Dodaj do ulubionych

W świetle prawdziwego prawa Lepper jest niewinny!

09.05.06, 02:42
Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację obrony wicepremiera Andrzeja
Leppera, podtrzymując tym samym skazanie go na rok i trzy miesiące w
zawieszeniu na 5 lat za pomówienie w 2001 roku pięciu polityków Platformy
Obywatelskiej i postkomunistycznego Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Cieszą się z tego werdyktu nie tylko osoby rzekomo poszkodowane, ale cała
szeroko pojmowana lewica i lewackie media.
Warto zająć się tą sprawą z kilku powodów, a przede wszystkim w imię
demokracji i wolności słowa.
Po pierwsze: od ponad 40 lat mieszkam za granicą i nigdy nie byłem i nie
jestem związany z Samoobroną czy jakąkolwiek inną polską partią polityczną.
Po drugie: nie cierpię wszelkiej maści polityków. Uważam, że jeśli
naprawdę piekło istnieje, to istnieje ono tylko dla polityków i prawników
oraz dla bandytów i różnego rodzaju groźnych kryminalistów i zboczeńców.
To tytułem wstępu.
A teraz do rzeczy. Uważam, że Andrzej Lepper jest osobą niewinną i za taką
powinien uchodzić, gdyby prawo w Polsce miało być tylko prawem, a nie kijem
do walki z zasadami demokracji i wolności słowa oraz hamulcem w walce z
korupcją i patologiami wśród polityków i wyższych urzędników państwowych!
Australijski Andrzej Lepper na pewno nie byłby pociągany do sądu za
pomówienie polityków w parlamencie w Australii. Bowiem w tym państwie, które
jest moją drugą ojczyzną – jakże lepszą od Polski!, polityk ma prawo
powiedzieć w parlamencie co mu się rzewnie podoba. A jeśli złamie przyjęte
normy etyczne, marszałek Izby wzywa go do przeproszenia osoby pokrzywdzonej,
a jak on nie podporządkuje się jego wezwaniu, to go „wyrzuca” z sali
posiedzeń. Do sądu osoba pokrzywdzona może dodać posła jedynie jak on poza
parlamentem powtórzy to co powiedział w parlamencie.
Każdy Australijczyk ma również pełne prawo krytykowania – nawet bardzo
ostrego (np. powiedzieć publicznie: „to głupek”, „to idiota” itd.) premiera i
każdego ministra i polityka, nie mówiąc o urzędnikach państwowych. Bo w
Australii, w przeciwieństwie do Polski, generalny gubernator (prezydent),
premier czy minister nie jest żadną „świętą krową”. To feudalny zwyczaj: za
krytykę króla czy księcia ścinano głowę. To barbarzyństwo sprzeczne z
zasadami demokracji i wolności słowa!
Oczywiście można polemizować z tym czy wolność słowa w parlemencie jest
dobra czy zła. Australijczycy uważają, że jest dobra. W ten sposób walczy się
z bezprawiem i korupcją.
Prawo polskie w tym przypadku jest głupie i niedemokratyczne! Robi z
polityków i wyższych urzędników „święte krowy” i utrudnia walkę z korupcją i
bezprawiem.
A bezprawie i korupcja wśród polskich polityków i sędziów w latach 1989-
2005 były na porządku dziennym. Gdyby Bóg chciał powiedzieć co wie na ten
temat, to jestem pewny, że 90% polityków i sędziów z tego okresu gniłoby
przez całe lata w więzieniu.
Chciałbym słyszeć co Bóg miałby do powiedzenia o Jerzym Szmajdzińskim,
Włodzimierzu Cimoszewiczu, Donaldzie Tusku, Pawle Piskorskim i Andrzeju
Olechowskim, których Andrzej Lepper ponoć pomówił o to czy o tamto. Czy
znaleźli by się wśród tych 90 czy 10 procent polityków. Przecież tylko co
media w Polsce podały, że Piskorski kupił sobie kilkaset hektarów ziemi za
pieniądze, których w uczciwy sposób raczej nie mógł zarobić i że przez jego
niejasne geszefty został wykluczony z Platformy Obywatelskiej!!!
Nie ma sprawiedliwości w Polsce! Dlatego na miejscu Leppera zwróciłbym się
o obronę swojej godności oraz demokracji i wolności słowa do Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka w Strasburga. A po wygraniu powtórzyłbym słynny
gest Władysława Kozakiewicza z olimpiady w Moskwie w 1980 roku. Dedykowany
być powinien prawie wszystkim politykom, którzy rządzili Polską w latach 1989-
2005 i wielu sędziom z tego okresu.

Marian Kałuski, Australia
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka