Dodaj do ulubionych

Poznań: Zastrzelenie włamywacza było obroną kon...

10.04.06, 13:30
I BARDZO DOBRZE!!!
Obserwuj wątek
        • basiahm Re: Dlaczego nie? 10.04.06, 14:21
          Jesli przekraczasz linie brzegowe obcego terytorium, mozesz dostac kulke. Takie
          sa standardy miedzy krajami swiata. A kto chce wejsc na moje podworko, musi
          wejsc i zapukac do drzwi, a nie chodzic dookola domu. Wcale mi nie zal tych
          Japonczykow, ktorzy zapewne byli ciamajdami i nie nauczyli sie podstawowych
          zasad zachowania w obcym kraju. Wiedza szkolna nie wystarczy.Trzeba dzieciom
          przekazywac wiedze zyciowa, a nie jedynie- wysylac do szkoly i korepetycje az
          do nocy, jak to robia Japonczycy.
          • avin Re: Dlaczego nie? 10.04.06, 14:32
            basiahm napisała:

            > Jesli przekraczasz linie brzegowe obcego terytorium, mozesz dostac kulke.
            Takie
            >
            > sa standardy miedzy krajami swiata. A kto chce wejsc na moje podworko, musi
            > wejsc i zapukac do drzwi, a nie chodzic dookola domu. Wcale mi nie zal tych
            > Japonczykow, ktorzy zapewne byli ciamajdami i nie nauczyli sie podstawowych
            > zasad zachowania w obcym kraju. Wiedza szkolna nie wystarczy.Trzeba dzieciom
            > przekazywac wiedze zyciowa, a nie jedynie- wysylac do szkoly i korepetycje az
            > do nocy, jak to robia Japonczycy.
            Dziadzio byl w UB a tatus w SB?
            • viking2 Re: jezeli kiedys 11.04.06, 03:54
              nemo123 napisał:

              > przez przypadek sobie cos zrobisz, nie miej zalu gdy inni nie udziela Ci
              > pomocy; oni po prostu mysla tak jak Ty

              Bzdura, kolego. Co niby "sobie zrobi przez przypadek"? Zbije w domu szybe, tak,
              ze mu kawalki szkla przetna tetnice? A co ma do tego prawo do obrony koniecznej?
              Wszystko jedno, czy wolno mu miec w domu tuzin armat, czy nie wolno nawet miec
              nawet igly szewskiej, to i tak musi dzwonic po pogotowie, bo jak mu ktokolwiek
              inaczej pomoze? Co, ludzie biegaja po ulicach i zagladaja nieproszeni do cudzych
              domow czy ktos "sobie czegos nie zrobil przez przypadek"? To tym bardziej jest
              potrzebne prawo, ze mozna walic do intruzow jak do kaczek...
          • tztz3 USA 10.04.06, 18:45
            Pamiętam tą sprawę... rozumiem zabić kogoś w obronie koniecznej, kto się
            zachowuje *agresywnie* - niestety w USA zbyt często feruje się wyroki na
            podstawie precedensów, na ślepo, bez uwzględniania argumentów.

            W ogóle cały system prawny i sądowniczy jest trochę jakby z innej planety w
            porównaniu do Polskiego.
            • geminix Re: USA 10.04.06, 21:27
              tztz3 napisał:

              > Pamiętam tą sprawę... rozumiem zabić kogoś w obronie koniecznej, kto się
              > zachowuje *agresywnie* - niestety w USA zbyt często feruje się wyroki na
              > podstawie precedensów, na ślepo, bez uwzględniania argumentów.
              >
              > W ogóle cały system prawny i sądowniczy jest trochę jakby z innej planety w
              > porównaniu do Polskiego.

              Dlatego w Polsce syn prezydenta może bezkarnie po pijaku okaleczyć na całe
              życie niewinną osobę i zniszczyć życie jej rodziny.
              Gdyby w Polsce było prawo precedensu sędzia STO razy by się zastanowił zanim by
              wydał wyrok taki czy inny wyrok, bo to by oznaczało, że od tej pory można
              jeździć po alkoholu i okaleczać przechodniów i nie grozi za to NIC.
              • cyberrafi Re: USA 10.04.06, 23:45
                Stosowanie precedensów jest dość kontrowersyjne, ja tego zdecydowanie nie
                popieram ale nie o to tu idzie. Wszyscy natomiast powinniśmy twardo domagać się
                od naszych parlamentarzystów prawa do zdecydowanej obrony życia i majątku.
                Politycy powinni mieć swiadomość, że w przypadku prób ograniczania takiego prawa
                nie mają szans na głosy wyborach. Pod tym względem USA powinno być dla nas wzorem.
          • paskudaprawdziwa Re: Dlaczego nie? 10.04.06, 20:32
            Zgadzam sie z Basiahm,

            Dzieki tragedii sutendow japonskich dzisiajsza Japonia wie co jest "intrudor" w
            USA i ze tenze intrudor moze byc zastrzelony w g;orii prawa.

            Prawo ma chronic ofiary i zapobiegac mnozeniu ofiar i to jest jego
            pierwszorzedne zadanie.

            Ostatecznie, gdzie czlowiek moze sie czyc bezpiecznie? Pozostal tylko dom.

            To wlasnie dom ma byc tym szczegolnym miejscem, gdzie moje prawo terytorialne
            powinno byc szanowane i zabepezpieczone. Panstwo powinno mi to zabezpieczac.
            Jesli ktos je naruszy, bez mojej zgody moje terytorium to ma poniesc jasne i
            przewidzine prawem konsekwencje.


            Zastrzelenie intruza jest drastycznym aktem, jest czasem zlem koniecznym dla
            budowania "dobra" czyli poczucia bezpieczenstwa zwyczajnych obywateli.

            Zabicie intruza jest tragedia ludzka, bo z tym trzeba zyc dalej, ale lepsze
            jest to zlo, niz budowanie poczucia bezkarnosci dla walesajacch sie, z glodami
            zycia, nocnych "hord", co gorsza pijanych, czesto nacpanych.

            Ci, potencjalni intrudorzy maja wiedziec, ze nie ma bezkranosci, ze moga byc
            nie tylko okaleczeni, ale nawet stracic zycie. Bo zwyczajny czlowiek ma prawo
            bronic sie przed nimi, a nie drzec ze strachu, bo jest kompletnie bezbronny i
            wydany na laske i nielaske intrudorow, ktorych zamiary nigdy nie sa przyjazne,
            zlodziei, gwalacicieli, bandytow... czesto narkomanow, czesto pijakow, czesto
            chorych psychicznie... generalnie najczesciej nieprzystosowanych spolecznie i
            nieszczesliwych ludzi, ktorzy licza ze "im sie uda", ze ujdzie to bezkarnie,
            albo "prawie bezkarnie".
            Prawo jest w istocie "osadem", "ocena" a wiec wychowywaniem, tez prewencja
            przed cyznami, albo przyzwlaniem na nie. A czlowiek, w tym zlodziej, jest
            istota rozmumna, kieryjaca sie rachunekiem strat i zyskow.


            paskuda.blox.pl

            • rmstemero Dlatego nie! 12.04.06, 23:40
              paskudaprawdziwa napisała:

              > Dzieki tragedii sutendow japonskich dzisiajsza Japonia wie co jest "intrudor" w
              >
              > USA i ze tenze intrudor moze byc zastrzelony w g;orii prawa.
              >
              > Prawo ma chronic ofiary i zapobiegac mnozeniu ofiar i to jest jego
              > pierwszorzedne zadanie.
              Czlowiek pytajacy o droge nie jest agresorem. Ten kto do niego strzela jest
              najwidoczniej albo chory umyslowo albo chory ze strachu przed wszystkimi i
              wszystkim. A zastrzelony nie zas strzelajacy jest ofiara.


              >
              > Ostatecznie, gdzie czlowiek moze sie czyc bezpiecznie? Pozostal tylko dom.

              Czlowiek moze czuc sie bezpiecznie wszedzie. I powinien. I tak sie dzieje w
              dziesiatkach cywilizowanych panstw w ktorych nie ma maniakow biegajacych po
              ulicy z bronia. Wole tak jak w Szwecji niz tak jak w USA. Lepiej zrobic tak aby
              nie trzeba bylo sie panicznie bac - przyklad wielu europejskich krajow pokazuje
              iz jest to mozliwe. Do czego prowadzi psychoza samoobrony mozemy zobaczyc
              obserwujac i porownujac statystyki ilosci morderstw w USA i Kanadzie. W USA
              (gdzie prawo do samoobrony przez zastrzelenie drugiego czlowieka jest
              podmurowane powszechnym posiadaniem broni) morderst jest 8 do 10 razy wiecej niz
              w sasiedniej Kanadzie.


              > To wlasnie dom ma byc tym szczegolnym miejscem, gdzie moje prawo terytorialne
              > powinno byc szanowane i zabepezpieczone. Panstwo powinno mi to zabezpieczac.
              > Jesli ktos je naruszy, bez mojej zgody moje terytorium to ma poniesc jasne i
              > przewidzine prawem konsekwencje.
              >
              Naturalnie ze sie zgadzam. Ale jesli panstwo nie zabezpiecza (a powinno) to
              lekarstwem nie jest uzbrojenie spoleczenstwa lecz praca nad standartami zachowan
              spolecznych i wybor takiej opcji politycznej, ktora bezpieczenstwo bedzie
              gwarantowac.
              > Zastrzelenie intruza jest drastycznym aktem, jest czasem zlem koniecznym dla
              > budowania "dobra" czyli poczucia bezpieczenstwa zwyczajnych obywateli.
              >
              > Zabicie intruza jest tragedia ludzka, bo z tym trzeba zyc dalej, ale lepsze
              > jest to zlo, niz budowanie poczucia bezkarnosci dla walesajacch sie, z glodami
              > zycia, nocnych "hord", co gorsza pijanych, czesto nacpanych.
              >
              > Ci, potencjalni intrudorzy maja wiedziec, ze nie ma bezkranosci, ze moga byc
              > nie tylko okaleczeni, ale nawet stracic zycie.
              Nacpany i napity nie ma sklonnosci do refleksji. Uzbrojony obywatel moze sie tez
              napic albo nacpac a potem narobic kuku.

              Bo zwyczajny czlowiek ma prawo
              > bronic sie przed nimi, a nie drzec ze strachu, bo jest kompletnie bezbronny i
              > wydany na laske i nielaske intrudorow, ktorych zamiary nigdy nie sa przyjazne,
              >
              > zlodziei, gwalacicieli, bandytow... czesto narkomanow, czesto pijakow, czesto
              > chorych psychicznie... generalnie najczesciej nieprzystosowanych spolecznie i
              > nieszczesliwych ludzi, ktorzy licza ze "im sie uda", ze ujdzie to bezkarnie,
              > albo "prawie bezkarnie".
              > Prawo jest w istocie "osadem", "ocena" a wiec wychowywaniem, tez prewencja
              > przed cyznami, albo przyzwlaniem na nie. A czlowiek, w tym zlodziej, jest
              > istota rozmumna, kieryjaca sie rachunekiem strat i zyskow.
              >
              >
              > paskuda.blox.pl
      • deratyzacja22 Porownanie autorstwa "oceniajacego inaczej" 10.04.06, 14:50
        Alkud, japonscy turysci weszli na posesje amerykanina w bialy dzien, zapytac o
        droge. Bylem bardzo zdziwiony ze sedzia ktory ropatrywal ten case nie stworzyl
        nowego precedensu i nie skazal sprawcy.

        Opisywany przez Gazete przypadek to zupelnie inny case. Napastnik wtargnal w
        nocy, rozbil szybe, nie ulega watpliwosci ze obrona konieczna byla w pelni
        uzasadniona.

        Alkud, nie uwazasz ze powinno sie rozszerzyc definicje obrony koniecznej na
        napastliwych pedalow ktorzy zaczepiaja uzytkownikow kibla pubicznejo?????
        • aquinus Re: Porownanie autorstwa "oceniajacego inaczej" 10.04.06, 18:10
          deratyzacja22 napisała:

          > Alkud, japonscy turysci weszli na posesje amerykanina w bialy dzien, zapytac
          o
          > droge. Bylem bardzo zdziwiony ze sedzia ktory ropatrywal ten case nie
          stworzyl
          >
          > nowego precedensu i nie skazal sprawcy.
          >
          >
          Nie wiem, czy mam na myśli ten sam przypadek... Słyszałem relcję od rodziny z
          Ameryki, że istotnie, zdarzyło się, iż japoński student (liczba pojedyncza!
          Poza tym nie turyści) został zaproszony na party, ale po ciemku pomylił
          posesje. W dodatku słabo mówił po angielsku. Kiedy właściciel posesji
          krzyczał "freeze", ten zamiast stanąć w bezruchu, zaczął głośno perorować i
          gestykulować. Właściciel, nie namyślając się, strzelił. Skutek - wiadomy. Sąd
          uznał, że działał w obronie własnej, bo w ciemnościach nie miał możności
          rozpoznania, kim jest intruz ani jakie są jego zamiary, a wlazł na jego
          posesję. W tym względzie prawo stanowe było jednoznacznie po stronie owego
          właściciela.
        • framberg Re: Porownanie autorstwa "oceniajacego inaczej" 10.04.06, 22:15
          deratyzacja22 napisała:
          > Alkud, japonscy turysci weszli na posesje amerykanina w bialy dzien,
          > zapytac o droge. Bylem bardzo zdziwiony ze sedzia ktory ropatrywal ten
          > case nie stworzyl nowego precedensu i nie skazal sprawcy.

          Znam tę sprawę. To nie tak było. Turyści weszli na posesję, Amerykanin obawiał
          się ich więc kazał stanąć i nie ruszać się (w tłumaczeniu "zamarznij" - częsty
          zwrot w USA). Japoński chłopak ruszył do przodu i podniósł rękę, w której coś
          trzymał. Amerykanin sądził, że to broń. spóźniona reakcja mogła kosztować jego
          życie więc strzelił. Z japońskiej pary zginęła jedna osoba a nie turyści (czyli
          dwie lub więcej) jak piszecie.

          Co do twojej uwagi o skazaniu sprawcy - zależy kto jest sprawcą: Japończyk
          wtargnął na posesję (miała mały żywopłot - była więc oznaczona) i nie
          zastosował się do poleceń właściciela, które miały zagwarantować mu
          bezpieczeństwo. W dodatku błupio wymachiwał ręką, w której trzymał coś z lufą
          (okazało się, że aparat).

          To nieszczęśliwy wypadek. Jednak nie zawsze ten co ginie jest ofiarą, nie
          zawsze ten co ginie niewinny.
          W tym wypadku ofiarą był japoński turysta, on również był winny tej sytuacji.
          • bambukos Re: Porownanie autorstwa "oceniajacego inaczej" 10.04.06, 22:59
            framberg napisał:

            Japoński chłopak ruszył do przodu i podniósł rękę, w której coś
            > trzymał. Amerykanin sądził, że to broń. spóźniona reakcja mogła kosztować
            jego
            > życie więc strzelił.

            No tak, Amerykanin pewnie sądził, że USA jest jeszcze w stanie wojny z Japonią.
            Poza tym to niezła dzicz musi tam panować, skoro człowiek z bronią panikuje na
            widok zagubionego Japończyka z aparatem. To dopiero jest życie w permanentym
            strachu.

            To nieszczęśliwy wypadek. Jednak nie zawsze ten co ginie jest ofiarą, nie
            > zawsze ten co ginie niewinny.
            > W tym wypadku ofiarą był japoński turysta, on również był winny tej sytuacji.

            Tak samo za winną gwałtu można uznać zgwałconą w drodze donp. kina dziewczynę,
            bo przecież jak by nie wyszła z domu, to do gwałtu by nie doszło.
            • viking2 Re: Porownanie autorstwa "oceniajacego inaczej" 11.04.06, 04:03
              bambukos napisał:
              > Tak samo za winną gwałtu można uznać zgwałconą w drodze donp. kina dziewczynę,
              > bo przecież jak by nie wyszła z domu, to do gwałtu by nie doszło.

              G..no prawda. Dziewczyna idaca do kina nie pcha sie przez cudze patio, taras,
              salon, kuchnie i lazienke. A jak sie pcha, to nie do kina ona sie wybrala...
              Nikt nie proponuje strzelania do ludzi na ulicy tylko dlatego, ze przechodza
              chodnikiem naprzeciw furtki do czyjejs posesji, bo sa na terenie publicznym. Ale
              jak wejda na czyjes, to MUSZA wiedziec, ze wlasciciel tego "czyjegos" bedzie
              swojego bronil.
      • katecheta Pewnie fotografowali tajne obiekty :) 10.04.06, 22:53
        Czy widziałeś kiedy japończyka w Ameryce albo w Europie bez przyklejonego do oka aparatu fograficznego? Oni muszą wszystko sfotografować! Maja tak mało urlopu że dopiero po powrocie do domu siadają wygodnie w fotelu i patrzą na tysiace zdjęć żeby zobaczyć gdzie to oni byli w tym roku :)))
    • deratyzacja22 Polak nie pije, Polak sie uczy !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.04.06, 14:44
      Synalek nie dosc ze pijak to jeszcze wlamywacz? Rodzice tego wlamywacza
      powinni wniesc "ZAZALENIE" do siebie nie do prokuratora. Jak wychowali
      synalka? Jemu potrzebna byla ksiazka nie wodka. Rodzice powinni przepraszac
      do konca zycia osobe dzialajaca w obronie koniecznej. Czy oni zdaja sobie
      sprawe ze z powodu ich SYNALKA-pijaka ten czlowiek bedzie mial uraz do konca
      zycia?

      Rodzice napastnika mogliby cos zrobic dla spoleczenstwa. Prowadzic kampanie w
      celu oduczenia Polakow pijanstwa, nieuctwa, bezczelnej arogancji i bezdennej
      glupoty i szpanu.

      POLAK NIE PIJE POLAK SIE UCZY
    • menuet1 lub pogżebaczem 10.04.06, 14:56
      Ponieważ nie mam pistoletu to musiałbym użyć pogżebacza ,ale myślę ,że Sąd też
      by zakwalifikował do obrony koniecznej. Skrupułów nie miałbym żadnych...każdy
      kto robi zamach na mnie lub na moją własność musi się z tym liczyć.
    • krmichal Re: Poznań: Zastrzelenie włamywacza było obroną k 10.04.06, 15:14
      Zdażyło się kiedyś, że zsyp na moim piętrze był zapchany. Wynosząc śmieci
      poszedłem więc piętro wyżej. Oczywiście odruchowo wróciłem "do siebie" już na
      tym piętrze. Dopiero w przedpokoju poznałem, że to nie moje mieszkanie :)

      Nie chciałbym dostać kulki w głowę za taką pomyłkę...
      • avin Re: Poznań: Zastrzelenie włamywacza było obroną k 10.04.06, 15:39
        krmichal napisał:

        > Zdażyło się kiedyś, że zsyp na moim piętrze był zapchany. Wynosząc śmieci
        > poszedłem więc piętro wyżej. Oczywiście odruchowo wróciłem "do siebie" już na
        > tym piętrze. Dopiero w przedpokoju poznałem, że to nie moje mieszkanie :)
        >
        > Nie chciałbym dostać kulki w głowę za taką pomyłkę...
        Zbliza sie Wielkanoc, okres gdy chrzescijanie swietuja zmartwychstanie
        Chrystusa, ktory dla naszego zbawienia poniosl smierc na krzyzu i jak widac z
        wielu tu zamieszczonych postow dwa z gora tysace lat nauki przebaczania sobie
        wzajemnie win, nie odniosly najmniejszego skutku. Zamiast milosci blizniego
        panowalismy za to do perfekcji milosc do dobr materialnych i wlasnego
        bezpieczenstwa. Alleluja.
        • antykretyn Re: Poznań: Zastrzelenie włamywacza (awinowi) 10.04.06, 15:54
          avin napisał:

          > krmichal napisał:
          >
          > > Zdażyło się kiedyś, że zsyp na moim piętrze był zapchany. Wynosząc śmieci
          > > poszedłem więc piętro wyżej. Oczywiście odruchowo wróciłem "do siebie" ju
          > ż na
          > > tym piętrze. Dopiero w przedpokoju poznałem, że to nie moje mieszkanie :)
          > >
          > > Nie chciałbym dostać kulki w głowę za taką pomyłkę...
          > Zbliza sie Wielkanoc, okres gdy chrzescijanie swietuja zmartwychstanie
          > Chrystusa, ktory dla naszego zbawienia poniosl smierc na krzyzu i jak widac z
          > wielu tu zamieszczonych postow dwa z gora tysace lat nauki przebaczania sobie
          > wzajemnie win, nie odniosly najmniejszego skutku. Zamiast milosci blizniego
          > panowalismy za to do perfekcji milosc do dobr materialnych i wlasnego
          > bezpieczenstwa. Alleluja.

          Hossanna na wysokosci

          Zwroc sie z tym apelem do lobuzow,zlodziei i bandytow bo normalni
          ludzie rozumieja to i przebaczaja ,ale do czasu ,bo jezeli przeztepstwo
          staje sie regula i norma postepowania no to koniec z przebaczaniem
          i czas chwycic za bron.
          Pomimo przykazan NIE KRADNIJ ,NIE ZABIJAJ narody swiata nie znalazly
          przez cale wieki sposobu na regulowane wzajemnych stosunkow jak przez
          wojny czyli zabijanie.
          W takich ekstremalnych sytuacjach nawet KOSCIOL blogoslawil rycerzy zolnierzy
          idacych do boju na smierc w obronie wlasnych praw i wlasnego zycia.
          Tak ,ze z tym wybacza
        • antykretyn Re: Poznań: Zastrzelenie włamywacza (awinowi) 10.04.06, 15:57
          avin napisał:

          > krmichal napisał:
          >
          > > Zdażyło się kiedyś, że zsyp na moim piętrze był zapchany. Wynosząc śmieci
          > > poszedłem więc piętro wyżej. Oczywiście odruchowo wróciłem "do siebie" ju
          > ż na
          > > tym piętrze. Dopiero w przedpokoju poznałem, że to nie moje mieszkanie :)
          > >
          > > Nie chciałbym dostać kulki w głowę za taką pomyłkę...
          > Zbliza sie Wielkanoc, okres gdy chrzescijanie swietuja zmartwychstanie
          > Chrystusa, ktory dla naszego zbawienia poniosl smierc na krzyzu i jak widac z
          > wielu tu zamieszczonych postow dwa z gora tysace lat nauki przebaczania sobie
          > wzajemnie win, nie odniosly najmniejszego skutku. Zamiast milosci blizniego
          > panowalismy za to do perfekcji milosc do dobr materialnych i wlasnego
          > bezpieczenstwa. Alleluja.

          Hossanna na wysokosci

          Zwroc sie z tym apelem do lobuzow,zlodziei i bandytow bo normalni
          ludzie rozumieja to i przebaczaja ,ale do czasu ,bo jezeli przestepstwo
          staje sie regula i norma postepowania ,no to koniec z przebaczaniem
          i czas chwycic za bron.
          Pomimo przykazan NIE KRADNIJ ,NIE ZABIJAJ narody swiata nie znalazly
          przez cale wieki sposobu na regulowane wzajemnych stosunkow jak przez
          wojny czyli zabijanie.
          W takich ekstremalnych sytuacjach nawet KOSCIOL blogoslawil rycerzy zolnierzy
          idacych do boju na smierc w obronie wlasnych praw i wlasnego zycia.
          Tak ,ze z tym wybaczaniem to tylko do czasu i w granicach rozsadku,
          a pozniej to jak w polskim zawolaniu BIJ KTO W BOGA WIERZY.
          W koncu nie wzielo sie to znikad.
        • remik.bz Nie odwracaj kota ogonem 10.04.06, 17:09
          avin napisał:
          > Zbliza sie Wielkanoc, okres gdy chrzescijanie swietuja zmartwychstanie
          > Chrystusa, ktory dla naszego zbawienia poniosl smierc na krzyzu i jak widac z
          > wielu tu zamieszczonych postow dwa z gora tysace lat nauki przebaczania sobie
          > wzajemnie win, nie odniosly najmniejszego skutku. Zamiast milosci blizniego
          > panowalismy za to do perfekcji milosc do dobr materialnych i wlasnego
          > bezpieczenstwa. Alleluja.

          Kochany , w omawianym przypadku chodziło nie tylko o obrone "dóbr
          materialnych" , ale również życia ( zdrowia) broniacego czy jego rodziny.
          Każdy człowiek ma prawo bronić swojego ( również cudzego) zycia , zdrowia
          mienia. I religia katolicka nikomu tego prawa nie odebrała , mimo ,ze jest
          religia milosci i milosierdzia.
          Po prostu masz wybór : możesz dać się zabić , możesz zabić w obronie własnej (
          bez grzechu).
          A w niektórych przypadkach zabicie napastnika jest nie tylko prawem , ale
          wręcz obowiązkiem. Przeczytaj sobie lekturę "W pustyni i w puszczy " i zwróć
          uwagę na wypowiedź ojca Stasia , gdy tenże Staś opowiadał o zabiciu porywaczy.
          • ppo Stanowisko Kościoła wobec obrony koniecznej 10.04.06, 18:12
            jest oczywiste i nie pozostawia wątpliwości: kto się nie broni- popełnia
            grzech. Bierze się to stąd, że miłość bliźniego jest odzwierciedleniem miłości
            samego siebie ("miłuj bliźniego swego jak siebie samego"). Kto się nie broni,
            ten nie kocha siebie, ergo: nie może kochać bliźniego, więc pozostaje w
            grzechu. Z tych samych przyczyn za grzech uważa się samobójstwo.
        • pm7303 Ale nikt Ci nie broni przebaczac! 10.04.06, 17:34
          Ba, nawet mozesz nadstawiac drugi policzek, i co Ci tam jeszcze sprawia
          przyjemnosc!?
          Tyle, ze wez pod uwage, ze nie wszyscy musza wyznawac Twoja religie i dzielic
          Twoje poglady a wtedy obliguje ich jedynie prawo, ktore (na cale szczescie!)
          obrone konieczna dopuszcza i milosci blizniego nie wymusza.
      • viking2 Re: Poznań: Zastrzelenie włamywacza było obroną k 11.04.06, 04:06
        krmichal napisał:
        > Zdażyło się kiedyś, że zsyp na moim piętrze był zapchany. Wynosząc śmieci
        > poszedłem więc piętro wyżej. Oczywiście odruchowo wróciłem "do siebie" już na
        > tym piętrze. Dopiero w przedpokoju poznałem, że to nie moje mieszkanie :)
        >
        > Nie chciałbym dostać kulki w głowę za taką pomyłkę...

        To MYSL co robisz. Wlazles do czyjegos mieszkania i uwazasz, ze "nic sie takiego
        nie stalo"? Taak, przepraszam, pomylka...
        Tylko, ze tam mogla np. mieszkac starsza pani o slabym sercu i jak poznym
        wieczorem wdarl sie jej do mieszkania obcy facet to mogla dostac zawalu. I co
        bys powiedzial jej rodzinie, synowi albo corce, moze wnukom? "O, przepraszam,
        pomylilem sie"?
        • r306 A Ty myslisz???? 12.04.06, 12:15
          Jesli komus zdarzylo sie pomylic drzwi do mieszkania, to sadzisz, ze nie bedzie
          pomylek przy uzyciu broni?????? Myla sie jedynie "intruzi", a Ci od broni to
          juz nie???
          Wolne zarty...
          I co powiesz rodzionom przypadkowo zastrzelonych???
      • prawdziwek1 Re: O jednego chwasta mniej 10.04.06, 21:17
        jestem też za-kto w nocy wchodzi do obcego domu wybijając drzwi powinien się
        liczyć z tym,że zupełnie legalnie dostanie kulkę.Koniec z bandytami,normalny
        człowiek napadnięty przez bandytę ma prawo do nieograniczonej obrony.Bandyta ma
        się bać a nie napadnięty.
    • zhk Re: Poznań: Zastrzelenie włamywacza było obroną k 10.04.06, 18:39
      To oczywiste. Włamywacz powinien liczyćsięz tym, że nadzieje sięna szpikulec
      lub go właściciel zastrzeli. Jego sprawa, że kradnie. A nie będęsię patyczkował
      żeby go grzecznie prosić by uciekał tylko w łeb czym popadnie. Albo kula w łeb.
      Tak jak w USA. I bardzo dobrze.
      • r306 Hmmmm 10.04.06, 22:52
        > To oczywiste. Włamywacz powinien liczyćsięz tym, że nadzieje sięna szpikulec
        > lub go właściciel zastrzeli.
        Teraz juz wie, wiec zanim wejdzie upewni sie czy odbiespieczyl swojego nagana.
        Jak sadzisz, kto bedzie bardziej przygotowany do strzalu - wlamujacy sie, czy
        wybudzony wlasnie wlasciciel posesji szykujacy w pospiechu bron???

        > Tak jak w USA. I bardzo dobrze.
        To teraz porownaj sobie ilosc napadow z bronia w reku w USA i u nas....
        • cyberrafi Re: Hmmmm 11.04.06, 00:17
          r306 napisał:
          > Teraz juz wie, wiec zanim wejdzie upewni sie czy odbiespieczyl swojego nagana.
          > Jak sadzisz, kto bedzie bardziej przygotowany do strzalu - wlamujacy sie, czy
          > wybudzony wlasnie wlasciciel posesji szykujacy w pospiechu bron???

          Pleciesz bzdury. Broń można i trzeba mieć naszykowaną. Właściciel domu z reguły
          zdąży po nią sięgnąć zanim bandyta sforsuje średniej jakości drzwi.

          > To teraz porownaj sobie ilosc napadow z bronia w reku w USA i u nas....

          A ty porównaj sobie ilość nielegalnych emigrantów w USA i w Polsce. Gdyby ludzie
          w USA mieli tak ograniczone prawo do obrony jak Polacy, to by już dawno temu
          wyginęli tam wszyscy uczciwi obywatele a pozostali sami bandyci.
          • r306 Re: Hmmmm 11.04.06, 10:21
            > Pleciesz bzdury. Broń można i trzeba mieć naszykowaną.
            Buahahahaha.... Juz to widze :) Kladziesz sie lulu i pod poduche wkladasz
            naladowany li tylko zabezpieczony pistolet :)

            > Właściciel domu z reguły
            > zdąży po nią sięgnąć zanim bandyta sforsuje średniej jakości drzwi
            Tys chyba oszalal :) Olbo sie za duzo filmow naogladales jak to
            wlamywacz "forsuje" silowo drzwi lomem :) Do wiekszosc polskich domow wejdziesz
            bezszelestnie... Brak alarmow, brak rolet antywlamaniowych w oknach, slabe
            zamki, drzwi antywlamaniowe - sredni koszt 4000PLN - juz widze jak masowo sa
            montowane ;) Prosze - odnos sie do rzeczywistosci ;)

            > A ty porównaj sobie ilość nielegalnych emigrantów w USA i w Polsce.
            No tos sobie sam obalil teze wzorowania sie na USA - U NAS NIE MA TAKIEJ
            POTRZEBY, bo te kraje wyrosly:
            a) w innej tradycji
            b) maja inny sklad etniczny
        • viking2 Re: Hmmmm 11.04.06, 04:16
          r306 napisał:

          > > To oczywiste. Włamywacz powinien liczyćsięz tym, że nadzieje sięna szpiku
          > lec
          > > lub go właściciel zastrzeli.
          > Teraz juz wie, wiec zanim wejdzie upewni sie czy odbiespieczyl swojego nagana.
          > Jak sadzisz, kto bedzie bardziej przygotowany do strzalu - wlamujacy sie, czy
          > wybudzony wlasnie wlasciciel posesji szykujacy w pospiechu bron???
          >
          > > Tak jak w USA. I bardzo dobrze.
          > To teraz porownaj sobie ilosc napadow z bronia w reku w USA i u nas....

          Jezeli juz zabieramy sie do statystyk, to w tych jurysdykcjach amerykanskich,
          gdzie obywatele maja prawo posiadania broni liczba napadow domowych i ulicznych
          gwaltownie spadla. Z tym pozwoleniem na bron jest roznie w roznych stanach: w
          niektorych mozesz miec pozwolenie na posiadanie i masz w domu, ale nosic ze soba
          nie wolno; w innych stanach prawo do posiadania broni jest jednoznaczne z
          pozwoleniem na tzw. CCW, czyli "carrying concealed weapon" - noszeniem ukrytej
          broni). Wiekszosc "najsc domu", polaczonych z rabunkiem i naruszeniem
          nietykalnosci cielesnej (torturowanie, zabojstwo, gwalt, uprowadzenie itd)
          zdarza sie tam, gdzie bandyci doskonale wiedza, iz przecietny zjadacz chleba nie
          ma sie czym bronic.
          A duza liczba zabitych w strzelaninach w np. Poludniowocentralnym Los Angeles
          nie ma sie co tak znowu ekscytowac: to uliczne gangi zalatwiaja miedzy soba
          porachunki albo prowadza wojne podjazdowa o "terytorium" lub wplywy w dzielnicy.
          Jesli nalezysz do ktoregos, to podejmujesz swoje ryzyko, ale to juz zupelnie
          inna sprawa.
          • r306 Re: Hmmmm 11.04.06, 10:24
            > Jezeli juz zabieramy sie do statystyk, to w tych jurysdykcjach amerykanskich,
            > gdzie obywatele maja prawo posiadania broni liczba napadow domowych i
            > ulicznych gwaltownie spadla
            Przepraszam bardzo - a w ktorych to jurysdykcjach w USA nie masz prawa
            posiadania broni???? Szczegolowe przepisy sa przepisami federalnymi - owszem,
            ale samo prawo do posiadania broni jest prawem federalnym.
            • viking2 Re: Hmmmm 12.04.06, 05:16
              r306 napisał:

              > > Jezeli juz zabieramy sie do statystyk, to w tych jurysdykcjach amerykansk
              > ich,
              > > gdzie obywatele maja prawo posiadania broni liczba napadow domowych i
              > > ulicznych gwaltownie spadla
              > Przepraszam bardzo - a w ktorych to jurysdykcjach w USA nie masz prawa
              > posiadania broni???? Szczegolowe przepisy sa przepisami federalnymi - owszem,
              > ale samo prawo do posiadania broni jest prawem federalnym.

