Dodaj do ulubionych

Piraci walczą z Amerykanami u wybrzeży Somalii

19.03.06, 14:56
Raz już amerykanie dostali łomot w Somali. Będzie remis ? Czy 2:0 ?
Obserwuj wątek
      • node Re: Amerykanie przyłączyli się do koalicji 19.03.06, 15:49
        Ten news jest o tyle wazny, ze do tej pory piraci chowali sie jak mogli przed
        statkami wojskowymi, bo w tego typu konfrontacji nie mieliby najmniejszych
        szans.

        Tym razem zaatakowali, co oczywiscie skonczylo sie dla nich w sposob oczywisty -
        - zniszczony statek i musieli sie poddac albo zginac. To co jest ciekawe, to to
        ze zaatakowali. Poniewaz w tamtym regionie islamskie grupy tez sa bardzo
        aktywne, znaczenie tego wydarzenia zastanawia Amerykanow.
      • piotr228 Przestańmy ujadać na USA 19.03.06, 16:26
        Tak się składa, że natrafiła i zatrzymała:
        news.bbc.co.uk/2/hi/africa/4822722.stm
        Typowym jest jedynie ujadanie na usa za całokształt.

        > I jak zwykle koalicja "nie natrafiła" na piratów i nikogo nie zatrzymała?
        > Typowe
    • rudy102_t_34_85 Sposób na piratów. 19.03.06, 20:11
      Użycie okrętów marynarki wojennej jest w tym wypadku kosztowne i mało efektywne.
      To nie czasy kpt.Kidda czy sir.Drake'a kiedy piraci posiadali całe flotylle
      okrętów tak dużych i dobrze uzbrojonych jak królewskie galeony.Morscy
      rozbójnicy z Somalii (i z innych rejonów np.cieśniny Malakka) operują z
      zamaskowanych baz nadbrzeżnych używając małych,szybkich motorówek z
      kilkuosobowymi załogami.Kiedy grupa takich "insektów" otoczy duży i ociężały
      statek handlowy ostrzeliwując go z rk-mów i granatników to szanse ratunku są
      niewielkie...Z drugiej strony na widok okrętu wojennego błyskawicznie zmykają w
      kierunku lądu i szukaj wiatru w polu-no chyba że są właśnie zajęci abordażem
      jak w w/w przypadku.Walka z nimi wygląda jak polowanie na muchy z
      maczugą.Najbardziej sensowną metodą wydają się być regularne patrole okrętów
      wojennych wzdłuż wybrzeża-tyle że to kosztuje bardzo dużo pieniędzy.Bogaci tego
      świata ich nie dadzą bo somaliscy piraci nie zagrażają transportowi surowców
      strategicznych (ropy czy gazu) a los statków "tanich bander" z ładunkiem
      żywności czy chińskich trampek ich nie obchodzi-okup zapłaci armator albo wrecz
      rodziny porwanych marynarzy.Gdyby nie strategiczne położenie Somalii i związki
      piratów z islamistami to USA nie wysłałoby tam nawet jednej pordzewiałej łajby.
      Skuteczne rozwiązanie problemu jest w/g mnie możliwe na 2 sposoby:
      1)Wyposażenie statków cywilnych i ich załóg w broń.
      Aby uniknąć wszelkich problemów byłaby to broń typu "non lethal" czyli nie
      zabijająca.W ostatnim czasie opracowano wiele takich urządzeń np.działka
      mikrofalowe,lasery oślepiające czy broń akustyczna.Wbrew pozorom nie są to
      zabawki.Przekonali się o tym somalijscy piraci usiłujący niedawno uprowadzić
      luksusowy liniowiec wycieczkowy "Seaborn Spirit" (por.WTO 2/06).Mieli
      pecha,bo "Seaborn" miał na pokładzie akustyczne "działa" LRAD (Long Range
      Akustic Device) obsługiwane przez zawodowych wojskowych na etacie.Wysyłane
      przez nie kierunkowe stożki dżwięku o wys.częstotliwości powodują reakcje
      bólowe i utratę przytomności.Piraci musieli się wycofać mimo że mieli
      granatniki przeciwpancerne...Problem jest jednak w kosztach.Takie zabawki są
      b.drogie a armatorzy "tanich bander" nie mają często pieniędzy na remont
      statków czy pensje dla załogi. "Seaborn Cruise Line" oferuje rejsy wycieczkowe
      dla osób mających co najmniej 1mln$. na koncie więc oni mogą sobie pozwolić...
      Znacznie taniej byłoby rozdać marynarzom zwykłe "kałasznikowy" co mogłoby być
      równie skuteczne.W latach 70-tych sowieci zrobili tak z jednostką cywilną
      przwożącą ważny ładunek dla jednego z "państw zaprzyjażnionych" w Azjii Pd. bo
      trasa rejsu wypadała przez obszar "zapiracony" (półwysep Malajski).Piraci
      faktycznie zaatakowali i zwiewali potem gdzie pieprz rośnie.Przez jakiś czas
      potem ŻADEN statek oznaczony sierpem i młotem nie był tam niepokojony!
      Jak widać to działa tylko byłyby problemy natury prawnej.Prywatny armator
      przwożący trampki to nie to samo armator państwa totalitarnego przwewożący
      aparaturę wojskową...
      2)Użycie do walki statków pułapek wyglądających jak cywilne ale posiadających
      zamaskowane uzbrojenie.
      Pomysł tak prosty że aż dziw że do tej pory nie wykorzystany.Byłaby to prosta
      kontynuacja "krążowników pomocniczych" z czasów wojen światowych.Używany statek
      handlowy + trochę starych pukawek z demobilu + przeszkolona załoga (mogą to być
      etatowi wojskowi).Koszty minimalne a efektywność wysoka.Płynie sobie u wybrzeży
      taki odrapany "tramp" pod panamską banderą i kusi jak lep na muchy.Piraci myślą
      sobie "a to okazja" i atakują.Po pierwszych strzałach statek stopuje
      maszyny,uradowani piraci podpływają bliżej aby dokonać abordażu a tu...opadają
      osłony maskujące i pokazuje się przykra niespodzianka w postaci np.sprzężonych
      działek 23mmm (polskiej konstrukcjii zestaw morski "Wróbel").Z odległości 200-
      300 metrów ogień jest zabójczy.Jednej podziurawionej balii można pozwolić uciec
      aby załoga opowiedziała kolegom co ich spotkało.Wiele to im nie pomoże bo
      następnym razem statek-pułapka będzie wyglądał całkiem inaczej-inna
      bandera,inna nazwa,dodatkowe nadbudówki atrapy z dykty itp..Jeśli wypuścić w
      rejon Somalii całą flotyllę takich jednostek to wkrótce piraci będą uciekać na
      widok każdego napotkanego statku!Oczywiscie ci co przeżyją...
      Sugeruję aby Polska Marynarka Wojenna stworzyła taką nowoczesną flotę kaperską
      i zgłosiła ją do sił stabilizacyjno-porządkowych NATO a.ONZ! Przy minimalnych
      nakładach finansowych stalibyśmy się naprawdę pożyteczni i niezastąpieni.
      • prosiak25 Re: Sposób na piratów. 19.03.06, 21:10
        to ja mam lepszy pomysl zamiast bawic sie w jamesa bonda i w statki kameleony
        (nie stosuja tego bo to za drogie a poza tym szansa ze trafia akurat na taki
        statek jest taka jak wygrana w totolotka piraci to nie sa idioci oni najczesiej
        wiedza co jaki statek przewozi. bezpieczenstwo rejsu jestw interesie armatorow
        jest ) niech kazdy armator do zalogi zatrudni kilku bylych komandosow tak jak to
        robia w iraku jak piraci podplyna to nie sadze aby mieli szanse z doborowymi
        strzelcami ktorzy im odstrzela lby zanim zdaza wejsc na poklad koszt
        zatrudnienia zalozmy 5 komandosow bedzie niewielki a armator jest spokojny i
        napewno od towarzystea ubezpieczeniowego wytarguje mniejsza cene z racji dobrze
        zabezpieczonego statku przed napadem.
        • rudy102_t_34_85 Re: Sposób na piratów. 20.03.06, 15:18
          Pomysł owszem,owszem tylko musieliby to załatwić sami armatorzy a oni wolą
          oszczędzać na wszystkim.Nie wiem też jak międzynarodowe legislacje regulują
          kwestie broni na statkach cywilnych ("Seaborn Spirit" był potencjalnie bardzo
          zagrożony ze względu na bogatych pasażerów ale miał tylko broń "non lethal").
          Statek-pułapka byłby natomiast regularną jednostką marynarki
          wojennej,uzbrojonym okrętem pomocniczym.Za jego pomocą możnaby programowo
          zwalczać morską przestępczość tak jak to robi się obecnie przy użyciu
          klasycznych (drogich i nieefektywnych) okrętów wojennych typu korweta czy
          niszczyciel rakietowy.To że piraci mają cynk co będzie przepływało i co
          przewoziło nie jest problemem.Podczas 2ej. wojny niemieckie krążowniki
          pomocnicze otrzymywały (ze żródeł wywiadowczych) informacje jakie jednostki
          będą w danym rejonie przebywać i do nich właśnie się upodabniały aby zmylić
          zarówno ofiary jak tropiące je okręty wojenne.Obecnie uzyskanie takich
          informacjii to żaden problem.Wiadomo np. że z RPA do Jemenu płynie właśnie
          motorowiec NIEWOLNICA ISAURA pod banderą Panamy z ładunkiem złota i
          diamentów.Załoga okrętu pomocniczego błyskawicznie upodabnia swoją jednostkę do
          ISAURY począwszy od kształtu nadbudówek i koloru kadłuba na nazwie
          skończywszy.Potem kieruje się w stosowny rejon...Wykonawszy dobrą robotę
          zmienia się błyskawicznie w drobnicowiec LEONCIO SANCHEZ wiozący chińskie
          skutery do Zimbabwe.Przy sprawnej załodze i odpowiednio przygotowanych środkach
          taka metamorfoza zajmuje 4-6 godzin (tyle robili to Niemcy).Grupa kilku takich
          jednostek rozwiązałaby problem piractwa w Somalii przez-góra-3 miesiące;proszę
          zauważyć że piratów nie trzebaby szukać ani gonić,sami przyjdą prosto do
          matni...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka