W Warszawie nigdy się nie dorobię

11.09.06, 16:01
"Wyprę się tego kraju (...)" A wypieraj się, my tu takich nie potrzebujemy.
Gdy bywało gorzej (PRL, II wojna św) ludzie uciekali, owszem, ale się nie
wypierali. A ty chcesz się wyprzeć dla kasy??? Trampki na
drogę, "informatyku"!
    • swistak336 Jak na polskie warunki masz świetnie 11.09.06, 16:02
      Ciesz się chłopie! Cokolwiek Ci zostaje!
      • mageillusionist Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 11.09.06, 16:19
        ech... zgadzam sie z autorem artykułu
        w gruncie rzeczy, przed ostatnimi wyborami mialem nadzieje na lepsza polske,
        nigdy nie myslalem o wyjezdzie za granice. teraz wiem, ze wyjazd to najlepszy
        wybor, nie bede mieszkac w kraju w ktorym przestepcy i idioci rzadza nami, a
        kraj robi sie bardziej socjalistyczny niz za czasow SLD
        • maciekamigo Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarabia? 11.09.06, 16:36
          Znam kilku informatyków, którzy zarabiają od 10.000 do 20.000 NETTO!!! I ani
          mysla o wyjezdzie. Zauwazcie, ze wszyscy wyjezdzaja, ale nie infromatycy.
          • bmkms Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 16:39
            No prosze, a ja czytalem, ze wlasnie duzo informatykow wyjezdza (zreszta jestem
            jednym z nich i tez wyjechalem). I nie chodzi tu tylko o same pieniadze,
            rowniez o chamstwo na kazdym kroku w Polsce, o dyktature urzednikow. Gosc co ma
            te 20 tys netto (zreszta bardzo malo takich) tez moze nagle zostac nedzarzem np
            wskutek "pomylki" sadowej albo urzedniczej.
            • koszalek_opalek1 Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 21:32
              Musicie zmienić myślenie. Osiągnąć niezależność finansową. Nie pracować dla
              kogoś, tylko dla siebie. A potem już w ogóle nie pracować na pieniądze, tylko
              zrobić tak, by to one na Was pracowały...

              Z filozofii pracownika wejść raczej w filozofię pracodawcy...
              • redrum696 Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 22:45
                Wy nic nie rozumiecie, na tego za przeproszeniem k...sa pracuje cala rzesza
                ludzi, ktorzy przygotowuja mu posilki, zmywaja naczynia, szyja mu ubrania,
                zakladaja sieci telefoniczne, przewoza dupe autobusem itp a ten wpisze co dwa
                dni apt-get upgrade i pozaklada konta userom lub skrobnie cos w SQL'u a pozniej
                zezre obiad za 30 PLN (w Wawie mozna zdjesc lunch za 7-9 PLN) i pozniej na forum
                bedzie sral we wlasne gniazdo ze jeszcze mu malo. Takiemu nigdy nie dogodzi bo
                jego hobby to wykorzystywanie innych a to nigdy nie ma konca. Pozdrawiamy
                wszystkich za granica i tych co wychowuja dziecko w stolicy z dochodem na
                rodzine mniejszym niz 2 tys.
                • wd_07 i oni jeszcze narzekają !? 11.09.06, 22:53
                  maże o tym żeby po studiach mieć takie perspektywy jak oni

                  ich komfort polega przede wszystkim na tym że mają wybór - rodzina albo
                  dalsze-wygodne- życie

                  Zostaje im 2 tys i to źle? Inni muszą chodzić po bankach i żebrać o kredyt na
                  zakup choćby 50-55 m mieszkania w perelowskim bloku.

                  ehhh pieskie jest życie informatyka ... ;)
                  • wd_07 błąd ! 11.09.06, 22:56
                    oczywiście "marzę" :P
                    • atomm A kto wam kaze siedziec w Warszawie???? 12.09.06, 09:50
                      Mieszkam w 200 tys. miescie
                      Dobry informatyk 3,5 pln netto wyciagnie tu bez problemu
                      Cena mkw nowego mieszkania to 3-3,5 tys pln
                      uzywane (10-letnie) kupi sie za 2-2,5 tys za mkw

                      Co do bezrobocia, to moj ojciec (ponad 60 lat) na emeryturze ciagle dorabia
                      sobie na pol etatu...

                      Jest kino, teatr, gory (!)

                      Ludzie po co wy siedzicie w tej stolycy????
                      • mlody_junak Re: A kto wam kaze siedziec w Warszawie???? 12.09.06, 10:07
                        jak maja 7 tys. dochodu do dyspozycji, to brutto daje min 10 tys.
                        i ciągle narzekają?

                        Polakowi nigdy nie dogodzisz..

                        zresztą w artykule jest niescislosc: jak mowa o racie za kredyt mieszkaniowy,
                        co to niby by zjadał całe 2 tys. pozostałęj kasy. wcale nie, bo zysiujemy cenę
                        płaconą za wynajem (pewnie ok 1,4 tys. [bo jeśli płaci za telewizje, telefon i
                        internet więcej jak stówe -mając jeszcze wspominane później pre-paidy- to jest
                        frajer!]). zatem wlasne mieszkanie jest dla nich droższe o 700 pln.
                        • mlody_junak ps. 12.09.06, 10:10
                          "Przeważnie kupujemy więc jakiś obiad, to średnio 1,5-2 tys. zł. "

                          dość rozrzutny typek.
                          1500/na 2 osoby = 750 zł.
                          na średnio 21 dni roboczych w miesiącu to daje 35 zeta za kupny obiadek.

                          przepłacasz chłopie! zacznij wstawać kwadrans wczesniej, robić sobie kanapki do
                          pracy, a będzie Cię stać na dziecko!
                          • comrade Zgadza sie ! 12.09.06, 10:30
                            > dość rozrzutny typek.

                            Oczywiscie. Mając 7 tysiecy na rękę juz dawno powinni budować porządny dom pod
                            miastem a nie jojczyć i uzalac sie nad sobą.

                            To jest jakas paranoja, najpierw lansowanie tragizmu pokolenia 1500 brutto, a
                            teraz okazuje sie ze i 10 tysięcy brutto to ZA MAŁO. Chryste, Polacy, czy wy
                            jestescie nienormalni? Wiadomo ze apetyt rosnie w miare jedzenia ale jak czytam
                            ze 7k netto na rękę to MAŁO to mnie krew zalewa. Czego wy chcecie od zycia? Nie
                            macie jeszcze trzydziestki i juz chcecie zarabiac kokosy? Bo w UK zarabiałbyś 5
                            razy wiecej? Przy 2,5 krotnie wiekszych cenach byś miał 2X wieksza siłe
                            nabywczą, mialbys łatwiej to fakt. No ale skoro sobie tak policzyles to jedz,
                            nikt cie nie trzma, ale nie piernicz ze 7k netto dochodu w 2-osobowej rodzinie w
                            Polsce to mało. Paranoja,

                            by nie rzec - Polactwo: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, narzekanie naszą drugą
                            naturą. Dziwie sie ze redakcja publikuje takie idiotyczne artykuły, zakrawające
                            wręcz na prowokację.
                            • mageillusionist Re: Zgadza sie ! 13.09.06, 12:05
                              Lol ;]
                              Ja mam 22 lata i zarabiam jako informatyk-programista, zaleznie od projektu, ale
                              zwykle 100-250zl za godzine, czasem z nudow biore cos za 30-50zl/h, ale juz
                              coraz rzadziej. I nie zmienia to faktu, ze jade do nowej zelandii, nie bede
                              sponsorowal wyplaty dla giertycha, leppera i kaczych pyskow
                              • kika113 Re: Zgadza sie ! 03.02.07, 10:32
                                kolego spłać swoje studia bo wyszedłeś na złodzieja co wykształcił się za cudze
                                a teraz zadziera obrażony kitę i spada.
                        • eischted Re: A kto wam kaze siedziec w Warszawie???? 12.09.06, 11:00
                          Nie po to człowiek kończy studia i poświęca mnóstwo czasu na nieustanne
                          dokształcanie, żeby pracować w tym kraju za jakieś marne 10 000 zł.
                  • kuratorr Re: i oni jeszcze narzekają !? 11.09.06, 23:29
                    caly zart polega na tym ze majac prace jakakolwiek na tzw. zachodzie stac cie na
                    nowy samochod (niekoniecznie fiata panda), utrzymanie rodziny, wszelakie
                    rozrywki na rozsadnym poziomie no i oczywiscie urlop 2 razy w roku gdziekolwiek
                    na swiecie. ludzie z wyksztalceniem moga sobie oczywiscie pozwolic na duzo
                    wiecej. moze to nie jest powod do wyparcia sie kraju, ale do opuszczenia na pewno.
                    • ciemnogrod Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 00:21
                      Daj cynk w ktorym to mianowicie kraju na Zachodzie tak jest? Co tam robia z
                      samochodami uzywanymi - miela,czy moze rozdaja za darmo biedakom z zagranicy?
                      Jezeli tak to daj znac jakie podanie trzeba zlozyc? Skoro kazdy tak ladnie
                      zarabia,ze stac go na lezenie brzuchem do gory dwa razy w roku,to skad te
                      strajki na Zachodzie.Dla rozrywki? Czemu ten bogaty Zachod ma tak maly przyrost
                      naturalny? Wstret do jednorazowych pieluch? Moze zlap troche jezyczka,pojedz na
                      wycieczke i porozmawiaj z miejscowymi to nie bedziesz wypisywal takich dyrdymalow.
                      • babaqba Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 00:27
                        ciemnogrod napisał:

                        > Daj cynk w ktorym to mianowicie kraju na Zachodzie tak jest?

                        W wielu. Ja dobrze znam Francję. A co, prostaczku?

                        > Co tam robia z
                        > samochodami uzywanymi - miela,czy moze rozdaja za darmo biedakom z zagranicy?

                        Sprzedają Polakom. Czego jeszcze nie wiesz?

                        > Jezeli tak to daj znac jakie podanie trzeba zlozyc?

                        Ciebie i tak nie przyjmą.

                        > Skoro kazdy tak ladnie
                        > zarabia,ze stac go na lezenie brzuchem do gory dwa razy w roku,to skad te
                        > strajki na Zachodzie.Dla rozrywki?

                        Nie, dla utrzymania tego stanu rzeczy, bo prawiczki chcą powrotu średniowiecza: wszystko należy do
                        księcia pana (kapitalisty, managera), a robole nie mają nic.

                        > Czemu ten bogaty Zachod ma tak maly przyrost
                        > naturalny? Wstret do jednorazowych pieluch?

                        Zależy który "Zachód". Francja ma duży. Mniej słuchaj kazań, a więcej czytaj, obserwuj, myśl. Wyjedź
                        poza parafię, porozmawiaj z normalnymi ludźmi.

                        > Moze zlap troche jezyczka,pojedz na
                        > wycieczke i porozmawiaj z miejscowymi to nie bedziesz wypisywal takich dyrdymalow.

                        Myślisz o pielgrzymce? Zastosuj swoje rady do siebie. Cześć małpko!
                        • wd_07 Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 00:53
                          no to sobie siedź za granicą - chamstwa i chamów w kraju mamy już i tak za dużo
                          • zap444 Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 06:39
                            Od lat mieszkam w Australii. Jestem informatykiem. Kilka lat temy zalozylem
                            swoja firme i ja powoli rozwijam. Co roku zatrudniamy kilkoro absolwentow
                            tutejszych uniwersytetow (BSc Computer Science). Na poczatek moga oni liczyc na
                            ok A$30000 rocznie netto czyli ok 5000 zl miesiecznie, Po 2 - 3 latach zarobki
                            moga wzrosnac do A$40000 - A$45000 rocznie netto 6500 - 7500 zl miesiecznie.
                            Zeby osiagnac A$100000 rocznie netto to trzeba dlugo czekac (niektorzy ciagle
                            czekaja), byc 'golden child' albo zaczac pracowac dla siebie.

                            Byle jakie mieszkanie w Sydney to minimum A$150000. Miesieczne splaty okolo
                            A$1400 jesli kredyt jest na 25 lat. Ale i tak sie to oplaci bo wciagu tego
                            czasu to zarobki rosna a i wartosc mieszkania rosnie.

                            Wynajac mieszkanie to juz mozna za ok A$150 tygodniowo.

                            Jak widac da sie zyc.

                            W zeszlym roku bylem w Polsce i rozmawialem z kilkoma studentami ostatniego
                            roku informatyki. Uderzylo mnie roszczeniowe podejscie do zycia. Na typowe
                            pytanie jakie zadaje w rozmowie kwalifikacyjnej 'Co chcez robic za 5 lat' moi
                            rozmowcy przewaznie mowili ile by chcieli zarabiac i co miec, czasem wspomnieli
                            o 'bezpiecznym' etacie. W odroznieniu od nich Australiscy studenci mowia o
                            karierze, wlasnej firmie albo techologiach ktore by chcieli poznac.

                            Place informatykow (jak i innnych specjalistow technicznych) w Polsce beda
                            rosly, bo UE rynek pracy rzadzi sie zasada naczyn polaczonych. Predzej czy
                            pozniej jak bedziesz chcial zatrudnic dobrego fachowca to bedziesz musial dobze
                            zaplacic.

                            To na tyle,

                            ZAP444
                            • pkoperski Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 09:30
                              Witam,
                              Prosze o kontakt :)
                              Ja chce wyjechac do Australii na wiosne. Jestem informatykiem. Nie chce
                              pracowac w Wawie, a chcialbym sie rozwijac w dobrze zarzadzanej profesjonalnej
                              firmie. Obecnie pracuje (2 lata) na stanowisku 'specjalista systemow
                              produkcyjnych' - erp/mrp w fabryce zatrudniajacej 600 osob. Programuje w C# i w
                              tym kierunku oraz SQL sie rozwijam.
                              Pozdrawiam
                              p k o p e r s k i AT g a z e t a . p l
                              • hajka.grundbaum.02 Redaktorzyny z GW beda nam kible sprzątać !!! ;-D 12.09.06, 16:38
                                Tylko nie wiadomo czy ich jad nie jest bardziej trujcy niż mocz.
                            • comrade Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 10:22
                              > W zeszlym roku bylem w Polsce i rozmawialem z kilkoma studentami ostatniego
                              > roku informatyki. Uderzylo mnie roszczeniowe podejscie do zycia. Na typowe
                              > pytanie jakie zadaje w rozmowie kwalifikacyjnej 'Co chcez robic za 5 lat' moi
                              > rozmowcy przewaznie mowili ile by chcieli zarabiac i co miec, czasem wspomnieli
                              >
                              > o 'bezpiecznym' etacie. W odroznieniu od nich Australiscy studenci mowia o
                              > karierze, wlasnej firmie albo techologiach ktore by chcieli poznac.

                              W twoim interesie jest przyjmowanie kolesia ktory po 2 latach pracy bedzie tylko
                              patrzał jak nawiac z twojej firmy z doświadczeniem ktore zdobył i założyć własną
                              firmę, konkurencyjną dla Twojej?

                              W życiu bym na rozmowie o pracę nie opowiadał że tak naprawdę moją przyszłośc
                              widze gdzie indziej, a ta firma to ma być tylko trampolina do mojej dalszej
                              świetlanej kariery. Nikt by mnie nie przyjął.
                              • eischted Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 11:17
                                To jest troszkę inaczej. Ja pracowałem najpierw w firmach, a teraz mam własną,
                                ale ciąglę współpracuje z moimi starymi firmami. Moi dawni szefowie to są
                                obecnie moi koledzy. Zdecydowanie lepiej pracuje się z ludźmi otwartymi i szybko
                                się rozwijającymi, nawet jeśli za jakiś czas oni odejdą gdzieś indziej. Często
                                zdarza się tak, że ci, którzy odchodzą polecają kogoś równie zdolnego na swoje
                                miejsce.
                                Obecnie w moim środowisku jest tak, że wszyscy moi znajomi mają firmy i my ze
                                sobą współpracujemy, bo każdy zajmuje się czymś innym.

                                Tutaj na forum jest wielu rozczarowanych ludzi. Trudno to wytłumaczyć jeśli ktoś
                                z góry zamyka się na nowość. Tak samo jest z pracą za granicą. Wydaje mi się, że
                                ci, którzy nie wyjechali mają poczucie, że zostali z tyłu i stawiają sprawę na
                                ostrzu noża. Tak to już jest, etat, stabilizacja powoli odchodzą w przeszłość,
                                ale jesli ktoś to lubi, to znajdzie się i dla niego, tylko niestety wtedy
                                zarobki są zdecydowanie niższe, bo jeśli nie bierze się odpowiedzialności za
                                firmę i za siebie, to tak już jest. Warto jest podróżować, pracować za granicą.
                                Wielu moich kolegów pracuje za granicą, część pracowała, ale wrócila i tera
                                działa w Polsce.

                                Teraz granice są otwarte. Unia Europejska to my, możemy sobie pracować w różnych
                                jej regionach i przecież my nigdzie nie wyjeżdżamy tylko przenosimy się w inny
                                rejon naszego wpólnego europejskiego domu :). To cudowne, że możemy jechać gdzie
                                chcemy.
                                • comrade Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 11:32
                                  Alez ja sie z tym zgadzam co napiasłeś, zareagowałem tylko na to ze przedmówca
                                  napisał ze w Australii ludzie juz na wstępnej rozmowie o prace mowia o
                                  zakładaniu własnej firmy. Ja uwazam ze to jest o wiele za wczesny moment na
                                  składanie takich deklaracji. Takie rzeczy wychodzą w praktyce, juz z jakimś
                                  stazem pracy, ze znajomoscia branzy - ale na litosc boską - nie na rozmowie o
                                  prace w firmie... Jesli ktos idzie na rozmowe o prace w firmie, to widac nie
                                  dorósł jeszcze do zakładania własnej firmy, wiec po co ma to deklarować -
                                  pracodawce moze to zniechęcić.
                              • wal.do Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 11:44
                                comrade napisał(a):
                                > W życiu bym na rozmowie o pracę nie opowiadał że tak naprawdę moją przyszłośc
                                > widze gdzie indziej, a ta firma to ma być tylko trampolina do mojej dalszej
                                > świetlanej kariery. Nikt by mnie nie przyjął.
                                A myślisz, że ten kto Cię zatrudnia jest debilem i nie wie, że po 2-3 latach pracy ludzie uciekają z firmy? Że z 10 zatrudnionych po tych 3 latach zostanie 1? Myślisz, że taki cwany jesteś?
                                • comrade Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 11:56
                                  Są różne firmy. Sa takie, ktore naprawde dobrze płacą i inwestuja w czlowieka i
                                  nie na ręke im zeby ludzie odchodzili. Z takich firm po paru latach odejdzie 2
                                  na 10, z innych, tam gdzie sie nie inwestuje w ludzi - odejdzie 9 na 10. Ja
                                  mowie o tych powaznych, dobrze placacych firmach - tam kolesiowi, ktory bedzie
                                  juz na wstępie mowil ze nie widzi swojej przyszłości w tej firmie, po prostu
                                  podziekują. Straci perspektywe dobrej kasy, a związanym z firmą łancuchem nie
                                  jest sie nigdy.
                        • k_r_m Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 09:07
                          babaqba napisała:

                          > ciemnogrod napisał:
                          >
                          > > Daj cynk w ktorym to mianowicie kraju na Zachodzie tak jest?
                          >
                          > W wielu. Ja dobrze znam Francję. A co, prostaczku?

                          cham z ciebie niezły
                        • ciemnogrod Re: i oni jeszcze narzekają !? 24.09.06, 19:00
                          Akurat we "Francyjce" to ci ktorzy tak znakomicie zarabiaja za jakakolwiek prace
                          palili samochody zamiast je rozdawac i sprzedawac.To tez byl narodek
                          naplywowy.Piekny przyklad wspanialego Zachodu wybrales(as).Skoro - jak piszesz -
                          wszystko nalezy (i zalezy - moje)od kapitalisty a nawet managera!!! (tez robol)
                          a robole nie maja nic to gdzie ten "raik"? Oj pora dla Ciebie na
                          pielgrzymke.Moze(?????)Rozumku przybedzie.
                          • rafal8111 wez sie ciemngrodzie przeczytaj 28.03.07, 09:42
                            piszesz juz same tylkoo eufemizmy i bzdury. Zadnych konkretow. To mnie
                            przekonuje ze juz Ty nawet sam nie wierzysz w to co napisales, jakies wycinki
                            rzeczywistości, ktorej generalnie nie ma. Otworz oczy, obudz sie, przeczytaj i
                            porozmawiaj z ludźmi z poza parafii (dobrze powiedziane)Probujesz towrzyc jakies
                            herezje pseudologiczne - manager - tez robol. To wszyscy sa robolami w takim razie.