              Naprawde chcesz sie w to wszystko wczytywac? No dobra, prosze bardzo - latwiej
              jest wyliczyc te stany, w ktorych obowiazuja rozne ograniczenia:

              New Jersey - wymagane pozwolenie na zakup broni, licencja, pozwolenie na
              noszenie broni krotkiej

              District of Columbia i Waszyngton - wymagane pozwolenie na zakup, rejestracja,
              licencja, a takze pozwolenie na noszenie broni (i krotkiej i dlugiej)

              New York - wymagane pozwolenie na zakup broni krotkiej, rejestracja broni
              krotkiej, licencja na bron krotka, powzolenie na noszeni broni krotkiej -
              wszystkie 4 rozszerzone takze i na bron dluga w obrebie miasta Nowy Jork.

              Michigan - wymagane pozwolenie na zakup (tylko krotka), rejestracja (krotka),
              pozwolenie na noszenie broni krotkiej

              Illinois: noszenie broni niedozwolone (prawo nie przewiduje pozwolenia na
              noszenie ani broni dlugiej, ani krotkiej). W obrebie miasta Chicago obowiazek
              rejestracji kazdej broni.

              Iowa - wymagane pozwolenie na zakup broni krotkiej i na noszenie broni krotkiej

              New Mexico, Mississippi, Ohio, Wisconsin, Nebrasca i Kansas - prawo nie
              przewiduje pozwolen na noszenie broni krotkiej

              Missouri - prawo nie przewiduje pozwolenia na noszenie ani broni dlugiej, ani
              krotkiej (wykladnia tego ostatniego odnosi sie do miejsc publicznych, czyli u
              siebie na farmie mozesz nawet i jezdzic czolgiem, ale nie wolno wyniesc broni na
              ulice)

              Jesli chcesz, zebym juz naprawde postawil kropke nad "i", to mialem na mysli, ze
              prawo do posiadania broni to masz we wszystkich stanach, ale w niektorych jest
              ono obwarowane dodatkowymi przepisami typu "masz prawo, pod warunkiem, ze
              uzyskasz licencje, prawo noszenia, pozwolenie na zakup" i tak dalej. Podobnie
              zreszta jak i w Polsce, jak rozumiem?
              • viking2 Re: Hmmmm 12.04.06, 05:29
                P.S. Sprostowanie:
                Stany Nebrasca i Kansas juz nie naleza do niejsc, gdzie nie ma mozliwosci
                uzyskania pozwolenia na noszenie broni - 5 kwietnia gubernator Nebrasca podpisal
                ustawe, ktora przewiduje uzyskanie pozwolenia na noszenie broni krotkiej (CCW).
                Podobna ustawa przeszla 2 tygodnie temu w Kansas.
              • r306 Iiiiiii ;) 12.04.06, 09:01
                > w ktorych obowiazuja rozne ograniczenia:
                Ale to co wymieniles, to zwyczajny obowiazek rejestracji -
                tak jak z samochodami.
                Prawo do posiadania broni masz zawsze - szczegolowe przepisy (juz stanowe a nie
                federalne) warunkuja tylko kiedy to prawo jest ograniczone - osoby psychicznie
                chore, osoby karane za okreslone przestepstwa, osoby niepelnoletnie. Pozostalym
                obywatelom nalezy sie to jak kosc psu - musza JEDYNIE dopelnic formalnosci
                rejestracyjnej.

                To sie ma ni jak do tego co jest w Polsce - u nas obywatel NIE MA PRAWA DO
                POSIADANIA BRONI. Prawo to dopiero MOZE uzyskac. Czyli masz sytuacje odwrotna -
                tam prawo do posiadani broni masz - jest one warunkowo jedynie ograniczane. U
                nas tego prawa nie masz - jest ono warunkowo przyznawane. Roznica - kolosalna.

                To co opisales - warunkuje jedynie kwestie przechowywania i umiejscowienia tej
                broni. Kupic ciagnik mozesz, ale na autostrade nim nie wyjedziesz.

                Polska jest odmiennym kulturowo i spolecznie krajem. U nas nie wywalczano sobie
                prawa do zajmowanych dzialek, nie walczono z najazdami itd. A jak juz nawet
                szlachta swego czasu miala prawo do broni (przynalezne stanowi jako stanowi
                rycerskiemu), to co sie dzialo? Ano to wlasnie byly zajazdy, bo imc Onufry
                jakis tam uznal, ze sejmik sejmikiem, ale co szabla sobie sam wywalczy, to
                bedzie jego.
                Europa ewaluowala innymi drogami - w kierunku wiekszego znaczenia prawa i
                wyrokow SADOW. Inaczej wyksztalcaly sie tu struktury silowe wladzy - takie jak
                policje i milicje - ruchami "spolecznymi" byly jeszcze w XVIII wieku - w wieku
                rewolucji, pozniej role ich formowania przejely rzady panstw. W USA ze wzgledu
                na ich mloda historie i rozleglosc terytorialna milicje o charakterze
                spolecznym jako jednoski paramilitarne przetrwaly znacznie dluzej -
                gdzieniegdzie do dnia dzisiejszego. Historia policji w USA jako sluzb stanowych
                jest historia mloda.
                Po prostu nie daje sie przeniesc tego co jest w USA na nasz grunt -
                zaszczepianie poszczegolnych elementow jedynie, jest zabawa z zapalkami. Tam
                prawo do posiadania i uzycia broni wywodzi sie z kultury i historii -
                calkowicie nam obcych. Jako spoleczenstwo nie jestesmy na to zwyczajnie
                przygotowani.
                Nawet w Anglii - kraju majacym tak wiele podobiensc z USA nie masz prawa do
                posiadania broni, a uzyskanie tego prawa jest szalenie ograniczone. Tam nawet
                policjanci (stojkowi) sa czesto tej broni pozbawiani - w pewnym przemyslanym i
                okreslonym celu.

