cetriolo
12.08.06, 02:34
Pan Jacek sie martwi tym ze sie martwi. Trudno o inna konkluzje. Konczy wywod
pesymistyczna wizja w ostatnim zdaniu bo oparl go o bledne zalozenia. Nie jest
prawda ze Unia powstala z powodow ktore wymienia, Unia zrodzila dla ekonomii i
biznesu preznie rozwijajacej sie swego czasu 6-tki. I nie marwi jej
przyszlosc, gdy sie zmieni skale patrzenia. Europa jest bardzo dobrze
zdefiniowana geograficznie, z gospodarka ktora musi teraz stawic czola Chinom,
Indiom, a w przyszlosci Ameryce Pld., Afryce etc.
Co do europejskiej tozsamosci, ona sie dopiero tworzy... jak pisze Kapuscinski
w ostatniej swojej ksiazce, czlowiek uczy sie kim jest w oparciu o swoje
doswiadczenia z tzw. Innymi - czarnymi, Azjatami... etc. W tej wiekszej skali,
czym sa podworkowe klotnie o jogurt? Przeciez nawet w byle miescie powiatowym
ludzie przepychaja sie ktoredy przebiegac ma nowa asfaltowa droga :) Wiec moze
lepiej spojrzec na narodowe nacjonalizmy jako krok na przod... a nie w tyl. A
na pewno w znalezieniu europejskiej tozsamosci pomoglyby takie drobiazgi jak
zrobienie calej Europy obszarem Schengen, wprowadzenie wszedzie EURO,
zniesienie roamingow, miedzynarodowych oplat bankowych etc.
-------------------------------
Osiągnięte zostały unijne cele - znikły stare zagrożenia, wobec których
powstawała Wspólnota: widmo kolejnej wojny, niemiecki imperializm, zagrożenie
ze strony ZSRR, głód. Dlatego też Unia potrzebuje pilnie nowego sensu bycia
razem, ale Moisi nie ma jasnej odpowiedzi na to, co miałoby nim być. - A może
Unia przestanie być koniecznością? - pytam sam siebie prowokacyjnie.