Białoruś: Akcje solidarności z więźniami polity...

01.04.06, 18:56
Niech żyje Wolna Białoruś!
    • sliwaszef Białoruś: Akcje solidarności z więźniami polity... 01.04.06, 18:58
      Takie akcje są ważne, bo wielu ludzi na Białorusi nigdy nie widzaiła masowych
      ruchów opozycyjnych, a Internet na Białorusi, chć żadko spotykany, jest na
      cenzurowanym. Żeby tylko częściej i również na prowincji...
      • deoand Re: Białoruś: Akcje solidarności z więźniami poli 01.04.06, 19:08
        Więźniowie politycznio czyli terroryści zachodu i Kaczylanu powinni być
        wywiezieni na Sybir albo na Bronx w NY ...

        Każdy naród musi eliminowac zdrajców wszelkimi metodami jak chce
        przeżyc ....
        Polska była 200 lat pod zaborami i niestety niedługo następne ...

        a Łukaszenka tak jak Piłsudski ... utrzymuje tożsamośc narodową ...
        ... jakoś nie wykreślił słowa Białoruś i nie przemianował na Ruś ...

        choć między Bogiem a prawdą tak powinno być ....
        • gru645 jestes kolejnym kandydatem do psychuszki 01.04.06, 19:14
          spiesz sie bo cie twój idol ubiegnie
          • jankowski1960 Re: jestes kolejnym kandydatem do psychuszki 01.04.06, 19:15
            robimy akcje charytatywna na rzecz polskich glodujacych dzieci
            • raffus Co ma piernik do wiatraka ? 01.04.06, 22:41
        • konread Re: Białoruś: Akcje solidarności z więźniami poli 01.04.06, 19:48
          Deoand, twój mózg najwyraźniej jest chyba pod czyimś zaborem, zastanów się pod
          czyim. Według Twojej logiki, kiedy Polska była pod zaborami, cały jego naród
          powinien zostać wycięty w pień, jako potencjalnych zdrajców wobec oficjalnych
          zaborczych rządów.
          Tożsamość narodowa??? A i ilu białorusinów mówi w ojczystym a ilu w rosyjskim
          języku?
          Lecz się człowieku
        • kwiecien45 Re: Białoruś: Akcje solidarności z więźniami poli 01.04.06, 21:50
          Polska pod zaborami była niespełna 120 lat nie 200.
          Coś ci się KGB-isto popie...o.
          Trzeba się uczyć na kursach u baćki a nie wódkę chlać i dziwki macać.
          Z jęzkiem też polskim tawariszcz białaruskij czukcza z Czeka cienko.
          Ponadto w Polsce jest powiedzonko:
          "Nie strasz nie strasz bo się zesrasz".
          A Polacy do strachliwych nie należą.
        • gmanchuel Re: Białoruś: Akcje solidarności z więźniami poli 01.04.06, 22:28
          Do deoand
          Lukaszenka "utrzymuje" tozsamosc narodowa likwidujac jezyk bialoruski !!!!
        • raffus deodand = debil 01.04.06, 22:41
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Białoruś: Akcje solidarności z więźniami poli 02.04.06, 22:49
          > a Łukaszenka tak jak Piłsudski ... utrzymuje tożsamośc narodową ...
          > ... jakoś nie wykreślił słowa Białoruś i nie przemianował na Ruś ...

          A to bałwan, no pęknę ze śmiechu! Chcesz wiedzieć, jak Łukaszenka "podtrzymuje"
          tożsamość narodową, to przeczytaj tu:

          Jak Łukaszenko fałszuje historię serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,2865779.html

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          → → → → → → → → → →
    • ben_shaprut Niech Żyje! Pogoń!!! 01.04.06, 19:50
    • prawdamoimmieczem Poronienie na dzień życia 01.04.06, 20:24
      Czy ktoś kiedyś widział coś podobnego? Bezczelny Łukaszenka nie tylko urąga
      Kondolizie, co to jeszcze w kwietniu 2004 roku zarządziła, że na Białorusi "czas
      na zmiany", nie tylko lekce sobie waży groźne pomruki Eurokołchozu, ale rzuca
      wyzwanie nawet nieubłaganym prawom dziejowym! Jak wiadomo, nieubłagane prawa
      dziejowe powiadają, że po dyktaturze przychodzi demokracja, a potem... no,
      mniejsza z tym. Nie tylko rzuca wyzwanie nieubłaganym prawom dziejowym, ale w
      dodatku oskarża Unię Europejską, a Polskę w szczególności, że próbowała
      inspirować zamieszki w stołecznym Mińsku. Takie bezczelne i przede wszystkim
      bezpodstawne oskarżenia można tylko energicznie zdementować, toteż właśnie
      dementujemy, bo jak wiadomo: "oni kłamią, my mówimy prawdę". Co prawda książę
      Gorczakow mawiał, że nie wierzy nie zdementowanym informacjom prasowym, ale nie
      dementować - też źle. I tak źle, i tak niedobrze, więc z dwojga złego lepiej już
      chyba zdementować. Niech tam książę Gorczakow mówi sobie, co chce, a w Polsce i
      tak każde dziecko wie, żeśmy się do białoruskich wyborów wcale nie wtrącali.

      Inna rzecz, że tak ściśle między nami, jest pewna przesłanka, która białoruskie
      oskarżenia pod adresem Polski poniekąd usprawiedliwia. Chodzi o to, że te
      mińskie rozruchy miały wyjątkowo niemrawy, żeby nie powiedzieć - partacki
      przebieg. Wprawdzie rozstawiono kilka czy nawet kilkanaście namiotów, co miało
      zamarkować nieugiętą determinację w obronie demokracji, ale obrońcy najwyraźniej
      nie dopisali. Organizacje pozarządowe, które monitorowały sytuację w czasie
      rzeczywistym, tłumaczyły się mrozem i groźną postawą okrutnych siepaczy
      Łukaszenki, ale tajni współpracownicy sugerują, że przyczyna mogła być inna.
      Demonstrantom wynagrodzenie podobnież wypłacono z góry, a nie - jak Pan Bóg
      przykazał - z dołu, dopiero po ostatecznym zwycięstwie. Na Ukrainie "filantrop"
      zrobił jak się należy, toteż determinacja demonstrantów była nieporównanie
      większa, chociaż mrozy były bardziej siarczyste. Nie jest zresztą wykluczone, że
      większość forsy została przez naszych miłośników demokracji na Białorusi
      zwyczajnie i zawczasu rozkradziona. Dowodów oczywiście nie ma, ale te namioty...
      Policzmy: sama Unia Europejska dała co najmniej 9 milionów € oficjalnie,
      podobnie amerykański Departament Stanu, co to wyasygnował co najmniej 12 mln $.
      Gdyby takie pieniądze wydano zgodnie z przeznaczeniem, to każdy z namiotów
      ustawionych na mińskim placu powinien być co najmniej tak bogaty, jak namiot
      wezyrski pod Wiedniem w 1683 roku. Tymczasem - i namiotów jak na lekarstwo i w
      środku mizeria...

      Co tu dużo mówić: podejrzenia o polską inspirację nie są tak całkiem pozbawione
      podstaw. Inna rzecz, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Skoro
      najwyraźniej nie jest zapisane w górze, że demokracja na Białorusi ma zapanować
      już od marca 2006 roku, to niech przynajmniej nasz rodak na to konto się pożywi,
      pobuduje czy chociaż położy sobie glazurę w ubikacji. Drugiej takiej okazji może
      nie być, bo na przyszły raz zadanie implantowania demokracji na Białorusi może
      zostać zlecone Niemcom, co to z Białorusinami też mają swoje doświadczenia. Może
      oni będą mieli więcej szczęścia, a przez ten czas i Łukaszenka trochę się
      zestarzeje, a pod bokiem wyrośnie mu jakiś rywal, na którego będzie można
      postawić, jako na "naszego sukinsyna"?

      Wygląda bowiem na to, że przyczyna porażki demokracji na Białorusi bierze się
      stąd, że prostacki Łukaszenka nie dopuszcza do pojawienia się tam tzw.
      oligarchów. Tymczasem na przykład w Polsce demokracja oparta jest na solidnych
      podstawach. Przy "okrągłym stole" do rozkradania państwa dopuszczono zarówno
      stronę rządową, jak i społeczną, dzięki czemu razwiedka stała się "klasą dla
      siebie" - świadomą swego grupowego interesu elitą, która skutecznie umie bronić
      swego ekskluzywnego charakteru przed intruzami. Jak trzeba to potrafi stworzyć
      partię jednorazowego użytku, a następnie przekształcić ją w inną, co to "pojawia
      się i znika", niczym ów Józek, któremu Beata Kozidrak nie chciała darować tej
      nocy. Podobnie na Ukrainie. Weźmy panią Julię Tymoszenko, która wprawdzie przez
      pewien czas popadła w niełaskę u pana red.Michnika, ale teraz znowu jest "naszą
      duszeńką". Osoba z pierwszorzędnymi "korzeniami", weszła do nomenklaturowej
      rodziny i od rzemyczka do koniczka, tzn. od wypożyczalni pornograficznych kaset,
      poprzez Ukraińską Benzynę, doszła do prawdziwej fortuny dzięki uzyskanej od
      Gazpromu wyłączności na obrót rosyjskim gazem. Wtedy uznała, że dalsza kuratela
      ze strony "łajdaka" Kuczmy zaczyna jej ciążyć i nieodwołalnie wkroczyła na
      nieubłaganą drogę demokracji, co wprawiło w zachwyt wszystkich naszych
      demokratów, od prezydenta Kwaśniewskiego do Michała Kamińskiego. Kiedy więc
      "pomarańczowa rewolucja" zwyciężyła i niedawni współpracownicy "łajdaka" Kuczmy
      odesłali go na polityczną emeryturę, Julia Tymoszenko została premierem przy
      prezydencie Juszczence. Od razu zaczęła "walczyć z korupcją" i na początek
      unieważniła prywatyzację Kriworożstali, zapowiadając dalszych 3000 unieważnień.
      Tego już prezydentowi Juszczence było za wiele. Owszem - powiadał - można
      unieważnić tak ze 20, góra 30 prywatyzacji, niech tam i czerń ma trochę radości,
      ale zbyt wiele "populizmu" może obrócić się przeciwko demokracji. I słuszna jego
      racja, bo wiele wskazuje, że wybory wygra reprezentujący "łajdaków" Janukowycz.
      W tej sprawie nasze elity opowiedziały się za prezydentem Juszczenką w całej
      rozciągłości, a "GW" nawet się pryncypialnie od Julii Tymoszenko odcięła, nie
      bacząc na pierwszorzędne "korzenie". Jużci, każdy wie, że w domu wisielca nie
      należy rozprawiać o sznurze. Toteż i dzisiaj prezes Balcerowicz nieubłaganym
      palcem wytyka Sejmowi "złamanie prawa" poprzez podjęcie uchwały o powołaniu
      "bankowej" komisji śledczej. Uchwała ta jest sprzeczna z konstytucją, tak samo
      jak sprzeczna z konstytucją była sejmowa uchwała lustracyjna z 28 maja 1992
      roku. Widać wyraźnie, że to, co jest niedobre dla demokracji na Ukrainie, jest
      niedobre dla demokracji również w Polsce, więc nieomylny to znak, że i
      demokracja w obydwu naszych krajach musi wykazywać wiele podobieństw, a może
      nawet jest identyczna? Wykluczyć tego nie można, zwłaszcza gdy się zważy, że u
      narodzin obydwu naszych demokracji stał ten sam położnik w osobie "filantropa",
      któremu najwidoczniej właśnie ta ziemia została obiecana jeśli nie przez samego
      Pana Boga Wszechmogącego, to w każdym razie - przez prezydenta Busha. I ciekawa
      rzecz - na Białorusi demokrację poddał aborcji zatwardziały Łukaszenko, a u nas
      Platforma Obywatelska, nie zważając na Dzień Życia, usiłuje poddać aborcji całą
      IV Rzeczpospolitą.

      S. Michalkiewicz
      • kwiecien45 Re: Poronienie na dzień życia 01.04.06, 21:58
        W sumie to pański tekst jako całość nie trzyma się panie Michałkiewicz kupy.
        Ale detalicznie nie jest źle.
        Proszę pracować nad systemowym widzeniem problemu jako sieci zwiazków
        przyczynowo skutkowych.
    • kwiecien45 Ten wąsik, ach ten wąsik, ten wzrok, ten lok, ten 01.04.06, 21:46
      Ten wąsik, ach ten wąsik, ten wzrok, ten lok, ten dąsik, i wdzięk, i lęk i
      mina , ta mina to z Chaplina...
    • gmanchuel Fajna bialoruska mlodziez 01.04.06, 22:34
      Fajna bialoruska mlodziez.
      Moze bedzie dlugo ale na pewno zwyciezaja !
      Trzymajcie sie !
      • nysanin1 Re: Fajna bialoruska mlodziez 02.04.06, 07:31
        A Lachewicz mistrzem swiata wagi ciezkiej.
    • donald_2005 Białoruś - największy destabilizator na świecie 01.04.06, 23:48
      Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że Prezydent Łukaszenko
      całkowicie nie panuje nad sytuacją w swoim kraju, co zagraża światowemu
      bezpieczeństwu. Białoruś jest według tego co mówią jej władze wylęgarnią
      terrorystów No. 1. Chyba nie ma innego kraju na świecie, w którym W CENTRUM
      STOLICY mogłoby się zebrać 20 000 TERRORYSTÓW. A tydzień później w parku znowu
      się spotkało w biały dzień kilkanaście tysięcy terrorystów.
      Taki przwyódca jest nic nie wart. Prezydent Putin, zawzięty wróg terrorystów,
      któy jako jedyny ma wpływ na to co się dzieje w Mińsku, powinien czym prędzej
      zmienić tak nieudolne władze.
Pełna wersja