                Reasumujac - nie podpierajcie sie przykladem USA - ani w wymiarze sadownictwa,
                ani w wymiarze ekonomii, ani w wymiarze chociazby posiadania broni, bo to jest
                zwyczajnie smieszne.
                • viking2 Re: Iiiiiii ;) 13.04.06, 04:54
                  No dobrze, ale skoro zaczelismy watek od zagadnienia prawa do obrony wlasnego
                  domu i rodzimy przed najsciem/napascia, to nie mozesz rozwiazac problemu przez
                  odwolanie sie do roznorodnosci struktur silowych wladzy (a takze i bezprawia),
                  roznic pomiedzy USA a Europa, ani do znaczenia nadawanego przepisom prawnym i
                  wyrokom sadow. W sytuacji zagrozenia, kiedy wlasnie jest druga w nocy, Twoja
                  zona spi w pokoju na gorze, a po drugiej stronie korytarza spi dwoje Twoich
                  dzieci, znaczenie praw i wyrokow sadowych bedzie mialo trzeciorzedne (jesli
                  jakiekolwiek) znaczenie, jezeli przez drzwi z tarasu wlasnie wlamuje sie do domu
                  trojka 20-latkow. Jesli wyrzna Ci cala rodzine, to bedziecie niezywi dokladnie
                  tak samo, jak amerykanscy pionierzy wyrznieci przez Geronimo. Mozesz oczywiscie
                  promowac koncepcje dzwonienia po policje - bo ktos musi w koncu wezwac karetke z
                  prosektorium - ale nie zazegna to biezacego zagrozenia. Posmiertna satysfakcja
                  ze zlapania i przykladnego ukarania sprawcow tez jest troche jakby watpliwa.
                  Mozesz takze sprobowac odwolac sie do poczucia praworzadnosci napastnikow, ale
                  skoro juz zdecydowali sie na dokonanie napadu, to obawiam sie, ze ich poczucie
                  praworzadnosci jest, by tak rzec, gleboko uspione.
                  Natomiast z setek i tysiecy doswiadczen praktycznych wynika, ze to poczucie
                  budzi sie bardzo szybko, kiedy nagle znajduje sie na niewlasciwym koncu lufy
                  pistoletu.
                  • r306 Ale ja nie neguje.... 13.04.06, 11:24
                    ... prawa do obrony koniecznej. Wszelkimi DOSTEPNYMI srodkami. Ja dyskutuje o
                    prawie do posiadania broni, ktoremu jestem przeciwny. Po prostu chlodna
                    kalkulacja (nie w wymiarze "a co zrobisz jak ci wyrzna rodzine"), zestawienie
                    zyskow i strat wskazuja na to, ze bardziej to zaszkodzi niz pomoze.
                    Bron palna, w odroznieniu od noza, kija, rak wlasnych jest przeniesieniem na
                    odleglosc wymiaru "konfliktu". Kazde oddalenie wplywa na zwiekszone ryzyko
                    pomylki. Do tego dochodzi "ostatecznosc" rozwiazania przy uzyciu broni palnej -
                    najczesciej konczy sie to nie obezwladnieniem, a smiercia. Aby umiec
                    obezwladniac bronia palna, w sytuacji stresowej, do tego najczesciej w
                    ciemnosci, trzeba byc bardzo dobrze wyszkolonym.
                    • viking2 Re: Ale ja nie neguje.... 14.04.06, 03:44
                      r306 napisał:
                      > najczesciej konczy sie to nie obezwladnieniem, a smiercia. Aby umiec
                      > obezwladniac bronia palna, w sytuacji stresowej, do tego najczesciej w
                      > ciemnosci, trzeba byc bardzo dobrze wyszkolonym.

                      To akurat nie jest prawda. Nie ma czegos takiego, jak "obezwladnianie bronia
                      palna". Zasada jest tylko jedna: nigdy, ale to nigdy nie wyjmuj pistoletu, jesli
                      nie jestes zdecydowany pociagnac za spust. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
                      A mimo tego, jestem zdecydowanym zwolennikiem prawa do posiadania broni w domu
                      (niekoniecznie do obnaszania sie z nia po knajpach i dyskotekach) i prawa do
                      uzycia broni ze skutkiem smiertelnym w obronie swojego wlasnego domostwa.
                      Nie znaczy to, ze proponuje, by kazdy kto zechce mogl wejsc do sklepu na rogu
                      ulicy i wyjsc po 5 minutach z Kalachem pod pacha. Wprost przeciwnie - ten, kto
                      chce ubiegac sie o prawo do posiadania (i z implikacji, uzywania) broni,
                      powinien przejsc przeszkolenie dokladnie takie samo jakie przechodza policjanci
                      albo zawodowi oficerowie wojska. Po tym przeszkoleniu powinien zdac egzamin, a
                      dopiero potem zlozyc podanie o pozwolenie na bron. W sytuacji, kiedy nie ma co
                      sie trudzic skladaniem podania bez pisemnego zaswiadczenia o zdanym egzaminie,
                      samo tylko posiadanie broni nie byloby zadnym bodzcem do pochopnego jej
                      uzywania. Wprost przeciwnie - ci, ktorzy znaja sie na broni strzeleckiej i
                      umieja jej uzywac, zdaja sobie sprawe, ze nie istnieje koncept "zbyt duzej
                      ostroznosci w obchodzeniu sie z bronia".
                      Ale nadal podtrzymuje teze, ze w sytuacji zagrozenia mojego domu, w konfrontacji
                      z kims, kto dokonuje najscia lub napadu - nie chce biernie niczym owca w rzezni
                      oczekiwac rozwoju wydarzen i goraczkowo zastanawiac sie, czy on mnie zabije
                      zanim zgwalci moja zone, czy tez potem. Chce miec wyraznie ustanowione prawo do
                      wywalenia mu miedzy oczy, kiedy tylko przekroczyl nieproszony moj prog.
      • tztz3 Niektórym, tak 10.04.06, 18:50
        Mnie żal... skoro napastnik był tak pijany to obrońca domu mógł sobie z nim w
        inny sposób poradzić, ale wolał zabić, być może sprawiło mu to przyjemność tak
        jak by sprawiło wielu tu wypowiadającym się ?

        Jeżeli tak, to sądze, że nie na długo.
        • sabriel Re: Niektórym, tak 10.04.06, 19:05
          A mnie nie żal.Jednego mniej.
          Pamiętam odcinek Uwagi poświecony tej sprawie.
          Chyba wreszcie zaczyna robić się normalnie.Żeby człowiek we własnym domu musiał
          się bać jakiegoś włamywacza.Skandal.Jak ktoś naurusza bezpieczeństwo czyjegoś
          domu to powinien sobie wkalkulować w to ryzyko utraty życia.
          • grocjusz4 Cieszę sie że taki wyrok zapadł 10.04.06, 19:57
            Uważam, że sąd pokazał że jest od tego, aby faktycznie wymierzyć
            sprawiedliwość, a nie od zabawy w wszystkiem możliwe kruczki i paragrafy.
            Zarówno dla jednej jak i drugiej strony.

            Pozdrowienia dla Pana Piotra. Na jego miejscu zachowałbym się tak samo.
      • krypto Re: ludzie, a nie żal wam po prostu młodego życia 10.04.06, 19:03
        Zal mi przedewszystkim ofiar wszelkiego typu przestępców które to (ofiary) mie
        mogły się obronić..Jeśli żal Ci bardziej przestępcy niż jego ofiary to ja sie z
        Toba nie zgadzam.. Podejrzewam że wspomniany zastrzelony nie miał dobrych
        intencji, w stanie zagrożenia nie jestes w stanie czasem ocenic ile promili
        alkoholu we krwii ma napastnik,Gdyby napastik zrobił komus krzywde bardziej bym
        załował ofiary niz napastnika a Ty?
      • aquinus Re: ludzie, a nie żal wam po prostu młodego życia 10.04.06, 22:05
        xclene napisał:

        Że co, proszę? Jakiego "młodego życia"? Tak właśnie powinno się traktować
        bandziorów, za stodołę i kula w łeb.
        Zupełnie nie rozumiem, jak to się dzieje, że byle złodziejaszek, rozrabiacz,
        ćpun itp., jak tylko popadnie w konflikt z prawem, zaraz znajduje mnóstwo
        obrońców. Natomiast zupełnie pomija się prawa ofiar/pokrzywdzonych. Rozumując w
        ten sposób, to napadnięty będzie mógł LEGALNIE zrobić tylko jedno: dać się
        zarżnąć, bo w przeciwnym razie będzie - w najlepszym przypadku - ciągany latami
        po sądach. To chyba jakieś zboczenie, dewiacja umysłowa!
        • anjew Ludzie sa jednak beznadziejni... 11.04.06, 01:14
          W co drugim poscie w tym temacie widze dzika satysfakcje z faktu, ze jakis nie
          do konca zrownowazony jegomosc zastrzelil bez ostrzezenia jakiegos mlodocianego
          pijaczka, kiedy ten stlukl szybe w jego drzwiach.

          Pytanie do wszystkich zamulonych lbow: czy jak ktos (np pijany 16 latek) stlucze
          szybe w waszym oknie, to tez wychylicie sie i bedziecie probowali go zastrzelic?
          Z lektury wiekszosci postow tutaj wynika, ze zasluzyl na smierc, bo stlukl
          szybe... Oj, i moze tez chcial wejsc do srodka... A czy probowal wejsc? A czy
          uzbrojony wlasciciel ostrzegl go, ze ma ostra bron i moze go zastrzelic? A jesli
          to nie skutkowalo, czy oddal strzal ostrzegawczy? To odstraszyloby 99% takich
          pseudo wlamywaczy. Ale to niewazne. Wazne, ze gosc mial bron i bardzo chcial jej
          uzyc, niestety bardzo chcial tez zastrzelic czlowieka. I to zrobil. Wyrok sadu,
          wpisuje sie w populistyczna polityke Ziobry i jest skandaliczny. Ale coz, Ziobro
          bawi sie w Giulianiego. Taki z niego Giuliani, jak z Polski USA. Z armaty do
          wrobli, w dodatku wybiorczo.
          • xclene Re: Ludzie sa jednak beznadziejni... 11.04.06, 02:31
            anjew, ci wszyscy sprawiedliwi nie myśla o sobie, co z ich sumieniami, jeśli ich
            nie mają to lepiej nie dawac im zadnej broni, a jesli amją to też lepiej nie, a
            swoją drogą mieć do kończ życia świadomość, że kogoś tam zabiłem to tylko
            psycholom może sprawić przyjemność
          • aquinus Re: Ludzie sa jednak beznadziejni... 12.04.06, 11:46
            anjew napisał:

            > W co drugim poscie w tym temacie widze dzika satysfakcje z faktu, ze jakis nie
            > do konca zrownowazony jegomosc zastrzelil bez ostrzezenia jakiegos
            mlodocianego
            > pijaczka, kiedy ten stlukl szybe w jego drzwiach.
            >
            > Pytanie do wszystkich zamulonych lbow: czy jak ktos (np pijany 16 latek)
            stlucz
            > e
            > szybe w waszym oknie, to tez wychylicie sie i bedziecie probowali go
            zastrzelic
            > ?
            > Z lektury wiekszosci postow tutaj wynika, ze zasluzyl na smierc, bo stlukl
            > szybe... Oj, i moze tez chcial wejsc do srodka... A czy probowal wejsc? A czy
            > uzbrojony wlasciciel ostrzegl go, ze ma ostra bron i moze go zastrzelic? A
            jesl
            > i
            > to nie skutkowalo, czy oddal strzal ostrzegawczy?

            Chyba czegoś nie doczytałeś. Ten gość oddał trzy strzały, z czego dwa pierwsze
            w bok, dopiero trzeci trafił napastnika. Wygląda na to, że wymagasz, aby tego
            ciemnego typka miał najpierw wylegitymować. Powtarzam, co napisałem wcześniej,
            w naszym społeczeńswie panuje dewiacja umysłowa polegająca na tym, że większe
            prawa ma sprawca niż ofiara. Tfu!!!
      • xxv bzdety obrzydle 11.04.06, 01:16
        Czlowieku, bez urazy, ale to sa bredzenia osoby siedzacej w ciepelku przed monitorem i idealizujacej zycie. Bydlak z 3 promilami we krwi, ktory wczesniej pobil syna wlasciciela domu, usiluje sie tam wedrzec nocna pora. Ciekawe, imbecylu, jakie to indywiduum mialo zamiary?! Bardzo jestem ciekaw, co on wobec ojca i syna planowal w swoim zapitym lbie. Nie jestem żądny krwi, po prostu mialem w zyciu do czynienia z mlodocianymi bestialcami (m.in. z zakladow poprawczych) i wiem, ze jedyne, czego te zwierzeta by sie baly, to stryczka!
        • xclene Re: bzdety obrzydle 11.04.06, 02:35
          a ty tak bez sumienia, twój syn pobił się z jakimś chuloiganem, to co zastrzelić
          go (z twojego punktu widzenia to tego chuligana, ale z ich, to TWOJEGO syna),
          nic tylko czekaj na okazję, może będzesz miał dintojrę i/lub vendettę, na pewno
          sprawi ci dużo radości (bez względu, które rozwiązanie nastąpi), pozdrowienia
          świąteczne
        • xclene Re: bzdety obrzydle 11.04.06, 02:39
          a tak oprócz tego, to za takie odezwanieenie, myślę, że właśnie na twoim
          poziomie, to nie dziwię się, że miałeś z nimi kłopoty i przewiduję, że będziesz
          je miał nadal o to nie tylko od tych z poprawczaka
          • xxv Re: bzdety obrzydle 11.04.06, 14:42
            Wybacz, jesli Cie urazilem, moze troche mnie ponioslo, ale to wlasnie przez takich jak Ty motloch czuje sie w Polsce bezkarny. I to pisze nie na podstawie jakichs lektur prasowych czy tv, tylko na podstawie wlasnych doswiadczen zyciowych. Mialem nieprzyjemnosc stykac sie z ludzmi tego pokroju. Bandyta od normalnego czlowieka rozni sie wlasnie tym, ze przewaznie NIE MA sumienia.
            Pozdrawiam
      • truten.zenobi A prawo ofiar 11.04.06, 07:32
        Goosciu najprawdopodobniej uczestniczył w pobiciu syna, następnie w sztok
        pijany włamuje się (wchodzi z dzwiami) w środku nocy do domu.

        a "papuga" mecenas Cezary Rajski ma czelność twierdzić, że: "bezsporny jest
        fakt, iż Piotr J. znał Adriana K., nie mógł więc obawiać się z jego strony
        zamachu".

        To kto tu jest ofiarą a kto bandytą. jeszcze dodajmy iż policja zwykle nie
        reaguje i nie podejmuje interwencji w takich sprawach (np. we Włodawie!)
        Tak więc może i żal, ale DQN chyba każdy ma prawo do życia bezpieczeństwa
        osobistego i nie moze być tak iż młodociany bandzior bedzie terroryzował
        wszystkich w koło a gdy mu się coś stanie to zaraz bierze się za dupę ludzi
        którzy sie bronili! (bo taki biedny młody on napewno nie chciał nikomu nic
        zrobić złego)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka