tu ewolucji Boga.Jeśli już ewolucja,to obrazu Boga.Ale przede wszystkim - teologowie w różny sposób mówią o Bogu. Jako przykład podam teologię apofatyczną,która akcentuje niewspółmierność ludzkich wysiłków zmierzających do opisania absolutnej tajemnicy Boga i wymaga,żeby każde twierdzenie o Bogu było ograniczone przez odpowiednie zaprzeczenie i przez uznanie, że Bóg w sposób nieskończony przekracza wszelkie kategorie. Antropologiczne podejście do dziewictwa nie wyklucza podejścia religijnego.Podobnie jak podejście historyczne do Biblii.Rzuca nowe światło na stary obraz,przywołuje nowe rozumienie starego tematu. "Istotne dla rozumienia religii kwestie poruszają dziś teologowie, religioznawcy, antropologowie kultury, historycy religii oraz badacze innych dziedzin nauk humanistycznych." > - naturalizm – wyeliminowanie miłości oblubieńczej, a przynajmniej > zdystansowanie się (w chrześcijaństwie jest to bardzo ważne ze względu na świętą rodzinę, ale tylko) relatywizm etyczny Naturalizm - ale jak pojęty.Jeśli wg Tomasza z Akwinu,który twierdził,że łaska nie jest czymś oderwanym od natury,lecz buduje na naturze i ją udoskonala,to zgoda. Łaska przecież udoskonala tę właśnie naturę,którą posiada konkretny człowiek.Nie widzę tu przejścia do relatywizmu etycznego. > w przypadku cudzołożnego kontaktu ludzi różnych płci, w przypadku > homoseksualizmu jest wykluczone z zasady. Jest to obiektywne działanie praw > naturalnych, ustalony porządek świata, którego człowiek nie jest w stanie, i nie powinien, przekraczać Odwołanie się w kwestii homoseksualizmu do obiektywnych praw naturalnych jest argumentem obosiecznym.Sam homoseksualizm mieści się w opisie praw naturalnych,gdyż nie jest ponadnaturalnym,wolnym wyborem orientacji seksualnej. "Porządku świata" nie przekracza w tym przypadku człowiek,ale sama "natura". A bliźnich o innej orientacji,jeśli już nie kochać,to należałoby chociaż tolerować i odrobinę się liczyć z ich poglądami. > W związku z tym pytanie: czy autor, doktor filozofii, o ile jestem dobrze > zorientowana, jest katolickim teologiem, czy mamy do czynienia z kamuflażem Chyba mylisz konserwatyzm z katolickością.O ile rozumiem,Autor uważa,że teologia katolicka stale się rozwija,nie tracąc swojej tożsamości.Jest wciąż ta sama,ale nie taka sama.Chyba nie postuluje napisania Biblii na nowo? Tylko stale jej nowe odczytywanie i rozumienie nieoderwane od współczesności. To nie jest kamuflaż. Odpowiedz Link Zgłoś
ktosnikt Re: Teologia to nie skała 24.02.06, 16:42 Dobrze zrobiony kamuflaż wymaga bystrości umysłu, odczytanie go również. "Reszta jest milczeniem". Odpowiedz Link Zgłoś
ejkuraczek Re: Teologia to nie skała 24.02.06, 19:09 ktosnikt napisał: > Dobrze zrobiony kamuflaż wymaga bystrości umysłu, odczytanie go również. "Reszt > a > jest milczeniem". ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
toni25 Re: Teologia to nie skała 03.03.06, 01:30 ktosnikt napisał: > Dobrze zrobiony kamuflaż wymaga bystrości umysłu, odczytanie go również. Doszukiwanie się kamuflażu w powyższym tekście nie wymaga żadnej bystrości umysłu - wystarczy zła wola przy jego interpretowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
gatagata Dziękuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 02.03.06, 14:07 Bardzo, bardzo szanuję OP Tadeusza Bartosia za to, co pisze!Gdybym spotkala księdza jego pokroju na swojej drodze , pewnie nie odeszlabym z Kościola.Niestety nie znam księży podobnych, znam samych fundamentalistów.Obawiam się tez,że ks. Tadeusz Bartoś niedlugo zacznie być wyklinany przez Radio Maryja i kto wie czy nie skończy jak Galileusz:) Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 Galileusz 07.03.06, 05:47 > kto wie czy nie skończy jak Galileusz:) To nie byłoby chyba aż takie złe: Galileuszem był jednak wybitnym naukowcem, który - mimo zmuszenia go do wycofania się ze swoich przekonań - miał się do końca swojego życia całkiem nieźle pod opieką możnych protektorów, głównie zresztą duchownych. Jest kilka książek, które ciekawie opisują jego losy, m.in. na podstawie zachowanej korespondencji i zapisków; weźmy choćby: www.biblos.pl/?s__karta.id__122 www.biblos.pl/sklep.php?s=karta&id=254 A do Kościoła możesz zawsze wrócić; Ojciec czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna0001000 Re: Teologia to nie skała 05.03.06, 14:52 fqwh/,vafvl,kajehvk,maejvhkjhfvqdc Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: Uwag kilka(naście) do artykułu i autora 05.03.06, 20:31 Nie wiem czy mam tu jeszcze po co pisać,ale podobnie jak po artykule „Ustach Kościoła” chciałabym się podzielić na forum kilkoma przemyśleniami na temat artykułu. Przede wszystkim trochę mi opadła kopara ,ze o. Bartoś pisze komentarz do komentarzy. Ktoś kto jest pewny swych poglądów, uważa je za prawdę tak nie determinuje swoich postaw komentarzami „rutyniarzy”;), którzy „nie chcą szukać nowych sposobów wyrażania prawd religijnych”;). Tak więc piszę teraz komentarz do komentarza komentarzy artykułu;) Nie bardzo wiem, czy o.Bartosiowi w końcu chodzi o „sposób wyrażania tych samych prawd religijnych” czy chodzi o zupełnie inne „prawdy”. W „Ustach Kościoła” miałam wrażenie,że chodzi o zupełnie inne „prawdy”,a nie jedynie o sposób ich wyrażania. Wiec jak? Poza tym chodzi o błędy Kościoła w Polsce czy w ogóle, bo w art.„Usta Kościoła” mam wrażenie były atakowane prawdy teologiczne katolickie, a nie sposób ich wyrażania w Polsce. Mam wrażenie,że o. Tadeusz trochę wycofuje się tutaj z wcześniejszych poglądów, mówiąc ,ze tylko chciał te same prawdy ubrać w inne słowa. Ale przecież tak nie jest – w artykule „Usta Kościoła” atakowane były zarówno posłuszeństwo, czystość, niektóre dogmaty( a ja nawet napiszę,że w ogóle całe przesłanie ewangeliczne) nie mówiąc już o samym powołaniu zakonnym ,które dla o. Bartosia jest przeżytkiem „skrojonym na średniowiecznych”. Wprawdzie teologii jest rzeczywiście wiele, ale katolicyzm nie polega na suchym religioznawstwie, i szukaniu jakiegos kompromisu i złotego środka miedzy róznymi religiami, ale na żywej relacji z Chrystusem i uznaniem Go za Prawde, Droge i Zycie ze względu na doświadczenie Jego działania w swoim życiu, a nie za jedną z możliwych ścieżek doskonalenia duchowego (co nie znaczy ,że innych religii nie ma,ale my wierzymy i doświadczamy ,ze prawda jest w Chrystusie).Oczywiście, że sam Bóg złożył w nasze serca pragnienie Absolutu i stworzył nas do życia wiecznego, tak wiec człowiek naturalnie stworzony jest do religijnosci i szuka Boga w rózny sposob, ale pytanie: gdzie objawiła i objawia nam się Prawda? Powiem więcej: gdzie objawia się Prawda o. Tadeuszowi? Czy chodzi mu o doświadczenie Boga żywego w swoim życiu czy tylko o rozwój swojej duchowości, a nawet nie duchowości,a jedynie intelektu na fundamencie religijnosci? Czyli w sumie chodzi tu o Boga czy o doskonalenie ,samorealizację własnego „ja”, bo to nie to samo, a często wrecz cos w przeciwnym kierunku. To co kieruje nas na „ego” często odrywa nas od Boga i tym samym od Prawdy. Sama wiedza jest dobra, pożyteczna,ale sama ona nie starcza do zbawienia. 1 List do Koryntian mówi ,że „wiedza” jest tylko „częściowa” i ,że zabraknie jej w drodze do Boga. Na poziomie intelektu nie dosięgniemy więc Boga. Boga można poznać i doświadczyc jedynie na poziomie „wiary, nadziei i miłosci” bo one trwać będą wiecznie. Mam za to wrazenie,ze o. Tadeusz dość pogardliwie odnosi się do ludzi ,którzy może nie maja zbyt wielkiej wiedzy, ale za to posiadają wiarę-żywa relacje z Bogiem, która daje prawdziwa mądrość w odróżnieniu od mądrości ziemskiej (Jk, 3-13-17?). Stąd mam wrażenie takie słowa tak „rutyna” „tradycja” kojarzą się o. Bartosiowi ze złem i fałszem. Mam wrażenie,że wszystko co nowe na „rynku teologicznym” jest przez niego bezkrytycznie(twierdze ,że bezkrytycznie bo trudno było mi doszukac się w artykule „Usta... „jakichś ciekawych argumentów) powielane i powtarzane-bo jego poglądy są spójne z wieloma byłymi księzmi i byłymi chrzescijanami,którzy często z wiara nie maja już nic wspólnego albo bładza dzis w swoim bezpłodnym indywidualiźmie. W artykule „usta Koscioła” nie wygladało mi to na jakieś nowe, piekne spojrzenie na teologie, pogłębianie dogmatów, ale na zwykła próbę przyjaźni z „tym” światem,a nawet z grzechem. Czy o. Bartos zdaje sobie sprawę ,ze przyjaźń z tym światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Że nie da się wybrać zarówno jednej jak i drugiej drogi?Ze Kościół jest znakiem sprzeciwu a nie kompromisu z tym światem? Że Słowo Boże jest stałe, a nie zmienne i nie „dostosowuje” się do coraz to nowych grzechów i pomysłów ludzkich na zycie bez Boga? Jeśli chodzi o samą wiedzę sam św. Tomasz z Akwinu pod koniec życia poprosił Boga aby ten zabrał mu całą dotychczasowa wiedze,jakby mając do niej duży dystans i wiedząc co jest w życiu najwazniejsze, i rzeczywiscie Bóg zabrał mu cała wiedze,a pozostawił jedynie znajomość Słowa Bozego- samego Boga. Trzeba dobrze przypatrzeć się ,co z Tomasza zrobiło świętego, bo na pewno nie sama wiedza i poszukiwania teologiczne- to jest dostepne dla każdego, nawet bez Boga,a nawet w opozycji do Boga. Poza tym nie wiem czy św. Tomasz walczył z moralnością ,chyba to jego rozwjanie teologii polegało na czymś innym niż u o. Tadeusza;) Tak więc nie robiłabym z siebie przedwcześnie meczennika, ludzie cierpia z powodu Koscioła ale rózne są przyczyny cierpienia: jedni cierpią bo spotykają się z ostrożnością Kościoła (ale w końcu dzieki samemu Bogu zwyciążaja,a własciwie Bóg zwycięża) a inni bo spotykaja się z Kosciołem jako znakiem sprzeciwu wobec ich własnych grzechów i zła. To trzeba rozróżnić... Na marginesie przemyslałam to co probuje zasugerowac w „Ustach Kościoła’o. Bartos na temat homoseksualizmu. Po przemyśleniu wydaje mi się ,że chodzi mu o to,że skoro człowiek rodzi się z homoseksualizmem to znaczy, ze Bóg go pochwala i człowiek nie ma tu ograniczen w zyciu. Otóż ludzie rodza się z roznymi ułomnościami: niektorzy rodza się niepełnosprawni, chorzy psychicznie czy wrecz niebezpieczni w swój chorobie dla otoczenia. Ja urodziłam się w duża wada wzroku, dlatego nie pcham się do kierowania pojazdów. Tak samo ci, którzy urodzili się „z łona matki niezdolni do małzeństwa” musza zyc w czystości. Ludzi rodzą się i zyja z róznymi krzyżami,ale czy będą je nosic na wzór Chrystusa czy odzucac, na wzor tego świata to już wybór człowieka a nie przymus Boga. „Stawiam przed toba życie i smierć” mówi Bóg, a ty masz dokonać wyboru wsród tego w czym cie postawiłem. Te miejsca naznaczone krzyżem i trudnosciami są jednoczesnie dla człowieka błogosławienstwem ,słabością w której może doskonalic się Bóg i w którym możemy poznac Jego łaskę. Przypomne jeszcze ,ze zamysłem Boga było stworzenie kobiety i męzczyzny do związku, co przypomina Jezus w momencie tłumaczenia zakazu rozwodów „Ale na początku inaczej było. Na poczatku stworzył Bóg kobiete i męzczyne” itd. Homoseksualizm jest traktowny przez Biblie jako grzech( chodzi oczywiście o aktywność homoseksualna czyli o to co jest dobrowolne i świadome). Dobrze ktos tu już napisał,ze o. Bartos oscyluje wokół naturalizmu, który sprzeczny jest z istnieniem łaski Bożej. Poza tym: w artykule o teologii ,jak i poprzednim wydaje mi się ,ze został zrobiony duży błąd. Otóż zawiłych prawd teologicznych ,zwłaszcza jak się o nich chce mówic,jak to utrzymuje o .Bartos, w nowatorski sposób nie pisze się w kilku zdaniach na łamach GW! Niebezpiecznym jest upraszczanie i skracanie niektórych wypowiedzi i myśli. Dajmy taki przykład: 1.„ten facet nie pracuje” 2.”ten facet nie pracuje w niedziele” Pierwsze zdanie jest skrótem drugiego, ale jak inaczej brzmi, własciwie kłoci się z pierwszym,parwda? Dlatego tez uwazam, że o. Bartoś wybrał sobie nie najlepsze miejsce i sposób „głoszenia” (Słowo Boze można głosić każdemu i wszedzie,ale nie to robi o. Bartoś, bo gdzie tu Słowo Boże ?). Mam niestety jakieś dziwne wrazenie, że chodzi o zrobienie szumu wokół siebie,a nie o jakies nowe Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: weny twórczej c.d;) 05.03.06, 20:46 Dlatego tez dziwi mnie jego zdziwienie,że jego artykuł wywołał irytacje. Oczywiście ,że TAKI sposób głoszenia i podawania kontrowersyjnych poglądów : skrótowy, niedokładny, negujący niektóre rzeczy bez podania argumentacji - jest nie do przyjecia i nawet powinien wywoływac irytację. Jezus także irytował się,gdy słyszał głupoty wypowiadane przez swych uczniów. Mam tez wrażenie ,że troche o. Bartoś(może nieswiadomie ?) próbuje sprowokowac przełozonych i innych katolików aby mieć kiedys pretekst do odejścia. Nie chce mieć poczucia winy ,więc zawsze można zwalic wine za swoje odejcie na innych, na Kościół, na przełożonych itd. „ To nie ja zgszeszyłem to ona dała mi jabłko”- odwieczne zrzucanie winy na innych wciąż ma miejsce i to widac po wielu wypowiedziach w tym watku. Mysle,że przy uproszeniach i skrótach w artykule opacznie można zrozumiec zarówno mówienie o Eucharystii, jak i o maryjności. Nie jestem teologiem ale jest rzecza zadziwiajacą,ze ludzie głęboko zaangażowani w zycie Koscioła, a potem odchodzacy od Kościoła, i ci, którzy staja się „wierzący- niepraktykujacy” ,atakują zawsze dwie rzeczy: Eucharystie i duchowość maryjna: bardzo często zaczyna się od zaniedban i negacji własnie Eucharystii i maryjności.To nawet dość ciekawe „zjawisko”... Przypatrze się jeszcze co na temat obecności Jezusa w Euchrystii pisze o. Bartoś. Najpierw mówi: „Katolicy więc chcąc bronic realnej obeności Chrystusa w Eucharystii uciekają się do jedynego dostepnego w ich wyobraźni modelu obecności relanej: realnosci materialnej.Stąd moje stwierdzenie,ze obecnośc ta nie ma charakteru fizycznego obudziła czujnośc i oburzenie” ,a potem „Możliwe jest jednak wyrazanie obecności o wiele intensywnej niż tylko fizyczna”. Więc jak : najpierw o. Bartos przyznaje się,że zanegował obecnośc fizyczna,a n a tu mowi, ze jest to obecnośc więcej niż fizyczna. Wiec jest także fizyczna czy nie? Powietrze składa się z tlenu, choc jest czyms więcej,ale tlen nadal wchodzi w jego skład. Poza tym o,tadeusz się nie chwali jak wiele czasu spędza na cichej adoracji NS?? Jakos dziwne byłoby pisac i rozwazac na powyzszy temat bez osobistego, głebokiego i stałego doświadczenia w tej dziedzinie... Poza tym drugie zjawisko: odchodzenie od Słowa Bozego bądź też wybiórcze traktowanie go. Co do wybiórczego traktowania Pisma św. pozwole sobie zauwazyc ,że szatan kusił Jezusa na pustynie Słowem Bozym, ale Jezus te mówione przez szatana półprawdy dopełniał innymi cytatami Pisma sw. wskazując na cała prawde. Wsród wielu nowoczesnych teologów albo trudno w ogole usłyszec cos na temat Słowa Bożego, z którego przeciez wywodzi się cała teologia(przeciez WSZYSTKO stało się przez Słowo),albo wybiórcze go traktowanie, co niekoniecznie może być wynikiem działania dobrego ducha. O.Tadeusz wprawdzie pisze,że Litera zabija Ducha,ale ja się pytam: jakiego ducha? Jezus dzięki literze walczy na pustyni z „duchem”-jakby nie było!;) Poza tym Jezus nie znosi litery ,ale tchnie w człowieka swego Ducha aby ten potrafił ja interpretowac. Litera bez Ducha św. może powodowac opaczne jej zrozumienie,a człowiek niepokorny tzn. nie znajacy swojej grzesznosci i upadków i nie doświadczający tym samym łaski Boga nie jest zdolny do przyjecia tego Ducha. Taki człowiek jest starym bukłakiem do którego chce wlewac nowe wino. Nie wiem czy to jest ten przypadek,ale znam troche przypadków ludzi pozornie głeboko zyjących zyciem duchowym, zyjacych przykazaniami, wielkich radykałow, czasem z wielka wiedza teologiczną, którzy jednak zyja literą,a nie duchem. W koncu w któryms momencie zycia Bóg chyba lituje się nad nimi i daje i m poznac swoja słabośc, grzeszność, daje poznac,że bez pomocy Boga nie potrafia zyc dobrze i nie grzeszyc. Wiele osób w takim wypadku zamiast uznac swoja grzesznosc, upadek i stawac się pokornymi, przyjmowac łaske Boga („tam gdzie grzech tam jeszcze bardziej rozlewa sie łaska”) jest tak przyzwyczajonymi do swojej „doskonałości”, że zaczynają tak manipulowac Słowem Bozym i widziec wszedzie problem tylko nie w sobie, aby tylko uznawac siebie dalej za doskonałego. Tak wiec próbuja nawet nagiąc Słowo Boże i prawde do swoich grzechów. A przeciez uznanie swojej grzesznosci i słabości jest kluczem do doświadczenia Boga ( Kazanie na górze Mt 5, 1-...). Czy aby mówic o Duchu nie trzeba zaczac własnie od tego? Mam wrażenie ,że o. Bartos zył przez swoje zycie Literą, dusił się w przykazaniach, których nie rozumiał i walczył z grzechem własnymi siłami. Chyba analogicznie wielu ludzi, byłych katolików ,którzy tu się wypowiadaja wpadłoi w ten sam problem: skoro oni nic nie rozumieli z przykazan i nie poznali Boga,a jedynie litere prawa, która ich tłamsiła,(a więc odeszli z Kościoła,a czasem od Boga) to mysla,że ci ,którzy zostali w Kościele zyja tak jak oni zyli: w niewolnictwie, niezrozumieniu i bezmyslnosci. Tak jak uczniowie ,którzy nie radza sobie w szkole odchodza z niej i kończa w OHAPie mysla,ze ci, którzy koncza Uniwersytety dostali się tam przypadkiem albo po znajomosci, bo tez nie maja żadnej wiedzy. Oczywiście zartuje ,ale analogia mogłaby taka być. Tak więc o.Tadeusz widząc to teraz próbuje ,mam wrazenie, wmówic innym,że oni prawdopodobnie także zyja jak niewolnicy i nic nie rozumieją z wymagan ,które im stawia Kościół. Ale tu nie ma racji, bo wymagania ewangeliczne i krzyze z tym związane są słodkim brzemieniem, i radościa dla tych ,którzy zyją w Chrystusie własnie z Ducha,a zyja tak bo sa pokorni czyli potrafią życ nie swoja ,ale Boża mocą i siłą. I ci dopiero posiadaja prawdziwa madrość i prawdziwe poznanie i zrozumienie swojej wiary a wsród nich sa i tacy, którzy dzieki także posiadanej wiedzy(która sama nie wystaRczy) rozumnie potrafia rozwijąc i zglebiac ,a raczej poglebiac teologię. Nowe wino wlew się bowiem do nowym bukłaków,a nie do starych. Nie chce rozwijąc wątków krzyża w zyciu ludzkim,zapieranie się własnego życia , o tym pisałam już na forum do artykułu „Usta” ,ale warto sobie przypomnieć co Jezus mówi do Piotra, gdy ten chce zyc z Chrytusem ,ale nie tym ukrzyzowanym, kiedy życie ucznia Chrystusa chce widziec bez krzyza i wymagan , kiedy mówi do Jezusa”Nie przyjdzie to na Ciebie”, a potem wypowiedź Jezusa ,który mówi „Nie będziesz mogł ze mna mieć udziału dopóki...” Mam wrazenie,że o. Bartos boi się tych słów zwiazanych z trudnościami, wymaganiami,a wreszcie w tym co kojarzy się z paschą, ze wrecz gorszy go krzyż i chce stworzyć teologie łatwą, gładką i przyjemną ,a wrecz subiektywna i indywidualna dla kazdego wg subiektywnych upodoban.I może dlatego spotyka go poparcie tych, którzy może nie odeszli by od Boga gdyby mowa Boga nie była taka „twarda”, gdyby nie musieli sprzedawac „wszystkich swoich posiadłości” dla życia wiecznego i „tracić swego życia aby zachować je”.Oczywiście bez Boga i wejścia w pasche to jest niemozliwe. Chciałabym na poparcie tego co napisałam przytoczyć ten fragment listu do Koryntian, który bardzo mi się kłoci z tym kierunkiem który obrał sobie o. Bartoś: 1 Kor 1,17- 2,16. Popre za to jedno zdanie,które o. Bartoś powiedział bardzo trafnie” Gazeta” nie jest periodykiem teologicznym ,a teologie rozwija się ostatecznie we wspólnocie i dzieki w wspólnocie (już nie mówiąc o tym ,że w duchu jedności, bo Bóg i jego łaska tam gdzie szukanie miłości i wspólne szukanie prawdy),a myślę( i wiem),ze w Kosciele polskim wiele jest teologów pragnących rozwijać teologię i otwartych na dialog. I raczej nie pisuja oni i nie szukają poparcia wsród niedomówień, uproszeczeń wśród ludzi nie znających teologii i którzy swojej wiary nie zaczeli jeszcze rozwijać. Więc proponuje o,.Tedeuszowi i takim jak on poszukac jakiegoś roz Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 krótko 07.03.06, 02:21 Fajnie piszesz, ciekawe argumenty; o oddziaływaniu wiary i rozumu napisałem to i owo na poprzedniej stronie, to teraz bardzo ciekawy nurt badań teologicznych i filozoficznych, być może bardziej owocny niż odwoływanie się do myśli Paula Ricoeur; o nim pisał już dawno temu ks. Tischner, miał na ten temat nawet cały cykl audycji w Radiu (to było pewnie jakieś 15-20 lat temu). Może lepiej i ciekawiej byłoby teraz poczytać i posłuchać czegoś o Popperze, czy Wittgensteinie... > potem odchodzacy od Kościoła, i ci, którzy staja się „wierzący- > niepraktykujacy” ,atakują zawsze dwie rzeczy: Eucharystie i duchowość mar > yjna: często zaczyna się jednak niestety od sakramentu pokuty; coś na ten temat wiem... Tak krytykując ojca Bartosia (który w zeszłą środę pięknie posypywał popiołem głowę wiernych w kościele na Freta), nie zapominajmy, żeby się za niego pomodlić; abyśmy nie stali się podobni do "tego, co dniem i nocą oskarża braci naszych przed Bogiem naszym" (Ap 12:10e; Hi 1:6-12; 2:1-6). Pozdrowienia ze wsi, w. Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: krótko 10.03.06, 21:23 wojtek_2000 napisał: > Fajnie piszesz, ciekawe argumenty; o oddziaływaniu wiary i rozumu napisałem to > i owo na poprzedniej stronie, to teraz bardzo ciekawy nurt badań teologicznych > i filozoficznych, być może bardziej owocny niż odwoływanie się do myśli Paula > Ricoeur; o nim pisał już dawno temu ks. Tischner, miał na ten temat nawet cały > cykl audycji w Radiu (to było pewnie jakieś 15-20 lat temu). Może lepiej i > ciekawiej byłoby teraz poczytać i posłuchać czegoś o Popperze, czy > Wittgensteinie... > > > potem odchodzacy od Kościoła, i ci, którzy staja się „wierzący- > > niepraktykujacy” ,atakują zawsze dwie rzeczy: Eucharystie i duchowo > ść mar > > yjna: > > często zaczyna się jednak niestety od sakramentu pokuty; coś na ten temat > wiem... > > Tak krytykując ojca Bartosia (który w zeszłą środę pięknie posypywał popiołem > głowę wiernych w kościele na Freta), nie zapominajmy, żeby się za niego > pomodlić; abyśmy nie stali się podobni do "tego, co dniem i nocą oskarża braci > naszych przed Bogiem naszym" (Ap 12:10e; Hi 1:6-12; 2:1-6). Pozdrowienia ze > wsi, w. Masz racje ,choć, mam nadzieję, nie porównuję sie z nikim,a juz na pewno z tymi co sobie zagmatwali, bo sama różnymi drogami w życiu chodziłam i wiem o co chodzi. Pozdrawiam,buziaki:) ps. u Was tez tyle śniegu??? Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: weny twórczej c.d;) 05.03.06, 20:46 Dlatego tez dziwi mnie jego zdziwienie,że jego artykuł wywołał irytacje. Oczywiście ,że TAKI sposób głoszenia i podawania kontrowersyjnych poglądów : skrótowy, niedokładny, negujący niektóre rzeczy bez podania argumentacji - jest nie do przyjecia i nawet powinien wywoływac irytację. Jezus także irytował się,gdy słyszał głupoty wypowiadane przez swych uczniów. Mam tez wrażenie ,że troche o. Bartoś(może nieswiadomie ?) próbuje sprowokowac przełozonych i innych katolików aby mieć kiedys pretekst do odejścia. Nie chce mieć poczucia winy ,więc zawsze można zwalic wine za swoje odejcie na innych, na Kościół, na przełożonych itd. „ To nie ja zgszeszyłem to ona dała mi jabłko”- odwieczne zrzucanie winy na innych wciąż ma miejsce i to widac po wielu wypowiedziach w tym watku. Mysle,że przy uproszeniach i skrótach w artykule opacznie można zrozumiec zarówno mówienie o Eucharystii, jak i o maryjności. Nie jestem teologiem ale jest rzecza zadziwiajacą,ze ludzie głęboko zaangażowani w zycie Koscioła, a potem odchodzacy od Kościoła, i ci, którzy staja się „wierzący- niepraktykujacy” ,atakują zawsze dwie rzeczy: Eucharystie i duchowość maryjna: bardzo często zaczyna się od zaniedban i negacji własnie Eucharystii i maryjności.To nawet dość ciekawe „zjawisko”... Przypatrze się jeszcze co na temat obecności Jezusa w Euchrystii pisze o. Bartoś. Najpierw mówi: „Katolicy więc chcąc bronic realnej obeności Chrystusa w Eucharystii uciekają się do jedynego dostepnego w ich wyobraźni modelu obecności relanej: realnosci materialnej.Stąd moje stwierdzenie,ze obecnośc ta nie ma charakteru fizycznego obudziła czujnośc i oburzenie” ,a potem „Możliwe jest jednak wyrazanie obecności o wiele intensywnej niż tylko fizyczna”. Więc jak : najpierw o. Bartos przyznaje się,że zanegował obecnośc fizyczna,a n a tu mowi, ze jest to obecnośc więcej niż fizyczna. Wiec jest także fizyczna czy nie? Powietrze składa się z tlenu, choc jest czyms więcej,ale tlen nadal wchodzi w jego skład. Poza tym o,tadeusz się nie chwali jak wiele czasu spędza na cichej adoracji NS?? Jakos dziwne byłoby pisac i rozwazac na powyzszy temat bez osobistego, głebokiego i stałego doświadczenia w tej dziedzinie... Poza tym drugie zjawisko: odchodzenie od Słowa Bozego bądź też wybiórcze traktowanie go. Co do wybiórczego traktowania Pisma św. pozwole sobie zauwazyc ,że szatan kusił Jezusa na pustynie Słowem Bozym, ale Jezus te mówione przez szatana półprawdy dopełniał innymi cytatami Pisma sw. wskazując na cała prawde. Wsród wielu nowoczesnych teologów albo trudno w ogole usłyszec cos na temat Słowa Bożego, z którego przeciez wywodzi się cała teologia(przeciez WSZYSTKO stało się przez Słowo),albo wybiórcze go traktowanie, co niekoniecznie może być wynikiem działania dobrego ducha. O.Tadeusz wprawdzie pisze,że Litera zabija Ducha,ale ja się pytam: jakiego ducha? Jezus dzięki literze walczy na pustyni z „duchem”-jakby nie było!;) Poza tym Jezus nie znosi litery ,ale tchnie w człowieka swego Ducha aby ten potrafił ja interpretowac. Litera bez Ducha św. może powodowac opaczne jej zrozumienie,a człowiek niepokorny tzn. nie znajacy swojej grzesznosci i upadków i nie doświadczający tym samym łaski Boga nie jest zdolny do przyjecia tego Ducha. Taki człowiek jest starym bukłakiem do którego chce wlewac nowe wino. Nie wiem czy to jest ten przypadek,ale znam troche przypadków ludzi pozornie głeboko zyjących zyciem duchowym, zyjacych przykazaniami, wielkich radykałow, czasem z wielka wiedza teologiczną, którzy jednak zyja literą,a nie duchem. W koncu w któryms momencie zycia Bóg chyba lituje się nad nimi i daje i m poznac swoja słabośc, grzeszność, daje poznac,że bez pomocy Boga nie potrafia zyc dobrze i nie grzeszyc. Wiele osób w takim wypadku zamiast uznac swoja grzesznosc, upadek i stawac się pokornymi, przyjmowac łaske Boga („tam gdzie grzech tam jeszcze bardziej rozlewa sie łaska”) jest tak przyzwyczajonymi do swojej „doskonałości”, że zaczynają tak manipulowac Słowem Bozym i widziec wszedzie problem tylko nie w sobie, aby tylko uznawac siebie dalej za doskonałego. Tak wiec próbuja nawet nagiąc Słowo Boże i prawde do swoich grzechów. A przeciez uznanie swojej grzesznosci i słabości jest kluczem do doświadczenia Boga ( Kazanie na górze Mt 5, 1-...). Czy aby mówic o Duchu nie trzeba zaczac własnie od tego? Mam wrażenie ,że o. Bartos zył przez swoje zycie Literą, dusił się w przykazaniach, których nie rozumiał i walczył z grzechem własnymi siłami. Chyba analogicznie wielu ludzi, byłych katolików ,którzy tu się wypowiadaja wpadłoi w ten sam problem: skoro oni nic nie rozumieli z przykazan i nie poznali Boga,a jedynie litere prawa, która ich tłamsiła,(a więc odeszli z Kościoła,a czasem od Boga) to mysla,że ci ,którzy zostali w Kościele zyja tak jak oni zyli: w niewolnictwie, niezrozumieniu i bezmyslnosci. Tak jak uczniowie ,którzy nie radza sobie w szkole odchodza z niej i kończa w OHAPie mysla,ze ci, którzy koncza Uniwersytety dostali się tam przypadkiem albo po znajomosci, bo tez nie maja żadnej wiedzy. Oczywiście zartuje ,ale analogia mogłaby taka być. Tak więc o.Tadeusz widząc to teraz próbuje ,mam wrazenie, wmówic innym,że oni prawdopodobnie także zyja jak niewolnicy i nic nie rozumieją z wymagan ,które im stawia Kościół. Ale tu nie ma racji, bo wymagania ewangeliczne i krzyze z tym związane są słodkim brzemieniem, i radościa dla tych ,którzy zyją w Chrystusie własnie z Ducha,a zyja tak bo sa pokorni czyli potrafią życ nie swoja ,ale Boża mocą i siłą. I ci dopiero posiadaja prawdziwa madrość i prawdziwe poznanie i zrozumienie swojej wiary a wsród nich sa i tacy, którzy dzieki także posiadanej wiedzy(która sama nie wystaRczy) rozumnie potrafia rozwijąc i zglebiac ,a raczej poglebiac teologię. Nowe wino wlew się bowiem do nowym bukłaków,a nie do starych. Nie chce rozwijąc wątków krzyża w zyciu ludzkim,zapieranie się własnego życia , o tym pisałam już na forum do artykułu „Usta” ,ale warto sobie przypomnieć co Jezus mówi do Piotra, gdy ten chce zyc z Chrytusem ,ale nie tym ukrzyzowanym, kiedy życie ucznia Chrystusa chce widziec bez krzyza i wymagan , kiedy mówi do Jezusa”Nie przyjdzie to na Ciebie”, a potem wypowiedź Jezusa ,który mówi „Nie będziesz mogł ze mna mieć udziału dopóki...” Mam wrazenie,że o. Bartos boi się tych słów zwiazanych z trudnościami, wymaganiami,a wreszcie w tym co kojarzy się z paschą, ze wrecz gorszy go krzyż i chce stworzyć teologie łatwą, gładką i przyjemną ,a wrecz subiektywna i indywidualna dla kazdego wg subiektywnych upodoban.I może dlatego spotyka go poparcie tych, którzy może nie odeszli by od Boga gdyby mowa Boga nie była taka „twarda”, gdyby nie musieli sprzedawac „wszystkich swoich posiadłości” dla życia wiecznego i „tracić swego życia aby zachować je”.Oczywiście bez Boga i wejścia w pasche to jest niemozliwe. Chciałabym na poparcie tego co napisałam przytoczyć ten fragment listu do Koryntian, który bardzo mi się kłoci z tym kierunkiem który obrał sobie o. Bartoś: 1 Kor 1,17- 2,16. Popre za to jedno zdanie,które o. Bartoś powiedział bardzo trafnie” Gazeta” nie jest periodykiem teologicznym ,a teologie rozwija się ostatecznie we wspólnocie i dzieki w wspólnocie (już nie mówiąc o tym ,że w duchu jedności, bo Bóg i jego łaska tam gdzie szukanie miłości i wspólne szukanie prawdy),a myślę( i wiem),ze w Kosciele polskim wiele jest teologów pragnących rozwijać teologię i otwartych na dialog. I raczej nie pisuja oni i nie szukają poparcia wsród niedomówień, uproszeczeń wśród ludzi nie znających teologii i którzy swojej wiary nie zaczeli jeszcze rozwijać. Więc proponuje o,.Tedeuszowi i takim jak on poszukac jakiegoś roz Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Na to należy się dobrze napisana odpowiedź:) 08.03.06, 02:37 Bo - masz rację - tak do tej pory chrześcijaństwo przeważnie wyglądało. Czy jednak jest to jego postać ostateczna i niezmienna ("do skończenia świata")? Czy przesłanie chrześcijańskie jest takie, jak zdają się mówić fragmenty biblijne, które przytoczyłaś, w ich zwyczajowej interpretacji? Można niebezzasadnie wierzyć, że - nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mika74 Re: Na to należy się dobrze napisana odpowiedź:) 10.03.06, 21:46 nick3 napisał: > Bo - masz rację - tak do tej pory chrześcijaństwo przeważnie wyglądało. Czy > jednak jest to jego postać ostateczna i niezmienna ("do skończenia świata")? > Czy przesłanie chrześcijańskie jest takie, jak zdają się mówić fragmenty > biblijne, które przytoczyłaś, w ich zwyczajowej interpretacji? > > Można niebezzasadnie wierzyć, że - nie. Tak, ale warto przyjrzeć się jakie sa podstawy i intencje tej wiary o której na końcu piszesz. Tzn. w kogo i komu wierzysz i do czego dąrzysz,jakie sa Twoje intencje w poszukiwaniach. To na początek. Bo moze byc tak,ze człowiek nie szuka Prawdy, a jedynie chce potwierdzenia własnych postaw życiowych, w ten sposób do obiektywnej prawdy nie dojdzie. Do obiektywnej Prawdy którą jest Bóg. Wydaje mi się także ,ze nie trzeba przesadzac z tą rożnorodnością interpretacji biblijnych. Jezus mówił do zwykłych ludzi, niewykształconych, nie znających pisem, a jednak dał im głebokie poznanie prawdy: Mt 16,13-19. Oczywiscie są i tacy ,ktorzy zdanie :"wynieś smieci" zinterpretuja jako: "usiadz przed telewizorem" ,ale własnie dlatego potrzeba tu dużej uczciwości,prawdy o sobie, wspołpracy z innymi (wspólnotowości po prostu) ,życiowej, dobrze rozumianej pokory. Nie dziele poznanie Słowa Bożego (Boga!) na dawne(dla Ciebie gorsze?) i współczesne, które nie wiem czemuż ma byc lepsze? Dziele na te interpretowane z Ducha i te z Litery, choć te z Litery można interpretowac w dowolny(dla samego siebie!) sposób,a wiec zupelnie nieobiektywny. A nie ma wielu prawd jak i nie ma wielu róznych bogów.Jest jedna Prawda,jeden Bóg i jedno Jego Słowo. W dodatku Słowo,które sobie nie może wzajemnie w róznych fragmentach i teoriach przeczyć. Bóg sam sobie nie może przeczyć. Natomiast w wielu współczesnych "teologiach" takie wybiórcze traktowanie Pisma św, lub zupelne ignorowanie go można zauważyć. Jest to tworzenie Boga ,a raczej "boga", który najbardziej w zyciu by mi odpowiadał i nad ktorym miał(a) bym kontrolę i władzę. Który spełniał by tez moje potrzeby, zapatrywania i wypełniał moją własną wolę. Wydaje mi sie ,ze dość dużo ostatnio w Kościele jest uczniów "idacych do Emaus" rozczarowanych, bo spodziewali się,że "On wyzwoli Izraela". Bez wiernego i pokornego poznawania Boga ,bez Ducha "ktory doprowadzi nas do pełni prawdy" we wspólnocie i jedności(nie chodzi o formalną jedność), teologiczne rozważania sa tylko naiwną paplaniną... Pozdrawiam ciepło. Mika Odpowiedz Link Zgłoś
joanna0001000 Re: Teologia to nie skała 09.03.06, 14:44 Przeczytawszy wszystkie wypowiedzi nicka 3 można byłoby zacytować jako motto fragment wiersza KI Gałczyńskiego: ,,sen wariata śniony nieprzytomnie”. Zastanowiwszy się jednak nad całością dostrzega się dobrze przemyślaną doktrynę religijną. Oto jej składniki: - brak Boga żywego, osobowego, a więc Boga takich religii jak judaizm , mahometanizm i chrześcijaństwo, - zabranie Boga człowiekowi i Bogu człowieka , ze wszystkimi wartościami po obu stronach, -otoczenie pustką Stwórcę i Stworzenie, - zapełnienie tej pustki przez tzw, „ sumienie zbiorowe” i kolejne wcielenia bytu - ogołocenie człowieka z wartości duchowych, a tym samym zrealizowanie odwiecznego dyktatu Szatana, który człowieka chciał mieć właśnie takim - bez wartości duchowych. Było to i nadal jest przedmiotem walki Szatana z Bogiem - spór oczłowieka. ,Sumienie zbiorowe”, czyli świadomość społeczeństwa, ma być ukształtowana przez teologów postępu, którzy na czarne powiedzą białe, a na białe czarne. Nie wolno inaczej, bo się nie szanuje praw człowieka, zgodnie z systemową zasadą relatywizmu. Prawa człowieka, które odmawiają praw innym, ograniczają je do wybranego systemu wartości, a właściwie antywartości, bo tylko one mają się liczyć w świetle nowej doktryny religijnej, która z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego. Cała ta zawierucha wokół mniejszości seksualnych idzie w tym kierunku, aby terroryzować, męczyć społeczeństwo, które chciałoby funkcjonować spokojnie, bez napięć tego typu, co gorsza, wmawia się mu jak żydowi chorobę brak tolerancji. Inne rodzaje terroru. Jesteś wierna nauce Kościoła, to i tak jesteś głupia, choćbyś miała stopień naukowy, pytam to nie terror.? Albo, masz tradycyjne poglądy na rodzinę: ,, jesteś osobnikiem mniej wartościowym”, pytam po raz kolejny: nie jest to terror? To jest w wypowiedziach ,,nicka”. Manipulowanie ,,sumieniem zbiorowym”, a właściwie świadomością społeczną w dobie globalizacji jest niebezpieczne, a jednocześnie niebywale proste. Kreując osobiscie obraz świata ,,wielcy prorocy religii uniwersalnej” tłuumaczą to kolejną metamorfozą, doskonalszym wcieleniem bytu. Choć byłoby to już samo dno, na które upadł człowiek, powiedzą, że w tym błocie jest dość przyjemnie. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 antropomorfizmy i moherowe porządki 14.03.06, 23:32 słuchaj, myślę, że Nicky-Tree to jakieś jeszcze młode, poczciwe pacholę; no bo jak inaczej można tłumaczyć to naiwne, antropomorficzne wyobrażenie Boga: hę, Bóg "we wzajemnej interakcji", a więc zależny od czasu - istotnie stąd już blisko do nietzschańskiego "Bóg umarł" (ale za to, proszę państwa, mamy Zaratustrę); albo to beztroskie mylenie dwóch porządków - formalnego i ontologicznego (bytu) - w apoteozie kultury a la Derrida (więc chyba jednak nie europejskiej, bo ta potrafi te porządki odróżnić przynajmniej od czasu krytycznej analizy dowodu ontologicznego św. Anzelma z Canterburry). ---------------------------------------------------------------------- wkrótce moher znakomity stąd wymiecie łże-elity bęc! Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: ale sutannę to jednak mógłby założyć 15.03.06, 00:36 Bo bardziej wygląda na świeckiego intelektualistę niż duchownego. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 Re: ale sutannę to jednak mógłby założyć 15.03.06, 00:57 Oczywiście, masz rację; ale my tu z joanną0001000 obgadujemy (jak to na kotłunów ciemnogrodzkich przystało) pewnego innego dyskutanta; których to Was wszystkich gorąco pozdrawiamy, drogie dziatki. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtek_2000 glaca 15.03.06, 01:03 znaczy się, kołtunów, a nie kotłunów, chciałem powiedzieć... ------------------------------------------- wkrótce moher już na cacy łże-elitom da po glacy bęc! Odpowiedz Link Zgłoś