                            Problem w tym, że kraj tu na nas pluje i chce nas wycedzic do reszty, nie
                            usmiecha mi sie w dobie informatyzacji globalnej kiedy ogromne moce sa dane
                            kazdemu, bys slugusem kaczego pyska (zasuwac na rozdętą biurokrację urzędniczą)
                            lub innego kmiota co placił do tej pory minimum. Nie chce dozyc starosci w
                            poczuciu wydymania z czasu (bo pieniedzy to nie uswiadcze). Jedyna roznica ktora
                            moze byc (nie musi) negatywna - to zerwanie wiezi spolecznych (czesc rodziny) i
                            znajomi, ktorych wielu z nas juz po prostu nie ma - bo są za granicą. Więc
                            ostatnie ogniwo zostaje zerwane.

                            A jedyne co mnie jeszcze trzyma w tym kraju - to firma mojej żony, bo dalismy
                            sie zlapać na lep pare lat temu w okolicach 2000r. kiedy bylo bezrobocie ponad
                            20% i zadnych perspektyw. Wydobylem ciezko zaharowane pieniadze ze skarpety i
                            zainwestowalem. Na razie sie udalo, ale teraz jest problem z pracownikami.
                            Szykuje sie do wyjazdu, wiekszosc biznesow upada z niedofinansowania, ale takie
                            rzeczywistosci jak ta i odwagi naszych rodakow, do tego stopnia sie nie
                            spodziewalem, ale dalej popieram to co jest. Byle trzeźwo bez oszolomstwa
                      • dragonlukasz Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 02:45
                        A gdzie pracowales?? Na jakim stanowisku?? Nie ma kraju frajerze gdzie wszyscy
                        maja prace i sa zadowoleni - wszedzie znajda sie obiboki ktore uwazaja ze
                        powinno sie ich utrzymywac, a za np. sprzatanie powinni zarabiac tyle co dyrektor
                      • kuratorr Re: i oni jeszcze narzekają !? 12.09.06, 08:14
                        wywod o samochodach wydaje mi sie ni z dupy ni z pietruchy.
                        strajkuja np. dlatego ze wydluza im sie dzien pracy z 7 do 8h.
                        przyrost maja taki bo nie utozsamiaja prezerwatyw z szatanem.

                        zlapalem. bylem. rozmawialem. i nie potrzebuje protekcjonalnego tonu zeby sie
                        dowartosciowac.
                      • altaja1 Re: i oni jeszcze narzekają !? 19.12.06, 19:22
                        Tak to jest w Angli np. Pracowałam tam przez dwa lata i uwierz mi panienki ze
                        sklepu odzieżowego dwa razy w roku jeździły na Cypr lub Majorke do Australii itp.
                        Koszt takiej wycieczki to ok 400 funtuw a ty zarabisz miesiecznie powiedzmy ok
                        900 1000 funtów (jest to jedno z nizszych wynagrodzeń). A praca raczej do tej z
                        najwyższych pułek nie należy. Rata kredytu na mieszkanie lub dom to koszt ok.
                        600 funtów. Stac na niego sprzataczki z super marketu.(nie umniejszajac temu
                        zawodowi). Chce tylko powiedzic ze nie trzeba byc tam bógwie jak wykształconym
                        zeby godnie życ. A temu facetowi od tego artykułu o to chodzi. A tak na
                        margiesie koszt wyjazdu i wynajmu mieszkania w Anglii a do Warszawki jest
                        porównywalny. Tez nie jesteś u siebie płacisz trochę wiecej na mieszkanie ale
                        zarabiasz duzo więcej i nie martwisz sie o jutro. Ale niestaty my w tym kraju
                        nigdy do tego nie dojdziemy.
                • s_domaradzki Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 23:43
                  jasne... taniej wyjdzie o chlebie i wodzie...w sumie wodę z kranu można, więc
                  tylko na chleb wyda się 30 * 1,80 pln co daje 54 pln na miesiąc... da się??

                  Dlaczego mamy cierpieć, dlaczego mamy rezygnować z mniejszych czy wiekszych
                  przyjemności tylko dlatego, że ktoś na górze podejmuje takie decyzje a nie inne??
                  Chcesz, zostań mnichem... żyj w ascezie... ja chcę przeżyć życie najpełniej jak
                  tylko będę mógł (zachowując rozsądek) bo mam je tylko jedno...
                • olias Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 12.09.06, 07:11
                  O! i tu się z Tobą zgadzam w pełni. Stawiam flaszkę 12-letniej whisky że ten
                  ciulik to jedynak. taki zawsze jest biedny i nieszczęśliwy.
                  Luuuudzie!!!!!!!!!!!!!! jak chcenie mieć jedno dziecko - to lepiej zrezygnujcie
                  w ogóle!! Nie krzywdźcie dzieci i społeczeństwo.
                  Wracając do jego zarobków. ich wysokość nie wynika ani z jego wiedzy, ani z
                  jakości jego pracy. Mieszka w warszawie, już to powoduje że mUSI zarabiać
                  więcej niz inni. Taką to mamy ku ...a gospodarkę rynkową że panna po liceum
                  pierdząca w stołek warszawski będzie miała więcej ode mnie. Studia, 6 patentów,
                  specjalista.
                  zaraz powiecie że sam mogę się przeniesć do warszawy? W życiu i za Chiny
                  Ludowe!!!! Bo gdzie mi będzie lepiej niż na moim Podkarpaciu? zawsze zwyciężcy
                  w rankingach szukających miejsc przyjaznych ludziom?
                  A ... tamten dziciak? Jemu zawsze i wszędzie będzie źle. Dobrze że nie truje mi
                  powietrza, tylko siedzi w tej swojej stolicy.
                  • kooopa Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 12.09.06, 09:09
                    Jeju, nie przyjnosc wstydu Podkarpaciu takim glupim gadaniem.
                    Na calym swiecie w stolicach zarabiaja duzo lepiej.
                  • wal.do Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 12.09.06, 11:51
                    olias napisał:
                    > Stawiam flaszkę 12-letniej whisky że ten
                    > ciulik to jedynak.
                    Poza brakiem kultury to stwierdzam jeszcze, że przegrywasz :P Facet pisze, że ma brata :)
                    Trzeba umieć czytać ze zrozumieniem oraz czytać całość a nie wyrywki ;P
                • mariuszdd Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 12.09.06, 09:01
                  Wy nic nie rozumiecie, na tego za przeproszeniem k...sa pracuje cala rzesza
                  > ludzi, ktorzy przygotowuja mu posilki, zmywaja naczynia, szyja mu ubrania,
                  > zakladaja sieci telefoniczne, przewoza dupe autobusem itp a ten wpisze co dwa
                  > dni apt-get upgrade i pozaklada konta userom lub skrobnie cos w SQL'u a pozniej
                  > zezre obiad za 30 PLN (w Wawie mozna zdjesc lunch za 7-9 PLN) i pozniej na foru

                  Tia ,już on na linuksach pracuje ,przeciez autor artykułu pracuje w wielkiej
                  korporacji ,on tylko myszką może :)
                • tadekgadek Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 12.09.06, 10:34
                  Nie mow tak o tym Panu bo to ze ty koniecznie chcesz sie dac dymac za te swoje
                  2000 i robisz z siebie meczennika nie daje ci prawa bluzgac faceta za to ze chce
                  zyc jak czlowiek. Tu nie chodzi o to ile kto ma kasy tylko o poziom zyca - kino,
                  imprezy troche zycia a nie wegetacja i funckjonowanie na zasadzie minimum. Ja go
                  swietnie rozumiem - tez chcialbym zyc w kraju w ktorym jak place podatki na
                  sluzbe zdrowia to nie jestem przez pracownikow tejze traktowany jak mebel. Ten
                  kraj na maxa potrafi ludziom obrzydzic zycie. Ja mam swietna prace za rozsadne
                  pieniadze - dopoki nie wezme kredytu na miszkanie albo nie urodzi mi sie
                  dzieciak - wtedy niebedzie mnie stac na wiele poza ratami i pieluchami i stane
                  sie takim samym plujacym na tych ktorzy maja odwage cos zmienic w swoim zyciu
                  frustratem jak ty.
                • drstorm81 Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 12.09.06, 14:13
                  To ty nic nie rozumiesz... Dzięki temu człowiekowi pracę ma cała rzesza ludzi,
                  tacy kórzy przygotowują mu posiłki, szyją ubrania, dowożą do pracy autobusem.
                  Bez takich jak on siedzieliby na zasiłku...
                  No i wyraźnie, bardziej niż wyraźnie widać że nie masz bladego pojęcia o pracy
                  informatyka... Tak, wpisze co 2 dni apt-get update && apt-get upgrade albo
                  eix-sync && emerge world ... A do tego konfiguruje całość takiego serwerka,
                  utrzymuje porządek, poprawia konfigi, pilnuje bezpieczeństwa, przegląda logi
                  szukając nieprawidłowości, konfiguruje IPSy, przegląda logi z IDSów, instaluje
                  oprogramowanie i odpowiada za jego poprawną pracę, realizuje nowe pomysły
                  zarządu mające "usprawnić" pracę, robi kopie bezpieczeństwa. I musi to wszystko
                  _umieć_, a ze względu na coś co nazywa się postęp musi się też bez przerwy
                  uczyć. I nie może popełniać błedów, bo mogą być bardzo kosztowne dla firmy... Bo
                  o tym się w PL zapomina, o odpowiedzialności i ewentualnych stratach...
                  Tak, założy konta, pomoże uzytkownikom w konfiguracji, skrobnie coś w SQL, tylko
                  znowu to trzeba _umieć_, a takiej wiedzy nie zdobędziesz w 15 minut z
                  cieniutkiej ksiażeczki za 15zł...
                  Można wspomnieć jeszcze o czestych nadgodzinach, a czasami nawet "nockach" bo
                  "to na jutro musi być", baardzo częstych telefonach, bo pani Kasia z księgowości
                  znowu coś zepsuła, o tym że o spokojnym urlopie można zapomnieć...
                  I tak, zje obiad za 30zł, bo często jest to jedyny prawdziwy posiłek w ciągu
                  dnia na jaki ma czas...
                  I ma pełne prawo narzekać że to mało, bo widzi że gdzie indziej dostanie więcej
                  za to samo...
                  I wytłumacz mi gdzie wykorzystuje innych ? No gdzie ? Bo korzysta z ich pracy ?
                  A ty sam/sama wszystko robisz ? Nie korzystasz z pracy innych ? A może sądzisz
                  że z jego pracy nikt nie korzysta ? Zatrudniają go "bo tak wypada" ?
                • niewyjasnione Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 17.09.06, 19:29
                  Przykro się czyta to forum, tak wiele jest goryczy i tak wiele niskiej zawiści.

                  Co z tego, że ten informatyk zarabia relatywnie dobrze na polskie warunki,
                  widocznie jest tego warty. Cieszmy się że daje zarobić innym: kierowcom,
                  kucharzom, kelnerkom, etc.

                  Nie jest tak, że wszyscy są jednakowo kompetentni, i jednakowo generują profit,
                  jednakże na forum pojawiło się wiele rozżalonych osób, gotowych do gardła mu
                  skoczyć. Jednakowe mamy źołądki, nie?

                  Największą różnicę odczuwam w sposobie myślenia i traktowaniu ludzi którzy
                  wiedzą i umieją więcej.
                  To najbardziej odstrasza mnie od powrotu do Polski. Komunizm w głowach.
                  Niekompetencja i chciwość.

                  Dlaczego media nie widzą swojej roli w nauce ekonomii? Tej najprostszej i
                  popularnej w innych krajach: Henry Hazlit na ten przykład. Albo zakontraktować
                  Briana Tracy, i publikować jego wykłady.

                  Niechby ludzie zrozumieli, że ich wartość wzrasta w miarę nabierania
                  doświadczenia i uzyskiwania kwalifikacji. Że doświadczenie można jedynie
                  zdobywać GDZIE INDZIEJ, nie w moim Zadupiu Górnym, ale gdzieś w stolicach,
                  daleko od rodziny i znajomych, gdzie rynek jest głębszy i gospodarka zdrowsza.
                  Boli, ale prawdziwe.

                  Że naturalne jest, że ktoś gotowy będzie zapłacić ci więcej za twoje usługi,
                  gdy będziesz wiedzieć i umieć więcej, ale dzieje się tak tylko w gospodarce
                  konkurencyjnej, czyli w krajach rozwiniętych, i im dalej od Nowego Jorku, tym
                  gorzej. Nie można oczekiwać tego samego w miasteczku powiatowym, czy nawet
                  wojewódzkim, gdzie kryteria selekcji są trochę inne.

                  Trudno Wam zrozumieć problemy osoby, która już w znalazła się w strefie
                  komfortu, ale widzi lepsze perspektywy za granicą i ma rozterkę?

                  Na tym polega rozwój - jeżeli on osiągnął tak wiele w Polsce, w normalnej
                  gospodarce nabrałby tak wiele doświadczenia i stałby się tak cenny, że nie
                  byłoby nikogo w Polsce stać na jego usługi. Tym samym o jego powrocie
                  decydowałyby względy pozamaterialne - nostalgia, etc. Gdyby wrócił, dopłacałby
                  swoją pracą do Polski, o którą walczyli i umierali nasi przodkowie, gdy jeszcze
                  nie była skomunizowana. Przez jakieś dwa lata, później by znowu wyjechał.
                  Niestety, strefa komfortu ma magiczną moc zatrzymywania ludzi w pół drogi, a
                  nauka obcego języka jest trudna.
                • zabojca_starych_dziadow Bo Polaczek nie da zarobic 12.02.07, 17:22
                  no ma chlopak racje, niestety tak jest, ja konczylem informatyke 2 lata temu i
                  80 procent absolwentow mojego rocznika wyjachalo, co ważne nikt nie zamierza
                  wracac. Coz praca w polsce to przywilej a poza tym zaden Poloack nie da zarobic
                  i zawsze mysli jak tu przyciac drugiego




                  ...my tu gadu gadu a efektow zadnych...
              • trewas Po zaborach, okupacji, PRL i PIS: beznadzieja. 11.09.06, 22:45
                I lepiej już nie będzie.
          • sierzant_nowak w branzy 10-15k brutto 11.09.06, 16:44
            to kasa dla doswiadczonego specjalisty w sporej firmie. Powyzej tego juz na kierowniczych stanowiskach.

            > Znam kilku informatyków, którzy zarabiają od 10.000 do 20.000 NETTO!!! I ani
            > mysla o wyjezdzie. Zauwazcie, ze wszyscy wyjezdzaja, ale nie infromatycy.

            mylisz sie :]
            • mariuszdd Re: w branzy 10-15k brutto 11.09.06, 16:48
              sierzant_nowak napisał:

              > to kasa dla doswiadczonego specjalisty w sporej firmie. Powyzej tego juz na kie
              > rowniczych stanowiskach.
              >
              > > Znam kilku informatyków, którzy zarabiają od 10.000 do 20.000 NETTO!!! I
              > ani
              > > mysla o wyjezdzie. Zauwazcie, ze wszyscy wyjezdzaja, ale nie infromatycy.
              >
              > mylisz sie :]

              No i ta propaganda zarobkowa informatyków :)


            • platos jest jedno ale... 11.09.06, 17:53
              w kalkulacji życia w UK zwykle naiwni emigranci nie biorą pod uwagę:

              - podane wynagrodzenie jest brutto za rok ok 20% TaX
              - kosztów emerytury - w UK rzadowa emerytura nie wystarcza nawet na wynajecie
              pokoju! Na własną emeryturę należy pracować latami - i trzeba odkładać b.
              dużo... przy średniej stopie 3%-5% (-podatek od zysków kapitałowych)
              - ubezpieczenia rentowego - wypadek = nędza - no chyba że się ubezpieczysz...
              oczywiście prywatnie...
              - kosztów służby zdrowia - wierzcie mi w UK mają 5x gorszą służbę zdrowia i
              każdy normalnie myślący leczy się prywatnie wizyta = min 50 funtów!! + leki
              (nie dotowane) a gdzie dentysta W publicznej na wizytę czekałem 5h!!! od 8.00
              rano
              - utrzymanie dzieci - baaardzo drogie - opiekunka zapomnij!! 6F za h. nie
              bedzie Cię stać :)
              - koszt szkoły dla dzieci - no chyba chcesz by Twoje dziecko też było
              wykształcone? Odkładaj już dziś na przedszkole szkołę podstawową średnią
              studia...

              Będąc 2 lata pracując na budowie i dobrze zarabiając (tam nie ma takiej różnicy
              pomiędzy średnio wykfalifikowanym personelem biurowym a pracownikiem fizycznym)
              odłożyłem średnio 1000F na miesiąc. Całkiem nieżle tym bardziej że tam
              zainwestowałem w szkołę językową (2 lata ok 3 tys funtów - ale musisz mieć na
              szkołę z góry bo inaczej to samo dostaniesz za 8000F). Wróciłem i dziś w Polsce
              zarabiam podobnie... Kupiłem mieszkanie które dziś warte jest 5x więcej. Mam
              ubezpieczenie i zyjąc lepiej niż opisałeś... odkładam niewiele mniej ok 5000
              zł/miesiąc!!!

              Wszyscy moi znajomi z UK którzy zostali tam i nawet więcej zarabiali nie mają
              już po co wracać nie dlatego że nie chcą - dlatego że nic juz nie potrafią a to
              co zarobili i odłożyli nie starczy na zakup mieszkania. Z roku na rok koszty
              życia rosły geometrycznie...

              ergo - opłaca się jechać zarobić poszerzyć horyzonty nauczyć się czegoś itd
              Ale jadąc tam zaczynasz od mniej niż zero w Warszawie...
              Zostanie dłużej niż 2-3 lata = skazanie się na przeciętne życie TAM, a im
              dłużej ono tam trwa TYM trudniej związać koniec z końcem...

              Jedź bo Warto - ale przemyśl zaplanuj i wykonaj
              Nie daj się ponieść prowizorce lub improwizacji bo zostaniesz z niczym Z dala
              od bliskich - a to też z czasem docenisz.
              • ququ777 MIeszkam W Niemczech... 11.09.06, 18:14
                jestem sobie doktorantem...pracuje 8 godzin dziennie...A placa mi za pol etatu,
                czyli jakies 1000EUR miesiecznie...Na razie jeszcze jezdze komunikacja miejska,
                ale niedlugo kupie sobie samochod...Wynajmuje mieszkanie..odzywiam sie zdrowo,
                nie musze kupowac najwiekszych go.wien z Lidla itp. Stac mnie na podrozowanie,
                gdybym chcial, moglbym wyjechac bez problemu od zaraz np. na 2 tyg do Grecji
                lub Chorwacji(raz do roku)...Kupuje sobie luksusowe kosmetyki, a i tak odkladam
                kilkaset euro miesiecznie...A jestem tylko zwyklym doktorancikiem...Pomecze sie
                3-4 lata a potem zarobki moje zaczna sie od 2tys euro wzwyz...Zaoszczedze
                tyle,ze na dzien dobry kupie sobie nowy samochod (na raty z duza przedplata) i
                pomysle o mieszkaniu...2 tys. euro to tylko w wypadku, gdy nie uda mi sie
                odpowiednio zakrecic...i trafe np. na uczelnie a nie do prywatnej firmy...
                Nie narzekam na niemieckie podatki i na to, ze teoretycznie cena samochodu
                tutaj jest wyzsza niz w Polsce, choc sie nie zgadzam z tym, gdy porownamy
                stosunek ceny samochodu do zarobkow (jesli w POlsce zarabia sie np. 2-2,5 tys
                PLN a samochod kosztuje - taki co mnie interesuje - 70 tysiecy, a w NIemczech
                zarabia sie srednio 2 tys EUR a samochod jest np za 25tys EUR. to co tu
                porownywac)

                Czy cos jeszcze wiecej trzeba?

                Aha, a gdy tylko bede mogl, to wypre sie Polski, bo co mi dala? Mature z
                wyroznieniem sam sobie zawdzieczam - mojej glowie, podobnie studia.Rownie
                dobrze moglem byl studiowac w Niemczech..zaden problem..Aha, a juz po 8 latach
                w Niemczech mozna starac sie o obywatelstwo...Fajnie...Juz nie moge sie
                doczekac, chocby
                przezywano mnie folksdojczem.A kto w niemczech bedzie widzial we mnie tylko
                imigranta, to mi to isi, a kto bedzie mnie docenial, ten bedzie mnie
                docenial..tez mi to wisi..No i do Polski nie wroce, no chyba, ze znajde
                prace za minimum 2-2,5 tys EURO miesiecznie(za mniej nie wracam)...Wtedy moge
                wrocic i zamieszkac np. w Poznaniu...

                Nikogo nie oskarzam o taka sytuacje...po prostu chce mieszkac, zyc i pracowac
                tam gdzie mi lepiej..Kazdy szuka swego zascianka...
                Jest tylko jedno ale, co mnie wqqquuuu..a w Polsce...zasciankowosc i
                glupota...brak swobody myslenia, brak tej wolnosci myslenia...bo skrobanie
                zygotek jest niedobre, bo aborcja to zlo, bo juz mowienie o seksie jest
                grzechem, bo antykoncepcja, bo homosie, bo to, bo tamto, bo sramto...Eh eh,
                tolernacyjny ten kraj ta Polska...A mnie wisi, skad jest drugi czlowiek, czy z
                USa, czy z Jemenu, czy z Bambistanu...Czy obrzezany, czy skatalogowany w
                IPN..wazne, aby zyjac ze mna, czy obok mnie nie zaklocal mojego spokoju i
                zachowywal sie zgodnie z wartoisciami demokratycznego panstwa...
                • umghhh kwestia formalna 11.09.06, 21:32
                  Ja w kwestii formalnej: folksdojcz (niem. Volksdeutsch) to osoba pochodzenia
                  niemieckiego mieszkajaca na terenach ktore przed wojna (druga swiatowa) nie
                  nalezaly do Niemiec. Ergo folskdojczem zostac nie mozesz.
                  Obywatelstwo niemieckie na 'zasiedzenie' mozesz dostac pewno czemu nie. Trwa to
                  chyba nie 8 tylko 7 lat. Trzeba sie zgodnie z przepisami wyprzec polskiego. No
                  chyba ze udowodnisz ze albo sie nie da, albo jest nielegalne w twoim kraju albo
                  zwiazane z ryzykiem ktorego nowa ojczyzna od ciebie wymagac nie moze np:
                  dyskryminacji twojej rodziny pozostajacej w kraju z powodu twojej decyzji.
                  Calkiem mozliwe ze ci uwierza - szczegolnie jak pis, lepperowcy i lpr dalej beda
                  tak tancowac jak to teraz robia.

                  • fruchtzwerg Re: kwestia formalna 11.09.06, 23:30
                    O ile wiem, po wejsciu Polski do Unii nie trzeba sie juz zrzekac polskiego
                    obywatelswa, zeby dostac niemieckie, ale nie jestem pewien.

                    Jesli nie, to mozna probowac udowadniac, ze sie nie da, co nie jest dalekie od
                    prawdy. To biurokratyczny horror, kosztujacy kupe kasy.
                  • adam_mich Re: kwestia formalna 12.09.06, 08:17
                    Folksdojcz: w potocznym znaczeniu także ten który chce zostać Niemcem, wypierając się swojej polskości.
                • man4one Re: MIeszkam W Niemczech... 12.09.06, 01:33
                  Z tymi kosztami życia w Niemczech to nieźle bujasz... nie napisałeś wprawdzie
                  gdzie robisz ten doktorat, ale wynajecie małego mieszkanka w miastach typu
                  Frankfurt am Main czy Muenchen kosztuje circa 400 EUR. Jedzenie, bez specjalnego
                  ograniczania się, ale zakładając korzystanie ze stołówki na obiady, czyli raczej
                  tańszej wersji żywieniowej, to jakieś 300 EUR na miesiąc. Zostaje więc jeszcze
                  tylko 300 EUR z twojego dochodu. Jeśli dodasz do tego inne pomniejsze koszta,
                  komunikację, wypad do knajpy (min. 20 EUR za jeden raz), to zostaje bardzo
                  niewiele... ciekawe więc co to za "luksusowe kosmetyki" kupujesz, bo jeśli tak,
                  to nie zostaje ci już prawie NIC. Nie ściemniaj więc, że życie za marne 1000 EUR
                  w Niemczech jest takie wspaniałe - taki dochód to jest życie mniej więcej takie
                  jak w Polsce za 1500-2000 zł...
                  • piaskoon Re: MIeszkam W Niemczech... 12.09.06, 19:48
                    Głupoty! 150 euro w Berlinie za skromne mieszkanko. 300 euro na miesiac za
                    200m2 dom w Berlinie (niezle wyposazony, ladne mebelki, duuuzy TV, itp.). No i
                    mieszkanko ladne tez ze 300 euro. Kebaby baaardzo tanie. Pierogi w barze tańsze
                    niż w PL. Jedzonko z marketow (znacznie lepszej jakosci od tego w PL) tez
                    pozwala obnizyc koszta.
                    • couleur3 Re: MIeszkam W Niemczech... 18.09.06, 19:35
                      Głupoty! 150 euro w Berlinie za skromne mieszkanko. 300 euro na miesiac za
                      > 200m2 dom w Berlinie (niezle wyposazony, ladne mebelki, duuuzy TV, itp.). No
                      i
                      > mieszkanko ladne tez ze 300 euro. Kebaby baaardzo tanie. Pierogi w barze
                      tańsze.
                      Ty się chyba źle poczułeś jak to pisałeś , albo ci się zera pomyliły : gdzie w
                      Berlinie wynajmiesz dom za 300 Euro na miesiąc ? Z Wieeeeelkim TV i innymi
                      bajerami ? Chyba że to stodoła , a ten telewizor sam musisz sobie wnieśc do
                      środka.
                      Pierogi tańsze ? Ja mam w Poznianiu restauracje serwującą pierogi za 3,80 zeta -
                      to niecały Euro podaj mi adres gdzie w Berlinie tak tanio kupisz coś do
                      zjedzenia (sprawdzę) .
                      Proszę powstrzymac się od pisania nieprawdy !
                • comrade Re: MIeszkam W Niemczech... 12.09.06, 10:43
                  > No i do Polski nie wroce, no chyba, ze znajde
                  > prace za minimum 2-2,5 tys EURO miesiecznie(za mniej nie wracam)...Wtedy moge
                  > wrocic i zamieszkac np. w Poznaniu...

                  Ceny w Polsce są srednio 2X niższe. Taka sama sile nabywcza w PL mialbys
                  zarabiajac 1-1,5 tysiaca euro.
                • peinture Re: MIeszkam W Niemczech... 12.09.06, 16:58
                  do ququ777: Dostajesz 1000 euro, a odkladasz "kilkaset" po oplaceniu
                  mieszkania, komunikacji miejskiej, wyzywienia (nie z Lidla!) i
                  zakupie "luksusowych kosmetykow"?!!
                  Wiesz co, nie roztaczaj przed nami falszywych mitow, w wyniku ktorych Polacy
                  potem o Polsce mowia "ten kraj", prosze...
                  • beny51 Re: MIeszkam W Niemczech... 12.09.06, 17:55
                    Prostytucja w niemczech jest legalna to wiele tlumaczy.
              • lze_elita.71 Bredzisz: przy przyzwoitym zarobku bierze sie 11.09.06, 19:30
                kredyt na chalupe i trzyma sie ow mortgage do smierci, by uciec z Inheritance
                Tax. Zadna prywatna emerytura w UK nie da ci tyle na zycie, ile chalupa pod
                wynajem. A jeszcze lepiej ze dwie:)
                A zarobki robola do architekta na budowie w UK maja sie jak 1:15:)
              • clegg Re: jest jedno ale... 11.09.06, 20:21
                bardzo konstruktywna odpowiedz,
                w przeciwienstwie do 90% powyzszych
                • pyorunochron Wyjechalem z Piekla do Raju 11.09.06, 20:59
                  Zawod - lekarz.
                  Obecnie oceniam to tak - mieszkalem w piekle. Zarabialem lacznie ok. 2000 zl.
                  netto za prace na CALYM etacie w szpitalu wraz z praca prywatnie 3 razy w
                  tygodniu. W mojej specjalizacji nie zdarzaja sie lapowki, zreszta nawet gdyby
                  sie zdarzaly, to nie chcialbym ich brac. 2000 nie wystarczaly mi na zycie - tzn.
                  na wynajecie mieszkania, oplaty, wydatki. No i wredne stosunki w pracy. Wyjazdy
                  na szkolenia z wielka łaską, ew. jak firma cie wysle w zamian za wciskanie
                  ludziom jej preparatow.
                  Z tego piekla wyjechalem do raju - czyli za granice. Praca na czas nieokreslony,
                  pracuje mniej niz w Polsce. Oszczedzam miesiecznie ok. 13 tysiecy zlotych przy
                  zyciu na dobrym poziomie, tzn. nie ograniczam sie z niczym specjalnie, w tym
                  duzo podrozuje. Kilka razy w roku mam szkolenia w dowolnym miejscu swiata
                  pokrywane przez szpital i izbe lekarska. Cudowne warunki pracy. Bez problemu
                  stac czlowieka na wszystko - nowy samochod, mieszkanie, posiadanie dzieci.
                  Teraz jestem pewien, ze nigdy nie wroce do Polski. Kto by chcial wracac z raju
                  do piekla? A nie wierze, ze u nas zmieni duzo na lepsze w ciagu najblizszych 30
                  lat.
                  • uowcaa Re: Wyjechalem z Piekla do Raju 14.09.06, 00:55
                    to co sie dzieje w polsce przeraza mnie.
                    wlasnie koncze staz po stomatologii i kontynuuje studia na lekarskim.
                    patrzac na moich starszych kolegow ze specjalizacjami i postazu na nfz
                    po 12h na dobe jestem na uczelni i w pracy i kolejny rok w akademiku
                    zycie za 900zl.
                    widze dlaczego tak wilu z nas wyjechalo a jeszcze wiecej wyjedzie.
                    chorej polski niestety nie wylecza polscy lekarze...
                    kazdy podejmuje decyzje sam i ocenianie, krytykowanie z uzyciem epitetow
                    tylko swiadczy o oceniajacym, przykre ze na kazdym kroku frustracja, agresja
                    zlosc. idac ulica szaro i smutno rzadko ktos sie usmiecha.
                    tak sie zyci nie da.
              • umghhh Re: jest jedno ale... 11.09.06, 22:06
                ja zyje sobie od lat za granica. Podjalem to decyzje bo po kilku latach
                delegacji na zachodzie Europy zycie w kraju nad wisla stalo sie dla mnie zbyt
                stresujace. Moja nieruchomosc w kraju calkiem ladnie nabrala wartosci -
                dokladnie tak jak twoja. tyle tylko ze sportowe lotnisko za oknem przeksztalcilo
                sie nagle w miedzynarodowe z odlotami o 2ej w nocy. Sa kraje gdzie za takie cos
                dostaje sie odszkodowanie. Sa kraje gdzie trzeba miec troche farta zeby moc
                sprzedac mieszkanie zanim straci (w zwiazku z nisko przelatujacymi odrzutowcami)
                na wartosci.
                Poza tym masz racje. Moi koledzy ktorzy w mojej starej firmie zostali dorobili
                sie juz jako takiej pozycji. Zarabiaja sporo choc nie sa to kokosy. Ich status
                materialny jest zdecydowanie lepszy niz moj _jesli_ sie przeliczy ceny i
                zarobki. No ale jako mniejszosc narodowa nie mam co liczyc na to ze moje prawa
                beda respektowane. W Polsce mam na mysli. Nigdy nie byly wiec dlaczego mialoby
                sie to zmienic?

                Jak kupuje artykuly spozywcze w sklepie za rogiem tak samo jak w Polsce musze
                sie zastanawiac czy mieso jest tam swieze ale za to mam pewnosc ze ci co
                falszuja faktury i etykiety maja duza szanse spedzenia lat w pudle. Czy to samo
                mozna powiedziec o Polsce?

                sa tacy (calkiem sporo) ktorym w kraju (poki co) wiedzie sie wspaniale. I jest
                cala masa niezadowolonych. Chowanie glosu w piasku i deklarowanie wyjezdzajacych
                durniami nie zmienia stanu rzeczy. Takiego mianowicie ze ci wyjezdzajacy to
                stracony potencjal. Jesli za duzo ich wyjedzie to durniami okaza sie ci co
                zostali. Bo ktos przeciez musi placic podatki, skladki ZUS itp itd. Mniej
                klijentow to tez nie jest dobry sygnal dla koniunktory.


                //
              • dbork Re: jest jedno ale... 11.09.06, 23:55
                zgadzam sie we wszystkim z przedmowca, bylem tam i wiem ze gdybym w pore nie
                wrocil, w tym momecie chociaz bym chcial to i tak wrocic bym juz nie mial do
                czego. Wyjazd owszem polecam, ale zaplanowac go nalezy odpowiednio z gory
                zakladajac na ile sie jedzie i co sie chce osiagnac.
              • ralfzs Re: jest jedno ale... 12.09.06, 11:56
                platos napisał:

                > zarabiam podobnie... Kupiłem mieszkanie które dziś warte jest 5x więcej. Mam
                > ubezpieczenie i zyjąc lepiej niż opisałeś... odkładam niewiele mniej ok 5000
                > zł/miesiąc!!!

                Gratuluję - z pensji na pewno nie odkładasz, masz firmę płacisz 700-900 zł ZUS i
                liniowy podatek (19%)i i wykazujesz 10% dochodów bo mówisz klientom, że będzie
                drożej o VAT ..... Ty wpłacasz na kasę chorych 1000,- zł rocznie a ja 10 razy
                tyle a mamy takie samo świadczenie .... Zrozum, że w normalnym kraju płaci się
                za ubezpieczenie zdrwotne tylko tyle ile wynika z wieku i ryzyka zachowania, w
                tym idiotycznym systemie ile nie zarobisz na umowę o pracę zawsze Ci zbiorą
                8,75% nawet z premii świątecznej !!! . To samo ZUS ja wpłacam kilkadziesiąt
                tysięcy rocznie - Ty kilka ....
                Żyjesz na koszt kogoś innego a ten inny jak nasz informatyk nie ma na mieszkanie ..
                Dlatego wszyscy uciekają z Polski bo mają dość pracy na innych ....



                >
                > Wszyscy moi znajomi z UK którzy zostali tam i nawet więcej zarabiali nie mają
                > już po co wracać nie dlatego że nie chcą - dlatego że nic juz nie potrafią a to
                >
                > co zarobili i odłożyli nie starczy na zakup mieszkania. Z roku na rok koszty
                > życia rosły geometrycznie...
                >
                > ergo - opłaca się jechać zarobić poszerzyć horyzonty nauczyć się czegoś itd
                > Ale jadąc tam zaczynasz od mniej niż zero w Warszawie...
                > Zostanie dłużej niż 2-3 lata = skazanie się na przeciętne życie TAM, a im
                > dłużej ono tam trwa TYM trudniej związać koniec z końcem...
                >
                > Jedź bo Warto - ale przemyśl zaplanuj i wykonaj
                > Nie daj się ponieść prowizorce lub improwizacji bo zostaniesz z niczym Z dala
                > od bliskich - a to też z czasem docenisz.
            • ralphos Re: w branzy 10-15k brutto 11.09.06, 21:05
              sierzant_nowak napisał:
              > > Znam kilku informatyków, którzy zarabiają od 10.000 do 20.000 NETTO!!!

              Dobrze, to powiedz mi ile procent informatyków tyle zarabia. Tylko najlepsi w
              najlepszych firmach, cała reszta robi za 30-40% tego, a poza wielkimi miastami
              goście zasuwają za 1200zł miesięcznie.

              > Zauwazcie, ze wszyscy wyjezdzaja, ale nie infromatycy.

              Doprawdy? Ja wyjechałem, mój kolega w obecnej pracy niedawno z Polski
              przyjechał, poznałem jeszcze kilkunastu polskich informatyków. Taaa... nie
              wyjeżdżają...
          • mazur33x Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 17:46
            > Zauwazcie, ze wszyscy wyjezdzaja, ale nie infromatycy.

            Bzdura. Znajdź kogoś teraz do pracy w Dziale IT. Rok, póltora temu jeszcze się
            dało. A teraz jest niesamowita bryndza.
            • gem58 Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 18:46
              no wlasnie:) i stawki rosna :) juhu!
          • ckodwro Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 19:36
            > Znam kilku informatyków, którzy zarabiają od 10.000 do 20.000 NETTO!!! I ani
            > mysla o wyjezdzie. Zauwazcie, ze wszyscy wyjezdzaja, ale nie infromatycy.

            moj kuzyn pracuje dla Microsoftu w Dublinie, zarabia 12 000 euro miesięcznie,
            tutaj zarabial 6 tysiecy (złotych rzecz jasna)
            • bieruch moja ciocia 12.09.06, 09:54
              moja ciocia była sprzątaczką w kinie, wyjechała do Londynu, pracuje jako
              programistka i zarabia 14 tys. funtów, też wyjadę!
              • zbychowiec Re: moja ciocia 12.09.06, 10:06
                Mój świętej pamięci pradziad też po okresie służby w artylerii został
                programistą w Londynie, po przepracowaniu 50 lat w tym zawodzie kupił sobie
                willę z 3 hostessami i dżakuzi.
                • mariuszdd W W.Brytanii wystepuje problem polskich Ciotek 12.09.06, 10:18
                  pracującch w informatyce
          • lesew Re: Co z niego za informatyk, ze tylko tyle zarab 11.09.06, 19:37
            Zależy kogo nazywasz informatykiem! Znam paru, którzy też tak mówią o sobie, a
            nie wyciągają średniej krajowej.
          • georg_l Po co nam tacy informatycy? 12.09.06, 10:29
            Wypadałoby żeby informatycy po studiach (nie mówiąc już o tych z
            doświadczeniem) a już szczególnie ci którzy uważają się za specjalistów w
            swojej dziedzinie potrafili liczyć i chociaż trochę rozumieli co należy liczyć.
            Po lekturze artykułu od razu widać jakich wspaniałych mamy w kraju informatyków
            (i dlaczego tak marnie zarabiają).

            Czytając rozliczenie dochodów i wydatków zastanawiałem się jak to jest możliwe
            że zarabiając z żoną tyle samo stać nas na utrzymanie dwóch samochodów (w tym
            jednego nowego za 60000 zł), stać nas na to by opłacić sobie dodatkowe studia
            (około 15000 zł rocznie), stać nas na budowę domu (owszem, częściowo też na
            kredyt ale nie za 300000 a 450000 zł) i bez problemu potrafimy kilka razy w
            miesiącu pójść do kina, odwiedzać rodzinę (średnio co dwa tygodnie, każdorazowo
            jakieś 150 km w obie strony) i przynajmniej dwa razy w tygodniu pójść na dobry
            (powyżej 100 zł) obiad do restauracji.
            Poza tym normalnie jemy, jeździmy wyłącznie samochodami, co najmniej raz w roku
            spędzamy wakacje w jakimś fajnym miejscu (samolot i hotel minimum cztero
            gwiazdkowy) o weekendowych wyjazdach nie wspominając.
            Albo pieniądze nam się rozmnażają w portfelach albo informatycy bujają.

            Jak liczą informatycy?
            Koszty wynajętego mieszkania, biletów, telefonu, internetu itp. policzone
            poprawnie, faktycznie jakoś tak winno wyjść. Mamy 2000 zł.
            Jedzenie, rozrywki, wyjazdy weekendowe, ubezpieczenie samochodu i ubrania
            następne 2000 zł – i tu policzone rzetelnie.
            Łączne koszty utrzymania na poziomie 4000 zł miesięcznie na dwie osoby. Bez
            szaleństw ale też całkiem przyzwoicie da się żyć.
            Co informatycy liczą dalej?
            Tysiąc złotych liczą na dofinansowanie najbliższej rodziny (?) i przyjemności.
            Chwileczkę! Jakie przyjemności?!? Przecież rozrywkę już liczyliśmy! Ten tysiąc
            złotych jest stanowczo naciągany! Zostaje więc nie 2 tylko 3 tysiące.
            Następna nieścisłość w rachunkach jest przy kalkulacji kredytu.
            Owszem, rata kredytu to niecałe (!) 2000 zł ale zapomnieli o tym że odpadną
            opłaty za wynajem mieszkania! Wprawdzie za nowe mieszkanie trzeba będzie też
            płacić ale znacznie mniej (razem z kredytem będzie to właśnie jakieś 2000 zł
            miesięcznie jeżeli nie będą szaleć przy wyborze mieszkania). Wraca więc nam
            1500 zł i ciągle jeszcze 1000 zł zostaje czyli łącznie 2500 zł.
            W jaki sposób naszych informatyków nie było stać na zakup aparatu
            fotograficznego? Jeżeli dorabiali się go 4 lata to ile on kosztował? Wolne 3000
            zł (bo kredytu jeszcze nie wzięli) miesięcznie razy 48 miesięcy to 144000 zł!

            Dalej nasz informatyk porównuje się do brata i znajomych za granicą. Znajomy
            informatyka w Szkocji potrafił przy najniższych zarobkach po dwóch latach kupić
            kilka aparatów cyfrowych, samochód i wczasy (we własnym mieszkaniu?) na Wyspach
            dla mamy.
            Szkoda tylko że nasz informatyk jakoś tak gładko przeszedł do porządku
            dziennego nad tym że ów znajomy mieszka tam w mieszkaniu które wynajmuje do
            spółki z czterema innymi osobami. Co my tu porównujemy?!? Życie w przyzwoitym
            mieszkaniu do życia w zatłoczonej norze z obcymi!?! Życie na przyzwoitym
            poziomie do ciągłego oszczędzania!?! (Bo chyba nikt nie uwierzy że ktoś kto tak
            oszczędza na mieszkaniu przy innych wydatkach nie liczy się z pieniędzmi.)
            Żyj w Polsce drogi informatyku tak jak Twój znajomy w Szkocji to zostanie Wam z
            żoną nie 3000 a 6000 zł miesięcznie.

            Cały artykuł jest manipulacją graniczącą z kłamstwem (do wyboru stekiem bzdur
            pisanych przez głupka). Brzydzę się takimi ludźmi, jedźcie już sobie do Waszego
            raju bo się za przeproszeniem rzygać chce.

            Georg
            • comrade Podpisuje sie pod tym. 12.09.06, 11:07
              Ten artykuł to jawny debilizm. Wyliczenia z rzyci wzięte, upatrywanie raju za
              granicą przy nieuwzglednieniu cen i kosztów jakie sie płaci.
              • sojomail Re: Podpisuje sie pod tym. 26.01.07, 15:49
                "z rzyci" gadasz?
                tys chyba od nos jest :)

            • madchodimax Re: Po co nam tacy informatycy? 12.09.06, 11:50
              dokładnie tak samo chciałem napisać. Aż dziw że wyliczeń dokonał informatyk.

              A co do emigracji informatyków to moim zdaniem jest to najrzadziej emigrujący
              zawód. Wiem co mówię bo sam jestem z tej branży i kieruję informatyką w mojej
              firmie. Wiem też ile minimum muszę zapłacić: dużo - konsultantom, programistom
              oraz adminom, a zdecydowanie mniej w helpdesku. Informatyk ma wiele oblicz.
              Moją wiedzę zweryfikuję niedługo, jak będę zatrudniał osobę do zespołu
              konsultantów i programistów. Już teraz celujemy w kogoś niedoświadczonego z
              perspektywami, ale za to tańszego (po prostu na konsultanta za 8-10k nas nie
              stać). Mam nadzieję że się zmieszczę w budżecie.

              chodi
            • paero123 Re: Po co nam tacy informatycy? 26.01.07, 13:58
              georg_l napisał:

              > Następna nieścisłość w rachunkach jest przy kalkulacji kredytu.
              > Owszem, rata kredytu to niecałe (!) 2000 zł ale zapomnieli o tym że odpadną
              > opłaty za wynajem mieszkania! Wprawdzie za nowe mieszkanie trzeba będzie też
              > płacić ale znacznie mniej (razem z kredytem będzie to właśnie jakieś 2000 zł
              > miesięcznie jeżeli nie będą szaleć przy wyborze mieszkania).

              Ale moze mieszkanie się dopiero buduje u developera i bulą za kredyt a musza
              gdzies mieszkac wiec wynajmuja?
            • babaqba Re: Po co nam tacy informatycy? 24.08.07, 16:49
              Albo zarabiacie siedem tysięcy setek dolarów albo pieprzysz jak
              potłuczony. Najpewniej mieszkasz u rodziców. Trafiłem?
        • 1europejczyk "nie bede mieszkac w kraju w ktorym przestepcy i 11.09.06, 18:46
          i idioci rzadza nami"
          Powinienes w takim razie wyjechac wtedy kiedy taka sytuacja miala miejsce.
          Dzisiejsza rzeczywistosc w Polsce jest efektem 17 lat bezmozgowia tych,
          ktorych wybrano w poprzednich demokratycznych wyborach.
          Kaczynscy i PiS z ta rzeczywistoscia maja poki co niewiele wspolnego (sa u
          wladzy niespelna rok).
          Nic ale to nic nie stoi na przeszkodzie bys zalozyl wlasna firme informatyczna i
          zarabial piec razy tyle. Nie czujesz sie na silach to nie narzekaj!
          Google istnieje 10 lat moze z hakiem. Gosc ktory ja zalozyl jest miliarderem.
          Skayp jeszcze krocej.
          Takich przykladow jest tysiace: trzeba tylko chciec, zdac sie na siebie a nie na
          comiesieczna pensje gwarantowana przez innych.
          Jesli nie Ty to kto ma takie firmy w Polsce zakladac.
          Jak to latwo powiedziec (napisac) : winna wladza "idioci i przestepcy ktorzy
          nami rzadza": nie "daje" , nie gwatantuje : najlatwiej zwinac manatki i pojechac
          tam gdzie inni wywalczyli juz sobie i gwarancje i lepszy byt. Masz w porownaniu
          z innymi w Polsce (na przyklad tymi ktorzy wchodzili w zycie zawodowe w latach
          80 a nawet 90) wszystkie atuty w reku: wyksztalcenie, dobra koniukture przez
          nakblizszych pare lat (dzieki funduszom w UE), ustabilizowane perspektywy
          polityczno ekonomiczne na przyszlosc. Sprobuj! Odwaz sie ! Zaryzykuj! Postaw
          wszystko na jedna karte: przegrasz moze nauczysz sie czego to wyjedz. Ale tak
          walkowerem to po prostu wstyd!
          Jedz: zobaczysz jak jest gdzie indziej naprawde a nie jak opowiadaja by sie
          pochwalic i przekonac (bardziej samych siebie niz Ciebie), ze jest lepiej!
          • lze_elita.71 Buhahaha! I z renta tatusia bedzie konkurowal 11.09.06, 19:18
            z Google? Jak "prawdziwy Polak i katolik" cos powie, to nie wiadomo, czy smiac
            sie czy plakac.
          • lesew Re: "nie bede mieszkac w kraju w ktorym przestepc 11.09.06, 19:49
            Chrzanisz obywatelu europejczyku. Taki mądry jesteś? Może powiesz, że to Ty
            stworzyłeś Skype'a, albo Google?- dlaczego nie w Polsce? Nie??? A czemu???
            Trzeba było!
            • 1europejczyk << Nie??? A czemu??? Trzeba było! >> 11.09.06, 23:19
              Jestem za malo zdolny, za leniwy i nie mam takich potrzeb.
              Tyle, ze ja nie narzekam bo te potrzeby, ktore mam potrafie bez problemow i z
              nawiazka zaspokoic leniac sie. Wiem tez, bo na tyle sie na tym znam, ze tak
              jedno jak i drugie (Google czy Skype) moglo byc "stworzone" nieomal w kazdym
              srednio rozwinietym kraju.
              Unixa "wymyslilo" dwoch facetow, ktorym potrzebny byl praktyczny system
              ekslpoatacji.
              Linuxa jeden facet (Fin) przez kilka tygodni no moze miesiecy.
              Takich przykladow jest duzo wiecej: czesc dobrych pomyslow konczy sie nierzadko
              na bardzo korzystnej sprzedazy firmy i jej rynku, tym ktorzy zdominowali
              swiatowy rynek informatyczny: Microsoft, Oracle .....
              • narciarz2 Re: << Nie??? A czemu??? Trzeba było!  12.09.06, 00:45
                1europejczyk napisał:
                > Takich przykladow jest duzo wiecej: [...] Microsoft, Oracle

                Europejczyk, zwykle tak nie pisze do ludzi, ale Ty jestes malo rozgarniety.
                Wedlug Twojej recepty najlepiej zarabiaja naukowcy: wystarczy tylko dostac
                Nobla i zycie jest latwe. Nobel to okolo miliona dolarow. Kazdy moze,
                nieprawdaz? Wystarczy tylko sie postarac.
            • olias Re: "nie bede mieszkac w kraju w ktorym przestepc 12.09.06, 07:19
              mogłeś stworzyć i google i skypa w Polsce. Nic nie stało na przeszkodzie.
              Wiedziałbys gdybyś rozumiał co to jest internet.
              p.s. w Poslce to nawet byłoby łatwiej, bo urzędnicy ze skarbówki do tej pory
              uznawaliby to za hobby nie biznes.
          • swoboda_t Re: "nie bede mieszkac w kraju w ktorym przestepc 11.09.06, 22:53
            Kaczyńscy siedzieli przy okrągłyms tole, byli w kilku rządach, przy prezydencie
            W. Ich koledzy z naczalstwa PiS podobnie - więksozśc w polityce od kilkunastu
            lat, prawie wszyscy byli w AWS. Ale oczywiście za nic nie odpowiadają.
            Wystarczy zmienić nazwę ugrupowania i już się jest czystym. Szkoda tlyko, żę
            nadal idą drogą SLD i AWS - zaniechania reform, marnotrawienia publicnzych
            pieniędzy, zwiększania fiskalizmu. Allejuja i do przodu.
          • pseudoglizdawiec Re: "nie bede mieszkac w kraju w ktorym przestepc 24.09.06, 21:10
            podejrzewam ze nie chodzilo mu o sytuacje gospodarcza - ta faktycznie jest
            jeszcze efektem pracy poprzednich rzadzacych (o czym najwyrazniej zapominaja
            prezydent/premier - w momencie gdy chwala sie swoimi postepami na tym polu) -
            chodzilo mu raczej o nastroje spoleczne i niewesole prognozy na przyszlosc.
            przecierz kazdy(za wyjatkiem tzw.moherow) widzi ze rzad zajmujacy sie gierkami
            politycznymi, wzajemnymi obelgami, rozbudowo biurokracji i oczywiscie
            obsadzaniem jej "wlasciwymi" ludzmi i niezliczonymi komisjami procesami
            lustracjami ma gdzies poprawe warunkow zycia przecietnego kowalskiego. Tu juz
            nie chodzi o to ze ktos malo zarabia ale o uzasadniona obawe, ze w najlepszym
            wypadku juz tak pozostanie.
        • olias Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 12.09.06, 07:00
          taaa, przeca w tym kraju od kilkunastu lat rządzi TYLKO PiS. Prawda?
          Czy Ty też jestes jednym z wielu głupków, których mózg wyssała tv?
          Wali cio na mózg, czy już go tam nie ma? Podaj JEDEN powód dla którego winisz
          PiS dotychczasowymi efektami tzw. "przemian"?
          Albo ... przeproś PiS i jego zwolenników (żeby było jasne, ja do nich nie
          należę)
        • mufik1 Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 12.09.06, 15:10
          a terz bez jaj.
          poszukujemy informatykow z min 5 letnim doswiadczeniem i znaj. j. angielskiego,
          mile widziany niemiecki. Robimy systemy sterujace do samochodow; FORD; BMW ,
          Mercedes
          doswiadczenie w C,C++, Emb. programowaniu, znajomosc busow, a takze technologi
          VoIP
          Miejsce pracy Szczecin, Poznan z czestymi (dluzszymi) wyjazdami do Berlina.
          Placimy wiecej niz 4 tys. w miesiacu.
          Potrzebujemy osoby tylko z doswiadczeniem zawodowym w w.w. zakresie

          wiadomosc na mufik@gmx.de
          pozdrawiam
      • forresty Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 11.09.06, 18:45
        właśnie zmarnowałem 5 min swego niesamowicie cennego czasu ;-) na przeczytanie
        wypocin kolesia którem uzawsze będzie źle. ma dobry zawód, jako takie (dla
        niektórych bajeczne ) zarobki i nie starcza "na przyjemności". Qrwa - życie to
        nie karuzel w Central parku. Nie polega na sprawianiu sobie przyjemności. Polega
        na tym żeby je przeżyć tak aby nie bolało - swoje i bliskich.
        Mam 30 lat - też mam wyższe wykształcenie zdobyte w trudzie i znoju. Okazało się
        że zupełnie niepotrzebnie bo w tym kraju ludzie zajmujacy się kulturą wyższych
        lotów nad Mandarynę nie są nikomu potrzebni. I musze sobie jakoś radzić -
        wyjechac nei mam jak bo zdrowie na to nie pozwala. Musze się cieszyc tym co mam.
        jestem w o tyle dobrej sytuacji że mogę liczyć na rodziców - ale marna to
        pociecha. jakos nie pluje na ten kraj, nie strzykam jadem że mi nie starcz na
        przyjemności, potrafie sobie odmówić rzczy które są mi normalnie niepotrzebne.
        jak ktoś nie potrafi oszczędzać i gospodarować kasa to zawsze bedie mało.
        Przypadków dookoła widze mnóstwo. Nie wiem jak ci ludzie żyją. Wieczne długi,
        kredyty... na co oni wydaja tę kasę?
        • lesew Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 11.09.06, 19:54
          Forresty, zastanów się na spokojnie, o co ci właściwie chodzi? Gdzie dopatrzyłeś
          się strzykania jadem? Autor zwyczajnie stwierdza, że mu to nie odpowiada. Jego
          prawo mieć takie lub inne aspiracje, tak jak Twoje prawo ich nie mieć...
          • pokeo2 Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 13.09.06, 15:46
            Autor po prostu stwierdza iz nie dorosl. Nie potrafi zarzadzac pieniedzmi, nie potrafi sobie odmawiac czegokolwiek. Jest jak dziecko co chce lizaka i musi go miec. To brak dojrzalosci.
        • rocznik_74 Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 11.09.06, 19:56
          bez obrazy, troche przesadzasz z ta "klauzula zyciowa". Moze rzeczywiscie w
          zyciu przyjemnosci nie sa najwazniejsze chociaz czasem po prostu powinny sie
          zdarzac. Ale to co najwazniejsze to zeby zycie nie ucieklo na "przezyciu
          kazdego dnia" bez glodu i chlodu.
          W zyciu cos trzeba zrobic, jeden doktorat inny patent, trzeci napisze ksiazke.
          Trzeba miec hobby, osiagniecia sportowe, sukces w dzialalnosci spolecznej.
          Cokolwiek ale trzeba udowodnic sobie i innym ze sie KIMS jest, wniesc maly lub
          wiekszy sukces do calego koszyka osiagniec ludzkosci.
          A do tego trzeba zyc w kraju gdzie ma sie szanse na rozwoj, gdzie mlodziez ma
          boiska, baseny, mozliwosc rozwoju zainteresowan i wyboru sciezki zyciowej a
          przy okazji zarabiac na tyle zeby jako tako ale godnie zyc. A kto chce wiecej,
          prosze bardzo niech walczy o gruba kase.
          Z tego co piszesz to niewiele swiata widziales, i uwierz mi wiekszosc ludzi w
          krajach "normalnych" zyje skromnie ale nie ponizej godnosci jak np. w Polsce.
          Maja wybor, i wielu z nich decyduje ze kasa to nie wszystko co nie znaczy ze
          mieszkaja katem u rodzicow, topiac zale w piwie z supermarketu. Zyja normalnie
          nie martwiac sie co bedzie z rok czy dwa i nie trafia ich szlag patrzac na
          kolejne TKM ekipy rzadzace.
          ___________________________

          Pamietaj ze zyjesz tylko raz.
      • cmok_wawelski ..... na zlość mamie odmroże sobie................ 11.09.06, 21:26
        ...uszy!

        Dal PRACOBIORCY Polska rzeczywiscie nie jest najlepszym miejscem, szczegolnie
        dla kogos posiadajacego 'miedzynarodowe kwalifikacje' (spawacz, informatyk,
        kafelkarz, malarz wysokosciowy i tysiace innych) latwe do przeflancowania na
        inny rynek.
        Polska jest lepsza niz n.p. INDIE ale znacznie gorsza niz Szkocja czy nawet Irlandia. Zrszta porownywac
        trzeba na maksa w gore, czyli n.p. USA gdzie fachowice SAS-a wyrywa od 60 do
        180 tys. USD na rok. Z kolei trudno ot tak nagle postanowic zostac PRACODAWCA w
        USA czy Irlandii. A w PL?

        Ale...
        Moze trzeba zmienic troszke swoja mentalnosc pracobiorcy, czyli ze temu jak mi
        jest kiepsko nie jest winny szef, firma, ZUS czy wreszcie - jak w tym
        artykuliku - zbiorowo caly kraj? Moze problem tkwi gdzies indziej?

        Emigracja ma sporo wad i jest taka sama loteria jak inne wazne decyzje w zyciu.
        Nie da sie po prostu wejsc do tej samej
        rzeki dwa razy.
      • dragonlukasz Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 12.09.06, 02:40
        chlopie wyjezdzaj w syfie dlugo nie da sie zyc!! Tylko pamietaj ze nikt nie
        bedzie cie tu wital z otwartymi rekami!! I paczatki sa ciezkie, ale jak jestes
        twardy i polubisz nowy kraj to juz nie wrocisz!! Ja jestem w Dublinie od
        01.01.2006 wlasnie zmienilem prace i na pewno nie wroce do Polski dluzej niz na
        wakacje. Aha ludzie jak nie znacie jezyka to nie wyjezdzajcie - porute tylko
        robicie i nic wiecej!!
      • jardo-g Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 12.09.06, 07:52
        facet pie.. - bierze kredyt 100%, kupuje mieszkanie i wtedy już nie płaci za
        wynajem.....
      • romulus_remulus Re: Jak na polskie warunki masz świetnie 12.09.06, 10:00
        oj co za koleś, no ale gdy ktoś nie ma elementarnej umiejętności do
        gospodarowania, liczenia i myślenia wogóle to ja nie widzę, że on się może
        gdziekolwiek "dorobić". Z drugiej strony wydaje się, że cały ten artykulik to od
        początku do końca wymysł jakiegoś dziennikarza bo aż roi się w nim od błędów i
        nieścisłości.
        1. Kupno mieszkania. nasz informatyk dolicza do kosztów raty kredytu a nie
        odejmuje kosztów wynajmu mieszkania :))))) no przecież jak kupi mieszkanie to
        będzie w nim mieszkał i płacił jedynie jakieś ok. 300 zł czynszu.

        2. Jedzenie - 2000 zł czyli 1000 zł na osobę (bo kino i rozrywki są wymieniona 2
        razy po raz drugi dwa zdania poniżej) co wychodzi (odliczając weekendy) jakieś
        50 zł dziennie na osobę !!! To już można zapłacić komuś 500 zł żeby przyszedł i
        ugotował coś codziennie albo coś innego.

        3. Kuzyn czy tam brat wyjechał do Szkocji i nakupował sobie tam zabaweczek ....
        LOL to teraz niech nasz informatyk się zastanowi - kuzyn jest singlem, mieszka w
        4 osoby w mieszkaniu i nie ma praktycznie żadnych kosztów - w tej sytuacji nasz
        informatyk sam z własnej pensji nakupiłby tych zabaweczek jeszcze szybciej. No
        oczywiście gdyby choć trochę umiał gospodarować a on zupełnie tego nie potrafi.
        Bez wydatków na kredyt mieszkaniowy, dzieci i inną rodzinę itp to gdziekolwiek
        można sobie nakupić zabaweczek !!!!

        a tak BTW. wiele osób żyje za duuużżżżo mniej niż 7000 zł i to na duuużżżo
        wyższym poziomie nawet w Wawie wystarczy tylko podstawowa (na poziomie dziecka z
        przedszkola) zdolność gospodarowania i za taką kasęmożna spokojnie żyć.

    • burek_polny Nie Ty jeden... 11.09.06, 16:03
      Nie Ty jeden...
      • vox.mortis Rozumiem Cię ... 11.09.06, 16:37
        ... bardzo dobrze. Z żoną zarabiamy niecałe 7 tys., staramy się o dziecko ....
        ale nie mamy własnego mieszkania, samochód 11 lat się rozsypuje i właśnie trzeba
        go zmienić bo naprawa to wyrzucone pieniądze, rodzice nie pracują (emerytury lub
        bezrobocie od kilku lat).
        A miłościwie nam panujący - co raz większe podatki, co raz droższe mieszkania i
        masa planów na co jeszcze wydać moje pieniądze ... czyli kolejne podatki, choć
        co raz lepiej ukryte.
        Jeśli wyjedziemy ... nie wyprę się ale będę dzieciom pokazywał ten kraj jako
        przykład katastrofalnie zaprzepaszczonych szans i rządzących głupków, którzy
        wolą "z niemcem walczyć", a głąboko w de... mają ludzi, którzy myślą o
        przyszłości - przyszłości własnych dzieci i wnuków.
        Moja rodzina wiele przeżyła w tym mieście, m.in. okupację ale o tym trzeba
        pamiętać, a nie wypominać winnym.

        Irlandia to piękny kraj, z każdym miesiącem coraz piękniejszy :)
        I schowajcie się szanowni komentujący z "patriotycznymi" tekstami o tym co
        znieśliśmy, o naszych dziadach i pradziadach ... My mamy żyć, a nie cierpieć za
        narody ... .
        • armagedon6661 Re: Rozumiem Cię ... 11.09.06, 20:47
          Co do vatu na budownictwo. To wina sld bo oni zgodzili się jednak pis powinien
          coś z tym zrobić. Są tak zastraszeni jak poprzednicy. Do tego dochodzi sprwa
          wykupywania przez angolii miejsc pod budowę, mieszkanń, kamienic w większych
          miastach Polski. Chcą zarobić, ale naszym kosztem, o tym się nie mówi ale tak
          jest. Z pozostałymi rzeczami się zgadzam.
          • xax Re: Rozumiem Cię ... 11.09.06, 21:36
            Widzę że jesteś jak 75% polaków.Czyta i nie rozumie co tam jest napisane.Wtórny
            analfabetyzm.
    • sosotomoho W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:06
      Trochę ci współczuję kolego, sam mam kryzys patriotyczny ostatnio ale jednak
      końska dawka optymizmu powstrzymuje mnie przed ucieczką, dodam jeszcze, że
      dochody mam jednak trochę mniejsze, lat 28, pozycja zawodowa na razie chyba
      żadna ale jakie perspektywy: młody, zdolny, wykształcony hehe
      • gem58 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 18:50
        > ale jakie perspektywy: młody, zdolny, wykształcony hehe

        wlasnie! mlody, zdolny, gotowy do zlupienia!

        Nie odmawiajmy innym prawa do wyboru, czy chca niepatriotycznie zyc, czy
        patriotycznie gnic.
    • joork W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:07
      co za bznadziejny artykul... nie chce mi sie nawet wytykac bledow i
      logicznych i semantycznych - tyle ich jest.... no ale coz.. poziom tego co
      sie publikuje w gazecie obniza sie z roku na rok.
      • sierzant_nowak Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:46
        > co za bznadziejny artykul... nie chce mi sie nawet wytykac bledow i
        > logicznych i semantycznych

        no rzućże chociaz jednym albo dwoma z tych licznych bledow :]
        • mariuszdd Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 17:01
          sierzant_nowak napisał:

          > > co za bznadziejny artykul... nie chce mi sie nawet wytykac bledow i
          > > logicznych i semantycznych
          >
          > no rzućże chociaz jednym albo dwoma z tych licznych bledow :]

          Pierwszy błąd jest taki ,że nie jest pewne ,czy bedzie on tak dobrze zarabiać
          za granicą :)
          Często po informatyce więcej zarobią w Polsce . W Polsce ten zawód jest zbyt,
          mozna powiedzieć nadpłacowy .
          Zbytnie przepłacanie informatyków (w stosunku do innych zawodów) może sie
          bierze stad ,że kadra zarządzająca firm pochodzi z lat 90-tych ,nie znają
          języków ,technika jest m obca,ludzie z przypadku itp. No i informatycy często są
          blisko zarządu,robią im tabelki ,formatują tekst :) itd .

          • skipper_ Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 17:21
            mariuszdd napisał:

            > Pierwszy błąd jest taki ,że nie jest pewne ,czy bedzie on tak dobrze zarabia
            > ć
            > za granicą :)
            > Często po informatyce więcej zarobią w Polsce . W Polsce ten zawód jest zbyt,
            > mozna powiedzieć nadpłacowy .
            > Zbytnie przepłacanie informatyków (w stosunku do innych zawodów) może sie
            > bierze stad ,że kadra zarządzająca firm pochodzi z lat 90-tych ,nie znają
            > języków ,technika jest m obca,ludzie z przypadku itp. No i informatycy często s
            > ą
            > blisko zarządu,robią im tabelki ,formatują tekst :) itd .

            bdura totalna...

            akurat w PL, po chwilowej i obejmujacej tylko czesc rynku, euforii
            oraz hossie, z lat 1998-2002, place infromatykow sa raczej
            kiepskie... (znaczna czesc owych informatykow tez jest dosc kiepska,
            ale to juz inna sprawa)...

            w ogole w PL specialisci, w przeciwienstwie do cywilizowanych panstw,
            sa kiepsko oplacani...

            dla porownania wystarczy przejzec sobie ogloszenia z UK...
            place sa w nich podane...
            • mariuszdd Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 17:35
              skipper_ napisał:

              > > blisko zarządu,robią im tabelki ,formatują tekst :) itd .
              >
              > bdura totalna...

              Tylko pewne przerysowanie,a nie totalna bzdura !

              > akurat w PL, po chwilowej i obejmujacej tylko czesc rynku, euforii
              > oraz hossie, z lat 1998-2002, place infromatykow sa raczej
              > kiepskie... (znaczna czesc owych informatykow tez jest dosc kiepska,
              > ale to juz inna sprawa)...

              Wtedy 1998-2002 wystarczyło troche znac WIN. i już było wielkie panisko ,a DOS
              to w ogóle informatyk pełną gebą

              > w ogole w PL specialisci, w przeciwienstwie do cywilizowanych panstw,
              > sa kiepsko oplacani...
              dla porownania wystarczy przejzec sobie ogloszenia z UK...
              > place sa w nich podane...

              W porównaniu do innych zawodów technicznych ,to informatcy w Polsce są za
              bardzo do przodu . Widać to w ogłoszeniach z UK,ani nie sa tam tak poszukiwani
              ,ani płace nie sa aż tak rewelacyjne w porównaniu do innych zawodów technicznych .




              • skipper_ Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 21:29
                mariuszdd napisał:

                > W porównaniu do innych zawodów technicznych ,to informatcy w Polsce są za
                > bardzo do przodu . Widać to w ogłoszeniach z UK,ani nie sa tam tak poszukiwani
                > ,ani płace nie sa aż tak rewelacyjne w porównaniu do innych zawodów techniczny
                > ch .

                jakies dane moze a propos zarobkow?

                wszelacy specialisci sa poszukiwani... jak w kazdym rozwijajacym sie
                cywilizowanym panstwie...
          • lesew Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 19:57
            To co wymieniłeś to nie błąd, tylko załozenie. Błędne czy nie, to inna sprawa.
            Równie dobrze to Twoje przekonanie może być błędne!
          • informatyk9 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 21:48
            > > > co za bznadziejny artykul... nie chce mi sie nawet wytykac bledow i
            >
            > > > logicznych i semantycznych

            Facet, zanim zaczniesz wytykać innym błędy, zastanów się nad swoją polszczyzną.

            >W Polsce ten zawód jest zbyt,
            > mozna powiedzieć nadpłacowy .

            Zostań informatykiem - droga wolna. Nie będziesz musiał zazdrościć :P.
    • toxique W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:09
      podpisuje sie pod tym! ja tez chce wyjechac, i tez na zawsze. Tutaj nigdy nic
      sie nie zmieni:-( dodam ze mam dobrze platna prace i zero perspektyw na
      przyszlosc. Paradoks? Niekoniecznie....
      • red.ken Re: amerykę odkrył! 11.09.06, 16:14
        dopiero teraz się zorientował że anglia oferuje dużo lepsze życie niż Polska...
        i zajęło mu to 27 lat... ku.. niech wypie.. tam teraz skoro to taki raj..
        • kaaarooll Re: amerykę odkrył! 11.09.06, 16:54
          Z tego kraju warto wyjechac chocby z tego powodu, ze na ulicy co chwila sie
          slyszy "kur*a, ja pier*ole, ch*j", tutaj na forum jest to samo, zero szacunku do
          innego czlowieka. To zrozumie ten kto byl w cywilizowanych krajach, a nie ktos
          kto ma swiatopoglad zamkniety w granicach wsi Pipidowki i Parzeczewa...

          Ja wyjezdzam na jesieni, chociaz mi tutaj w Polsce pod wzgledem finansowym jest
          naprawde dobrze (4 cyfrowe zarobki co miesiac), ale pieniadze to nie wszystko,
          a ja nie chce dzielic otoczenia z chamami i burakami.

          • kaaarooll Re: amerykę odkrył! 11.09.06, 16:58
            Zeby zaoszczedzic innym wytykania bledow, to sprostuje: mialem na mysli 5 cyfrowe :)
            • tashunka Re:Kultury chcesz w Anglii na ulicy szukac? 11.09.06, 17:35
              Zycze szczescia, kolego, widac, ze w tych tak zwanych "cywilizowanych krajach"
              bywales tylko na tygodniowych wycieczkach. Nauczysz sie jezyka, mam na mysli
              porzadnie nauczysz sie jezyka i zaczniesz rozumiec przechodniow, zmienisz
              zdanie na temat burakow itp. Kto by, dresiarzy wszedzie dookola widzial i
              problemy z nimi mial, to zrozumie o czym mowie, kto byl i po angielsku ani be
              ani me bedzie ich pewnie za "cool fellows" bral. Do pierwszego noza w zebrach.
              Zastanow sie o czym piszesz, bo pomysle, ze ci te piec cyferek we lbie
              przewrocilo.
              • kaaarooll Re:Kultury chcesz w Anglii na ulicy szukac? 11.09.06, 18:10

                A gdzie ja napisalem, ze wyjezdzam do Anglii? Co to paszporty i bilety teraz
                sa wazne tylko na wyjazdy do UK?

              • lze_elita.71 A KTO ci powiedzial, ze bedzie sie w UK szwendal 11.09.06, 19:24
                twoim wzorem wylacznie po zakazanych dzielnicach robotniczych i innych "council
                estates"? W dobrych dzielnicach to slychac akcent public schools, nie zas
                przerozne "fucki":)
                Tos ty, koles, Anglii nie widzial, a o spoleczenstwie brytyjskim nie masz
                cienia pojecia: to tak, jakby Dublin sprowadzic do tych scumbags z lutowych
                zamieszek...
          • drzazga1 Re: amerykę odkrył! 11.09.06, 21:48
            kaaarooll napisał:

            > Z tego kraju warto wyjechac chocby z tego powodu, ze na ulicy co chwila sie
            > slyszy "kur*a, ja pier*ole, ch*j", tutaj na forum jest to samo, zero szacunku
            d
            > o
            > innego czlowieka. To zrozumie ten kto byl w cywilizowanych krajach, a nie ktos
            > kto ma swiatopoglad zamkniety w granicach wsi Pipidowki i Parzeczewa...
            >
            > Ja wyjezdzam na jesieni, chociaz mi tutaj w Polsce pod wzgledem finansowym
            jest
            > naprawde dobrze (4 cyfrowe zarobki co miesiac), ale pieniadze to nie wszystko,
            > a ja nie chce dzielic otoczenia z chamami i burakami.

            Hehehe - wolisz irish potato od polish beetrot?
            Szczesliwej drogi. Zamiast swojskich kurw bedziesz mial fucking bastards. Tez
            piknie.

            Mam calkiem niezla zabawe czytajac, jakie to wyidealizowane wyobrazenia maja
            niektorzy na temat tzw. cywilizowanych krajow. Co do fali "emigracyjnych"
            artykulow, ktorymi ostatnio kompromituje sie wyborcza, to mam nieodparte
            wrazenie, ze pisze jej jedna osoba i ta osoba napisalaby dowolne bzdury
            dotyczace dowolnej z gory zalozonej tezy...
          • arturmd Re: amerykę odkrył! 11.09.06, 21:52
            święte słowa , ilość "przecinków", która jest używana na ulicy i na tym forum
            jest zwalająca z nóg. Argumentacja przeciwników bohatera artukułu tylko opiera
            się na trzech punktach 1. Czy naprawde będzie miał tam lepiej, 2. Jeśli
            zagranicą nie chce się przyznawać do swego pochodzenia, to nie jest Polakiem,
            3. I przekonanie, że na starość będzie klepał biede. Wszystkie te argumenty nie
            obalają podstawowych problemów w Polsce to jest dziwny kraj.
            1. szał kredytów mieszkaniowych nie spowodował zwiekszenia ilości budowanych
            mieszkań tylko wzrost ceny jednego m2 wybudowanych. Czyli w tym kraju prawo
            popytu i podaży reguluje tylko czynnik ceny , nie zmienia się wogóle ilość
            oferowanych dóbry. Czy zauważył to ktoś? 2. wyjechał z tego kraju jeden milion
            (skromne szacunki ) czynnie zawodowo młodych ludzi i co sie zmieniło ? prosze
            odrzućmy myślenie z pierwszej klasy podstawówki, że wyjechali bezrobotni, wcale
            nie jesli ktoś jest tu bezrobotnym to tam jest predysponowny do bycia
            mieszkańcem dworca Victoria ? ostatnia kwestia ten jeden milion płacił podatki
            bezpośrednie , a w szczególności gdyby nic nie zarabiał to pośrednie prosze mi
            wyjaśnić w jaki sposób gdzie podziało się 1 mln osób razy 15 %( średni podatek
            VAT, albo jak kto woli głoszony przez Platformę realny) z 400 zł miesięcznie
            (wartość zbliżona minimalnej renty) * 12 m-c = 720 mln zł , to tak skromnie .
            Po prostu moim zdaniem wyjeżdzający z tego kraju ludzie mają dość romantyzmu,
            chcą zwyczajnie widzieć , że logiczne myślenie pozwala rozwiązać większość
            problemów.
            • scibor3 Re: amerykę odkrył! 12.09.06, 11:15
              > mieszkańcem dworca Victoria ? ostatnia kwestia ten jeden milion płacił podatki
              > bezpośrednie , a w szczególności gdyby nic nie zarabiał to pośrednie prosze mi
              > wyjaśnić w jaki sposób gdzie podziało się 1 mln osób razy 15 %( średni podatek
              > VAT, albo jak kto woli głoszony przez Platformę realny) z 400 zł miesięcznie
              > (wartość zbliżona minimalnej renty) * 12 m-c = 720 mln zł , to tak skromnie .
              > Po prostu moim zdaniem wyjeżdzający z tego kraju ludzie mają dość romantyzmu,
              > chcą zwyczajnie widzieć , że logiczne myślenie pozwala rozwiązać większość
              > problemów

              Zginęło we wzroście PKB. Dochody skarbu państwa z podatków to 174 mld zł, czyli
              ta kwota to zaledwie 4 promile. Jak chcesz wykryć taki debet przy superacie
              ponad 10-cio krotnie wyższej wynikającej ze wzrostu PKB?
            • comrade Kurde 12.09.06, 11:26
              > Argumentacja przeciwników bohatera artukułu tylko opiera
              > się na trzech punktach 1. Czy naprawde będzie miał tam lepiej, 2. Jeśli
              > zagranicą nie chce się przyznawać do swego pochodzenia, to nie jest Polakiem,
              > 3. I przekonanie, że na starość będzie klepał biede. Wszystkie te argumenty nie
              > obalają podstawowych problemów w Polsce to jest dziwny kraj.

              Nie, argumentacja jest inna:

              Po pierwsze - koleś ewidentnie nie potrafi gospodarować kasą, nie potrafi
              liczyć. Liczy źle i bez sensu, wydaje na jedzienie kosmiczne kwoty, nie
              uwzglednia ze kupno mieszkania likwiduje kozsty wynajmu.
              Po drugie - wydając tyle kasy płacze że 7 tys NETTO (!!!) na 2-osobową rodzine w
              Polsce to mało. 7 tys netto w PL , to - licząc siłą nabywczą - to jak 14 tys
              netto w UK czyli ok 2,5 funtów do rączki miesięcznie. To jest DUŻO PIENIEDZY -
              nawet jak na UK.
              Po trzecie - wiedząc to wszyskto koles sie jara ze kuzynek w Szkocji kupił
              aparat cyfrowy, mieszkajac jako singiel w 4 osobowym mieszkaniu. Niech wynajmnie
              2-pokojowe w mniezlym miejscu, tylko dla siebie i pogadamy.
              Po czwarte - majac jak pisalem wczesniej - normalni ludzie, umiejacy
              gospodarowac pieniedzmi, majac 7k netto miesiecznie, juz dawno by budowali dom
              pod miastem. Juz ja widze jak w UK bedzie go kiedykolwiek stać na budowe
              wlasnego domu!

              Innymi slowy, z sytuacji wcale niezłej - bije taka żenada, uzelanie sie nad sobą
              i płacz, ze az zal dupe sciska. Idiotyzm albo prowokacja, albo maksymalnie
              wygórowane mniemanie o sobie i kosmiczne ambicje.
        • piekny_romanek a tutaj zostana tylko takie wiesniaki jak ty 11.09.06, 22:58
          red.ken napisała:
          > dopiero teraz się zorientował że anglia oferuje dużo lepsze życie niż
          Polska...
          > i zajęło mu to 27 lat... ku.. niech wypie.. tam teraz skoro to taki raj..

          Typowy obywatel IV RP - prymityw i debil, ktory swoje frustracje potrafi
          wyladowac tylko przeklenstwami.
      • lampka.nocna Duzo przwdy, troche przesady 11.09.06, 16:17
        W PL zawsze tak bylo - chcesz poprawic swoj status materialny szybko i
        radykalnie....jedz na zachod. I jeszcze dlugo tak bedzie. Niestety.

        Ale "wypierac sie Polski" to przesada. Zawsze bedzie za toba szedl cien kraju
        pochodzenia z powodu akcentu, miejsca ukonczenia studiow wyzszych, mentalnosci.
    • wipsania Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:13
      O ile dobrze zrozumiałam, pan informatyk nie uwzględnił w swojej kalkulacji
      tego, że gdy kupią mieszkanie i będą spłacali raty po 2 tys, odpadnie im koszt
      wynajmu mieszkania - 1,5 tys.
      Czyli po opłaceniu wszystkiego nie zostanie "nic" - tylko 1,5 tys rezerwy.
      Nie tak źle.
      • angiotensyna Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 17:07
        super extra. Niecałe 400 Euro. To jest właśnie dla mnie przerażające, że
        większość społeczeństwa uważa taką kwotę za dużą...
        • miguell Nie tu nie ma błędu 11.09.06, 18:33
          Dobrze napisał.

          Mieszkanie odbierze za 2 lata jak wpłaci pierwsze pieniądzę, chyba że będą
          problemy i po 3 latach je dostanie.
          A opłaty za mieszkanie wcale nie zmaleją - także po 2 latach zostanie mu 1000
          chociaż też niekoniecznie.
      • teresa-las Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 17:52
        drobny blad w obliczeniach:D
      • darek_w1 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 21:46
        > tego, że gdy kupią mieszkanie i będą spłacali raty po 2 tys, odpadnie im
        koszt
        > wynajmu mieszkania - 1,5 tys.

        Poprawka - będą płacić opłaty eksploatacyjne - ogrzewanie, woda, wywóz śmieci
        itp. Wyjdzie pewnie ok. 500 miesięcznie więc zostanie im 1000, z nie 1500. Jak
        już ściśle liczymy to do końca :-)
        • vegas Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 23:18
          I jeszcze niania - jakiś 1000 zł.
    • 3primer Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:14
      Co za bzdura !!!
      Mają 7 tys. spokojnie weźmiesz kredyt i zamiast na wynajem płacisz na swoje.
      Za mieszkanie 71 w Warszawie m2 płacę 1600 zł (i to kredyt w EUR) !!! Plus
      czynsz 600 zł. Kupowanie kart pre-paid to bezdenna głupota - to najdroższe
      rozmowy. Komunikacja w W-wie miesięcznie na WSZYSTKIE linie to 66 złotych !!!
      A można kupić kwartalny. Obiad w Mariocie to 13 PLN (ogłoszenia w windach).
      Co za dureń ! Ja mam 1 dziecko, chodzi do przedszkola i mi zostaje, żona nie
      pracuje, a mam mniej !
      • bartkali Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:30
        Tez mieszkam w Warszawie i jestem informatykiem. Moja sytuacja finansowa jest
        nawet gorsza - nie zostaje mi nic ponad (podobne jak w artykule) koszty
        utrzymania. Jednak nie zamierzam wyjezdzac. Prawdopodobnie dlatego, ze jako
        dziecko bylem 2 lata za granica i wiem, ze zanim czlowiek wyjedzie, nie
        uswiadamia sobie, ile jest roznych czynnikow "niematerialnych", ktore go tu
        trzymaja. I nie mowie tu tylko o znajomych, bo w pewnym wieku znajomosci staja
        sie luzniejsze. Po prostu poglad, ze za granica jest lepiej, opiera sie na
        bardzo plytkim, materialistycznym spojrzeniu na zycie. Za granica czlowiek
        czuje sie mocno wyobcowany, zapuscic korzenie mozna dopiero po ladnych paru
        latach, a tymczasem pozostaje spora "wyrwa" w zyciorysie.

        Pomijam bledy logiczne w artykule - niezaleznie od tego co "zostaje z pensji",
        za granica rowniez pracuje sie do pozna i wraca z pracy zmeczony. Kapitalizm
        panuje tam rowniez, nie ma co sie oszukiwac.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 17:11

          Słusznie. Jeśli w Warszawie autor czuje się jak "ludność napływowa", to co
          dopiero w obcym kraju...

          → → → → → → → → → →
          Odkryjmy Białoruś!
          odkryjmybialorus.blox.pl
          • klaranyc Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 18:56
            W Warszawie, czy ogólnie w Polsce, ludzie dają odczuć, że jest się 'ludnością
            napływową'. Kiedy pytają Cię skąd jesteś oczekują, że wymienisz miejsce, w
            którym mieszkałaś/eś 20 lub 30 lat temu. Albo ciągle słyszysz komentarze 'bo ty
            nie jesteś z Warszawy'. Dlatego wyprowadziłam się z Polski. Przez kilka dni moi
            amerykańscy znajomi przedstawiali mnie jako Polkę. Po kilku dniach natomiast
            zaczęli przedstawiać mnie 'to jest Klara z Queens'. Na tym polega różnica. W
            Nowym Jorku jestem w domu i czuję się jak w domu. Ludzie dają mi odczuć, że
            jestem u siebie. W Warszawie zawsze byłabym obca...
          • rocznik_74 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 19:37
            Akurat to nie robi duzej roznicy czy przeprowadzasz sie do innego miasta czy
            kraju. No moze tylko jezykowo jest trudniej za granice bo uplynie wiele lat
            zanim sie wtopisz w otoczenie i przestaniesz byc zauwazany jako "naplywowy". Za
            to jesli wybierzesz dobrze to przez te lata bedziesz zyl w kraju cywilizowanym
            bez niecheci do otaczajacej Cie rzeczywistosci...

            Ja rowniez zauwazylem niescislosc odnosnie kosztow wynajmu ktore znikaja jak
            kupi sie mieszkanie no i rata kredytu 2000 to chyba tez przesada.
            Natomiast starajac sie rozumiec autora domyslam sie ze ten "dol psychiczny"
            jest spowodowany brakiem wyboru w jakim sie znajduje on i my jemu podobni. Ja
            tez musialem(!) przeniesc sie do duzego miasta zeby miec dobra prace, musze(!)
            duzo zarabiac bo zycie jest tu drozsze, rodzina daleko wiec samochod i
            dodatkowe koszty zwiazane z przejazdami itp. W przypadku klopotow mojej firmy
            lub po prostu zwolnienia moge szybko znalezc sie w sporych tarapatach
            finansowych zanim znajde nastepna dobrze platna prace. To "dobrze" znaczy
            szczegolnie duzo w naszym kraju bo znaczy to ze moge robiac to samo zarabiac
            np. za 6-7 tys. a gdzie indziej za 2.5-3 tys. brutto. W bardziej cywilizowanych
            krajach roznice sa duzo mniejsze i dlatego ludzie spokojniej spia. W polskich
            realiach upadek moze okazac sie bolesny wiec kazdy z nas "dobrze" zarabiajacych
            zyje w ukrywanym ale ciaglym stresie. Do tego z zewnatrz slysza tylko jak to
            sobie swietnie radza, jacy sa bogaci, jakie maja perspektywy i presja "sukcesu"
            rosnie. Stad czesta frustracja potegowana przez nasza rzeczywistosc polityczno-
            spoleczna ktora nie daje nadziei na to ze cos sie zmieni.
            • zorbon Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 21:34
              Ej, ludzie, czytac nie uczyli? Placi 1.5 razem z OPLATAMI, ktore moga wyniesc
              spokojnie 700 PLN!!! Poza tym teraz jest gorka cenowa, mieszkanie kosztuje juz
              nie 3 ale 8 tyz za metr. Stopy beda rosly, wiec nie wiem, czy ladowanie sie w
              kredyt to taki dobry pomysl ... Moze byl dobry ze 3 lata temu - ale teraz?
        • lesew Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 20:12
          To czy czujesz się wyobcowany, to głównie kwestia twojej psychiki, otwartosci na
          innych. To co jest prawda w stosunku do Ciebie nie musi być prawda w stosunku do
          innych! Jedni łatwiej wchodzą w nowe srodowisko inni trudniej, to sprawa
          indywidualna.
        • domello Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 12.09.06, 10:59
          Wiecie co. Nie narzekajcie, jeśli chcecie to sie wyprowadzcie pozawarszawe a
          bedzie was stac na wiecej. Pozatym inni maja gorzej.
          Nie przecze że w polsce zarabiamy klika a nawet kilkanascie razy mniej niz na
          zachodzie ale sami sobie robicie niepotrzebne koszty. Mieszkanie w stolicy jest
          bardzo drogie i uciażliwe. Ja jestem informatykiem pracuje w Warszawie ale nie
          mieszkam na miejscu. Mam za to do kilkuset zlotych wiecej niz moi znajomi.
          A dojazd ... inni tyle samo dojezdzaja z Warszawy do Warszawy
    • polski_murzyn Chcieliście socjalizmu ,a nie liberalizmu ? To 11.09.06, 16:16
      maci matoły . Przecież matoły z rządu ,na który głosowały inne matoły ,musi
      za coś utrzymać pkp ,związki zawodowe ,limuzyny ,armie urzędasów itd. ,więc
      tworzą nowe podatki i powyższają stare ,a wy co z tego macie ? Dziurawe
      drogi ,marną policję ,pavulonową służbę zdrowia ,przysłowiowe "pincet"
      złotych do ręki i uciekacie do LIBERALNYCH krajów za godnym zarobkiem i
      godnym życiem . Tylko np. w USA Polak mógł dostać milion dolarów za pomysł z
      siedzieniem dla dziecka u nas by go okradł US i zniszczył by go rząd
      zanim ,by się odezwał . Gdzie robi karierę Kubica ? ALE TO WSZYSTKO JEST
      WASZA K.... WINA ,bo głosujecie na idiotów ,pijaków ,socjalistów ,fanatyków i
      rolników .
      • xiom Re: Chcieliście socjalizmu ,a nie liberalizmu ? T 11.09.06, 16:24
        Trochę faktycznie głupi ten tekst. Ja zarabiam 1800, moja dziewczyna 2100 i na
        luzie przymierzamy sie do kredytu (kolo 200 tysiecy), mamy telefony na
        abonament, dajemy radę i z jedzeniem na miescie i z komunikacja (busy + benzyna
        na jezdzenie autami rodzicow).
        Lekko nie jest, to fakt, czasem zdaza sie wydac calą kase w trzy tygodnie i
        przez tydzien nie jeść lunchy w pracy, ale bez przesady. a jesli mozna za 4000
        tysie miesięcznie, to za 7000 tym bardziej.
        Ja mam 25 lat, dobre studia skończone, inne dobre podyplomowe zaczynam - widze
        przed sobą sporo perspektyw wlasnie w Polsce.
        Chcialbym zarabiac wiecej, ale wiem ze jesli w ogole jest na to szansa to za
        jakis czas - zdobęde doświadczenia tu gdzie jestem, to moze za jakis czas cos
        sie poprawi. Wcale nie jest tak beznadziejnie.
        Za dwa tygodnie śmigamy na tydzien na Krete - wiaze sie to z szeregiem obciązeń,
        ale i to sie udaje. Trzeba madrze zarządzać tym co sie ma to mozna dac rade z
        mniejszą kasą.
        pozdrawiam
        X.
        • sierzant_nowak Re: Chcieliście socjalizmu ,a nie liberalizmu ? T 11.09.06, 16:49
          > Trochę faktycznie głupi ten tekst. Ja zarabiam 1800, moja dziewczyna 2100 i na
          > luzie przymierzamy sie do kredytu (kolo 200 tysiecy),

          rozumiem ze to stawki netto? Tylko ze za 200k to w Krakowie przyzwoitego mieszkania nie kupisz, o Warszawie nie wspominajac...
          • ll66 Re: Chcieliście socjalizmu ,a nie liberalizmu ? T 12.09.06, 12:20
            mozna niezle kupic pod krakowem np wieliczka z dobrym dojazdem
      • bedezet Re: Chcieliście socjalizmu ,a nie liberalizmu ? T 11.09.06, 20:57
        nic dodać nic ująć.
    • eclectric Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:16
      "Wynajmują w cztery osoby trzypokojowe mieszkanie."

      - o - tu jest sedno.
      To nie jest normalne życie w UK, tylko takie "na saksach".
      To jest życie "chwilowe", ludzi nastawionych na odłożenie jak najwięcej kasy.
      Może to dobre dla studentów lub bezrobotnych, ale nie dla kogos kto ma już
      jakąś pozycje zawodową i zarabia konkretne pieniądze.
      • o_k_o No właśnie 11.09.06, 16:24
        Gdyby informatyk wynają w Warszawie najtańsze mieszkanie 3-pokojowe w 4 osoby,
        np. jeszcze z inną parą - a takie pewnie wynajmuje jego kolega w Szkocji - też
        zaoszczędziłby dużo pieniędzy.

        Albo odwrotnie gdyby chciał w tej Szkocji lub Londynie wynająć 3-pokojowe
        mieszkania, tak jak wynajmuje w Warszawie, to jego czterokrotnie wyższe zarobki
        też nie byłyby już tak atrakcyjne. A perspektywa kupna własnego mieszkanie w
        Londynie dużo mniejsza niż w Warszawie.

        To tylko kalkulacje. Nie twierdzę więc, że lepiej zostać w Warszawie, ale już
        jak kalkulować, to radzę bardziej precyzyjnie
        • garcio Re: No właśnie 11.09.06, 16:54
          Dodam jeszcze że autor artykułu chyba lubi żyć "na poziomie". Poza tym jak na
          informatyka popełnił sporo "logicznych" przeszacowań...
          Jestem w bardzo podobnej sytuacji, tyle że jak przyjechaliśmy 3 lata temu do
          Warszawy z żoną to mieliśmy razem 3 a nie 7 tys. Stać nas było na to, żeby kupić
          na kredyt 50 m2 na Tarchominie, rata kredytu w najgorszym wariancie - 700 zł.
          Czyli tyle, ile wynajem. Większego mieszkania przez najbliższe 10 lat nie
          potrzebujemy, później może kupimy coś nowego, albo się wyprowadzimy. Mamy już
          rocznego synka. Nie wykluczamy wyjazdu za granicę, ale chcemy mieszkać tu - tu
          jest nasz kraj :-)
      • klaranyc Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 19:03
        W Polsce też nie będziesz żyć w lepszych warunkach niż część mieszkania. A na
        dodatek ze świadomością, że w przyszłości nie będzie lepiej...
    • borrka Na Zachodzie od razu sie wybijesz. 11.09.06, 16:17
      Jak mawial Unilowski "Dupa o sciane".
      Cienki jestes koles, to pojdziesz to zmywaka.
      Piekne zycie.

      PS. To bylo do goscia z artykulu.
    • junkier Emigracja, glowny punkt "dorobku" III RP 11.09.06, 16:19
      Emigracja, glowny punkt "dorobku" III RP.

      Miller nie likwidowal bezrobocia tylko na odwrot, namnazal je pomnazajac
      biurokracje i obciazajac koszty pracy. Wmawial wszystkim ze problem rozwiaze
      UE. No i rozwiazuje.

      Wszyscy wyjezdzajacy powinni podziekowac SLD, ktore powinno "poczuc sie
      zobowiazane" i conajmniej zafundowac przyszlemu emigrantowi bilet lotniczy.
      • sierzant_nowak to miller zaplanowal na przyszly, 2007 rok 11.09.06, 16:50
        10% wzrostu dochodow z podatkow przy 5.5% wzroscie PKB?
        • syndyk.iv.rp PiS prywatyzuje w zawrotnym tempie 11.09.06, 20:14
          biznes.onet.pl/0,1401199,wiadomosci.html
          Te wyniki nie powinny dziwic, wszak coraz czesciej PiS wspomina o nacjonalizacji
          - PRL PiS.
      • ateus77 Masz kłopoty z pamięcią 11.09.06, 18:42
        Masz kłopoty z pamięcią koleś. Olbrzymie bezrobocie to "zasługa" rządów AWS-UW.
        Poczytaj sobie roczniki statystyczne. Za rządów SLD bynajmniej przywrócono
        spory wzrost gospodarczy, a bezrobocie nieznacznie spadło.
        • junkier A ty z analizowaniem danych 11.09.06, 18:49
          Przejrzyj sobie statystyki zadluzenie, komuchy jak to maja w zwyczaju
          bezczelnie zadluzaly kraj. Za rzadow Millera-Hausnera tempo wzrpstu PKB bylo
          dwukrotnie nizsze od tempa wzrostu dlugu publicznego. Mowi to Panu cos???
        • syndyk.iv.rp Ty tez 11.09.06, 20:15
          ateus77 napisał:

          Olbrzymie bezrobocie to towarzyszy z PZPR.
        • lesew Re: Masz kłopoty z pamięcią 11.09.06, 20:29
          Ateus, junkra nie przekonasz!
      • syndyk.iv.rp Emigracja, glowny punkt "dorobku" IV RP 11.09.06, 20:12
        Teraz mamy IV RP emigracja rozgrzana do bialosci.
    • skipper_ Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:20
      ja juz wyjechalem, 2 lata temu

      i nie planuje wracac...

      pomijajac juz duzo wyzsze zarobki, to tutaj (UK)
      panuja normalne relacje pracownik-pracodawca,
      niczego nie trzeba robic "na wczoraj", prawo
      pracy jest przestrzegane, a co najwazniejsze,
      czlowiek jest tyle wart ile jego kwalifikacje,
      a nie znajomosci, ukladziki itd...

      ze znalezieniem pracy "w zawodzie" nie ma problemow,
      wystarczy dowiadczenie i znajomosc jezyka (komunikatywna)
    • eva_danuta Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:21
      Na zachodzie ten "caly dobrobyt" sie konczy. A informatykow po 40 tez nie chca.
      jesli myszlisz, ze bedziesz tak lepiej zyl, jak wyjedziesz z kraju- marzysz.

      Montreal
      • rembka Re: Wiesz ile kosztuje mieszkanie/dom w UK? 11.09.06, 16:48
        Na obrzezach Londynu, juz nie kupisz mieszkania taniej niz za £180tys i to
        kawalerki! Pewnie, jak chcesz mieszkac w dzielnicy hindusko/arabskiej to moze.
        Nie wiem, jak jest w Szkocji, ale po jakims czasie i w Anglii chce sie miec
        swoj wlasny kat. Do tego, jesli chcesz sobie tanio pomieszkac, to w Hinduchowo-
        Arabowie, co oznacza, ze Twoje dzieci beda chodzic do szkol, gdzie dominuja
        dzieci tych nacji = najgorsza edukacja. Nie jestem rasistka, ale niestety w
        Anglii jest masa skupisk etnicznych i niestety, tam gdzie dominuja Azjaci i
        Arabowie, jest najwiekszy problem z edukacja i bezrobociem. Wiec chcesz
        mieszkac tam, gdzie jest wiecej Europejczykow, lepsze szkoly, jest czysciej i
        milej. Szukasz mieszkania za mniej niz £280tys - trudno o cos porzadnego. Bank
        owszem, da Ci pozyczke, ale musisz miec depozyt, conajmniej ze £25tys. Jak to
        odlozysz, jesli chcesz wynajmowac ludzkie mieszkanie i miec jakis standard
        zycia? Wiesz ile kosztuje szkola prywatna, zeby Twoje dzieci mialy b. dobra
        edukacje, a co sie z tym wiaze i odpowiednie srodowisko i przyjecie do dobrej
        uczelni? Szkoly prywatne kosztuja od £1000 na miesiac!!!!!!!!!!!

        Jak to sie mowi w Anglii "trawa zawsze zielensza za plotem". Jesli znajdziesz
        prace za conajmniej £45tys rocznie, to owszem mozna godziwie egzystowac, przy
        dodatkowej pensji wspolmalzonki. Wtedy powoli, harujac od rana do wieczora,
        zbudujesz sobie status spoleczny na tyle, zeby sie nie czuc jak ubogi emigrant.
        Praca za mniejsze pieniadze, to ciezki, mozolny i powolny marsz pod gorke i
        niejednokrotnie zyc sie odechcewa w trakcie, bo nawet nie ma komu dzieciakow
        podrzucic na pare godzin, kiedy sie nie ma w poblizu rodzicow, albo krewnych.

        Im dluzej mieszkam (26lat) w Anglii, tym czesciej zastanawiam sie, nad tym, ze
        ani ze mnie Angielka, ani tak naprawde Polka. Sentyment jest i w Polsce i w
        Anglii, ale zeby nie wiem co, dla Anglikow jestem emigrantka i Polka. Roznica
        kulturowa jest ogromna i nie do zatarcia. Mozna byc szczesliwym w Anglii i w
        Polsce, zalezy tylko jak daleko pojdziemy na kompromis.

        Patrzac na emigrantow z Polski, jest mi przykro, ze musza harowac za pieniadze,
        ktorymi gardza Anglicy, ale dopoki maja entuzjazm i optymizm, beda sie czuli
        dobrze. Z wiekiem przychodzi poczucie zdeklasowania, a to jest naprawde bardzo
        niemile.
        • skipper_ Re: Wiesz ile kosztuje mieszkanie/dom w UK? 11.09.06, 17:27
          pytanie tyko czym sie zajmujesz i ile zarabiasz...

          bo od tego bardzo zalezy czego bank "chce" w takcie
          udzielania kredytu...

          poza tym dobrzy specialisci zarabiaja o wiele wiecej
          niz "ubodzy emigranci"...
          • tashunka Re: Wiesz ile kosztuje mieszkanie/dom w UK? 11.09.06, 17:37
            Tak zapewne, ale i tak nikogo na te mieszkania nie stac, wiem, bo rodzina mojej
            baby narzeka, na brak perspektyw itd. Wszyscy tubylcy z dobra praca i placa.
            • maxman Re: przyjezdzaj do USA 12.09.06, 01:12
              Przyjezdzaj do Stanow, moj kolega informatyk z Polski zarabia ok 9 tysiecy
              dolarow i jego zona nie pracuje i wychowoje dwoje dzieci. Po czterech latach
              maja mieszkanie dwa samochody i laptopy co drugi rok nowe a stare wysylaja do
              Polski do rodziny. Ja mam troje dzieci i sam sie zatrudniam a zona podjela nie
              dawno prace bo najmlodszy z naszej rodziny wlasnie skonczyl 10 lat.
              Mamy dom i samochody i laptopy i aparaty cyfrowe najnowszej generacji. Cala
              rodzina ma komorki gdzie miesieczny koszt (piec komorek) 60 dollarow a do Polski
              dzwonimy po 3.5 centa za minute. Do Polski nie jezdzimy bo jest zle
              ustawiona-gory na poludniu a moze na polnocy- kpiny. Zapraszamy co roku nasza
              rodzine oczywiscie nie w czasie wakacji bo LOT rzada $1299 USD za bilet ale po
              wakacjech i bilet kosztuje $400 USD .
              Na urlop spedzamy zawsze w nowym miejscu w tym roku bylismy RPA. Mamy
              oszczednosci nie liczymy na zadna pomoc. Mamy ubezpieczenie i wsanialych
              specjalistow , ktorzy nie biora lapowek, ponadto razem z zona jestesmy
              ubezpieczeni od nieszczesliwych wypadkow na sume 1 milion dolarow kazdy- oplata
              miesieczna 130 dolarow. Tutaj jest prawdziwy kapitalizm i jezeli nie jestes
              mieczakiem to masz normalne zycie.
              • drpawelek Re: przyjezdzaj do USA 12.09.06, 02:12
                Oj, te laptopy po 399$! Warto emigrowac :-) I te piec komorek (gdzie takie dobre
                oferty, bo ja za jedna place 40$). A moi rodzice maja trzy samochody. Ja mam
                dwa. I cztery komputery w domu - a potrzebny tylko jeden. Tylko czy jest mi
                dobrze? Jest mi tak samo...
    • robal_pl W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:22
      Szczera prawda...
    • fagoo W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:24
      Programista, 27 lat. Wyjechalem na 1,5 roku do Niemiec pracowac w branzy.
      Mowilem sobie ze to tylko dla zdobycia doswiadczenia i troche lepszego
      zarobku. Wroce, moze zaloze cos wlasnego, myslalem.
      Teraz jestem zgodnie z planem w Polsce. Wrocilem, zaluje, nic mnie tu nie
      trzyma, a zycie tu po 2 tygodniach odbiera mi caly dobry humor ktory
      przywiozlem. Garstka znajomych ktora mam porozjezdzala sie tez po mnie.
      Jak teraz wyjade to juz nie wroce. Nie do Londynu, moze Dublin moze znow
      Niemcy. Jesli wroce to nie wczesniej niz za 7-10 lat.

      Nie chodzi tu o nizsze zarobki, nie chodzi tu o samotnosc. Dla mnie tu nie da
      sie normalnie zyc, a tego bym chcial. Taki to proste, normalnie zyc i czuc sie
      wolnym. Rada wyjedz, najwazniejsze to sprobowac. Zobaczysz, ocenisz. Liczy sie
      tylko i wylacznie wlasna ocena.
    • modeliste Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:27
      Czytając ten artykuł widzę siebie. I niech nikt mi nie mówi że w tym kraju
      warto żyć. Trzeba być złodziejem żeby coś mieć. Kraść i oszukiwać wtedy czegoś
      można sie dorobić. Niestety taka jest prawda!!!
      • kaszpirowski żałosny autor listu. 11.09.06, 16:38
        Gośćz artykułu jest żałosny i rozpieszczony.
        >>Przeważnie kupujemy więc jakiś obiad, to średnio 1,5-2 tys. zł.
        Buahahaha. 1 tys na osobe to 33 złote dziennie.
        Ja jak zjem w Warszawie za więcej niż 15 złoty dziennie to jestem tak syty, że
        nie mogę wstać z krzesła (mówię o kupowanych obiadach). No chyba, że koleś nie
        je same schabowe. Jedna osoboa może spokojnie najadać bez ograniczeń za 500 PLN
        w Warszawie.
        Koleś po prostu uwierzył w jakiś mit drogiej stolicy, w której tak naprawdę
        droższe od reszty kraju są tylko mieszkania.

        A jak autor tego śmiesznego schematycznego listu chce wyjechać to może by tak
        oddał pieniądze za swoje studia?? Przecież właśnie usczył się z podatków tych
        emerytów, których wspomina.
        • lucky81 Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 17:20
          > A jak autor tego śmiesznego schematycznego listu chce wyjechać to może by tak
          > oddał pieniądze za swoje studia??

          Jakie pieniądze? On nic nie pożyczał ani nie podpisywał. Studia są za darmo. I
          co gorsza, ludzie chcą, żeby dalej tak było.
          • dobrotka06 Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 17:23
            Gdzie ty człowieku widziałeś DARMOWE studia?!!!
            • nomdeguerre Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 17:38
              ja studiowalem na darmowych studiach. konkretnie wynioslo mnie to <60pln na egzamin wstepny i <8pln za legitymacje. to tyle jezeli chodzi o oplaty na studia (jednak otrzymywalem tez stypendium naukowe.. zawsze to cos ok 100e na miesiac).

              mam 25 lat, skonczylem informatyke na uniwersytecie we wroclawiu.

              teraz pracuje we francji. zarabiam niezle (>2000e) pracuje nie wiecej niz 8h (jednak kulture pracy cenie sobie bardziej niz pieniadze). w zyciu mam czas na hobby, nie ograniczaja mnie pieniadze, nie mam stresow zwiazanych z wypelnianiem papierkow (paradoks?), mam wspanialych francuskich przyjaciol, polscy sa jeszcze wspanialsi, ale czesciej odwiedzam ich w londynie niz w polsce.. . po prostu korzystam z urokow zycia.

              nie jestem fanatykiem odnosnie patriotyzmu/antypatriotyzmu. szkoda mi, ze w moim wlasnym kraju nie moglem realizowac swoich marzen (obecnie jestem pracownikiem naukowym
              • ppo Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 23:13
                > ja studiowalem na darmowych studiach.

                To, że ty za nie nie zapłaciłeś, to nie znaczy, że były darmowe. Zapłaciłem za
                nie JA- swoimi (niemałymi) podatkami. Co się mówi?
                • comrade Re: żałosny autor listu. 12.09.06, 17:04
                  > To, że ty za nie nie zapłaciłeś, to nie znaczy, że były darmowe. Zapłaciłem za
                  > nie JA- swoimi (niemałymi) podatkami. Co się mówi?

                  Mowi sie: hahaha, glosujcie dalej na socjalistów, na rozne "darmowe" rzeczy,
                  płaćcie podatków jeszcze wiecej na darmowe studia, darmowa sluzbe zdrowia, na
                  rolnictwo, hutnictwo. Śmierć frajerom. Jesli ktos sie nie pokapował ze każde
                  darmowe świadczeniejest bezlitośnie wykrozystywane, no to sorry.
          • zahir69 Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 18:09
            Oczywiście ma facet rację popieram z całego serca sam też jestem w stadium finalizowania wyjazdu bo..nie chodzi o dziś..tu..i teraz ale o kompletny brak perspektyw a nawet nadziei że coś się może zmienić zawsze będa ważniejsze sprawy a to lustracja a to personalne rozgrywki mające korzenie 30 lat wstecz.Mam 37 lat niezłą prace niezłe zarobki dla mnie wystarczy ale nie myślę już o sobie tylko o dzieciach bo im pomóc nie będę w stanie więc chcę wyjechać dla nich dla ich przyszłości bo Polska(Ta teraz)to wcale nie brzmi Dumnie niestety
          • zbyszek.kimono Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 18:30
            oddac pieniadze za studia?? chyba kolega popelnia jakis blad logiczny. za studia
            JUZ ZAPLACILI NASI RODZICE ZE SWOICH PODATKOW. zakujcie sobie to w tych pustych
            palkach raz na zawsze, bo jak slysze te zalosne argumenty to mnie czasem skreca...

            klasa roszczeniowa w naszym kraju ma sie caly czas dobrze niestety..
            • jaravik Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 23:32
              Kolego - jesli jestes studentem to wlasnie place za Twoje studia wierzac, za
              moja rodzina i moje dzici beda mialy z Ciebie pozytek. Jak wyjezdzasz - no
              problem, nikt Cie tu nie trzyma. Ale chcialbym abys co miesiac pobytu poza
              krajem elegancko oddawal rate jaka MY WSZYSCY PRACUJACY skladalismy na Twoje
              wyksztalcenie. Wrocisz - przestajesz placic.Dla nas (pozostajacyc w kraju)
              zagranica bedziesz bezuzyteczny a przeciez zaplacilismy. Twoi rodzice tez - ale
              moze w sumie za 1szy dzien Twojego ksztalcenia wyszlo. Wiec kazdy kto wyjezdza
              w elegancki sposob okrada tych co zostaja. I gdzie TU jest blad logiczny?
              • informatyk9 Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 23:46
                >I gdzie TU jest blad logiczny?

                Ano tu, że moje podatki idą nie tylko na czyjeś wykształcenie, podobnie jak i
                Twoje. Gdyby podatki czyichkolwiek rodziców pokrywały tylko pierwszy dzień
                czyjegokolwiek kształcenia, to już dawno byłaby tu Argentyna.

                Trochę matematyki, trochę ekonomii i człowiek się gubi.
              • soofcia Re: żałosny autor listu. 12.09.06, 00:05
                Super, a co z bezrobotnymi absolwentami? Jak oni Twoim zdaniem "spłacają" swoje
                studia? Bo moim zdaniem, nawet wpadajac w Twój tok myślenia, to nie spłacają, a
                im dlużej nie będą mieć pracy, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że "spłacą".
                Jeśliby podliczyc podatki, które moi rodzice przez całe moje życie zapłacili, to
                studia i moje i mojego brata zostały opłacone z góry z nawiązką. Tylko że mój
                brat w Polsce studiować nigdy nie będzie, bo od dawna go tu nie ma. Czy,
                podążając Twoim torem myślenia, moi rodzice powinni domagać się zwrotu kosztów
                tych studiów?
              • comrade Re: żałosny autor listu. 12.09.06, 17:07
                > moze w sumie za 1szy dzien Twojego ksztalcenia wyszlo. Wiec kazdy kto wyjezdza
                > w elegancki sposob okrada tych co zostaja. I gdzie TU jest blad logiczny?

                Błąd polega na tym ze to zadna kradzież. Bezpłatna edukacja (zwł. studia) to
                socjalistyczny wynalazek - i jak kazdy socjalistyczny wynalazek - nie ma zadnego
                sensu. Zdajcie sobie sprawe ze nie są winni ludzie, ktorzy exploitują chory
                system. Winna jest naiwnośc socjalizmu, naiwna wiara ze jak ktos cos dostanie za
                darmo od panstwa to w zamian bedzie sie odwdzieczał temuż panstwu. Ile lat
                zajmie wam zrozumienie ze to gó.. prawda a jedyny zdrowy i normalny system jest
                taki gdzie kazdy placi za siebie.
        • lesew Re: żałosny autor listu. 11.09.06, 20:40
          Kaszpirowski, a nie sądzisz, że te podatki, które wypominasz autorowi płacili
          też jego rodzice? Więc najpierw może oddaj mu te podatki jego rodziców z
          odsetkami za 30 lat, a dopiero potem żądaj zwrotu pieniędzy za studia!
          • scibor3 Re: żałosny autor listu. 12.09.06, 12:06
            A skąd te 30 lat? W PRL nie było podatków od dochodów osobistych. Tak już od
            czasów Gierka. BTW szanowni rodzice nie korzystali z ulic policja ich nie
            chroniła itp że chcą całość i to z odsetkami? ROTFL! Inną sprawą jest debilizm
            żądania zwrotu kosztów. Nie było takiego warunku przy studiowaniu to i nie może
            być to teraz podnoszone.
    • czlowiek_lasu żałosne 11.09.06, 16:31
      j.w.t.
    • irkiel widac ze koles nigdy nie zyl zagranica i wierzy w 11.09.06, 16:32
      bajki jakie mu ludzie opowiadaja..... wydatki ktore ma w polsce sa tak niskie ze
      trudno je do czegokolwiek porownac, a demagogiczne podejscie ze jak sie corka
      rozchoruje to autobusem przewiezie do lekarza!!!!!! a niby co!!!! koszty
      samochodu sa tansze gdzieindziej???? ten koles naprawde powinien wyjechac!!!
      dostanie w dupe i wroci!!! niestety zycie zmarnuje!!!! bo z takim podejsciem
      daleko nie zajdzie
      • skipper_ Re: widac ze koles nigdy nie zyl zagranica i wier 11.09.06, 17:31
        irkiel napisał:

        > bajki jakie mu ludzie opowiadaja..... wydatki ktore ma w polsce sa tak niskie z
        > e
        > trudno je do czegokolwiek porownac, a demagogiczne podejscie ze jak sie corka
        > rozchoruje to autobusem przewiezie do lekarza!!!!!! a niby co!!!! koszty
        > samochodu sa tansze gdzieindziej????

        owszem...

        w UK kupilem 3 letni samochod sredniej klasy, z dobrym wyposazeniem
        za 2 pensje netto, w PL taki sam kosztowalby mnie wiecej niz roczne
        zarobki netto...
        • ready4freddy Re: widac ze koles nigdy nie zyl zagranica i wier 11.09.06, 17:59
          moze podaj przy okazji koszta utrzymania. we Wloszech kupie nowy samochod za
          praktycznie te same pieniadze co w Polsce, ale koszt OC to juz zupelnie inna
          para butow.
          • lze_elita.71 W UK poki co OC tanio. I drogowy nie jest jeszcze 11.09.06, 19:34
            zalezny od pojemnosci silnika - placisz mniej wiecej tyle samo za 5 litrow, co
            i za malucha.
          • skipper_ Re: widac ze koles nigdy nie zyl zagranica i wier 11.09.06, 21:27
            ready4freddy napisał:

            > moze podaj przy okazji koszta utrzymania. we Wloszech kupie nowy samochod za
            > praktycznie te same pieniadze co w Polsce, ale koszt OC to juz zupelnie inna
            > para butow.

            ok. £450 rocznie "pelne" ubezpieczenie, czyli odowiednik OC + AC + NW
            do tego samochod zastepczy, "zielona karta" itd...

            w PL za samo OC trzeba cos kolo 1200 zl zaplacic za cokolwiek wiekszego
            niz maluch... czyli ponad £200...
      • lze_elita.71 W UK dziecko w ciagu 3 min. zabierze do szpitala 11.09.06, 19:32
        czy na pogotowie darmowa karetka typu polska "R-ka". Kto UK na oczy widzial ten
        o tym wie:)
    • eileenn Masz świętą rację - uciekaj stąd! 11.09.06, 16:33
      Jak czytam te posty psedo-nacjonalistyczno- patriotyczne, to mi się robi
      niedobrze. Tak zaściankowa, nieżyczliwa i zazdrosna może być tylko chołota z
      Polski. Na całym świecie ludzie migrują w poszukiwaniu lepszej pracy,
      życzliwszej atmosfery do zycia i działania oraz z czystej ciekawości
      poznawczej. Pissuarowska Polska i polaczki boją się wszystkiego i najlepiej to
      brutalnie i chamsko skrytykować chęc emigracji bez podawania jakichkolwiek
      rzeczowych argumentów w stylu młodziezy wszechpolskiej. Dobija w tym kraju nie
      tylko aktualnie prowadzona polityka, ale przede wszystkim klaustrofobiczna i
      prymitywna mentalność wypaczonego Polaka -Sarmaty i wiecznego opozycjonisty,
      który w goryczy kompleksów, biedy i zerowej wiedzy reaguje agresywnie bez
      uzasadnienia. A z czego to wynika? ze strachu. ze strachu przed zmianami i
      ruszeniem du...y stąd. nie każedo na to stać, nie każdy ma odwagę, zna język
      etc. najlep[iej swoją niekompetencję, strach i gnicie w marazmie pokrywać
      atakiem i wyzwiskami. PRYMITYWY zostają, inteligenja emigruje!
      • u-520 A mnie dobija to, że nie umiesz czytać!!! 11.09.06, 16:38
        Nie chodzi o emigrację tego gościa, czy chęć zarobku za granicą (a nie jedzie,
        co mnie to?), tylko o wyparcie się własnego kraju! Czytaj uważnie posty!!!
        • dobrotka06 Re: A mnie dobija to, że nie umiesz czytać!!! 11.09.06, 17:30
          Ja mieszkam w tym kraju. I raczej nie wyjadę ale nie dlatego, że bym nie
          chciała. Po prostu brakuje mi odwagi. Ale uważam, że każdy kto może i go na to
          stać powinien zjeżdżać stąd jak najszybciej i jak najdalej. Dla Polski jedynym
          ratunkiem są zabory. Bo sami sobą nie umiemy rządzić. Zamiast skupiać się na
          rzeczach najważniejszych debatujemy o pazurkach orzełka, życiu poczętym,
          zakurzonych teczkach i innych totalnie nieważnych bzdetach. Walczymy ze sobą
          gnębieni zawiścią. CHyba tylko tutaj człowiek boi się cokolwiek osiągnąć bo ma
          świadomość, żę jak się sąsiedzi dowiedzą to uprzejmie doniosą gdzie trzeba żeby
          narobić kłopotów, a jak się nie uda to może i chałupę podpalą. Bo zamiast sami
          ruszyć dupy i coś sobie zorganizować to wolą udupić otoczenie - w kupie raźniej
          biedę klepać. Oto cała polska mentalność.
          Mieszkam tu. I pewnie tu umrę. Ale wstydzę się swoich rodaków, wstydzę się
          swojego kraju, z którego szanowna jego władza zrobiła zeszmaconą dziwkę z
          wybujałym poczuciem wartości. Wiecie co teraz pasuje do naszej szacownej
          ojczyzny, do stosunków z UE, Ameryką i innymi? Przykleiło się gó.. do statku i
          krzyczy: płyniemy!
          • gobi03 A mnie dobija to, że nie umiesz myśleć 12.09.06, 03:31
            Dobrotko, kiedy były te czasy, gdy Polską rządzili Polacy? Już Witkacy w Weselu
            pokazał pejsatego chochoła w szynelu, grającego melodię odbierającą zmysły
            Polakom. Nasza najnowsza historia to też zabór - sowiecki, gdzie KGB był
            opanowany przez wiadomą nację. Sami sobąumiemy rządzić, jednak pod warunkiem, że
            jesteśmy sami, a nie sterowani. Ja doskonale pamiętam Konfederację Polski
            Niepodległej, której lider wręcz zapluwał się z nienawiści do Rosji - okazało
            się, że współpracownik tajnych służb! Teczki tż są ważne, żebyśmy przynajmniej
            mieli świadomość, że np. ministrem finansów jest współpracownik albo "źródło
            informacji". Wyobraź sobie Polskę rządzoną przez ministrów, których prowadzi
            jakiś anonimowy pułkownik, a prezydenta prowadzi pułkownik z obcego kraju...
            Zresztą - nie musisz nic sobie wyobrażać, tylko przyponij co się działo jeszcze
            rok temu.
            Dobrze wiesz, że Polak chętnie "ruszy dupę", byle tylko ze swojej pracy, z
            biegania, załatwiania i odbierania sobie od ust miał realną korzyść.
            A ostatnie twoje porównanie jest zupełnie nie na miejscu. Nie po to nasi
            przodkowie oddawali Ojczyźnie krew i pot, żebyś takie rzeczy pisała.
            • eseldziatko Re: A mnie dobija to, że nie umiesz myśleć 12.09.06, 07:12
              To Witkacy napisał Wesele?
              • gobi03 moja wina 13.09.06, 16:14
                pomerdało mi się, oczywiście Wyspiański
      • corgan1 a czy za granicą ludzie też rzygają na własny kraj 11.09.06, 18:17
        jak w POlsce że najchętniej chcieliby go spalić albo żeby go ziemia pochlonęła
        z tego powodu że nie będzie jeżdził autobusem z chorym dzieckiem albo że nie
        stać go na plazmę a te ponad 7tys. jakie mają oboje (5-krotność średniej pensji
        netto) nie starcza im na "godne" życie.

        Ciekaw jestem czy ludzie w brazylijskich favelach którzy nie mają kompletnie
        nic albo innych krajach III świata też tak żygają na swój kraj? Bo pewnie
        mieliby bardziej prawdziwe powody niż ww. informatyk, co nie?

        > najlep[iej swoją niekompetencję, strach i gnicie w marazmie pokrywać
        > atakiem i wyzwiskami

        Oj! wydaje mi się że raczej Ci co wyjeżdżają predzej mają roztrój jelit od
        rzygów jakie wylewają z siebie opuszczając ten miły i uroczy kraj hehehe
        • lze_elita.71 Tak, czytaj systematycznie chocby The Times:) /nt 11.09.06, 19:35

          • mahadeva A co tam takiego jest napisane? :) 11.09.06, 21:30

            • lze_elita.71 Poczytaj, bedziesz wiedzial:) /nt 12.09.06, 19:11

      • drzazga1 Re: Masz świętą rację - uciekaj stąd! 11.09.06, 22:16
        Rzygnij sobie, lepiej ci sie zrobi, to moja zyczliwa rada.

        A poza tym naucz sie czytac ze zrozumieniem - bo krytykowana jest nie sama chec
        emigracji, tylko podane "powody", ktore dla osob majacych doswiadczenia
        emigracyjne swiadcza o ogolnej niezaradnosci zyciowej i malkontenctwie -
        takiemu nigdzie dobrze nie bedzie, ale dla lepszego samopoczucia musi wierzyc w
        raj gdzies tam daleko, gdzie wszystko latwo przychodzi.

        A tak poza tym - ciekawi mnie, co do jasnej choroby, robia na polskim forum ci
        wszyscy, ktorzy tak sie odgrazaja, ze jak wyjada to na zawsze, bo tam jest raj,
        a tu pieklo, a juz rodacy to w ogole paskudni sa i w ogole w Polsce nie da sie
        zyc.
        Skoro az tak im sie nie podoba, dlaczego nie pisza na zagranicznych forach
        dyskusyjnych?
        Moze mnie ktos oswiecic?
    • ksg06 W USA jest podobnie. 11.09.06, 16:34
      Informatycy:
      Znajoma Amerykanka-informatyk nie pracuje od 2 lat. Za jej wiedze placonoby jej
      2-3 razy mniej niz kilka lat temu. Sytuacja zmusila ja na przejscie na
      emeryture. Wczesniej wyksztalcila kilku mlodszych pracownikow dla firmy. Daje
      finansowo rade bo zamieszkala z ojcem.
      Ja z polskim dyplomem informatyka nie jestem tu mile widziana. Wola ludzi z
      tutejszym wyksztalceniem, doswiadczeniem lub przynajmniej bez doswiadczenia
      poza Stanami (dyplom strszy niz 5 lat praktycznie wyklucza z obegu). Oni wola
      swiezych ludzi, ktorych da sie dostosowac do niewolniczej tu pracy.
      Mam dzieci. By pracowac mam opieke albo sa odwozone do YMCA, siedza w
      piwnicznej sali, dostaja chipsy i popcorn. Nie moge dac im zdrowego jedzenia.
      Czekaja na mnie przed TV do 18.
      Odleglosci i korki powoduja, ze czasem jedzie sie do pracy 90 min w jedna
      strone.
      Na to wszystko - to nie ta kultura, obcy sposob pojmowania rzeczywistosci,
      zelazne, uciazliwe, czesto bezsensowne reguly.
      Przyjezdzajac tu wiele lat temu kazdy z nas mial wieksze szanse. Teraz i szanse
      i Ameryka sa inne.

      Sekretarka:
      Po 60-tce musi pracowac na 2 etaty by stac ja bylo na mieszkanie w swoim domu,
      w ktorym mieszka od 30 lat.
      • kasiamasia Re: W USA jest podobnie. 11.09.06, 17:57
        Informatycy:
        > Znajoma Amerykanka-informatyk nie pracuje od 2 lat. Za jej wiedze placonoby
        jej 2-3 razy mniej niz kilka lat temu. Sytuacja zmusila ja na przejscie na
        > emeryture. Wczesniej wyksztalcila kilku mlodszych pracownikow dla firmy. Daje
        > finansowo rade bo zamieszkala z ojcem.
        To ona Amerykanka-informatyk z polskim dyplomem- czegos tu nie rozumiem
        jezeli ma polski dyplom to ile on (ten dyplom) ma lat; 30+, czy uwazasz ze
        osoba z takim dyplomem w Polsce tez bylaby najbardziej poszukiwanym informatykiem?
        Czy uwazasz ze ze po 10-15 latach pracy w USA (i roznych miejscach pracy tutaj)
        kogokolwiek interesuje gdzie orinalnie skonczylas szkole?
        Licza sie listy polecajace z poprzednich miejsc pracy!!!!!!!!!


        > Ja z polskim dyplomem informatyka nie jestem tu mile widziana. Wola ludzi z
        > tutejszym wyksztalceniem, doswiadczeniem lub przynajmniej bez doswiadczenia
        > poza Stanami (dyplom strszy niz 5 lat praktycznie wyklucza z obegu).

        Mam wielu znajomych komputerowcow i takej glupoty nie slyszalam!!!

        > By pracowac mam opieke albo sa odwozone do YMCA, siedza w
        > piwnicznej sali, dostaja chipsy i popcorn. Nie moge dac im zdrowego jedzenia.

        Takej bzdury takze nie slyszalam:
        Tak jest YMCA- i pewnie w twoim przypaku mowisz o "after school programm"
        czyli dla dzieci w wieku 6-11 lat i opieke po szkole, ktora dla tych klas szkola
        rozpoczyna sie ok 9 rano i konczy okolo 4 po poludniu..... najczesciej mowimy o
        czyms co powinno byc odpowiednikiem naszej swietlicy i opiece nad dziecmi przez
        przez 2 lub mniej godziny..........
        Wiekszosc YMCA ma pomieszczenia rekracyjne i sportowe do uzytku dla dzieci
        Ma takze niezle place zabaw..... wiekszosc YMCA ma ciekawe progamy dydaktyczne
        (niektore z "dziel" mojego syna w dalszym ciagu "upiekniaja" nasz dom).
        Co do jedzenia, wszystko zalezalo od rodzicow i dzieciom bylo serwowane to co
        rodzice chieliby zeby ich pociechy jadly, tylko w przypadku rodzicow
        podchodzacych do tego ze YMCA musi im dac........Moj syn mial zawsze do
        dyspozycji kartoniki z sokiem, granola bars, frut cups, jablka....
        popcorn tylko jak w czwartki mieli popoludnie z filmem.Chipsy byly tylko kiedy
        je rodzice przyniesli, dla swoich pociech.
        Oprocz YMCA mialam 2 inne mozliwosci opieki nad moim synem, inny day care center
        (troche drozszy ale zabieral dzieci ze szkoly) i 2 przecznice od miejsca w
        ktorym mieszkalam pani z prywatnym malym domowym przedszkolem...
        > Czekaja na mnie przed TV do 18.
        > Odleglosci i korki powoduja, ze czasem jedzie sie do pracy 90 min w jedna
        > strone. Na to wszystko - to nie ta kultura, obcy sposob pojmowania
        rzeczywistosci, zelazne, uciazliwe, czesto bezsensowne reguly.
        CZy ty jestes jedyna osoba ktora moze odebrac te dzieci
        (drugi rodzic, starsze rodzenstwo.........)

        > Przyjezdzajac tu wiele lat temu kazdy z nas mial wieksze szanse. Teraz i
        szanse i Ameryka sa inne.

        Tutaj sie zgadzam, ze kraj zmienil sie bardzo, ale pewnie dawno nie bylas w
        Polsce. Tam to sie dopiero pozmienialo!!!!

        > Sekretarka:
        > Po 60-tce musi pracowac na 2 etaty by stac ja bylo na mieszkanie w swoim domu,
        > w ktorym mieszka od 30 lat.

        To juz uwazam za kompletna bzdure- jezeli ona kupila ten dom 30 lat temu
        to nawet kupujac ten dom z pozyczka zaplacila za niego orginalnie 1/5-1/7
        jego obecnej wartosci ( wartosci owczesnej pozyczki) i normalnie 30 lat temu
        najdluzym terminem pozyczek bylo 30 lat i powinna juz ja splacic lub jej koszty
        pozyczki powinny byc w wysokosci 300-500$ miesiecznie.
        Nie znam zadnej szanujacej sie sekretarki, ktora Musialaby byc zmuszona pracowac
        na 2 etaty ze wzgledu na wysokosc oplat za dom, ktory kupila 30 lat
        wczesniej!!!! Jest to kompletna bzdura, moze to byc prawda tylko jezeli
        pozwalala sobie na zaciaganie pozyczek na hipotece domu
        (placac z nich za inne przyjemnosci w zyciu, na ktore tak naprawde nie bylo ja stac)
        • ksg06 Gratuluje polotu i ignorancji. 12.09.06, 00:36
          1. Tak wszystko co napisalam i cale moje zycie jest bzdura. A szczegolnie ci
          urodzeni tutaj (w Chicago) moi sasiedzi, ktorym nie zawsze wiedzie sie
          najlepiej. To droga dzielnica, dodatkowo Chicago ma ogromne podatki.
          Za "miedza" jest duzo taniej - to dla niewtajemniczonych.

          2. Tak ma znaczenie gdzie sie konczy studia. Potwierdzaja to firmy posrednikow
          pracy "head-hunter". Albo dyplom stad albo tutejsze doswiadczenie. Czasy gdy
          wszyscy mieli rowne szanse sie skonczyly np. dla lekarzy-konkurencji. Ale sa
          wyjatki - pielegniarek wciaz brakuje i swietnie zarabiaja.

          3. Natomiast Ty musialas zyc w Polsce bardzo dlugo albo niedawno wyjechalas, bo
          opiniotworczo-ignoranci wlasnie sa z Polski. Dlatego w mojej firmie niechetnie
          ich sie zatrudnia - zawsze musza dyskutowac zamiast wykonywac polecenia.

          4. Jesli te przeslodzone produkty, o ktorych piszesz "granola bars, frut cups,
          popcorn" sa zdrowe to mam inna opinie.

          5. Zajecia dodatkowe w YMCA sa, dzieci sa odprowadzane i przyprowadzane ale to
          za dodatkowa oplata.

          6. > Czy uwazasz ze ze po 10-15 latach pracy w USA (i roznych miejscach pracy
          tutaj)
          > kogokolwiek interesuje gdzie orinalnie skonczylas szkole?
          > Licza sie listy polecajace z poprzednich miejsc pracy!!!!!!!!!
          - No wlasnie, jak wyzej. Napisalam, ze dawniej bylo inaczej. To kiedy to mialo
          byc. 30-40 lat temu??!! Czy to wtedy kogos z nas by dotyczylo, czy naszych
          rodzicow?

          7. Po co komu swietlica od 9 rano skoro dzieci sa w szkole?

          itd. itp.
          • informatyk9 Re: Gratuluje polotu i ignorancji. 12.09.06, 00:42
            > 2. Tak ma znaczenie gdzie sie konczy studia. Potwierdzaja to firmy posrednikow
            > pracy "head-hunter". Albo dyplom stad albo tutejsze doswiadczenie. Czasy gdy
            > wszyscy mieli rowne szanse sie skonczyly np. dla lekarzy-konkurencji. Ale sa
            > wyjatki - pielegniarek wciaz brakuje i swietnie zarabiaja.

            No proszę proszę, to mi się pewnie przyśniło, że moich bliskich i dalszych
            znajomych zapraszają do pracy firmy, z których produktów na codzień korzystasz.
            Firmy, które podkupują po prostu najlepszych - nieważne skąd. A w Polsce się
            wykształciliśmy, w Polsce.
            • ksg06 to samo - nie czytasz tylko sie emocjujesz 12.09.06, 02:28
              ad kontrprzykladu moj - pielegniarki sa rozchwytywane, co napisalam :-)

              Nie mam czasu na przepychanki.
          • kasiamasia Re: Gratuluje polotu i ignorancji. 12.09.06, 02:52
            A ja gratuluje kultury osobistej i tolerancji!
            Bardzo mi sie podoba twoja napatliwosc!

            1. Tak wszystko co napisalam i cale moje zycie jest bzdura. A szczegolnie ci
            > urodzeni tutaj (w Chicago) moi sasiedzi, ktorym nie zawsze wiedzie sie
            > najlepiej. To droga dzielnica, dodatkowo Chicago ma ogromne podatki.
            > Za "miedza" jest duzo taniej - to dla niewtajemniczonych.

            Nigdy niczego takiego nie napisalam!
            Co do wysokich podatkow i wysokich kosztow utrzymania, nie znam szczegolow w
            Chicago, ale znam kilka drozszych miejsc do zycia takich jak California, Nowy
            York(Metropolitan Area), Boston (Metropolitan Area) i WAshington DC
            ((Metropolitan Area).........JA akurat mam szczescie/nieszczescie mieszkac w
            jenym z tych miejsc
            >
            > 2. Tak ma znaczenie gdzie sie konczy studia. Potwierdzaja to firmy posrednikow
            > pracy "head-hunter". Albo dyplom stad albo tutejsze doswiadczenie.

            Jest to jakas niekonsekwencja, pisalas o amerykace informatyczce mna emeryturze
            mieszkajacej z Ojcem.........czy nie miala amerykanskiego doswiadczenia?

            >
            > 3. Natomiast Ty musialas zyc w Polsce bardzo dlugo albo niedawno wyjechalas,
            bo> opiniotworczo-ignoranci wlasnie sa z Polski. Dlatego w mojej firmie
            >niechetnie ich sie zatrudnia - zawsze musza dyskutowac zamiast wykonywac
            >polecenia.
            Pelna jestem podziwu, ze po jednym moim poscie jestes w stanie okreslic moj wiek
            i ilosc lat speczonych w USA!. Tutaj sie zgadzam z toba, do takich konkluzji i
            personalnych atakow najszybsze sa osoby , ktore o USA niewiele wiedza i sa tutaj
            bardzo krotko.
            Przykro mi ale nie naleze ani do grupy wiekowej nalezacej do ludzi jak to
            okreslilas <<Ty musialas zyc w Polsce bardzo dlugo>> ani takze do nowo
            przybylych do tego kraju sie nie zaliczam.
            Gratuluje posiadania wlasnej firmy <<Dlatego w mojej firmie niechetnie ich sie
            zatrudnia>>!!!!

            > 4. Jesli te przeslodzone produkty, o ktorych piszesz "granola bars, frut cups,
            > popcorn" sa zdrowe to mam inna opinie.

            Kazdy ma swoja opinie i ty takze masz prawo do swojej.

            >
            > 5. Zajecia dodatkowe w YMCA sa, dzieci sa odprowadzane i przyprowadzane ale to
            > za dodatkowa oplata.
            Czy powinnam Tobie wspolczuc ze masz dzieci czy ze musisz placic za opireke nad
            nimi?

            > 6. > Czy uwazasz ze ze po 10-15 latach pracy w USA (i roznych miejscach pra
            > cy> tutaj)
            > > kogokolwiek interesuje gdzie orinalnie skonczylas szkole?
            > > Licza sie listy polecajace z poprzednich miejsc pracy!!!!!!!!!
            > - No wlasnie, jak wyzej. Napisalam, ze dawniej bylo inaczej. To kiedy to mialo
            > byc. 30-40 lat temu??!!
            Czy to wtedy kogos z nas by dotyczylo, czy naszych
            > rodzicow?
            Nie, dotyczylo to twojej znajomej amerykanki informatyczki i wieku prawie
            emerytalnym!
            >
            > 7. Po co komu swietlica od 9 rano skoro dzieci sa w szkole?
            Pisalam o opiece po szkole 1-2 godzinach prawdopodobnie w godzinach 4-6 po poludniu.
            Gdybys przeczytala co npisalam bez zacietrzewiania sie. to moze bys takze nie
            obrazala ludzi bez powodu.....


            Dziekuje bardzo za nazwanie mnie opiniotworczym ignorantem, na pewno
            zapracowalam sobie na taka opinie, bo jak to smialam zaprezentowac
            inny punkt widzenia..... Oj sloma z butow wychodzi. Troche klasy prosze!!
            >
            > itd. itp.

      • ralfzs Re: W USA jest podobnie. 12.09.06, 11:44
        To prawda, że USA nie jest tak bajkowo, ale generalnie informatycy mają się
        dobrze i co więcej jest mnóstwo ofert pracy i to za ciekawe pieniądze, w USA
        łatwo stracić pracę ale i łatwo ją znaleźć dla osób, które cos potrafią i mają
        doświadczenie zawsze coś się znajdzie, dodajmy do tego tanie życie (jedzenie,
        paliwo, domy, prąd itd.) i jest odpowiedź gdzie jest lepiej. Prawda o Polsce
        jest taka, że u nas są horrendalne podatki (ZUS, PIT, VAT) i ludzie, którzy
        nieźle zarabiają płacą na tych co nic nie robią i pasożytują na budżecie, a
        kolejny rząd socjalistyczny rozdaje dalej. Kolega informatyk z Warszawy
        spokojnie mógłby mieć już swoje mieszkanie, gdyby nie niespotykana nigdzie
        stawka ZUS 48% pensji brutto. W Wielkiej Brytanii jest 3% dla przykładu .....
        Ale przecież 40-50% rent jest wyłudzonych a to miliardy złotych rocznie Można
        mnożyć aha 480 tyś urzędników na naszym garbie (przed upadkiem komuny było ich
        połowę mniej). A to Polska właśnie ....
    • logowanie_zabronione Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:35
      Po prostu aż żal to czytać. Koleś jest skończonym kretynem.

      Porównując ze mną:

      - informatyk w Wawie, 25 lat
      - z żoną na rękę ok. 6000PLN/mc -> czyli mniej niż ten ktoś.
      - startowałem od zera w Wawie na studiach -> czyli tak samo
      - aktualnie mamy właśne (w pełni spłacone) mieszkanie (36 m2) -> koleś jest
      idiotą, że wynajmuje
      - roczny samochód w klasie C (w pełni spłacony) -> jak chce się szrota, to się ma
      - kupiliśmy nowe mieszkanie 70m2 na kredyt, kredyt 1200PLN/mc -> ??? jakiś problem

      Nie jesteśmy jakimiś sknerami, oczywiście na rozrywkę idzie dużo, ale żeby wydać
      w sumie na wszelkie opłaty, jedzenie, rozrywki więcej niż 3000PLN/mc to naprawdę
      trzeba się starać.

      Koleś jest idiotą i tyle.
      • kaszpirowski Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:42
        > Koleś jest idiotą i tyle.
        Ten list jest pewnie wymyślony przez dziennikarzy gazety.
        Piszą po prostu to co ludzie (lubiący sobie ponarzekać) chcą czytać.
        • drzazga1 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 22:22
          kaszpirowski napisał:

          > > Koleś jest idiotą i tyle.
          > Ten list jest pewnie wymyślony przez dziennikarzy gazety.
          > Piszą po prostu to co ludzie (lubiący sobie ponarzekać) chcą czytać.

          Mam dokladnie takie samo podejrzenie w sprawie tego "informatyka".
    • roland12 autor jest typowym przedstawicielem tej nowej 11.09.06, 16:38
      grupy spolecznej, ktora nie moze sie doczekac aby wyjechac i znalezc tam gdzies
      daleko nowe el dorado. Jak wiekszosc tych osob ma dobre wyksztalcenie i wielka
      chec do posiadania b. szybko wszystkich dobr na wlasnosc, najlepiej w
      Warszawie, ktora jest najdrozszym miastem w kraju. Autor nie rozumie, ze jego
      praca jest co prawda dobrem poszukiwanym w stolicy ale w skutek panujacych
      warunkow ekonomicznych wycenianym na 3500 zl, zona tez 3500 zl, co jest w
      porownaniu z dochodami w innych czesciach kraju, sporo. Autor nie przyjmuje do
      wiadomosci, ze powierzchnia mieszkan i domow oraz dzialek w stolicy jest dobrem
      duzo bardziej poszukiwanym niz jego praca i kosztuje 6 tys zl za 1m2. Co z tego
      wynika- ano, ze trzeba b. dlugo pracowac aby kupic srednie mieszkanie, ze
      trzeba sie wielu rzeczy wyrzekac aby splacic kredyt, ze 7 letnimi autami wielu
      w kraju jezdzi i tragedia to nie jest. Problem jest w tym, ze autor ma o to
      pretensje do nas, do spoleczenstwa,wladzy,kraju, systemu. W takim wypadku mu
      sie nie pomoze. On moze tylko wyjechac i sprawdzic jakie relacje sa za granica.
      Wiele osob w swiecie bywalych wie, ze bajki nigdzie nie ma i tam jest tylko
      troche latwiej niz u nas, za to trzeba sie duzo zmeczyc. Niech nas autor
      upadkiem kraju i ZUSu nie straszy, bo jak pisze ma zamiar sie nas wyprzec wiec
      jego chata z kraja, nasza chata tu, on nam nie zamierza pomagac, tylko
      rodzinie, ktora ma zamiar ewakuowac z naszego tonacego okretu. Autor zapomina,
      ze emerytury jego rodzicow i tesciow wystarcza tam na 1 tydzien zycia, marnego,
      ze ci starsi ludzie beda chorowac a tam nie sa ubezpieczeni, czyli ze swych
      dochodow bedzie wspieral swoja zone, planowane 2 dzieci i 4 starych ludzi bez
      dochodu i ubezpieczenia, takowe bedzie trzeba tam wykupic. Autor nie zna cen
      nieruchomosci za granica i te 6 tys zl za 1 m2 wydaja sie niska cena w
      porownaniu z cenami wlasnosciowych mieszkan w wielkich miastach Zachodu. Autor
      wspomina, ze ktos z rodziny dorobil sie laptopa (od 650 euro), aparatu
      cyfrowego (od 150 euro), auta( pewno uzywane, srednio od 4000 euro w gore). No,
      to jest niewiele, tego moze sie dorobic student na summer job lub sprzataczka.
      Autor nic nie pisze czy krewni kupili dom na wlasnosc z duza dzialka - no, nie
      kupili. Tak wiec sa plusy i minusy i nie opowiadajmy, ze wyjedziesz, wyprzesz
      sie kraju i od razu stoliczku nakryj sie. Ale niech autor raczej wyjedzie wraz
      z zona , bo za rok lub dwa bedzie jeszcze bardziej sfrustrowany a jego auto
      bedzie mialo 9 lat i jeszcze wiecej klopotow z silnikiem.
    • c97 Re: W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:40
      k***a, sami pesymisci.
    • kukulski135 W Warszawie nigdy się nie dorobię 11.09.06, 16:40
      Też pracowałem "kupę" lat w Warszawie i uważam że pieniądze nie są
      najważniejszym problemem dla tego człowieka. Zawsze może być coś, jak choćby w
      100 razy biedniejszych krajach, co trzyma ludzi na miejscu np. przyjazne
      otoczenie, środowisko ludzi na których można liczyć i którzy się po prostu
      lubią. Warszawa jest miastem ludzi stroniąch od zażyłości, kontakty
      międzyludzkie ograniczają się do wymiany informacji w pracy (głównie dlatego że
      tylu tu przyjezdnych). A jak powiedział Kotarbiński "po pierwsze - przyjaciele".
Pełna wersja